wypoczynek rodzinny

18.08.09, 12:47
<Niedziela z tatą, niedziela z mamą, to najweselszy w tygodniu
dzień. Bo od "dzień dobry" aż po "dobraaaaanoc cała rodzina razem
jest...>
Kiedy rodzina wyjeżdża na wakacje, to są to najweselsze w roku
dni/tygodnie.smile
Bycząc się na plaży poczyniłam pewne obserwacje (a wiem, że Pawlinka
ma cenne obserwacje dla odmiany z deptaka - proszę Ją o wypowiedź
jak już wróci!)
I moja obserwacja jest taka, że brak cierpliwości - to to, co
cechuje większość rodzin. Jeśli jest to rodzina z dorosłymi dziećmi,
to króluje naburmuszenie i próby dogodzenia latorośli. To wszystko
jeszcze przede mną i nie skupiałam na tym swoich obserwacji.
Rodziny z małymi, niemówiącymi jeszcze dziećmi - tutaj jeszcze z tą
cierpliwością było nienajgorzej. To dla odmiany już za mną i na tym
też się nie skupiałam.
Natomiast rodziny z dziećmi kilkuletnimi - o, to było to!
A)
cierpliwość do dzieci:

No ileż razy można powtarzać!
Jak ci się nie podoba to się pakuj i wracaj.
Następnym razem zostajesz w domu
Nie przyjechałam tu po to, żeby się z tobą cały czas użerać.
Nie będzie lodów.
Nie, nie kupię ci!
Najpierw obiad
A wczoraj co było?
Uważaj! (to jest fenomen. Mama stoi na brzegu, dzieci chcą iść do
wody, mama więc się zgadza, lecz lękliwie mówi: "ale uważajcie!".
Zastanawia mnie celowość tego powiedzenia - żeby się samemu
uspokoić? No bo czy dzieci są w stanie uważać? Lub - czy będa
uważały bardziej gdy się im to powie? Albo mniej gdy się nie powie?
To trochę jak to, gdy dziecko chce iść po wysokim, wąskim
krawężniku, a ja mu pozwalam, "tylko nie spadnij" - tak jakby
dziecko miało zamiar spaść, ale nasze słowa je od tego pomysłu
odwiodą. A więc podajemy lody ze słowami "tylko się nie pobrudź",
napój "tylko się nie udław", pozwalamy wejść na drabinki - "tylko
nie skręć nogi"...)

B) cierpliwość do współmałżonka/partnera

Mówiłem, żeby mu nie kupować tych lodów, patrz jaki jest teraz
upier...

kobieta (z jedną dziewczynką pod pachą, a drugą uczepioną u ręki do
dumnego mężczyzny): ciągle jeszcze masz na nas nerwy? Acha, ciągle
masz

może ty byś się wreszcie nimi zajął/zajęła?
No ale o co ci chodzi?
Mówiłam/łem, że tak będzie
Nie mogę robić wszystkiego
Nie rozumiem, o co masz do mnie pretensje


I myśmy byli jedną z tych rodzin wypoczywającychsmile Bez przekleństw
co prawda, ale cierpliwości brakowało niejednokrotnie. Bardziej niż
niejednokrotniesad A przecież jest nam razem dobrze!

I jeszcze obserwacja już z mojego miasta. Byliśmy w czoraj w centrum
handlowym. Na jednym z pięter stała kobieta, Francuzka, obie ręce
miała zajęte dziećmi. Oprócz tego jeden chłopiec biegał po
trawelatorze, a drugi biegał tak po prostu (kręcąc się w kółko).
Nie znam francuskiego, ale wykrzyczała ona bardzo głośno jakieś "Ę
fę żynyrydy purkła merde", co kompletnie nie poruszyło dzieci.
Wykrzyczała parę rzeczy głośniej, kręcącego się palnęła w ucho i
poszli dalej. Myślę sobie, jak to rodzinne spędzanie czasu jest
podobne w wielu krajach... Mój Syn pyta:
- A te dzieci zrozumiały, co ona do nich krzyczała?
na co mu odpowiedziałam pytaniem:
- A wy rozumiecie co ja do was krzyczę?


