rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzieci)

22.04.09, 10:55
Moje młodsze dziecko, 3-letnie, obejrzało Koszmarnego Karolka (był między
bajkami dla młodszych dzieci...) i...jest zachwycone.
Ja mniej. Karolek rozrabia za trzech. Wykorzystuje też dobrotliwego, młodszego
brata, rodzice niby go wychowują (często metodami nie pozbawionymi humoru co
przy takim dziecku rzeczywście się przydajewink), ale więcej widać złych min
wściekłego Karolka, i odgrażania się czy obrażania się.
A moje dziecko uwielbia 'rozrabiać'. To znaczy generalnie jest żywe, szybkie i
wesołe i urocze, ale też: lubi 'piłować ludzi piłą' (biła z zestawu
majsterkowego dla chłopcówwink, kopnąć, popchnąć, uderzyć, no i weszło w etap
kłamania w żywe oczycrying((
Fajnie, że powstają filmy czy książki o 'rozrabiakach' (kołacze mi się z
książek Zuzka Zołzik), o żywych dzieciach, a nie tylko 'z morałem', ALE...
Co o tym sądzicie, czy takie pozycje pomagają czy jednak szkodzą utrwalając i
'zezwalając'??? Z drugiej strony Mikołajek czy bohaterowie A. Lindgren też
byli dyskusyjni... Widzicie jakąś różnicę? granicę?
Na razie po obejrzeniu Karolka Mały co kilka dni mi melduje że wypadł mu
ząb... Oczywiście Karolek jest oznaczony 7+ ale nie wiem czy i mój Starszy,
prawie 10-latek 'powinien' go oglądać.
    • ann_a30 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 11:53
      Wiesz, to zależy od dojrzałości dziecka.
      Nie znam "Karolka", znam za to "Mikołajka". Trochę czytałam synkowi, jak miał 5
      lat. Nie przypadł mu do gustu, chociaż słuchał uważnie. Dla mnie to to trochę
      "sztuka dla sztuki" - takie pisanie, by coś napisać i się pośmiać. Wolimy
      książki z morałem, nawet jeśli książka czy film jest smutny, straszny - ważne
      jest sensowne przesłanie.
      Z drugiej strony przyjdzie czas, że dziecko samo sięgnie po literaturę
      "zakazaną"wink I dobrze - już będzie gotowe, by przyjąć te idee. W końcu nic tam
      złego nie ma - mogą być po prostu niezrozumiałe dla małego dziecka. A przez to
      nudne. W końcu jest tyle książek (filmów), do których można by się "przyczepić"
      - bo są "niewychowawcze": Chmielewska, Pan Samochodzik - i tam by się coś
      znalazło, że nie wspomnę o Bolku i Lolku... smilewink
      • samboraga Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 13:39
        Przyczepić się można zawszewink
        Ja widzę taką różnicę, któą uświadomiłam sobie właśnie pisząc post, że dużo jest
        tam koncentracji na niezadowoleniu, złym humorze, wewnętrznej wściekłości, że
        coś się nie udało. Tamte dawniejsze bajki były, ja wiem, bardziej pełne wdzięku,
        lekkości? Akcent był na przygodach. No tak mi się zdaje.
      • mamalgosia Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 17:11
        ann_a30 napisała:

        > Wiesz, to zależy od dojrzałości dziecka.
        > Nie znam "Karolka", znam za to "Mikołajka".

        No nie, nie porównywałabym tych dwóch pozycji. Mikołajek to w ogóle
        inna klasa i ze trzy półki wyżej
    • maadzik3 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 15:16
      Karolka odkrylismy z Mlodym niedawno (5 lat i 10 miesiecy). I w dwojke bawimy
      sie swietnie. Nie jestem pewna jak w wieku 3 lat (juz troche nie pamietam), ale
      w wieku 5 odroznienie ksiazki napisanej ku uciesze od zycia i jego rygorow nie
      sprawia Mlodemu trudnosci. Jest dzieckiem dosc praworzadnym wiec wymysla czasem
      sposoby dyscyplinowania Katrolka, dobrze ze jeszcze nie ma wlasnych dzieciwink. A
      co do doskonalosci Damianka polecam pierwszy tom i pierwsza opowiesc gdzie
      Karolek (chwilowo) probowal nie byc koszmarny. Damianek nie wychodzi z tej proby
      zwycieskosmile. Generalnie sa to dwa typy czyste nie wystepujace w przyrodzie i
      zwariowalabym i z Karolkiem i z Damiankiemwink, ale jako lektura dla 5-10 latkow
      moim zdaniem swietne. Przy 3-latku mialabym opory, poza tym wiele rzeczy sila
      rzeczy pozostaloby dla niego zagadka (szczgoly szkolnego zycia w tym wieku to
      jak rozterki emeryta dla 6 latka).
      • maadzik3 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 15:18
        Aha, jedna istotna informacja - ja pisze o ksiazkach. Filmow nie znam i stosunku
        do nich nie mam.
        • isma Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 17:34
          No wiec wlasnie. Ja wyznaje zasade, ze nie ma za powaznych ksiazek dla dzieci,
          natomiast filmy, owszem, moga byc dla wieku nieodpowiednie. Przykladowo, jesli
          dziecko nieczytate, zawsze mozna, czytajac, troche ocenzurowac (czytajac
          6-letniej M. "Dzieci kapitana Granta" sporo watku kanibalistycznego nie
          wydobylam na dzienne swiatlo...). Łatwiej jest wytlumaczyc jakies zachowania
          bohaterow ksiazkowych - wrocic do ich wypowiedzi, tak jak one literalnie
          brzmialy, probowac je wspolnie objasnic.

