salma88
29.01.05, 10:54
Wczoraj odwiedzilam COk w Krakowie w celu nabycia paru kosmetykow. Kupilam
moze nieduzo, bo wode toalwetowa, dezodorant i szminke. Pani obslugujaca mnie
nie dala mi siatki (swojej kolezance, ktora u niej kupowala owszem),
natomiast mnie wszystko upchnela do malej papierowej torebki. Mialam jedynie
mikroskopijna torebke, w ktorej miesci sie tylko portfel i telefon i nie
mialam tego gdzie wlozyc, ani jak niesc, a jak wiadomo zywot paiperowej
torebki na sniegu nie jest dlugi. Poprosilam wiec o siatke. Kobieta spojrzala
na mnie z wyrzutem i zniesmaczona moja prosba rzucila mi siatke na lade.
Czegos nie rozumiem: nie dosc, ze zmnijeszyli upusty, kaza placic 10 zl za
zakupy w sklepie to jeszcze siatek nie daja. Dawniej, kiedy nabywalam
najmniejsze glupstwo, np. krem do twarzy, to zawsze dostawalam siatke z
uchwytami, a nie mala torebke! Tak na marginesie ciekawa jestem kim sa te
panie sprzedajace w sklepach? Czy sa np. byle konsultantki, czy "zwykle"
zatrudnione osoby?