Dzieci w kościele- reaktywacja :)

03.04.09, 21:24
Już był temat chodzenia dzieci do kościoła, ale muszę się wyżalić smile
Odkąd się urodziła Ula, chodziliśmy na zmianę z mężem na msze, z
wyjątkiem kilku razy, kiedy ją wzięliśmy- jak spała, albo byliśmy na
zewnątrz. Ostatnio, ponieważ już ma prawie 2 lata, no i utworzyli u
nas nową parafię, gdzie mało ludzi chodzi, zaczęliśmy chodzić razem.
No i na początku było ok- mała siedziała w wózku, oglądała
książeczki, ogólnie spokojna była, bo się chyba trochę bała. Ale
ostatnim razem "rozkręciła się"- wyszła z wózka, zaczęła chodzić po
kaplicy, budząc ogólną sensację- nawet księdza smile Oczywiście była to
pozytywna reakcja, ale przecież nie może tak całą mszę... POza tym,
    • mamalgosia Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 03.04.09, 23:13
      co poza tym?
    • fiamma75 Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 07:22
      A co dziwnego w zachowaniu dziecka w jej wieku?
      Odkąd nasza młoda jest na świecie, chodzimy razem w 3 i bynajmniej
      nie stoimy na dworze (poza sytuacjami wyjątkowymi). Choć w naszej
      parafii normą jest, że nawet na mszy niedziecięcej zawsze jest kilka
      niemowląt i maluchów.
    • ula27121 Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 08:15
      Ja rozumiem, że dzieci muszą i że co nas inni obchodzą, i jak im się nie podoba
      niech nie patrzą.....ale jednak każdy zna swoje dziecko i wie jak się zachowuje
      czy zachować potrafi. I może tak jeszcze zwrócić uwagę na tych innych? Może tym
      innym to przeszkadza? Ja wiem, że to msza ale chyba zasady dobrego wychowania w
      kościele też obowiązują?
      Jeśli moje dziecko jest żywe, rozpłakane to go nie zabieram bo wiem, że innym
      może to przeszkadzać w skupieniu. Chyba, że msza dla dzieci to co innego.
      Teraz dzieci mi nie przeszkadzają, mam swoje, potrafię nie zwracać uwagi. Ale
      kiedyś bardzo mnie rozpraszały, utrudniały mi skupienie....nigdy nie przepadałam
      za małymi dziećmi zwłaszcza cudzymi. I bardzo denerwowało mnie, że mi
      przeszkadzają.
      I wiem, że są dzieci i dzieci. Te grzeczne i siedzące....ok, ale rozbrykane moim
      zdaniem nie za wszelką cenę i nie kosztem innych.
      • a_weasley Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 16:49
        Mówiąc krótko a nie długo, należy sobie zdać sprawę, że dzieci dzielą się na
        nasze i nieznośne, a to, co dla mnie będzie słodkim kwileniem, dla wszystkich
        innych będzie po prostu hałasem. To, czy będzie przeszkadzało bardziej czy mniej
        niż regulowanie gaźnika w samochodzie z zepsutym tłumikiem stojącym przed
        otwartymi drzwiami kościoła, zależy tylko od natężenia hałasu.
        • ula27121 Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 17:55
          a_weasley napisał:

          > dzieci dzielą się na
          > nasze i nieznośne, a to, co dla mnie będzie słodkim kwileniem, dla wszystkich
          > innych będzie po prostu hałasem.

          No lepiej tego ująć się nie dasmile
        • sunday Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 19:27
          > Mówiąc krótko a nie długo, należy sobie zdać sprawę,
          > że dzieci dzielą się na nasze i nieznośne

          Zbyt uogólniasz. Tekst "należy zdać sobie sprawę" nie budzi zaufania bez
          wiarygodnego uzasadnienia.
          • a_weasley Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 06.04.09, 11:27
            Sunday pisze:

            >> Mówiąc krótko a nie długo, należy sobie
            >> zdać sprawę, że dzieci dzielą się
            >> na nasze i nieznośne

            > Zbyt uogólniasz. Tekst "należy zdać
            > sobie sprawę" nie budzi zaufania bez
            > wiarygodnego uzasadnienia.

            To sprawdź. Przetestuj parę razy, czy wszyscy mają do Twoich dzieci taką samą
            cierpliwość jak Ty.
            Oczywiście w drugą stronę może to nie działać i nie wykluczam, że Ciebie te same
            odgłosy i zapachy pochodzące od Twojego dziecka, od cudzego dziecka i ze źródeł
            niedziecinnych drażnią w równym stopniu (lub równie nie robią na Tobie
            wrażenia). Mogę tylko pogratulować.
      • magdalaena1977 Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 04.04.09, 19:55
        ula27121 napisała:
        > Teraz dzieci mi nie przeszkadzają, mam swoje, potrafię nie zwracać uwagi. Ale
        > kiedyś bardzo mnie rozpraszały, utrudniały mi skupienie....
        Mnie nie tyle przeszkadzają dzieci, co przeszkadza mi bierność ich rodziców.
        Ostatnio kilkuletni chłopiec i dziewczyna usiedli przed ołtarzem na stopniach.
        Bawili się monetami, "czesali" dywan, coś do siebie zagadywali ... Słowem byli
        dużo bardziej interesujący niż ksiądz który stał spokojnie i mówił to co zwykle wink
        Ale przecież te dzieci nie przyszły same , ktoś je musiał przyprowadzić. I
        zamiast spokojnie i stanowczo zabrać dzieci z prezbiterium, siedział pewnie w
        ławce ciesząc się chwilą spokoju.
    • 11.jula Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 05.04.09, 15:02
      Temat - dzieci w kościele jest i będzie. Ile rodziców, tyle zdań na
      ten temat. Niektórzy sobie radzą chodząc na Msze osobno, innych
      dzieci są spokojne i nie stwarzają większych problemów,
      niektórzy "olewają" to jak ich dziecko się zachowuje i dlatego
      nieraz patrzymy na tarzające sie dzieci pod ołtarzem i zastanawiamy
      się gdzie są ich rodzice...
      Dla mnie ten temat jest żywy od ponad 4 lat i bardzo bolesny w
      czasie Triduum. Wypłaczę sie wam trochę to może będzie mi lepiej.
      Triduum to dla mnie najważniejssze dni w roku, które przeżywam
      bardzo mocno. Niestety odkąd pojawiło się dziecko stało się to
      niemożliwe. Córka od małego zawsze się darła w kościele, potem
      łaziła, a jak jej nie pozwalałam to się darła. Dziś ma 4,5 roku, nie
      drze się, nie łazi, ale sie kręci, zamęcza pytaniami. Nie ma mowy o
      skupieniu, skupiam się bardziej na tym, żeby nie przeszkadzała
      innym. W tym roku mam juz do okiełznania dwoje dzieci. I o ile synek
      jest raczej grzeczny i wytrzymuje niedzielne 50 min, to mam teraz
      obawy czy wytrzyma dłużej. Wielki Czwartek, Piatek to jakoś damy
      radę, ale w Sobotę to juz chyba niestety z nimi nie pójdę. Liturgia
      zaczyna się o 20, a kończy procesją po 22. Moje dzieci nie
      wytrzymają tak długo i tak późno. I to mnie bardzo boli, bo wiem ,że
      nawet w czwartek i piątek nie dadzą mi uczestniczyć tak jak należy.
      A nie ma juz mowy o zostaniu po nabożeństwie na adoracji...
      Kocham moje dzieci bardzo, ale niestety, czuję się przez nie
      zniewolona jesli chodzi o te sprawy. Nie ma mowy o skupieniu w
      kościele, roratach, wieczornych adoracjach. Pocieszam sie że dzieci
      wkrótce wyrosną, a Pan Bóg ma jakis w tym cel,że mnie akurat tak
      doświadcza.
      Ale nie mniej jednak kolejny rok w Wielką Sobotę poleją się łzy.
      • pawlinka Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 05.04.09, 15:30
        Mogę Cię pocieszyć? Za kilka lat w czwórkę będziecie w kościele w
        tych Dniachsmile)) Tak samo czułam się jescze 3 lata temu. Teraz
        jesteśmy w komplecie, czasem jest choroba dziecka, wtedy jest
        trudno, ale taki los rodzica. Wiem, jak wtedy nełatwe jest
        poświęcenie się, zgoda na hmmm... że tak to nazwę pewien duchowy
        dyskonfort.
      • skrzynka-3 Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 05.04.09, 18:24
        Chcialabym Cie jakos pocieszyc.
        Kiedys kiedy mialam podobne rozterki -ze wprawdzie jestem w Kosciele
        ale skupiona glownie na dzieciach, spowiednik poradzil zeby...
        ofiarowac to Panu Bogu w duchu wyrzeczenia-bo dla mnie to jest
        rodzaj wyrzeczenia, oddanie komfortu ciszy i skupienia,
        nieograniczonosci czasu, na rzecz koniecznosci wylaczenia czesci
        siebie na tryb -detektor zachowan dzieci, lub jesli sie dzielilismy
        i szlam sama np. na jakas adoracje koniecznosc patrzenia na zegarek
        bo karmienie, usypianie itp.

        Z Triduum robilismy tak, ze znalezlismy Kosciol, ktory mial
        przeszklony i naglosniony przedsionek (zamkniety w czasie
        sprawowania liturgii) i tam na zmiane spedzalismy czas z potomkiem
        ktory aktualnie nie nadawal sie na wprowadzenie do srodka. Moj
        ruchliwy dwulatek potrafil tam byc pochloniety np przez dobre 30 min
        sekwencja -wchodzenie na klecznik, siadanie na nim, wstawanie i
        schodzenie z klecznika. Gdyby to robil gdzies przed oltarzem
        rozpraszalby innych a tak rozpraszal tylko mnie wink
        Mimo wszystko bylo to pelniejsze przezycie Triduum niz zostanie w
        domu -co tez czesto bylo konieczne ze wzgledu na choroby dzieci.

