odpowiedzialność zbiorowa - pilne!

17.03.09, 17:31
W przedszkolu 1 dziecko było dziś niegrzeczne. I za karę - CAŁA
GRUPA - jutro nie może przynieść przytulanek. Pytałam panią. To kara
dla wszystkich za zachowanie jednego dziecka. Mój synek jest
zrozpaczony i nie chce jutro iść do przedszkola wcale.

Nie wiem, czy próbować tlumaczyć, czy powiedzieć, że ma wziąć
przytulankę. Przecież nic złego nie zrobił. Dlaczeko karać tych co
byli grzeczni?
    • ula27121 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 17:41
      Może w nagrodę, że on był grzeczny zostań z nim jutro w domu?
      • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 17:43
        akurat jutro musze iść do pracy, a obie babcie chore.

        Zirytowała mnie ta kara. To jeszcze maluchy. 4-5 lat. Co to za
        pomysł. Z jakiej racji wpędzają dzieci w stres - w dodatku bez
        powodu. Bo sobie z 1 dzieckiem nie potrafia poradzić? To moze ukarać
        wychowawcę a nie maluchy?
        • verdana Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 17:48
          Skandal. Porozmawiałabym z pania, a w razie niezrozumienia - z
          dyrekcją.
          Stosowanie odpowiedzialnosci zbiorowej demoralizuje dzieci.
    • minerwamcg Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 17:50
      Próbuję sobie wyobrazić, jak zareagowaliby w takiej sytuacji moi
      rodzice. I prawdopodobnie powiedzieliby, że skoro pani nie pozwoliła
      przynosić przytulanek, to nie, pani trzeba słuchać... ale rozmowa z
      ową panią na temat odpowiedzialności zbiorowej i tego, co rodzice
      sądzą o takim wychowywaniu dzieci na pewno by się odbyła.
      • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 18:22
        dla mojego synka brak maskotki to nie kara, a tragedia. Nigdy nie
        chodzi bez niej do przedszkola. Brak oznacza łzy, rozpacz i
        osamotnienie.
    • mamalgosia Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 18:34
      A skąd o tym wiesz? Było ogłoszenie pisemne? pani powiedziała? Synek
      przekazał?
      • mamalgosia Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 18:36
        a, przepraszam, pytałaś panią.
        Ale skoro rozmawiałyście, to dlaczego nie rozmawiałaś z nią dalej?
        Choćby zapytać: a dlaczego tak, a czy nie można inaczej, cokolwiek -
        dopytać, wynegocjować, wytłumaczyć.
        • verdana Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 18:42
          Co do dania maskotki mam wyjatkowo mieszne uczucia. Z jednej strony
          jako osoba raczej surowa (wiem,z e to dziwne, ale tak jest)
          wymagałam przestrzegania zaleceń Pani. Przedszkolak jest zwykle za
          mały, aby sam mógł ocenić, ktore zalecenia są absurdalne i mozna ich
          nie przestrzegac. W dodatku jesli on jeden będzie miał maskotke,
          bedzie to dla niego znak, ze jest na innych prawach.
          Ale z drugiej strony, jesli dla niego przytulanka to gwarancja
          bezpieczenstwa, to ukaranie go za nic - jest wyrafinowanym
          okrucieństwem. Nawet z powazne przewinienie nie wolno karac dziecka
          w taki sposób.
          • minerwamcg Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:00
            verdana napisała:

            > Co do dania maskotki mam wyjatkowo mieszne uczucia. Z jednej
            > strony
            > jako osoba raczej surowa (wiem,z e to dziwne, ale tak jest)
            > wymagałam przestrzegania zaleceń Pani. Przedszkolak jest zwykle za
            > mały, aby sam mógł ocenić, ktore zalecenia są absurdalne i mozna
            > ich
            > nie przestrzegac.

            To samo powiedzieliby zapewne moi przodkowie. Że na "obywatelskie
            nieposłuszeństwo" jestem za mała, a jeśli czuję się pokrzywdzona
            przez panią, mam się poskarżyć rodzicom, bo to oni są od załatwiania
            spraw wychowawczych. Generalnie pani trzeba słuchać, a jak mi coś
            nie pasuje, zapytać mamy i taty.
            • verdana Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:09
              Problem zaczyna sie, jak mama pozwala, a pani zabrania, albo
              odwrotnie. A tu jest właśnie taka sytuacja.
            • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:25
              Ale skoro pani chciała dzieci ukarać to powinna zrobić to sama. W
              ten sposób mnie wciągneła w tą karę, a ja się z nią całkowicie nie
              zgadzam.

              Ja nie widzę ŻADNEGO powodu do ukarania swojego dziecka.
              • verdana Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:42
                Masz rację, dlaczego to Ty masz karać dziecko? Przeciez to Ty nie
                dajesz mu tej zabawki rano, a nie Pani.
                Niestety, ja widze taka tendencje w szkolach także - przerzucanie
                kary na dom.
                • mader1 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 21:23
                  Tak. Albo nauczyciel zarządzi coś głupiego, a rodzic musi jakoś z tego
                  wybrnąć... Nie cierpię takich zabaw wychowawczych.
        • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 18:45
          bo to była taka szybka rozmowa w trakcie wypuszczania dzieci. Pani
          nie chciała rozmawiać, powiedziała, ze mamy spytac dzieci. Synek
          potwierdził, że broiło tylko 1 dziecko - i potwierdza to rozmowa
          wychowawczyni z mamą tego dziecka, którą słyszałam jak przyszłam po
          synka. Tylko jeszcze nie wiedziałam o co chodzi.

          Jak mały bedzie jutro rano płakal to po prostu dam mu przytulankę, a
          z pania porozmawiam. Tylko boję się, ze może zabierze mu ją w
          klasie - i bedzie jeszcze gorzej.

