odcinanie pępowiny emocjonalnej

16.06.09, 15:32
Zwracam się do mam, bo taki problem wraz z żoną mam: nasz 14
miesięczny synek jest strasznie do mamusi przywiązany i nie wiemy
kiedy (i czy!) się to skończy. Moja żona jest tym zmęczona a od
października chce podjąć studia podyplomowe, co wiąże się z tym, że
synek będzie na sob-nie co dwa tygodnie zostawać ze mną. Widząc
wychodzącą mamę (choćby znikającą z pola widzenia) potrafi bić
rączkami w drzwi, płacze i nie daje się uspokoić. Jak go oswoić z
brakiem mamusi?!
    • samboraga Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 16.06.09, 16:38
      Niektórym nie kończy się do końca życiawink)))
      I po treści postu myślałam, że raczej o taką dorosłą sytuację chodzi...
      A na serio - do październik macie mnóstwo czasu, w dodatku dziecko będzie w
      innym okresie swojego życia.

      Ale...macie jeszcze maluszka. To co robi jest naturalne.
      Odcięcie pępowiny...kojarzy mi się z bardziej z sytuacją przedszkolaka, np.
      wędrującego w nocy do pokoju rodziców, by spać, a rodzice sa tym zmęczeni...
      Takie dziecko jest gotowe, przychodzi bo lubi, ale gotowe do samodzielności jest
      (oczywiście można na to dziecku też pozwolić, by zostało, ale to inny temat).
      • f-olka Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 16.06.09, 17:27
        Polecam Ci gorąco książkę: Mądrzy Rodzice. Tam dużo o więzi emocjonalnej. Bardzo
        mądrze.

        Tak z dziećmi jest. Żeby żona była mniej zmęczona proponuje Ci ogromne
        zaangażowanie z Twojej strony. Wolne wieczory dla żony (wręcz możesz ją wyganiać
        choćby na basen, żeby odetchnęła emocjonalnie).

        Ja mam dwoje dzieci 2,5 i 9 miesięcy. To jest czasem hardcore tym bardziej, że
        emocje jednego od razu występują u drugiego. Mam takie stany, że siadam otępiała
        i gapie się w monitor. I wtedy do akcji wchodzi mój mąż i zmienia mi
        perspektywę. Robi kolacje, wysyła mnie do wanny, daje rano dłużej pospać a
        weekend zabiera nas w fajne miejsca, wyrzuca do koleżanek.

        To wszystko da się zorganizować. Polecam Ci gorącą tę lekturę. Nam trochę dała
        do myślenia big_grin
        • mamaanieli Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 16.06.09, 19:53
          hmm... ja mam 4 dzieci. każde zupełnie inne. wszystkie ze mną
          związane i wrażliwe. ale ani jedno tak nie reagowało. chociaż czasem
          - co jest naturalne - dziecko ma etapy lęku przed otoczeniem. moje
          też.
          jednak jeśli jest to lęk ciągły i narastający,to nie jestem do konca
          przekonana, ze to jest takie super zwyczajne zachowanie. ja rozumiem
          - gdyby synek zostawał z osobą nieznaną sobie. ale jesli zostaje z
          tatą i tak to przeżywa...
          nie znam waszej sytuacji, ale
          radziłabym sie zastanowic jak wyglądają te rozstania. czy są
          spokojne i stanowcze, czy tez - podszyte strachem mamy i taty,
          Waszymi emocjami, itp. dziecko nie moze wyczuć, ze mama czuje ze
          swoją nieobecnością "robi mu krzywdę".
          zastanówcie się też jak wyglądają... powroty. powinny wyglądać tak:
          mama wraca i zwyczajnie mówi "jestem", daje buziaka, ewentualnie
          przytula dziecko chwilke i najzwyczajniej w świecie przechodzi do
          codziennych obowiązków. nie może to wyglądać tak: mama wraca, rzuca
          się na dziecko, dziecko na niąsmile i tuuli dziecko tak, jakby zrobiła
          mu krzywdę swoją nieobecnością, a teraz tą "krzywdę" mu wynagradza.
          zastanówcie się, czy dziecko ma kontakt z innymi ludźmi - nie chodzi
          o pół godziny w piaskownicy, na kolanach mamysmile jak się zachowujecie
          Wy - gdy do tych kontaktów dochodzi.
          i taka historyjka - do zastanowienia: MAm koleżankę która zawsze się
          skarzyła ze jej synek nadwrazliwy, wyjątkowo delikatny i boi się
          panicznie zostawać bez niej (musiała malego brać do toalety...).
          Przyjechała kiedys do mnie z dzieckiem. Cóż... Gdy moje dziecko
          zaczęło płakać, koleżanki synek zaczął mu wtórować. Nic dziwnegosmile
          Ale co wtedy zrobiła koleżanka? Natychmiast zerwała się z krzesła,
          chwyciła małego dość histerycznym ruchemsmile) i uciekła do drugiego
          pokoju "uspokajając" go słowami typu: 'ojej, ojej, cicho syneczku,
          nie boj sie".... I mAły oczywiście zaniósł się większym płaczem big_grin
          I dla mnie stało się w dużym stopniu jasne, dlaczego
          "nadwrazliwy"big_grinbig_grin
          oczywiscie - zaznaczam - to tylko taka teoria i cudza praktyka.
          wasza teoria i praktyka - mogą byc rózne. pozdrawiam ciepło. a.
        • mader1 Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 17.06.09, 14:00
          Mam takie stany, że siadam otępiał
          > a
          > i gapie się w monitor. I wtedy do akcji wchodzi mój mąż i zmienia mi
          > perspektywę. Robi kolacje, wysyła mnie do wanny, daje rano dłużej pospać a
          > weekend zabiera nas w fajne miejsca, wyrzuca do koleżanek.

          aż mi się serce roztopiłooooo.... piękne to, co napisałaś smile gratuluję Wam
          dojrzałości i wzajemnej troski smile
    • nati1011 Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 17.06.09, 07:40
      taki maluch najbardziej wyczuwa emocje. Jak pisała mamaanieli
      wystarczy mała wątpliwość w rodzicach, by dziecko uderzyło na alarm.
      Zadam może głupie pytanie. Jak jesteście razem i ty bawisz sie z
      synkiem, a żona wychodzi do kuchni, to mały tez płącze?
      Nie trzeba robić z rozstań dramatów, to jest naturalne. A najlepiej
      dziecku wytłumaczyć, że mama musi co trochę wyjść: do sklepu,
      koleżanki czy do szkoły, potem - jakieś 5-10 minut przed wyjściem -
      zająć dziecko dobra zabawą i tuż przed wyjściem (w trakcie zabawy)
      dac małemu buziaka na pożegnanie. Jak sie skapnie, że mama wyszła,
      to wrócić do tłumaczenia, że musiała, i że zaraz wóci.

      Zacznijcie od krótkich rozstań - takich paro minutowych, ale
      systematycznie. I najważniejsze: bez napiecia, na spokojnie.
      • zuq1 dziękuję za wszystkie rady 17.06.09, 08:12
        To nie jest oczywiście tak, że synek nigdy nie został ze mną sam.
        Zostawał i było dobrze, ale bywało tak gdy usnął, żona wychodziła,
        on potem się budził i było git-był ze mną i nie przejmował się. I
        sytaucja opisana na początku też zależy od dnia - raz jest z tą
        kwestią lepiej a raz gorzej.
        • ese1 Re: dziękuję za wszystkie rady 17.06.09, 08:55
          na pewno latwo nie bedzie, ale to tylko na poczatku. Latwo nie bedzie wam, bo
          ten maly terrorysta inaczej zupelnie to przezywa.
          U nas bylo podobnie, po 3 latach pobytu w domu z dziecmi wrocilam do pracy. Byly
          problemy na poczatku z rozstaniami i przedszkolem, tyle ze ja przezywalam to
          przez caly dzien, a moje dziecko, jak sie okazalo, szybko po rozstaniu wracalo
          do zabawy.
          kwestia po prostu twardej konsekwencji i swiadomosc tego, ze dziecku nie dzieje
          sie krzywda.
        • mader1 Re: dziękuję za wszystkie rady 17.06.09, 10:25
          On jest jeszcze malutki smile miejcie do niego dużo cierpliwości.
          Potraktujcie to w ten sposób, że jest to raczej jego problem niż chęć
          terroryzowania.Wiadomo, że dziecko najbardziej chciałoby mieć wszystko - i mamę
          i tatę i żeby razem się z nim bawili i jeszcze babcię i przedszkole na miejscu (
          ale z mamą i tatą i domowym jedzeniem - mój synek ostatnio - a kończy już
          przedszkole- przyszedł z wiadomością, że zwolniono jakąś panią i chciałby żebym
          przyszła do jego przedszkola pracować wink))) najlepiej do jego grupy wink))))To
          rodzice wyznaczają reguły. I tych reguł uczą.
          Będzie dobrze. Spróbujcie w ten sposób, że będziesz zostawał z małym na
          godzinkę, a żona będzie wychodziła. Niekoniecznie codziennie smile))) ale
          spróbujcie regularnie i nie jak mały śpi, a raczej z krótkim pożegnaniem i
          zapewnieniem, że mama wróci. Przyzwyczai się smile macie dużo czasu.
          • f-olka Re: dziękuję za wszystkie rady 17.06.09, 12:47
            Co mi się przypomniało.
            Słuchaj może być tak, że synek czuje się niepewny przy mamie. Może mama jest
            zmęczona, trochę na niego burczy nawet nieświadomie. Takie dzieci strasznie boją
            się zostać bez matki.

            Ale i tu wracamy do punktu wyjścia czy Twojego zaangażowania i pomocy.
            Zastanówcie się razem, czy np. nie można sobie odpuścić prasowania albo
            codziennych porządków czy nawet poprosić kogoś o pomoc w prowadzeniu domu.

            Ja po urodzeniu drugiego dziecka byłam tak wykończona, że ciągle krzyczałam, a
            raczej mówiłam uniesionym głosem. Mój wtedy 18 miesięczny syn bał się nawet iść
            do babci beze mnie. Jak się uspokoiłam, zastanowiłam się co mogę odpuścić dzieci
            diametralnie się zmieniły.
            Mi bardzo perpektywę pomogły zmienić różne lektury w tym mądrzy rodzice czy
            poradnik uważnego rodzicielstwa (autorów książki Gdziekolwiek jesteś bądź).


            Powodzenia!
          • zuq1 i nadeszedł ten czas... 29.09.09, 16:15
            ...pierwszy łykend studiów już za nami i... luzy jak rajtuzy. Synek
            zaakceptował sytuację, nie było żadnych problemów. Fakt, od opisania
            problemu minęły 3 miesiące, to bardzo dużo czasu, podczas którego z
            ulgą obserwowaliśmy, że Miluś staje się coraz bardziej samodzielny i
            coraz mniej "mamozależny". Tak więc dziękuję za rady, wsparcie i
            otuchę!
            • samboraga Re: i nadeszedł ten czas... 30.09.09, 08:46
              fajnie, że się udało!
    • mamalgosia Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 17.06.09, 20:37
      A odwrotnie? To dopiero jest problem. Jak matka tęskni za dzieckiem
      do bólu
      • mamalgosia P.S. 17.06.09, 20:38
        Bardzo ze mną źle, bo zamiast "14miesięczny" przeczytałam "14 letni"
        i troszkę mnie to "uderzanie rączkami w drzwi" zdziwiło
        • mamaanieli Re: P.S. 17.06.09, 21:43
          hehehesmile) no, jak by tak zachowywał się 14 letni syncio, to raczej do
          lekarzawink))
          ps. a tak pół żartem - pół serio: na kłopoty z pierwszym dzieckiem,
          najlepsze jest drugie big_grin;D
        • zuq1 ubawiłaś mnie! 18.06.09, 08:25
          No, mam nadzieję, że nie masz zdolności prorockich...
          • f-olka a to z drugim to tez prawda!!!!!!! 18.06.09, 09:07

            • mamaanieli Re: a to z drugim to tez prawda!!!!!!! 18.06.09, 11:01
              ale to prawda! sama pamiętam schizy jakie miałam i durne błedy jakie
              popełniałam, mając jedno dziecko! człowiek jest storzeniem stadnym. i
              stado - w sposób naturalny uczy życia, wychodzenia z problemów, radzenia
              sobie z nimi! to uproszczenie, ale duzo w nim prawdy: przy jednym dziecku
              pierdoły urastają do gigantycznych problemów. przy większej ilości dzieci -
              nabierasz potrzebnego dystansu, uczysz sie co jest naprawdę ważne! a
              dzieci - co jest ogromnie ważne w dzisiejszym świecie, nie wiem czy nie
              najważniejsze - uczą sie madrej samodzielności, odpowiedzialności,
              zaradności, życia i pracy w grupie. śmiem twierdzić, ze jedynakowi duzo
              trudniej te umiejętności zdobyć. choć nie twierdzę ze jest to niemozliwe.
              Osobiście nie wyobrażam sobie wychowywania jedynaka, bo... nie umiałabym
              tego dobrze zrobić. Ostatecznie miałam jedynaka, więc z perspektywy wiem
              jak to wygląałowink)) I zabawne było to, ze gdy zdecydowałam sie na drugie,
              to jakbym poczuła dziką ulgęsmile) a jak zaszłam w drugą ciążę, pierwsze
              dziecko miało... rok i cztery miesiącebig_grin dobra róznica wieku. pozdrawiam
              ciepło.a.
              • zuq1 ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 11:50
                Nie opisałem całej mojej sytuacji, ale synek jest już drugim
                dzieckiem... A pierwsze raczej tak się nie zachowywało, to on jest
                taki mamozależny.
                • mamaanieli Re: ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 12:07

                  eee. to luzsmiledacie rade.
                  no, chyba ze kolejna rada: na problemy z 2, dobre jest 3big_grinbig_grin
                • mader1 Re: ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 12:45
                  podpisuję się pod tym, co napisała wyżej koleżanka smile Dacie radę smile
                  Stopniowo, delikatnie go przyzwyczajajcie do rozstań, pokazując mu, że takie są
                  reguły. Pamiętając też, że jest jeszcze malutki smile przywyknie smile
                  • szczur.w.sosie Re: ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 12:57

                    No przecież to małe dziecko... I normalne, że chce do mamy. Zaraz uczyć i
                    tresować, przyzwyczajać do rozstań. Przyjdzie czas i na to. Sam dorośnie do
                    takich zmian. Po co ingerować?
                    • mamaanieli szczurze... 18.06.09, 13:10

                      a rozumie Szczur szanowny subtelną różnicę między mądrym
                      wychowywaniem, a tresowaniem?? bo moim zdaniem jest zasadnicza. i o
                      tresowaniu w żadnej wypowiedzi nie było słowa. moim zdaniem również -
                      wychowywać dziecko należy od początku. nawet takiego malucha. byle
                      z głową i miłością.
                    • mader1 Re: ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 13:14
                      szczur.w.sosie napisała:

                      >
                      > Zaraz uczyć i
                      > tresować, przyzwyczajać do rozstań. Przyjdzie czas i na to. Sam dorośnie do
                      > takich zmian. Po co ingerować?

                      Wklejam wypowiedź Zuqa :

                      "Moja żona jest tym zmęczona a od
                      października chce podjąć studia podyplomowe, co wiąże się z tym, że
                      synek będzie na sob-nie co dwa tygodnie zostawać ze mną."

                      Bo mama jest tym zmęczona i chce czasem wyjść, a przykro jej jak mały płacze i
                      rozpacza ? I zastanawia sie, jak to zrobić najbardziej bezboleśnie dla obu stron
                      ? Bo chce podjąć studia podyplomowe i martwią się, że do tego czasu dziecko "
                      samo nie dojrzeje" do rozstań, a nie chcieliby mu fundować nagłego szoku ? Tak
                      to zrozumiałam.
                      Nikt tu nie pisał o tresurze.
                      • agasobczak Re: ale to jest DRUGIE dziecko... 18.06.09, 14:57
                        Do pazdziernika daleko.. wiec moze rzeczywiscie dac dziecku nieco ochlonac?
                        Swoja droga jak zaszlam w ciaze to mala miala 1,5 roku i od poczatku prawie
                        mowilam jej ze bede w szpitalu (Jas urodzil sie w pazdzierniku) i nie bede z nia
                        kilka dni (mala jest bardzo mamo zalezna) i jakei bylo moje zdziwienie keidy
                        Mloda sobie bardzo dobrze radzila i wiedziala (rozumiala) ze mama jest w
                        szpitalu. Moze wiec za jakis czas tlumaczyc maluchowi ze bedzie taki czas (po
                        wakacjach) ze mamy przez kilka dni nie bedzie?
    • mmilki Re: odcinanie pępowiny emocjonalnej 26.06.09, 19:25
      ..ojej,a ja sie przestraszylam ze o 41 latka chodzi...
      to bylby powazny problem,
      z 14 miesiecznym dacie rade i z 14 latkiem tez by sie cos
      poradzilo,ale z 41 latkiem to juz koniec wszystkiego...
      powodzenia !!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja