Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg dał

17.06.09, 12:50
dziecko, da i na dziecko.

Zainspirowana wywiadem z żoną Rabina z Chabad Lubicz chwilę sie zatrzymałam i
przyjżałam swemu życiu, życiu naszej rodziny odkąd pojawiły się dzieci.

I czego na co dzień w ogóle nie zauważamy, teraz zobaczyliśmy i faktycznie aż
trudno w to uwierzyć, ale nasz status poprawił się znacznie. Niby pracuje
tylko mąż, ja zrezygnowałam z pracy, niby się nie przelewa, ale dzieci
zmotywowały nas do takich działań i kroków, że mając dwoje dzieciaków, ja mogę
zajmować się tylko domem.

Jak jest u Was? Czy faktycznie Bóg zesłał Wam nową tubę z możliwościami? A
może tego nawet nie widzimy i trzeba się przyjrzeć uważniej?
    • zebra12 Sama nie wiem 17.06.09, 15:49
      Głodować nie głodujemy, ale mnie gorzej się żyje, niż za czasów
      panieńskich. Fakt, że wtedy mieszkałam z rodzicami i to na pewno
      bardzo wiele znaczy. Ale zawsze wyjeżdżałam na wczasy, miałam
      poczucie bezpieczeństwa, dach nad głową...
      Teraz mam 3 dzieci, z którymi borykam się sama. Brak wsparcia, brak
      stabilizacji finansowej, brak własnego locum i stała wizja
      eksmisji...
      Czasem myślę, jak bym żyła, gdyby mi przyszło przeżyć życie jeszcze
      raz. Chyba bym się na dzieci nie zdecydowała, a jeśli już to na
      jedno.
      Mam koleżankę, która ma 2 dzieci i wychowuje je też sama. Uważa, że
      życie jest straszne, czeka na starosć i śmierć, nic jej nie cieszy...
      Moja inna koleżanka spodziewa się 6 dziecka. Żyje z mężem bardzo
      skromnie - to ta, dla której szukam wózka smile
      A znów inna ma 4, jej mąż jest pastorem, są szczęśliwi, choć im się
      nie przelewa.
      Czy Bóg daje na dzieci? Ja nie wiem, wydaje mi się, ze człowiek
      szuka możliwości, bo przeciez musi. A jeśli ich nie znajduje to
      czuje, ze Bóg się o niego nie troszczy. Gdy znajduje, to poczytuje
      to za Boże błogosławieństwo.
      Nie powiem, że Bóg o mnie zapomniał, bo córka wyszła z cięzkiej
      choroby. Ale nie umiem sobie wytłumaczyć czemu mam tak bardzoe pod
      górkę ze wszystkim. Może to moja wina? Za mało wierzę? Naprawdę nie
      wiem.
      • f-olka Re: Sama nie wiem 17.06.09, 16:34
        Zbera a wiesz jak ja byłam Panną myślałam podobnie do Ciebie. Miałam ciężkie
        dzieciństwo, byłam poważnie chora i cały czas się pytałam: Boże dlaczego mnie to
        spotyka.

        Dzisiaj znalazłam swoją odpowiedź. Może i Twoja do Ciebie przyjdzie?

        Z innej beczki czy Twoja koleżanka czegoś jeszcze potrzebuje?
        • zebra12 Potrzebuje wózka :) 18.06.09, 15:34
          Lekkiego, który da się złożyć do małych rozmiarów do auta. Ale, zeby się
          rozkładał na płasko.
          Nadal nie urodziła, dziś mi wysłała smsa, ze za tydzień będzie prowokacja, jak
          samo nie ruszy. Prosi o modlitwę, bo mały się mało rusza i ona się niepokoi.
          Dziś miała badania i było ok więc ją odesłali.
    • nati1011 Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 17.06.09, 16:54
      ja dostałam i dziecko i na dziecko.

      W pierwszej ciaży wycofywałam wypowiedzenie, bo okazało sie, ze
      jestem w ciazy - wiedziałam, ze po porodzie nie mam gdzie wracać. Po
      2 miesiącach meża zwolnili też z pracy. Pozostało nam 1 zlecenie.
      Ale jednak wszystko jakoś "samo" sie poukładało. Zlecenie
      przerodziło sie w etet i to lepszy niż poprzedni. Ja po roku poszłam
      do innej pracy, kończac równocześnie studia.

      2 dziecko to znów świadomość, ze jak urodze, to potem musze szukać
      innej pracy - stara była za daleko i za dużo czasu wymagała. I znów
      jak tylko zaszłam w ciażę męża firma zaczęła sie sypać. Totalna
      restrukturyzacja, zwolnienia grupowe itp itd. Jak urodziłam, to maż
      musiał wyjechac na rok na drugi koniec Polski. Było cieżko, ale
      materialnie bez problemu.