          I jeszcze jedno - niestety nie moge rozwinac, bo mnie czas goni, ale mnie sie
          wydaje, ze gdzies najwczesniej okolo 4-5 lat dziecko zaczyna dostrzegac
          konwencje. Znaczy, zauwaza, ze te czytane historie, nawet bardzo realistyczne
          (jak Mikolajek czy Karolek) to fikcja jest, i to fikcja sluzaca nieco innym
          celom, niz tylko dowiedzenie sie "co bylo dalej".

          Mysmy tak mialy dwa lata temu na cyklu ksiazek Janoscha, ktory M. uwielbiala,
          ale wbila mnie w ziemie wlasnie dostrzezeniem tego, ze w opowiesci "Ja cie
          wylecze, powiedzial Mis" fraza "Tygrysek poczul sie troche lepiej. Ale zaraz
          potem poczul sie znowu troszke gorzej" ma funkcje leitmotivu, a nie opisuje
          rzeczywistego samopoczucia Tygryska. Otoz ktoregos dnia moje zasmarkane dziecie,
          pytane przeze mnie, jak sie czuje odpowiedzialo, spogladajac filuernie spode
          lba: "Tygrysek poczul sie troche lepiej. Ale zaraz potem...". Albo, pytane, co
          by chcialo na obiad, po wymienieniu przeze mnie kilku mozliwosci, odpowiadalo
          innym cytatem: "powiedz wreszcie: rosolek", ktora to wypowiedz bynajmniej nie
          oznaczala zamiaru konsumpcji rosolu, a jedynie deklaracje, ze ono codziennie
          mogloby jesc to samo, tj. kalafiorowa wink).
          • isma Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 17:43
            A, jeszcze. Bo tu taka wypowiedz byla, ze niektore ksiazki sa tylko "zeby
            napisac i sie posmiac", a lepsze od nich sa ksiazki z moralem. Otoz, nie zgadzam
            sie.

            Dobra (ale dobra) literatura bez moralu, taka wlasnie troche grajaca literacka
            konwencja, to jest znakomita szkola wrazliwosci na jezyk, na sposoby
            porozumiewania sie. A wbrew pozorom, umejetnosc skutecznego porozumienia sie
            miedzy ludzmi, to jest trudniejsza rzecz, niz by sie moglo wydawac. I uwazam, ze
            ksztaltowanie tej umiejetnosci jest rownie wazne, jak kupowanie wzorcow w sferze
            "moralu".
            • maadzik3 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 19:00
              Podpisuje sie Ismo. Dobra literatura to... dobra literatura. Moral niekonieczny
              za to koniecznie nielopatologicznysmile
              A myslac o dobrej literaturze dla dzieci osobiscie zawsze wpierw myslalam o
              dobrze napisanej (zwlaszcza dla mlodszych dzieci) - czystym, literackim, bogatym
              jezykiem. I drgawek dostawalam na widok niektorych pozycji dla dzieci. Za
              grafomanstwo i tzw. czestochowskie rymy pierwsza nagrode przyznaje Reksiowi i
              Bolkowi i Lolkowi w ksiazeczkach dla najmlodszych (Mlody mial poltora roku jak
              dostal to od tesciowej, raczej bez jej zlej woli, tak kupila, straszne to bylo!
              Drugim koszmarkiem ktory pamietam (tu zapewne koszmarne bylo tlumaczenie) to
              taka seria z obrazkami z Disneyowskiego Kubusia Puchatka "Nauka .... z
              Kubusiem". Tez dostalam w prezencie jak Mlody mial 2 lata. Byla tak koszmarna ze
              nie czytalam. Najkoszmarniejsza byla chyba "Nauka pisania z Kubusiem" (albo
              opowiadania) - nomen omensmile
            • samboraga Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 21:33
              > A, jeszcze. Bo tu taka wypowiedz byla, ze niektore ksiazki sa tylko "zeby
              > napisac i sie posmiac", a lepsze od nich sa ksiazki z moralem. Otoz, nie
              zgadzam sie.