          Jestem wściekła - mały dopiero co - po długich oporach - zaczal
          chodzić chętnie do przedszkola. A tu taki numer.
          • mamaanieli Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:22
            no nie nata. nie wolno ci według mnie podważać autorytetu
            nauczycielki, - z tego co piszesz wynika, że jednak nie wiesz jak
            było naprawdę! karę tylko nauczycielka może zawiesić! wytłumacz to
            dziecku. powiedz ze porozmawiasz, ze wyjaśnisz, ale nie mozesz
            zmieniać pani decyzji.
            nauczycielka głupio postąpiła, że nie powiedziała dokładnie o co
            chodzi. ale nie bardzo wierzę, że jedno dziecko wariowało/źle się
            zachowywało, a wszystkie dzieci dostały karę! to byłoby co najmniej
            dziwne. gdyby się okazało że to prawda - dyskwalifikowałoby to
            nauczycielkę, jako nauczycielkę... ale najpierw spokojnie
            porozmawiaj z nią i dowiedz się czegoś więcej.
            dzieci widzą pewne rzeczy inaczej. niestety czterolatek nie jest
            obiektywny, nie potrafi wszystkiego dokładnie ocenić, a już na pewno
            - przekazać. do relacji emocjonalnej dziecka, dochodzą emocje mamsmile)
            mówię ci jakem matka polkawink) wielodzietnawink)) spokojnie, rzeczowo,
            konkretnie z babką. bo coś emocjami działasz za bardzowink najpierw
            ustal fakty, a potem "walcz". pozdrawiam. A.
            • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:35
              masz rację, tylko, ze w przypadku nieposłuszeństwa całej grupy pani
              powinna to powiedzieć jak spytałam, a nie odsyłać mnie do 5-
              ciolatka, który faktycznie moze wszystkeigo nie powiedzieć.
              A nawet jeżeli - to jest masa innych kar, bardziej stosownych niż
              pozbawianie dzieci poczucia bezpieczeństwa.

              Oczywiście jutro porozmawiam z nauczycielką.
          • mader1 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:34
            noo... przytulanki bym nie dała.Powiedziałabym, że skoro pani zabroniła, trudno,
            nie może dostać.
            U nas w pewnym momencie też dzieci miały powiedziane, że nie przychodzą z
            przytulankami do przedszkola. Nawet wcale nie za karę - one ginęły, dzieci sobie
            je zabierały, niektóre nie chciały nawet pokazać - taka grupa, że trzeba było
            ograniczyć. Mój się pogodził, więc nie wiem nawet czy były jakieś wyjątki.
            Najwyżej w razie czego zabrałabym ze sobą w torbie do przedszkola bez wiedzy
            małego i tam, na miejscu już pogadała z nauczycielką.Albo przytulanka
            odprowadziłaby Małego ? ( choć wtedy może być wielki płacz) Może się okazać, że
            więcej rodziców postanowi dać przytulankę albo że pani w drodze wyjątku, pozwoli
            mieć ją chociaż w szatni, w szafeczce.

            Kara zbiorowa jest niedorzeczna, więc jak najbardziej do dyskusji.
            • verdana Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:45
              Gdyby to był samochodzik, albo piłka - to inna sprawa. Ja w ogóle
              jestem przeciwniczka własnych zabawek w przedszkolu. Ale chyba nie
              wszyscy dorośli zdają sobie sprawę z siły przywiazania niektorych
              dzieci do przytulanek. To nie jest tak, jak zabrać zwykłą zabawkę
              starszemu dziecku - to raczej tak, jak zabrać mamę - pamiętam to
              jakos z dziecinstwa.
              Oduczać od stałego noszenia przytulanki mozna i trzeba, ale
              nigdy "za karę" i nigdy nagle.
              • mader1 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 21:17
                > Oduczać od stałego noszenia przytulanki mozna i trzeba, ale
                > nigdy "za karę" i nigdy nagle.

                to prawda sad
                u nas też wyjaśniono dzieciom, dlaczego taka decyzja...

                dlatego jakoś negocjowałabym...
          • anndelumester Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 18.03.09, 10:53

            > Pani
            > nie chciała rozmawiać, powiedziała, ze mamy spytac dzieci.
            Pani strzelajaca fochy chyba by mnie zirytowala do tak zwanego
            zimnego szału. D
            • anndelumester Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 18.03.09, 11:00
              no i urwalo mi...
              Dziecku przytulanke bym dala, a pani powiedziala , ze sobie nie
              zycze takiego a) rozmawiania ze mna o problemach wychowawczych,
              b) takiego rozwiazywania problemow wychowawczych z grupą,
              c)tego rodzaju kar, ktore świadczą o jej bezradnosci merytorycznej i
              niskich kompetencjach zawodowych.