      Mało tego Bóg fantastycznie przeprowadził mnie przez problemy
      zdrowotne, jakie męczyły mnie po porodzie. Nie byłam w stanie
      pracować na etacie. No i szczerze mówiąc nie bardzo chciałam
      zostawiac małego. Udało mi sie pracować w domu i łączyć prace z
      opieką nad dziećmi.

      Balansujemy gdzieś tam na krawędzi, co jakiś czas coś sie wali czy
      strach zaglada w oczy, ale zawsze wszystko się układało. Nie moge
      narzekać na sprawy materialne. Ale tez nie jest tak, ze coś
      przychodzi samo. Napracować sie trzeba i to sporo. smile
    • mamalgosia Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 17.06.09, 20:36
      Nie wiem, u nas chyba to się sprawdziło. Tzn nie mam gorszej
      sytuacji niż jako bezdzietna. Bywa, że ktoś coś da, bywa, że trzeba
      pożebrać - ale da sie żyć i to bez biedowania.
      Ja myślę, że jak Bóg nie da tuby dla ósmego dziecka, to sionka ją
      załatwismile
      • k_j_z Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 18.06.09, 01:47
        +już kiedyś o tym pisałam.
        mam jak folka.
        Z każdym dzieckiem nowa tuba.
        mam sześc sztuk.
        Ciasno nam trochę, ale juz powoli zaczynaja wybywacsmile
        • kochmama Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 18.06.09, 07:40
          Ja mam piątke skarbów i ostatnio nie było lekko ale nigdy nie
          prrzestałam wierzyć że sie poprawi.Spotkałam wiele osób które mi
          pomogły duzo przez internet.I myśle ze wazne jest jeszcze to ze mam
          kochającego meża i bardzo sie wspieramy napewno o wiele trudniej
          było by mi gdybym była sama z dziećmi.
          • agasobczak Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 18.06.09, 14:51
            A ja myślę, że człowiek wiary to taki który widzi działanie Boga w swoim życiu.
            I takim człowiekiem dla mnie jest Dina Stambler. nie powiedziała że da pieniądze
            na to dziecko ale DA na dziecko.. i (może nad interpretuję)ale wiem, że Bóg daje
            to co potrzebne w tym momencie. Pieniądze, jeśli są potrzebne, zdrowie jeśli
            tego potrzeba, pracy, pomocy drugich lub po prostu wytrwałości w
            'niepotrzebowaniu wiele". W przeciwnym razie - gdybyśmy tylko myśleli o
            pieniądzach - rodziny wielodzietne i wierzące byłyby najbogatszymi finansowo
            rodzinami a bogaci ludzie byliby super wierzący smile
            Więc czasem jest to tuba kasy a czasem tuba cierpliwości i na przykład
            zaradności w radzeniu sobie smile
            A tez inna rzecz ze czasem nie potrafimy po prostu tego działania Boga przyjąć
            albo zobaczyć.
            • ekan13 Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 18.06.09, 19:29
              Zgadzam się z Agą.
              Ilość dzieci nie zmieniła mojego statusu materialnego, hmmm myślę nawet, że z ekonomicznego punktu widzenia łatwiej byłoby mi kupić jedną parę butów niż trzysmile
              Bóg jednak wraz z dziećmi dał mi dodatkowe talenty, których w ziemi nie zakopałam (bo byłam zbyt zmęczona wstawaniem w nocy do dziecismile )
              Wierzę w Bożą opiekę bez względu na to czy mamy jedno, czy piecioro dzieci byle tylko umieć prosić o "chleba powszedniego daj nam DZISIAJ". Mannę na pustyni dostawał każdy tyle ile potrzebował, niezaleznie od liczby potomstwa, ale gdy próbował magazynować zalegało robactwo. I tego się uczę posiadając trójkę dzieci, a planując następne, że nie mogę dać się zwariować przesdną troską o ich świetlaną przyszłość ekonomiczną. Wierzę, że skoro pobłogosławił mnie dziećmi, to nie da nam zginąć, a moje dzieci ucząc się dochodzenia swych praw w "stadzie rodzinnym" poradzą sobie i w szerokim swieciesmile
              • f-olka Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 18.06.09, 21:05
                właśnie mnie o to chodzi. Nie tylko o część materialną, ale o te możliwości, o
                nowe drogi, o nowe pomysły, o dobrych ludzi.

                U nas to oznacza zmianę statusu. Nie jesteśmy już parą młodych ludzi z kredytem
                na remont mieszkania nie posiadających przyjaciół, ciągle siedzących w pracy.

                Mój mąż fakt dużo pracuje, ale rozwitł, nauczył się niesamowitych rzeczy,
                niesamowite rzeczy zrobił sam, nie śpiąc po nocach i teraz zbiera owoce, nie
                siadając na laurach.

