DZieci na pielgrzymkach:)))

22.06.09, 16:34

był tu taki wątek, m.in.

forum.gazeta.pl/forum/w,16182,14345721,,Male_dzieci_na_pieszych_pielgrzymkach.html?v=2

moze ktoś chciałby jeszcze zabrać głos? na nie, lub na taksmile temat
ważny, bo często chocby wsrod znajomych poruszanysmile))
ja osobiście jestem na tak, jako stara pielgrzymka z doświadzceniem.
byłam z maluchem, ale... to troszke szalone bylowink)
i dobre rady poprosze, dla ewentualnych chetnychsmile)


Największa stajenna ranga
nie zmieni osła w mustanga...
    • ewa_anna2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 22.06.09, 19:57
      Byłam 5 razy na pielgrzymce. Chodziła z nami rodzina z pięciorgiem
      dzieci. Najmłodszy na pierwszej pielgrzymce miał 4 lata.
      Na jednej z pielgrzymek była też dziewczyna ze swoim nienarodzonym
      dzieckiem. Ciąża była już widoczna (ok. 5 miesiąc). Wcześniej
      oczywiście spytała lekarza czy są przeciwskazania.
      Ogólnie nie mam nic przeciw. Tylko trzeba wiedzieć, na co człowiek
      się decyduje.
      No i jakaś pomoc się przyda, żeby czasem mamę odciążyć - mąż,
      koleżanka...
      • mamaanieli Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 22.06.09, 21:43
        nooo ja tez widziałam kolezanke cieżarówke na pielgrzymce... ale
        szczerze mówiąc, uważam ze to kompletna nieodpowiedzialność. no ale
        może patrze z perspektywy własnych, bardzo trudnych ciąż.
        a chodziłaś z jaką pielgrzymką?
        • ewa_anna2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.06.09, 00:16
          Pisałam, że byłam 5 razy wink
          Sama, na razie nie mam dzieci i nie wiem, czy zdecydowałabym się na
          pielgrzymkę z dzieckiem. Chyba, że z mężem big_grin
          O (nie)odpowiedzialności nie chcę się wypowiadać. Owa osoba
          konsultowała się z ginekologiem i powiedział jej, że to jest ciąża,
          której właściwie nie może się nic stać. W sumie różne rzeczy ludzie
          w ciąży robią. Niektórzy znoszą ją świetnie, czują się lepiej, niż
          przed ciążą big_grin, inni mają problemy z jej utrzymaniem indifferent
          Chodziłam z grupą lubelską.
          • hanna26 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.06.09, 14:37

            ewa_anna2 napisała:

            Owa osoba
            > konsultowała się z ginekologiem i powiedział jej, że to jest
            ciąża,
            > której właściwie nie może się nic stać.

            I to powiedział lekarz???
            Słów mi zabrakło.
            • mamaanieli Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.06.09, 15:36
              ja bym tez uciekała od takiego lekarza. powaznie.
              • ewa_anna2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.08.09, 12:09
                Może trochę stanę w obronie teko lekarza. Nie wiem, czy uciekłabym
                od niego. Z pewnością nie był entuzjastą wędrowania w takim stanie.
                Ale też nie zabraniał. Stwierdził po prostu, że matka jest zdrowa,
                ciąża rozwija się wzorowo. Ciąża nie była zaawansowana. Sądzę, że w
                ostatnim trymestrze matka nie zdecydowałaby się na wędrówkę. A
                pacjentki nie przywiąże do łóżka na czas ciąży. Zresztą ciąża to nie
                choroba i życzę każdej dziewczynie, żeby w ciąży mogła robić
                praktycznie wszystko, to, co w normalnym stanie.
                Nie jestem tą koleżanką, nie wiem, jak dokładnie przebiegała wizyta.
                Nie pamiętam już, czym się kierowała decydując się na pielgrzymkę.
                Później wędrowała też z małym dzieckiem. Często na pielgrzymkach
                trafiają się osoby z kilku miesięcznymi dziećmi.
                Ja raczej nie zdecydowałabym się na takie czyny (pielgrzymkę w ciąży
                i z maleńkim dzieckiem), ale nie zamierzam krytykować tych, co myślą
                inaczej. I tylko na jednym przypadku nie powinno się krytykować
                lekarza. Takie jest życie. U jednych ciąża rozwija się wzorowo, że
                praktycznie nic jej nie zaszkodzi, a inni muszą walczyć o każdy jej
                dzień indifferent
              • chrust5 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 31.08.09, 21:22
                > ja bym tez uciekała od takiego lekarza. powaznie.