Poproszę o Wasze wakacyjne (lub niewakacyjne) obserwacje.
Pozdrawiam już z miejsca stałego zameldowaniasmile
P.S. Dziś mój Młodszy chciał koniecznie wspiąć sie na fontannę i
pomoczyć w niej rączki. Pozwoliłam... "tylko nie wpadnij do
wody!" smile))
    • isma Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 12:53
      No, mam obserwacje, mam. Np. teraz biezace, z kawiarni "Parkowa" w Rabce
      (pozdrowienia wink)).
      Ale z drugiej strony... im wiecej obserwuje, tym bardziej mysle sobie, ze te
      obserwacje oddaja tylko czesc prawdy o ludziach. Niewielka.
      • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 12:56
        No wiesz, mowa jest źródłem nieporozumiem, a obserwacje oddają
        szczątkową prawdę o ludziach. Bo teraz widzimy jak w zwierciadle,
        niejasnowink

        A co najbardziej lubicie w Rabce?
        I dlaczego pani z pijalni na mój widok sięgnęła po Dziedzillę?wink
        I jak M reaguje na klimat rabczański? moi obaj niesamowicie
        pozytywnie
        • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 13:35
          Mam bardzo podobne spostrzeżenia. Bylismy teraz z 14-latkiem dwa
          tygodnie w Zakopanem i oboje nie moglismy się nadziwić, jak bardzo
          ludzie nie lubią (albo nie rozumieja) wlasnych dzieci. Przede
          wszystkim wiele odsob nie potrafi mowic do dzieci normalnym tonem
          (albo tiu-tiu, albo ton podenerwowany), zaakceptowac, ze dziecko
          pobrudzi się lodami, albo nie wysiedzi bez ruchu godziny w
          restauracji, ze nie bawią je sklepy odziezowe, ale bardzo chcialoby
          obejrzeć badziewne pamiątki. Ze dziecku mozna cos kupić, albo nie
          kupić, ale kupowanie z wstrętnymi komentarzami (mam dosyć twojego
          naciaganie, myslisz, ze tylko ty jestes wazny) czy nie kupowanie z
          takimiż(wiesz, ile ty mnie juz pieniązków kosztowales, wszytko bys
          chcial, a o mnie nie pomyslisz) - to niepotrzebny idiotyzm.
          Rekord pobiła pewna matka w pociagu, z synami ok. 11 i 6 letnim,
          ktora caly czas pouczała i karała 6-latka za to, ze się wierci, ze o
          cos prosi, że nie potrafi siedziec spokojnie, ze marudzi. A dzieciak
          marudzil równo 1,5 godziny, ze jest głodny. Matka powiedziała, ze
          jedzenie będzie o 8 i nawet minute przed 8 nie dała. Chlopak byl
          rzeczywiscie uciązliwy, ale czy w 7-godzinnej podróży nie mozna bylo
          mu dac kanapki wczesniej? Przy czym matka nie zwracała zwyczajnie
          uwag "badź cicho", ale za każdym razem wyglaszala kazanie "dziecko,
          ja cimowie, ze zachowujesz sie bardzo źle i zostaniesz ukarany".
          Jak chłopcu upadł papierek uslyszał "dziecko, brudzisz wagon.
          Wychowuję cię na człowieka kulturalnego, a ty nie pzestrzegasz
          zasad. Gdyby tak wszycy brudzili..." - trwalo to 3 minuty, a