                A mnie zaczęli otaczać tacy ludzie i stały się takie cuda, że po latach trudu,
                łez i udręki każdy dzień wydaje mi się piękniejszy. Czasem sobie myślę, że na to
                całe życie czekałam.

                Mam lęki ale gdy rano spojrzę na mokre mordki moich synów to czuje, że to jest
                życie. O taką tubę mi chodziło. Owszem pieniądze są ważne, ale mnie chodziło o
                możliwości smile
                • hanna26 Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 20.06.09, 16:02
                  Nam na pewno żyje się lepiej, wygodniej, a przede wszystkim
                  szczęśliwiej z trójką naszych skarbów, niż kiedyś, za czasów
                  bezdzietnych. Dzieci na pewno dały nam ogromne siły do działania. Po
                  prostu - za każdym razem był do silny "kop" w górę.
                  • aetas Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 21.06.09, 00:40

                    Dziecko to za każdym razem mobilizacja, żeby radzić sobie lepiej, u
                    nas poprawiało się bardzo powoli, zaczynaliśmy od zera, przy drugim
                    dziecku mężowi się warunki pracy znacznie poprawiły, przy trzecim -
                    dostał wypowiedzenie, więc chwilowo zjazd ostro w dół, mam nadzieję,
                    że chwilowo, jest pracowity i zaradny, więc jak sie psychicznie
                    pozbiera, to na pewno coś wymyśli lub znajdzie.

                    Ale generalnie z dziećmi jest nam lepiej, również materialnie, niz
                    wcześniej bez nich, mnie trudno zresztą narzekać, bo wychowałam się
                    w takim domu i w takich warunkach, że podziwiam moją Babcię, że była
                    w stanie wychować w nich i z takim budżetem naszą trójkę, ja bym nie
                    dała rady na jej miejscu... uncertain i jak patrzę na swoją sytuację,
                    również teraz, z mężem bez pracy, to i tak mamy Wersal.. uncertain
                    • ruda_kasia Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 22.06.09, 11:27
                      Urodzenie pierwszego dziecka było ciężką próbą. Po ślubie i chrzcie jakby
                      wszystko zaczęło się układać. Kiedy po 3 latach okazało się, ze jestem w ciąży -
                      byłam przerażona. Rozpoczęłam druga aplikację, mąż nie skończył jeszcze studiów
                      i nie miał stałej pracy. Było okropnie.
                      Przed urodzeniem drugiej córki znalazł pracę i obronił się. Mnie ustawodawca
                      skrócił męki na aplikacji. Finansowo jest z roku na rok lepiej. Ale duchowo -
                      kiepsko. Gdybym teraz miała mieć 3 dziecko - byłoby ciężko, bo nie mam stałej
                      pracy ani stałych klientów. Ale przecież wiem, bo już przechodziłam przez to -
                      zaufawszy Panu nie zginę.
                      Ps pieniądze ostatnio przychodzą same, nie szukam ich, aż się boję, że po to,
                      żebym nie umiała przestać ich zarabiać...
      • sion2 mamalgosiu! 06.07.09, 19:50
        Jestem smiertelnie obrażona, osz ty jedna big_grin
        • mamalgosia Re: mamalgosiu! 06.07.09, 20:35
          A nie? Czasem po prostu jesteś ręką Boga - taką Jego tubą. Wiele
          osób może na Twoją pomoc liczyć.
    • anik801 Re: Nowe dziecko, nowa tuba lub jak kto woli Bóg 06.07.09, 18:45
      Żyje nam się lepiej,ale to dlatego,że były sopre podwyżki u męża w
      pracywink Ja raczej nie martwię się o finanse,bo moim zdaniem dziecko
      nie wymaga tak ogromnych nakładów finansowych jak niektorzy to
      przedstawiająwink Nie mam drugiego dziecka(choć córka w grudniu
      skończy 6 lat),bo jakoś mi się nie składa.I o kasę nie chodzi tu w
      ogóle(a jesteśmy przeciętną rodziną pod wzgledem finansowym).Ja
      potrafię powiedzieć otwarcie dlaczego nie mam więcej dzieci!Nie
      chowam się za krysem,za wydatkami wiążącymi się z dzieckiem(choć
      sporo moich znajomych kasę stawia jako powód braku dziecka-choć nie
      mają złych warunków).Nie mam teraz czasu na drugie dziecko.Został mi
      ostatni rok studiów magisterskich.Chciałabym od września zacząć
      robić staż.Poza tym jestem zdana tylko na siebie.Mama mieszka
      daleko,teściowa pracuje,mąż ciągle w pracy.Mam już prawie 6 letnie
      dziecko-z którym nie mam praktycznie żadnych problemów,samodzielne i
      jest mi tak wygodnie.Oczywiście myślę o drugim dziecku(sama mam 3
      rodzeństwa)ale tak za rok.
Pełna wersja