mader1
06.08.09, 14:12
No chyba nie tylko po to, żeby nam nie przeszkadzały w modlitwie

)))
Podzielmy się tym, jak nas ubogaca ich obecność. Ja lubię dzieci w kościele i
to nie tylko swoje. Wprowadzają do kościoła radość i spontaniczność. Uśmiech i
czasem przejmujące skupienie. Ich nieporadna, ale żarliwa modlitwa mnie
zawstydza.
Gotowość współpracy. A czasem myślę sobie, jak długą drogę już przeszłam...
ale... zapytuję siebie czy aby wystarczająco długą i w dobrym kierunku ?
Pamiętam jedną z dziecięcych mszy. Ksiądz zachował się nietypowo. Zwykle w
czasie kazania zaczynał dialog z najmłodszymi. tym razem podszedł do
dorosłych... Zapytał o coś ewidentnego z czytań dorosłego, a on ... nie
usłyszał. Potem drugiego, trzeciego. Z tym samym rezultatem. Wrócił do dzieci.