justyszda
03.04.09, 21:24
Już był temat chodzenia dzieci do kościoła, ale muszę się wyżalić
Odkąd się urodziła Ula, chodziliśmy na zmianę z mężem na msze, z
wyjątkiem kilku razy, kiedy ją wzięliśmy- jak spała, albo byliśmy na
zewnątrz. Ostatnio, ponieważ już ma prawie 2 lata, no i utworzyli u
nas nową parafię, gdzie mało ludzi chodzi, zaczęliśmy chodzić razem.
No i na początku było ok- mała siedziała w wózku, oglądała
książeczki, ogólnie spokojna była, bo się chyba trochę bała. Ale
ostatnim razem "rozkręciła się"- wyszła z wózka, zaczęła chodzić po
kaplicy, budząc ogólną sensację- nawet księdza

Oczywiście była to
pozytywna reakcja, ale przecież nie może tak całą mszę... POza tym,