    • maadzik3 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:41
      Mam nadzieje ze zwrocilas pani uwage na niestosownosc tej kary. I na Twoim
      miejscu wyjasnilabym synkowi dlaczego Twoim zdaniem powinien moc przyjsc z
      maskotka. Wzglednie jesli masz inna opcje mozesz go nie poslac jutro do
      przedszkola. Ale przede wszystkim rozmowa z pania
      • maadzik3 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 20:47
        Co do odsylania do dziecka - raz zrobilam afere w przedszkolu ktore generalnie
        oceniam jako super przedszkole. Bylo to kiedy w piatek po poldniu otrzymalam
        informacje ze Mlody nabroil (wowczas lat 3), ale on sam mi powie co zrobil. Pani
        nie moze, bo... jest pomoca nauczyciela a nie nauczycielka (fakt) a takie
        informacje moze przekazywac tylko nauczyciel. Jednym slowem mam pogadac z
        3-latkiem nie wiadomo o czym (dziecko nie wiedzialo, przycisniete powiedzialo
        cos zupelnie innego niz to o co chodzilo bo po prostu nie kojarzyl faktow. A w
        poniedzialek po poludniu wracanie do piatku w przypadku 3-latka to jak do epoki
        dinozaurow. I musze przyznac ze wtedy bylam wsciekla, czego nie krylam.
        • nati1011 Re: odpowiedzialność zbiorowa - pilne! 17.03.09, 21:12
          ja tez nie mam wiekszych zastrzeżeń do przedszkola. A tu trochę
          dałam sie zaskoczyć - bo szybko, bo duzo dzieci. Trzeba było od razu
          pania przycisnać i powiedzieć co o tym sądzę sad
    • a_weasley Szczerze mówiąc, nie rozumiem 17.03.09, 21:44
      Trafiłem do przedszkola mając lat 6, ale były tam i dzieci młodsze. Mój brat -
      mając niecałe 5, potem przerobił jeszcze dwa (to ostatnie to był taki pierwowzór
      zerówki).
      Swoje przytulanki? W ogóle nie było tematu. Do zabawy w przedszkolu były zabawki
      przedszkolne. Miałem swojego ukochanego misia, ale żebym go miał ze sobą targać
      do przedszkola? Przecież tata mnie nie zabierał do pracy, to dlaczego ja miałbym
      zabierać Kacperka do przedszkola. Logiczne.
      • isma Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 17.03.09, 22:38
        Oj, Arthurze. Ja tez nie rozumiem, w sensie, nie podzielam, bo dla mnie w ogole
        zabieranie domowych zabawek, a juz zwlaszcza kurzolapek, wymiedlanek i
        obslimaczanek do przedszkola sie w glowie nie miesci, z powodow higienicznych.
        Niemniej jestem w stanie przyjac, ze jesli do tej pory dziecku (czteroletniemu,
        to jednak roznica, bo nie szesciolatkowi) na to pozwalano, to nowy zakaz
        powinien miec jakies rece i nogi. Przy czym daleka jestem od nazywania problemu
        tragedia - no zdarzaja sie niesprawiedliwosci rowniez w zyciu dzieciecym, i
        trzeba dziecko nauczyc znosic fakt ich istnienia tez.

        Wiec, ja to jestem perfidna, i nieprzesadnie przywiazana do obowiazku chronienia
        nauczycielskiego autorytetu. Przytulanke bym wziela ze soba (bleee), wreczyla
        pani i oswiadczyla, ze to do depozytu. Jezeli nie zamierza jej dziecku dac, to
        niech mu to wytlumaczy. Bedzie rozdzierajaca scena - no to bedzie. Ale moze na
        przyszlosc pani sie nieco zastanowi, zanim podobnie pedagogiczne rozwiazanie
        wymysli.
        • minerwamcg Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 17.03.09, 23:12
          Ja bym tam nie używała swojego dziecka jako narzędzia do
          wychowywania pani... Sprawę załatwiłabym z nią sama, bez pomocy
          dziecka - bo dziecko w tej sprawie nie jest partnerem. No i nie
          robiłabym z dziecka centrum wielkiej awantury (bo takowa by się
          rozpętała), pokazując mu w ten sposób, że jest na specjalnych
          prawach i to, co obowiązuje innych, jego nie musi, jeśli dość głośno
          się sprzeciwi.
          Oduczanie pani niewłaściwych metod wychowawczych zdecydowanie
          wzięłabym na siebie. Do zrobienia wielkiej rozróby włącznie - ale
          bez udziału dzieci.
          • isma Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 17.03.09, 23:52
            Aaa, nieee, mnie wychowanie pani w ogolnosci jest doskonale obojetne. Nie jest
            mi natomiast obojetne, jak sie zachowuje wzgledem mojego dziecka, i jak sie w
            takiej (lub podobnej) sytuacji moje dziecko ma zachowac.

            Dlaczego uwazasz, ze dziecko staloby w tej sytuacji "narzedziem" czegos? Ono juz
            i tak zostalo w sprawe wciagniete, bo pani polecila mu wyjasnic rodzicowi, o co
            w sprawie chodzi. Konsekwencje sprawy dziecka (i tylko dziecka) bezposrednio
            dotycza.

            Generalnie ja sie staram izolowac dziecko od konfliktow, ktore przekraczaja
            umiejetnosc pojmowania wlasciwa jego wiekowi - dajmy na to, rodzinnego sporu o
            zyrowanie kredytu kuzynowi albo przyczym rozwodu wujka A z ciocia B. Natomiast
            kwestia adekwatnej kary za dzieciece nieposluszenstwo, uwazam, jak najbardziej
            jest sprawa dla dziecka zrozumiala, tym bardziej, ze w niej juz aktywnie
            uczestniczy.
            Dla mnie tu nie tyle jest wazne "oduczenie pani", co pokazanie dziecku, ze
            sytuacje, w ktorych zostanie potraktowane ewidentnie niesprawiedliwie, sie moga
            zdarzyc, ale ze w tych sytuacjach, bedac przekonanym o wlasnej racji, trzeba
            argumentowac do skutku. I nie zakulisowo ("mamusia pojdzie i z pania "jakos"
            zalatwi..." - bo to wlasnie stwarza wrazenie bycia na specjalnych prawach),
            tylko wprost.
            • minerwamcg Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 00:23
              A ja mimo wszystko uważam, że sprawy wychowania dziecka załatwia się
              między dorosłymi. Pięciolatek nie jest partnerem w sprawie, kiedy
              dzieje mu się krzywda, ma z tym przyjść do mamy, a nie samo wojować
              z dorosłym.
              Dlatego istotnie zachowanie pani kiedy zamiast wytłumaczyć o co
              chodzi żąda, żeby dziecko "samo powiedziało" jest nonsensowne i
              niewychowawcze. I to też bym jej powiedziała. Ja. Nie dziecko.

