katriel
21.03.09, 20:57
(2 Krn 36,14-16.19-23)
Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud, mnożyli nieprawości,
naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc
świątynię, którą Pan poświęcił w Jerozolimie. Pan, Bóg ich ojców,
bez wytchnienia wysłał do nich swoich posłańców, albowiem litował
się nad swym ludem i nad swym mieszkaniem. Oni jednak szydzili
z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego
proroków, aż wzmógł się gniew Pana na swój naród do tego stopnia,
iż nie było już ocalenia. Spalili też Chaldejczycy świątynię Bożą
i zburzyli mury Jerozolimy, wszystkie jej pałace spalili ogniem
i wzięli się do niszczenia wszystkich kosztownych sprzętów.
Ocalałą spod miecza resztę król uprowadził do Babilonu i stali się
niewolnikami jego i jego synów, aż do nadejścia panowania perskiego.
I tak się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez usta Jeremiasza:
Dokąd kraj nie wywiąże się ze swych szabatów, będzie leżał odłogiem
przez cały czas swego zniszczenia, to jest przez siedemdziesiąt lat.
Aby się spełniło słowo Pańskie, z ust Jeremiasza, pobudził Pan ducha
Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku jego panowania, tak iż
obwieścił on również na piśmie w całym państwie swoim, co następuje:
Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg
niebios. I On mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie, w Judzie.
Jeśli z całego ludu Jego jest między wami jeszcze ktoś, to niech Bóg
jego będzie z nim, a niech idzie!
(Ps 137,1-6)
REFREN: Kościele święty, nie zapomnę ciebie.
Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy i płakali
wspominając Syjon.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.
Bo ci, którzy nas uprowadzili,
żądali od nas pieśni.
Nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
„Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich”.
Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.
Niech mi język przyschnie do gardła,
jeśli nie będę o tobie pamiętał,
jeśli nie wyniosę Jeruzalem
ponad wszystką swą radość.
(Ef 2,4-10)
Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas
umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem
przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni. Razem też
wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich - w Chrystusie
Jezusie, aby w nadchodzących wiekach przemożne bogactwo Jego łaski
wykazać na przykładzie dobroci względem nas, w Chrystusie Jezusie.
Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od
was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.
Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla
dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.
(J 3,16)
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał Syna swego Jednorodzonego,
każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne.
(J 3,14-21)
A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono
Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat
potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy,
już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna
Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz
ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były
ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi
światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego
uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła,
aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.