          wystarczyło powiedzieć - "podnieś papierek". Nie mówiac juz o tym,
          ze starszy syn draznił mlodszego, trzymał nogi na oparciu fotela z
          przodu i nie uslyszał ani słowa - matka siedziała z nim, a mały
          oddzielnie... I ani razu z nim nie pogadała, nie pobawila się, nie
          poczytała.
          Oboje z synem mielismy wrazenie, ze dla wiekszości ludzi te wakacje
          z dziećmi to katorga. Przynajmniej ponizej pewnej wysokości, bo w
          górach dzieci sluchały rodziców, nastolatki troszczyly się o
          zmeczone matki - i kontrast byl niewiarygodny.
          • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 14:49
            A może jest tak, że nie każdy potrafi być z najbliższymi na okrągło?
            • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 15:18
              Raczej nikt nie potrafismile Tylko za dużo widzialam takich scen, aby
              mogly byc one pojedynczymi wyadarzeniam w czasie milych wakacji.
              Obawiam się, ze dla wielu rodziców czas wakacji to niemal jedyny
              czas, ktory maja dla dzieci i wobec tego staraja się dziecko akurat
              wtedy wychować. A to najgorszy czas na wychowywanie - dla mnie
              wakacje to czas na luz, rezygnacje z pewnych zasad, a nie na ich
              wprowadzanie i egzekwowanie.
              • ruda_kasia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 18:02
                Wiecie co??? z mężem zdarzyło mi się w ciągu 2 tygodni pokłócić 2 razy (w tym
                raz w trakcie kłótni samochód, który przejechał mi po pięcie i ścięgnie
                achillesa wepchnął mnie w ramiona małżonka big_grin) - natomiast chyba ani jednego z
                powyższych cytatów nie użyłam... jak moja córka zostawiła aparat ortodontyczny w
                serwetce przy stole (oczywiście zorientowałam się ja w 2 godziny po kolacji ...)
                spacer do restauracji (2 km w jedną stronę) spowodował, że nie usłyszała tego,
                co mi się cisnęło na usta.
                Poza tym byłam idealną żoną, dzieci były super grzeczne i jedliśmy sobie z
                dzióbków. Ale na codzień niestety często oj często... (poprzednio aparat dziecko
                zgubiło w samochodzie twierdząc, że w kinie... oj, działo się...). Raczej nie
                mówię - uważąjcie, raczej informuję o ryzyku i mówię - żeby mi potem nie ryczeć
                albo że zamorduję, jak się ziści.
                • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 18:24
                  Mój syn zostawił komorke kupioną tegoz dnia rano na siedzeniu w
                  kinie, w czapce - gdybym nie zapytala "gdzie czapka", komórka
                  zniklaby na wieki. Dostalam ataku śmiechu, w domu dostałabym
                  zapewne ataku szału....
              • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 19:50
                verdana napisała:

                > Raczej nikt nie potrafismile Tylko za dużo widzialam takich scen, aby
                > mogly byc one pojedynczymi wyadarzeniam w czasie milych wakacji.
                Ale własnie rzecz w tym, że moim zdaniem nie są one jedynymi tego
                typu wydarzeniami. U nas co najmniej jedna awanturka dziennie
                wynikała, zawsze też właśnei tak powarkujemy, pokrzykujemy,
                upominamy...


                > Obawiam się, ze dla wielu rodziców czas wakacji to niemal jedyny
                > czas, ktory maja dla dzieci i wobec tego staraja się dziecko
                akurat
                > wtedy wychować. A to najgorszy czas na wychowywanie - dla mnie
                > wakacje to czas na luz, rezygnacje z pewnych zasad, a nie na ich
                > wprowadzanie i egzekwowanie.
                Nie zgadzam się z tym. Dla mnie nie ma wakacji od wychowywania.
                A jeżeli ktoś ma więcej czasu w wakacje, to uważam za pozytywny
                objaw, że wychowywać w tym czasie chce bardziej (inna rzecz, że
                raczej wychowywaniem chyba nie sa opisane przeze mnie sytuacje)
                • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 20:09
                  Nie ma wakacji od spraw zasadniczych - od uczenia dziecka, ze nalezy
                  liczyc sie z innymi, ze trzeba być uczciwym itd.
                  Od sprzątania, jedzenia rzeczy zdrowych, chodzenia spac bez
                  marudzenia, nie kupowania badziewia, czytania wartosciowej
                  literatury itd. IMO powinny byc wakacje. Wychowanie bowiem to także
                  pozwalanie czasem na toalny luz i łamanie reguł. Nic nie da się
                  nadrobić w dwa tygodnie, w dwa tygodnie mozna najwyzej zauwazyc pwne
                  rzeczy, ale nie je zmiania - na to przyjdzie czas potem.
                  Wychowywac "bardziej" w czasie wakacji to najlepsza droga do tego,
                  aby dziecko wakacje uznalo za czas niebezpieczny i kiedy bedzie
                  starsze - unikalo wakacji z rodzicami jak ognia.
                  Wakacje to dla mnie nie czas na wyrownanie niedociagnięć dziecka,
                  ale wlasnie czas dla mnie na zaakceptowanie tego, ze moje dziecko
                  jest niedoskonałe, a mimo to wystarczająco dobre. Dwa tygodnie bez
                  powarkiwania i upominania z punktu widzenia wychowawczego bywaja po
                  prostu bezcenne.
                  • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 20:13
                    Dwie rzeczy:
                    1) to powarkiwanie i upominanie nie jest programowe u mnie. I
                    założenia, że warczeć będę więcej bynajmniej nie mam (przeciwnie;
                    marzę o tym by warczeć mniej). To po prostu tak wychodzi. I o tym
                    jest ten wątek
                    2) nadal nie potrafię się zgodzić z tymi wakacjami od wychowywania.
                    Właściwie to u nas tylko późniejsze chodzenie spać
                    • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 20:20
                      Ze mnie warczenie wydobywało sie systematycznie, gdy dzieci byly
                      mlodsze.
                      Bardzo polecam "wakacje od wychowania". Jest to jedna z najlepszych
                      rzeczy dla dziecka (moze nieco starszego, takiego powyzej 5-6 lat),
                      nic tak nie polepsza stosunkow rodzinnych, nie zwiekza zaufania do
                      rodzicow, a u nie - jak mi sie wydaje - wykasowalo bunt nastolatkow,
                      jak wspolne spedzanie wakacji na podobnych prawach, a nie na
                      zasadzie "rodzice z dzieckiem".
                      Naprawde, radze się zastanowic, czy nie warto, aby kiedys, w
                      najtrudniejszym wieku do codziennego porozumiewania się, wakacje z
                      matka czy ojcem byly dla nastolatka najwiekszym marzeniem, a nie
                      najwieksza karą.
                      • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 20:27
                        Ale my nie potrafimy inaczej - tacy jesteśmy i takim rodzicom nasze
                        Dzieci się urodziły. Jacy jesteśmy na co dzień, tacy i jesteśmy w
                        wakacje. A wakacji od samych siebie wziąć nie możemysmile

                        A Twoje stanowisko trochę odbieram tak, jakby chcieć zrobić sobie
                        wakacje od mycia zębówsmileMożna, ale po co?
                        • verdana Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 20:29
                          Po to, by byly to wakacje także dla dzieci. A to juz sporo.
                          • 27agnes72 Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 21:25
                            A ja myślałam, że te teksty np na plaży tylko do mnie docierają
                            coraz częściej i coraz głośniej od wczasowiczów. Dzięki nim
                            przypatrzyłam się sobie i kilka rzeczy zmieniłam w traktowaniu
                            bliskich...
                      • mama_kasia Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 23:24
                        > Bardzo polecam "wakacje od wychowania". Jest to jedna z najlepszych
                        > rzeczy dla dziecka (moze nieco starszego, takiego powyzej 5-6 lat),
                        > nic tak nie polepsza stosunkow rodzinnych, nie zwiekza zaufania do
                        > rodzicow, a u nie - jak mi sie wydaje - wykasowalo bunt nastolatkow,
                        > jak wspolne spedzanie wakacji na podobnych prawach, a nie na
                        > zasadzie "rodzice z dzieckiem".