              Dziecko na etapie pięciolatka ma się czuć bezpieczne. Powiedziało
              mamie, mama wytłumaczyła pani, jest w porządku. Nie ma awantury z
              wrzaskiem, kiedy mama daje pani zabawkę i mówi, żeby zobaczyła co
              będzie, jeśli odważy się nie oddać jej dziecku. Niee, stanowczo
              wolałabym przedszkolankę ustawić sama, niż napuszczać na nią swoje
              dziecko, choćby istotnie dzieciątko było w stanie skłonić ją do
              zmiany zawodu smile))
              Ponieważ szkoda by mi było dziecka.
              • isma Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 07:12
                Totez ja nie poslalabym dziecka SAMEGO do pani, zeby zalatwialo, tylko poszla Z
                NIM. Moim zdaniem to zabezpiecza tak kwestie poczucia bezpieczenstwa i wsparcia
                ze strony rodzicow, jak i perspektywe na przyszlosc - ze uczestniczy sie w
                rozwiazywaniu swoich spraw.
                Nb. niejeden raz takie podejscie mi dziecko uratowalo - np. jak zostala w
                przedszkolu zawalona sprawa diety, to moje dziecko lat 4 bylo w stanie dobitnie
                wyjasnic pani, iz jego odmowa zjedzenia mizerii ze smietana bynajmniej nie
                wynika z nagannego kaprysu, ale z faktu, iz jest uczulone na produkty mleczne
                wszelkie, o czym wszak panie zostaly uprzednio - w obecnosci tegoz dziecka -
                detalicznie poinformowane.

                Rzeczywiscie "szkoda" dziecka, moim zdaniem, jak sprawa jest jakas dramatycznie
                powazna. Ta w moim ogladzie chyba nie jest, a wszyscy sie czegos przy okazji
                moga nauczyc wink)).
                Ale to zalezy tez od dziecka, fakt. Moje sie mi nigdy nie chowalo za spodnice,
                wiec by pewnie uznalo koniecznosc wyjasnienia afery za normalna i nie przezywalo
                tego jakos bardzo. Ono, z racji naszych forsowanych domowych sporow,
                przyzwyczajone jest, ze ludzie miewaja rozne zdania wink))
                • anndelumester Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 11:08
                  No to ja mam perfidnie podobnie. wink
                  Moje dziecko jest nauczone domagania sie uzasadniania i wyjasniania.
                  I na szczescie panie w przedszkolu pielegnuja takie zasady, dlatego
                  czasem jestem pod duzym wrażeniem, ze moje dziecko potrafi samo cos
                  sobie 'załatwic' spytac sie , wynegocjowac, bo ja w jego wieku
                  raczej gapowata bylam.
                • minerwamcg Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 11:17
                  Uważam, że jeśli dzieci nie mają praw wyborczych (co niektórzy
                  uważają za prawdziwy skandal), to nie z powodu perfidii dorosłych,
                  którzy kochają zabraniać, tylko z jakichś innych. I nie z powodu
                  perfidii dorosłych dziesięciolatek nie może handlować
                  nieruchomościami a piętnastolatek mieć prawa jazdy. Do wszystkiego
                  trzeba dorosnąć.
                  Dlatego uważam, że co innego, kiedy na spokojnie ustala się dietę, i
                  zarówno pani jak i dziecko wiedzą, czego się trzymać, i dziecko ma
                  świadomość, że w razie czego może a nawet musi odmówić, jako że
                  idzie o jego życie i zdrowie - a co innego rozgrywanie konfliktu
                  przy użyciu dziecka, na zasadzie "spróbuj mu zabronić, a zobaczysz,
                  jaką zrobi awanturę".
                  • maadzik3 Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 11:56
                    A mnie sie podejscie Ismy podoba. I nie chodzi tu o napuszczanie dziecka z
                    awantura. Gdyby to ono bylo niegrzeczne i jemu za kare zabroniono przyniesienia
                    przytulanki wyjasnilabym co trzeba w domu i dostosowala sie. Jednak
                    odpowiedzialnosci zbiorowej nie podejmuje sie wyjasniac inaczej niz "pani nie
                    miala racji, tak sie nie robi". A przeciez jej skutki spadlyby na dziecko
                    (przede wszystkim) i na mnie gdybym powiedziala ze ma sie do zakazu uwazanego
                    przeze mnie za gleboko niesprawiedliwy i niewychowawczy dostosowac bo wydal go
                    nauczyciel. Jednym slowem "tak bo tak". W tej sytuacji tlumaczac pani dlaczego
                    uwazam jej pomysl kary zbiorowej za nie do przyjecia obarczylabym ja rowniez
                    obowiazkiem wytlumaczenia dziecku za co zostalo przez nia ukarane co uwazam za
                    gleboko fair. Karze - niech powie za co.
                    A pozostawienie sprawy w ogole bez zainteresowania i interwencji mogloby
                    doprowadzic do sytuacji w ktorej dziecko uznaloby ze albo jego sprawy rodzica
                    nie obchodza albo jest w ich zalatwieniu (pomocy w zalatwieniu) kompletnie
                    bierny i bezradny.
                    • isma Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 17:29
                      Doprecyzowujac: w przypadku mojego dziecka awantury by w ogole nie bylo, moje
                      dziecko sie nie umie awanturowac w ogolnie przyjetym znaczeniu tego slowa. Co
                      najwyzej bylaby rozdzierajaca scena, gdyby pani jej nie raczyla zaszczycic
                      wytlumaczeniem przyczyn ukarania. Bynajmniej ta scena nie z powodu kary byylaby
                      zreszta, tylko z powodu zlekcewazenia wink)).