              Nie do końca o to mi chodziło.
              Zabawa w Załogę G była fajna, choć film generalnie byłby dziś określony jako
              dający przekaz pozytywny, dający 'dobre wzorce' - noooo, z morałem, z morałem
              mimo wszystko... Oczywiście film wysokiego lotu nie był. Ot, film. I o takich
              produktach rozrywkowych piszę, filmach, książkach.
              Co daje Karolek? Verdana pisze o odreagowaniu stresu. Może. Za to widzę że są
              dzieci, mam wrażenie, że są to dzieci lubi ące rozrabiać, identyfikujące się z
              bohaterami a nie te spokojniesze, któe takie utwory mogą bardziej nakręcaćsad
              Młodszy, w przeciwieństwei do brata, lubi książki - jest więc szansa na
              indywidualne traktowanie, wyjaśnianiesmile Z drugiej strony, z powodu brata, ogląda
              filmy dla starszych dziecisad Jakaś równowaga w przyrodziewink
          • katriel Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 19:01
            isma napisała:
            > Ja wyznaje zasade, ze nie ma za powaznych ksiazek dla dzieci,
            > natomiast filmy, owszem, moga byc dla wieku nieodpowiednie.

            Ale serio tak myslisz? Rowniez jesli chodzi o dzieci starsze, jak
            najbardziej czytate, ktore sobie lektury dobieraja same w pobliskiej
            bibliotece, a rodzice - chocby chcieli - nie zdazaja chocby pobieznie
            zorientowac sie co tez dziecko czyta?

            Pytam, bo poglad o nieszkodliwosci ksiazek ma w mojej rodzinie swoja
            historie. Moja mama zderzyla sie z wyzej opisanym problemem (dziecko
            czytajace szybko, bez kontroli i co popadnie) na przykladzie mojej
            starszej siostry. Zaniepokojona poszla pogadac ze szkolnym pedagogiem
            i tam jej wlasnie wytlumaczono, ze ksiazka dziecku nie zaszkodzi, bo
            i tak wyobrazi sobie tylko tyle, ile na danym etapie rozwoju jest
            w stanie. Mame bardzo to uspokoilo, jako ze nie widziala zadnych
            szans na skuteczna kontrole lektur. Rowniez siostra (wowczas
            trzynastoletnia) przyjela ten werdykt z zadowoleniem - i ufnie
            oddala sie lekturze tomiku opowiadan Sartre'a.

            Historie te opowiedziano mi (jako rodzinna anegdote) kiedy sama
            mialam lat 13, a pod choinka znalazlam jakas ksiazke science-fiction,
            ktorej stosownosc dla trzynastoletniej panienki zostala podana
            w watpliwosc z powodu grafiki na okladce (przedstawiajacej naga
            rudowlosa kobiete). Ksiazke przeczytalam (scena lozkowa faktycznie
            w niej byla, acz niezbyt drastyczna i fabularnie uzasadniona), ale
            najpierw przeczytalam tego nieszczesnego Sartre'a - i wcale nie mam
            poczucia, aby cokolwiek z tego mi jakos specjalnie zaszkodzilo.

            I wszystko bylo fajnie, poki nie poznalam mojej obecnej tesciowej,
            ktora jest psychologiem dzieciecym. Tesciowa na te nasza rodzinna
            anegdote zareagowala absolutna zgroza, a pomysl karmienia nastolatki
            Sartrem uznala za nieomal zbrodniczy. I teraz ja nie wiem - czy to
            tesciowa przesadza, czy mysmy z siostra cudem uniknely ciezkiego
            uszczerbku na psychice?
            • verdana Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 19:53
              Tesciowa przesadza. Trudna ksiązka, ktorą dziecko zrozumie jest
              odpowiednia dla dziecka. Amen.
              Aczkolwiek nie zgadzam się z tym, ze nie ma książek nieodpowiednich.
              Nieodpowiedni jest np. Roth.
            • isma Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 23.04.09, 00:01
              Mmmmm, roboczo bym chyba zalozyla, ze jesli istnieja jacys sensowni rodzice, do
              ktorych dziecko sie moze (i ma z nimi na tyle dobry kontakt, ze chce) zwrocic,
              to rzeczywiscie ksiazka nie zaszkodzi. Jesli bedzie zupelnie nieodpowiednia, to
              po prostu znudzi i odstreczy. A jesli cos bedzie do wyjasnienia, to sie wyjasni.