        Teraz dzieciaki porosly i ostatnio starsi chlopcy zaskoczyli mnie
        kompletnie -z ich inicjatywy (mimo moich ogromnych watpliwosci czy
        to ma sens i czy dadza rade) znalezlismy sie na poznowieczornych
        rekolekcjach z konferencja po Mszy Sw. I bylo jak dawniej -
        skupienie, cisza, brak patrzenia na zegarek, tylko jeszcze pelniej
        bo bylismy razem smile

        Trzymaj sie - i zycze najlepszego jak sie da i najbardziej owocnego
        przezycia tych Swiat -w takich warunkach jakie obecnie maszsmile
        • 11.jula Re: Dzieci w kościele- reaktywacja :) 07.04.09, 10:23
          dziękuje wam za dobre słowa kiss
    • montilu Obowiazkowa przechowalnia 05.04.09, 15:22
      W kosciele, do ktorego chodzimy, proboszcz zarzadzil o b o w i a z k
      o w e oddawanie dzieci w wieku 0 - 2 lata do przechowalni
      zorganizowanej w domu parafialnym. Nawet, jezeli dziecko jest
      spokojne czy spi w wozku - w imie milosci blizniego i solidarnosci z
      rodzicami, ktorzy oddali swoje dzieci do przechowalni, zeby im
      przykro nie bylo. Nie wiem, jak bedzie to egzekwowal.
      • mamalgosia Re: Obowiazkowa przechowalnia 05.04.09, 18:04
        montilu napisała:
        >Nie wiem, jak bedzie to egzekwowal.
        No jak to: będzie sprawdzał kwit z przechowalni
        • montilu Re: Obowiazkowa przechowalnia 05.04.09, 18:41
          taa, i zalozy szlaban w drzwiach ;p
      • mcmaxim Re: Obowiazkowa przechowalnia 05.04.09, 23:48
        I bardzo dobrze. A dla starszych powinna byc szkolka niedzielna.
        • montilu Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 09:32
          Jest liturgia slowa dla dwoch grup wiekowych: 3-6 i 7-12 czy jakos
          tak. A obowiazkowa przechowalnia (takze dla cichych dzieci) nie jest
          dobra ;p
      • montilu Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 09:37
        Sama sobie odpowiem, bo mi sie przypomnialo w temacie. W Stanach w
        niektorych kosciolach sa wyciszane przeszklone pomieszczenia
        (kaplice?), w tych pomieszczeniach sa glosniki, wiec
        jeczace/gadajace/krzyczace dzieci ida z rodzicami do "akwarium",
        mowy nie ma o przechowywaniu dzieci az wyrosna ; )
        • nikaa818 Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 10:02
          w takiej "szklarni" ja przebywałam z córką ,jakos do jej 5 urodzin
          aż! a było to w Polsce smile to taka jakby boczna nawa oszklona i
          wyciszona,z której jednak widać wszystko i słychać co ksiądz mówi .
          moim zdaniem bardzo dobry pomysł w kosciele u Dominikanów smile) nikomu
          nie przeszkadzała gromada krzyczących dzieciaczków. trudno tam było
          o skupienie jednak i jak tylko uznałam , że córka odpowiednio
          zachowa sie w części głównej koscioła to zrezygnowalismy z tejze
          szklarni.Tak wiec mozna takie miejsca znaleźć i u nas smile
          • montilu Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 10:22
            o, to wspaniale! Nie spotkalam sie z tym w Polsce, dlatego
            wyjechalam z tymi Stanami ; )
        • a_weasley Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 11:31
          Jakem już tu pisał (dzieci w kościele to na tym forum taki sam temat-bumerang
          jak na "Ślub i wesele" prowadzenie do ołtarza przez tatę), takie akwarium jest
          m.in. we Warszawie w zborze Kościoła Zborów Chrystusowych na Puławskiej, zborowa
          młodzież nazywa to miejsce "dziedziniec niewiast". Podobne urządzenie jest u
          Jezuitów na Rakowieckiej, alem nie widział, by było używane (co prawda bywam tam
          rzadko i zawsze na mszy ostatniej szansy).
          • skrzynka-3 Re: Obowiazkowa przechowalnia 06.04.09, 14:54
            Na Rakowieckiej jest uzywane jak najbardziej na Mszach
            przedpoludniowych smile
            • chrust5 Re: Obowiazkowa przechowalnia 07.04.09, 14:16
              Jak juz tworzymy przewodnik po kosciolach z nawami dla dzieci, to
              takie 'urzadzenie' jest tez (podobno, mowili dzieciaci znajomi) u
              sw. Zygmunta na Bielanach. W Warszawie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja