Ale sie dzis wcieklam... !!!

23.03.05, 16:35
Witajcie! Ale sie dzis zdenerwowalam... klientka sklada zamowienie: wymienia
produkty, ja zapisuje. Po czym ona mowi, ze chetnie wzielaby jeszcze wode
Tommorow i pyta ile dam jej znizki... Bo ona sobie moze taka sama wode kupic
w markecie (takie stoiska Avonu sa w niektorych marketach...) za... 69zl...
No myslalam, ze mnie trafi... Przeciez nawet jak ja odejme caly swoj upust i
dam jej te perfumy bez zarobku to i tak bedzie to drozej... Mowie, ze moge
jej dac max 10% znizki na cale zakupy i to wszystko co moge jej ze swojej
strony zaproponowac. A ona na to - ze rezgnuje z calego zamowienia. Nie
powiem - podnioslo mi sie cisnienie - zwlaszcza ze to byla naprawde dobra
klientka (zamowienia w kazdym katalogu na za ok.100zl). Poczulam sie jak
oszustka... Ale przeciez gdybym chciala sprzedac jej ta wode za 69 zl to
musialaby, do tego jeszcze dolozyc...
Czy Wam tez zdarzaja sie takie sytuacje? Bo mnie zdazylo sie po raz pierwszy,
i nie moge sie uspokoic...
    • justa_79 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 16:45
      może powinnaś jej wytłumaczyć, jak to działa... klientka nie wie, jaki Ty masz
      upust, a jaki panie z marketu... mogła przecież pomyśleć, że płacisz za te
      perfumy tyle, co i one. a w ogóle to powinno się sprzedawać po cenach
      katalogowych, jak jej się nie podoba, to bez łaski...
      • buffy79 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 17:22
        W ogóle uważam, że my konsultantki powinnysmy sprzedawac po cenach
        katalogowych - tzw. solidarnosc handlowa. Miałam przykład jednej dziewczyny
        która zamawiała wiele kosmetyków, a później z pełna torbą chodziła po sklepach
        i opychała avon prawie za pół ceny. Później taka klientaka mówi że kupi sobie u
        kogoś innego taniej. To jest bardzo nie w porządku!!! Oczywiście rozumiem, że
        można dać klientce raz na jakiś czas jakiś x% lub kosmetyk gratis! W
        supermarkecie nikt się nie targuje i nie żąda gratisów, sklep też na tym
        zarabia! No ale jeżeli my na tym zarabiamy to juz niektórzy maja krzywą minę i
        myslą że robia nam łache zamawiając u nas!
        Osobiście twierdze ze nic na siłe!
    • hanureku Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 17:55
      osobiscie to wzielabym dwa granaty i wrzucila do tego stoiska... smile
      a tak bardziej powaznie, to czy to jest stoisko ktore obsluguja Panie z biura
      Avonu w Twoim miescie czy jakies konsultantki sobie przyszly za zgoda dyrektora
      marketu i wystawily te kosmetyki bez upustu? jesli sa to osby z biura to dla
      mnie jest to skandal... nas motywuja do sprzedazy a jednoczesnie odbieraja
      potencjalnych klientow...

      dziewczyno nie przejmuj sie, mialam miesiac temu starcie z klientkami-
      szantazystkami, ktore zadaly gratisow, skonczylo sie na pozegnaniu tych
      wrednych bab i znalezieniu nowych klientow i jest mi z tym dobrze bo
      przynajmniej nerwow nie trace smile
      pozdrawiam
      • teufelchen17 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 18:10
        Mieszkam w Lodzi i w kilku marketach sa takie stoiska. Nie wiem czy wszedzie to
        wyglada tak samo, ale z tego co zdazylam sie zorientowac to sa one prowadzone
        przez Kierwniczki Okregowe... one tez werbuja "nizsze" konsultantki, zeby
        pracowaly na tych stoiskach - dziewczyny maja takie "dyzury"... nie wiem czy
        platne czy nie...
    • hanureku Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 18:28
      mieszkam w Zabrzu, jest tutaj CH Platan i kiedys bylo takie stoisko, a raczej
      drewniana budka na pasazu, jednak bardzo sie spieszylam i nie mialam okazji
      podejsc i wyweszyc cokolwiek smile a za 2 dni, gdy bylam w Platanie to budka byla
      ale zamiast avonu byl tam oriflame hahaha smile, oriflame postal moze 2 tygodnie i
      teraz sprzedaja tam zdrowotne herbatki, naturalny miod i takie tam smile jednak
      gdybym podeszla i okazaloby sie ze to z biura to poszlabym do OKS i powiedziala
      jej, ze to jest bez sensu... bo jest i nie da sie tego ukryc
      pozdrawiam
    • wesolawdowka Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 18:48
      Już Wam wyjaśniam jak to działa .Otóż OKS-ki namawiają co bardziej naiwne
      konsultantki do wynajmowania tzw. stolika w hipermarkietach i aby tam
      sprzedawały kosmetyki,lub same wynajmują im miejsca aby robiły
      sprzedaż .Konsultantki chcąc się pozbyć towaru oddają go po kosztach aby tylko
      poszedł.Konsultantki z duzym starzem nie idą na to , szkoda czasu.
      • teufelchen17 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 18:52
        I wlasnie oddajac po kosztach robia innym konsultantkom "krecia robote"... bo
        przeciez jak klientka robiac zakupy w markecie, kupi sobie przy okazji perfumy
        40% taniej, to zebym nie wiem jak ja przekonywala, nie zamowi ich u mnie sad(
    • ania.md Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 19:41
      tez dzis jedna laska powiedzial do mnie ze bedzie u mnie zamawiac..ale pod
      warunkime ze bede jej sprzedawac kosmetyki po tej cenie co ja je kupujewinknbo to
      tlumacze jej ze ja tez je kupuje po cenie katalogowej..no to mnie zjechala ze
      jej glupoty wciskam ..ze nie bede z niej kase wyciagac itd..no kurde ale
      numer..powiedzialm jej ze nie bede jej tlumaczyc co i jak bo i tak mi nie
      uwierzy bo swojej zdanie juz ma wyrobione..ah szkoda gadac
      • sister52 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 20:38
        Cała sytuacja jest dość przykra. Niestety, ludzie nie rozumieją, że Avon a w
        szczególności konsultantki nie są instytucjami charytatywnymi, które sobie
        mięśnie wyrabiają na dźwiganiu kosmetyków za darmo. Albo i z dopłatą do
        interesu. Jeśli klientka ma jakieś pretensje i chce kupować taniej, należy jej
        zaproponować zapisanie się do firmy i użeranie się z Avonem osobiście.
        Absolutnie niewybaczalnym błędem jest wciskanie klientkom nieprawdy (np. że
        same też kupujemy kosmetyki w cenach katalogowych - kłamstwo ma krótkie nogi,
        klientka łatwo się dowie, że to nie jest prawda i tak czy siak od nas
        odejdzie). Należy jej wytłumaczyć, że naszym zadaniem jest dystrybucja
        kosmetyków, doradzanie klientowi, przyjmowanie zwrotów itp. - to wszystko
        kosztuje nas czas, pieniądze - więc dlaczego miałybyśmy oddawać jej swój
        zarobek? Niektóre osoby są mimo wszystko uparte i (przepraszam) tępe. Wtedy
        należy użyć innych argumentów: czy jeśli pani idzie do sklepu mięsnego to od
        progu pani woła, że zrobi zakupy, ale tylko pod warunkiem, że sprzedadzą pani
        20dkg szynki po kosztach? Na taki argument kobietom się usta zamykają, zaczyna
        do nich docierać, że Avon za coś nam płaci, że to nasza - swojego rodzaju -
        praca, której się nie wykonuje za darmo. Jeśli klientka jest niezadowolona i ma
        fochy - niech sobie poszuka innej konsultantki albo, tak jak wspomniałam, sama
        się zapisze do firmy. Wtedy się przekona czym jest praca konsultantki.
        • teufelchen17 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 20:44
          Zapamietam sobie ten przyklad z szynka smile) i uzyje w przy nastepnej podobnej
          sytuacji...
          Pozdrawiam serdecznie
          • bezsenna Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 23.03.05, 21:30
            Nie wiem jak ceny z hipermarketów-ale nie wydaje mi sie,zeby wszytsko było
            taniej- ( aczkolwiek przyznam sie z reka na sercu ze nigdy sie tym nie
            interesowałam). Jako optymistka tłumacze sobie to tak- nie wszyscy maja czas
            biegac po hipermarketach-to raz- dwa,ze nawet jesli ktos cos zamowi-wyprobuje to
            jest duza szansa,ze spodoba sie kosmetyk i nastepnym razem a nuz zamowi go u
            nas. Zawsze przytaczam bardzo dobry przykład zasłyszany niegdyś na tym forum- ze
            nie wiadomo jaka droge przebyły te kosmetyki ( a moze ta Pani kiedys handlowala
            nimi na rynku- w sloncu i mrozie- tu argument do kosmetykow Avon z ryneczku ;]).
            Moim wabikiem na klientki jest rowniez to,ze ZAWSZE dołaczam probke jakas- a prz
            zamowieniu powyzej 80 pln. jakis prezent ( zazwyczaj z ofert netto ). Wierzcie
            mi mam klientki- a Avon nie traktuje jak sposob na zycie -a kosmetyki za free+
            czasami drobny zarobek-ale minimalny. Dziewczyny-nie mozna tak wiecznie
            narzekac- to nie sekta, z ktorej nie mozna sie wyrwac!! Rowniez trzeba mierzyc
            siły na zamiary-jesli wiesz,ze masz duza konkurencje i bedzie ci ciezko ja
            pokonac-to moze nie powinnas byc konsultantka? W Avonie jestem od lipca 2004 i
            nie przechodze jakis zalaman- leje na ich zmiany i opusty. Nie mozna wiecznie
            narzekac, trzeba cos robic.Narzekanie nic nie zmieni..
            Pozdrowka i buziaki-i powodzeniasmile
            • salma88 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 10:49
              Kurcze, faktycznie glupota ludzka nie zna granic. Ja jestem konsultantka, ale
              kupuje glownie dla siebie i rodziny. Ale normalna konsultantka przeciez musi
              cos zarobic! Nie rozumiem jak mozna zadac upustow. Moja kolezanka chciala sobie
              kupic Tomorrow, ale stwierdzila, ze to za drogie perfumy. Sama jej
              zaproponowalam, ze sprzedam jej za cene, za ktora kupie, ale nie zgodzila sie.
              Mnie akurat to bez roznicy, bo to nie jest moja praca, ale co maja powiedziec
              inne dziewczyny? Jak ide do sklepu z kosmetykami to rzadko dostaje upusty,
              chyba, ze jest to Sephora czy inne, czyli sklepy, w ktorych trzeba sie bardzo
              postarac o znizki (czyli po prostu wydawac regularnie majatek). Wytlumacz moze
              klientce, ze i tak dostaje upust, bo cena normalna np. perfum wynosi 70 zl, a w
              np. tym a tym katalogu kosztuja one 45 zl. A jak chca nie wiadomo jak tanich
              kosmetykow, to niech sie przerzuci na cos innego. Niestety chytrosc ludzka nie
              zna granic...
    • agulha Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 11:24
      Nieco poza tematem. Takich sytuacji na szczęście nie miałam. Ale miewam problem
      z osobami zaprzyjaźnionymi. Ostatnio koleżanka taka dosyć dobra ze trzy razy
      powtórzyła mi z naciskiem, że "Iksińska mówiła, że Ty ten Avon rozprowadzasz dla
      zysku, a ja Cię broniłam, że Ty dla zabawy". Tak jakby sprzedawanie Avonu z
      zyskiem było zbrodnią. A potem powiedziała, że ona złoży mi duże zamówienie, ale
      pod warunkiem, że się z nią podzielę zyskiem pół na pół. A teraz tło
      historyczno-obyczajowe: obie zarabiamy w pracy etatowej dobrze (najwyższy
      przedział podatkowy). Ona mieszka na dokładnie drugim końcu Warszawy niż ja.
      WIdujemy się towarzysko dość często, ale kiedy mam dla niej kosmetyk i muszę
      specjalnie jechać, to dla mnie z pracy jakieś 5 km, a z domu 20. Zamawia
      naprawdę okazjonalnie i mało, ma może ze 2-3 ulubione produkty. Na pewno jej
      zamówienie nie przesuwa mnie do wyższego przedziału opustowego. Opust po
      ostatnich zmianach miewam zwykle 25%, bo zaopatruję w kosmetyki koleżanki z
      pracy i współpracuję z jedną dziewczyną, która nie chce się 'usamodzielnić' i
      dzielimy się zyskiem. Ja dostarczam jej katalogi (zwykle 10, czasem więcej) i
      próbki, ona się fatyguje zbierając zamówienia i roznosząc potem kosmetyki. Z nią
      chętnie się dzielę i cieszę się, że współpracujemy, bo ona mi dostarcza znaczną
      część, a czasami większość, sumy zamówienia.
      Muszę przyznać, że dla zasady jej odmówiłam. Nie dlatego, że byłabym stratna
      może 10, może 20 zł. Kiedy jedna drugą zaprasza, sama wartość ciasteczek, owoców
      czy napojów kupionych z tej okazji bywa wyższa. Żadna z nas nie jest chyba
      skąpa. Ale uznałam, że podzielenie się z nią zyskiem nie zdejmie ze mnie odium -
      i tak będzie, że ja NA NIEJ zarabiam. A przecież dostarczam jej katalog, a na
      żądanie i próbki - za darmo. Że mogę zażądać zwrotu kosztów? Ale dlaczegóż to
      katalog kosztuje mnie tylko 0,6 zł? Ano dlatego, że z założenia zamawiam ich
      więcej, bo nigdy nie utrafię, a wolę kilka zmarnować niż żeby zabrakło. To samo
      z próbkami. Mam ambicję mieć ich pełny komplet, a przecież Avon zmienia produkty
      i zawsze część próbek się zmarnuje (niektóre czasami wykorzystam potem sama, np.
      w podróży). To ja, i owa wspomniana dziewczyna, wypracowujemy nasz opust: musimy
      dbać, żeby nie było mniej niż 150 zł, i im więcej zbierzemy tym większy opust.
      To ja muszę pamiętać o datach zamówień, wklepywać je w Internet i denerwować
      się, jak serwer nie działa. To ja płacę za faks, jeśli nie da się zamówienia
      złożyć przez Sieć. To ja latam ze zwrotami, jak trzeba. To z mojego konta idą
      przelewy za towar i ja za to konto płacę, ja muszę wstukać każdy przelew. No i
      ja organizuję odbiór paczek, taszczę pudło lub torby, płacę za małe torebki,
      pakuję każdej osoby zamówienie oddzielnie, dokładam próbki i tak dalej. Kurka,
      przecież to też jest robota, a przynajmniej zawracanie głowy.
      Czy macie takie same naciski? Pozdrawiam!
      • salma88 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 12:00
        Naciskow, jak juz wyzej pisalam, to nie mam. A co sadzicie o sytuacji, keidy
        dwie konsultantki sie skladaja ze swoim zamowieniem? Czy powinny sie dzielic
        zyskiem? Mialam sytuacje, ze kolezanka, ktora jest konsultantka, a dawno nic
        nie zamawiala musiala cos kupic, zeby jej nie skreslili. I zapytala czy czegos
        nie chce. Ja owszem, chcialam cos kupic za mniej niz 150 zl, wiec skorzystalam
        z okazji. Zamowilam w sumie na kwote okolo 50 zl, wiec nieduzo. Byly tam tez
        rzeczy dla mojej znajomej. Nie dostalam od kolezanki- konsultantki zadnego
        upustu. Nie mam do niej o to pretensji, bo nie zalezy mi specjalnie na paru
        zlotych zysku, ale powiedzcie mi, jak to powinno byc w takiej sytuacji?
    • chicarica Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 12:24
      To ja się wypowiem, co prawda nie na temat kosmetyków, ale na temat przyczyn
      takiego zjawiska wg mnie.
      Otóż w naszym kochanym kraju to grzech zarabiać pieniądze. Polacy są straszliwie
      zazdrośni i uważają, że jak ktoś cokolwiek zarabia, to mu kasa z nieba leci.
      Widzą samochód sąsiada pod domem i snują domysły, skąd wytrzasnął forsę, ale nie
      przyjdzie im do głowy że sąsiad po prostu ciężko się natyrał i zarobił. Ja mam
      podobny problem: zarabiam dość sporo jak na osobę w tym wieku (nie jakoś
      rewelacyjnie, ale starcza mi na samodzielne życie bez przymierania głodem i
      chłodem, co w naszym kraju jest ewenementem) i spotykam się - aż przykro mówić -
      z przejawami zazdrości ze strony dawnych dobrych koleżanek. Doszły mnie np.
      niedawno słuchy, że jedna z nich powiedziała o mnie "Kasia to się zawsze umiała
      wkręcić", a ja pierwszą pracę dostałam z ogłoszenia, a potem ktoś z tej pracy
      zaproponował mi coś lepszego, dzięki czemu teraz jestem zadowolona. Nigdzie się
      nie wkręcałam, nie miałam żadnych znajomości poza czysto zawodowymi, ciężko
      pracuję, a ludzie potrafią tylko zazdrośnie spoglądać i nie widzą, że np. nie
      mam czasu na imprezy 3x w tygodniu czy nie przesiaduję godzinami na kawce tu,
      herbatce tam, ciasteczku siam. Ja w mojej pracy się nie spocę, to prawda, ale to
      nie znaczy że nie jestem zmęczona - a takie panienki po prostu nie rozumieją, że
      człowiek może być zmęczony po pracy i nie mieć ochoty na np. 5-godzinny maraton
      po sklepach czy coś.
      Ja myślę, że po prostu klientki nie szanują pracy konsultantki. Jak ktoś nie wie
      na czym polega ta praca, to mu się wydaje że wszystko jest różowe i że z tego
      są nie wiadomo jakie pieniądze. Poza tym w Polsce jeszcze nie ma takiego
      poczucia, że za pracę się płaci. To Ty dostarczasz klientce ten kosmetyk, Ty
      marnujesz czas i pieniądze i za ten wysiłek należy Ci się godziwa zapłata.
      Klientki pewnie widzą Twoje kosmetyki, które np. wychodzą Ci "za darmo" (tzn. za
      pieniądze z opustu) i po prostu zazdroszczą, a przecież nic nie spada Ci z
      nieba, Ty także płacisz za kosmetyki, tylko nie w gotówce a swoją pracą.
      Najlepiej żebyś to jeszcze robiła charytatywnie, co? Ysz. Niech się klientki
      same zapiszą, jak chcą mieć opust, to nie będą miały pretensji.
      Ja między innymi dlatego nie sprzedaję. Po prostu nie chcę się nikomu tłumaczyć,
      czy zarabiam i ile. Uważam, że powinnaś wytłumaczyć klientce, że to co na Avonie
      zarabiasz (a są to grosze) to zapłata za Twoją pracę, a wykonujesz ją najlepiej
      jak potrafisz. Katalogi zawierają już ceny promocyjne, mocno obniżone, i to są
      ceny dla klientek.
      • agulha znajomości 24.03.05, 12:44
        Już zupełnie poza tym wątkiem...W pełni się zgadzam z tym, co napisała
        chicarica. A propos znajomości, to wiele osób klepie o tych cudzych
        znajomościach i zupełnie nie rozumie, o co chodzi. Moim zdaniem karygodne jest
        zjawisko, kiedy ktoś dostaje pracę z uwagi na powiązania rodzinne lub
        towarzyskie, mimo że się na dane stanowisko nie nadaje, nadaje się gorzej niż
        inni kandydaci, a w instytucjach publicznych - także, jeżeli nadaje się tak
        samo, a wygrywa z uwagi na owe koneksje. Natomiast wiele osób uważa za wroga
        człowieka (swojego znajomego czy sąsiada), który w toku pracy zawodowej zyskuje
        sobie wśród kolegów i klientów dobrą opinię i w wyniku tego dostaje propozycje
        kolejnej, lepszej posady. Ja w swoim obecnym fachu pracowałam kiedyś tylko na
        zlecenia (dostałam je z ogłoszenia w prasie), potem, również z ogłoszenia w
        prasie, dostałam etat w małej firemce. A potem zadzwoniła do mnie osoba, która
        znałam tylko na zawodowym gruncie, z czasów tamtej pracy na zlecenia, i
        powiedziała, że w jej obecnej firmie szukają ludzi. No i mam teraz lepszą pracę.
        Moja koleżanka, adiunkt na wyższej uczelni, przy każdej dyskusji o pracy czyni
        mi zarzut z tego, że BO TY TĘ PRACĘ DOSTAŁAŚ PRZEZ ZNAJOMOŚCI.
        • chicarica Re: znajomości 24.03.05, 13:00
          Schodzimy widzę na tematy niezbyt związane z Avonem, ale co tam - najwyżej
          dziewczyny poproszą o skasowanie, to skasuję, nawet swoje własne posty wink

          To prawda, w Polsce sporo jest patologii typu właśnie dostawanie pracy poprzez
          koneksje rodzinne. To, dokładnie tak jak piszesz, sytuacja nie do przyjęcia.
          Jednak faktycznie na całym świecie pracę często dostaje się poprzez znajomości i
          jest to rzecz akceptowalna, gdy są to znajomości zawodowe. Normalne przecież, że
          jeśli ktoś poznał Cię jako dobrego, sumiennego i fachowego pracownika, to
          chętnie widziałby Cię u siebie w firmie. Ja też spotkałam się z zarzutami, że
          dostałam pracę po znajomości, bo kobieta która mnie zatrudniła była moją
          klientką na kursie Business English przeze mnie prowadzonym. Ale to przykre
          słyszeć o sobie takie rzeczy, zwłaszcza wypowiedziane za plecami, i to przez
          osobę, która przez całe studia bimbała sobie i nie szukała żadnych zleceń żeby
          zdobyć doświadczenie, a teraz ma problemy ze znalezieniem pracy. Dodam jeszcze,
          że ta sama osoba całkiem niedawno prosiła mnie, ale to już twarzą w twarz, żebym
          jej "załatwiła" pracę, bo ja to tyle firm znam i w tylu mam układy... a potem za
          plecami tak mnie obgadała sad [Faktycznie znam sporo firm, bo prowadzę w nich
          kursy, ale nie na tyle żebym komuś coś mogła załatwić, poza tym brzydzę się
          "załatwianiem" - co najwyżej mogłabym polecić, ale ta osoba jest taka, że
          bałabym się ją komukolwiek polecić, bo jest niesolidna i leniwa, ale to już inna
          sprawa.]

          A wracając do tematu Avonu i roszczeniowych klientek, to tak mi się jeszcze
          nasunęło na myśl, że to jest wynik 50 lat komunizmu. W Polsce brakuje
          świadomości, że za wykonaną pracę należy się zapłata - i takie przekonanie
          panuje wszędzie, od pracodawców płacących głodowe pensyjki z dużym opóźnieniem
          swoim ciężko tyrającym pracownikom, po Wasze klientki. Przez 50 lat państwo
          udawało że płaci, ludzie udawali że pracują, a wszystko było niby za darmo.
          Teraz mamy tego efekty - dochodzi do tego, że wstyd jest się przyznać, że
          pracujemy dla pieniędzy.
    • hepinka Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 13:19
      a mnie wQ**ia stanowisko Avonu i zgoda na takie sklepiki sad
      i to jeszcze OKS... smutne, naprawdę smutne...
      kiedyś właśnie to rozłoży firmę na łopatki
      albo sprzedaż bezpośrednia, albo sieć drogerii
      mix sytuacji jedynie przy stałych cenach u wszystkich [sklep i konsultantka]
      wielce nie fair postępowanie sad
      ps. daję rabaty stałym klientkom, ale wkurza mnie że "w pasażu kupię tą
      perfumkę 15 złotych taniej... co ty na to?"
      sad
      -
      • salma88 Re: Ale sie dzis wcieklam... !!! 24.03.05, 16:41
        Teraz praca po znajomosci to rzecz normalna i chyba juz nie ma sie czego
        wstydzic. Nie wiem jak to bedzie w moim przypadku, bo jeszcze nie pracuje, ale
        obawiam sie, ze nawet jak sie jest bardzo zdolnym i pracowitym, to duza role
        odgrywaja znajomosci. Pewnie, ze tak nie powinno byc, ale na poczatek to
        niestety chyba trzeba bedzie zaczynac w taki sposob, bo inaczej bede szukac
        przez kilka lat, az w koncu dostane posade sprzataczkiwink Niestety, teraz nawet
        po studiach ciezko o prace.
Pełna wersja