                        Też tak mi się wydaje.
                        ...Byliśmy teraz tydzień na rekolekcjach, ale to takie nietypowe -
                        bardzo wakacyjne rekolekcje, z ludźmi, z którymi jeździmy już całą
                        gromadą (4 miasta obecnie) od kilkunastu lat. I w tym nasz
                        nastolatek. Ile tam było fajnych z nim rozmów smile Dzieci ganiały
                        z dziećmi. Specjalnie się ich nie pilnowało. Razem z synem
                        siedziałam do późna w tzw. kawiarence, gdzie rozmowy
                        poważne mieszały się z salwami śmiechu. I mimo tego luzu,
                        a może właśnie dzięki niemu, syn z przyjemnością chodził z
                        nami na adorację i modlitwę, co niezmiennie mnie zaskakiwało.
                        Ale na początku próbowałam wszystkiego dopilnowywać. Dopiero
                        po mojej którejś z kolei uwadze do męża - może byś ich poszukał,
                        msza zaraz się zaczyna, on mi uświadomił, że nie ma takiej potrzeby,
                        że dzieci przyjdą same. I rzeczywiście przychodziły punktualnie -
                        bez patrzenia na zegarek smile
                        • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 12:13
                          To jest coś, co jeszcze daleko przede mną (choć pewnie minie jak z
                          bicza strzelił)-czyli życie z nastolatkiem.
                  • isma Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 11:04
                    No ja mam chyba tak jak Verdana. Na tyle, na ile sie da, no bo np. niejedzenie
                    pewnych rzeczy - znaczy tych, ktore ciezko uczulaja - jest niestety obowiazkowe
                    na wakacjach takze ;-(((. Ale faktycznie, na wakacjach mozna np. przegryzac loda
                    frytkami, albo zjesc barszczyk z krokietem na sniadanie.
                    Sprzatac to u nas sie, eeee, nigdy jakos z zamilowaniem nie sprzata, no ale
                    faktycznie, od sprzatania tez sa wakacje.
                    Badziewie sie kupuje (wczoraj: blond peruka z kawowymi pasemkami - dziecie
                    wyglada jak... no, jak gwiazda amerykanskiego serialu dla nastolatek. O, rety...).
                    Spac sie chodzi, noooo, jak sie po wieczornej Mszy sw. idzie jeszcze do knajpy,
                    i do parku, to sie wraca...

                    I mam podobne obserwacje, jak Kasia - ze dziecko na luzach sie samo doskonale
                    pilnuje. Do kosciola zdaza. Zaklada (i znajduje!) odpowiednie do pogody szmaty.
                    Zmiata wszystko z talerza.
                    • maadzik3 Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 14:00
                      Tak, ja tez zauwazam ze jak (troche z koniecznosci podnamiotowej troche dlatego
                      ze sa wakacje) luzuje na wakacjach z wychowaniem to dzieje sie dobrze i w pelni
                      sie zgadzam. Oczywiscie w rzeczach zasadniczych nie luzujemy ale tam to jest
                      automat - tacy jestesmy i tak wychowujemy nasze dziecie. Ale w
                      gospodarczo-rodzicielskich sprawach (pora chodzenia spac, zdrowe jedzenie, mycie
                      sie z wyjatkiem zebow) zachowuje pelny luz a w paru innych (czytanie przez
                      dziecko, normalnie codzienne w dwoch jezykach) luzuje - dzis nie zdazylismy bo
                      lazilismy po gorach i siedzielismy w linoparku, no to poczytamy jutro. Nie licze
                      tez ilosci zjedzonych lodow (po co?) a badziewie cierpliwie ogladam choc kupuje
                      w ostatecznosci i umiarkowanych ilosciach. Wakacje z dziecmi sa super!!!
                      • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:15
                        Zgadzam sie, że wakacje z dziećmi sa super. Tzn z moimi Dziećmi i z
                        moim Mężemsmile Bo tak ogólnie z dziećmi - np na kolonie - to bym już
                        chyba siły nie miała
                        • maadzik3 Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:16
                          Ja tez nie. Mialam na mysli swoje dziecko, ktorego powrotu z wakacji z dziadkami
                          (w sobote) juz sie nie moge doczekac.
                          • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:33
                            Ja chyba przeginam w drugą stronę. Np znajoma pojechała na wakacje
                            za granicę (urlop, nie zawodowo) na 2 tygodnie właśnie bez swoich
                            córek (10 i 6 lat). Nie wyobrażam sobie, bym ja tak mogła zrobić.
                            czas przeciez tak szybko biegnie... dzieci nie będą chciały jeździć
                            ze mną wiecznie
                            • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 17:56
                              Ja tak robiłam co roku, od czasu gdy dzieci byly male. Dwa tygodnie
                              bez dzieci (a czasem dwa razy po dwa tygodnie, z przerwą na wspólne
                              wakacje) było dla mnie podstawą, aby w ogóle funkcjonowac.
                              W tym roku 23 latka wybłagala tygodniowe wakacje ze mną. Naprawdę,
                              nie ma co martwić się na zapas.
                              • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 20:48
                                Nie no, ja się aż tak na zapas nie martwięwink Tylko nie wyobrażam
                                sobie wyjazdu bez dzieci, po prostu nie mam ochoty. Patrzę na ich
                                cudne ciałka, słucham ich głosów, podpatruję pomysły... nie ma dla
                                mnie lepszego wypoczynku niz z nimi - dlaczego miałabym wybierać
                                gorszy?
                                • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 23:08
                                  Pewnie, ze to bez sensu. Tylko dla kazdego co innego jest
                                  wypoczynkiem - dla mnie idealem jednak byl wypoczynek bez małych
                                  dzieci.
                                  Bez starszych - juz raczej nie.
                                  • isma Re: wypoczynek rodzinny 20.08.09, 21:20
                                    No wiec ja jestem jedynaczka, i nie wyobrazam sobie, zebym nie spedzila kilku
                                    dni w samotnosci. I nie sadze, zebym byla kims AZ TAK niezbednym moim bliskim,
                                    zeby przez te kilka dni beze mnie zgineli wink)). To by pycha byla wink)).

                                    Ale lubie tez byc z nimi, nawet w okresie, kiedy latorosl jest juz za duza na
                                    noszenie po gorach, a za mala na samodzielne wedrowki po jakichs przyzwoitych
                                    trasach ;-(((.
                    • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:07
                      Ale verdana pisze o wychowaniu. To taka przenośnia? Bo nie potrafię
                      powiązać peruki z wychowaniem
                      • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:28
                        Oczywiscie, ze peruka jest związana z wychowaniem. Na codzień moje
                        dzieci nie mogy liczyc na to, ze jak poproszą o pamiątke czy zabawke
                        to kupię (bywalo, ale nader rzadko), nawet niechętnie patrzałam na
                        zbyt częste prośby, po kolejnej dziecko mogło spodziewac się
                        solidnej reprymendy.
                        Na wakacjach natomiast mogą spodziewac się zaskakującej
                        odpowiedzi "Tak" na pytanie "Czy kupisz mi perukę/to takie zielone
                        tam w gorze/obrazek z jeleniem na rykowisku", nie marudzę jak
                        oglądaja piaty stragan z pamiątkami i nie pytam "po co ci to"?
                        • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 16:34
                          to może dlatego, że u nas peruka wchodzi w rachubę na co dzień?
                          • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 17:27
                            U nas niby też - ale zdecydowanie jak dziś peruka, to jutro nie
                            ciupaga, ani nawet nie za trzy dni.
                            A na wakacjach - cóż, jak to na wakacjach.
                            • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 20:49
                              To rzeczywiście. Moi Chłopcy na wyjazd do stają pieniądze od
                              Dziadków, w związku z czym mogą kupić nawet po dwie ciupagi
                      • isma Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 18:33
                        No, nie, jednak nie, akurat tu ejstem konkretna do bolu. Moim osobistym zdaniem
                        siedmiolatka w peruce a'la Hannah Montana wyglada raczej niewyjsciowo i nie ma
                        powodu, zebym sie zachwycala paradowaniem w tej stylizacji na codzien. Natomaist
                        w konwencji wyglupu w wakacje - prosze bardzo.
                        • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 18:36
                          To też, to tez...
                        • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 20:53
                          Mówisz o stosowności. Bo nawet w wakacje raczej w takiej peruce do
                          kościoła nie bardzo, prawda? A wygłupianie się na co dzień nie
                          wchodzi w grę?

                          Każdy jednak jest inny, a więc i wychowuje/nie wychowuje inaczej
                          • verdana Re: wypoczynek rodzinny 19.08.09, 23:07
                            Na co dzień jest zasada - najpierw obowiazek, potem przyjemność.
                            Mozna sie wyglupiac, ale nie bardzo jest kiedy. Nie pozwole dziecku
                            na to, by robilo, na co ma ochotę, jesli nie zrobilo tego, co musi
                            zrobić. Nie bede zastaawiala się , jak mu uprzyjemnić kazdy dzień,
                            bo "specjalne" przyjemnosci są od świeta.
                            Na wakacjach najpierw przyjemność, potem obowiązek, a obowiazków jak
                            najmniej.
                            Akurat w Warszawie uważalabym taka peruke za niestosowną nawet na
                            spacer...
                          • isma Re: wypoczynek rodzinny 20.08.09, 21:17
                            Alez Mamalgosiu, przeciez ja nieustannie podkreslam, ze pisze wylacznie o sobie
                            i wychowywanym przeze mnie - z lepszym lub gorszym skutkiem - dziecku. W glowie
                            by mi nie postalo, ze to moglaby byc jakas zasada uniwersalna. Mam rozumiec, ze
                            Ty jak piszesz o sobie, to uniwersalnosc swoich zasad zakladasz?

                            Ja sie z wypowiedzia Verdany zgadzam takze i w tym aspekcie, ze sa rzeczy
                            zasadnicze, od ktorych wakacji nie ma. Ta rzecza zasadnicza jest dla mnie m.in.
                            Msza sw., na ktorej co do zasady wyglupow nie ma - czy to na wakacjach, czy w
                            domu. Wiec na Msze sw. peruka odpada, a i tez dziecko jakos samoistnie pomyslow
                            pojscia do kosciola w peruce nie zglaszalo wink)).

    • 11.jula Re: wypoczynek rodzinny 18.08.09, 21:43
      przez chwilę miałam wrażenie, że sie przeniosłaś 3 tyg. w przyszłość
      i opisała moje wczasy, a jedziemy za tydzień hihihi
      A tak na poważnie, to przerażająco dużo przytoczonych zwrotów używam
      zarówno w punkcie A jak i B, będę musiała to przemyśleć, żeby nie
      zepsuc nam wszystkim wakacji. Dzięki!!
    • atama Re: wypoczynek rodzinny 25.08.09, 07:58
      Czytając te wakacyjne obserwacje zdałam sobie sprawę, jak bardzo
      byliśmy skoncentrowani na sobie... Nic nie zaobserwowałam! Tak
      bardzo na codzień brakuje mi wspólnego czasu, że po prostu
      wyciskaliśmy z tej okazji ile się dało smile)) Były spotkania ze
      znajomymi, pojawiły się też nowe znajomości, ale było tak
      intensywnie, że nie widzę szans na poczynanie obserwacji...
      Sporo poluzowaliśmy, chociaż było też dużo okazji do mądrych rozmów
      z dziećmi. Jednego przestrzegaliśmy - trzymania porządku w swoim
      zakresie, bo mieszkaliśmy w namiocie smile)) Rozgardiasz 10-latki
      infekował wszystkich i wszystko, więc tu nie było mocnych - porządek
      musiał być! smile))
      Reszta w zasadzie poluzowana. Nawet w McDonaldzie wylądowaliśmy,
      gdzie skupiłam na siebie zdziwione spojrzenia obsługi szukając
      sztućców... big_grin
      Przez to luzowanie ściągneliśmy nawet na siebie naganę kogoś z
      otoczenia, kto zaklasyfikował nas do idiotów wychowujących dzieci
      bezstresowo.
      Wszyscy odpoczęliśmy i nabyliśmy się ze sobą. A chrześnica w drodze
      do domu wyznała, że jej największe marzenie to: "Pojechać do
      Paryża... Nie! Najwięszke to zostać świętą, a drugie - pojechać do
      Paryża" hahaha
      • mamalgosia Re: wypoczynek rodzinny 25.08.09, 09:32
        atama napisała:

        > Czytając te wakacyjne obserwacje zdałam sobie sprawę, jak bardzo
        > byliśmy skoncentrowani na sobie... Nic nie zaobserwowałam!

        Tak
        > bardzo na codzień brakuje mi wspólnego czasu, że po prostu
        > wyciskaliśmy z tej okazji ile się dało smile)) Były spotkania ze
        > znajomymi, pojawiły się też nowe znajomości, ale było tak
        > intensywnie, że nie widzę szans na poczynanie obserwacji...

        A ja jednak lubię luz. Właśnie ten natłok zdarzeń, spotkań, to
        ciągłe dzianie się - to mam przez 10 miesięcy w roku. I dlatego
        marzę w wakacje o czymś innym. Na przykład o tym, że kiedy Chłopaki
        przekładają morze do swoich wiaderek, to ja sobie wystawiam twarz do
        słońca i słucham jak morze szumi i sąsiedzi na sąsiednim kocusmile))



Inne wątki na temat:
Pełna wersja