              No, przykladowo, przeczytalam "Pania Bovary" jako jedenastolatka, czytajac jak
              lecialo kolejne pozycje z jednej trudniej dostepnej rodzicielskiej szafki
              ("Genezis z Ducha" bylo nastepne wink)). Moja rodzicielka, nie powiem, byla nieco
              zaskoczona odkryciem tego faktu, ale w zupelnosci uspokoilo ja moje calkiem
              szczerze prezentowane odczucie, iz to nudne jak flaki z olejem jest (w
              odroznieniu od Slowackiego). Co zas do Sartre'a, to najzupelniej legalnie
              czytalam jako czternastolatka - uczennica pierwszej klasy LO, przygotowujaca sie
              do olimpiady polonistycznej. Zreszta, o ile pamietam, tegoz Sartre'a w tejze
              pierwszej klasie na lekcjach filozofii sie nicowalo, wiec nic szczegolnego.
              • maadzik3 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 23.04.09, 08:31
                Sartre'a tez jakos tak czytalam. Pozna podstawowka/ poczatek liceum. Podobnie
                jak Baudelaire'a, potem Wata, Orwella... Nastolatek moze IMHO czytac wszystko.
                Natomiast nie wszystko pozwolilabym obejrzec.
                • verdana Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 23.04.09, 19:34
                  Starszy nastolatek tak, dziecko nie.
                  Czytanie Sattra nie zaszkodzi. Książek nacjonalistycznych bardzo. O
                  bardzo ostrej erotyce już nie wspomne. Wydaje mi sie w wydaniu
                  ksiązkowym niemal równie nieodpowiednia, co na filmie.
                  • maadzik3 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 23.04.09, 20:12
                    Co do ostrej erotyki sie zgodze. Co do ksiazek nacjonalistycznych wlasciwie tez
                    (osobiscie mam do nich jeszcze bardziej wrogi stosunek niz do pisanej
                    pornografii, nawet tej ostrej), ale z drugiej strony niewielkie dawki pod
                    kontrola i z dyskusja i komentarzem (zwlaszcza to drugie) w wielu wypadkach moga
                    uodpornic na nacjonalizmy na zawsze. Pamietam ze malo co wzbudzalo we mnie tak
                    zywiolowy wstret jak "Ksiegi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego"
                    Mickiewicza czytane gdzies okolo 15 roku zycia. Wydaly mi sie bluzniercze,
                    faszystowskie i glupie. W tej wlasnie kolejnosci. OK, wiem, ze wspolczesny
                    nacjonalizm inaczej sie pisze i lepiej nim uwodzi, ale generalnie mysle ze w
                    wieku nastoletnim (nawet nie pozno nastoletnim) lepiej zamiast izolowac dziecko
                    od niego sztucznie (i tak pewnie w koncu sie zetknie) uodpornic je pokazujac
                    retoryke i jej skutki, tlumaczac ze czasem pozornie zaangazowane patriotycznie
                    pisemka sa w gruncie rzeczy wzywaniem do nienawisci i nietolerancji. Jednym
                    slowem - uodpornic zawczasu. Ale oczywiscie teoretyzuje, Mlody jest jeszcze za
                    mlody (zdecydowanie) na te dyskusje a Ty pewnie masz juz praktyczne
                    doswiadczenie, wiec moze zmienie zdanie. Na razie wydaje mi sie teoretycznie jak
                    powyzej.
      • samboraga Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 17:41
        >Jest dzieckiem dosc praworzadnym wiec wymysla czasem
        > sposoby dyscyplinowania Katrolka

        A wiesz, coś w tym jest!smile Mój Starszy, też taki praowrządny i raczej spokojny,
        też uwielbiał 'niegrzeczne' bajki. Nie lubi czytać, więc jedynie przebrnęliśmy
        przez klasykę, taką A. Lindgren na przykład. Ale widzisz, taki spokojny inaczej
        mawink On 'wie'wink) że to zabawa.

