teufelchen17
23.03.05, 16:35
Witajcie! Ale sie dzis zdenerwowalam... klientka sklada zamowienie: wymienia
produkty, ja zapisuje. Po czym ona mowi, ze chetnie wzielaby jeszcze wode
Tommorow i pyta ile dam jej znizki... Bo ona sobie moze taka sama wode kupic
w markecie (takie stoiska Avonu sa w niektorych marketach...) za... 69zl...
No myslalam, ze mnie trafi... Przeciez nawet jak ja odejme caly swoj upust i
dam jej te perfumy bez zarobku to i tak bedzie to drozej... Mowie, ze moge
jej dac max 10% znizki na cale zakupy i to wszystko co moge jej ze swojej
strony zaproponowac. A ona na to - ze rezgnuje z calego zamowienia. Nie
powiem - podnioslo mi sie cisnienie - zwlaszcza ze to byla naprawde dobra
klientka (zamowienia w kazdym katalogu na za ok.100zl). Poczulam sie jak
oszustka... Ale przeciez gdybym chciala sprzedac jej ta wode za 69 zl to
musialaby, do tego jeszcze dolozyc...
Czy Wam tez zdarzaja sie takie sytuacje? Bo mnie zdazylo sie po raz pierwszy,
i nie moge sie uspokoic...