"moja konsultantka" - doświadczenia

23.10.05, 17:37
Hej dziewczyny.
Pewnie też to macie więc postanowiłam opisać "typy" konsultantek.
Byłam już klientką chyba 4 pań.
Jedna - koleżnka mamy z pracy - podawała nam katalog przez mamę.
W ciągu 1 wieczora musiałam go przejrzeć i przygotować zamówienie.
Nie udzielała żadnych informacji nawet jak zapytałam o jakiś produkt.
I była wyraźnie zdegustowana ze zamawiam dla siebie za 20-40 zł.
Najwyraźniej uważała że to za mało. Nie dawała żadnych próbek ani rabatu.
Nie miała też niczego do zademonstrowania.
Cieszę się, ze się uwolniłam od taj paniuśki.
Później zamawiałam u koleżanki a po niej od sąsiadki.
Czasem dały jakieś 5 % rabatu, katalog na własność, ale z kolei zajmowały
się avonem od niechcenia jakby i często się zdarzało ze musiałam czekać do
ich II terminu bo "nie uzbierały magicznego progu 150 zł" uncertain
Teraz zamawiam u siostry mojego faceta, podaję jej listę i tyle.
Mam u niej stały rabat. Jak jej powiedziałam o tym forum to zrobiła wielkie
oczy, wiec jej pokazałam to miejsce. Chyba nie bardzo lubi internet i www.
Pomagam jej czasem ściągając skany nowych katalogów.
Fajnie że znalazłam to miejsce smile
Szczególnie że mogę poczytać wasze opinie i dowiedzieć się co nowego smile
Dzięki smile

ps. a w kwestii przepychanek o katalogi to chyba po prostu macie kiepskie
konsultantki, bo znalezienie takiej "zorientowanej" na 2 katalogi do przodu
graniczy z cudem, wiem z doświadczenia smile Ale wiecie? Szkoda nerwów.
W końcu ktoś komuś prześle, ktoś inny gdzieś wrzuci... wink

pozdrawiam
Ola
    • one-step Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 23.10.05, 17:43
      Ja zamawiałam na początku u koleżanki z klasy. Konsultantka na 4. Katalog
      zawsze dostałam na zawsze i miałam czas na zastanowienie. Nie dawała żadnych
      próbek, a na rabaty to nie mogłam luiczyć, zresztą nie znam konsultantki która
      takie daje... A co do mówienia co będzie w 2 katalogach na przód, ależ owszem,
      zawsze mówię swoim klinetkom smile W końcu chcę być jak najlepszą konsultantką i
      patrzyć na dobro klientek jak i swoje. Jeżeli one są zadowolone to ja też.
      • ala1986 Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 23.10.05, 18:06
        Sama jestem konsultantką, więc napiszę co nieco o moich działaniach smile Katalog
        zawsze daję na własność - chyba, że ktoś sam mi go zwróci mówiąc, żebym
        pokazała komuś innemu bo jemu już niepotrzebny smile Często daję próbki do
        zamówień, zwłaszcza do tych większych. Jak ktoś zamówi bardzo dużo (ok. 80-100
        zł) to może liczyć na mały upominek np. długopis, ołówek, kilka próbek. Kiedyś
        też dałam jednej kumpeli podkładkę pod mysz (zamówiła za ok. 100 zł). Rabatów
        nie udzielam bo tak się nie powinno robić. Klientom dziękuję właśnie tymi
        małymi upominkami smile Do każdego zamówienia dodaję też nowy katalog. A dwa
        katalogi naprzód bardzo chętnie bym pokazywała ale to przywilej dla klubowiczek
        róży, więc jak zdobędę nowych klientów i dużo zamówień to oczywiście będę
        pokazywała im katalogi z wyprzedzeniem smile Z resztą sama doradzam klientom przy
        wyborze kosmetyków i często jak wiem, że coś będzie tańsze w następnym katalogu
        (z forum lub skanów od kogoś) to im o tym mówię smile Moi klienci oglądają zawsze
        obecny i kolejny katalog i wybierają z obu, tam gdzie się najbardziej opłaca smile
        • ala1986 Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 23.10.05, 18:10
          Oczywiście zamówienia pakuję w firmowe torebki. Kiedyś wypisywałam też
          formularze zamówień ale stwierdziłam, że to bez sensu i teraz po prostu na
          torebkę przyklejam karteczkę z ceną smile Jeżeli ktoś chce powąchać jakiś zapach
          pokazuję mu próbkę. Jeżeli ktoś jest zainteresowany produktem, który ja sama
          używam to daję mu do wypróbowania. Jeżeli ktoś pyta o opinię to mówię szczerze -
          co mówili inni klienci, co myślę ja (jeśli używałam danego kosmetyku), jakie
          są opinie w internecie.
    • khaki3 Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 23.10.05, 18:35
      Ja jako konsultantka nie narzekalam na brak klietnow.Zawsze sama do nich sie
      zglaszalam z paczka.Pokazywalam im katalogi.Szczegolowo omawialam kosmetyki
      ktore je interesowaly.Pokazywalam bizuterie,dawalam probki.teraz jako
      Koordynator zawsze mowie Konsultantkom jal latwiej zachecic klientke.I zawsze
      obdarowuje nowe Konsultantki probkami,kalendarzami,drobnymi upominkami.A jesli
      zdarzylo sie tak ze zamowienie bylo na II termin a nie na I w ramach przeprosin
      dawalam drobne upominki w postaci szamponow,probek kremow perfum,szminek badz
      pudrow.
    • hepinka Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 24.10.05, 13:56
      moje konsultantki też były kiepskie
      pierwsza - znajoma mamy machneła mi katalogiem 15 minut przed nosem, nic nie
      demonstrowała, nie dawała próbek ani katalogów na dłużej i miała pretensje że
      razem z mamą nie chcemy "w ciemno" kupować kosmetyków na tony suspicious
      później kupowałam u koleżanki z pracy - jedyna różnica względem poprzedniej
      pani to fakt, ze pożyczała katalog do domu na 1 dzień suspicious często dostawałam tak
      wymiętoszony że aż nieestetyczny, nie wspominając o wyświechtanych pachnących
      stronach,
      poza tym kilka razy nie zamóiła wcale bo nie uzbierała tego minimalnego
      progu "a ona nie będzie do tego dokładać", próbki raz sobie zamówiłam na własną
      rękę i własny koszt [pomadki], później "koleżanka" ta zrezygnowała z avonu
      teraz sama jestem konsultantką, daję katalogi na własnosć, niemal do każdego
      zamówienia daję próbki które mogą klientkę zainteresować, rabaciki daję i
      przekazuję co wyczytałam na forum w necie [czyli tu smile] na temat danego
      kosmetyka, ewentualnie odradzam; jeśli czegoś próbowałam to polecam lub
      odradzam [jeśli się nacięłam] i pokazuję katalog o 1 naprzód [bo więcej z
      reguły w moim dniu wysyłkowym nie posiadam]... to tyle smile
      pozdrawiam
    • gocha221 Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 24.10.05, 17:19
      Na poczatku moja konsultantka była kuzynka kolezanki z grupy.
      Konsultantke trudno mi ocenić, bo raczej jej nie widywałam. dawała katalogi do
      domu, dorzucała próbkę. Mniej przyjemnie sie zaczęlo robić, kiedy uzbierałam
      takie kupony (z każdego katalogu trzeba było kupic oznaczona rzecz i wtedy
      dostawało się "nagrode"), wtedy jakos trudno sie było skontaktować w celu
      odebrania nagrodysmile)
      Później koleżanka z kuzynka się pokłociły, więc ja tez straciłam konsultantkę.

      Kolejną była pani z mojej wakacyjnej pracy: przynosiła jeden katalog do pracy,
      musiałys my go obejrzec i sie zdecydować.
      najbardziej wkurzajace było to, że patrzyła przez ramie i kiedy tylko dłuzej
      zatrzymałam sie na którejs stronie od razu komentowała" to jest b. fajne, to
      sobie weź" itp.
      Koleżanki chwaliły sobie to, ze mogły płacić z opóxnieniem. Mnie na tym nie
      zależalo, więc żadna zaleta. Próbek nie dawała. Praca sie skończyła, więc miałam
      spokój.
      Później znowu była koleżanka, koleżanki, która zawsze miała jakieś opóźnienia.
      A teraz jest koleżanka z grupy, która jest OK.
      Próbki dorzuca b. rzadko, ale mi za bardzo na tym nie zalezy. Jest punktualna,
      mam bardzo duzo czasu na wybór i złozenie zamówienia. Nie wtraca się i nie
      wciska. Mozna zamówic za 20 zł i jest OK.


    • gangsta.eve Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 24.10.05, 17:46
      Moja konsultantka dawała mi aż 15% opustu, katalog 'na zawsze', doradzała,
      dawała próbki. A potem została pobłogosławiona mną- jako swą córą avonowską-
      była to bowiem koordynatorka. To typ konsultantki, który mogę śmiało nazwać
      AVNIOŁ.
      Ale- och, cóż za nieskromność!- sama jestem, hm, połową anielskości mojej
      avonowskiej mateczki- daję 10% zniżki, katalog na zawsze, próbki- jeśli ktoś
      nad czymś się zastanawia, pożyczam tez swoje kosmetyki ( jeśli próbek np. nie
      ma), doradzam/odradzam zgodnie z Waszymi i swoimi dośwadczeniami, a czasem-
      spontanicznie urządzam sobie z bliższymi klientkami makijażowe wieczorki.
      - -
      Pozdrawiam,
      gangsta.eve
    • selinakonsultantka Re: "moja konsultantka" - doświadczenia 27.10.05, 11:26
      Ja jestem konsultantką już trzy i pół roku i powiem, jak to u mnie wygląda.
      Katalogi daję na własność, bo inaczej jest coś przeglądać w biegu a inaczej,
      gdy można poświęcić więcej czasu (więcej rzeczy w oko wpadnie smile) Do każdego
      zamówienia dodaję próbki gratis, niezależnie od kwoty. W każdym katalogu mam
      swoje promocje typu: jeśli kupisz tusz do rzęs, szminka CT za 1 zł, albo
      obniżam cenę np. Extraordinary za 59,9 a nie za 69,9. Teraz np w katalogu nr 13
      zrobiłam już promocję na Święta- wszystkie kosmetyki 20% taniej smile Katalogi
      przekazuję osobiście, lub przez męża - zawozi do siebie do pracy. Z tyłu
      katalogu jest do mnie nr telefonu, a także można do mnie napisać maila z
      pytaniem, czy zamówieniem. Zamówienie składam zwykle co dwa tygodnie, czasem co
      tydzień. Nigdy rzadziej! Płatność za kosmetyki jest przy odbiorze, lub w ciągu
      tygodnia po odebraniu. Kosmetyki, które się nie podobają można zwrócić do mnie,
      a ja zwracam pieniądze.
      I to chyba tyle. Jestem w Klubie Róży, mam dużo stałych klientek i przez nie
      poznaję nowe. Traktuję Avon raczej jako rozrywkę, niż w celach zarobkowych
      (raczej tu dużo nie zarobię, robiąc takie promocje smile)_
Pełna wersja