        >Generalnie sa to dwa typy czyste nie wystepujace w przyrodzie i
        > zwariowalabym i z Karolkiem i z Damiankiemwink,

        Występują, występują...wink) Choć nie mówię tu o moich synach, ale tak ogólnie.
        • verdana Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 18:03
          Wbrew pozorom, książki z moralem niemal niczemu nie służą, oprocz
          dobrego samopoczucia doroslych, ze dziecko "dobra książkę" czyta.
          Morały podany "na talerzu" tylko drazni, niewiele uczy, a raczej
          prowokuje do rozmyslań, ze tak w życiu nie bywa. Zreszta ouczen i
          morałów ma kazde dziecko dosyc na codzień.
          Wbrew pozorom wiecej nauczyc moga takie ksiązki jak "Karolek",
          czy"Fizia Ponczoszanka", gdzie dziecko moze odreagowac codzienne
          stresy i SAMO - samo, to najwazniejsze , dojśc do wniosku, ze "tak
          się nie robi".
          • samboraga Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 20:59
            > stresy i SAMO - samo, to najwazniejsze , dojśc do wniosku, ze "tak
            > się nie robi".

            Ale jak dziecko samo dochodzi do wniosku? Oczywiścei już nie mówię o 3-latku
            tylko starszym.
            Mam w najbliższym otoczeniu tylko jedno (poza moim Maluchem) dziecko
            żywo-rozrabiające, 6-latka, i na razie takie 'Karolki' są przyjmowane z radością
            jako wzór...
            I będę się powtarzać, ale Pippi i inne dawne historyjki jednak koncentrowały się
            na przygodach bohaterów, wygłupy byłuy przy okazji. Taki Karolek jest wciąż
            sfrustrowany...
            • verdana Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 22.04.09, 22:18
              Jak? Po prostu dlatego, ze wie, ze tak się nie robi. Moje dziecko
              czytało Karolka i nigdy mu do głowy nie przyszło, ze to może być
              wzór. No i nie wiem, czy wszystkie, ale znane mi dzieci potrafią
              odróznic żarty od tego, co jest naprawdę.
              Zaniepokoilabym się, gdyby dziecko brało cos takiego jak "Karolek"
              za wzór - i nie tym, ze czyta Karolka, ale ze coś w jego wychowani,
              czy moze raczej nauce, zostało zaniedbane.
    • mamalgosia lepsze czytanie czegokolwiek niż niczego 23.04.09, 13:07
      Prawda, czy nieprawda?


      A co do Koszmarnego Karolka, to uważam że zaiste jest koszmarny, nie
      widzę nic sensownego w tej książce - może nieumiejętnie patrzę? Na
      szczęscie moje Dzieci omijają go z daleka.

      Nie przepadam też za Pippi, a Karlsona to już awersyjnie nie
      cierpię. Ale - tak jak w przypadku Mikołajka - uważam, że to jakiś
      poziom przynajmniej ma.
      • ula27121 Re: lepsze czytanie czegokolwiek niż niczego 23.04.09, 19:37
        Nieprawdasmile
    • mader1 Re: rozrywka czy przykład (książki, filmy dla dzi 23.04.09, 19:29
      Karolka nie czytaliśmy... nie wiem właściwie, dlaczego... wiec niewiele Ci
      pomogę jeśli chodzi o tę konkretną książkę... Mikołajka czasem czytamy i często
      małego śmieszy, choć zauważyłam, że pewna warstwa jest dla niego niezrozumiała
      wink)))) czyli śmieszą nas różne rzeczy wink
      Z rozrabiaków bardzo cieszył Małego Emil. Bardzo rozrabiał wink i to
      niebezpiecznie, natomiast widziałam, że na tym etapie (5-6 lat) Małego bardzo
      cieszyło, że WIE, że tak się nie robi wink))) Radością było, że razem wiemy - bo
      tu już są ewidentne historie - że ta się nie robi i będzie z tego coś niedobrego
      wink)))) Nie byłam wtedy pouczającą mamą, tylko koleżanką do pośmiania się - takie
      międzypokoleniowe porozumienie co do spraw wychowawczych wink)))))) Mały tez
      więcej gada w czasie takich lektur.

      Czy uważam, ze dziecko może wszystko przeczytać ? Nie, nie uważam. Przejęłam
      się, jak moja Średnia przeczytała "Pannę Nikt". Znalazła fragment w wypisach z
      podręcznika i swoim zwyczajem wypożyczyła w bibliotece. Bardzo ją ta książka
      przygnębiła i... no nie była potrzebna.Za wcześnie. Chyba, że do pogadania
      między nami.
Pełna wersja