                Alez dlaczego?! Przeciez ciaza ciazy nierowna, moje tez nie byly
                najlatwiejsze, ale jednak mase rzeczy robilam. II trymestr najlepszy
                na wypady, jak sie czuje dobrze, czemu nie moze isc? Zwlaszcza jesli
                zaprawiona w bojach... Marsz, nawet dlugi, nie jest tak
                niebezpieczny dla malucha jak rower czy urazowy jak narty. Ja np. w
                blizniaczej ciazy plywalam chyba do 10 dni przed terminem i
                wspaniale mi to robilo.
                • verdana Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 01.09.09, 09:09
                  Dlatego, że co innego plywanie i powrot do domu, a co innego
                  pielgrzymka, określona ilość kilometrow do przejscia, nie najlepsze
                  warunki noclegu itd. Ja też w ciąży chodzilam na wycieczki, ale we
                  wlasnym tempie, potem wracałam do domu.
                  Uwazam, że przy wysiłku znacznie przewyzszajacym codzienny zawsze
                  istnieje ryzyko dla dziecka - niewielkie, ale istnieje. I dlatego
                  lekarz nie może powiedzieć z czystym sumieniem "moze Pani iść".
                  • hanna26 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 05.09.09, 19:17
                    Ja nie krytykuję lekarza, bo go nie znam, ale krytykuję jego głupie,
                    absurdalne i kompletnie nieodpowiedzialne słowa. Nie ma ciąży,
                    której "nic właściwie nie może się stać", a jeżeli ktoś uważa, że
                    jest właśnie w takiej ciąży, to nie będę już tego komentować, bo to
                    się po prostu nie nadaje do komentowania.

                    Pielgrzymka to nie skok na bungee, ale też jest to ogromny,
                    codzienny wysiłek, codzienny ok. trzydziestokilometrowy spacer dość
                    szybkim krokiem, fatalne warunki higieniczne, jedzenie dalekie
                    ideału. Oczywiście każdy decyduje we własnym sumieniu, ale też każdy
                    powinien mieć świadomość pewnego ryzyka. I lekarz nie jest od tego,
                    żeby przywiązywać kogokolwiek do łóżka, ale od tego, żeby uświadomić
                    i dać do przemyślenia to ryzyko. No, chyba że jest lekarz, który
                    uważa, że istnieją ciąże absolutnie bezpieczne i "nic nie może się
                    im stać".
                    Sęk w tym, że takich ciąż nie ma.
                    • ewa_anna2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 08.09.09, 00:01
                      Hanna, byłaś kiedyś na pielgrzymce?? Nie sądzę. Ja byłam 5 razy i
                      się z twoim obrazem pielgrzymki nie zgadzam.
                      Lekarz też nie może przywiązać pacjentki do łóżka,
                      powiedzieć "Absolutnie. niech się pani nie rusza" (jeśli kobieta
                      jest zdrowa). Chociaż nie wierzę, że jest jakiś lekarz - entuzjasta
                      takiego pielgrzymowania.
                      A w dzisiejszych czasach pielgrzymka to pikuś (chociaż nie
                      twierdzę,że nie kosztuje wysiłku). Jeżdżą autobusy z zaopatrzeniem,
                      ludzie goszczą... (fatalne jedzenie??), mamy komórki - w każdej
                      chwili można zadzwonić po męża. Są noclegi na kwaterach. Są życzliwi
                      ludzie wokół. Jeżdżą busiki, którymi można podjechać, gdy ktoś czuje
                      się gorzej. Ta koleżanka przy gorszej pogodzie decydowała się
                      korzystać. Woda do mycia jest. Wygodniejsi szukają mycia u ludzi.
                      Codziennie ciepła herbatka. W mojej grupie można było złożyć
                      zamówienie na żarcie kwatermistrzom, i oni kupowali, co się komu
                      zamarzyło. Są pielgrzymki cięższe i lżejsze. Lubelską akurat
                      zaliczam do lżejszych.
                      Dlaczego kobieta w ciąży (ciąża nie była zaawansowana), która idzie
                      na pielgrzymkę uznawana jest za zbzikowaną?? Ja wiem, że nie
                      podołałabym, ale jest 1% kobiet, dla których takie eskapady nie
                      stanowią problemu.
                      Wątpię, żeby lekarz był entuzjastą pielgrzymowania w okresie ciąży.
                      Ale też nie można go negatywnie oceniać, jeśli rzetelnie informuje
                      pacjentkę o jej stanie.
                      Lekarz uświadomił, ale nie zabronił. Lekarz też nie powinien
                      straszyć.
                      Inna koleżanka w czasie ciąży łaziła po górach. Nie każda kobieta
                      może pozwolić sobie na taki krok, ale ona akurat tak.
                      Aktywna, zdrowa kobieta zwykle może pozwolić sobie na więcej.

