mader1
27.04.09, 10:20
Przeczytałam w innym wątku " córki polskie" i skojarzyło mi się z ostatnim ,
ostatnim już ! - zebraniem u Najstarszej w szkole. Wychowawczyni pełna
optymizmu , wykazała jednak leciutkie zaniepokojenie " Oczywiście wszyscy
zdadzą, proszę się nie niepokoić, proszę się nie bać" - zaczęła dziarsko,
ażeby potem niekonsekwentnie dodać - " Trochę się jednak boję o chłopców.
Dziewczynki podchodzą do matury z większym dystansem, zadaniowo, ale o
chłopców się martwię. Coś się z nimi dzieje... Za bardzo się przejmują i JUŻ
się denerwują". Potem poszukała potwierdzenia w naszych oczach. Widocznie je
znalazła, bo dodała - " No tak, bo te nasze dziewczyny to już wiedzą, że całe
życie muszą potem być dzielne - takie silne Matki Polki na każdą pogodę"

))))
Jedna z dziewczyn starała się o dopuszczenie do matury. Nie było to łatwe, bo
ma kiepskie stopnie, a zapragnęła zadawać z tego przedmiotu " rozszerzoną".
Oczywiście uczyła się pilnie, ale nie było gwarancji, że to w jej przypadku
wystarczy. Rano miała " ostatnią szansę". Zdenerwowana nie mogła w nocy
zasnąć. Powtarzała wzory, robiła zadania, ale gdzieś koło 3.00 nie mogła się
już uczyć. Postanowiła wtedy.... ( no co mogła postanowić przyszłą matka Polka
?) że upiecze dla klasy tort

)))) I z notatkami oraz tym właśnie tortem
zjawiła się rano w szkole

))))
Gdybym tak twórczo potrafiła wykorzystywać swoje lęki, miałabym cukiernię

))))