Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:)

27.04.09, 14:15
Chciałabym się poradzić Was w następującej kwestii: moja (16-letnia)
chrześniaczka ma być bierzmowana w przyszłym miesiącu. Jestem z nią bardzo
zżyta, przyjaźnimy się. Jak sądzicie, czy z okazji przyjęcia tego sakramentu
powinnam obdarować ją jakimś prezentem? Co byłoby najlepsze?
Myślę o zakupie jakiejś książki, niestety brakuje mi pomysłu. Czy należałoby
raczej wyszukać czegoś o charakterze religijnym?
Moja chrześniaczka jest wspaniałą, radosną dziewczyną, lubi czytać, aczkolwiek
nie jakoś wyjątkowo maniakalnie. Nie jest jakoś szczególnie religijnie
nastawiona do życia (pochodzi z rodziny niepraktykującej), więc podejrzewam,
ze jakieś trudne w odbiorze dzieło religijne odłożyłaby na półkę. A zatem co
by wybrać? A może wcale nie książkę?
    • nati1011 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 27.04.09, 16:11
      Jeżlei książkę to moze listy starego dziabła do młodego? Fajnie się
      czyta, a i dużo zostaje do przemyślenia. Ja przynajmniej zamówiłam
      ta ksiażkę dla swojego chrześniaka + duży srebrny krzyż. Srebrny, bo
      dla chłopca, a że srebro raczej tanie, to można było taki spory
      ładny kupić smile)
      • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 09:54
        Dziękuję za propozycjęsmile
        Jedną z korzyści przebywania na tym Forum:wink, to fakt zainspirowania się kilkoma
        książkami, w tym właśnie Listów. Kupiłam nawet (w bibliotece nie było).
        Czytam, ale po kawałku. Trudno, wyjdę na ignorantkę, ale muszę się przyznać: to
        wcale niełatwa w odbiorze lektura. Nie do końca wiem, czy mojej kuzynce
        przypadnie do gustu.
        Ona jest teraz na etapie, kiedy na pytanie o preferencje lekturowe, odpowiada
        bez żenady: książki romantyczne... (cokolwiek miało by to znaczyćsmile) I raczej o
        Mickiewicza jej nie chodzismile
    • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 27.04.09, 20:09
      nasza chrzestna miała prosto, bo wiedziała, że prezenty o charakterze religijnym
      my zapewniamy smile)))), kupiła więc bluzeczkę, mówiąc, że dzieciak musi tez mieć i
      " normalny" prezent wink)))) Spodziewaliśmy się i bardzo nas ta myśl o komentarzu
      bawiła.
      Myślę, że skoro rodzice są niepraktykujący, wypada żeby przynajmniej część
      prezentu była " święta" ... Myślę, że książka - coś Ratzingera czy Jana Pawła II
      jest na miejscu, skoro nie maniakalnie czyta, to może coś lekkiego o papieżu -
      albo przynajmniej ostatnio często wymienianego. Jest jednak niebezpieczeństwo,
      że książka nigdy nie zostanie przejrzana. Może więc dorosły prezent z tej
      okazji, jakim jest książeczka do nabożeństwa dla dorosłych ? Głupio przy okazji
      spowiedzi chodzić z tą pierwszokomunijną, a modlitwy, litanie , koronki przydają
      się. Możesz jej powiedzieć, ze skoro staje się dorosła, dostaje już prezent dla
      dorosłych. Książeczka nie jest droga można więc dorzucić już coś " normalnego",
      jak mawia chrzestna Najstarszej - korale czy bransoletkę - wiesz w jakim stylu
      ona się nosi smileInnym " dorosłym ", droższym prezentem byłby Katechizm Kościoła
      Katolickiego. Ludzie mają różne pytania czy wątpliwości dotyczące "podstaw"
      wiary i bywa, ze są wprowadzani w błąd. KKK to jest dobre źródło na całe życie.
      Musiałabyś tylko pokazać jej , choćby krótko, co w nim jest i jak szukać.
      • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 10:07
        mader1 napisała:

        > nasza chrzestna miała prosto, bo wiedziała, że prezenty o charakterze
        religijny my zapewniamy smile)))), kupiła więc bluzeczkę, mówiąc, że dzieciak musi
        tez mieć i " normalny" prezent wink))))

        No, ja ostatnio w ciuchy w ogóle nie trafiamsad( Ach, ta moda nastolateksmile))

        > Myślę, że skoro rodzice są niepraktykujący, wypada żeby przynajmniej część
        > prezentu była " święta" ... Myślę, że książka - coś Ratzingera czy Jana Pawła I
        > I
        > jest na miejscu, skoro nie maniakalnie czyta, to może coś lekkiego o papieżu -
        > albo przynajmniej ostatnio często wymienianego.

        Mader - a masz jakiś tytuł konkretny na mysli? może coś godnego polecenia?

        > Może więc dorosły prezent z tej
        > okazji, jakim jest książeczka do nabożeństwa dla dorosłych ? Głupio przy okazji
        > spowiedzi chodzić z tą pierwszokomunijną, a modlitwy, litanie , koronki przydaj
        > ą
        > się. Możesz jej powiedzieć, ze skoro staje się dorosła, dostaje już prezent dla
        > dorosłych.

        Fajny pomysł. Pewnie się by mocno zdziwiła, ale trudno. Tzn. nie spodziewałaby
        się takiego prezentu...

        Książeczka nie jest droga można więc dorzucić już coś " normalnego",
        > jak mawia chrzestna Najstarszej - korale czy bransoletkę - wiesz w jakim stylu
        > ona się nosi smile

        To znowu ten sam problem, co z bluzką. Gdy była mała dziewczynką, wszystko było
        prostszesmile)

        Innym " dorosłym ", droższym prezentem byłby Katechizm Kościoła
        > Katolickiego. Ludzie mają różne pytania czy wątpliwości dotyczące "podstaw"
        > wiary i bywa, ze są wprowadzani w błąd. KKK to jest dobre źródło na całe życie.
        > Musiałabyś tylko pokazać jej , choćby krótko, co w nim jest i jak szukać.

        To jest pomysł do przemyślenia. Sama jednak wcześniej musiałabym się z nim
        "zaznajomić".
        Dzięki Dziewczyny za wszelkie rady i wskazówki.

        A może, tak sobie myślę, kojarzy się komuś pomysł jakiejś fajnej książki
        beletrystycznej, o wartościowym przesłaniu?
        Np. udało mi się, wraz z moją siostrą, zachęcić ją przed kilku laty do
        Jeżycjady. Kupowałyśmy jej po kolejne tomy na rożne uroczystości. Uzbierała już
        komplet aż po Sprężynę, jest zachwycona. Twierdzi, że jej rówieśnice nie mają
        pojęcia o istnieniu tej serii.
        • paszczakowna1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 13:23
          > A może, tak sobie myślę, kojarzy się komuś pomysł jakiejś fajnej książki
          > beletrystycznej, o wartościowym przesłaniu?
          > Np. udało mi się, wraz z moją siostrą, zachęcić ją przed kilku laty do
          > Jeżycjady. Kupowałyśmy jej po kolejne tomy na rożne uroczystości. Uzbierała już
          > komplet aż po Sprężynę, jest zachwycona. Twierdzi, że jej rówieśnice nie mają
          > pojęcia o istnieniu tej serii.