                      Natomiast, jeszcze jedno. Ja bym nie oczekiwala od pani cudow i nie dreczyla jej
                      w zaden, w moim mniemaniu, wyrafinowany sposob, tylko po prostu oczekiwala od
                      pani dokladnie tego, czego oczekuje od samej siebie - ze uwazam za celowe
                      wytlumaczenie dziecku, dlaczego cos w odniesieniu do niego robie.

                      To jest praktyka dosc uciazliwa, ale, moim zdaniem, procentjaca na przyszlosc
                      (przypomnialo mi sie, jak kiedys ze slubnym zesmy argumentowali do upadu,
                      dlaczego prosimy dziecine, zeby wyjatkowo podczas pewnego spotkania
                      towarzyskiego nie poruszala pewnego tematu - na ktory w innych okolicznosciach
                      rozmawiamy swobodnie... o, rety. Myslalam, ze wlasny jezyk polkne wink))
        • nati1011 Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 08:29
          isma napisała:

          > Oj, Arthurze. Ja tez nie rozumiem, w sensie, nie podzielam, bo dla
          mnie w ogole
          > zabieranie domowych zabawek, a juz zwlaszcza kurzolapek,
          wymiedlanek i
          > obslimaczanek do przedszkola sie w glowie nie miesci, z powodow
          higienicznych.


          Moje dziecko nie miało żadnej obślinianki. Przed pójściem do
          przedszkola brało do usypiania raz misia, raz pieska raz autko.

          Jak poszedł do przedszkola, to panie zachęcały, by dziecko
          przynosiło ulubioną przytulankę, by czuło się bezpiecznie i mniej
          tęskniło za mamą. W poprzednim roku te przytulanki były różne. W tym
          roku ostała się jedna. I to ona awansowała na ta ulubioną. I dzieci
          nie tyle sie nimi bawią w przedszkolu co biorą do spania w południe.
          Można wiec powiedzieć, że ta przytulanka jest wyhodowana przez
          przedszkole.
          • mamaanieli Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 08:35
            wiesz co nata, to ja bym - oczywiście po całej sprawie - jednak
            próbowała odzwyczaić małego od przytulanek - usypianek. poczucie
            bepieczenstwa powinny dawać dziecku - pod nieobecność mamy - właśnie
            panie nauczycielki. a nie miśki. poza tym - to już jest duże
            dziecko, nie dwulatek. (bo ma prawie 5, prawda) - z takim dzieckiem
            wiele można przegadać, wytłumaczyć.
            swoją drogą dziwne - najpierw panie sobie te "pomoce" bezpieczeństwa
            "wyhodowały", a teraz - zabraniając - manipulują dziećmi troszkę.
            jeny - dopiero doceniam przedszkole moich synów...
            • nati1011 Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 08:47
              I mamy taki zamiar - za 2 tygodnie maluchy skończa ze spaniem i
              bedzie to dobry moment. Mój nie znosi leżakowania. W domu tez
              przestał spać w południe jak miał ze 2,5 roku. Ta przytulanka
              pozwala mu jakos przetrwac te 2-3 godziny leżenia.
              • mamaanieli Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 09:02
                3 godziny bezsensownego leżenia dla pięciolatków?? JENY!!! u nas śpią
                tylko trzylatki, i to góra 1.5 godziny. i śpią te, które chcą!
                • nati1011 Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 09:12
                  o 12 się kładą i wstają o 13 na zupę sad((
                  • nati1011 korekta 18.03.09, 11:08
                    nati1011 napisała:

                    > o 12 się kładą i wstają o 13 na zupę sad((

                    oczywiście wstają o 15 - mała literówka
                    • arwena_11 Re: korekta 18.03.09, 11:45
                      Na usta cisną mi sie słowa, co za głupia baba.

                      Odpowiedzialność zbiorowa to nie te czasy i przede wszytskim nie
                      może być to kara za wybryk konkretnego dziecka, ( i pani dobrze wie
                      którego ).

                      Miałam do czynienia z odpowiedzialnoscią zbiorową w starszych
                      klasach podstawówki lub liceum. Ale to było wtedy kiedy nauczyciel
                      nie wiedział kto nabroił ( ukradł i spalił dziennik ). Wtedy
                      podejrzewając udział kilku osób i to że część klasy mogła wiedzieć
                      kto, zastosował karę wspólną. Miało to na celu zmuszenie tych co
                      wiedzieli, do wydania winnych. Efekt był odwrotny, bo scementował
                      klasę w opozycji do nauczycieli. Ale my wiedzieliśmy za co kara.

                      A autorytet Pani to i tak już legł w gruzach. Ja bym dała maskotkę,
                      jednocześnie informując panią, że od karania dziecka to jestem ja a
                      nie ona ( nie mówię o postawieniu do kąta za złe zachowanie w danej
                      chwili ). A juz w ogóle nie życzę sobie karania dziecka niewinnego.

                      Kojarzy mi sie to z "czynami społecznymi" w podstawówce. Kazano nam
                      przyjść w sobotę, bo ktoś pomazał ławki w "naszej" klasie i trzeba
                      było je wyczyścić. Moi rodzice mieli alergie na samo słowo"czyn
                      społeczny" i padło z ich strony pytanie - Malowałaś po ławkach?,
                      odpowiedź była - nie (bo rzeczywiście nigdy ne mazałam po ławkach,
                      ścianach itd ). I nie poszłam. Mama napisała mi w dzienniczku, że
                      nie życzy sobie aby jej dziecko było wykorzystywane i w żadnych
                      czynach społecznych udziału brać nie bedzie.

                      A co do autorytetu to trzeba na niego zasłużyć, nie dostaje się go
                      wraz z dyplomem nauczycielskim czy tyt. np mgr.
              • mamalgosia Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 11:42
                Nie, no, 3 godziny to chyba im nie wyjdą tego leżakowania
                • nati1011 Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 12:46
                  leżakowanie maja od 12 do 15. Ta 3 to była pomyłka. Odliczając czas
                  na przebranie wychodzi bite 2,5 godziny
                  • mamalgosia Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 14:05
                    To dzieci można odbierać dopiero po 15tej?
      • mamalgosia Re: Szczerze mówiąc, nie rozumiem 18.03.09, 11:40
        Ja myślę, że są to dwie różne rzeczy:
        1) noszenie przytulanek
        2) kara zbiorowa

        I chyba mówimy tutaj o tym drugim. A na czym kara polega, to rzecz
        drugorzędna.

        Moje Dzieci nie nosza do przedszkola przytulanek (choć był czas, ze
        Starszy - gdy był mniejszy - nosił swoją pieluszkę), panie są temu
        przeciwne, ja też wolę, że tak jest.
        Ale rozumiem, jak najbardziej rozumiem, że wrażliwe dziecko może
        chcieć mieć przy sobie coś w czym znajdzie choć namiastkę ukojenia.
        Ale powiem szczerze, arturze: jakoś rozumiem, ze Ty tego nie
        rozumieszwink
    • nati1011 po rozmowie z panią... 18.03.09, 12:42
      Pani nie widzi problemu. Grupa była niegrzeczna - ale nie bardziej
      niz zwykle. NIegrzeczny był 1 chłopiec, coś tam zrobił, a dzieci nie
      chciały go wydać - nie powiedziały, ze to on trzasnał drzwiami i je
      zatrzasnał. Wiec ukarano całą grupę. Na pytanie czy mój syn był
      niegrzeczny pani stwierdziła, ze on zawsze jest grzeczny, no ale
      wczoraj RAZ zwróciła mu uwagę. Czy coś zrobił złego? No nie, ale
      cała grupa...

      A tak wogóle, to tylko ja się czepiam, bo żaden rodzic wiecej (rano
      pani nie było - ja odebrałam małego przed spaniem).

      I ogromne zdziwienie, ze życzę sobie, by mnie informowano jak syn
      jest niegrzeczny, bo pani przyjęla zasadę, ze to dzieci same mają
      mówić, ze były w przedszkolu niegrzeczne. Pani nie mogła zrozumieć,
      ze rozmowa z dzieckiem - jak nie zna się FAKTÓW - jest zupełnie bez
      sensu, bo dziecko nawet nie to że kłamie, ale może nie rozumieć co
      żle zrobiło.

      Mam bardzo mieszane uczucia. To jakieś nowe metody wychowawcze? Może
      to ja jestem do tyłu?
      • mamaanieli Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 12:52
        no cóż. forum z tych bardziej świętychwink więc nie użyję mocnego
        epitetu. wystarczy, ze pani jest mądra inaczej??
      • mamalgosia Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 14:11
        Mam teraz bliższy kontakt z trzema Przedszkolankami (bo nauczyciele
        w szkołach też są mądrzy inaczej, ale to "inaczej" jest inne na
        każdym poziomie nauczania). No i jedna świetna, jedna zwyczajna, a
        jedna ... hmmm... no taka, że dobrze, że już tylko do czerwca.

        Myślę sobie, że są tu dwie rzeczy znowu. no bo albo było jedno
        dziecko niegrzeczne, albo cała grupa. Jesli jedno, to sytuacja
        chora. Ale jeśli faktycznie cała grupa, to nie widzę nic
        neistosownego w ukaraniu całej grupy.
        Może pani nie jest w stanie konkretnie określić, co dane dziecko
        zrobiło. Gdy wychodzę z lekcji w klasie 1d, to nie potrafię
        okreslić, co konkretnie zrobił Gienek, a co Edek, ja po prostu wiem,
        że 1d dała mi w kość
        • verdana Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 14:33
          Cała grupa, o ile rozumiem, nie chciała robic za donosicieli. No cóż.
          Mnie odpowiedzialność zbiorowa przeraża, ponieważ jest
          demoralizująca. Ostatnio mój syn, lat 14 miał z całą grupą napisać
          wypracowanie. Napisał. Następnego dnia kolega, który miał to
          wypracowanie w zeszycie nie przyszedł do szkoły. Grupie dano wybor -
          albo jedno z dzieci streści wypracowanie własnymi słowami, albo cala
          grupa dostanie jedynkę. Wyznaczono syna - strescił i dostał dwóję, a
          wraz z nim cała grupa. Czyli część osób dostała dwóje za to, ze
          jedna osoba byla niesolidna (kolega), a druga marnie przygotowana
          (mój syn). I co jest najgorsze - zaden z 14-latkow nie widział w tym
          nic zlego, zadnej niesprawidliwosci! Jaka moralność tworzy się w
          ludziach, którzy nawet nie mają poczucia, ze odpowiedzialność
          zbiorowa jest niedopuszczalna????
          • nati1011 Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 14:37
            no z rozmowy z panią wynika, ze nie wydanie sprawcy było największym
            ich przewinieniem. Dzieci sa rozbrykane na codzień. Wczoraj nie były
            ani bardziej ani mniej. Ale to dopiero 4-5 ciolatki. Nie usiedza
            cały dzień w ławce. Ile razy ja tam zagladam to naprawdę jest duzy
            spokój.
            • verdana Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 16:32
              To mało chrzescijańskie co napiszę, ale moze odstrzel panią? Bo
              rozmwiać chyba nie ma o czym. Czym wiecej udziela wyjaśnień, tym
              gorzej to brzmi. Na kogo ona wychowuje te dzieci? Na małych
              donosicieli?
              Jesli ile razy zaglądasz do sali, to w sali jest spokoj - to znaczy,
              ze cos jest bardzo nie tak. Spokojny 4-5 latek może byc czasami. Gdy
              stale spokojna jest grupa 4-5 latkow, to mnie się włącza głosno
              wyjący alarm.
              • nati1011 Re: po rozmowie z panią... 18.03.09, 18:00
                > Jesli ile razy zaglądasz do sali, to w sali jest spokoj - to
                znaczy,
                > ze cos jest bardzo nie tak. Spokojny 4-5 latek może byc czasami.
                Gdy
                > stale spokojna jest grupa 4-5 latkow, to mnie się włącza głosno
                > wyjący alarm.

