aka21
23.03.09, 07:50
(Iz 65,17-21)
Albowiem oto Ja stwarzam nowe niebiosa i nową ziemię; nie będzie się
wspominać dawniejszych dziejów ani na myśl one nie przyjdą.
Przeciwnie, będzie radość i wesele na zawsze z tego, co Ja stworzę;
bo oto Ja uczynię z Jerozolimy wesele i z jej ludu - radość.
Rozweselę się z Jerozolimy i rozraduję się z jej ludu. Już się nie
usłyszy w niej odgłosów płaczu ni krzyku narzekania. Nie będzie już
w niej niemowlęcia, mającego żyć tylko kilka dni, ani starca, który
by nie dopełnił swych lat; bo najmłodszy umrze jako stuletni, a nie
osiągnąć stu lat będzie znakiem klątwy. Zbudują domy i mieszkać w
nich będą, zasadzą winnice i będą jedli z nich owoce.
(Ps 30,2.4-6.11-12a.13b)
REFREN: Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś
i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.
Panie, mój Boże, z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.
Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana
i pamiętajcie o Jego świętości.
Gniew Jego trwa tylko przez chwilę,
a Jego łaska przez całe życie.
Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.
Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,
Panie, bądź moją pomocą.
Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament;
Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.
(Ps 130,5.7)
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie, u Pana bowiem jest łaska i
obfite odkupienie.
(J 4,43-54)
Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam
stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy
jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ
widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni
bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany
Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum
mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował.
Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego
z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już
umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie
zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski:
Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź,
syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do
niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy
wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o
godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około
godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to
o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I
uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił
Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.