          Jane Austen może? (O ile nie ma.) Spełnia kryteria 'książek romantycznych', a
          ponadto jest pierwszorzędną literaturą. (Tylko kup tłumaczenie
          Przedpełskiej-Trzeciakowskiej - albo oryginały.) Tyle że nie wiem, czy jako
          prezent pasuje do okazji.
          • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 10:38
            Poszperam w księgarni - może właśnie Austin wpadnie mi w oko?
            (choć sama nie przepadam)smile
          • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 10:40
            > Jane Austen może? (O ile nie ma.) Spełnia kryteria 'książek romantycznych', a
            > ponadto jest pierwszorzędną literaturą.

            Poszperam w księgarni - może właśnie Austin wpadnie mi w oko?
            (choć sama nie przepadam)smile
        • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 15:24
          > No, ja ostatnio w ciuchy w ogóle nie trafiamsad( Ach, ta moda nastolateksmile))

          Jeżeli nie jest bardzo wybredna, wystarczy spojrzeć na metkę i udać się do
          napisanego tam sklepu i dobrać coś w podobnym stylu i kolorze wink)))


          > Mader - a masz jakiś tytuł konkretny na mysli? może coś godnego polecenia?

          ja wiem... nie znam jej. " Wiara i tożsamość", " Wiara, prawda, tolerancja" ?
          Lżejsze - "Cuda Jana Pawła II", " Autobiografia" ( córka dostałą od koleżanki-
          swiadka.
          Może Półtawska, bo dużo sie o niej pisze ?
          Mamy poza tym taki ładny wątek o dobrej, poruszające serca lekturze wink

          > Fajny pomysł. Pewnie się by mocno zdziwiła, ale trudno. Tzn. nie spodziewałaby
          > się takiego prezentu...

          No ale praktyczny wink))) Chrzestna nie zawsze daje to, czego sie człowiek
          spodziewa wink))))

          > To znowu ten sam problem, co z bluzką. Gdy była mała dziewczynką, wszystko było
          > prostszesmile)

          Ta sama zasada co z bluzką wink))) Ale pomyślałam sobie, że szpanerski błyszczyk
          jakiejś dobrej firmy byłby jeszcze lepszy tongue_out ( dla ducha i dla ciała)

          Przychodzi mi do głowy jakaś nowa Siesicka. Zabawna jest jeszcze " Ala Makota "
          czy jakoś tam wink)))
          • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 16:45
            nie wiem, co z tą modą...

            Mój Starszy powiedział mi, że muszę być ładnie ubrana na jego I
            Komunię św., bo jak kiedyś zostanie papieżem, to wszędzie będą
            pokazywać jego zdjęcia z matką - najpewniej te od I Komunii. Jakoś
            się tym przejęłam. Tyle sklepów zeszłam... I zupełnie nie potrafie
            nic wybrać dla siebie. Jedna sprawa to taka, że mam nietypową
            figurę, ale druga to taka, że bardzo niewiele ubrań mi się podoba.
            A w sklepach "młodzieżowych", sieciowych, to już kompletnie nic.
            Kolory, kroje... no nicsad
            Starość, ani chybi.
            Tak więc ja na pewno nie umiałabym kupić Nastolatce ciucha. Ale
            poprosiłabym jakąś moją mądrą wychowankę, załatwiłaby to za mniesmile

            "Ala Makota" to koszmarek
            • madziaq Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 16:59
              Naprawdę tak powiedział? Ma chłopak daleko idące ambicje big_grin

              A co do prezentu na bierzmowanie - odradzam ciuchy - można bardzo nie trafić i
              bedzie przykro. Chyba raczej nie kupowałabym też KKK... No nie wiem... w moim
              odczuciu to tak jakby kupić encyklopedię wink Dla nastolatki to chyba średni
              prezent... Z religijnych prezentów nie jestem za mocna wink może rozważ jednak
              "Listy starego diabła"? Ja połknęłam je w parę godzin smile

              Mader fajnie radzi z jakimś "wypasionym" błyszczykiem czy innym kosmetykiem. W
              tym wieku pamiętam, że miałam lekkiego fioła na punkcie marek, więc na pewno np
              dzięki szmince od Diora skakałabym z radości smile Z rzeczy niereligijnych to może
              najnowsza płyta albo zestaw płyt ulubionego zespołu. Albo - ale to już
              ewidentnie nie święte wink - WonderBox. O szczegóły możesz zapytać google'a - w
              skrócie to taki apkiet talonów na różnorodne atrakcje (od masażu, przez lekcje
              jogi, pływanie na jachtach po skok ze spadochronem) z których obdarowany może
              wybrać jedną, która mu najbardziej odpowiada. Jeszcze mi przyszedł do głowy np
              ładny "branzoletkowy" zegarek, może z grawerem. Ale to już większy koszt.
              • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 19:24
                madziaq napisała:

                > Naprawdę tak powiedział? Ma chłopak daleko idące ambicje big_grin
                Nie wiem, czy ambicje. Po prostu realnie patrzy na światsmile



                > najnowsza płyta albo zestaw płyt ulubionego zespołu.
                Jak ulubionego, to na 100% ma

              • atama Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 09:26
                Ja też bym do tych "Listów starego diabła..." namawiała. Pamiętam,
                że ta książka wpadła mi pierwszy raz w ręce jakoś w liceum i byłam
                nią oczarowana! Odbiór oczywiście nie tak głęboki, jak po latach,
                ale mimo wszystko coś tam we mnie zostało. Na każdym etapie coś
                innego z tej książki można dla siebie wyciągnąć. A przynajmniej
                formuła jest intrygująca smile
                A może w ramach prezentu wspólna pielgrzymka? smile))
                Może to być kosztowne, ale jeśli masz taką możliwość, to mogłybyście
                we dwie pojechać sobie do jakiegoś sanktuarium (niekoniecznie
                zorganizowany wyjazd z parafii wink. Charakter takiego wyjazdu i
                miejsce mogłabyś dopasować do tego co lubi, co ją aktualnie
                interesuje itd.
                Ponoć do "obowiązków" chrzestnego należy "co najmniej raz w życiu
                zabrać chrześniaka na pielgrzymkę" smile))))
                • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 09:40