                      Na pielgrzymkę chodzą też osoby stare, po 70. Dla nich z pewnością
                      jest to większy wysiłek, niż dla młodej, zdrowej kobiety na początku
                      ciąży. Też można zapytać, czy ich decyzja jest odpowiedzialna.
                      Chodzą osoby o różnym stopniu niepełnosprawności, niekoniecznie na
                      wózku. Oni też narażają swoje życie. I powodują stres u bliskich
                      (czy im się uda).
                      • isma Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 08.09.09, 00:11
                        No, nie, tu jednak z jedna teza sie musze nie zgodzic.
                        Pielgrzymujaca staruszka naraza, ewentualnie, wlasne zdrowie i zycie. Natomiast
                        wydaje mi sie, iz ciezarna to jednak nie jest udzielna wlascicielka swojego
                        brzucha (jak by chcialy szalejace feminstki), tylko ponosi odpowiedzialnosc za
                        siebie oraz za druga, odrebna osobe...
                        • mamaanieli Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 08.09.09, 22:15
                          otóż to Isma, dobre podsumowanie.
                          • verdana Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 08.09.09, 22:21
                            Otóż to. I powiem szczerze - 30 km dziennie dla ciężarnej, nawet w
                            luksusowych warunkach, to moze być za dużo.
                      • hanna26 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 09.09.09, 00:08
                        ewa_anna2 napisała:

                        > Hanna, byłaś kiedyś na pielgrzymce?? Nie sądzę.


                        Widzę że nie przeczytałaś uważnie moich postów, mimo że na nie
                        odpowiedziałaś. Powtórzę więc raz jeszcze to, co już napisałam -
                        chociaż nie ukrywam, że wolałabym żebyś po prostu je przeczytałą, bo
                        nie lubię się powtarzać.
                        1. Na pielgrzymce poznałam mojego męża i jeszcze przez pewien czas
                        razem chodziliśmy - dopóki nie zaczęły pojawiać się na świecie nasze
                        dzieciaki. Teraz on chodzi sam, czekamy aż dzieciaki podrosną. Biało-
                        zielona się kłania, miło mi.
                        2. Oczywiście woda do mycia zawsze jakaś się znajdzie - tyle że przy
                        setkach stacjonujących ludzi trudno zawsze od razu o czystą i ciepłą
                        wodę bieżącą, która jak wiadomo jest podstawą higieny. Jeżeli
                        twierdzisz, że jest inaczej i na pielgrzymce każdy bez problemu
                        kiedy tylko czuje taką potrzbę, może skorzystać z toalety i czystej,
                        ciepłej wody - w takim razie faktycznie chodzimy w zupeeeełnie
                        innych pielgrzymkach. Co do jedzenia - żadne zbiorowe żywienie, a na
                        nim głównie bazuje pielgrzymka, nie jest najlepszym sposobem
                        odżywiania. To powinien wiedzieć nie tylko lekarz.

                        > Lekarz też nie może przywiązać pacjentki do łóżka,
                        > powiedzieć "Absolutnie. niech się pani nie rusza"

                        Lekarz nie jest od przywiązywania pacjentek do łóżek, tylko od
                        uświadamiania im stopnia ryzyka. Pisałam już o tym wyżej, więc
                        trochę głupio mi już cytować własną wypowiedź.

                        > Dlaczego kobieta w ciąży (ciąża nie była zaawansowana), która
                        idzie
                        > na pielgrzymkę uznawana jest za zbzikowaną??

                        Ja nie uważam jej za osobę zbzikowaną, tylko za osobę, która
                        świadomie ryzykuje życiem i zdrowiem nie swoim, tylko innego
                        człowieka - własnego dziecka.

                        > Wątpię, żeby lekarz był entuzjastą pielgrzymowania w okresie
                        ciąży.
                        > Ale też nie można go negatywnie oceniać, jeśli rzetelnie informuje
                        > pacjentkę o jej stanie.