                No własnie mnie się wydaje, ze to wogóle bardzo grzeczne dzieci są.
                Nigdy nie trafiłam na krzyki, hałas czy bieganinę. Jak jedzą, to
                grzecznei przy stołach, jak po południu się bawią, to w grupkach,
                ale tez spokojnie. A przecież w tym wieku to normalne, że dziecko
                czasem pomarudzi, pokrzyczy czy pobiega.

                Mój to chodzaca oaza spokoju, co to 2 klockami 3 godziny potrafi sie
                bawić. Ale tym bardziej mnie wkurzyło, ze dostał karę nie wiadomo za
                co.

    • nati1011 zakaz zabawek i straszenie szkołą 18.03.09, 18:04
      Dziś pani stwierdziła, że od natychmiast nie wolno przynosić zabawek
      do przedszkola - jedynie w piątek. No dobra ok. ALe argumentacja
      mnie powaliła:
      dziecko mi wyrecytowało, ze to dlatego, ze niedługo (za 2 lata)
      pójdą do szkoły a tam już nie ma zadnych zabawek, nie wolno nosić
      maskotek i są tam już tylko ksiażki i zeszyty.

      Czy to ja mam takiego pecha, czy naprawdę tych nauczycieli ostatnio
      jakieś licho opętało???
      • verdana Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 18.03.09, 18:42
        Strzelaj, strzelaj, nie krępuj sie.
        Ja bym jednak po tym ostatnim tekscie poszła do dyrekcji. To jakies
        spiętrzenie karygodnych błedow wychowawczych - donosicielstwo,
        bezzasadne kary, a na dodatek rzecz, której nie trawię - straszenie
        szkołą. Przedszkole ma przygotowac dziecko do szkoly, a nie
        nastraszyć , tak by bało się do niej pójść.
        Czasem dyrektorki są rozumniejsze, może naprawde warto pogadac - nie
        na zasadzie awantury i skarki, ale troski o dzieci.
        • nati1011 Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 18.03.09, 19:17
          > Czasem dyrektorki są rozumniejsze, może naprawde warto pogadac -
          nie
          > na zasadzie awantury i skarki, ale troski o dzieci.

          Ja już po mału wątpię w mądrość ciała pedagogicznego sad(

          Czy faktycznie kiedyś było lepiej czy ja po prostu nie paiętam
          takich kwiatków?
          • verdana Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 18.03.09, 19:27
            Nie było lepiej. Nawet jak wspominam swoich nauczycieli, to widze,
            ze nie było...
            A już jak czytam przedwojenne wspomnienia, to WIEM, ze nie było.
          • mamalgosia Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 09:08
            nati1011 napisała:

            > Ja już po mału wątpię w mądrość ciała pedagogicznego sad(
            Najwyższy czas, nati


            > Czy faktycznie kiedyś było lepiej czy ja po prostu nie paiętam
            > takich kwiatków?
            Myślę, że nie pamiętasz. To co ja pamiętam, teraz by nie przeszło w
            żadnej szkole, albo byłoby w programie "Uwaga!"
      • mama_kasia Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 09:19
        ze niedługo (za 2 lata)
        > pójdą do szkoły a tam już nie ma zadnych zabawek, nie wolno nosić
        > maskotek i są tam już tylko ksiażki i zeszyty.

        To przysłać panią do naszej rejonowej podstawówki smile W klasie
        mojej córki wisiał (nie wiem, czy wisi nadal) worek z mnóstwem maskotek. Na przerwie dzieci, jeśli miały ochotę, bawiły się nimi smile
        • mamaanieli Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 09:49
          w naszym przedszkolu, w każdej grupie jest pudełko na
          zabawki/maskotki, itp. dzieci mogą przynosić skromne zabawki (nie
          pistolet ziejący ogniem, tudzież dwumetrową lalkę mówiącą czterema
          językamismile) i mają określony czas na zabawę. to jest ok. pół godziny
          wyznaczonego "zabawkowego". zawsze w tym samym czasie. natomiast
          podczas zajęć, zabaw zorganizowanych, angielskiego, itp - zabawki
          lądują w pudle. wszystkie dzieci to akceptują i się stosują. to
          kwestia sensownej organizacji i ustalenia sensownych zasad.
          a wczoraj Julian mój był nieznośny (co mu się czasami zdarza, bo
          niepokorna dusza bardzowink i poinformował mnie o tym, mówiąc
          spokojnie: - i jutro za karę nie mogę przynieść zabawki. trudno...
          może się poprawię.... big_grinbig_grinbig_grin
          • nati1011 Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 10:07
            mamaanieli napisała:

            > w naszym przedszkolu, w każdej grupie jest pudełko na
            > zabawki/maskotki, itp. dzieci mogą przynosić skromne zabawki (nie
            > pistolet ziejący ogniem, tudzież dwumetrową lalkę mówiącą czterema
            > językamismile) i mają określony czas na zabawę. to jest ok. pół
            godziny
            > wyznaczonego "zabawkowego". zawsze w tym samym czasie. natomiast
            > podczas zajęć, zabaw zorganizowanych, angielskiego, itp - zabawki
            > lądują w pudle. wszystkie dzieci to akceptują i się stosują. to
            > kwestia sensownej organizacji i ustalenia sensownych zasad.