                  > Ponoć do "obowiązków" chrzestnego należy "co najmniej raz w życiu
                  > zabrać chrześniaka na pielgrzymkę" smile))))

                  serio ? To mi się zaczyna podobać wink)))) Chyba pobiegnę do mojego najstarszego
                  chrześniaka, zwolnię go z pracy i pojedziemy - tzn. on mnie zawiezie chyba
                  smile))))) Tylko ja powiem, gdzie.
                • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 10:58
                  > Ponoć do "obowiązków" chrzestnego należy "co najmniej raz w życiu
                  > zabrać chrześniaka na pielgrzymkę" smile))))

                  Tyle lat, człowiek stąpa po ziemi i zawsze czegoś nowego może się dowiedziećsmile))
                  Nie znałam tego zwyczaju. To propozycja na przyszłość, na razie mój ustawiczny
                  brak czasu stoi na przeszkodzie wspólnym wyjazdom.
              • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 10:56
                > może rozważ jednak
                > "Listy starego diabła"? Ja połknęłam je w parę godzin smile

                No właśnie nie jestem pewna, czy to dla niej nie za trudne (bo dla mnie
                momentami tak) sad


                > Mader fajnie radzi z jakimś "wypasionym" błyszczykiem czy innym kosmetykiem. W
                > tym wieku pamiętam, że miałam lekkiego fioła na punkcie marek, więc na pewno np
                > dzięki szmince od Diora skakałabym z radości smile

                I tu mnie Dziewczyny szokujeciesmile))
                Sama nigdy w życiu nie miałam nic z Diora czy tym podobnym "ekstrawagancjom".
                Nie maluję się i nie znam zupełnie, o czym w tym wszystkim chodzismile)
                Wiem, jestem dziwna - ostatnio nocowałam niespodziewanie Mamę, która koniecznie
                potrzebowała wieczorem mleczka do demakijażu. Uradowana wykrzyknęłam, że chyba
                mam takie cudo, tylko tonik to się nazywa (znalazłam przy świątecznych
                porządkach łazienki za szafką. Z tym, że jak się okazało, ważność stracił w 2003
                rokusmile)) I tyle Mama się zdemakijażowałasmile
                Moja kandydatka do bierzmowania też zupełnie "naturalna", mówi, że okropnie nie
                podoba się jej, jak dziewczyny z klasy się szpecą...
                A ciuchy to czasem kupujemy razem (może i markowe) tyle, że w lumpeksie.
            • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 08:59

              >
              > "Ala Makota" to koszmarek

              No widzisz, to już jeden typ Ci odpada wink)))) bo dziewczyna może mieć gust
              Mamalgosi wink
              "Szata" jest zdecydowanie bezpieczniejsza.
              Poniżej ten wątek z książkami
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=10160883&a=10160883
              • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 09:16
                o, "Szata" jest na jakims poziomie, no i religijna - czyli adekwatna
                do sytuacji.
                Mader, chciałabyś mieć makotę za córkę?wink
                • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 09:47
                  > Mader, chciałabyś mieć makotę za córkę?wink

                  To dlatego uważasz to za koszmarek ?

                  Nawet się nie zastanawiałam wink)))
                  Ale miałam takie koleżanki, myślę, że dobrze uchwycone to, co werbalnie przy
                  mnie wyrażały.

                  Bardziej zatrzymałam się nad tym czy moja córka chciałaby mieć matkę Makoty za
                  matkę i czy oby nie jestem podobna wink))))
                  • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 15:03
                    Ja to bym tak bardzo chciała mieć córkę, że mogłaby być nawet
                    Makota. Ale gdybym mogła wybierać, to wolałabym, żeby Makotą nie
                    byłasmile
                    (btw; ciekawe, czy są Makoty płci męskiej)

                    A Makota pisze na ten przykład 30 stycznia tak:
                    "Nie wiem, jakim sposobem, ale mój naciek ropny zniknął. Widać puder
                    mamy ma właściwości czyrakobójcze. Ewentualnie naroślobójcze.
                    Chociaż może to był guz, a wtedy puder byłby guzobójczy. W każdym
                    razie chyba go nie ma. to znaczy, że już niedługo zostanę modelką.
                    Jeszcze tylko zrzucę z dziesięć kilo, a minimum z pięć, żeby się za
                    bardzi nie wyróżniać od tych porażająco chudych Naomi Campell i
                    Lindy Evangelisty".
                    Naprawdę, dla mnie to koszmarek
                    • mader1 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 17:56
                      smile))))
                      pure nonsens wink))))

                      no ale gdyby traktować to poważnie to rzeczywiście koszmar.

                      niestety nie mam pod ręką tej książeczki, ażeby sypnąć cytatami
                      jak gdzieś znajdę to coś dopiszę wink
                      • mader1 a ! mam ! 29.04.09, 18:04
                        okazało się - a nie wiedziałam - że można znaleźć w internecie (?!) jakieś
                        fragmenty ( to chyba to, bo konwencja podobna)
                        "Życie rodzinne
                        Ceratek minął. I nic. Tylko jak zwykle mama wygłosiła swoim wielkopańskim
                        tonem:
                        - Ala, co ty tak się snujesz i snujesz?! Może się poucz!
                        Jacek spokojnie skomentował:
                        - W wakacje? Mama, nie szalej. Ala pewnie się zakochała! - I dodał: -
                        Wreszcie! Aby tylko skutecznie!
                        Tata posłał mu zgryźliwy uśmieszek, tak, jakby mówił: "Skąd my to znamy?",
                        a mama jak zwykle zmęczonym głosem pouczyła mnie:
                        - Teraz jest czas na naukę, inne sprawy zostaw sobie na później! - I machnęła
                        krótkim pomalowanym paznokciem.
                        Następnie wolno odpłynęła do dużego pokoju.
                        Przechodząc obok Jacka, jakoś tak bezwiednie i zupełnie odruchowo
                        trzepnęłam go w ramię. Lekko się zatoczył, bo jest za duży, żebym mogła go
                        porządnie pchnąć, ale udało mi się wspiąć na palce i prawie do ucha wysyczałam:
                        - Lepiej milcz, bo jak nie...
                        - Co? - krzyknął. - No co?
                        A ja, wiedząc, że w razie czego i tak z nim przegram, wolałam nie
                        zaczynać. Natychmiast więc wpadłam do swego pokoju i porwałam pierwszą z brzegu
                        książkę, tak że gdy mama przybyła z interwencją, naprawdę mogłam stwierdzić, że
                        nie wiem, o co Jackowi chodzi.
                        Tata, chyba po to, żeby nas nie słuchać, włączył sobie jedną ze swoich
                        staruśkich płyt, więc jakiś facet wyśpiewuje mi za ścianą:

                        Senso madona...
                        No more pain (...)
                        Give me torture and blame... (...)

                        To chyba coś o miłości, ale nie wszystko rozumiem. Przez ścianę
                        niewyraźnie słychać."

                        Ta mama smile))))
                        • mamalgosia senso madona 29.04.09, 18:15
                          ludzie... w jakim to języku...

                          A i tak Twój fragment mądrzejszy od mojego.
                          Wersji internetowej nie szukałam, ale mam pod ręką papierową. A
                          tutaj takie coś:
                          - Robert idzie do pracy! (...) Przyjęli go do McDonalda!
                          - To... dobrze... - wypowiedziałam. Ale przeciez to niczego nie
                          zmienia... - pomyślałam. Jak tylko zorientują się, jaki jest
                          nieruchawy i flegmatyczny, bo że jest zbyt pulchny, to przecież
                          widza, to z marszu go zwolnią...

                          nie pracuję w McD, ale też sie nadaję do zwolnienia, bo flegmatyczna
                          ostatnio jestem bardzo


                          • mader1 Re: senso madona 29.04.09, 18:31
                            nie mogę już szukać, bo zaraz powinnam wyjść wink)))
                            ale przepraszam, śmieszą mnie te teksty i... to dobrze, że zacytowałaś smile)))
                            no takie fajne, nonsensowne są. Tekst o McD świetny smile))))
                            Mądrych nie pamiętam wink ale może się nie wczytałam dostatecznie.
            • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 10:44
              Też nie lubię kupować ciuchów, ani dla siebie ani dla kogoś. Wyjątkiem moja
              dwuletnia córeczka - tu muszę się powstrzymywać (zresztą i tak kupuję jej w
              lumpeksach ubranka po 1 -2 zł, więc aż tak powstrzymywać się nie muszę).

              > "Ala Makota" to koszmarek
              No jak widzę, wyszłam już z obiegu zupełnie. Nie słyszałam nawet o istnieniu tej
              książki!
        • nikaa818 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 10:52
          capriglione napisała:
          "udało mi się, wraz z moją siostrą, zachęcić ją przed kilku laty do
          Jeżycjady. Kupowałyśmy jej po kolejne tomy na rożne uroczystości.
          Uzbierała już
          komplet aż po Sprężynę, jest zachwycona"

          Jezycjada!!!! uwielbiam!!!smile)
          A co do książek co myslicie o "Tabletkach z krzyzykiem" Hołowni???
          Czytałyście może?
          Ja czytałam w zeszłym tyg i jestem pozytywnie do niej nastawiona smile
          Język przystepny, ba dowcipny ! Nasmiałam sie wiele i taka dla
          młodych chyba ta książka byłaby dobra.Co prawda dostal ją mój brat
          na bierzmowianie własnie i nie zerknął - ale on generalnie woli
          komputery od książek.A książka naprawdę niezła smile

          Do książki mozna faktycznie jakis gadżet np.z Sephory dorzucic i
          powinno być ok smile
          • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 29.04.09, 15:03
            tak, wszystko co pisze Hołownia bardzo mi się podoba. I jeszcze
            lubię jak mówi. Choć nie podoba mi się, że używa słowa "zajebiście"
          • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 30.04.09, 11:01
            > A co do książek co myslicie o "Tabletkach z krzyzykiem" Hołowni???
            > Czytałyście może?

            Nie, zupełnie nie znam tego autora.
            Musiałabym przejrzeć w księgarni i zorientować, czy może się kuzynce spodobać (i
            tak zresztą ryzykując, że się nie spodoba).
            • isma Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 01.05.09, 23:11
              Mozesz sobie przejrzec tu:
              http://books.google.pl/books?id=5v89GKXsyPMC&dq=Tabletki+z+krzy%C5%BCykiem&printsec=frontcover&source=bl&ots=AVUQSMm8X-&sig=QoDGCZwIrhSLSg3Pk0a95Ha9VRc&hl=pl&ei=SmT7SbnEDMOR_QaGltXOBA&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=7#PPP1,M1

              Moim zdaniem, to dobry pomysl jest. Nawiasem mowiac, jesli masz z chrzesnica dobry kontakt, i lubicie sie spotykac, to... nawet jesli Ty nie do konca rozumiesz "Listy starego diabla..." - bedziecie mialy temat do obgadania! Ja bardzo lubie takie prezenty, ktorych mozna wspolnie uzywac wink)).
              • isma Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 01.05.09, 23:12
                Yyy, cos ten link sie zdekapitowal. Moze latwiej bedzie przez ten:
                books.google.pl/books?id=5v89GKXsyPMC
                [trzeba przejsc na zakladke Wyswietl podglad]
                • mader1 listy i inne... 01.05.09, 23:31
                  "Listy..." poza tym mają jedną zaletę dla średniochętnieczytających -
                  są niegłupie, a krótkie smile Można przeczytać je wielokrotnie - wiem,
                  bo wracałam kilka razy.
                  Hołownia jest dłuższa wink za to w lekki sposób podana wink
                • mader1 Wiem już, co by 01.05.09, 23:35
                  mi się z pewnością spodobało.( oprócz tych tam, co napisałam, ale
                  na Capriglione nie zrobiły wrażenia tongue_out Nie o miłości. O Miłości.
                  "Oskar i pani Róża" Eric-Emmanuel Schmitt
                  • mader1 Oskar i pani Róża 01.05.09, 23:42
                    Fragment niech mówi sam za siebie :
                    merlin.pl/HTML/83-240-0398-3.html
                  • isma Re: Wiem już, co by 01.05.09, 23:43
                    O, ten Schmitt to ma jeszcze jedna, nawet z watkiem romansowym, "Ewangelia
                    wedlug Pilata". Ja nie przepadam za takimi apokryficznymi kawalkami, ale w
                    mlodszym pokoleniu wiem, ze ma duze wziecie.

                    www.bosko.pl/relaksik/?art=1013
                    • mader1 Re: Wiem już, co by 02.05.09, 00:19
                      Tego nie czytałam.
                      A przeczytane przeze mnie " Małe zbrodnie małżeńskie" mogą z lekka
                      zniechęcić osoby młode do następnego sakramentu tongue_out Nie polecam dla
                      chrześnicy.
                      Decylio, nie bierz z półki ;P
                      • mamalgosia Re: Wiem już, co by 02.05.09, 15:28
                        Niech weźmie. może pójdzie do zakonu
                      • capriglione Re: Wiem już, co by 05.05.09, 11:55
                        mader1 napisała:

                        > A przeczytane przeze mnie " Małe zbrodnie małżeńskie" mogą z lekka
                        > zniechęcić osoby młode do następnego sakramentu tongue_out Nie polecam dla
                        > chrześnicy.
                        Nie czytałamsmile Ale czytałam niedawno "Tektonikę uczuć" i naprawdę bardzo mi się
                        spodobało, bo w głównej bohaterce (postaci negatywnej) odnalazłam wiele rysów
                        podobnych do mnie. Dało do myślenia.
                    • mamalgosia Re: Wiem już, co by 02.05.09, 15:27
                      Mnie zachwyciło "Dziecko Noego".
                      A są zbiorki, wiec można połączyć
                    • capriglione Re: Wiem już, co by 05.05.09, 11:58
                      sma napisała:

                      > O, ten Schmitt to ma jeszcze jedna, nawet z watkiem romansowym, "Ewangelia
                      > wedlug Pilata". Ja nie przepadam za takimi apokryficznymi kawalkami, ale w
                      > mlodszym pokoleniu wiem, ze ma duze wziecie.

                      Czytałam Ewangelię wg Piłata. Ogólnie spodobała mi się, Piłat wydał mi się
                      dobrze odmalowana postacią. Jezus jakoś tak nie do końca. W ogóle trochę
                      kojarzyło mi się z wątkiem Joszuy z Mistrza i Małgorzaty.
                  • capriglione Re: Wiem już, co by 05.05.09, 11:53
                    mader1 napisała:

                    > Nie o miłości. O Miłości.
                    > "Oskar i pani Róża" Eric-Emmanuel Schmitt

                    Wiecie, moja kuzynka wraz z pozostałymi kandydatami otrzymali za zadanie od
                    księdza przeczytanie właśnie "Oskara i pani Róży" , a potem, zdaje się,
                    napisanie jakiejś pracy na ten tematsmile Fajny pomysł księdza? Jak myślicie?
                    • mader1 Re: Wiem już, co by 05.05.09, 12:00
                      czuję się wywołana, bo to ja poddałam tę pozycję wink
                      Przeczytać tak, fajny pomysł - choć wydaje mi się, że to co " nakazane" jest
                      źle widziane przez dzieciaki, więc żal byłoby "psuć" książkę. Przeczytać i
                      napisać brzmi groźnie i zniechęcająco.
                      Czy zniechęciło kuzynkę ?
                      Wolałabym razem przeczytać fragment ( czy fragmenty) i porozmawiać o nim wink
                      • capriglione Re: Wiem już, co by 05.05.09, 12:14
                        mader1 napisała:

                        > czuję się wywołana, bo to ja poddałam tę pozycję wink
                        > Przeczytać tak, fajny pomysł - choć wydaje mi się, że to co " nakazane" jest
                        > źle widziane przez dzieciaki, więc żal byłoby "psuć" książkę. Przeczytać i
                        > napisać brzmi groźnie i zniechęcająco.
                        > Czy zniechęciło kuzynkę ?
                        > Wolałabym razem przeczytać fragment ( czy fragmenty) i porozmawiać o nim wink

                        Nie znam niestety reakcji jej koleżanek i kolegów. Wiem natomiast, że Joasi
                        bardzo się spodobało. Nie jestem nawet pewna, czy chodziło o napisanie własnych
                        refleksji czy porozmawianie z księdzem w ramach jakiejś dyskusji.
                        Mi się osobiście pomysł z lekturą spodobał (bardziej, niż wyuczanie się
                        formułek, katechizmowych odpowiedzi na podane wcześniej pytania itp.), dzieciaki
                        mało czytają, z lekturami szkolnymi jest przecież stały problem. Mam nadzieje,
                        że może chociaż do kilku osób książka ta przemówiła.
              • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 05.05.09, 11:50
                >nawet jesli Ty nie do konca rozumies
                > z "Listy starego diabla..."

                Wiesz, to chyba nie do końca tak, że nie rozumiem (wiem, jestem momentami
                ograniczona, ale może nie aż tak). Po prostu uważam to za trudną lekturę.
                Niełatwo mi przestawiać myślenia, że "rady" starego do młodego trzeba odczytywać
                na opaksmile
    • mamalgosia Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 28.04.09, 15:07
      jakiś srebrny ciekawy łańcuszek, może z zawieszką
    • mader1 podstawowe pytanie. 29.04.09, 18:26
      A jaka ona jest ? Co lubi, czym się interesuje ?
      Zaczęłam sobie przypominać, co ja , mając 16 lat, chciałabym dostać na
      bierzmowanie...
      Żadnych łańcuszków z krzyżykami - miałam.Różańców też nie. Książek religijnych
      też bym nie chciała wtedy - Hołownia odpadłby, może " Szata " najbardziej.Austen
      bym pożyczyła, Makotę i inne też. Może Siesicką chciałabym zostawić w
      biblioteczce. Mogłaby być jakaś Jana Pawła II - ale Jego a nie o Nim. Żadne
      albumy z Jego zdjęciami, ale to co napisał.( Ratzingera nie znałam)
      Biblia,pierwsza moja, dorosła, jak najbardziej, tak.
      Żadnych słowników.
      Oczy rozjaśniłyby mi się na widok czegoś, czego jeszcze nie miałam z historii
      literatury polskiej PWN - wydawałam na te renesanse Ziomka swoje kieszonkowe i
      byłabym szczęśliwa, gdyby zostało mi więcej na lody w "Igloo" ( Nowy
      Świat).Mógłby być Chrzanowski. Ładnie wydany tomik poezji Baczyńskiego, Norwida,
      Herberta, Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej - wyściskałabym Cię za to. Coś
      Budzyńskiego o Baczyńskim albo " Słowo i czyn" wink))) Jasienica. Gdybyś znalazła
      coś smacznego o dwudziestoleciu międzywojennym, o czym bym nie wiedziała - z
      anegdotami, zdjęciami, ilustracjami, zobaczyłabyś jak się cieszę wink))) Mógłby
      być Hłasko. Mogłyby być tez żywoty świętych, o ile byłoby tam moje imię ( nie ma
      wink)))
      Mogłaby być piękna papeteria i ładne pióro ( ale teraz nie pisze się listów)
      Błyszczyk markowej firmy byłby dobry - choć nie wypadałoby się aż tak z niego
      ucieszyć, gdyby mój surowy tato na niego popatrzyłsmile))Żadnych cieni do powiek,
      lakierów, szminek - nawet najlepszych.
      Wolałabym, żebyś mi nie kupowała ubrania. Ubierałam się tak dziwacznie, że i tak
      nie można było kupić smile)))
      Bilety do teatru, wyjazd do Sanktuarium, nawet pobliskiego, bardzo by mi się
      podobał.
      A nie dostałam żadnego prezentu i też było dobrze wink
      • decylia Skoro mader humanistycznie... 29.04.09, 18:54
        ...to ja może troszkę z innej beczki, mianowicie matematyczno - fizycznie. Więc: wink
        - jeżeli interesuje ją fizyka, to polecam "Wykłady" Feynmana oraz "Podstawy
        fizyki" Resnicka, Hallidaya i Walkera oraz "Mechanikę" Kittla. Jeżeli chce
        poczytać coś o fizykach, to warte uwagi jest "Pan raczy żartować, panie
        Feynman!" autorstwa samego Feynmana (tak, ten wielki umysł fizyczny ma
        niesamowicie lekkie pióro).
        - jeżeli bardziej "skręca" w stronę matematyki, to polecam "Geometrię" Jana Zydlera
        - zainteresowania ściśle architektoniczne...i tu może być problem, bo łatwo
        trafić na takie jakieś byle co...całkiem fajne jest "Style w architekturze"
        Wilfrieda Kocha

        Jeżeli chodzi o książki tzw. "religijne", to podobnie jak mader.
        • isma Re: Skoro mader humanistycznie... 29.04.09, 23:20
          Piekne jestescie, matko i corko wink)).
        • mamalgosia Ressnick Halliday 30.04.09, 09:37
          łza się w oku kręci...
        • capriglione Re: Skoro mader humanistycznie... 30.04.09, 11:14
          decylia napisała:

          > ...to ja może troszkę z innej beczki, mianowicie matematyczno - fizycznie.
          chyba jednak dla to nie tosmile) Ale może z propozycji skorzysta ktoś innysmile))
      • capriglione Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 11:12
        mader1 napisała:

        > A jaka ona jest ? Co lubi, czym się interesuje ?

        Jest fajną, trochę "niedzisiejszą" nastolatką. Twierdzi, że czuje się bardziej
        humanistką niż ścisłowcem (nie lubi chemii np.), bardzo przywiązana do swych
        rodziców (co mnie trochę dziwi, tzn. nie to, że jej rodzice są jacyś kiepscy,
        tylko, że zero buntów, stawiania się, w każdą niedziele wspólny wyjazd nad
        morze- nigdy z koleżankami). Koleżanki ma, ale tylko na zasadzie przebywania w
        szkole, raczej rzadko po lekcjach.
        Jest z tych pilnych, systematycznych i obowiązkowych uczennic. Na szczęście
        łatwo ją rozruszać (np. moja siostra) i wtedy miewa szalone pomysły, ale to
        raczej tak wakacyjnie, wyjazdowo. Ogólnie jest bardzo ułożoną dziewczyną.
        Była takim grzecznym, współdziałającym dzieckiem już od urodzenia, co okazało
        się dla mnie o tyle niekorzystne, iż nabyłam przeświadczenia, że "wszystkie
        dziewczynki są grzeczne". O tym, że to NIEPRAWDA mam okazję przekonywać się
        codziennie od 2 lat i 4 miesięcy, kiedy to pojawiła się moja Alusia z: wrodzoną
        sobie od noworodka buntowniczością, poprzeczniactwem, silną wolą nie do
        przełamania i zdolnością do histeryzowania ciągiem ok. 2 h dziennie.
        • mama_kasia Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 11:15
          To zdecydowanie jakąś książkę o miłości smile
          • mader1 Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:17
            Tak. Albo wiersze o miłości. Tylko Austen... może u niej ( przepraszam
            wielbicielki, bo sama lubię) nasilać skłonność do uległości czy bierności.
            Ja wybrałabym coś albo zdecydowanie religijnego i błyszczyk ( zapewne
            zadziwiłaby otoczenie, bo wypadłaby z roli)
            Albo o miłości coś mniej statecznego.
            • mamalgosia Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:44
              Z Austen trawię tylko Darcy'egosmile
              • capriglione Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:52
                mamalgosia napisała:

                > Z Austen trawię tylko Darcy'egosmile

                Ja to go w wolę u Bridget J. smile
              • mader1 Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:53
                mamalgosia napisała:

                > Z Austen trawię tylko Darcy'egosmile

                smile)))) Ja jako nastolatka uważałam to za jakieś romantyczne bzdury wink))) I
                dobrze wink)) bo nie trzeba było we mnie nic utrwalać wink)))

                Lepiej rzuć coś o miłości wink)))
                • capriglione Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:56
                  mader1 napisała:

                  > mamalgosia napisała:
                  >
                  > > Z Austen trawię tylko Darcy'egosmile
                  >
                  > smile)))) Ja jako nastolatka uważałam to za jakieś romantyczne bzdury wink))) I
                  > dobrze wink)) bo nie trzeba było we mnie nic utrwalać wink)))

                  Ja z kolei z austin zetknęłam sie dopiero pod koniec studiów (dobra koleżanka
                  przyniosła, gdy się leżałam po operacji w domu) i też uznałam, że to nuuuudnesad


                  > I dobrze wink)bo nie trzeba było we mnie nic utrwalać wink)))

                  A o co chodzi?
                  • mader1 Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 14:03
                    nooo... i tak byłam dość romantyczna by wyjść za mąż w wieku 22 lat wink))
                    no i byłam spokojna, rozważna... i takie tam.

                    Do Austen sięgnęłam jako dorosła i o.k. , można przeczytać
                    Moje dzieci zrobiły to wcześniej, bo na półce stoi i nie zaprotestowałam wink
                    • decylia Re: podstawowe pytanie. 01.05.09, 17:49
                      Bo mader Twoje dzieci przerzuwają systematycznie zawartość domowych półek, a nie
                      czytają. Wprawdzie brakuje im jeszcze troszkę do niedoścignionego wzoru,
                      musierowiczowskiego dziadka Żaka, ale gdybyśmy tak ustawili książki w kolejności
                      alfabetycznej, to kto wie... wink

                      Ja mam kolejną propozycję - groteska. Powód jest bardzo prosty - wiek
                      bierzmowania, to wiek wchodzenia w dorosłość. Dorosłość, która trochę straszy i
                      kłuje i jest raczej nieprzyjemna tak na pierwszy rzut oka. Stąd groteska, która,
                      jak można przeczytać w każdym dobrym podręczniku literatury współczesnej,
                      wyparła inne kategorie estetyczne, gdyż oswaja rzeczywistość za pomocą śmiechu.
                      Lepszego lekarstwa na strach ludzkość nie wymyśliła wink
                      Tylko nie można przywalić z grubej rury jakimś Witkacym. "Transatlantyku" i
                      "Ferdydurke" Gombrowicza nie polecam również, gdyż sama ledwie te książki
                      trawię. Za to Mrożek będzie fenomenalny.
                      Co do gdzieśtamporuszonej "Ali Makoty" - tak, tak, jak najbardziej tak! Nie
                      zapominajmy, że bierzmowana wchodzi w ten paskudny wiek, gdy nie czyta się
                      wtedy, kiedy się chce i tego czego się chce, tylko na zamówienie polonistki. A
                      do tego lektury licealne są mocno przygnębiające - Żeromski, Borowski, Nałkowska
                      i Herling - Grudziński. W tym wieku potrzeba odskoczni, chodźby w postaci
                      troszkę głupawego "czytadełka", bo inaczej zwątpi się w jakiekolwiek dobro i
                      radość na świecie.
                      • capriglione Re: podstawowe pytanie. 01.05.09, 18:36
                        > Co do gdzieśtamporuszonej "Ali Makoty" - tak, tak, jak najbardziej tak! Nie
                        > zapominajmy, że bierzmowana wchodzi w ten paskudny wiek, gdy nie czyta się
                        > wtedy, kiedy się chce i tego czego się chce, tylko na zamówienie polonistki. A
                        > do tego lektury licealne są mocno przygnębiające - Żeromski, Borowski, Nałkowsk
                        > a
                        > i Herling - Grudziński. W tym wieku potrzeba odskoczni, chodźby w postaci
                        > troszkę głupawego "czytadełka", bo inaczej zwątpi się w jakiekolwiek dobro i
                        > radość na świecie.