                        Lekarz poinformował pacjentkę, że jest ona w ciąży, "której nic
                        właściwie nie może się stać". Trudno o mniej rzetelną informację
                        pacjentki o jej stanie. Można go za to oceniać negatywnie - co
                        niniejszym czynię.
                        • ewa_anna2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 09.09.09, 18:38
                          Wybacz za niedopatrzenia. Hanna, przepraszam.
                          Mnie wbrew pozorom Kościół nauczył tolerancji.
                          Nie dziwi mnie widok trzylatka przy piersi. Znam takie. A 99%
                          spotkanych osób potępia karmienie dłuższe niż rok.
                          Nie dziwią mnie porody domowe. Dla niektórych też jest to wielka
                          nieodpowiedzialność i narażanie czyjegoś życia. A w jednym ze
                          szpitali koleżanka spotkała się ze słowami, które bardzo ją bardzo
                          zabodły: "trzeba TO urodzić".
                          I nie skrytykuję kobiety, która w na początku ciąży decyduje się na
                          pielgrzymkę. Chociaż pewnie zapytałabym czy jest pewna, co na to
                          inni. Ja sama dopiero w połowie pielgrzymki zorientowałam się.
                          Nie wiem, co kierowało moją koleżanką, że zdecydowała się na
                          pielgrzymkę. Motywy z pewnością musiały być poważne. I po tylu
                          latach nie przytoczę dokładnie tego, co mi powiedziała.
                          Wydaje mi się, że są ciąże mniej narażone na ryzyko, i dobry lekarz
                          jest w stanie to rozpoznać. Dla niektórych kobiet pokroju M.
                          Wojciechowskiej większym zagrożeniem jest bezruch.
                          Dla mnie dużo gorszy jest lekarz, który kobiecie chorej na SM, czy
                          po innej chorobie powie "Ja pani ciąży nie poprowadzę" (spotkałam
                          się z tym). A tę kobietę leczył od lat.
                          Czy nosicielka jakiejś choroby genetycznej nie może raz zaryzykować??

                          W sumie nie dziwię się, że czekasz, aż dzieci podrosną, też chyba
                          nie zdobyłabym się na taki krok. Chyba, że na dzień dwa. Ale w mojej
                          grupie chodziła 7 -osobowa rodzina (najmłodsze dziecko miało 4
                          lata). Dziwiłam się, jak ten 4-latek może spać na dwóch zbitych
                          deskach (tata sklecił coś na kształt wózka) Dla ojca dzieci było to
                          ponad to duże zadanie logistyczne (mieli własny mini-busik).
                          Nie zdecydowałabym się na pielgrzymkę z kilkumiesięcznym dzieckiem.
                          Ale nie mnie oceniać inne matki. Nie mnie się gorszyć i potępiać.
                          • verdana Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 09.09.09, 19:24
                            Kobieta z chorobą genetyczną ryzykuje urodzenie chorego dziecka lub
                            własną chorobe. Kobieta idaca na pielgrzymkę ryzykuje życiem swojego
                            dziecka - nie widzę żadnego tak powaznego powodu, ktory mogłby to
                            uspraiedliwić.
                            Cóz, czasem trzeba oceniać. Ocenię negatywnie kobietę, ktora pije w
                            ciąży, ktora idzie na solarium i ktora idzie 30 km dziennie -
                            rozumiem, ze motywacje inne, ale skutek może być ten sam.
      • hanna26 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.06.09, 00:11
        My z mężem poznaliśmy się właśnie na pielgrzymce. Mamy wielu
        przyjaciół "popielgrzymkowych", pielgrzymkowe wspomnienia... Odkąd
        zaczęły się na świecie pojawiać nasze dzieci, chodzi jednak tylko
        mój mąż - jako przedstawiciel rodziny wink Zwykle tylko na kilka dni,
        ale prawie co roku. Kiedyś zapewne weźmie ze sobą nasze córki.
        Jeszcze nie teraz, małego dziecka nie zdecydowałabym się puścić.
        Chociaż nie raz widziałam takie maluchy, jak ganiały wokół grupy,
        radząc sobie znacznie lepiej niż dorośli.
        Ale pamiętam też, jak któregoś razu jacyś młodzi ludzie jechali na
        gwałt do szpitala, bo po wielogodzinnej podróży w upale niemowlę w
        gondolce dostało 40 stopni gorączki.
        • okri2 Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 23.08.09, 00:20
          Dotarliśmy na Jasną Górę całe i zdrowe! Byłam na jednodniowej pielgrzymce z
          16-miesięczną córeczką. Drzemka jak na zawołanie, czyli tuż przed Mszą Św. smile)
          Dla rodzin z małymi dziećmi polecam pielgrzymowanie. Zamiast jego braku to
          właśnie taki krótkie smile
          pozdrawiam!
          • agasobczak Re: DZieci na pielgrzymkach:))) 26.08.09, 06:53
            My z mezem mamy marzenie pojechac na rowerach z dziecmi na Jasna Gore... Moze
            sie uda? Kto wie? A czemu to takie straszne to pielgrzymowanie z dziecmi???
Pełna wersja