            No u nas też tak jest (było). Dzieci przynoszą różne zabawki, ale
            mój maluch i kilkoro innych dzieci przynosi zamiast zabawek
            przytulankę, z którą potem śpi czy raczel jeży poczas leżakowania.

            I nawet słowem bym nie zaoponowała, gdyby zakaz dotyczył zabawek -
            typu autko, klocki itp (bo takie przynosi wiekszość dzieci). Zresztą
            w ramach tej kary pani wyniosła wszystkie zabawki z sali. Mój
            sprzeciw budzi zakaz przytulanki - to jednak coś wiecej niż zabawka.
            W dodatku ta kara nie jest dla konkretnego dziecka za złe
            zachowanie - tu można by się co najwyżej spierać czy adekwatna do
            przewinienia, ale taka zbiorowa.
            • mamaanieli Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 12:00
              a jak, nata, wytłumaczysz innym dzieciom, że Kazio czy Frania mogą
              mieć przytulankę, bo "to taka wyjątkowa zabawka"?? u nas tez było
              dziecko "uzależnione" od zabawki. i nauczycielki najpierw pozwalały
              dziewczynce, żeby z tą "wyjątkową" zabawką spała. tylko wniosek jaki
              wyciągały inne dzieci, był taki: Marysia jest lepsza. ma fajniej.
              pani ją bardziej lubi niż nas.
              bo dzieci nie są w stanie empatycznie przyjąć, ze ja - musze
              być/staram się być twardy, radzić sobie z emocjami, itd. a marysia -
              ma przytulankę!
              i rodzice marysi wspólnie z panią zdecydowali, że jednak marysia nie
              bedzie na tle grupy się wyrózniać. bo po pierwsze - ona musi
              dojrzeć, a po drugie - jest to w jakiś sposób krzywdzące dla innych
              dzieci. pozdrawiam. A.
              ps/ to jest oczywiście nie związane z twoją sytuacją i idiotycznym
              zachowaniem pani. taką historie z mojego podwórka po prostu ci
              napisałam. A.
              • nati1011 Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 13:40
                Oczywiście to moje zdanie, ale jeżeli dzieci w przedszkolu śpią to
                mają prawo mieć do tego usypiankę. Czy to bedzie jasiek czy maskotka
                to mniejsz. Ja jestem dorosła, a nie mogę zasnać jak nie mam swojego
                jaśka. W podróż zabieram zazwyczaj przynajmniej małą poduszkę. Nie z
                powodów emocjonalnych, ale dlatego że tak mi jest wygodnie, a na
                płasko już nie. I skoro dzieci mają swoje piżamki to naprawdę mogą
                tez mieć przytulanki. I przypominam, że mówimy o 2 młodszych grupach
                3 i 4 latków. Może w starszych grupach można to już dziecku
                wytłumaczyć. ALe dla malucha koniecznośc zostania bez mamy jest już
                wystarczającym stresem.


                a jak, nata, wytłumaczysz innym dzieciom, że Kazio czy Frania mogą
                > mieć przytulankę, bo "to taka wyjątkowa zabawka"?? u nas tez było
                > dziecko "uzależnione" od zabawki. i nauczycielki najpierw
                pozwalały
                > dziewczynce, żeby z tą "wyjątkową" zabawką spała. tylko wniosek
                jaki
                > wyciągały inne dzieci, był taki: Marysia jest lepsza. ma fajniej.
                > pani ją bardziej lubi niż nas.

                To tylko potwierdza moje przekonanie, ze dziecko można ukarać na
                milion innych sposobów niż zabieranie przytulanki. Kurcze, to troche
                tak jakby szef zamiast zabrac mi premię zabrał mi na 3 dni dzieci wink
                • verdana Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 15:57
                  Czy ja dobrze zrozumialam, ze Pani za kare wyniosla z sali wszystkie
                  zabawki, czy chodzi tylko o zabawki dzieci?
                  • nati1011 Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 19.03.09, 16:06
                    wyniosła wszystko i zabroniła przynieść dzieciom.
                    • verdana Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 20.03.09, 15:11
                      Aaaaa!!!!!!!
                      Idź Ty do dyrekcji, serio.
                      To zaczyna byc groźne - przypomina mi stary dowcip, ze nie nalezy
                      się spowiadac z kradzieży sznurka, jesli zapomniało się dodać, ze na
                      koncu przywiazany był koń.
                      Działania Pani są wstrętne, mściwe i destrukcjne. Ze strachem
                      myslałabym o tym, co wpadnie jej jeszcze do glowy. Dyrekcja powinna
                      być uprzedzona, ze ma w gronie pedagogicznym cos takiego, zanim
                      zdarzy się cos naprawde powaznego. Pani najwyraxniej ma tendencje
                      sadystyczne - straszenie, odpowiedzialność zbiorowa, zabieranie
                      zabawek. Ona sobie absolutnie nie radzi.
                      Dyrekcja powinna zachowac rewolucyjna czujność - Ty też.
                      • minerwamcg Re: zakaz zabawek i straszenie szkołą 20.03.09, 16:56
                        No więc mnie też to się nie podoba, zaczynam podejrzewać, że pani
                        zafiksowała się na grze w "czyje na wierzchu" i nieduży problem
                        wychowawczy zmienił się w dużą przepychankę, w której w dodatku
                        dorosła osoba zachowuje się na poziomie swoich podopiecznych.
Pełna wersja