                        Dlatego też ja, mimo że ten "paskudny" wiek mam daaawno za sobą, po lekturze
                        wielu "obowiązkowych mądrości" w pracy rzucam się z przyjemnością chociażby na
                        ulubioną Bridget. smile)
            • paszczakowna1 Re: podstawowe pytanie. 02.05.09, 18:40
              > Tak. Albo wiersze o miłości. Tylko Austen... może u niej ( przepraszam
              > wielbicielki, bo sama lubię) nasilać skłonność do uległości czy bierności.

              Zasadniczo nie sadze, a w kazdym razie 'Duma i Uprzedzenie' jest bezpieczne. A
              moze Charlotte Bronte? Ta na pewno nie nasili. No, 'Villette' bylaby dosc
              ekscentrycznym prezentem na biezmowanie ze wzgledu na mocno antykatolickie
              fragmenty, ale moze 'Jane Eyre'?
      • capriglione Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 11:31
        mader1 napisała:

        > Mogłaby być jakaś Jana Pawła II - ale Jego a nie o Nim. Żadne
        > albumy z Jego zdjęciami, ale to co napisał.( Ratzingera nie znałam)
        > Biblia,pierwsza moja, dorosła, jak najbardziej, tak.

        To ja też w ramach retrospekcji: jako 16-latka to z Jana Pawła II bym się nie
        ucieszyła. szczerze mówiąc, do dziś nie przeczytalam zadnej jego książki. Nie
        to, że z lenistwa, sięgnęłam kiedys po jedną, ale... to dla mnie za trudnesad(((
        Ja nie nadążam za takimi stylami filozoficzno-teologicznymi. Ja muszę mieć
        konret: w miarę szybka akcja, trochę psychologii, ciekawi bohaterzy. Nie
        wychodzę poza beletrystykę, przy książkach historycznych omijam wszystko co ma
        związek z ... historią, koncentrując się jedynie na losach bohaterów (na
        egzaminach u Verdany wypadłabym grubo poniżej poziomu jej studentów smile Do dziś
        nie kojarzę prawie żadnych dat, a jakiś z grubsza zarys historyczny Polski
        zawdzięczam bardziej książkom, aniżeli podręcznikom czy lekcjom historii).

        > Żadnych słowników.
        > Oczy rozjaśniłyby mi się na widok czegoś, czego jeszcze nie miałam z historii
        > literatury polskiej PWN - wydawałam na te renesanse Ziomka swoje kieszonkowe i
        > byłabym szczęśliwa, gdyby zostało mi więcej na lody w "Igloo" ( Nowy
        > Świat).Mógłby być Chrzanowski. Ładnie wydany tomik poezji Baczyńskiego, Norwida
        > ,
        > Herberta, Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej - wyściskałabym Cię za to. Coś
        > Budzyńskiego o Baczyńskim albo " Słowo i czyn" wink))) Jasienica.

        Z poezji też bym się nie ucieszyła. Szkolne analizy wierszy to do dziś
        wspominana katorga. Do tej pory omijam szerokim łukiem poezję.

        Gdybyś znalazła
        > coś smacznego o dwudziestoleciu międzywojennym, o czym bym nie wiedziała - z
        > anegdotami, zdjęciami, ilustracjami, zobaczyłabyś jak się cieszę wink))) Mógłby
        > być Hłasko.

        O Hłasko pewnie by mi się spodobał, chociaż czytałam go dopiero jako lektura w LO.

        Mogłyby być tez żywoty świętych, o ile byłoby tam moje imię ( nie m
        > a
        > wink)))
        > Mogłaby być piękna papeteria i ładne pióro ( ale teraz nie pisze się listów)

        Bardzo by mnie ucieszyły! Uwielbiałam pisać listy, nawet do obcych (nie pamiętam
        już-jakieś korespondencje z czytelniczkami filipinki?)

        > Błyszczyk markowej firmy byłby dobry - choć nie wypadałoby się aż tak z niego
        > ucieszyć, gdyby mój surowy tato na niego popatrzyłsmile))Żadnych cieni do powiek,
        > lakierów, szminek - nawet najlepszych.

        Żadnych. Tzn. może i zazdrościłam innym dbałości o wygląd zewnętrzny, ale sama
        się tego nie nauczyłam do dziś, gdy jestem już 2 x starsza.

        > Wolałabym, żebyś mi nie kupowała ubrania. Ubierałam się tak dziwacznie, że i ta
        > k
        > nie można było kupić smile)))

        Fajny ciuch bardzo by mnie ucieszył (syndrom czasów, gdy chodziłam w ciuchach po
        starszej kuzynce i okazjonalnie od wielkiego święta kupionym czymś nowym).

        > Bilety do teatru, wyjazd do Sanktuarium, nawet pobliskiego, bardzo by mi się
        > podobał.

        Teatr - bardzo by mnie ucieszył!!!

        > A nie dostałam żadnego prezentu i też było dobrze wink

        Ja też nic! W ogóle nie było w domu żadnej uroczystości, wpadła tylko na herbatę
        kuzynka, która była świadkiem.
        Myślę, że mama mojej chrześniaczki, również nie będzie prosić do domu. Po prostu
        chciałam ją, tak od siebie, obdarować jakimś drobiazgiem, który dam "przy
        okazji". Chyba, że uda mi się pójść na mszę, to dam jej po kościele.
        Poza tym nie mogę zaszaleć finansowo, bo czeka nas jeszcze w maju wesele i I
        Komunia synka innej kuzynki.
        • mader1 Re: podstawowe pytanie. 30.04.09, 13:22
          smile)))
          no obacz, jakie ludzie są różne wink)))) nawet jak to te świete, uduchowione,
          religijne kobiety wink))))
          Ale " Życie pszczół" Maeterlincka ?
          Fajnie jest poprzypominać sobie, co się lubiło, prawda ? wink))))
          • 27agnes72 Re: 30.04.09, 22:11
            A może "E-mail od Pana Boga do młodzieży"?
            rodzinna.pl/email-pana-boga-mlodziezy-p-851.html
            Można czytać na wyrywki i fragmenty są krótkie a niektóre bardzo
            obrazowe...
    • pawlinka Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 01.05.09, 13:24
      Tak sobie pomyślałam, że skoro lubi pozycje "romantyczne" to może
      cykl, trylogia "Znamię lwa" F. Rivers?
      www.petlaczasu.pl/trylogia-lwa/b00055284
      Sama nie jestem jej fanką, ale młodej dziewczynie średnio lubiącej
      czytać może sie podobać.
    • magdalaena1977 Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 02.05.09, 13:37
      Ja też bym postawiła na prezent łączony - kawałek "święty" i kawałek świecki.

      Z książek religijnych, to dla mnie nadal książki JPII są za trudne (takie za
      bardzo teologicznie niekonkretne). "Listy ... " są dla mnie koszmarne - ani
      śmieszne, ani konkretne. Słyszałam o nich same pochwały - zaczęłam i nie skończyłam.
      Może dorosła Biblia albo książeczka do nabożeństwa ?

      A za świeckich to może faktycznie dobry (droższy) kosmetyk np. puderniczka ?
      • sion2 A może "Krzyż i sztylet"? 02.05.09, 15:34
        Moim zdaniem to znakomita ksiazka dla nastolatki z niepraktykujacego
        domu. Opowiesc prawdziwa, coprawda autor zostal chrzescijaninem-
        protestantem ale nie ma tam jakis tekstow przeciwko katolikom. Za to
        jest mrożaca krew w zylach akcja, dramat, walki gangów ulicznych i
        wielkie nawrocenie, odkrycie Jezusa przez najgozniejszego przywodce
        gangu. Ja to czylam bedac w liceum, pozyczlam z biblioteki
        koscielnej. Ksiazke rozprowadzaja glownie protestanci ale naprawde
        jakem wojujaca katoliczka wink z czystym sumieniem polecam kazdemu
        katolickiemu nastolatkowi. mala szansa ze zechce wyznanie zmieniac
        za to calkiem spora ze zwroci sie do Jezusa... Polecam! ta ksiazka
        nie nudzi, nie moralizuje - to jest swiadectwo po prostu.
        • kochmama A może piękna książka Ben Hur 02.05.09, 19:17
          Książka która jako jedyna mnie zafascynowała jest to książka o
          dochodzeniu do prawdy i głębokiej przemianie duchowej.Sama dostałam
          ją jako prezen na bierzmowanie i właściwie to po lekturze tej
          książki dotarło do mnie jak wielki dar posiadłam jest nim moja
          wiara.Tej książki sie nie zapomina.
          • magdalaena1977 Re: A może piękna książka Ben Hur 03.05.09, 17:52
            > Re: A może piękna książka Ben Hur
            Czytałam jako nastolatka i już wtedy dla mnie ta książka była strasznie naiwna
            (szczególnie happy end) i taka ... przygodowa
            • kochmama Re: A może piękna książka Ben Hur 03.05.09, 18:09
              Właśnie dlatego że jest taka lekka dociera do mlodego człowieka w
              szczególności nastolatki a element przygody jest dodatkiem.
              • kochmama Re: A może piękna książka Ben Hur 03.05.09, 19:15
                Cos wiecej o książce.www.naleniucha.pl/books/471610-ben-hur/
      • capriglione Re: Bierzmowanie z pozycji matki chrzestnej:) 05.05.09, 12:06
        magdalaena1977 napisała:

        żek religijnych, to dla mnie nadal książki JPII są za trudne (takie za
        > bardzo teologicznie niekonkretne). "Listy ... " są dla mnie koszmarne - ani
        > śmieszne, ani konkretne. Słyszałam o nich same pochwały - zaczęłam i nie
        skończyłam.

        Magdo, cieszę się, że istnieje ktoś jeszcze, kto nie podziela zachwytów nad
        Listami.. Myślałam po lekturze Forum, że to tylko ja jestem jakaś dziwna.


        > Może dorosła Biblia albo książeczka do nabożeństwa ?

        Myślę, że odłożyłaby Biblię na półkęsad
    • capriglione Do Wszystkich Dziewczyn! 05.05.09, 12:21
      Do Wszystkich Dziewczyn (bo chłopcy się tu chyba nie udzielalismile!

      Dziękuję za wszystkie propozycje lekturowe, jakie się tu pojawiły. Będą stanowić
      dla mnie prawdziwą skarbnicę pomysłów na inne okazje na co najmniej 5 lat do
      przodusmile)) Np. Ben Hur na urodziny, Makota na Gwiazdkę, Dzieci Noego na
      Mikołajki czy Zająca za rok smile)) Muszę tylko zapisać sobie ten wątek i będę do
      niego sięgać, gdy zabraknie pomysłów.
      • 27agnes72 Jeszcze jedna książka 20.05.09, 21:12
        Myślę, żeby kupić córce na bierzmowanie.Jak odstawi na półkę to może
        sięgnie później a będzie miała prawie wszystkie słowa JP II do
        młodych w jednym miejscu.
        sklep.lednica2000.pl/Podrecznik_Pokolenia_JP2-31.html
        • capriglione Re: Jeszcze jedna książka 28.05.09, 21:02
          Dawno nie zaglądałam, chyba że na bardzo krótko, ale chciałabym teraz, choć
          trochę poniewczasie, zdać relację, że bierzmowanie chrześniaczki już się odbyło,
          udało mi się zwolnić z pracy, aby na nie zdążyć (i znaleźć opiekę nad córeczką
          na ten czas). Byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona przebiegiem uroczystości w
          kontekście zachowań młodzieży, będącej, bądź co bądź w najgłupszym wieku. Wprost
          szokiem było, jak odśpiewali chóralnie Hymn do Ducha, po chłopakach w życiu bym
          się nie spodziewała, że zechcą choćby buzie otworzyć, a tu tak profesjonalnie...
          "Za moich czasów", czyli z górą 17 lat temu, tak dobrze nie było. Więcej
          wygłupów, niedojrzałych zachowań...Fakt, że nie było też tak długich
          przygotowań, spotkań, lektur obowiązkowych, egzaminów przed komisją 3 księży, i
          ostatnich tygodni w kościele poświęconych na naukę śpiewów (!) i innych takich...
          Kilka dni wcześniej cudem wygospodarowałam kilka chwil na prędkie zakupy w
          śródmieściu, po przebieżce po kilku księgarniach zdecydowałam się na książkę ks.
          Twardowskiego (w tytule z Miłościąsmile, dokupiłam też malutkie kolczyki, coby coś
          typowo "świeckiego" się znalazłosmile
          Myślę, że ze wszystkich podawanych pomysłów będę czerpać na inne okoliczności.
          Acha, moja siostra będąca świadkiem, zakupiła Maile od Boga.
          Mam nadzieję, że lektura będzie małej się podobać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja