the company for...

04.09.06, 01:26
Poruszony lekturą ciekawej książki postanowiłem opisać „stosunki” panujące w
pewnej firmie dla facetów smile.
Tekst ten w założeniu ma być przestrogą dla różnych firm dla…
Ale od początku…
Rzecz będzie o przywództwie.

Spodobał mi się pierwszy ważny cytat w tej książce:

„Armia baranów dowodzona przez lwa jest
bardziej niebezpieczna niż armia lwów dowodzona przez barana”
Napoleon Bonaparte


Jesteśmy typową firmą dla facetów. Jesteśmy natowską armią. Taką kompanią
braci (w żadnym wypadku sióstr - choć były takie eksperymenty) Z całą jej
kulturą, plusami i minusami (sorry: z atutami i rezerwami). Mamy trochę ponad
200 000 rekrutów choć mieliśmy mieć ponad 240 000 i dlatego powstał ten
tekst: w obawie o przyszłość naszej armii.


Powieść będzie powstawała w odcinkach. Jeśli oczywiście będą chętni by ją
przeczytać.

Zanim opowiemy sobie o ciekawych frontowych historiach przedstawimy strukturę
naszej armii.

Na samej górze jest marszałek – to znaczy powinien być choć tu mamy jeden z
nielicznych wyjątków: Panią Marszałkową. Marszałkowa nie wiadomo dlaczego
dowodzi naszą armią? Nie dosyć że baba, to jeszcze nie do końca zna się na
tym, na czym powinna. Nigdy wcześniej nie służyła w armii takiej jak nasza.
Co więcej frontowy znój, który jest chlebem powszednim nas wszystkich, pani
Marszałkowej jest zupełnie obcy. Jedyne doświadczenia, które mogą
predestynować Marszałkową do tak wyniosłej roli to służba w kantynie
wojskowej. Smażyła kiedyś jakieś rybki mrożone czy coś podobnego w jakiejś
garkuchni. Marszałkowa po swoich doświadczeniach w garkuchni stara się bardzo
wcielić w rolę mentora a czasami szeryfa. W obecnych czasach widać takie
referencje wystarczają by dowodzić armią. Naszą wspaniałą armią!!! Armią,
którą trawi choroba – ale o tym później.
Do historii przeszło stwierdzenie Marszałkowej, że żołd w naszej armii jest
stanowczo za wysoki i że koszty jakie mamy są mocno wyimaginowane.
Marszałkowa nie potrafi zrozumieć, że rekruci są najważniejsi w naszej armii
i podważa tę tezę na Kolegium Sztabu (czyli takim zebraniu generałów
dywizji). Marszałkowa dosyć często wygłasza równie ciekawe złote myśli.

Dalej pod Marszałkową (hihihi) jest Generał Armii. Generał Joint jest równie
ciekawą postacią co Marszałkowa. Miał być zbawieniem po wschodniej zawierusze
ale jak się szybko okazało Generał Joint ma jeden feler: nie potrafi
podejmować decyzji. Co na tym stanowisku jest lekkim utrudnieniem. Generał
nie ma również doświadczeń frontowych ale jako generał NATOwskiej armii może
się pochwalić wieloma manewrami. Poznawał zapach prochu przez … telefonsmile
Poza tym generał Joint ma typowe cechy generała LWP (dla młodszych
czytelników – Ludowego Wojska Polskiego) – lubi tanie pochlebstwa. Nie znosi
sprzeciwu i każdy głos przeciw traktuje jak zamach stanu. Poza tym jest
mistrzem motywacji. Do perfekcji opanował trudną sztukę udzielania informacji
zwrotnej. Opier….. wszystkich równo. Głównie za swoje niepowodzenia.
Aby czuć się jeszcze lepszym generałem, Joint przyjmuje delegacje w swoim
biurze z lekkim opóźnieniem. Dwudniowym!!! Wynika to po części z feleru
jakim jest nieumiejętność podejmowania decyzji a drugiej strony z chęci
ingerowania w najmniejszy nawet projekt naszej armii.
Joint ceni również tradycje rodzinne ale tylko zaprzyjaźnionych rodzin.
Dlatego promuje na stanowiska generalskie żołnierzy z dobrych rodzin. Takich
już sprawdzonych w naszej armii. Oczywiście Joint brzydzi się nepotyzmem w
czystej postaci dlatego zakazał przyjmowania do armii rodzin naszych kaprali
i to kategorycznie. Bo co by nie mówić to kapral to nie generał.
Joint jako generał na tak wysokim stanowisku musi otaczać się ludźmi
zaufanymi. Takimi, którzy mówią mu miłe rzeczy i utwierdzają, że jest
najlepszym generałem na świecie. Zgodnie z wytycznymi z ksiązki napisanej
przez swojego mentora otacza się wiernymi i pozbawionymi talentu
poplecznikami.
O tym w kolejnych odcinkach.

Kolejnymi w strukturze naszej armii są generałowie broni. To ciekawe postaci.
Bronią głównie swojej pozycji w armii. Mamy ich dwóch. W tej chwili do ich
głównych i jakże ważnych zadań należy udawanie, że służą naszej armii i co
najważniejsze utwierdzanie Jointa w tym jakim wspaniałym jest dowódcą. Celuje
w tym przede wszystkim generał Falcon. Opanował tę czynność do perfekcji. W
końcu to już kolejny zwierzchnik któremu włazi do…. Mhmm, którego tak ceni.
Poprzednich też wysoce cenił… do chwili gdy nie pojawiał się następny. Wtedy
jechał równo po poprzednikach i nowy dowódca stawał się tym najlepszym i jego
słowa spijał z ust. O starych dowódcach wyrażał się już mniej chwalebnie. Nie
daj Boże by Joint został zdegradowany! Co też Falcon wtedy by o nim
opowiadał? Głównie to co nowy dowódca chciałby słyszeć.
Falcon ma jeszcze jedną ważną umiejętność – mądrze się wysławia. Do historii
przeszły zwroty, które krążą już jako dowcipy w smsach. Jak choćby ten, ze
Falcon zastosował pewną „metamorfę” lub ten, że Falcon lubi „drylować” w
towarzystwie. Ot taki swojak!. Wiarus.

Następny poziom to generałowie dywizji.
Tutaj mamy spory przekrój. Od nowych nieopierzonych jeszcze młodzików po
starą gwardię. Część pamięta czasy LWP gdy nikomu nie śniły się te natowskie
dyrdymały. Są też tacy jak jak Generał Camp, który podobno pamięta czasy
okupacji ale jest postępowym wojskowym i po wejściu naszej armii do NATO
zmienił nazwisko i pozbawił się tych słowiańskich naleciałości, z tymi
prostackimi „ę”, „ą” i innymi takimi. Część tych generałów ma za sobą polowe
doświadczenia, część jest mianowana z niższych stopni za zasługi. Część za
przynależność rodziną. Jak mawiał don Corleone: pamiętajcie o rodzinie. Tak
jak pisałem Joint ceni tę maksymę i ostatnio dwóch generałów jest właśnie w
taki sposób wybranych. Nie są to oczywiście członkowie rodziny Jointa ale
innych zasłużonych. I tak prawie rodzina Falcona to jedna z tych nominacji.
Druga nominacja jest jeszcze ciekawsza. Na stanowisko generała dywizji zastał
promowany kapral. Ale nie byle jaki kapral – to członek rodziny generała
Camp’a . A to już nie przelewki.
Nie wiem tylko jaki będzie finał tej nominacji bo historia zna już jednego
kaprala, który został wodzem. I nie skończyło się to dla świata dobrze!!!
Na tym poziomie po wejściu do NATO zastosowano pewien eksperyment.
Zatrudniono kobiety (ach te bzdurne wymogi Brukseli). Na szczęście ten
eksperyment mamy już za sobą. Baby w armii były nieposłuszne, mówiły co
myślały i nie chciały karnie wykonywać wszystkich tych jakże potrzebnych,
uświęconych tradycją (to co, że nie przynoszących wyników) naszych rytuałów.
Dwie zdegradowaliśmy i karnie usunęliśmy z armii, Dwie pozostałe zostały
asymilowane. Jedna już potrafi krzyknąć mocne słowa (na przykład: Ti ch…amie –
choć jeszcze cienkim głosem). Druga dostosowała się i nosi stroje w kolorze
naszych mundurów (różowym) i ma szansę zastąpić na stanowisku ministra
Sikorskiego bo potrafi jak rasowy polityk każdemu mówić to co ten chce
słyszeć.

Ważną część naszej armii stanowią kapitanowie. Mamy ich w naszej armii około
200. Tak duża część struktury wymaga osobnego rozdziału i jeśli drodzy
czytelnicy tego zapragną to taki rozdział zaprezentuję. Dzisiaj tylko krótko
powiem, że ostatnio dużo kapitanów poległo na polu chwały. Cześć ich
pamięci!!! Oczywiście naszą armię zasila ciągle nowa krew. Niestety pomimo
wielkich chęci brakuje im ekwipunku i dobrego wyszkolenia. I dlatego nie
osiągają celu jaki postawiła im armia. Nie rekrutują wystarczającej ilości
rekrutów.

Mają do dyspozycji całą rzeszę kaprali. Którzy też nie wyszkoleni miotają się
ze swoimi obowiązkami i bardzo często dezerterują. Niewdzięcznicy. Ostatnio
by kaprali zatr
    • paragraf2222 Re: the company for... cd 04.09.06, 01:33
      Mają do dyspozycji całą rzeszę kaprali. Którzy też nie wyszkoleni miotają się
      ze swoimi obowiązkami i bardzo często dezerterują. Niewdzięcznicy. Ostatnio by
      kaprali zatrzymać w armii generalicja wymyśliła, że damy im możliwość awansu.
      Na starszego kaprala albo nawet plutonowego. W tym celu zaprosiliśmy takiego
      jednego plutonowego z Anglii. Choć jak opowiadał o ich warunkach służby to
      wydaje się, że mógł być nawet sierżantem.
      U nas niestety stopień plutonowego jest na razie na papierze.
      A część armii zastanawia się czy nie zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej?
      Część pewnie już to zrobiła bo tak jak pisałem z 240 000 rekrutów mamy trochę
      ponad 200 000.

      W Kwaterze Głównej mamy jeszcze bardzo ważny dział aprowizacyjno-
      kwatermistrzowski. Niestety cechuje go to co toczy całą unijną armię.
      Dział ten odpowiedzialny za zakup uzbrojenia i innego ekwipunku wojskowego
      zajmuje się głównie promowaniem samego siebie i zakupem jakichś odpustowych
      pukawek na wodę zamiast kałachów. Z takim uzbrojeniem nie mamy niestety dużych
      szans na wojnie.

      W naszej armii służą jeszcze instruktorzy. Nie tacy jak trenowali Demi Moore w
      filmie „GI Jane” ale podobni. Przy nich taki Clint Eastwood w swojej roli z
      filmu „Wzgórze Złamanych Serc” się chowa . Instruktorzy często przeszli drogę
      frontową. Część z nich była kapitanami. Mają fantastycznego dowódcę.
      Najlepszego jakiego można sobie wyobrazić. Nie przeszkadza. To znaczy prawie
      nie przeszkadza. Nie pilnuje ich, nie sprawdza jak szkolą kaprali i kapitanów?
      Nie rozwija swoich ludzi. Nie wspiera ich. Nie interesuje się ile trwają
      zajęcia? Nie wie czy są prowadzone w odpowiedni sposób z zachowaniem
      odpowiednich standardów? Nie wie tego wszystkiego bo okopał się w Kwaterze
      Głównej i knuje. To znaczy opracowuje plany. Nie widział żadnego szkolenia
      prowadzonego przez swoich instruktorów, którzy od ponad pół roku już je
      prowadzą. Ale poza tym równy z niego chłop. Taki entuzjastycznie nastawiony do
      pracy. Bardzo entuzjastycznie. I głośno. Ta głośność przeszkadza mu trochę w
      dowodzeniu bo nie słyszy co do niego mówią ale cóż. To pewnie przez ten
      wypadek. Szrapnel wybuchł kiedyś pod jego nogami czy coś innego i od tego
      wydarzenia Wielki Instruktor tak ma.
      Ciekawe co myślą o pracy wielkiego Instruktora Joint i Marszałkowa. Swoją drogą
      to ciekawe, że ta część naszej armii, która powinna mieć znaczny wpływ na
      powodzenie operacji „Rekrut” pozostawiona jest bez żadnej kontroli? I przede
      wszystkim bez wsparcia. Nie mówiąc już o tym, że budżet jaki jest na te
      szkolenia przeznaczony wydawany jest na przedsięwzięcie, którego nikt nie
      kontroluje.

      No ale może to część strategii. Może Joint i Marszałkowa są takimi Wallenrodami
      naszej armii. Aż strach pomyśleć ale wszystko na to wskazuje.
      Ale o strategii, o naradach wojennych i o wszystkim co Was, drodzy czytelnicy
      interesować będzie w kolejnych odcinkach.



      Wszelkie postacie są fikcyjne a ich możliwe podobieństwo do osób rzeczywistych
      jest absolutnie niezamierzone smile
      • anna732 Re: the company for... cd 04.09.06, 13:04
        Witaj! paragraf2222
        Tu"stara kadra" sie kłania.Pisz bo super sie to
        czyta...........gratuluje..pomysł rewelcyjny..pozdrawiam i czekam(y) na
        jeszczesmile
      • pepe131 Re: the company for... cd 05.09.06, 14:30
        fajne
    • chicarica Brawo! :) :) :) 04.09.06, 08:50

      • buziak72 Re: Brawo! :) :) :) 15.09.06, 19:57
        na reszcie ktos przemówił!!! tylko barany z armii mają i tak oczy gumą zaklejone
    • pulpitka Rewelacja ! 04.09.06, 10:44
      coś wspaniałego
      czytając od razu widzę rzeczywiste twarze całej armii wink
      a znam jej trochę
    • pulpitka Re: the company for... - hm, prosimy o więcej ! 04.09.06, 11:10
      oczywiście, że prosimy o więcej

      ta armia jest dziwna, bo zamiast szkolić obecnych rekrutów i żołnierzy
      walczących usilnie na froncie, gdzie muszą przeciwstawić się najazdom
      np.Szwedzkim - to wystawia ich na czoło frontu bez jakiegokolwiek ekwipunku

      smile
      • niemieckajakosc Re: the company for... - hm, prosimy o więcej ! 05.09.06, 10:49
        Ja mysle, ze teraz głownie sie obawiają niemieckiego ataku, wszak ze starej
        gwardii prawie wszyscy na strone wroga przeszlibig_grin
        stara gwardia pozdrawia, hej
        • pulpitka Re: the company for... - hm, prosimy o więcej ! 05.09.06, 21:59
          niemieckiego ataku ? hm, a może cos więcej na ten temat ?
    • anetaavon Re: the company for... 05.09.06, 01:14
      NOOOOOOOO az milo sie czyta, wreszcie naga prawda o the company
      for........dawaj dalej Pozdrawiam Kapral wink))))
    • paragraf2222 the company for... cdn :) 05.09.06, 01:42
      Dzisiaj, żołnierze nie będzie dalszej części, jutro postaram się poprawić. Nie
      dam rady dzisaj - trzeba pracować ciężko po nocach na rzecz naszej kochanej
      armii smile
      Jeśli macie jakieś "smaczki", które mozna przerobić na opowieści starych
      wiarusów to wysyłajcie do mnie. Postaram się je wpleść w moje wątki.
      Pozdrawiam
      Wasza frontowa skryba.
      • szefkonsultnka67 Re: the company for... cdn :) 05.09.06, 10:45
        Ej szkoda bardzo.....ale cóż praca na rzecz Armii ponad wszystkosmile
        heheheheh
        Super pomysł z tym wątkamismile
        Wszak z różnych części kraju jesteśmy i z przyjemnością zapewne wymienimy
        spostrzeżeniasmile
        .....Wysłałam link z tą smaczną historią na frontsmile






        paragraf2222 napisała:

        > Dzisiaj, żołnierze nie będzie dalszej części, jutro postaram się poprawić.
        Nie
        > dam rady dzisaj - trzeba pracować ciężko po nocach na rzecz naszej kochanej
        > armii smile
        > Jeśli macie jakieś "smaczki", które mozna przerobić na opowieści starych
        > wiarusów to wysyłajcie do mnie. Postaram się je wpleść w moje wątki.
        > Pozdrawiam
        > Wasza frontowa skryba.
    • paragraf2222 Strategia the company for... 05.09.06, 22:28
      Teraz trochę o strategii


      Strategia to najważniejsza rzecz w każdej armii. Nasza sprawia wrażenia jakby
      jej nie miała.
      Widać nie mylił się Napoleon Bonaparte! Bo strategię ustalają generałowie. I to
      Ci najważniejsi z Jonitem na czele.
      Marszałkowa sprawia wrażenie jakby strategia była zupełnie niepotrzebną
      przyprawą w jej garkuchni i się nią nie przejmuje. Choć tak jak już pisałam
      czasami sprawia wrażenie jakby używała strategii jak pieprzu smile
      O pieprzeniu Marszałkowej w którejś z kolejnych części bo temat wymaga osobnego
      potraktowania. Mówimy oczywiście o używaniu pieprzu jako przenośni. To takie
      wyjaśnienie głównie na potrzeby generała Falcona. Przenośnia zwana
      również „metamorfą” .

      Ale do rzeczy!

      To, że strategii nie ma to nie znaczy, że się jej nie tworzy. Oj tworzy się,
      tworzy i to na różnych szczeblach.
      Marszałkowa tak jak już mówiliśmy takimi rzeczami głowy sonie nie zawraca ale
      generałowie mają regularne narady wojenne, w czasie których średnio co miesiąc
      lub dwa strategia jest tworzona.
      Oj to ciężka praca jest.
      I to nie dlatego, że koncepcyjna. Ciężka jest dlatego, że jest porównywalna do
      syzyfowej.
      Na każdym takim spotkaniu Kolegium Sztabu generał Joint lub generał Falcon
      (ewentualnie Wielki Instruktor) organizują brain storming, burzę mózgów znaczy.
      Co miesiąc jak klątwa wraca rozkaz: wymyślcie coś by nasza największa i
      najważniejsza operacja „Rekrut” odniosła skutek. I po każdym takim stormingu wink
      mamy tych rekrutów mniej.

      Proces twórczy (wymyślania znaczy) jest za każdym razem podobny. Generał Joint
      (lub jemu podobni) mówi: Generałowie dywizji podajcie pomysły, które wg was
      pomogą nam zwiększyć ilość rekrutów w naszej armii. Niech was w waszych
      pomysłach nie ograniczają żadne koszty (udaje czy nie pamięta co mówiła
      Marszałkowa??), każdy pomysł jest dobry (następnie w czasie prezentacji
      krytykuje je niemiłosiernie, poza wyjątkami gdy pomysł pochodzi od któregoś w
      ulubionych generałów dywizji. Wtedy Joint taki niefortunny pomysł tłumaczy z
      ojcowską czułością).

      Pomysły są zapisywane na olbrzymich płachtach papieru (pewnie po to by się nie
      zawieruszyły) i omawiane wnikliwie na forum (ale tym Kolegium Sztabu nie
      gazetowym wink)
      Pomysły się kłębią, pot w wyniku wytężonej pracy umysłowej spływa po
      zafrasowanych minach generałów. Nieśmiało rodzą się nawet rewolucyjne pomysły
      takie jak: dajmy więcej żołdu kapitanom, kapralom i rekrutom czy polepszyć ich
      uzbrojenie. Oczywiście czujne ucho Generała Jointa wychwytuje te wywrotowe
      myśli z szybkością myśliwca F-16 (nie mylić z Falconem – ten szybki nie jest) i
      tłamsi rewolucję w zarodku.
      Zastają tylko sprawdzone pomysły!!!!! Takie, które pojawiają się na każdym
      spotkaniu od lat. Nasze znane wypróbowane i od zawsze w naszej armii. I jeszcze
      jedno: takie, które od jakiegoś czasu się nie sprawdzają. To ważne. My w naszej
      armii chlubimy się naszą tradycją. Pielęgnujemy ją. Począwszy od uwielbienia
      jakim darzymy pierwszego rekruta w naszej armii: i nie był to szeregowiec Ryan.
      Nie, nie. To pokazywany na zdjęciach w naszych armijnych materiałach,
      tryskający energią, niezwykle mężny i urodziwy rekrut Albee. Ze zdjęć można
      wywnioskować, że pierwsze szlify zbierał jeszcze w czasach walk Północy z
      Południem.

      Wracanie do historii to również element strategii. I podobnie jak pomysły
      wypracowane w czasie Kolegium Sztabu równie skuteczny. No ale my lubimy te
      frontowe opowieści. Zawsze jest czas na apel poległych i można wypić ich
      zdrowie.

      Wracając do strategii wypracowanej na Kolegium Sztabu to nawet te ocenzurowane
      z rewolucyjnych pomysłów często nie są takie złe. Tyle tylko, że po zapisaniu
      ich na wielkich płachtach papieru by nie zginęły i po rozjechaniu się generałów
      dywizji do swoich kwater polowych wszyscy o tych pomysłach zapominają!
      Oczywiście aż do następnego spotkania. Bo wtedy te pomysły są wymyślane na
      nowo. Taka nasza świecka tradycja.

      W kwaterach polowych generałowie zwołują narady swoich kapitanów. To też
      element strategii. I oczywiście każą kapitanom wymyślać co zrobić by
      operacja „Rekrut” się powiodła. I sytuacja się powtarza. Znowu płachty papieru,
      znowu rewolucyjne pomysły w myśl nauk Generałów Broni i samego Jointa są
      traktowane z lekkim przymrużeniem oka. Pomysły są zapisywane i zapominamy o
      nich do kolejnego spotkania.
      Następnie kapitanowie zwołują swoje narady z kapralami i mówią im Armia ich
      szanuje, wspiera i nawet rozumie ich trudną sytuację ale operację Rekrut trzeba
      prowadzić przy użyciu procy bo na karabiny nie mamy. Ewentualnie proce można
      zamienić na dmuchany fotel.

      Kaprale wyrażają oburzenie na armię, która nie wyposaża ich w podstawowe
      narzędzia walki z potopem szwedzkim, niemiecką nawałnicą czy po prostu z polską
      partyzantką. Część zaczyna się zastanawiać czy aby szwedzkie naturalne rodzaje
      broni nie są dla nich bardziej atrakcyjne lub czy żołd w markach niemieckich
      (na rewersie euro oczywiście) nie jest milszy kieszeni i dają drapaka. Albo
      działają na dwa fronty Hansy Klosse niewdzięczne.

      A rekruci wybierają inny rodzaj służby.

      Można by ten proces zatrzymać i odwrócić ale wymagałby on przyznania, że może
      nasza armia nie jest taka jak w reklamowych folderach. A jak tu coś takiego
      powiedzieć jak generałowie broni bronią tylko swojej pozycji i nie zamierzają
      próbować nawet uświadomić Jointa czy Marszałkową co może być przyczyną
      niepowodzeń operacji Rekrut. Marszałkowa była trzy razy na polu walki
      (oczywiście starannie przygotowanym – trawa była pomalowana na zielono) i już
      więcej nie musi bo wie wszystko. Generał Joint jest stworzony do większych
      rzeczy niż przyglądanie się jakich umiejętności brakuje jego generałom czy
      kapitanom bo tego w czasie manewrów telefonicznych nie uczyli. A generałowie
      broni nie po to walczyli wszelkimi etycznymi metodami o swoje generalskie
      pagony by teraz bawić się w bieganie po błocie i przyglądać się swoim
      żołnierzom. A żołnierze począwszy od najlepszych rekrutów, poprzez kaprali na
      kapitanach kończąc mają świadomość swoich rezerw i tego co powinni poprawić by
      być lepszymi żołnierzami. Tyle tylko, że bez wsparcia swoich przełożonych a
      tylko smagani jak batem suchymi oczekiwaniami nie są w stanie walczyć lepiej.

      Gdzieś w tym wszystkim GenerALICJA zapomina lub świadomie nie chce pamiętać,
      że armię tworzą kaprale i rekruci a nie generałowie i że to im trzeba dawać
      maksymalnie dużo wsparcia i szkolenia. I że jeśli żołdu nie będzie odpowiednio
      dużo to będą wybierać obce armie.
      • papunia Re: Strategia the company for... 06.09.06, 10:09
        Super pomysł, fajne wykonanie, trafione w 10. Proszę o jeszcze!
      • wojownikswiatla Czołgi dla armii ... 10.09.06, 06:13
        Tak sobie myślę o strategii...Dotyczy ona nie tylko kawtery głownej,sztabu
        generalnego w których to co miesiąc generałowie dywizjonów coś staraja sie
        wymkombinowac dla działań frontowych w celu pozyskania rekrutów.Najfajniejsze
        jest to,że cały czas "WYMYŚLAJĄ" a nie chcą dostrzec jak jest na naszch
        frontach.I tu drodzy Kapitanowie jedna z wielu wymyślonych przedziwnych
        strategii na front:
        otóż jak wiecie możemy wypożyczyc sobie za pieniadze z naszego żołdziku po
        czołgu aby nasze fronty i poligony objeżdzać.Ze szczególnym uwzględnieniem
        wizytowania byłych rekrutów,kaprali,organizowac pola bezposrednich bitew i
        takie tam...Ale wg umowy na czołg możemy to robić od poniedziałku do
        piatku,czołg powinien byc odpalany na wodę bo o koszcie zakupu paliwa
        w zołdzie nikt nie myśli a juz najmniej Marszałkowa.
        Kwatera główna jak juz cos wymysli to na pewno będzie wesoło...
        I najbardziej jeszcze fajne jest to,że Kwatera Głowna ograniczyła zaufanie
        do Kapitanatu ;jako Kapitan mam czasami wrażenie gdy se tak czołgiem jade
        ze strachem ,że to już 18.00 piątek i moze się co przydażyć na frontowych
        drogach ,że Kwatera Głowna nie chce naszych nowych rekrutów ( bo gdyby chciała
        to nie tylko głupim posiedzeniem GENERALICJI strategii działań by szukała),ze
        ważniejsza od frontu jest walka z Kapitanatem jak z agenturą,że sztab już tak
        daleko zaszedł w swych rozgrywkach sztabowych,że zapomniał kompletnie o froncie.
        To jest tak jakby rekruci wyrastali jak grzyby po deszczu od poniedziałku do
        piątku,walka frontowa trwała od poniedziałku do piątku a cały świat zasypiał
        w sobotę i w niedzielę i zawieszał broń.....
        Takie mam jako Kapitan spostrzezenie po wielu ranach na froncie i braku pomocy
        z kwatery głównej: To Kwatera uległa kompletnemu rozpasaniu i mogą sie
        zapomnieć na tyle,że nie zauważą nawet jak kapitanat przestanie na front
        wychodzić.To kwatera główna prowadzi walkę interpersonalną między sobą,
        z kapitanatem bo nie mają zaufania sami do siebie to czego żądać dalej w dół...
        Każdy mierzy swoja miarką.Kwatera też se takie pomiary widocznie zrobiła.
        I tak se skromnie myślę,czy o tym wszystkim ma pojęcie sztab najgłówniejszy w
        USA? Jak wiemy tam nie oszczędzają na wojsku - wręcz przeciwnie....
        Gdyby strategia naszej kwatery głównej swoje siły kombinowania przeniosła
        faktycznie na front,może tylu kapitanów by nie poległo?Tylu by nie uciekało?
        Tylu kaprali nie dezerterowałoby?Kapitanat miałby po czołgu przez cały tydzień
        za ciężką część żołdu bo walczymy również w weekendy a większe zaufanie ( a co
        za tym idzie i żołd i uzbrojenie ) do naszych strategii na froncie o których
        kwatera główna KOMPLETNIE NIE MA POJĘCIA przynisłyby oczekiwane rezultaty?I nie
        musieliby wykombinowywać starych pomysłów na spotkaniach GENERAŁOWIE do
        szuflady?????
        Tak se tylko dumam....Ku chwale ojczyzny,oczywiście.Kapitan
        • wojownikswiatla NASZE ŚWIĘTO 10.09.06, 06:32
          AAAAAAAAAAAA,jeszcze jedno...Przedstawiciele dywizjonów po jednym Kapitanie
          jadą na spotkanko z Kwaterka główną o zołdach rozmawiać....wiem bo i nasz
          kapitan sie wybiera.W kazdym dywizjonie odbyło się zebranie a raczej ustęp w
          zebraniu na temat POMYSŁÓW do wspomozenia ubogiego Kapitantu ,prawda?
          A po co ten pic na wodę ,ten fotomontaż? JUż niedługo nasz wielki zlot
          świąteczny dla kapitanatu.Czy Kapitanowie sądzą ,że slajdy o strategii nie są
          jeszcze gotowe? ojjjjjj ,jako Kapitan, myślę ,że są już gotowe.....
          Ja nie wiem cz ku chwale czy ku wstydowi....Kapitan
    • paragraf2222 kolejny odcinek już piatek 06.09.06, 10:17
      Rzecz będzie o tajemnicy wojskowej.
      Tak ważnej w naszej armii.

      A teraz żołnierze z kwatery głównej wyłączamy forum i zabieramy się do roboty.
      W końcu za chwilę wielkie wydarzenie w naszej armii. Wielka defilada świąteczna
      i trzeba ją przygotować.
      Poza tym Joint z generałami broni czuwa i jeszcze Was przyłapie na czytaniu
      jakichś wywrotowych bibuł.

      Salut
    • paragraf2222 ogłaszam konkurs 06.09.06, 10:22
      I jeszcze jedno. Brakuje mi trochę weny twórczej (a pic w pracy nie wolno
      niestety) na nazwę drugiego z generałów broni. Proszę o pomoc i o podesłanie
      pomysłów utrzymanych w konwencji.

      A teraz do roboty, do roboty bo polegniemy na defiladzie i tak jak pisał
      poeta " ...rozdziobią nas kruki i wrony..."
      • beata9922 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 11:10
        Czekam na kolejne odcinki.Gratulacje wysłałam na prywatną pocztę.Pozdrawiam
      • nimfa4444 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 12:02
        ten drugi generał to może Mampozer.Resztę dopiszę póżniej, bo jako kapitan
        szykuję się do ważnych odwiedzin mojego generała.Będziemy omawiać strategię na
        najbliższą bitwę .Odmeldowuję się.Ku Chwale Ojczyzny!!!i nas oczywiście.
        • paragraf2222 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 16:15
          niezłe, niezłe!!! Może jeszcze jakieś wariacje: jeśli dorobimy temu generałowi
          czeskie korzenie to (może mieszka blisko granicy?) to wyjdzie nam Mampozor - że
          niby nad wszystkim czuwa. Mampose - z francuska?? Choć chyba francuski szyk i
          elegancja to jednak coś innego? I poza też nie taka.

          Myślę, że poczekamy jeszcze na inne propozycje i wtedy wybierzemy najlepszą.

          Dziękuję
          • nimfa4444 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 20:58
            Mampozor-szyk,elegancja?to nie pasuje. Raczej mierna ale WIERNA. Jako generł
            dywizji poległa na polu bitwy ze swoimi wynikami. Ale generałowi Joint szeptała
            i szepta do uszka to co pragnie usłyszeć -może to recepta na awans w Natowskiej
            Armii.Boże chroń naszą ojczyznę przed najazdami wschodnimi a tym bardziej
            baranami śląskimi!!!!
            A Falcon? Mocno choruje i udaje ,że pracuje!!!!!
            A propos malowania trawy na zilono-pewnego razu Generał Joint wybrał się na
            lustrację pewnego dywizjonu i odprawę z kapitanami i kapralami.Niestety dla
            niego nie jest to dywizjon gdzie stosuje się takie praktyki(malowanie trawy czy
            też innych kamuflaży) ,nawet jeżeli zapowiada się taka szycha. Hahahahaha.Owa
            odprawa odkryła całą prawdę o naszej Armii- w całym tego słowa znaczeniu.Na
            efekty nie czekaliśmy długo-żołd kaprali podniesiony kapitański zawieszony.A co
            z tym zrobią na najbliższej paradzie.Kapitanowie jeszcze czekają i normalnego
            żołdu się dopraszją.
            A Generałowie...też czekają...jeszcze!!!!!!
            Mam nadzieję, że dalsze twoje wątki bądą rozwojowe drogi paragrafie, czego
            Tobie i sobie życzę, wbrew uwielbieniu naszego Jointa do negowania tego co
            normalne, ważne, sensowne, i potrzebne.
            P.S. w ostatniej chwili Generał Joint rozstrzyga konkurs ogłoszony dla naszych
            kaprali i nie chce przyjąć do wiadomości informacji o swojej nieudolności,
            dlatego odrzuca wszelkie pozwy naszych kaprali, nawet zawinione przez
            pracowników Kwatery Głównej i tych produkujących amunicję. No cóż morale
            naszych kaprali w kantynie się wali.cdn
          • harypoter3 Re: ogłaszam konkurs 07.09.06, 12:21
            Fajne! Może go nazwać Baramara? Był kiedyś naszym generałem. Teraz nasz generał
            to jeszcze dziecko, to może nazwać go Pajacyk? Przez jakiś czas był inny
            generał, ale nie zdążyłam go poznać. Podobno był zarozumiały i starszy od tego
            teraz. A jeszcze wcześniej był inny, taki mały, wesoły i mądry. Góra się
            zmienia, a na froncie to ja już 7 lat walczę i lubię to niestety. podpisano:
            Stary Szeregowiec - Wiarus
          • wojownikswiatla Re: ogłaszam konkurs 09.09.06, 08:53
            tak myślę nad nazwą dla MAMPOZORA i ta nazwa wydaje się najwłaściwsza...Jest
            to osoba szaro-przyboczna.W szerokim rozumieniu tego słowa.I choć wyzej
            rangą od G.Campa to usłuchliwy jest niezmiernie.A ze ustęp o G.Campie jest
            supeeeeer to....WIADOMO ,że "pozor" w armii to wazna część strategii.I tu
            wpasowanie generała Mampozora jest ok.
            Generał Mampozor pozornie jest łagodny ale niektórym kapitanom znane jest inne
            oblicze.A że kapral na generała? A jak miał powiedzieć G.Mampozor szlachetnemu
            G.Campowi - NIE??????Odmówić?????A co z pozorem?I nie o czuwanie nad wszystkim
            tu biega,lecz o strategie w maskowaniu smile
            Ku Chwale OJczyzny!!!!!!!
      • nimfa4444 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 14:22
        Podoba mi się bardzo ta powieść w odcinkach.Od początku pracy(przeprszam służby
        ponad rok) w jednym z dywizjonów nie słyszałam tyle sensownych słów.BRAWO.
        BRAWO.BRAWO.
        A! Skoro ogłaszasz konkurs to pisz o nagrodzie.W tej Armii to pdstawa.Dam
        propozycję : może biżuteria Svarowskiego(teraz w modzie, choć fabryka jest na
        skraju bankructwa, podtrzymywana przez rząd austryjacki- bo to ich duma
        narodowa).To coś jak u nas.Tylko kto nas podtrzyma, bo dumą to nie wiem czyją
        jesteśmy?
        A tak swoją drogą skoro jesteśmy armią-to walka!!!!
        Tylko szkoda, że Ci, którzy dla tej armii walczą -giną pierwsi.No! ale to znana
        prawda od zawsze:ten kto na froncie w pierwszej linii walczy ten ginie
        najszybciej!?Ale uczona naszą historią,dobrze,że mamy tylu patriotów i chętnych
        do walki.Chwała i cześć im za to!!!!
        A teraz biorę się do roboty,bo jako kapitan mam do wykonania wiele ważnych,oj
        ważnych zadań, choć po niezrobionym planie brak mi jakoś motywacji( po raz
        klejny).No cóż jestem z tych patriotów, który kocha KRAJ, a pracuje dla armii z
        poczucia obowiązku,że ktoś musi bronić racji-tylko czyich??????
        pozdrawiam i proszę o więcej-koniecznie
        • justa_79 Re: ogłaszam konkurs 06.09.06, 16:21
          nimfo, biżuteria Svarowskiego? przecież to niezgodne z jedynie słuszną
          strategią - pamiętaj, prezenty to koszty! koszty to także magazynowanie, zatem
          trzeba się najpierw pozbyć z arsenału broni wyprodukowanej 2 lata temu, póki ma
          jeszcze rok przydatności do użycia. dopiero wtedy można pomyśleć o takich
          zbytkach, jak biżuteria.
          • nimfa4444 Re: ogłaszam konkurs 07.09.06, 13:59
            droga justo, dziękuję za wnikliwą analizę mojego raportu.Masz rację pisząc o
            biżuterii Svarowskiego ,bo kto przyodziewa się w ordery obcego mocarstwa.My
            jako rasowa Armia wykorzystujemy własne atuty( może niekoniecznie amunicję,bo
            tę nawet po 2 latach można przerobić,unowocześnić i rzucić na front jako super
            hit)ale myślę o naszych orderach,zawsze jak paragraf ich nie będzie miał
            napisze przepraszamy produkcja opóżniona-doślemy w kolejnym zamówieniu( czytaj-
            czasami nigdy)lub napisze ,że produkcja zakończona prosimy się nie domagać.No!
            w naszej Armii takie praktyki są często stosowane, więc paragraf nie będzie
            świecić oczami.
            A swoją drogą szczęście ,że ta armia to fikcja literacka bo gdyby istniała
            naprawdę nie uwierzyłbym,a już nie chciałabym być w skórze generałów. Wiecie
            jak mówią im wyższe stanowisko-tym gorętszy stołek.
            pozdrawiam i czekam na sławetne tajemnice
    • chicarica Re: the company for... 06.09.06, 15:27
      Paragrafie, historyjka przepiękna, widzę w Tobie talent! No nie potrafię znaleźć
      słów zachwytu smile
      Pisz dalej!
    • olama691 Re: the company for... 06.09.06, 19:53
      Gratuluję. Jestem fanką Twojej twórczości. Czekam z niecierpliwością na ciąg
      dalszy.
      Ku chwale "Ojczyzny".
      Kapitan
      • alusia35 Re: the company for... 08.09.06, 20:28
        Czytam ..czytam i ..proszę o jeszcze...brawo
        Nasza armia jest zwycięska !!ku chwale ojczyzny!
      • wojownikswiatla Re: the company for... 08.09.06, 20:31
        Baczność! tu nastepny kapitan!oczywiście z frontu!
        Podoba mi się bardzo ta nasza armia....B A R D Z O !!!!!
        Strategii armii nie ma ale jest strategia SZtabu Generalnego.Jest MISTYCZNIE
        - jedna rybka i jeden chlebek dla żołnierzyków,nakaz modlitwy do Boga Armii
        Naszej,wiara w cuda i tylko patrzec jak pojawia się kapelanie w kazdym
        Dywizjonie.A właściwie już są...A że poziom mierny????
        Opowiadają juz przypowiesci biblijne i tylko patrzec jak nam się po morzu uda
        chodzić....
        • alusia35 Re: the company for... 08.09.06, 20:41
          Melduję posłusznie ,ze za chwilę z powodu braku zołdu wszystkim Kapitanom i
          kapralom podrą się ostatnie onuce,przeciera się mundur i karabin nabijać
          będziemy grochem, ale do walki!
          • anetaavon Re: the company for... 08.09.06, 22:37
            Ja również melduję że brak żołdu, podarty mundur i pistolety na wodę powoduję
            że oparacja rekrut nie jest taka jak należy, NATOwskie wymogi i niebezpieczna
            gwardia lwów dowodzona przez baranów (cyt. Napoleon Bonaparte) nie wykonują
            planów. Ale jeszcze mam nadzieje, bo nadzieja umiera ostatnia ......
            Paragrafie Ty mój Drogi
            opisz wszystko tak jak stoi
            bo to wszystko już niedługo
            jak dom z kart się rozleci.......
            • brava7 Re: the company for... 10.09.06, 21:02
              Oj, niech się nie rolzleci... w końcu na ten chlebek trochę z żołdu zostaje a i
              często czołg do spłacenia, kredyt na bunkier.... A generalicję to bym tak na 3
              miesiące na front wysłał- zamiast kapitanów , może i stategia by się zrazu
              poprawiła...
              Co się stało z Armią z której byliśmy tak dumni. Nigdy nie było łatwo, ale
              każdy miał poszanowanie od rekruta po generalicje (dobre czasy Marszałka
              TORMASA smile, który pozostanie na zawsze w sercach starych wiarusów).

              • paragraf2222 Defilada 11.09.06, 00:47
                Tak, ten Marszałek był ok. Myślę, że trudno go porównywac do obecnej
                Marszałkowej bo przy niej to on był Cesarzem.
                I jak prowadził defilady! Aż się chciało maszerować. Jak się ostatnimi czasy
                pojawił na jednej defiladzie to wydawalo się, że znowu się coś zmienia na
                dobre. Ale tylko się wydawało. Zastanawiam się na czym tkwiła tajemnica sukcesu
                naszego Cesarza?

                Może na tym, że słuchał ludzi. To niby tak niewiele a jak dużo. Nasze obecne
                dowództwo słucha tylko siebie nawzajem. Nie lubi gdy ktos mówi coś co jest nie
                po ich myśli więc nie rozmawia z nikim na ważne tematy. Poza wlasnym gronem
                oczywiście. Widzieliście drodzy kapitanowie jak w czasie defilad Generał Joint
                unika kontaktu z ludźmi frontu. Ciekawe czy to dlatego, że nie wiedziałby co
                powiedzieć czy tez z powodu obaw przed ludźmi wogóle? Zwróćcie uwagę jak bardzo
                general boi się swoich żołnierzy, swoich towarzyszy broni? Nie rozmawia prawie
                wcale a jesli już to unika wzroku błądząc nim po wszystkim byle tylko nie
                patrzeć wprost. Ciekawe czy to obawa przed wzięciem odpowiedzialności za swpje
                słowa??

                Co ciekawe Generał Joint zabrania swoim generałom dywizji kontaktów z kapralami
                w czasie defilad organizowanych dla nich. Czy nie wie jak ważne jest by
                rozmawiali ze zwykłymi frontowymi żołnierzami. Po ostatniej takiej defiladzie
                dla kaprali nie umiałam wytłumaczyć swoim kapralom dlaczego nie mogą
                porozmawiać z generALICJĄ i zadać jej pytań, które ich gnębią. Czy to strach
                czy zwykła głupota nie pozwala zrozumieć Jointowi, że hasło naszej armii
                tłumaczy się jako rozmowa dwóch stron a nie tylko czcze gadanie jednej z nich.
                A oni zamknęli się w jakiejś klatce i nawet nie pożegnali swojego wojska na
                zakończenie. Żenada.

                Teraz przed kapitanami kolejna defilada. następnie defilady dla kaprali i znowu
                będa płomienne przemówienia.Jak zwykle! Pewnie nawet Marszalkowa wyjdzie ze
                swojej garkuchni. Zauważyliscie jak ona się strasznie poci w sytuacji gdy ma
                przemawiać? Nie używa żadnych środków, które sa na wyposażeniu naszej armii czy
                jak?
                Będą pokazywane nowe rodzaje broni i zadane nam zostanie tradycyjne pytanie:
                ile tej broni mamy zamawiać? Jak zwykle!
                W ramach programu motywowania kapitanów zostaniemy zaskoczeni prezentacją
                najlepszych z najlepszych. Jak zwykle! Pewnie przedstawią nam nową strategię.
                Jak zwykle. Zapewne będą nas nią karmic przez jakiś czas po defiladzie. Tak jak
                to było z planem 240000 rekrutów. Ale były jaja jak przychodziły raporty i im
                blizej było do daty, w której mieliśmy te założone 240000 rekrutów mieć to tym
                więcej ich brakowało. Mistrzostwo świata. Tylko nie wiem czy to autorski pomysł
                Jointa czy tym razem wielkiego Kwatermistrza?

                Znowu dadzą nam się chwilę pobawić i poczuć jedną drużyną by na drugi dzień
                wymuszać kolejny raz wymyślanie jakichś rewolucyjnych pomysłów. Tysiące razy
                już wymyślonych tylko nieudolnie przygotowanych i wprowadzonych. Bo budżet za
                mały. I oczywiście wypuszczą nas z defilady tak około 15-16 by utrudnić nam
                życie jeszcze bardziej bo żaden baran w Kwaterze Głównej nie wie, że w piątki o
                tej godzinie wyjechać ze stolicy jest najtrudniej. Ale kogo to obchodzi?? Przez
                krótki czas było tak, że można było wyjechac rano ale ta wydawało się zapewne
                zbytnim marnotrwstwem. Kapitanowie nie mają wyjścia. Przyjechac muszą.
                Uśmiechac się muszą.
                W tym czasie, w piątek, Wielki Instruktor będzie mógł uzuasadnić swoją obecność
                w armii. Zamiast przekazać coś co pomoże nam na froncie lepiej jest
                skanalizować złość armii i pozwolić jej myśleć, że ma na coś wpływ. A to na
                kształt strategii. A to na wysokość żołdu. Czy na rodzaj uzbrojenia. A potem
                wszystko i tak jest zapomiane do następnej defilady. I tak się kręci.
                • armiacesarska Re: Defilada 11.09.06, 14:58
                  .... bo po prostu w naszym dowództwie tak naprawdę nikt nie ma żadnej nowej
                  koncepcji prowadzenia walki, ani odwagi wprowadzenia sensownych zmian - bo dobry
                  dowódca zmiany zawsze wprowadzać zaczyna od siebie.... a kapral co gołą dupę
                  wyciera na rogu lasu już nawet nie marzy o daszku z liści, ani tym bardziej
                  szałasiku na polance przy wodopoju.......tylko tęski za Cesarzem, za prawdziwym
                  ludzkim dowódcą sad

                  P.S Nie spodziewam się po Wielkiej Zbiórce niczego ponad wyświetlenie kilku
                  nowych fatamorgan...
                  • brava7 Re: Defilada 11.09.06, 17:28
                    Wiecie, najwięcej krzywdy zrobiła ta wschodnia zawierucha, morale wojska(które
                    w tamtych czasach siegało dna) trudno do dzisiaj odbudować - jak widać po
                    komentarzach.
                    Szkoda to fajna armia była ( w sumie jest)... i nie jeden kapitan mimo ciężkiej
                    pracy mógł powiedzieć,że oprócz satysfakcji z roboty to i żołdzik miał
                    przyzwoity...a i rekrut mógł zarobić więcej ( motywację miał lepszą to i nie
                    dezerterował). Taka armia musi się liczyć , że cały czas i na dodatek w
                    nieskończoność przyrastać nie będzie - takie są prawa które, wymyślili nie
                    wojskowi ale ekonomiści.




    • paragraf2222 Tajemnica wojskowa 09.09.06, 02:33
      Tajemnica wojskowa


      To bardzo ciekawa rzecz w naszej armii.
      Tajemnica wojskowa rzecz święta. I dlatego trzeba ją sprzedawać. Tę tajemnicę
      oczywiście. Jak szczebel z drabiny, która przyśniła się świętemu Jakubowi (albo
      innemu świętemu. Dokładnie nie pamiętam ale zawsze bawił mnie ten cytat filmowy)

      Tajemnice w naszej armii rozchodzą się w sposób błyskawiczny. Aż dziw bierze,
      że można to robić tak szybko. Ale przecież jesteśmy sieciową jednostką bojową.

      Informacje tajne/poufne, specjalnego znaczenia rozchodzą się najczęściej wbrew
      woli Generała Jointa I Marszałkowej. Czas dotarcia do jednostek frontowy jest
      zaskakująco krótki.

      Zapewne jest to zasługa tajemniczego ministerstwa informacji i intryg. Mówi się
      (choć oczywiście nikt tego oficjalnie nie potwierdzi), że jego szefem jest
      osoba, która łączy w sobie cechy kardynała Richelieu, Nicollo Machiavellego i …
      Rasputina. Uchodzi za osobę, która wie wszystko wcześniej od innych i załatwia
      swoje sprawy rękami innych. Po kardynale odziedziczyła skłonność do intryg, tak
      niezbędną na tym stanowisku. Po florenckim dyplomacie – jego doktrynę mówiąca,
      że cel uświęca środki. Po popie-oszuście…???? No cóż bardzo dużo cech ma po
      nim. Jedna z nich choć nie najważniejsza to chęć bycia kimś. Stąd ta zmiana
      nazwiska na bardziej arystokratyczne.
      Ten generał zawsze ma dostęp do najtajniejszych wiadomości. Słuchy chodzą, że
      ma tzw. TW (choć nie ma wśród nich Gilowskiej) w Kwaterze Głównej.
      Zbiera również informacje w trakcie każdej rozmowy rzucając niepozorne „co
      słychać?” wciąga potencjalną ofiarę (rozmówcę znaczy) w niebezpieczną grę
      tajnych służb.

      Dzięki temu zawsze wie najwięcej. Wie kto ma być przeniesiony do rezerwy zanim
      sam zainteresowany się o tym dowie. Tak było z poprzednimi generałami broni czy
      byłymi generałami dywizji. O kapitanach nie wspomnę. Oczywiście zakres wiedzy
      tego generała jest dużo szerszy. Wszelkie zmiany w naszej armii nie mogą umknąć
      jego uwadze. Mając tak potężną broń może wszystkich traktować z góry i pozwalać
      sobie na wiele. Zbieranie informacji stało się jego obsesją. Rozpowszechnianie
      ich - jeszcze większą.
      Bo cóż jest warta największa nawet tajemnica jeśli nie zostaje ujawniona??? NIC!
      Nasz generał to wie i w TAJEMNICY przekazuje te informacje dalej. Oczywiście
      tylko zaufanym odbiorcom.
      I tutaj siła sieci okazuje się przeogromna. Informacje tego generała zawsze
      mają najwyższy priorytet i zgodnie z zasadą marketingu sieciowego jeśli generał
      powierzy tajemnicę 5 swoim zaufanym rozmówcom i każdy z tych pięciu powierzy ją
      kolejnym swoim pięciu najbardziej zaufanym to po najdalej czterech godzinach o
      tajemnicy wiedza wszyscy (poza tymi co nie mają zasięgu lub mają wyłączone
      komórki). Aż strach pomyśleć co by było gdyby ta sieć działała tak sprawnie w
      pozyskiwaniu nowych rekrutów!

      Siła tych informacji jest tak wielka, że ma wpływ nawet na Marszałkową. Owa
      szara eminencja zbierała „haki” na Marszałkową w czasie gdy rozeszła się
      plotka, że Marszałkowa porzuci swoją garkuchnię by zająć najważniejsze
      stanowisko w naszej armii (plotka dystrybuowana oczywiście przez ministra
      intryg).
      Zebrane informacje przydały się późnej gdy nasz generał przekonał Marszałkową
      (w sobie tylko znany sposób Rasputin jeden) by jego kapitan pojechał na
      wypoczynkowe manewry na piękną wyspę, w nagrodę za dobre strzelanie czyli
      pozyskiwanie rekrutów. Cały dowcip polega na tym, że to się temu kapitanowi nie
      należało bo wcale nie był najlepszy biorąc pod uwagę zasady jakie w tym
      konkursie obowiązywały. Nie trzeba dodawać, że ów generał pojechał w to urocze
      miejsce również. Dla uściślenia poleciał.

      A żołdy coraz niższe!!!

      Oczywiście w sferze domysłów należy pozostawić to, jakich argumentów, a może
      haków nasz Richelieu (a może Rasputin) użył by przepchnąć na stanowisko
      generała dywizji kaprala. Kapral oczywiście jest tej samej błękitnej krwi. Ma
      podobnie ciepłe spojrzenie i w podobnie miły sposób odnosi się do wszystkich
      wokół. No cóż rodziny się nie wybiera. Można ją tylko promować.

      Nasz tajny agent nr 1 nie jest jedynym, który dba o zachowanie tajemnicy
      wojskowej. Dzielnie wtórują mu generałowie broni ale to jakby ten sam sort.

      GenerALICJA oczywiście walczy z tym haniebnym procederem. Głownie udając, że
      nic się nie stało. I nie jest w stanie nazwać tego procederu po imieniu. A jak
      wiadomo rzeczy nie nazwane nie istnieją. Więc problemu nie ma. Dla generalicji
      oczywiście.

      Choć to może już za chwilę nie być jej problem jak mówił nasz Rasputin. A jak
      wiadomo on ma najlepsze informacje.


      I jeszcze na poprawienie humoru po tym lekko mrocznym tekście wiadomość z
      ostatniej chwili: Na ekrany kin wchodzi film instruktarzowy zrealizowany za
      pieniądze z budżetu naszej armii. Wiadomo – teraz walczy się nowocześnie –
      obrazem a nie amunicją.

      Film jest instrukcją, pełną wskazówek dla naszych kaprali by lepiej wypełniali
      swoje obowiązki służbowe. Oczywiście z tytułu sądząc armia rozumie trudną
      sytuacje kaprali. Film zatytułowano: „Samotność w sieci”


      Jakoś taki ciężki temat wybrałam i znowu się smutno zrobiło

      Obiecuję, że kolejny odcinek będzie weselszy. Opiszę naszych walecznych
      generałów dywizji. I to już we wtorek.
      • kasia559 Re: Tajemnica wojskowa 09.09.06, 20:51
        jestem pod wielkim wrazeniem tej twórczosci z ciekawościa czekam na dalszy ciag
        brawo, mam nadzieje ze przeczyta to generalicja bo przeciez to powinno im
        troszke oswiecic w głowach i mam nadzieje podjac odpowiednie działania aby
        naprawic zmierzajaca do nikad walke
      • drukarka7 Re: Tajemnica wojskowa 09.09.06, 22:39
        żołdy coraz niższe..... hm... podobno nie jeden w Polsce chcialby tyle zarabiac?
        nie wiem jak Wy, ale ja mam tylko na chlebek...
        Kapral od 5 lat
        • mika9950 Re: Tajemnica wojskowa 10.09.06, 01:55
          Kapitanom z dłuższym stażem zostało tylko na suchy chlebek z promocji.
        • wojownikswiatla Re: Tajemnica wojskowa 10.09.06, 10:15
          Drogi Kapralu,pewnie tak mogłoby byc ,gdyby koszty związane z utrzymaniem
          frontu nie spoczywały na kapitanach....To byłyby pensje jak marzenie !
          Ale tak???? onucki się kończą i .....groch też.
          Kapralu....
    • wojakszwejk4 Re: the company for... 10.09.06, 10:30
      Hej! To ja -WOJAK SZWEJK- widzę,że wrócic mi pora! nareszcie wojsko odnalazłem
      swe i hiumor podobny jak za cesarskich mych lat!!!! to sie po świecie tyle tułam
      źle ze mną ,zem kapitanem w tej samej armii a deczko zagubiony byłem bom myślał
      że sam bzdury postrzegam.Lecz koniec z tym.TAK JEST ,BACZNOŚĆi odmaszerowuję
      • braveheart10 Re: the company for... 10.09.06, 16:37
        Brawa dla paragrafa. I to nie byle jakie brawa. Należą się owacje na stojąco!!!

        Melduje się kapral. Zwykły kapral, taki tułający się po polu bitwy od 4 lat i
        czekający na to żeby umrzeć z honorem w jakimś kolejnym ataku generalicji. Wiem,
        że polegnę już niebawem bo nie nie mam żadnych korzeni kapitańskich ani
        generalskich, nie mam rodziny godnej życia więc i ja nie mam prawa do
        długowieczności. Będę umierać sam, sam jak sierota ale czego mam wymagać skoro
        jestem tylko niemającą prawa głosu sierotą. Bez odpowiedniego drzewa
        genealogicznego nikt mi nie poda ręki, bez odpowiednich tradycji rodzinnych nikt
        nie wciągnie mnie na swój pokład i nikt nie doceni wysiłku z jakim walczyłem o
        to, żeby generał poleciał na wypoczynkowe manewry i moczył zmęczone pracą stopy.
        Nikt nawet nie postawi mi pomnika bo na to nie zasługuję. To smutne i czuję jak
        krwawi mi serce. Ale nie boję się śmierci bo wiem, że to wybawienie z tej armii
        pełnej układów, kumoterstwa i włazidupstwa. Boję się tylko zapomnienia, które w
        moim przypadku jest nieuniknione.
        Na koniec mojego marnego życia, chciałam pogratulować tym kapralom ( "fałszywym
        sierotom"), którzy na polu walki nie umieli nawet karabinu naładować, nie mówiąc
        o stażu walki i wynikach ( ale być byli, bo musieli, żeby nie było powiedziane,
        że nie byli )a mimo wszystko podobno mieli to coś w oczach, języku i papierach
        co pomogło im dołączyć do grona kapitanów albo i czasem jak się okazuje od razu
        generałów.
        Jaki z tego morał? Umrę bo nie mam rodziny i dobrego mydła.
        Drogi paragrafie czekam z niecierpliwością na c.d.
      • wojownikswiatla Rebalka 11.09.06, 22:04
        na tak,nie ma co jełopstwa z siebie dalej robić...Bo tyle naszej
        walki,zwycieskich bitew mamy jako kapitanowie oddać walkowerem?
        Ale druga strona medalu.Kwatera główna sieka sie wzajemnie,do nas
        od czasu do czasu w hełmach zajrzy i to tak aby se rączek prochem nie pobrudzić
        gada przy tym do nas bzdury,generałki żądają rekrutów ,wizyt na poligonie
        itd...A co my Kapitaństwo robimy?Rzęskami trzepoczemy,przy tym z jąkaniem
        mówimy "dobrze ,ja to poprawie" i zara rekruciki są.Z rekrutów co wcześniej już
        zarekrutowani byli...Nie wszystkie KAPITAŃSTWO takie skromne wydaje sie być
        lecz jakby tak za rebelkę się brać.......to kto na kogo liczyc może?????
        Jakom Kapitańska krew to uważam,że Kwaterka Główna powinna wiedzieć ,że jełopami
        nie jesteśmy,że widzimy te bzdety,dyrdymały i usmieszki fałszywe.
        Ze to dzięki naszym frontowym walkom oraz TYSIĄCOM REKRUTÓW maja te Kwaterkę
        Główną co im na głowy nie pada,wiatr nie sieka w nos tak jak nam na rekrutacji.
        Ze to naszymi kosztami tak se mają a szacunku dla nas żadnego.Jakby to WYRAŹNIE
        na defiladzie usłyszeli to by im w piętki poszło.
        Porobiło się oj,porobiło.A było tak dobrze i dla KWATERKI GŁÓWNEJ i dla NAS
        choć od poligonów i róznych ćwiczeń az czasami oddychać ciężko nam było
        ale z bateriami naładowanymi pięknymi czołgami wypasanymi bronią i ekwipunkiem
        na front się jechało.Bo sie wiedziało ZA cCO i PO CO TEN ZNÓJ > bo było
        KU CHWALE I ZWYCIĘSTWU !!!!
        • armiacesarska Re: Rebalka 11.09.06, 22:24
          ..... jak nie trzepiesz rzęskami to Ci równowaga szwankuje i postawę złą
          przyjmujesz .... a wtedy generał w tylek Cię kopie, żeby poprawic Ci tę postawę
          złą ! ..... ja to chyba chełm na posiniaczonej dupie zacznę nosić ... hehehe
          • armiacesarska Re: Rebalka 11.09.06, 22:40
            ..... od tego kopania we łbie mi sie pokiełbasiło ! (sorry - hełm na dupę
            wkładam) ..... smile
            • zielonasalata Re: Rebalka 11.09.06, 22:58
              Baczność! Napiszcie kaprale, towarzysze, co powiedzieć żołnierzykom na froncie,
              którzy nas czytają? Czy was tez pytają, co tu jest powypisywane? Są rzeczy,
              których kupić(wytłumaczyć)im nie potrafię. Może zorganizujemy sobie własne
              forum? Spocznij!
              • armiacesarska Re: Rebalka 11.09.06, 23:00
                ... jestem ZA - paragraf - zakładaj forum !!!
                • zielonasalata Re: Rebalka 11.09.06, 23:06
                  Właśnie. Kaprale czy ktoś jeszcze chce się przyłączyć do forum paragrafa, tylko
                  dla nas?
                  • armiacesarska Re: Rebalka 11.09.06, 23:08
                    ... tylko nazwę jakąś chytrze zakamuflowaną trzeba wymyśleć ....
                    • zielonasalata Re: Rebalka 11.09.06, 23:13
                      Paragraf wymyśl coś!
    • paragraf2222 Generałowie Dywizji 11.09.06, 13:20
      Żartowałam z tym opisywaniem generałów dywizji. W sumie (poza drobnymi)
      wyjątkami da się ich lubić (lub nie). Są ogólnie niegroźni.
      Czasami tylko zbytnio się wywyższają i denerwujące jest to, że zawsze wiedzą
      lepiej (szkoda, że tylko w ich przekonaniu).
      Było kilka denerwujących przypadków, którzy chcieli robić wszystko za innych.
      Ale to już na szczęście historia. I już pozostali mogą się skupić na udawaniu,
      że zarządzają sprzedażą (a tej coraz mniej. Jakie zarządzanie - taka sprzedaż
      chciałoby się powiedzieć)a nie wtrącają się np. w szkolenia co bywało
      denerwujące. Zwłaszcza, że część z nic o naszej armii miała mgliste pojęcie do
      końca. Ale o poległych nie powinno się mówić źle smile
      A że ze szkoleniami krucho to inna bajka. Większość nowych instruktorów ma
      równie mgliste pojęcie o szkoleniach jak wspomniani generałowie mieli o naszej
      armii.
      Powszechne zdumienie budzą nominacje wielkiego Instruktora. Ostatnio pojawił
      się niwy instruktor od kamuflażu. Wielki talent smile

      Teraz tylko czekać aż Wielikij Instruktor pozbędzie się ikony naszej armii -
      takiego naszego rekruta Albee, bo tak jakoś rolę się odwróciły. A W.I. mściwy
      bardzo jest i pamietliwy.
      Pewnie kolejny odcinek będzie o nim bo przez te prawie kilkanaście lat parę
      smaczków (a fe) się nazbierało.

      • pinokio1804 Re: Generałowie Dywizji 11.09.06, 17:40
        Paragrafie, smętnie to wygląda musisz być diablo odporny, że to wszystko
        wytrzymujesz.Chylę czoła. A może najwyższy już czas wziąść sprawy w swoje ręce,
        jakaś rebelia, powstanie czy cóś? No błagam zrób coś póki jeszcze nie jest za
        późno. Przejmij dowodzenie, skrybo.
      • nimfa4444 Re: Generałowie Dywizji 11.09.06, 20:58
        Drogi paragrafie,im bliżej WIELKIEJ DEfILADY tym smutek większy.Serce me krwawi
        jak widzę te sępy rozrywające naszą( podkreślam NASZĄ)Armię na strzępy.
        Kiedy rok temu wschodnia zawierucha przemijała z wiatrem ,tak , że ślad po niej
        został tylko na nagraniu myślałam "coś się zmienia ,idzie ku dobremu".Jak
        bardzo się myliłam.
        Drodzy Bracia Broni - nasza Armia się WALI.
        Musimy Ruszyć do Ataku!!!!
        Nie dajmy się wysadzić w powietrze, Pamiętajmy o tych, Którzy oddali życie za
        tę Armię(a teraz pamiętają o nich tylko nietórzy,cicho szeptając ich imiona w
        kuluarach wielkich( by nie rzec nic nie wartych)zlotów(a po powrocie do obozów -
        upadkach).
        Życie nam mija w tym niebycie ,ale na odsiecz zachodnią mniemam nie ma co
        liczyć, a co dopiero zza oceanów . WIELKI BRACIE RATUJ NAS bo te nasze barany
        nie mają już nic-ani amunicji ani żołdu dla nas.
        ALE!!!!BRACIA -my w jednym rzędzie staniemy , do ostatniej kropli krwi bronić
        będziemy tego co nasze, co słuszne, co w pocie czoła budowane od tak dawna i
        kochać będziemy nasz KRAJ-bośmy POLAKAMI.
        Ku Chwale Ojczyzno Nasza - Twoja Armia
        • katarzynka70 Re: Generałowie Dywizji 12.09.06, 00:07
          Witamsmile

          Juz długo sie zbieram by cos mądrego napisać ale nie bardzo mogę, bo targają
          mną nadal niestety emocjecrying
          ....ale muszę zabrać głos w dyskusji która pewnie i tak nic nie wniesie ...a
          tylko upewni przeciwnika że u nas znów coś nie gra.
          Po długoletnim stażu kapitańskim piszę jako kapral. ..za mówienie na głos
          prawdy tak się właśnie {"awansuje".
          Miałam już dość sztucznej aktywności wymuszanej na mnie przez Generała.
          Dość zakupów w cokach na niektywne KK do usunięcia ...bo jest konkurs dla >..i
          trzeba go wygrać..a potem tłumaczyć sie z niskiego średniego.
          Mam dość tych fałszywych uśmieszków, włazidubstwa moich koleżanek i tego
          cholernego trzepotania rzęsami. To wszystko kosztuje ..rozpod rodziny i
          zrujnowane zdrowie a potem kopniak od Armii dla której tyle było poświęceń.
          Nie, nie to nie kopniak od armii tylko tych dziwnych ludzi z nikąd którzy
          zdobyli lukratywne stnowiska w NASZEJ firmie.
          Gdzie jest ten Avon z przed choćby 5 lat....gdzie Ci ludzie....przecież było
          super...a teraz?
          brak słów...załuje że nie nauczyłam sie bluzgać bo w tym miejscu wypadało
          byzaakcentować to bardziej wymowniesmile
          Czy kwatera główna nie widzi co sie dzieje w terenie.....?
          Tacy ponoć wyksztłceni ludzie tam siedzą....specjalne studia kończyli...i co
          przyjdzie sie chyba napisać petycje do stanów. Może nasi akcjonariusze się tym
          zainteresują?

          Jak można było odebrać wypracowane przez lata wynagrodzenie OKS i KRD?
          Tylko po to by wprowadzic beznadziejny, nieprzemyślany program?
          Czy Wy ns górze nie widzicie.. że większość znaczna większość mianuje na LS
          każdego kto sie rusza( sory za określenie)
          o jest chore na maxa. Ludzie!!!!!!!!! Mianowania z infolinii idą na konto
          takich LS. Firma płaci kse. Lider bvierze bonusy i displaye i hejka. Ilu
          zostaje?
          Niestety nie mam danych ale jestem przekonana....że nikły procent.
          Oddajcie kase tym co rozkręcili ten bizness i pozwólcie im pracować stosując
          nam wszystkim znany field fundamentals.....
          POzdrawiam serdecznie



          • brava7 Re: Generałowie Dywizji 12.09.06, 08:25
            Zgadzam się w zupełności, że nowy program LS jest chyba nie przemyślany do
            końca - choć swoje dobre strony ma.Taki manewr to co najmniej 5 lat temu by się
            sprawdził.
            Dla cyfry rekrutuje się wszystko a często nie są to najtrafniejsze typy,
            i choćby człowiek na głowie stawał to z takiego typa menagera (sorry-kaprala)
            nie zrobi.
            Oj będziemy (armia) zbireać żniwo tych durnych rekrutacji dla cyfry (poczekajmy
            jeszcze max 6 m-cy -choć obym się mylił bo wszystkim włącznie z sobą dobrze
            życzę), ale cóż na takie pomysły armia kasę ma, a starzy kaprale dostali po
            tyłkach. Nie wspomę już o rankingach dla kaprali bo ten "cyrk" to prawdziwy
            cyrk - najczęściej ci co już zdezerterowali to w tym cyrku są wyżej niż ci co
            nadal - często od lat - na polu bitwy.
            Mam nadzieję, ze powstała komórka w armii, która z zaciekawieniem czyta te
            wątki i mam też nadzieję, że choć trochę wniosków wyciąga.
            To nie jest sprzeciw przeciw armii, to krzyk żalu i rozczarowania.
            Myślę, że większość chce tej armii dalej lojalnie służyć tylko w godnych i
            mądrych warunkach. W końcu gbyby było inaczejto po co ta konspiracja!!!
      • wojownikswiatla Re: Generałowie Dywizji 12.09.06, 05:02
        Drogi Paragrafie i Kapitanowie! z Generałami i Generałkami o nikłej klasie
        kultury bycia (stąd podział w nazewnictwie na fajnych i kukiełki)to opisałes
        tak sobie,powiem raczej skromnie.U nas się rozwinęło kłamstwo dla sztucznego
        wyniku na chwilę,dla wygranej bitewki a przegranej wojny - co może się zadziać
        za chwilę.Przy pełnym aplauzie Generałków bo oni MUSZĄ dać wynik dywizjonu
        G.Jointowi a wszystko jedno jakim sposobem wynik jest.I choc niektórzy są fajni
        to włazidubstwu nie ma granic.Ja rozumiem,że w armii wynik musi być.Ale kiedyś
        był odpowiednio rozliczany.A teraz? TRAGEDIA!!!!! Jak ktos daje 20 rekrutow
        ale malo dezercji,dobra aktywnosc zolnierzy,fajne srednie to ma musztre,ze hej.
        Ale jak sie ma 100 nowych rekrucikow,150 dezerterow,65%aktywnosci,150 srednie
        to ma caluski i amunicje.... apaszke czy cos....
    • ewissko Re: the company for... 12.09.06, 08:33
      Ja rekrut od nastu lat tzw. armatnie mięso nie zgadzam się na zakładanie
      zakamuflowanego forum tylko dla wtajemniczonych , pozwólcie i nam szarej
      żołnierskiej masie wiedzieć co tak naprawdę w armii dzieje i o co walczymy.
      Czołem Paragrafie - postawą na baczność wyrażam szacunek.
      • gienia42 Re: the company for... 12.09.06, 09:06
        ......może ktos z firmy to przeczyta i sie zastanowi.....i pozwoli pracować
        normalnie. Tu na dole jest straszny mobbing . Proponuje niech firm zrobi
        ankiete i obdzwoni swoich ludzi na froncie.....nie zrobią tego bo boją sie
        prawdy........eh wyć się chce...najbardziej boli fakt że zabrali wypracowaną
        kasę koordynatorów aby wdrożyć nowy program ale żadne firmy tak nie robią tylko
        A-n Mimio ciężkiej pracy mam mniejsze przelewy niż rok temu...a pracy więcej i
        liderów trzech mam......i znów jestem w punkcie wyjścia. Czy ta prca to
        wolontariat?
        Najgorzej jak tylko ten wolontariat sie ma......i troje dzieci w domu do
        utrzymania.........ciekawe co Pani Dyr na to?
    • paragraf2222 Rebelia 12.09.06, 14:39
      Żołnierze!!!

      Rebelia bez strategii???? To pachnie anarchią.
      Może najpierw stwórzmy startegię bo inaczej skończymy jak Włodzimierz Ilicz i
      tylko nie wiem czy ktoś nam mauzoleum na Ptasiej ulicy postawi?
      Zrobimy rebelię i co? Kto przejmie ster?? Macie jakieś kandydatury???

      Małe szanse by Cesarz już teraz wrócił z wyganania! Choć gdyby tak do Szefa
      Wszystkich Szefów Andrew'a napisać prośbę o ułaskawienie to kto wie. Szefa nie
      mylić z Gołotą i z pierwszym mulatem IV RP tez nie!

      Ale kto napisze? Może coś razem uknujemy na defiladzie? Tylko czy nam dadzą
      czas? Plan agendy za wiele okienek nie przewiduje.

      To trzeba z głową zrobić i tak by poległych nie było. A wiecie jak to jest na
      wojnie. Przykładów aż nadto. W czasie wojennym sąd polowy najpierw wykonuje
      wyrok (jest tylko jeden - kulka w łeb), później szuka paragrafów a następnie
      mówi, że można złożyć apelację.

      Wojna już tez nie jest taka jak kiedyś. I kadra oficerska bez dobrych manier.
      Dawniej to były czasy. Jak ułanowi nie wychodziło to co do jego obowiązków
      należało to składał rezygnację albo popełniał samobójstwo.Honorowych zachowań
      już nie ma.
      Teraz już prawie się nie zdażają tacy co jak ich nie chcą to sa w stanie to
      zrozumieć i z godnością odejść. Nie teraz sądy są w modzie i trzymanie się
      koryta tak długo aż siłą ich nie odciągną.

      Generał Joint za bardzo upalony jest by tak postąpić. Poza tym czekać go miała
      nagroda za osiągnięcie sukcesu. A teraz to Słoneczna Turcja odpłynęła w siną
      dal i zimna Finlandia też odpływa jak góra lodowa.


      To co najpierw plan i kandydatury na najwyższe stanowiska proszę a następnie
      będziemy działać ale wodróżnieniu do obecnego sztabu w sposób przemyślany i
      zorganizowany. smile

      I wtedy obcym armiom powiemy : "No pasaran"
      • lucykla Re: Rebelia 12.09.06, 23:17
        Bracia, czytam i za głową się łapię! Czy my mamy w naszej armii normalnych
        generałów??? Podział na fajnych i nie, to mało! Kto będzie nami rządzić????
        Ciekawa jestem propozycji. Ale i pełna obaw, bo punkt widzenia zmienia się w
        zależności od punktu siedzenia! Pokażcie mi choć jednego normalnego człowieka,
        który jest wierny swoim przekonaniom po awansie. Takich nie ma!!!!
        I koniec! Szkoda gadać.
        Ku chwale ojczyzny!!!
        • paragraf2222 Re: Rebelia 13.09.06, 14:21
          No nie jest tak źle. Tylko, że obecni generałowie będą bronić się do upadłego.
          Jednyne o co walczą z całym sercem to swoje stołki. I tutaj walka będzie w myśl
          zasady: wszystkie chwyty dozwolone.
          Będa zwalczać potencjalnych następców przy użyciu wszelkich plugawych metod. To
          tacy ludzie.

          Natomiast kilka kandydatur jest tylko chyba muszę zweryfikować swój pomysł na
          prezenetacje ich kandydatur tutaj bo wiecie jak to jest. Cytowany już przeze
          mnie poeta napisał: "rozdziobią ich kruki i wrony".

          A co do przekonań i ich zmiany po awansie. Pewnie coś jest na rzeczy. One
          zawsze się zmieniają bo muszą. Ważne tylko by nowe szefostwo (o ile do tego
          dojdzie - a wcześniej czy później do tego dojdzie) miało wizję i pomysł tego co
          chce osiągnąć i by nie otaczało się ludźmi, którzy poza swoją "maluczkość" (ale
          wynalazek słowny) się nie wychylą. Ważne by byli to ludzie, którzy będą
          traktowali krytyczne uwagi pod swoim adresem z dystansem ale i z uwagą. Bo nie
          każda krytyczna uwaga ma na celu krytytowanie dla samego krytykowania. Z reguły
          krytykujący ma dobre intencje i kieruje się dobrem armii. A że robi to pod
          pseudonimem??? Nauczeni doświadczeniem, że krytyka traktowana jest jak zamach
          stanu i kończy się jednym wyrokiem, nie mamy innego wyjścia.
          Bo tutaj każda krytyka kończy się kontratakiem.

          W naszej armii nie ma na najwyższych stanowiskach tych, którzy o sobie mogą
          powiedzieć: "prawdziwa cnota - krytyk się nie boi".
          • braveheart10 Re: Rebelia 13.09.06, 20:11
            Nie sądzicie, że ten nasz generał to już powinien iść na emeryturę,wnukami się
            zająć i może cos w ogródku poplewić a nie trzymać się stołka do upadłego i
            rodziną, przyjaciółkami z ławki oraz piatą wodą po kisielu pozostałe stołki
            zapełniać?
            Ja mam dość, to już nie jest śmieszne, to już po mału wstyd dla tej armii
            pracować. Smutne po tylu latach ale prawdziwe.
            A jednak "rozdziobią nas kruki i ... " sad
            • koralewicz212 Re: Rebelia 14.09.06, 09:28
              Braveheart - nie obniżaj poziomu. Twoja ostatnia wypowiedź brzmi jak by była
              żywcem wyjęta z "Na żywo". Obciach.
              Paragraf 2222 - czytam i chylę czoła. Ciekaw jestem czy jesteś tą osobą, którą
              mam na myśli...pisz dalej.
              Koralewicz
            • lucykla Re: Rebelia 14.09.06, 18:54
              braveheart10, skoro masz dość i wstyd pracować dla tej armii, to może czas
              odejść????
              • braveheart10 Re: Rebelia 14.09.06, 20:00
                Koralewicz, chyba nie miałeś bezpośredniego kontaktu z generałem i nie zostałeś
                potraktowany po latach pracy i wysokich wynikach jak nic nie warte śmieci skoro
                krytykujesz moją wypowiedź i jesteś taki pełen szacunku dla najwyższych
                generałów. To nie tylko moje zdanie na temat panujących w firmie układzików więc
                nie rozumiem co się czepiasz? Chyba, że jesteś podstawiony i ratujesz honor
                armii? Ciężko ci będzie. Statek tonie.
                • dolores151 Re: Rebelia 14.09.06, 21:02
                  Ja też nie rozumiem tego ataku na bravehearta10. Mi się podoba jego wypowiedź.
                  Przede wszystkim dlatego, że jest szczerą prawdą. Ale jak widać kogoś ta szczera
                  prawda mocno zabolała.
                  Chylę czoła przed paragrafem za pomysł. Czekam na dalszy ciąg.
                • koralewicz212 Re: Rebelia 15.09.06, 14:35
                  "...nasz generał to już powinien iść na emeryturę,wnukami się
                  zająć i może cos w ogródku poplewić a nie trzymać się stołka do upadłego i
                  rodziną, przyjaciółkami z ławki oraz piatą wodą po kisielu pozostałe stołki
                  zapełniać?..." Chodzi mi o to że to są POZAMERYTORYCZNE uwagi. To tak, jakby o
                  Tobie ktoś powiedział, że ponieważ masz 40 lat to nie powinieneś/ nie powinnaś
                  czegoś. Mimo wszystko podtrzymuję swą poprzednią wypowiedź.
                  A na statku nigdy nie byłem osobiście smile na szczęście.
                  • braveheart10 Re: Rebelia 17.09.06, 23:25
                    Nie uważam, żeby to były "pozamerytoryczne uwagi". A co do tych 40 lat ... to ta
                    osoba, którą mam na myśli już daaaaawno skończyła. Ale mniejsza z tym, nie
                    zależało mi w tej wypowiedzi na krytykowaniu kogoś ze względu na emerytalny
                    wiek. Chodziło mi przedewszystkim o tą drugą część zdania "...rodziną,
                    przyjaciółkami z ławki oraz piatą wodą po kisielu pozostałe stołki zapełniać".
                    Bo to jest skandal, żeby tak oficjalnie wyższa armia w układzikach brnęła. I tak
                    beztrosko sobie żyła i wciskała żołnierzom piękne bajki o tym jak to ciężką
                    pracą tak wiele można osiągnąć. G... prawda. Oprócz lizodupstwa i układów nic
                    się w tej armii nie liczy. Myślę, że kwatera główna w USA powinna się już o tym
                    dowiedzieć. Tylko trzeba odważnego, który potem pójdzie w zapomnienie.
                    • kapitanskietango Re: Rebelia 17.09.06, 23:59
                      Czołem Kapitanowie!Czytam sobie i oczom...wierzę! Nareszcie szydło wychodzi.
                      Tylko szkoda,że tak dużo się złego zdążyło zadziać.
                      Ale widać mamy tego świadomość.Brawo Paragraf - czoło skłaniam!
    • paprotka333 Re: the company for... 16.09.06, 19:38
      I cóż emocje opadły, jak to w Avonie.
      Rebelia ? Nie, to tylko żale, jednej niespełnionej.
      Dobrze, że pisze co sie dzieje w tej firmie, ale jeśli coś robi niech
      doprowadzi to do końca, wysnuje wnioski. Niech to będzie z "the endem",
      bo "happy" to juz za nami.
      Cała Polska Avonowska żyła przez kilka dni opowiadaniami o tym bałaganie, ale
      po co ? Kolejne ploty i niezdrowa atmosfera.
      Paragraf okopujesz sie, bo czujesz sie zagrożony ? Czy tak wygląda służba w
      armii ?
      Powiedziałes "a" , to dopiero pierwsza litera alfabetu. Co dalej ?
      W przyszłym tygodniu Wielki Zlot, beda rozmowy, będa domysły, obstawianie,
      roztrząsanie itd, ale tylko tyle, poniewaz moje drogie, to jest biznes, i każdy
      tutaj nieźle pilnuje swojego podwórka.
      Czasami nawet po "trupach" dochodzi sie do wyniku.
      Tutaj nie ma jedności, nie ma przyjaźni, tutaj pamieta sie i rozmawia tylko o
      tych i z tymi którzy są, i od których cos mozna skorzystać.
      Kubica (ten od Formuły 1) ostatnio udzielał wywiadu. Zapytany czy ma już
      przyjaciół, znajomych w nowej stajni. Odpowiedział - Tutaj jeśli chcesz miec
      przyjaciela, to kup sobie psa.
      Poprostu "róbmy swoje" i nie dajmy sie ogłupić wielkiemu szefostwu, które to
      cudze chwali, ponieważ swojego poprostu nie zna.
      Do zobaczenia w terenie ......, nie to pozdrowienie, chyba się źle kojarzy,
      wspomnijmy dla lepszego samopoczucia, a ono najważniejsze, MORDKI KOCHANE.....



      • paragraf2222 Re: the company for... 16.09.06, 20:19
        Kwiatuszku
        Nie czuję się zagrożona.
        I oczywiście wnioski jakie można wyciągnąć z obecnej sytuacji są proste. Obecne
        dowódzwtwo pogrąża armię.
        A przywołany tutaj dawny Duch bojowy jak pamietasz po konferencji, na której
        się pojawił niewiele pomógł. Choć fajnie było usłyszec: MORDKI MOJE KOCHANE.

        Myślę, że to nie ja mam wyciągac wnioski. Wnioski mają wyciągać generałowie.
        I oby to zrobili!! Jak nie oni to ich następcy.

        I gratuluję przyjaciela smile
        Ja poza swoim psem mam jeszcze kilkoro, z którymi moge porozmawiać.
      • paragraf2222 i jeszcze odrobina żalu 16.09.06, 20:38
        Jak będziemy gdzieś siedziały w czasie Defilady to prosze zastanów się ilu
        kapitanów wokół Ciebie pamięta hasło: Mordki Moje Kochane? A ile nie ma
        zielonego pojęcia o co chodzi?

        I zadaj sobie pytanie: czy kapitanowie, którzy ztworzyli podwaliny tej armii a
        których to armia się pozbyła zasłużyli na to?? Część pewnie tak. Ale czy
        wszyscy? Czy nie było wśród nich takich, którzy poprowadzeni przez dobrego
        dowódcę mogliby rozwijac się dalej i dobrze służyć armii? Ale nikt ich nie
        wsparł i nie pomógł? Znasz takich byłych kapitanów? Którzy zasługiwali na
        szansę ale nikt jej im nie dał? Ja znam! I znam też tych, którzy na taką szansę
        zasługują teraz i nikt jej im nie daje! Poza sporadycznymi przypadkami bo
        niewielu generałów to potrafi.

        I za chwilę Ci, którzy mieli wielkie chęci ale nie mieli umiejętności odejdą bo
        nikt nie wykorzystał tych chęci. I nie poprowadził dobrze do sukcesów.

        Można oczywiście wyjść z założenia, że jak sobie sami nie poradzili to ich wina.
        Tylko chyba nie o to w tym chodzi?


        A najgorsze jest to, że generałowie nie pomagają w obecnej trudnej sytuacji i
        nie mają pomysłów co zrobić by było lepiej i za chwilę może nas zabraknąć w tym
        gronie!

        I przykro będzie dostać kopa po wielu latach służby w armii i nie mieć nic w
        zamian za zbudowanie swojego oddziału.

        Bo niestety nie pracujesz dla siebie. Pracujesz dla armii a armia jest jak
        korporacja!

        I jak korporacja ma szczęście do kierownictwa to jest dobrze a jak tego
        szczęscia nie ma to jest jak w.... naszej armii.

        To tak pod rozwagę.
        • the_best_of Re: i jeszcze odrobina żalu 17.09.06, 00:24
          Opierając się na fikcji literackiej sprawia się wrażenie inteligentnego pisania.
          Należało by wiedzieć i znać, iż owa inspieracja, która zawładnęła pewną osobą (
          może dwoma ? ) jest kultową, chętnie czytaną ksiażką w niektórych kręgach.
          Z jedną bardzo ważną różnicą - jaką domyśleć się należy samemu.
          Twoja " paragrafie " uwłaszcza oryginałowi. Wydawało by się, że swoją
          inteligencją poruszysz czytelników i skierujesz ich uwagę na swoją wykreowaną
          postać.
          Jak bardzo się mylisz?
          Sprawny psycholog szybko wypowie się na ten temat.
          Ciekawe, że jedynie pierwsza część książki jest sukcesem, co z drugą ?
          Żal pomyśleć jak bardzo zawiedziony musi być nasz pisarz, zwłaszcza że nikt nie
          wie gdzie podział się jego ostatni post z dnia 14 września !?
          Proszę nie odpowiadać na mój post, nie jestem na statku, dyskusje na forach
          traktuję jako wymianę opinii a nie uczestnictwo w pozbawionych etyki wypowiedziach.
          • katalogavon Re: i jeszcze odrobina żalu 17.09.06, 10:26
            nie uwłaszcza, tylko uwłACZa

            mam wrażenie iż powyższy post jest zlepkiem pytań w stylu jakim teraz posługują
            się politycy PISu... (nie ma to jak rzucić parę "pytań" i dorzucić że "prokuratura")

            nie jestem "w armii".
            • wojownikswiatla Re: i jeszcze odrobina żalu 17.09.06, 11:39
              możemy sie domyślić pluskwy- pomyłka słowna- któż je ma?????
          • paragraf2222 Re: i jeszcze odrobina żalu 17.09.06, 11:31
            Dziękuję za cenne uwagi.

            Dla uściślenia nie odpowiadam Tobie na post tylko odnosze się do jego treści.
            Nie piszę tych postów dla swojej chwały tylko po to by pomóc tym, którzy w
            armii służą. Jeśli nie jestes jednym z nich to nie jest to tekst skierowany do
            Ciebie i stąd zapewne jego niezrozumienie.

            Podobał mi się wątek o psychologu. Dobre, dobre. Ciekawe co powiedziałby o
            Twoim loginie? Ale to nie moja sprawa.

            Co do postu z 14. Gratuluję czujności. Był napisany w emocjach i przez to
            niezbyt dobry. Poprosiłem moderatora o jego usunięcie. Poprawię tekst i pojawi
            się ponownie.

            Dziękuje za jego wcześniejsze rozreklamowanie.

            Pozdrawiam
            • chicarica Re: i jeszcze odrobina żalu 17.09.06, 22:54
              Paragrafie, takie głosy jak "the best of" to sygnał, że strzelasz celnie -
              prosto w tyłki wierchuszki, a jak wiadomo, strzał w tyłek trochę boli wink
              Mam wieści, że nasze forum jest czytane z uwagą w kwaterze głównej. Domyślam
              się, że Twoja opowieść nieźle tam zakotłowała wink
          • wojownikswiatla UWAGA - PLUSKWA 17.09.06, 11:37
            Ty ,thebeściak! Wszuscy wiemy,że post z 14-go był pod 04 .09. A ty jestes jak
            pluskiewka i chcesz byc tym czym kaczki w naszym kraju- sprytny.Głupi jesteś,
            Bo masz nikłe pojecie o tym,że piszący tu KAPITANOWIE chcą mieć super-armię!
            Bo chcą pracować jełopie.A rzesze czytelników to PRAGRAF ma ,gorzej będzie z
            tobą.
    • paragraf2222 Defilada 16.09.06, 20:04
      Czołem Żołnierze

      Za chwilę spotkamy się na defiladzie. To może być dosyć ciekawe wydarzenie.
      Zwłaszcza po tym co Marszałkowa wyczyniała na spotkaniu z przedstawicielami
      średniej kadry oficerskiej?

      Już nie negowała naszych żołdów!
      Co więcej - doszła do wniosku, że nasze koszty sa niedoszacowane!!!
      I słuchała!!!!!! Ktoś ją podmienił?? Faceci w Czerni 3???

      A może zaczęło się palić nie tylko w garkuchni ale i pod nogami??? I ostatni
      kwartał jest decydujący o losach naszego sławetnego dowództwa?? I jak tonący
      chwytają się brzytwy? Tylko czy te zapewnienia nie skończą się tylko
      obietnicami??
      Czy nie będzie tak, że oczywiście Marszałkowa z Jointem staną przed nami i z
      rosnącymi nosami będa nas zapewniać, że:

      "po wnikliwej analizie stanu rzeczy i po wielogodzinnych rozmowach z Wami, nasi
      drodzy kapitanowie postanowiliśmy podnieść Wasze uposażenia, zwiększyć nakłady
      na zbrojenia, pokryć Wasze koszty w stopniu większym niż tylko ich połowę.
      Zrobimy to dla Was, nasi najmilsi kapitanowie!
      Przecież słuchaliśmy Was wnikliwie (a przynajmniej ostatnio!), przecież
      prosiliśmy Was o pomysły, które mogą Wam pomóc (jak co miesiąc, i jak co
      defiladę i nic z tego nie wynikało). Nawet obecny tu ganarał Joint wysłał do
      Was imiennie list (drugi od początku swojego panowania i drugi wysłany nie
      bezpośrednio, a przez swojego ordynansa - ale to taka nieistotna drobnostka).

      Jak widzicie staramy się. Staramy się bardzo!!!
      Przygotowaliśmy dla Was tę śliczną defiladę. Jak na każdej z nich były
      uśmiechy, ordery, fetowanie sukcesu (którego nie ma!!).
      Cieszą nas Wasze deklaracje co do ilości amunicji, którą chcecie upłynnić w
      następnym okresie!
      Wy zakładacie 2,5 a nawet słyszeliśmy z sali okrzyki 3, 5, 10 sztuk na
      rekruta!! My zakładaliśmy tylko 1,5 (a i tak nigdy nie dowiecie się ile
      sprzedamy naprawdę - jak tradycja to tradycja!)

      To wszystko dla Was drodzy kapitanowie!
      I będą podwyżki żołdu... w przyszłym roku.
      A teraz jeszcze musicie się spiąć w sobie! I musicie podnieść wynik operacji
      REKRUT do niewyobrażalnych granic. Musicie to zrobić dla waszych kaprali, dla
      armii, dla kraju, dla psa Cywila i Szarika, i dla Rudego, dla pamięci poległych
      kapitanów, którzy tego nie doczekali bo im na to nie pozwoliliśmy!!!

      I musicie to zrobić dla nas bo jak tego nie zrobicie ... to nas zdegradują!
      A tego nie chcemy... oj nie, nie chcemy mój Sssskarbie!!!"

      Obawiam się, że może przeceniam zdolność Marszałkowej i Jointa do żonglowania
      cytatami ale treść może być podobna.

      Oby moje przewidywania były dalekie od prawdy ale jakoś mi tak nie pasuje ta
      zmiana postawy Marszałkowej. Oj dziwne to jest. A że to baba to jakoś mi się
      tak kołacze po głowie refren Budki Suflera:

      "nie wierz nigdy kobiecie,
      nie ustępuj na krok,
      bo przepadniesz z kretesem,
      nim zrozumiesz swój błąd"

      To do zobaczenia na defiladzi i zachowajcie czujność żołnierze.
      Czuwaj!


      P.S.
      I oby moje przypuszczenia się nie sprawdziły. Czego sobie i Wam życzę.
      • wojownikswiatla Re: Defilada 17.09.06, 11:28
        Ja sie podpisuję obiema rekami i nogami,że te obiecanki (jeśli były) o
        podwyżkach żołdu to może byc jakowyś KONIK TROJAŃSKI.To taka zgoda była?????
        No przecież dopiero co krzyczeli ,że kłamiemy !To już NIE KŁAMIEMY????
        To kiedy oni są szczerzy????CO TU JEST GRANE???? A może podania do generalicji
        NATOW-skiej tak się wystraszyli?Do najwyższych szczebli w USA?A moze stracha
        przed DEFILADĄ mają ,ze inne coś przedefilujemy?
        Bo jak mają byc te podwyżki od przyszłego roku to może nie myslmy,że tak wesoło
        od 1-go stycznia będzie....A może znów maja zamiar tak ułozyc nasz żołd aby na
        to co jest teraz wyszło?A w tabelkach slicznie i niestraszno wyglądać to będzie?
        I znów zwala na nas ,że tego jako kapitanowie chcielismy najbardziej w świecie?
        Tyla dobrej woli.....Coś nie wierzę.
        Kapitan....
        • drzewo37 Re: Defilada 19.09.06, 20:18
          Podbijam watek. Fajnie się czyta. Napisz, paragraf, jak było na defiladzie.
          Jaki hotel obstalowali? Dali coś do jedzenia, czy trzeba było latać dookoła
          Pałacu Kultury za kawałkiem pizzy? Co mówili, nie pytam; wiadomo, że pieprzą co
          rok to samo. Przecież z pustego tumańskiego łba ze społecznego awansu i Salomon
          nie naleje.
          • braveheart10 Re: Defilada 19.09.06, 21:02
            Paragrafie Nasz zbawco, otwierający nam zalepione nadziejami oczy, czekamy z
            niecierpliwością na twoje relacje, napisz tyle ile zapamiętasz, co pieprzą, w
            jakich w ogóle humorkach jest nasza Kwatera Główna i przedewszystkim kto wygra
            konkurs na "najbardziej sztuczny uśmiech wieczoru".
            I uważaj na siebie, nie daj się zdemaskować bo będziemy za Tobą płakać.
          • paragraf2222 Re: Defilada 20.09.06, 07:59
            Miejsce Defilady bez rewelacji choć Grób Nieznanego Żołnierza blisko smile. Bywały
            lepsze. Podobno ostatnio był tam remont i mam nadzieję, że kuchnia jest lepsza
            niż była bo kiedyś stołowanie tam kończyło się lekkim bólem brzucha albo innymi
            tego typu sensacjami żółądkowo- jelitowymi. Bardziej jelitowymi nawet smile
            Opiszę ile było ofiar po fakcie.

            I kto zdobył miano najbardziej uśmiechniętego armijnego Kopciuszka też napiszę.

            Choć na przestrzeni wieków tradycją były sieroty przygarniane przez armię.
            Oczywiście nie mam tu na myśli naszej armii a te, które znamy z historii.
            Chociaż... smile
            • mombassa9 Re: Defilada 22.09.06, 22:28
              Dostojnicy ,oficjele, wiotkie panny i twardziele.
              Jedni drugim się kłaniają, wdzięcznie głowy odwracają.
              Tu cmokają się wzajemnie, tam szeptają potajemnie……
              Już się pląsy zaczynają! Wodzireje w tan ruszają!
              Maskarada, barwne szaty a dla gości kwiatki w klapy.
              Trwają tany, gra muzyka , strzela proca- nastrój znika.
              Na choince wyróżnienia ,chyba dziś się coś pozmienia.
              Kopciuch księżną – nie do wiary, chyba jakieś czary-mary.
              W kuluarach debatują, może jakiś spisek knują?
              Wtem dziewczynka z zapałkami pohandlować chce bombkami.
              Biedny szewc na scenę wchodzi, czy go później ktoś nagrodzi?
              Kwacze kaczka nieboraczka, żeby dostać choć buziaczka.
              Wiwat ,wiwat wodzireje! Tłum szaleje, tłum się się śmieje!
              Książę Windsor wystraszony śle uśmiechy w różne strony,
              Pan Muminek z małą Mi cieszą się z tych pięknych chwil.
              Dotąd stały w drzewa cieniu młode klaczki -po źrebieniu.
              Wypuszczono je z zagrody by nie skrywać ich urody.
              Ach, cóż one pokazały! Epitetów używały.
              Sprzedawały, kupywały, pięknie się wypowiadały.
              Szkoda, że to krótko trwało, bo cudownie się słuchało.
              A po balu, nad wieczorem ,bryczki stały podstawione.
              Zawieziono biesiadników do gotowych już stolików.
              Bez nakrycia ,bo i po co – przecież się nie pije nocą.
              Znowu coś opowiadano, znowu kogoś wyróżniano…..
              A knowania nadal trwały, maski się nie zamykały:
              To jest skandal, daję słowo, wkrótce będę ja królową
              Dziś strategię obmyślimy i ją z tronu wypiep…
              Można pisać by do rana, ale jestem już skonana
              Nie mam siły i ochoty , żeby wziąć się do roboty.
              Dla was będzie moja rada: każdy niechaj co chce gada ( żart)
              Gdy widzicie kata topór, dziarsko mu stawiajcie opór .

              PS. I tylko koni żal…

              Koniuszy
              • paragraf2222 Re: Defilada 23.09.06, 10:05
                Chylę czoła. I jestem pod wrażeniem smile

                Swoją relację podam wieczorem bo jeszcze trochę odsypiam defiladę.
      • paragraf2222 Defilada, Defilada i po Defiladzie 24.09.06, 11:25
        Kontynując naszą fikcję literacką (bo przypomnę, że wszystkie postaci są
        fikcyjne i ich podobieństwo do wszelkich osób i sytuacji rzeczywistych jest
        absolutnie nie zamierzone) przedstawię dzisiaj wnioski po Defiladzie.

        Zacznę od miejsca - nie było takie złe jak się mogło wydawać po lokalizacji a i
        prowiant był na przyzwoitym poziomie. Ale to tylko szczegóły smile

        Jak wiadomo Defilady organizuje się z kilku powodów.

        Pierwszy choć nie koniecznie najważniejszy merytorycznie to prezentacja
        wszelkich krojów mundurów, jakie prezentują nasi kapitanowie.

        Drugi to próba zjednoczenia armii i wyzwolenie ducha zwycięstwa.

        Trzeci to próby przedstawienia nowych strategii.

        Zaczęło się ciekawie:

        Oto naszą armię odwiedził Święty Mikołaj. Co prawda worek z preznetami miał
        słabo wypchany, a same prezenty juz nie takie jak dawniej ale zabawnie było
        przynajmniej.

        Na początku obdarował Genrała Jointa prezentem za dobre sprawowanie (widać, że
        i święci mogą się mylić) a Marszałkową rózgą (i wróciła nadzieja na
        sprawiedliwość choć przez chwilę).

        Później przedstawiane były różnego rodzaju strategie.

        Trudno się w nich bylo kapitanom połapać.

        Skupmy się na podobno najważniejszej.

        Generał Joint z właściwym sobie entuzjazmem i dynamiką godną kapitana
        przekonywał jakim sukcesem zakończyło się wprowadzanie programu dla kaprali.
        Liczby mówią same za siebie. Pełny sukces!!!!
        Starsi, doświadczeni kapitanowie, którzy wiedzą, że wbrew temu co kiedyś mówiła
        Marszałkowa, najważniejsi dla naszej armii sa rekruci a nie kaprale przecierali
        oczy ze zdumienia.

        Bo gdyby iść tropem tego sukcesu to przyszłość nie rysuje się dobrze.
        Przypomnijmy: gdy Kaprali mieliśmy w naszej armii trochę ponad 1500 to rekrutów
        było ok 250000. teraz mamy kaprali prawie 4000 a rekrutów tylko trochę ponad
        200000. Założenia strategii mówią, że dalej zwiększamy ilość kaprali. Aż strach
        pomyśleć ile będzie rekrutów gdy znowu zwiększymy ponad dwa razy stan kaprali smile

        Ciekawy element strategii zaprezentował generał Saint, odpowiedzialny za
        Program dla Kaprali. Oczywiście podkreślił również sukces programu, ilość
        kaprali. Wspomniał również o konieczności szkolenia kaprali przez kapitanów.
        Wyznaczaniu im celów i rozwijaniu ich.
        Cenimy geniusz generała Sainta ale chyba zapomniał, że łatwiej nam kapitanom
        byłoby motywować i rozwijać najlepszych kaprali gdybyśmy mieli:
        1) program szkoleniowy dla nich
        2) dostarczone materialy, które pozwolą nam naszych kaprali rozwijać
        3) zapewniony udział w szkoleniach, które nas przygotują do przekazywania
        wiedzy naszym kapralom
        4) i rzecz najwazniejsza - gdybyśmy wiedzieli, zgodnie z tym co podawane było
        na Defiladzie jakie są kolejne poziomy rozwoju Kaprali. To chyba oczywiste
        (szkoda, że tylko dla nas), że łatwiej jest motywować i szkolić Kaprali by
        osiągali wyższe cele gdybyśmy wiedzieli (i my i nasi Kaprale) do czego dążymy
        A tak jest jak zwykle - starajcie się!!! Nagroda czeka!!. Nie wiadomo jaka, nie
        wiadomo kiedy i nie wiadomo co trzeba zrobić by tę nagrodę dostać. Brawo!!!!
        Bardzo SMART!!! Bardzo!!!

        Jeszcze większym zaskoczeniem był wywiad (tak się medialnie zrobiło) z tymi
        kapralami, którzy odnieśli sukces. Co się dowiedzieliśmy??? Że żeby odnieść
        sukces kapral w naszej armii powinien rozkładać łóżka polowe i oferowac naszą
        amunicję wszędzie tam gdzie to możliwe. TAK!!! To było dla nas duże
        zaskoczenie! Zwłaszcza, że dawno temu szkolono nas, mówiąc, że takie praktyki
        są surowo zakazane. Nawet w kontrakcie mamy taki zapis. Ale jak rozumiem to
        kolejna zamiana startegii. Rozumiem, że to co uda się osiągnąć oferując naszą
        amunicję z tego polowego łóżka ma zrekompensować straty wynikające z coraz
        mniejszej ilości rekrutów.

        Kolejny punkt to fantastyczna, energetyczna prezentacja Wielkiego Instruktora.
        Wiele słów. Bardzo wiele. Jak zwykle mało treści. To taka przeciwwaga genrała
        Sainta smile
        Jedno udało się ustalić: mamy kolejny (trudno zliczyć który to w ciągu osotnich
        dwóch lat) fantastyczny podręcnik dla Kaprali. Jego największą zaletą, mocno
        podkreślaną przez Wielkiego Instruktora jest to, ze jest piękny, kolorowy, z
        obrazkami, no śliczny po prostu. Ani słowa o zawartości.
        Nie od dzisiaj wiadomo, że dla Wielkiego Instruktora zawsze forma była
        ważniejsza niż treść. To takie motto tej postaci! smile Pewnie też takie podejście
        do tematu zaowocowało awansem na tak ważne stanowisko w naszej armii.

        Nowa strategia to również nowe odznaczenia i nagrody dla żołnierzy armii.

        Najważniejszy order to kartka z autografem generała Jointa. Jakiż to musi być
        prestiż mieć taką kartkę w domu!!! O rany!!! Będzie można ją oprawić (ramkę
        kupujemy z żołdu) i powiesić nad łóżkiem. Zaraz obok opakowania po
        czekoladkach. Po prostu szok!. Nasza armia zawsze słynęła z orderów i odznaczeń
        ale jeszcze nigdy nie mieliśmy tak unikatowych. Wyobraźmy sobie ile taki
        autograf może być wart dla potomnych??? Autograf samego generała Jointa!!!!
        Mistrza strategii i autora wielu zwycięstw (czekamy na pierwsze ale napewno
        kiedyś nastąpi). Już widzę te aukcje w prestiżowych domach aukcyjnych i
        zawrotne ceny jakie takie kartki osiągają za 100 lat.
        Podobno Dom Aukcyjny Sotheby's już zarezerwował termin pierwszej aukcji na
        21.09.2106 roku w setną rocznicę ogłoszenia pomysłu. Już dzisiaj można
        rezerwować miejscówki dzwoniąc na numer 0700- 66-66-66.

        Niestety nasze pomysły, z poprzedniej defilady poszły w zapomnienie. jak
        zwykle. Na kolejnej w nowym roku zostaniemy poproszeni o kolejne. Życie toczy
        się dalej.

        Ciekawostką defilady był pomysł na zwiększenie naszych obciążeń kredytowych.
        Tak jakbyśmy mieli ich mało i tylko zastanawiamy się czy to ma być forma
        podwyżki naszych żołdów czy to jakiś żart?


        Fajne były tylko manewry wieczorne. Martwi nas jednak fakt, że w budżecie
        naszej armii zabrakło kasy na maski przeciwgazowe bo zadymienie w lokalu, który
        był terenem manewrów było tak ogromne, że oddychac się nie dało. I nawet Piasek
        w filtrach nie pomógł.

        Czołem żołnierze






        • reila Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 24.09.06, 12:17
          oj! oj!oj! Drogi Paragrafie! Gratuluje pomyslu! Kazdy czlonek Armii z
          rozbawieniem
          czyta te opowiesc odnajdując w niej znajome krajobrazy. I wlasnie dlatego
          prosze, nie pisz "bo wypada", a to dlatego, że coraz mniej w tym tekście klasy,
          a coraz więcej żałosnego szukania wątku, nieco na siłę.
          Początek świetnie się sprzedał i chyba dobrze jest wyczuć moment, w którym warto
          się wycofać. W przeciwnym razie masz wielką szansę powtórzyć błąd tych, którzy
          kręcą 4,5 i 10 część filmu, który zasłynął pierwszą częścią. Czy rozumiesz tę
          metaforę?
          Z pewnością odezwą się głosy kapitanów i kombatantów z przeciwną opinią. Cóż...
          Pozdraweiam Wassmile Ta Armia zawsze była pełna oficerów, których talent ograniczał
          się do tworzenia atmosfery buntu i zamieszania. Kroje mundurów, plotki dotyczące
          awansów, a przede wszystkim niepełne informacje, którym próbuje się nadać rangę
          tajemnicy wojskowej...wszystko to jest właściwe osobom, które nie potrafią
          znaleźć szerszej perspektywy dla swych działań w Armii, bo chyba przyznasz
          Paragrafie, że fenomenem naszej Armii jest fakt, iż większość oficerów nie widzi
          świata poza niąsmile
          Tym właśnie osobom chcę przekazać wiadomość: ARMIA WAS NIE WIęZI, ISTNIEJE
          JESZCZE INNY śWIAT POZA ARMIą!!!
          Trudno uwierzyć? Spróbujcie! a zobaczycie, że przeminą Wasze frustracje związane
          z Armią, jej strategiami, generałami itp. Także wasza praca zacznie przynosić
          owoce. To co Was więzi, to kotłowanie się w nieco już podpsutym sosie frustracji
          i nie spełnionych oczekiwań.
          Życzę Wam zatem zdrowego dystansu, który przypomni Wam, że Armia to praca.
          Wasza wartość tkwi nie w mundurach i amunicji, ale w tym kim jesteście i jakie
          jest Wasze prywatne życie... pod warunkiem, że ktoś był na tyle inteligentny by
          nie poddać się indoktrynacji wtłaczającej do głowy,iż Ty i Armia to jedno i to
          samosmile
          A zatem, i Tobie Paragrafie i innym Oficerom, życzę dystansu i
          satysfakcjonującej Prywatności, które pozwolą Wam zobaczyć świat w barwach nieco
          innych niż tylko KHAKIsmile
          Pozdrawiam!!!
          p.s.
          Paragrafie napisz jeszcze, jak będziesz wiedział, że masz coś naprawdę do
          powiedzenia.
          • paragraf2222 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 26.09.06, 20:29
            Droga Reilo, Drogi Reilo (bo nie wiem smile)

            Dziękuję za cenny feedback. Noszę się z zamiarem zakończenia mojego romansu z
            tą trudną sztuką jaką jest pisarstwo (nawet takiej marnej próby jak moje).
            Jednym z powodów jest to, że najwęcej emocji wzbudzały elementy humorystyczne a
            nie merytoryczne. Ale taka specyfika naszej armii. Założeniem moim było
            zwrócenie uwagi na pewne niekorzystne działania naszego sławetnego Dowództwa.
            Bo w armii jak to w armii: wszyscy boją się podskoczyć nauczeni doświadczeniem
            tych co mieli odwagę mówić wprost to co myślą. Cześć ich pamięci!

            Ostatni post był najbardziej merytoryczny z dotychczasowych i pewnie stąd Twoje
            niezrozumienie tego tematu. Nie wiem czy byłaś(eś) uczestnikiem defilady ale po
            Twoim komentarzu wnioskuję, że jednak nie.

            Zamierzam napisać jescze dwa, góra trzy posty i nie będą one tak zabawne jak
            pierwszy bo niestety coraz bardziej straszno się robi w naszej armii a coraz
            mniej śmiesznie. I to nie wróży dobrze naszej armii i tym w niej, którzy to
            rozumieją i tym, którzy tego nie rozumieją również.

            Nie zakaładam, że moje pisanie coś zmieni poza tym, że fajnie będzie pożartować
            o armii odnosząc to do rzeczywistości. Ale nawet jeśli nie zmieni, to mam
            nadzieję, że Dowództwo choć złapie refleksję na temat tego co robi i jak jest
            to odbierane przez jednostki polowe. Bo nie zawsze jest to odbierane dobrze.
            Nawet gdy intencje Dowództwa są dobre to pozostaje kwestia tego w jaki sposób
            sa one przekazywane i w jaki sposób następnie sprawdzana jest realizacja owych
            intencji i ustaleń.

            Mam nadzieję Drogi Reilo, bądź Droga, że ujęłam to zrozumiale choć wcale nie
            zabawnie. Jeśli nie, to z góry przepraszam.
            • planeta14 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 26.09.06, 23:17
              ty, paragraf koncept ci sie skończył?? a może ktoś z tobą skończył?
              a defilada... oj jakże kiepsko opisana. Działo się o wiele więcej i było o
              wiele ciekawiej, ale niestety ktoś ci marne informacje sprzedał...
              • paragraf2222 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 27.09.06, 10:34
                Proszę, nie martw się o mój koncept. Jest z nim nie najgorzej smile
                Rozumiem, że Ty widziałaś coś więcej niż ja na Defiladzie. Proszę opisz te
                ciekawe rzeczy. Porównamy sprostrzeżenia. Może bylismy na innych Defiladach.
                Służe w armii wystarczająco długo by wiedzieć, że "nie wszystko złoto co się
                świeci".
                Forum to (hisorycznie rzecz ujmując) miejsce gdzie następuje wymiana opinii.
                Podziel się swoimi opiniami i podyskutujemy. Do czego gorąco zapraszam.
                • beciarka Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 01.10.06, 00:52
                  Dżi i Ei
                  Ileż charyzmy w parze tej!
                  Kruk i Wrona,
                  Dziobata niemoc układem wzniesiona.
                  Uliczka Ptaszków
                  Z całą plejadą winy „zbywaczków”.
                  Święty i Bestia,
                  Asceza słowa i mowy agresja.
                  14-u jeży,
                  Lęk słowa i wiara papieży.
                  Siła treneiros
                  Moc chęci, plus brak kompetencji.
                  200 w tereniE
                  Zrobienie planu,powiedz-MarzeniE.
                  4 tysiące przyczajonych,
                  Jakoś to będzie – nastawionych.
                  I Armia cała takich Rekrutów,
                  Których nie bawi zmienianie butów,
                  Którzy by chcieli bawiąc się pracą,
                  Czasem zarobić, choć mało płacą,
                  Czasem dowiedzieć się coś nowego,
                  Częściej zamawiać coś ciekawego,
                  Szukać, próbować, jakość testować,
                  Jeśli pomogą, to awansować
                  Zawsze o czasie dostać, co trzeba,
                  A czasem igrzysk, a częściej chleba.
                  Nie patrzeć na to, co robi Góra
                  I komu złote dziś jajka, kura
                  Zniesie i kto zarobi na tym lub nie,
                  A komu myśleć się wyżej chce.
                  Więc róbmy swoje. Żyjmy nadzieją,
                  Że nam % z tej pracy zmienią.
                  Walczą niech sobie na wyższej linii,
                  A ten Paragraf, co tak się ślini,
                  Za nich otwiera tej górze oczy.
                  Jeśli coś ugra, to ich zaskoczy.
                  Milcząc, co prawda nic nie zyskają
                  Za to spokojne sumienie mają.
                  Fajnie, że krzyczy Puszczyk w tej głuszy
                  Zasłonią usta, zatkają uszy,
                  Oczy przesłonią jak małpki trzy
                  Nie ważne jak, ważne że My!
                  • paragraf2222 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 01.10.06, 12:02
                    Jestem pod coraz większym wrażeniem Waszej tworczości. Oby tak dalej.
                    Brawo. Wypadałoby tylko na pseudonimem popracować smile Ale nic to.

                    Ciekaw jestem która małpka zasłania oczy, która uszy, a która usta??? Mam swoje
                    typy a jakie sa Wasze???
              • paragraf2222 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 27.09.06, 10:40
                I jeszcze apropos tego co się działo: popłoch wywołało strzelanie Marszałkowej
                do tłumu na Defiladzie. Dobrze, że karabin był plastikowy. Aż starch pomyśleć
                co by było gdyby Marszalkowa dostała prawdziwą broń. Choć z drugiej strony kto
                wie czy to "umowne" strzelanie nie było wyznaczaniem tych co są do odstrzału.
                Jeśli tak to kilka osób się z nami pożegna. Szkoda ale to nie pierwsze
                pożegnania. Taki żywot frontowy smile
              • paragraf2222 No i co z tą merytoryczną dyskusją Planeta? 28.09.06, 23:49
                No i niestety musiałam napisać ten setny post choć myślałam, że zrobi to ktoś
                inny. Planeta podyskutujmy. Podobno tak wiele cudownych rzeczy miało miejsce na
                Defiladzie. Podaj kilka przykładów, proszę. Najbardziej interesują mnie te,
                które przyczynia się do zwiększenia ilości rekrutów w moim oddziale. No nie daj
                się prosić!!! Moze faktycznie tak wiele przeoczyłam? Może piasek przesłonił mi
                oczy? Zrób małe podsumowanie tego co było poza nagradzaniem, prezentacjom
                naszej armijnej broszury i kilkoma malo istotnymi dla planu rekrutacji
                rzeczami. Otwórz nam wszystkim oczy. Napisz mi co z tego co zobaczyłyśmy na
                Defiladzie pomoże nam zrealizowac cele jakie stawia przed nami armia?
                • soldier_of_fortune Re: No i co z tą merytoryczną dyskusją Planeta? 29.09.06, 01:07
                  A o jaka merytoryczna dyskusje prosisz? Kon jaki jest kazdy widzismile a ze Twoja
                  radosna tworczosc (z calym dla niej szacunkiem) jest przyslowiowym wolaniem na
                  puszczy to chyba juz wiekszosc sobie powoli uswiadamia. Jako czlowiek nie
                  zwiazany z Avonem doskonale znam prawidla i osoby nim rzadzace. Te z pierwszej
                  lini frontu jak i odpowiedzialne za podejmowanie decyzji. W tej firmie juz nigdy
                  nie bedzie tak jak 10 lat temu. I ten kto stanowi sam dla siebie wartosc
                  powinien z honorem pozegnac sie z ta Armia. Wytlumaczcie mi kapitanowie dlaczego
                  trzymacie sie kurczowo tego zdegenerowanego srodowiska? Przeciez w tej armii za
                  dezercje nie grozi kulka w leb. Czesciowo ja znam odpowiedz na to pytanie. Wsrod
                  Was niestety jest sporo osob z wyksztalceniem srednim a zdarzaja sie tez tylko z
                  podstawowym. Takie to osoby, ktore do mlodych juz nie naleza zrobia wszystko
                  zeby zachowac swoje oficerskie "gwiazdki". Nie twierdze ze w tej specyficznej
                  roli osoby te nie zdaja egzaminu ale... no wlasniesmile Znaja tylko ten oficerski
                  trud i zycia w "cywilu" boja sie jak ognia. Ale dla tych wszystkich mlodych mam
                  apel: Zastanowcie sie po 100kroc, czy Wasze szczescie, zdrowie i rodziny nie
                  powinny byc na pierwszym miejscu? Swiat jest piekny i szkoda kazdego dnia na
                  zastanawianie sie jak wyrobic panszczyzniana norme. A co do Ciebie paragrafie,
                  zycze Ci spelnienia sie na innym polu. Moze felietony, ksiazki czy inne formy
                  slowa pisanego dadza Ci ten spokoj i szczescie o ktore teraz walczysz w walce z
                  wiatrakami. Pozdrowienia dla calej kadry oficerskiej smile
            • toskania7 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 27.09.06, 09:06
              Nostalgicznie się zrobiło. W "Folwarku" też było zabawnie- jak dla kogo.
              Paragrafie przykro to mówić ale odnoszę wrażenie że jesteś ostatnim krzyczącym
              o zrozumienie istoty działania armii. Wielu wcześniej to robiło- zostali
              odstrzeleni! Jendak życzę Ci abyś wytrwał jak najdłużej, w końcu to Twoja praca
              zagwarantowała Ci to gdzie jesteś. Głosy Reila i Planety14 są jakby nie z tej
              armii, jakby dostali prezent niedawno... Czekam na Twoję wenę twórczą, miło
              powspominać mądre czasy.
        • toskania7 Re: Defilada, Defilada i po Defiladzie 24.09.06, 14:11

          > Czołem paragraf2222!!!
          Od początku "śledzę" tę satyrę/przypowieść, Brawo!!! Jako były kapitan z ponad
          7 letnim doświadczeniem w armii w pełni rozumiem i pochwalam Twoje dzieło.
          Przyznasz, że nic takiego nie powstało za czasów racjonalnego rozkwitu armii,
          gdzie każda nowa strategia walki na rynku była "testamentem" dla każdego
          szczebla, gdzie przed jej wdrożeniem w teren, każdy począwszy od Marszałkowej
          (kiedyś wodza) po kaprala musiał jej założenia i taktykę znać na wyrywki, to
          był niekwestionowany sukces. Obecnie, strategie wymyślone bez konsultacji i
          zaufania na przybocznym stanowisku, wpadają na zaskoczony poziom kapitański
          i ... rozkładają armię.
          > Żałuję poświęconych lat na budowę mojego oddziału, wykończyła mnie strategia
          grabienia miejsca do walki, oddawania wyszkolonych kaprali w obce ręce. Tyle, z
          moich narzekań. Obserwuję tylko moje wcześniejsze przypuszczenia o stracie
          wizerunku armii w "realu". Rozumiem też, tych co nadal tu trwają. Pozdrawiam.
          >
    • shamankaa Re: the company for... 24.09.06, 14:48
      Drogi Paragrafie !!
      Głos Reila jest dziwnie brzmiącym głosem sztabu dowodzącego, dlatego uważam
      ze nie powinien wpływać na dalsze odcinki „ARMI A” wink
      Znajome krajobrazy oglądane w „krzywych lustrach” są bliższe sercu i cieszy
      fakt, że nie jesteś sam w tych odczuciach, o czym świadczy popularność
      twojego „serialu”.
      Nie może być mowy o szukaniu wątków na sile, ponieważ życie samo nam je
      podsuwa każdego dnia. Pisząc o tym stałeś się głosem Armii A która, nie zawsze
      ma okazje i odwagę mówić głośno to, co myśli i czuje. Metafora w wypowiedzi
      Reila jest dość przejrzysta, jednak nie będę się o niej wypowiadać …,
      zinterpretujcie samiwink
      Ta Armia zawsze była pełna oficerów, których talent ograniczał się
      do „Wazeliny”, w różnej postaci zarówno płynnej, stałej jak i wietrznej (gdzie
      wiatr zawieje)! Gdyby „kuchnia polowa” Wyrwolin zdecydowała się na jej zbiór
      zapewne Armia A zdobyłaby pierwsze miejsce PRODUCENTA WAZELINY, która miałaby
      niezłe wzięcie na poligonach.
      Informacje, wiadomości mające Rangę Tajemnicy Wojskowej może i są plotka jednak
      należy pamiętać o starej prawdzie, że w każdej plotce jest ziarnko prawdy!
      Jednak prawd dotyczących Awansów w szeregach Armi A, nie da się w żaden sposób
      zatuszować, (bo w końcu produkujemy wazelinę nie tusz hihihi), a rodzina jak
      jest razem to jest silniejsza w odpieraniu ataków!!!!
      więc nie dziwcie się …
      Fakt, iż większość oficerów nie widzi świata po za Armia A jest przerażający
      oznacza, bowiem, że to ograniczone środowisko, nie należy się tym szczycić.
      Żałosne jest, bowiem to, iż osoby, które zachowały siebie (NA SZCZESCIE SĄ
      TAKIE), mają świetne pomysły i nie tylko, nie mają głosu i trwają, bo robią
      swoje a Ci, którzy wiodą prym w „wazelinowej produkcji” dostają szansę … lub
      udaje im się uniknąć degradacji
      A co do tego czy Armia więzi tu można by polemizować … Tak jak i z tym, jakie
      jest życie prywatne … oficerów … i nie tylko …
      Pozdrawiam Wszystkich Czytelników

      • braveheart10 Re: the company for... 24.09.06, 20:40
        Drogi paragrafie, mam nadzieję, że wytypowany przez Kwaterę Główną do zwalczania
        Twojego talentu "Reil" nie wpłynie na postępy w Twojej dalszej twórczości. Co
        prawda ładnie prosi żebyś już nie pisał (bo co mu pozostaje jak wulkan
        przygotowuje się do erukcji) ale jak widać argumentacja jest jak zwykle na
        poziomie naszych wyższych rangą megalomanów, czyli kiepściutka i nie na temat
        ("...coraz mniej w tym tekście klasy") więc nie ma się w ogóle co przejmować tą
        próbą zlikwidowania Cię. Po prostu stajesz się dla któregoś Wielkiego Megalomana
        uciążliwy i niewygodny, stwarzasz atmosferę zagrożenia i demotywacji, a to jest
        już karygodne zachowanie kwalifikujące Cię do zdegradowania. Więc uważaj na
        siebie bo inwigilacja pewnie już trwa smile
        Ale nie poddawaj się, pamiętaj że jesteśmy z Tobą i zawsze będziemy, aż do
        końca. I nie jesteś cytuję "oficerem, którego talent ogranicza się do tworzenia
        atmosfery buntu i zamieszania", jesteś kimś WIELKIM, bo armia nie zdołała zrobić
        z Ciebie hipokryty, co jest teraz bardzo na topie. Gratuluję.
        • braveheart10 Re: the company for... 24.09.06, 20:46
          prostuję, oczywiście "erupcji" smile, już późno!!!
        • nasyj Re: the company for... 29.09.06, 04:06
          Mam wrażenie, że kilka osób na tym forum zaplątuje się w uwielbieniu
          wyidealizowanego i wykreowanego przez samego siebie "wodza", zapominając, a
          nawet nie patrząc na cel i sens założonego przez paragrafa wątku. Niektórzy z
          Was "głośno krzyczą": jesteśmy z Tobą Paragrafie.... pisz
          dalej...czekamy...jesteś wielki...itp. zamiast opowiadać swoje doświadczenia z
          frontu na którym walczycie i tym samym dokładać swoje trzy grosze do raportu,
          który idzie do sztabu głównego. Paragrafie gratuluję pomysłu na sposób
          wypowiedzenia się, Twój głos na pewno doszedł tam gdzie powinien był dojść, a za
          nim poszły głosy kilku innych, teraz tylko warto by było tego nie zmarnować.
          Jednak aby tego nie zmarnować to na początek pasowałoby odpuścić sobie wyprawy w
          prywaty, rodziny i godzenie ogólnie w ten obszar, bo jak słusznie zauważył Reila
          armia to tylko praca, oraz pasowałoby by niektóre osoby albo odpuściły sobie ton
          prostactwa i chamstwa, albo by w ogóle dla dobra armii (głównie żołnierzy
          niższego szczebla) nic nie pisały.
          Wiadomo już, że informacje w naszej armii rozchodzą się w tempie błyskawicy,
          możemy zatem być pewni, że generalicja i cała kwatera główna śledzą forum na
          bieżąco. My piszący wiemy zatem, że dowództwo nas słyszy i dowództwo wie, że my
          wiemy, że oni wiedzą . Dlaczego by zatem, korzystając z rozpoczętej powieści i
          metafory Paragrafa nie zaprosić całego sztabu głównego do dialogu. Paragrafie
          pozwalam sobie niniejszym na ten krok by dopisać kilka słów do Twej powieści i z
          szacunkiem zapraszam Panią Marszalkową, Generalicję i cały sztab do podjęcia z
          nami dialogu.
          My możemy wiele pisać o naszym niezadowoleniu i póki co na pewno będziemy to
          robić gdyż mamy po temu powody. Będziemy pisać o wielkich trudach walki na
          froncie, o miernym przeszkoleniu naszych kaprali o ciągle zmieniających się
          niejasnych strategiach, o braku jakiejkolwiek sensownej amunicji (jak chcemy ją
          mieć to sami musimy się o nią postarać uszczuplając coraz bardziej marne
          sakiewki), o tym, że zamiast siedzieć na dmuchanych fotelach chcemy walczyć z
          pełną motywacją, którą daje między innymi godny żołnierza żołd. Będziemy o tym
          wszystkim pisać gdyż- i to trzeba jasno powiedzieć- jest źle i robi się coraz
          gorzej.
          Nie chcemy jednak tego przecież pisać tylko po to by postukać w klawiaturę i
          przelać żale na ekran komputera. Chcemy przecież rozmawiać by mogły następować
          zmiany na lepsze, chcemy dialogu i chcemy wiedzieć że sztab główny jest z nami,
          że nas słyszy. Droga Pani Marszałkowo, Generalicjo jesteśmy ciekawi waszej
          strony, waszego punktu widzenia na rozwój naszej armii, na możliwości jakie da
          owocna wymiana poglądów i pomysłów.
          Wiele w powieści Armia A zostało już napisane ( i wiele zapewne jeszcze będzie),
          teraz jednak, drogie nasze Dowództwo, ruch należy do Was.
          Pozdrawiam całą armię.
          Nasyj
          • nimfa4444 Defilada a morale podupada 30.09.06, 18:56
            Drogi Paragrafie ,zgodzę się z Tobą, że defilda ,na której miałam okazję być
            była dla mnie rozczarowaniem.Brak pomysłów na osiągnięcie celu,brak pomysłów na
            zwiększenie sprzedaży , BRAK odpowiedzi na nasze sygnały dotyczące naszych
            żołdów,zła ocena Super programu Liderów(może kupimy im okulary by lepiej
            widzieli liczby-bo czegoś tu nie rozumiem -im więcej Liderów tym Mniej
            Rekrutów,a to dzięki nim żyjemy),no ale jeżeli ktoś uważa ,że rzucenie nam
            wsparcia 1000 pustaków,które zaraz wydamy na piękne stoiska a resztę na
            dodatkowe kosmetyki to niech się zastanowi za co wynajmie stanowiska by te
            stoiska tam postawić,a może wsparcie 1000 pustaków na Klub Róży uważa za sukces
            tej defilady ,O! życzę mu powodzenia bo jedna jaskółka wiosny nie czyni a nam
            po tej arktycznej zimie to nie wystarczy.Potrzebujemy szybko ocieplenia bo z
            głodu i oziębłości zginiemy.I nie chodzi mi tu o mizdrzenie się , bo tego nie
            potrzebujemy-chodzi o normalne warunki pracy i zachowania stosowne do sytuacji.
            Jak można rządać od nas więcej rekrutów związując nam ręce i nogi(chodzi o
            dezoning
    • avonkania Znacie? To posłuchajcie... 01.10.06, 19:20
      youtube.com/watch?v=EfL4Gd4YEW4
      • lucia4444 Re: Znacie? To posłuchajcie... 01.10.06, 20:33
        Beznadzieja i stek bzdur : z pomocą avonu wyremontowalam mieszkanie kupilam
        samochod wyjechalam na wakacje big_grinbig_grin lol umarłam ze smiechu słyszac to
        HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA
        • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 01.10.06, 21:57
          Hahaha, wybudowałam dom, kupiłam mieszkanie...............
        • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 02.10.06, 09:33
          Piszesz tak z zawisci czy tylko chcialas cos napisac? Wedlug mnie nie masz
          zielonego pojecia jakie sa zoldy kapitanowi kaprali.
          Hint: Dlaczego duza wiekszosc kurczowo trzyma sie Armii A?
          • dolores151 Re: Znacie? To posłuchajcie... 02.10.06, 11:45
            Żołdy kapitanów zapewne są spore ale nie oszukujmy się co do kaprali. Kapral
            dopiero przy 100 osobowej kadrze (czyli jakieś minimum 2 lata intensywnej pracy,
            u niektórych nawet 3 lata) dostaje wypłatę, która wystarcza na koszty i pozwala
            przynieść co nieco do domu na codzienny prowiant. Ten film to kolejna bajka
            mydląca oczy a te kobiety chyba miały skrzyżowane palce mówiąc o wspaniałych
            podróżach, domach, samochodach za pieniądze z Avonu. Mi by przez gardło nie
            przeszły takie kłamstwa. Fakty są inne. Moja Liderka przy 20 osobowej aktywnej
            kadrze dostała 110zł wypłaty i się wycofuje. Bez komentarza. Same policzcie na
            ile to wystarczy. A takie bajkowe filmiki to niech sobie na Defiladzie Kwatera
            Główna sama ogląda.
          • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 03.10.06, 12:17
            Mój drogi żołnierzu, ppisze o zarobkach bo nieco oo nich wiem, od 7lat zyje na
            froncie....... Być może Kapitanowie mają żołdy na poziomie, ale kaprale........
            Skoro tak Ci się podoba film to zapraszam do zostania Liderem, prowadzenia
            działalności na własne nazwisko i ponoszenia wszystkich kosztów no i oczywiście
            wybudowania domu!!!!!!Widzę w Tobie konfidenta z Kwatery Głównej. Załączam
            pozdrowienia, do zobaczenia na froncie ( w tzw. terenie)
            • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 03.10.06, 19:21
              Droga Anetko
              Bardzo daleka jestes od trafnosci swoich spostrzezen jesli sadzisz ze mam
              cokolwiek wspolnego z Kwatera Glowna. Jak juz wczesniej pisalem nie jestem ani
              etatowym pracownikiem ani nie wykonuje dla Armii zadnych uslug za ktore
              dostawalbym jakakolwiek forme zoldu. Po prostu mam szczescie wiedziec duzo
              wiecej niz przecietny kapral czy kapitan. I wysokosc pensji tez jest mi
              doskonale znana. Masz racje mowiac o tym ze dzialajac na wlasne konto placac
              podatki i Zusy raczej ciezko wybudowac dom, ale duzo z kaprali dziala np na meza
              i wtedy czesc oplat odpada. Widzialem ostatnio naliczenie jednego kaprala z
              kadra 210 osob. Netto 4600 (z bonusami zeby potem nie bylo ze to nierealne)wiec
              chyba nie jest tak zle i da sie z takimi zarobkami majac pracujacego meza wziasc
              kredyt i wybudowac za niego dom.
              Film oczywiscie jest propaganda maksymalna ale podkresle jeszcze raz czesc
              informacji jest prawdziwa. A propozycje zostania liderem pozwolisz ze odrzucesmile
              Pozdrawiam
              SoF
              • elige Re: Znacie? To posłuchajcie... 03.10.06, 19:39
                Wszystko fajnie tylko żeby mieć 210 kadry trzeba się nieżle "naorać",a po drugie
                bonusy są wypłacane JEDNORAZOWO wię można to traktować jak zwrot kosztów.Coś o
                tym wiemsmileI jeszcze jedno-nowe liderki już odchodzą po "wzięciu " bonusów bo
                obczaiły że to zajęcie nie opłaca się przy kadrze 25 osób a na dalszą rekrutacj
                nie mają już siły.Pozdrawiam E
              • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 03.10.06, 20:06
                Właśnie mój Kochany SoF, nie masz do czynienia z armią na codzień i wspomniane
                210 rekrutów i 4600netto to maksymalnie jeden w rewirze kapitana, a co z
                resztą??? pozwólze skrytykuję Twoją radę odnośnie konta "na męża", czy wiesz
                jeśli ZUS udowodni że to właśnie TY wykonujesz obowiązki kaprala możesz
                skończyć w sądzie ukarany kwotą 5000zł, a jeśli trafisz jeszcze na Kontrole
                Skarbową to życzę powodzenia......Ok czyli liczymy: ZUS 800zł, leasing (no bo
                przecież pieszo o nie będziesz tyrał w teren po 70km w jedną stronę) 700zł przy
                40%wpłacie za średniej klasy auto, benzyna ew. ropa 300zł, telefony 300zł,
                listy 100zł, pożarło mi już połowę wynagrodzenia, zostaje jeszcze na amunicję w
                displayu, nianie do dzieci, bo przecież służysz armii cały dzień (np defilady
                etc.)....i pytam sie gdzie jest ten dom?????? z uszanowaniem A.
                • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 00:56
                  Droga Anetkosmile
                  Mam niestety za czesto kontakty z Armia A wiec wiem ze 4600 nie zdarza kazdemu i
                  nie przy kazdej kampanii. Ale rowniez wiem, ze niewielu jest kaprali, ktorzy
                  dzien w dzien poswiecaja 8 godzin na rekrutow. Twoje wyliczenia sa jak dla mnie
                  troche przeszacowane. Jesli ktos zaczyna od leasingu sredniej klasy auta...
                  hmm.. a moze na poczatek jakies seicento czy inny maly samochodzik? Przeciez
                  zeby byc dobrym kapralem nie potrzebujesz dostawczaka ani wypasionej limuzyny.
                  Koszt zakupu czy kredytowania takiego auta bylby nieporownywalnie nizszy niz
                  Twoja opcja leasingu. Wezmy telefony; Rozmumiem ze jako w pelni pro kapral
                  jestes dostepna pod tel zawsze i wszedzie wiec komorka to podstawa Twojej
                  egzystencji w Armii. Przy dzisiejszych cenach za abonament wg mnie mozna wydac
                  max 100zl a ilosc darmowych minut powinna wystarczyc. Telefon stacjonarny to
                  powiedzmy drugie 100. Moze i wychodzi Ci 300 ale czy wszystkie polaczenia ktore
                  wykonujesz wtedy sa w sprawie rekrutow? Czy nie ma tam polaczen do
                  rodziny/znajomych lub w innych sprawach czy na tzw "ploty"??
                  Kolejna rzecz to koszt paliwa. 300zl przy malolitrazowym aucie i spokojnej
                  jezdzie starcza miesiecznie na ponad 1000km. Przy Twoim zalozeniu to starcza na
                  niecale dwa tygodnie. Ale czy rzeczywiscie codziennie masz potrzebe pokonywania
                  tych 70km w jedna strone? I czy codziennie przeznaczasz 8hrs dla Armii?
                  No i te 100 na listysmile Co Ty im tak slesz w tych listach? Pozdrowienia
                  swiateczno/urodzinowe? Nie sadzesmile Sa to raczej katalogi. Znaczek 1,70, koperta
                  plus jakies skserowane pare slow od Ciebie to powiedzmy kolejne 30gr co daje
                  razem 2zl na rekruta. Czyzbys kazdego miesiaca wysylala az 50 listow przy kadrze
                  200 osob???
                  Jak juz Cie tak punktuje to pozwolisz ze zrobie to do konca
                  Display. Tu chyba wszyscy wiedza ze na tym to sie zarabia a nie traci
                  Niania jest Twoja sprawa i pracujac w innej pracy tez musialabys poniesc ten
                  koszt (tu mam cicha nadzieje ze do tej niani doklada sie tez tatus Twoich dzieci)
                  A na koniec ten ZUS. A tutaj nie jako zastrzezenie tego co pisalas, tylko jako
                  mala rada. Moze niektorzy z Was slyszeli o czyms takim jak praca nakladcza,
                  niektorzy moze jeszcze nie. Zapraszam na google.plsmile Powiem tylko, ze dopoki
                  jest taka prawna luka nalezy z niej korzystac i oszczedzac miesiecznie do
                  czterystu kilkudziesieciu zl
                  A na koniec podsumowujac
                  Droga Anetko i inni starsi kaprale. Wiem, ze Wasz trud jest najgorszy a
                  dostajecie najmniej zoldu. Wiem jak trudno dzis o nowych rekrutow. Wiem, ze sa
                  okregi, ktore bez Was nie istnialyby. Ale wiem rowniez, ze ta praca daje Wam
                  duzo swobody w zarzadzaniu swoim czasem, wiem tez, ze poswiecajac te kilka
                  godzin dziennie mozecie osiagnac te 4600smile I wiem tez ze ta cala Armia dziala
                  sila rozpedu. Dobrze wprawione w ruch kolo dziala bez Waszej pomocy przez dlugi
                  czassmile
                  Zycze Wam wszystkim wytrwalosci i kapitanow, ktorzy beda Was szanowac
                  SoF
                  • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 09:13
                    Mój Drogi, jeśli myślisz że po tylu latach krwawicy na froncie mam zasuwać
                    fiacikiem (bez urazy dla posiadaczy tych aut) to jest mi troche dziwne,
                    zwłaszcza po tych obiecankach odnośnie stanowiska menadżerskiego. Podejrzanie
                    milczysz o sprawach ZUS i US ale rozumiem sprawa niedoprzeskoczenia. Każda z
                    nas wie pracując dla armii na co i ile wydaje, a TY nie będąc bezpośrednio na
                    froncie to raczej masz blade pojęcie o naszych wydatkach i naszych sposobach
                    pracy. Dodam jeszcze inne koszty żeby już zakończyć dyskusję: usługa w biurze
                    rachunkowym, konto firmowe, (karty kredytowe-od niedawna- jako przywilej),
                    art.biurowe, ulotki, katalogi,próbki, i wiele wiele innych o których nie
                    wsposób wspomnieć w tej jakże lakonicznej wypowiedzi.
                    Buziaki
                    • pulpitka Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 10:23
                      Masz rację, że masz koszty, wydatki, itd. Ale to ich dzisiaj nie ma ? Każdy kto
                      prowadzi działalność gospodarczą ma wydatki, a takie tłumaczenie, że musisz
                      kupić ulotki, katalogi, próbki, art. biurowe - to trochę bez sensu. Jeśli na
                      takie rzeczy nie starcza, tzn. że albo (bez obrazy) sposób prowadzenia
                      działalności jest nieodpowiedni, np. poprzez większe koszty niż wpływy albo
                      zakres i przedmiot prowadzonej działalności powoduje straty zamiast zyski.
                      Zresztą w nawiązaniu do Twojego przedmówcy to istotnie śmiać mi się chce na głos
                      jak słyszę płaczących OMS, którzy opowiadają, że mają ratę leasingową w
                      wysokosci uwaga: 1500-2000zł i nie mają jej z czego zapłacić. No ludzie, jak
                      ktoś chce kupić sobie samochód za 100 tysięcy złotych, bo jego ego będzie lepiej
                      siedziało na skórzanych fotelach to przepraszam, ale gdzie tu zdrowy rozsądek ?
                      I druga strona medalu - nikt nikogo nie trzyma na siłę, jak wszyscy tak płaczą,
                      że im źle w Avonie to niech szukają pracy gdzie indziej i nie płaczą i
                      lamentują. Tylko, że robi to garstka osób młodych, które widząc sytuację jaka
                      jest w Avonie, po prostu zmienia pracę na lepszą. Sama osobiście znam kilka
                      takich przypadków i była to zmiana o 360 stopni w lepszym kierunku. A niestety
                      osoby w wieku, który nie stwarza lepszych możliwości rozwojowych na polskim
                      rynku pracy trzymają się kurczowo tego co jest.
                      • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 14:00
                        To już nawet ponarzekać nie wolno?? nie chcesz nie czytaj. Uwierz mi tylko na
                        słowo, że to jedyna możliwość wyrażenia swoich opinii, bo w każdym innym
                        przypadku grozi surową degradacja. Staram sie wykonywać obowiązki w iście
                        kapralskim stylu i troche mnie te skóry też denerwują...A pracy nie mogę szukać
                        gdzie indiej, bo mieszkam zdala od wielkiego miasta, a i dzieci jeszcze
                        wymagają opieki a one są poand wszystkim, nawet ponad armią.
                        Czołem Pulpitka
                        • paragraf2222 Zasady, żeby nie powiedzieć wartości :) 04.10.06, 17:08
                          Narzekać w naszej armii nie wolno!!! smile

                          Dla przypomnienia wyciąg z regulaminu:
                          Zasdy jakie obowiązują w armii (wszystkich poza kilkoma generałami smile)

                          Zaufanie (to pierwsze primo) - W naszej armii stwarzamy warunki sprzyjające
                          otwartej komunikacji, gdzie ludzie nie boją się (!) podejmować ryzyka (to o
                          mówieniu tego co się myśli??), przedstawiać swojego punktu widzenia i mówić
                          tego co myślą (hahaha, odwaga odwagą ale, żeby od razu samobójstwo)

                          Szacunek (po drugie primo) - szanujemy (papier jest cierpliwy) innch za ich
                          unikalne cechy. Poprzez okazywanie szacunku wydobywamy pełny potencjał każdego
                          żołnierza. (Taaak!!! Tutaj przydałyby się taśmy prawdy gen. Falcona, Begerowa
                          się chowa)

                          Wiara (po trzecie primo) - Jeśli wierzysz w żołnierza i okazujesz mu to,
                          poruszy on góry , by udowodnić, że masz rację (no cóż?? coś trzeba dawać
                          żołnierzom a wiara sprawdza się od wieków zamiennie z igrzyskami)

                          Pokora (po czwarte primo, ultimo) - oznacza, że nie zawsze mamy rację (za
                          wyjątkiem szefów, bo oni zawsze mają rację), nie znamy odpowiedzi na wszystkie
                          ptania (eee tam!!!! który generał się przyzna, że czegoś nie wie?) i zdajemy
                          sobie z tego sprawę (no kilku na dodatek sobie tej sprwy nie zdaje)

                          Prawość - powinna (no właśnie powinna!! ale może nepotyzm się nie liczy)
                          cechować wszystkich w Armii. Przestrzegając najwyższych standardów (...)
                          spełniamy obowiązek troszczenia się nie tylko o Rekrutów ale i o nas samych i
                          naszą rodzinę(właściwie pzede wszystkim nas samych. Bo prawo - prawem ale
                          sprawiedliwość musi być po naszej stronie!)



                          No i tej wersji się trzymamy. Czołem.
                          • anetaavon Re: Zasady, żeby nie powiedzieć wartości :) 04.10.06, 19:25
                            No i za to Cię lubię i tę Armię też, Żołnierze trzeba dużo dać żeby wiele
                            otrzymać. Drugi termin napawa optymizmem, damy radę smile))))
                      • paragraf2222 360 stopni 04.10.06, 16:39
                        Ależ dyskusja rozgorzała!!! smile
                        Ja tylko w kwestii formalnej. Jak obracamy się o 360 stopni to patrzymy w tym
                        samym kierunku. To tak by dodać trochę dystnasu do tych dramatycznych
                        wyliczeń smile
                        Czołem Żołnierze
                        • soldier_of_fortune Re: 360 stopni 04.10.06, 18:35
                          paragraf2222 napisała:

                          > Ja tylko w kwestii formalnej. Jak obracamy się o 360 stopni to patrzymy w tym
                          > samym kierunku.
                          Matematycznie rzecz ujmujac masz 100% racjesmile Ale zakrec sie o 1080 stopni, niby
                          nic sie nie zmieni ale ten szum w glowie moze wniesie cos nowego do punktu
                          widzenia i czlowiek, ktory tkwil w jakims chorym ukladzie nagle dojdzie do
                          wniosku ze istnieje inny swiat (There is something out theresmile
                          Z zolnierskim pozdrowieniem
                          SoF
                        • pulpitka Re: 360 stopni 04.10.06, 20:39
                          to był Drogi Paragrafie taki skrót myślowy smile
                          obrócisz się o 360 stopni i podczas tego obrotu zobaczysz, że jest jeszcze świat
                          dookoła Ciebie, który nie nazywa się Armia i wracasz do punktu wyjścia, gdzie
                          decydujesz się, że nie dasz się zamknąć w puszce i wykorzystywać
                          ale to rzeczywiście trzeba mieć mocną swoją wartość, mocne ego, siły i wtedy
                          można zmieniać życie i pracę
                          bo przykład tych Kapitanów, którzy ruszyli z Armią na Sąd polowy, a raczej
                          kapturowy wink pokazuje, że jedna skończyła jako pracownik gabinetu kosmetycznego,
                          robiąc tipsy
                          • paragraf2222 Re: 360 stopni 04.10.06, 22:05
                            Rozumiem, że skrót myślowy to taka "metamorfa"smile

                            Ja mam tylko jedną sugestię. Dotyczącą tego co tak bardzo polskie!!! Niestety
                            nie NATOwskie sad.
                            Nie liczmy innym ich pieniędzy i nie mówmy, że ktoś ma za dużo! Może lepiej
                            zastanowić się co zrobić by samemu mieć więcej? Niezależnie od tego co kto i co
                            uważa za dużo
                            Zmieńmy nastawienie: równajmy w górę a nie w dół!!! Wszystkim wyjdzie na
                            zdrowie.
                            Bo rola "psa ogrodnika" nikomu nie wyszła nigdy na dobre.
                            • pulpitka Re: 360 stopni 04.10.06, 22:22
                              Nikt nikomu nie wypomina, tylko obrazuje obłudę - z jednej strony płacz, że mało
                              i się nie ma na coś, na co za chwilę wyciąga się ukryte talary
                              jak mam to się nie chwalę, że mam, a jak nie mam to robię wszystko, by mieć - to
                              jest dewiza, a nie fałszywa biadolenie
                              myślę, że każdy pnie się do góry, tylko, że trzeba mierzyć siły i zamiary, by
                              nie powtórzyć losu Syzyfa i nie pchać kamienia, który i tak zleci w dół, ciągnąc
                              nas za sobą - czego Tobie Paragrafie, SObie i innym nie życzę, a wręcz przeciwnie smile
                    • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 18:32
                      Zasuwacsmile Wiesz, znam menadzerow, ktorzy po kilku latach pracy wciaz korzystaja
                      z komunikacji miejskiej. Znam mnostwo ludzi, ktorzy chcieliby miec taki komfort
                      jak posiadanie auta. Ciebie denerwuja skroy w autach kapitanow a sama celujesz
                      widac ponad poziom, na ktory mozesz sobie pozwolic. Cos za cos. Albo lepsze auto
                      splacamy kredyt zaciagniety na dom. Sama powiedzialas ze mieszkasz daleko od
                      duzego miasta wiec koszt dzialki i postawienie domu sa nieporownywalnie mniejsze
                      niz w bezposrednim sasiedztwie duzego miasta. Sprawe ZUSu i US nie pominalem.
                      Dalem Tobie i innym kapralom gotowe rozwiazanie. Praca nakladcza. Wtedy Ty
                      dzialasz jako Ty i zaden ZUS ani US nie ma prawa sie przyczepic a tym bardziej
                      nakladac na Ciebie kar.
                      I na koniec. MAM DOSKONALE POJECIE jak wyglada Wasza praca w terenie. Mozesz mi
                      wierzyc lub nie ale wiem, ze spora czesc z Was kaprali jak i kapitanow wiecej
                      narzeka niz robi.
                      A te dodatkowe smieszne koszta ktore mozna zamknac w kwocie 50zl nie sa raczej
                      przedmiotem tej dyskusji
                      Salutsmile
                      SoF
                      • anetaavon Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 19:21
                        Wiesz mój SoF, ja już Cię chyba spotkałam w swoim życiu (może jakieś ćwiczenia
                        bojowe) , brzmisz zupełnie jak Kwatera Główna. Z całym szacunkiem dla Ciebie
                        ale chce stąd się wyrwać, dlatego tyram i zasuwam żeby ponad i conajmniej 5
                        netto odebrać wink Trzymam kciuki za 4Q bo wypłaty całkiem spore, tylko błagam
                        nie nawalcie i braków nie róbcie, bo to psuje nasz wizerunek i wcale nie pomaga
                        zyskiwać rekrutów, a cel doskonale pamiętamy 240tys do końca roku.
                        • pulpitka Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 20:36
                          nie rozumiem Twojego podejścia z tymi rekrutami, chyba, że liczy się znowu u
                          kadry niższego szczebla tylko ilość a nie jakość, a tym bardziej wielkość sprzedaży
                          chyba lepiej zmobilizować i zachęcić do większych zamówień tych co są, niż znowu
                          łapać nowych rekrutów i nabijać na ich konta puste zamówienia, a potem te
                          produkty sprzedawać na stoliczku np. na bazarze
                          i co to za cel ? 240tys. rekrutów - przecież ja to słyszałam, że już tyle jest 3
                          lata temu, czyli Armia stoi w miejscu, albo inaczej - cofa się, bo nie potrafi
                          skoordynować programów motywujących całą kadrę - od rekrutów do kapitanów
                          • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 22:44
                            pulpitka napisał:
                            > i co to za cel ? 240tys. rekrutów - przecież ja to słyszałam, że już tyle jest
                            > 3
                            > lata temu, czyli Armia stoi w miejscu, albo inaczej - cofa się, bo nie potrafi
                            > skoordynować programów motywujących całą kadrę - od rekrutów do kapitanów

                            A byc moze to juz kwestia osiagniecia maksymalnego nasycienia rynku.
                            SoF (pseudoanalityk rynku produktow kosmetycznych w Polsce)
                        • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 22:39
                          I jak ja mam Ci udowodnic ze nie naleze do Kregu Wielkiego Brata czy Generalicji
                          czy Kwatery Glownej???
                          Znam Wasz trud od kazdej strony. Znam ludzi z kazdego prawie szczebla i mam ten
                          komfort, ze jako osobie nie zrzeszonej z Armia ludzie mowia po prostu prawde. A
                          cel kolokwialnie mowiac "olej"smile Ty za to nie "polecisz"smile Spadnie kilka glow
                          ale tylko na szczycie za sprawa amerykanskiego zwierzchnika sil zbrojnychsmile

                      • pulpitka Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 20:32
                        Masz rację - nie rozmawiamy tutaj o śmiesznych kosztach, o czym pisałam już
                        wcześniej. Tutaj trzeba skupić się na dwóch rzeczach - ciągłych płaczach
                        kapitanów, że jest źle, że mało zarabiają, że nikt im nie pomaga, nie szanuje i
                        jeszcze cały stek innych problemów oraz na tym, że nagle okazuje, że każdego
                        kapitana stać na utrzymanie domu, drogiego samochodu (jakoś nie widać, by
                        jeździli maluchami) i zapłacenie rachunków itd. itp. I nagle mamy obraz taki, że
                        niby ukradkiem słychacz płacz, bo przecież nikt nie pójdzie prosto w oczy nie
                        powiemy Generalicji, że jest źle, bo dostanie propozycję nie do odrzucenia, a z
                        drugiej strony o wielu lat (jak niektórzy tutaj napisali - od nawet czasów
                        Cesarza) zmieniają samochody, utrzymują swój domy, płacą rachunku itp.
                        Więc niech kapitanowie się zdecydują - albo jest źle, nie stać nas na to czy
                        tamto i zmieniamy pracę, bo tutaj czujemy się dyskryminowani, niedocenieni
                        (każdy niech dopisze swój powód) albo zgadzamy się na to co jest - i to ostatnie
                        wszyscy kapitanowie reprezentują niestety, gdyż nie znam przypadku, by jeden
                        albo grupa odważyli się śmiało porozmawiać z firmą.
                        Te śmieszne panele, niby to rozmowy generalicji z kapitanami to śmiechu warte,
                        bo i tak jak wszyscy widzą - Sztab Główny robi co chce. Nie ma w kapitanach
                        jedności, by razem powalczyli o coś. Lepiej ponarzekać np. tutaj w Internecie
                        lub u koleżanki, ale jak przyjedzie Generał to mówić mu jak pięknie wygląda.
                        Więcej zatem tutaj - jak napisał sof - narzekania niż roboty.
                        • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 22:50
                          A wiesz dlaczego?
                          primo - Kapitanowie narzekaja bo kiedys mieli wiecej
                          secundo - Duza czesc kadry oficerskiej mimo narzekan nie zrezygnuje bo
                          a. nic innego nie potrafi
                          b. wyksztalcenie i wiek nie zapewni im 1/10 aktualnego zoldu
                          c. maja klapki na oczach i potrafia zrezygnowac z rodziny a nie zrezygnuja z tej
                          chorej pracy
                          SoF (nie kwatermistrzsmile
                          • pulpitka Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 22:59
                            piękna kwintesencja tego, co i ja sądzę o tym smile
                            a do każdego punktu dodajmy - brak racjonalnego myślenia, "przeszkolenie" mózgu
                            socjotechniczną papką Armii, która w ten sposób ubezwłasnowalnia ich, zamykając
                            przed całym światem w mysl zasady: kapitanie, jest tylko Armia, nie ma nic
                            więcej poza nią
                            no comment ...
                            • soldier_of_fortune Re: Znacie? To posłuchajcie... 04.10.06, 23:09
                              smile Ciesze sie ze moja ocena sytuacji nie jest osamotniona
                              SoF
                        • paulinkaka Re: Znacie? To posłuchajcie... 14.10.06, 08:45
                          no tak ....zrobić plan to nierealne! Plany wieksze niz rok temu, a wiadomo mamy
                          regres!Ale oklaski i wyróznienia sa hihihi
                          To jest wszystko tak przemyslane, żeby kapitanowie mieli o wiele mniejsze
                          zarobki, kaprale także. Moze ktoś chce zlicytować firmę?bo chodzą takie słuchy!
                          Zastanawia mnie tylko jedno dlaczego w Stanach dogłębniej nie sprawdzą co sie u
                          nas dzieje i zrobia porządek? Moze napiszmy PETYCJĘ i wyślemy ja do Kwatery
                          Głównej!!! ..........Czołem!
                          • paulinkaka Re: Znacie? To posłuchajcie... 14.10.06, 08:48
                            I tak nasi super Kapitanowie składają svoje CV w firmach konkurencyjnych. CO IM
                            SIĘ DZIWIĆ!.................. Smutno tylko się robi! BRAK SŁÓW!
                            • shamankaa A MOZE BY TAK ... 18.10.06, 23:05
                              Witajcie, nie bylo mnie przez chwile a tu sie troche dzialo
                              mam propozycje! Obserwujac Armię A od lat i ludzi zmieniajacych sie w sztabie
                              głównym dochodze do wniosku, NIE PAMIETA WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYL ...
                              jak sie mianowalo gdy osoby zasiadające w na wysokich stołkach byly SZEF
                              KONSULTANTKAMI gdzie sie nie pokazaly mialy umowy a dzis nie biorac pod uwage
                              realii jakie sa w naszym kraju wymuszaja na nas wykonanie planu

                              A MOZE BY TAK WYGONIC TE ZAGRZANE TYLKI W TEREN NIECH POKAZA CO POTRAFIA
                              JAK MIANUJA LIDEROW I MOTYWUJA ICH DO PRACY

                              MOZE ZROBMY PROGRAM W TV TVN TO CHETNIE PUSCI

                              WIELKA SIOSTRA NA ULICĘ

                              nagle wszystkie byly by na chorobowym; brzuchy, kolana, rece, uda, nosy, oczy
                              itd
                              Najprosciej jest zwolnic OMS zastapic ja nowa a pozniej zebrac oklaski za
                              najwiekszy przysrot żołnierzy i mowi sie o zaufaniu wierze tele fele

                              A może znajdzie sie mądra Dusza i podesle to formu do Naszego Centralnego
                              Sztabu Andrewa Janga

                              Co WY na to ??
            • elige Radosnej twórczości ciąg dalszy 03.10.06, 19:29
              Czołem!Melduje się starszy kapral pamiętający zamierzchłe czasy panowania
              naszego nieodżałowanego Cesarza.Na pierwszej linii frontu jestem obecny od
              początku istnienia formacji kaprali w armii.Muszę Wam coś wyznać.Otóż targany
              emocjami i najzwyklejszą męską ciekawością,uruchomiłem komórkę wywiadowczą
              mającą na celu zinwigilowanie obcych armii,ze szczególnym uwzględnieniem
              wysokości wypłacanego żołdu oraz jakości amunicji.Wyniki owego jakże
              niebezpiecznego przedsięwzięcia są dla mnie porażające.Zarówno żołdy,jak i w
              niektórych przypadkach amunicja,na nieporównywalnie wyższych poziomach.Może to i
              czyn haniebny(modne ostatnio słowo)ale coraz częściej zastanawiam się nad
              dezercją.Doszły do tego jeszcze przemyślenia dotyczące awansu na wyższe rangą
              stanowiska.W naszej armii jest to procedura zaiste przedziwna,już opisana w
              powyższych postach.Sam byłem pretendentem do stanowiska kapitańskiego.Niestety
              to czy miałbym dostać kapitańskie szlify czy nie,zależało od
              "widzimisię"generała dywizjonu a nie od mojego doświadczenia w boju i wyników w
              walce wręcz.Komórka wywiadowcza potwierdziła,że w obcych armiach jest
              inaczej.Stanowiska zależą od zasług,ilości zużytej amunicji,oraz od tego czy
              potrafisz zbudować własny prężny oddział z wyszkolonymi rekrutami do walki na
              pierwszej linii.I żołdy adekwatne do odniesionych zwycięztw.Poza tym nasza armia
              na razie udaje formację wielu poziomów.Niestety trzeba dużo czasu,wielu porażek
              i długiego poligonu,żeby Generalicja zrozumiała,że służba w armii
              wielopoziomowej to nie to samo co bezpośrednia dystrybucja amunicji na jednym
              poziomie.Ale to już temat na osobny post.Pozdrawiam.Starszy Kapral
    • soldier_of_fortune Re: the company for... 04.10.06, 23:04
      I tak jak sobie mysle o tej Waszej Armii to zastanawia mnie jedna rzecz.
      Kapitanowie maja podpisana umowe o swiadczenie uslug. Czyli wobec prawa sa
      samodzielnymi jednostkami, ktora zobowiazaly sie w stosunku do firmy A swiadczyc
      uslugi. Przykladem moze byc jednoosobowa agencja reklamowa, ktora podpisala
      kontrakt na obsluge multimedialna firmy B. Wyprowadzcie mnie z bledu jesli sie
      myle, ale czy normalne wydaje Wam sie to, ze firma B prosi o jakies plany
      dzialan w terenie/biurze owego grafika? Czy rozlicza tegoz grafika z
      poszczegolnych podzadan? Czy grafik prosi sie o urlop? Czy grafik ma obowiazek
      skladania raportow dziennych via mail lub sms???
      Czy moze firme B interesuje efekt koncowy pracy grafika? Czy spelnil swoje
      zadanie, o ktore zostal poproszony? Oczywistym jest ze jesli tak dziala dalej,
      jesli nie... bye byesmile
      A w firmie A wszystko jest do gory nogami i wszyscy to akceptujasmile Dlaczego???
      Czy ten wysoki zold jest az tak potrzebny zeby zyc? Czy czujecie sie
      oredowniczkami wyzszych idei typu Kampania Zycia???
      Powiem Wam, ze firma stworzyla pewnego rodzaju fenomen
      Pewnie nie do konca go zrozumiem bo nie jestem uzalezniony od A i nie jestem
      kobietasmile
      Ale mimo to trzymam za Was kciuki... glownie za to zebyscie nie stracily
      poczucia rzeczywistosci i zeby Wasze priorytety zawsze stawialy prace po
      rodzinie a nie odwrotnie.
      I tym optymistycznym akcentem zarzadzam cisze nocnasmile
      SoF
      • nasyj Re: the company for... 05.10.06, 22:47
        Wszystko się zgadza, nie ma z czego wyprowadzać, faktycznie wobec prawa każdy
        kapitan jest odrębnym podmiotem, który podpisuje z armią kontrakt na świadczenie
        usług. Niestety trzeba powiedzieć, że to tylko teoria i rzeczywiście nie jest
        normalnym to wszystko o czym piszesz. Owszem rozumiem, że firma A ma swoje
        określone standardy i chce by firma B ich przestrzegała, ale o ile firma B to
        robi to A nie powinna się tak wtrącać (swoją drogą z tego co pamiętam to była
        chyba o to już sprawa w sądzie). Tu pojawia się również kwestia realizacji
        planów i to jest wątek w którym kapitanowie powinni dziękować, że nie są
        traktowani jak odrębne jednostki w przeciwnym wypadku te jednostki zmieniałyby
        się z miesiąca na miesiąc gdyż jak powszechnie wiadomo plany, które daje sztab
        są w ogromnym procencie, zaryzykuje stwierdzenie, że w 90-95% nie do
        zrealizowania. Ciekawe prawda.
        Chwilkę zatrzymam się przy wątku planów. To w jaki sposób sobie tłumaczę takie
        wygórowane plany to kwestia oszczędności, no bo przecież jak kapitan osiągnie
        dobry wynik to trzeba mu dać premię, a po co przecież żołd ma mu wystarczyć.
        Tylko w takim działaniu (pisaniu zaporowych planów), jest pewna pułapka.
        MOTYWACJA. Jeśli kolejny i kolejny kwartał dostaję do ręki plan, o którym wiem,
        że go nie jestem w stanie zrealizować to jaki może mi się pojawić zapał do
        wytężonej pracy? Żaden, a wręcz przeciwnie, rodzi się coraz większa niechęć.
        Szanowny Sztabie Główny zerknijcie na to z innej perspektywy. Dajcie nam
        motywację do działania. Jeśli przestaniecie zakładać niemożliwy progres z
        miesiąca na miesiąc (armia jest zbyt wielka by mogła osiągać taki procent
        progresu), obniżycie plany tak by każdy był możliwy do zrealizowania przy
        rzetelnej pracy to zapewniam, że będziecie mieli każdorazowo nie 100%
        realizacji, ale znacznie więcej i to od każdego kapitana. Jeśli bym dostała do
        ręki plan i widziałabym że za osiągniętą sprzedaż otrzymam ten procencik więcej,
        to robiłabym wszystko by sprzedawać jak najwięcej i pracowałabym na naprawdę
        wysokich obrotach.
        Szanowny Sztabie Główny szkoda, że nie zdecydowaliście się odezwać, osobiście
        uważam, że dowództwo powinno być ze swoimi żołnierzami, rozmawiać i w miarę
        potrzeby również poklepać po ramieniu. Jeśli nie chcecie jeszcze w tym momencie
        rozmawiać to przynajmniej uważnie słuchajcie, gdyż dostajecie tu mnóstwo cennych
        informacji, które mam nadzieję wykorzystacie dla dobra całej armii.
        Na koniec chciałabym się dołączyć do głosu soldier_of_fortune i również życzyć
        byście wszyscy pamiętali i stawiali swoje rodziny na pierwszym miejscu, później
        znów swoje rodziny, a dopiero później myślcie o pracy.
        Pozdrawiam
        Nasyj
        • obserwator300 Re: the company for... 06.10.06, 11:35
          Nie jestem związany z Armią,mam w rodzinie zwyklego żołnierza,obserwuję więc
          jego zdenerwowanie kiedy co dwa tygodnie dostaje paczkę i ostatnio zdarza się
          to coraz częściej: nie ma zamówionych produktów ,nadziwić się nie mogę dlaczego
          ona jeszcze w tym jest!Chodzi na jakieś spotkania, tam ją ladują energią w
          stylu:szukaj nowych klientów!,więcej zarobisz!itd..ostatnio nawet byla na
          jakimś spotkaniu i proponowano jej wielce zaszczytne
          stanowisko ,prestiżowe,bonusy..zastanawia się...a ja tak czytam sobie te posty
          i nadziwić się nie mogę,ze tyle jest w Was zalu i goryczy i ze nikt na takie
          posty nie reaguje! więc jak to jest,ze tam gdzieś u góry siedzą sobie ludzie i
          nie zależy im na dobrej atmosferze?na zadowolonych
          żolnierzach,kapralach ,kapitanach i calej tej Armii? To co?stwarzają fikcję
          super Armii?dają plany sprzedaży nierealne aby nie placić pensjii?nie zabiegają
          o pelne paczki w/g zamówień zolnierza nie licząc się z konsekwencjami?bo kto
          dziś będzie czekal tak jak moja zona na jakieś malowidlo na twarz już drugi
          miesić?poprostu poszla do sklepu..a mój rodzinny soldat stracił klienta z tego
          co wiem sytuacja nie jest taka po raz pierwszy..wiecznie czegoś nie ma!Czy w
          dobie takiej konkurencjii na rynku ,szczególnie w tej branży możecie sobie na
          to pozwolić?!!!!Poprzedni list był o motywacjii,z racjii zawodu trochę się na
          tym znam,ma rację Nsyj ,bo mnie też zabrakloby motywacjii. Zauwazylem też pewną
          zalezność,niezadowoleni,sfrustowani ludzie bez względu na jakim są
          stanowisku ,zawsze będą zaglądać do kiszeni tym "wyżej", czytam więc ,ze
          kapitan to ma...ja kapral nie..a zwykly żołnierz mówi: oni ze mnie zyją i to
          calkiem dobrze ...kolo sie zamyka.Szkoda..bo przez parę lat widzalem ognie w
          oczach rodzinnego zolnierza kiedy proponowala nam Wasze produkty i widzę ze z
          miesiąca na miesiąc tego zaru jest już coraz mniej.
          Pozdrawiam
          • braveheart10 Wszystko co dobre szybko się kończy. 06.10.06, 13:02
            Wszystko co dobre szybko się kończy.
            Avon też stracił to coś, co miał w sobie kilka lat temu i te czasy już nie
            powrócą. Kiedyś było naprawdę sympatycznie, z przyjemnością chodziło się do
            pracy, panowała szczera życzliwość i padały miłe słowa. Dziś jest zupełnie
            inaczej. Liczą się tylko plany sprzedaży, plany rekrutacji, wyniki i
            najważniejsza kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Nie ma już spotkań przy kawce
            organizowanych dla konsultantek podczas zbiórki zamówień, nie ma miłych słów,
            nie ma zwykłych rozmów na zwykle codzienne tematy. W niewielu okręgach są
            spotkania świąteczne, spotkania dla klubowiczek, oficjalne wręczanie nagród.
            Teraz broszki rozdawane są w biegu, na ulicy albo leżą w biurach kapiatanów i
            trafiają zczerniałe po miesiącach do Klubowiczek bo przecież ważniejszy jest
            prospecting niż jakiś miły gest. Przy zbieraniu zamówień, jeżeli kapitan w ogóle
            raczy się pojawić padają tylko pytania: " na ile jest pani zamówienie, ile ma
            pani teraz klientek, nie ma pani jakiejś koleżanki chętnej do współpracy?".
            Atmosfera z miłej przerodziła się w nachalną. Normalni kiedyś ludzie zamienili
            się w roboty zaprogramowane przez Kwaterę Główną. Kaprale są "wyrzucani" z auta
            przez kapitanów w terenie bo "idzie coś fajnego". Bo trzeba zrobić kolejny plan,
            nieważne jak, byleby zrobić i zdobyć kolejny serwis do herbaty, który nie
            zostanie nawet z kartonu wyjęty. Słyszy się "zdobądź chociaż telefon, potem ją
            przerobimy, na kolanie podpiszemy umowę albo lepiej przez telefon, nie będzie
            trzeba do tej dziury drugi raz jechać".To słowa kapitana, który przeszedł pranie
            mózgu w Kwaterze Głównej. Ludzie, gdzie jakiś szacunek dla innych i samego
            siebie??? Tak zdobywa się teraz konsultantki. A Liderów... wolę nie opisywać bo
            mi wstyd. A jak się awansuje to opisywałam już wcześniej, po znajomości.
            Wszystko co dobre szybko się kończy. Powiem tylko, że będzie mi bardzo ciężko
            rozstać z Armią po tylu latach ale chyba nie mam wyboru. Nie potrafię stać się
            jednym z tych robotów.
            • goniaczek1 Re: Wszystko co dobre szybko się kończy. 06.10.06, 14:32
              Dotykacie wiele prawdziwych wątków i za to chwała. Zwłaszcza paragrafowi...
              Jednakże od pewnego czasu dyskusja irytuje mnie do głębi. Dlatego postanawiam
              wyjść na chwilę z cienia. Braveheart10 pisze o braku życzliwości i nachalnych
              dyskusjach Kapitanów w dniu zbierania zamówień. Żenada....Skoro wiadomo że tę
              Armię tworzą Ludzie, to znaczy to również że sami ludzie przyczyniają się do
              tak daleko idących zmian. Sami rozdajecie broszki w biegu? Sami też ciągle
              narzekacie....Proponuję zatem zająć się maluczkim człowiekiem, każdym zdobytym
              rekrutem aby było inaczej. To my sami tworzymy tutaj zasady.
              Jestem w Armii przeszło 10 lat i komentarze na temat skór w samochodach.....
              Brrrr. Sama jeżdżę w skórach. I nikomu nigdy nic nie ukradłam. Uważam, że
              zaglądanie do cudzego (czerwonego) portfela jest nietaktem w każdym przypadku.
              I zamiast czytać i odpisywać na te posty, czasem lepiej pojść i solidnie
              popracować.....
              Nie psujcie tej Armii od środka.... Jak robaki. Narzekać jest łatwiej, to
              oczywiste...
              • braveheart10 Re: Wszystko co dobre szybko się kończy. 06.10.06, 16:16
                Ojoj, jakiś kapitan się nam zdenerwował, prawda zabolała? Ale tak to niestety
                wygląda. Co do Twojej skóry się nie czepiam, ale przepraszam za czyją ciężką
                pracę wozisz tyłek na skórze? Za pracę wyrzuconego na ulicę kaprala. Więc
                podaruj sobie takie mądrości. Możeby tak wysadzić tyłeczek ze skóry, odstawić
                laptopik i ruszyć na ulicę razem z kapralami? Kiedyś tak było, ale teraz widać
                nie wypada. A co do Klubowiczek to niestety ale wcale nie są doceniane, jak te
                czekoladki, które generalicja teraz wymyśliła będą tak długo leżeć w biurze jak
                u mojego kapitana broszki rózyczki, to ja dziękuję za ich cudowny smak po pół roku.
                • goniaczek1 Chcecie Bajki? 06.10.06, 16:50
                  .... Dawno, dawno temu, kiedy w Naszej Armii nie było jeszcze Kaprali,
                  Kapitanowie sami rekrutowali, pracowali w pocie czoła na ulicy i wypełniali
                  swoje obowiązki bez możliwości poskarżenia się w takim poście. Braveheart10.
                  Daruj sobie zatem mądrość wszystkich pozjadanych rozumów, zazdrość to nie jest
                  najlepsza emocja a widać jak Tobą targa.....
                  P/s Nie wyrzucam Kaprali na ulicę, jakoś sami wiedzą co przynosi im zyski. I
                  dzięki Panie Najwyższy za takich a nie innych...... smile Uciekam do pracy, czego
                  i Wam życzę.
                • rev70 Re: Wszystko co dobre szybko się kończy. 08.10.06, 17:49
                  hey kaprale i kapitanki pracujcie nie zajmujcie sie plotkami i zaglądaniem
                  innym do kieszeni. pożądny kapral jak się postara to nie musi nic robić tylko
                  to co robi dla Armii i nieźle sobie może żyć. A kapitanowie nie są po to by
                  chadzać po ulicach i werbować rekrutów oni są od tego by werbowac i szkolic
                  kaprali i tym sie od nich różnią. Opisujecie tu wszystko zakmuflowane
                  zapożyczeniami z prawdziwych sił zbrojnych RP i obrażacie te kilkadziesiat
                  tysięcy chłopców i dziewcząt, którzy na sygnał mają jechać i bronić z karabinem
                  waszych często zbyt tłustych tyłków, choć zarabiają dużo mniej niż wasi kaprale
                  nie mówiąc o kapitanach. Jeśli macie odwagę pisać to piszcie i nie obrażajcie
                  swym pisaniem innych bo to nie fair. AVON jak wszystkie firmy i instytucje
                  psuje sie od głowy i tam szukajcie źródeł problemów a nie gryźcie siebie na
                  wzajem. Może zorganizujecie wiec przed siedzibą na Słowiczej. To by było coś a
                  nie takie biadolenie. Zachowujecie się jak baby które albo umieją tylko
                  plotkować albo biadolić, a te najgorsze to robią obie rzeczy na raz. Spójrzcie
                  na to co sie dzieje w innych firmach, jaka jest koninktura w handlu kosmetykami
                  jesteście przecież managerami niższego (kaprale) i średniego szczebla
                  ( kapitanowie) więc czegoś od siebie też powinniście wymagać. NIe możecie
                  rozpamiętywać jak było kiedys bo czasy się zmieniają. Było kiedyś super potem
                  było coraz gorzej ale taka jest polityka dużych firm. Na start inwestują potem
                  jak już osiągną pewien poziom to powoli zaczynaja dawać mniej by w pewnym
                  momencie zacząć doić swoją dojną krowę i atakują kolejny rynek np. w
                  kazachstanie i to normalne ekonmiczne zasady które pozanłybyście gdybyście były
                  choć trochę ekonomicznie wykształcone. Ale wy nic tylko narzekać. Niedawno był
                  agent KGB z Rosji który sprawił że 1/5 rekrutów zwiała bo im się nie opłacało
                  zamawiać. Upusty są tak atrakcyjne jak 80-cio letnia staruszka po liftingu
                  gdzie najodważniejszy nawet pretendent do jej uroków musiałby być ślepy i nie
                  mieć pozostałych zmysłów w porządku. Zrobiono coś? Nic. Dalej 15% i tak
                  dalej... prezenty rzucające na kolana... motywacja do pracy 0% naczelny
                  niedługo kończy kadencję i niewiele się zmieniło być może on jest z siebie
                  zadowolony bo już ma gdzieś zaklepane stanowisko. Może by zrobił coś takiego
                  jak SLD jak odchodziło to prawdziwej Armii dało na pożegnanie porządne
                  podwyżki. Może jakiś stały dodatek na koszty dla kapitanów i kaprali choć 1
                  mały procencik może nawet 0,5 małego procencika. Hej dziewczyny i nieliczni
                  chłpcy bawmy sie dalej bo ta zabawa mimo kłopotów przynosi i satysfakcję. Różną
                  różnym trybikom całej tej maszyny. Czasem jakiś trybik sie rozkruszy połamie
                  ząbki ale jakże szybko na jego miejsce wskakuje następny. Show must go on! by
                  by my friends, na Słowiczą marsz tam są trybiki które trochę nie pasują często
                  kręcą się w przeciwnym kierunku lub nie kręcą się wcale.Blokują. A tak w ogóle
                  to ide napić się dobrego włoskiego winka bo mnie nie jest źle.
                  Buziaki dla wszystkich OMS i Liederów.
                  Revolucjonistka
              • soldier_of_fortune Re: Wszystko co dobre szybko się kończy. 06.10.06, 19:01
                Drogi Goniaczkusmile
                Tej Armii nie psuja ludzie od srodka. Ta Armie niszczy kilka rzeczy:
                nieumiejetnosc dostosowania procedur wymyslanych przy biurku przez super
                expertow do realii panujacych w terenie, zachlannosc Kwatery Glownej co do
                ilosci rekrutow, zly program kaprali i jeszcze kilka innych pomnijeszych rzeczy.
                To co sie dzieje wsrod oficerow jest tylko wynikiem tych naciskow z gory na
                coraz wiekszy i wiekszy stan kadry przy calkowitym braku motywacji. Ludzie
                zaczynaja po prostu "odwalac" to co maja do zrobienia bez wkladania serca w to
                wszystko. A wlasnie to serce tworzylo atmosfere poczatkow Armii. Dziwisz sie, ze
                ktos zaczyna Ci zagladac do portfela? A ja nie. To ze nie ukradlas nic tu nie
                zmienia. Ale to ze dostajesz 100 razy wiecej niz poczatkujacy kapral, ktory robi
                w terenie 100 razy wiecej niz Ty moze kazdego zdemotywowac i sprowokowac do
                narzekania. Bo czymze oficerowie w randze kapitana roznia sie od kaprali???
                Czesto niczym... no moze tylko tym, ze mialy szczescie znac kogos dzieki komu
                zostaly polecone. Ja znajac sporo kapitanow znam tylko jeden przypadek, w ktorym
                kapral awansowal na kapitana dzieki swojej pracy.
                A skoro tak bardzo irytuje Cie ta wymiana opinii na temat Armii to moze po
                prostu powinnas zajac sie praca lub innym milym zajeciem. Po co sie
                niepotrzebnie denerwowacsmile
                SoF
    • avonkania Wizytacja z NATA:) 10.10.06, 20:50
      Skoro już jesteśmy w NACIEsmile a wiadomo że pańskie oko konia marszałkowego tuczy,
      i upewnia go, że podąża w dobrym kierunku, więc czasem warto zrobić np.
      niezapowiedziana wizytę...

      z dobrze poinformowanych źródeł dowiedziałam się, że w przyszły wtorek naszą
      kwaterę gówną nawiedzi sam ...

      szef wojska - Żorż Dabliu!!

      Znaczy nieznam sie na tych stopniach armijnych ale przybędzie bóg sam w osobie
      samego Andrewa Yanga.
      Już podobno malują trawę na niebiesko, a zakładowy fryzjer pracuje 24 godziny na
      dobę.

      Może warto jakąs pikietkę tudzież demonstracyjkę zrobić, hasła powiesić na
      płocie, najlepiej w języku odpowiednim (bo nikt jej nie przetłumaczy) coby
      Andrea zastanowiła się komu płaci i za jakie kompetencje.

      Gówna kwatera ponoć przy lotnisku samym się mieści, wiec szybko zwiałaby
      zpowrotem do domusmile
      Może przy okazji zabierając jakies jointy z sobąbig_grin
    • kki1 nuuda 18.10.06, 23:23
      zawiało nudą, nic twórczego, nic ciekawego się już tu nie dzieje. Temat
      wyczerpany. Po prostu znudziło się wszystkim. A może wszyscy na froncie ?!
      • pulpitka Re: nuuda 19.10.06, 09:05
        może znudziło się paragrafowi pisanie, a może się po prostu wystraszył, że
        Generałowie go zlinczują, jak zacznie opisywać ich po kolei
        podobno na konferencji Generałowie niby się nie bali, wmawiali swoim Kapitanom,
        że wszystko jest w porządku (w związku z tą publikacją na forum), i dodawały, że
        znajdą tego, kto to napisał
        alez Generałowe są "mądre" inaczej big_grin - już widzę, jak piszą pismo do portalu
        gazeta.pl, że użytkownik paragraf napisał o Armii, a Armia to my, a my nie
        pozwolimy na opisywanie nas, proszę dać nam adres tej osoby
        a paragraf siedząc sobie w domku, odpoczywając po ciężkim dniu na froncie
        wojennym nagle widzi jak wpada brygada antykapitanowa w osobie 16 Generałów i
        orzeka wyrok: "winny"
        już widzę jak w portalu gazeta.pl lali by ze śmiechu na takie pismo
        • paragraf2222 Re: nuuda - zapracowanie 20.10.06, 21:04
          To nie strach smile

          No zarobiona jestem, no.
          Ale już kończę kolejny długi post i za dni kilka pewnie go zamieszczę. No
          chyba, że do tego czasu wpadnie brygada. Mam tylko nadzieję, że jeśli tak się
          stanie to w anclu dane mi będzie pisać jeden list na miesiąc. I napiszę go
          oczywiście do Was smile
          • pulpitka Re: nuuda - zapracowanie 20.10.06, 22:41
            wspaniale, że się odzywasz smile
            mam nadzieję, że napiszesz, bo już sluchy chodzily, że to koniec opowieści
            czy jutro paragraf będzie na imprezie KR ??
            • braveheart10 Re: nuuda - zapracowanie 30.10.06, 17:44
              Chyba jednak dobrze słuchy chodzą, że to koniec opowieści? Chyba jednak Paragraf
              dał się zastraszyć? Coś się wydarzyło najprawdopodobniej na Defiladzie, albo
              może padły jakieś słowa o wygnaniu bo to od tego czasu paragraf się raczkiem
              wycofuje. Szkoda tylko, że zabrakło typowo żołnierskiej odwagi, żeby kontynuować
              to dzieło. No ale z drugiej strony to zrozumiałe, że spluwa przy skroni raczej
              nie wpływa dobrze na wenę twórczą. Ale i tak wszystkie zawarte tu posty dały
              wiele do myślenia i przetarły oczy tym naiwnym i zaślepionym sztucznymi
              uśmieszkami i ogólnie panującą w armii obłudą. Wśród kapralek, z którymi
              rozmawiało się na temat tych postów doszłyśmy do jednego ważnego wniosku:
              wybieramy rodziny, nie Avon. Koniec z wyciskaniem z siebie ostatnich potów.
              • pulpitka Re: nuuda - zapracowanie 30.10.06, 18:24
                ah, a już myślałam, że moze nastapiła reaktywacja paragrafa, ale coż wojna
                zbiera żniwo w Armii
                tak, takie plotki chodziły i dalej chodzą, choć wtedy mówiono o zastraszeniu
                teraz o skuteczności zastraszenia

                zresztą powiedzmy sobie otwarcie, że Avon nie byłby w stanie NIC zrobić komuś
                kto opisuje na publicznym forum swoje spostrzeżenia
                zauważcie, jak Avon robił w gacie jak były procesy, szum w mediach, zatrucie
                pracowników w Garwolinie, oni nie są skorzy do rozdmuchiwania publicznie takich
                spraw, które wolą rozpatrywać w czeluściach swoich gabinetów

                powiem Tobie braveheart10, że razem z innymi kapralkami nie jesteście same, bo z
                kim nie rozmawia się o firmie, o genialnej opowieści paragrafa to każdy dochodzi
                do jednego wniosku, że: nie warto zabijać się, bo nikt tego nie doceni - i to
                nie tylko jeśli chodzi o kaprali, ale takze żołnierzy, w tym żołnierzy z
                medalami, którym rzuca się ochłapy na pocieszenie, mówiąc, że jest i będzie co
                raz lepiej - tylko nie dopowiada się reszty - lepiej, ale nie nam, tylko
                Kwaterze Głównej
                • braveheart10 Re: nuuda - zapracowanie 30.10.06, 20:03
                  Więc chyba jednak pora pożegnać się z Paragrafem? A może znajdzie się ktoś kto
                  go zastąpi? Czekamy.
                  Co do robienia w gacie Droga Pulpitko, to ciągle Avon robi w gacie bo to widać
                  po wynikach jak wszystko się wali. Mnóstwo osób zmieniło swój stosunek do pracy
                  o 360 stopni bo te fakty, które zostały na forum opublikowane podcięły tysiące
                  skrzydełek. I to, że paragraf przestał pisać to nie znaczy, że wszystko wróci do
                  normy. Już nie wróci bo zbyt wiele jest aktualnie przykładów popartych faktami,
                  że już osiągnięcie choćby stołka kapitańskiego jest bez układów i włazidupstwa
                  niemożliwe. A w Armii jest jeszcze mnóstwo ludzi, którzy mają swój honor i swoje
                  zasady i mają inne ambicje niż lizanie tyłka wyższym stołkom, żeby coś osiągnąć,
                  więc olewają sprawę. Firma sama swoimi ruchami pionków się pogrążyła i pogrąża
                  coraz bardziej. Program Liderów, nowy tragiczny Klub Róży, coraz marniejsze
                  defilady bez profesjonalnej oprawy i profesjonalnych szkoleniowców, od lat
                  kubki, długopisy, ręczniki, parasolki. Nuda. A urozmaicenie czekoladkami i
                  kartkami gratulacyjnymi jest na poziomie przedszkola a nie tak wielkiej
                  korporacji. Kolejny krok ku przepaści. Zapewne będzie więcej klubowiczek.
                  Pozdrawiam Kwaterę Główną i tego inteligenta, który wpadł na tak powalający
                  pomysł.
                  • paulinkaka Re: nuuda - zapracowanie 31.10.06, 08:28
                    Patrzeć przykro jak to wszystko się rozkłada na łopatki. Zastanawiam się czy
                    komuś na górze zalerzy, żeby firma rozpadła się, bo wszystko co robią to do
                    tego prowadzi?
                    Progam Liderzy-niewypał na nasze realia, LS których ciężko znaleźć, a jak
                    znajdziesz i taki Lider zobaczy jakie ma mieć żołdy to w oczy Tobie się śmieje.
                    LS szybko dezerterują. Zamiast armia rozrastać się to maleje, zamiast sprzedaż
                    rosnąć to jest dużo mniejsza niż w tamtym roku.Co sie dzieje???
                    • paragraf2222 Dlaczego tak się dzieje? 31.10.06, 22:05
                      To proste.

                      Dowództwo jest jakie jest. I nie wymyśli prochu. Niestety!!!

                      Przykładem Dział Instruktorów.
                      Nasi Instruktorzy żyją inną epoką. Epoką, która minęła! Niestety nowa krew w
                      tej jednostce niczego kreatywnego nie wnosi. A szkoda bo wydawało się, że
                      wybory nowych Instruktorów były przemyślane i trafione.
                      Ale Wielki Instruktor jest tak wielki, że nie zauważa niczego i nikogo innego a
                      zakrzyczeć potrafi każdego!!!

                      Słyszałam, że są nowe-stare pomysły na pozyskiwanie nowych rekrutów, oparte na
                      zasadzie oszukiwania potencjalnych rekrutów. Są one mało skuteczne choć bardzo
                      zabawne. Żeby nie powiedzieć żałosne!!!

                      Jak rozumiem, traktowanie innych jak idiotów jest obligatoryjne w Kwaterze
                      Głównej. Obawiam się, że ta ceniona przez GenerAlicję kompetencja, nie sprawdzi
                      się na froncie. A sposób na nowego rekruta, na zasadzie pytania o ulicę,
                      sąsiadkę, pieska czy inny bunkier, i przy okazji pytanie go czy widział nasz
                      katalog, jest traktowaniem ludzi jak idiotów. Nie przeczę, że działało to kilka
                      lat temu. Działało, ale od tego czasu wiele się zmieniło. Przez naszą armię
                      przetoczyło się parę setek tysięcy rekrutów, którzy zaczepieni teraz w ten
                      sposób powiedzą nam co myślą o tak idiotycznym sposobie zaczynania rozmowy.

                      Jak rozumiem Wielki Instruktor przeczytał kiedyś książkę dla początkujących
                      ulicznych akwizytorów i stosuje tę jedyną prawdę, którą zapamiętał z tej
                      książki.

                      Informacja dla Wielkiego Instruktora: Od czasów wydania tego podręcznika minęło
                      kilkanaście lat i pojawiło się kilka nowych pozycji w sklepach. Polecam
                      odwiedzenie księgarni. Choć to będzie się wiązało z trudnym zadaniem jakim jest
                      czytanie ze zrozumieniem.


                      Ciekawa jestem, czy po tym jak nowe szkolenie przekażą Kapitanom specjaliści od
                      szkoleń najwyższej klasy czyli Wielka Instruktorka i Generał Falcon (nie wiem
                      tylko co robi w tym towarzystwie Genrałowa Rose???),w podobny sposób będą je
                      prowadzić Instruktorzy dla naszych Kaprali?? Jeśli tak to będzie tragedia!!!!
                      Choć mam nadzieję, że jeszcze trochę samodzielności im zostało i dalej potrafią
                      myśleć.


                      I jeszcze jedno. Tak dla refleksji. Może Wielki Instruktor zademonstruje nam
                      skuteczność tych działań, które podobno stosuje od wieków (!). Może
                      zaprezentuje nam to na szkoleniach, które ma prowadzić.
                      Chociaż czego tu wymagać, przecież w książce dla akwizytorów zapewne nie jest
                      napisane o cyklach demonstracji i obserwacji tak jak i o tym, że szkolenia
                      powinno się prowadzić aktywizując grupę a nie tylko gadając.
                      A z tego co wszyscy wiemy to Wielki Instruktor ma zapędy do głośnego i
                      żywiołowego przemawiania (gadania) z rozbieganym wzrokiem, gdy ma więcej niż
                      dwóch słuchaczy. Choć po chwili nikt z tych słuchaczy go nie słucha to jemu to
                      bynajmniej nie przeszkadza.

                      Ciekawa jestem, czy kiedykolwiek GenerAlicja pofatyguje się na takie szkolenie,
                      prowadzone przez Wielkiego Instruktora by zobaczyć jak ono jest prowadzone?
                      Może wtedy GenerAlicja złapie refleksję, że promowanie takich ludzi bez
                      jakiegokolwiek sprawdzenia ich kompetencji (poza jedną wspomnianą wyżej)na
                      kluczowe stanowiska jest dziwnym działaniem.

                      A w przypadku Wielkiego Instruktora sprawdzenie kompetencji było bardzo proste.
                      Wystarczyło tylko poprosić go o poprowadzenie szkolenia pokazowego (ale nie
                      gadania przez kilka godzin na okrągło) lub sprawdzić wyniki dywizji, które
                      prowadził czy tez jeszcze lepiej: wyniki pozyskiwania rekrutów jakie uzyskiwali
                      Kapitanowie zrekrutowani i wyszkoleni przez Wielkiego Instruktora w czasie gdy
                      nimi dowodził. A może wystrczyło sprawdzić jak Wielki Instruktor opanował jeden
                      ze standardów (skoro ma być teraz strażnikiem standardów), np. Standard
                      Mianowania Kaprala.

                      Po tych wynikach widać było, że nie wystarczyło ciagłe wydzwanianie do
                      Kapitanów i poganianie ich przez telefon. Bo chyba nikt nie wierzy, że Wielki
                      Instruktor pracował z Kapitanami na froncie, tak jak to ,od czasu gdy
                      awansował, w czasie wszystkich rozmów przedstawia. Nie, on miał dwie metody
                      pracy. Albo krzyczał przez telefon albo krzyczal w COKu. W obu przypadkach
                      równie głośno co z małą ilością sensu. Ale wg niego był fun!!!

                      I to dlatego Paulinko jest tak źle w naszej armii.

                      Proste.

                      Kapitanowie podzielcie się Waszymi wrażeniami ze szkoleń prowadzonych przez
                      miłościwie nam panujących.
                      • pulpitka Re: Dlaczego tak się dzieje? 02.11.06, 08:31
                        GenerAlicja po prostu ma klapki na oczach i słyszy to co chce usłyszeć, widzi
                        to, co chce zobaczyć
                        oczywiście wszystko oparte o przekręty, bo jakby mogło być inaczej
                        szkolenia od sporego już czasu stały się piętą Achillesową Avonu, bo skoro każdy
                        nowy dowódca coś zmienia, i zmienia ze złego na gorsze to idąc odmianą tego
                        przymiotnika zadać można pytanie - czy już mamy najgorsze ?
                        te zaczepki kandydatów na rekruta są żałosne !!! żeby nie powiedzieć śmieszne
                        ostatnio bym padła ze śmiechu jak zobaczyłam na własne oczy skutki tych szkoleń:
                        1) kapral łapie potencjalnego rekruta i mówi, jak on pięknie wygląda, jaką ma
                        wspaniałą cerę; rekrut wystraszony, ale słucha dalej; kapral produkuje się dalej
                        i mówi, że moze poprawić swoją cerę (a przecież dopiero słyszał, że ma dobrą)
                        produktami Armii; na to rekrut mówi, że ma swojego żołnierza, który dzielnie
                        melduje się u niego w domu i dostarcza; na to kapral, że moze sam rekrut sobie
                        tak zamawiać; rekrut na to rzecze tak: ja nie mam czasu na takie głupoty,
                        przyszedłem sobie powąchać zapachy, które zaraz zamówię u mojego żołnierza smile
                        2) kapral próbuje namówić następnego rekruta do współpracy i właśnie pyta o
                        sąsiadki, a tu pech - rekrut mówi: a co to k... Ciebie obchodzi i odchodzi
                        takich scenek widziałam tysiące, w tym i takich, gdzie ludzie nie chcieli zostać
                        żołnierzami naszej Armii, bo mają przecież stoiska kaprali i kapitanów i tam
                        mogą sobie kupić co chcą, więc po co mają sami latać do lokalnych kwater,
                        martwić się brakami itd. skoro na stoliku kupią sobie co chcą, albo obsłuży ich
                        wzorowy żołnierz


                        nota bene GenerAlicja i reszta jej współbraci wojennych tak chcieli mieć dużo
                        żołnierzy w Elitarnej Jednostce i rozdać złote medale, że pierwszemu żołnierzowi
                        pozwolili, by jechał z małżonkiem do Krainy Tubylców (choć regulamin zabraniał
                        tego), no bo na to są pieniądze, a jedenastemu żołnierzowi podniesiono racje
                        żywieniowe, by tylko dostał się na szczyt, no bo byłby to szczyt wszystkiego
                        jakby nie był wykonany plan - a i tak nie był smile
                        GenerAlicja podobno także dzielnie ukrywa kłopoty w terenie, bo każdy list z
                        opisem sytuacji a la paragraf wink, który przychodzi do Kwatery Głównej trafia w
                        jej ręce, a że są to ręce nie lubiące brudu, natychmiast brud z wojennych
                        terenów jej zmywany
                        ciekawych rzeczy można było się dowiedzieć od żołnierzy na zlocie Elitarnej
                        Jednostki i jak mówi powiedzenie, że drzewo psujące się od korzeni nie da
                        owoców, tak i w tej Armii owoców GenerAlicja nie zje zbyt dużo w te święta
                        • paragraf2222 Re: Dlaczego tak się dzieje? 02.11.06, 12:01
                          Tak, to swietne przykłady.

                          Pamiętam jak dawno, dawno (O rany, jak to dawno było - pewnie od tego czasu
                          moja cera bardzo się zmieniła smile) Pierwszy Rekrut naszej armii, który był wtedy
                          na miejscu Wielkiego Instruktora uczył mnie tych metod.

                          Co tam jeszcze był???

                          Metoda na biżuterię - OCh, Ach ...jaką masz piękną branzoletkę, naszyjnik,
                          kolczyki, itp. Oczywiście zawsze było to przy kawie w kawiarni i nigdy na ulicy
                          nie było stosowane ale wyobrażam sobie minę potencjalnego rekruta. I nerwowe
                          sprawdzanie czy te precjoza jeszcze ma?

                          Metoda na katalog w przeźroczystej reklamówce w kolejce, autobusie, u fryzjera
                          (swoją drogą ciekawe, dlaczego Armia nie produkuje przezroczystych reklamówek -
                          to taka niespójność)

                          Metoda na pieska - nie, nie to nie to o czym myślicie!!! To metoda chwalenia
                          pieska i zachwycania się nim w czasie gdy on gryzie Waszą nogawkę lub sika na
                          nią. Cel uświęca środki!!!

                          Ciekawe kiedy ostatni raz nasi instruktorzy próbowali tych metod na żywym
                          organiźmie??? A nie tylko w studio filmowym i w czasie szkoleń.

                          No ale czego tutaj wymagać??

                          Ciekawe jest to, że nikt tego nie kontroluje i nie sprawdza. To niesamowite w
                          tak dużej firmie.

                          Zaczęłam od klasyka jakim był Napoleon. Pozwolę sobie zacytować jeszcze
                          jednego. To Józef Stalin, który w 1931 roku na konferencji (!) mówił mniej
                          więcej tak:

                          "To dobrze, że konferencja podejmuje się wykonania planu na rok 1931 i
                          wykonania pięcioletki w trzy lata. (...)
                          Co potrzeba, ażeby wykonać wyznaczone wskaźniki(...)?
                          trzeba stworzyć dwa podstawowe warunki.
                          Po pierwsze, musimy stworzyć realne albo-jak to u was mówią-"obiektywne"
                          mozliwości wykonania planu.
                          Po drugie, potrzebna jest wola i umiejętność zarządzania naszymi zakładami w
                          taki sposób, aby te możliwości wcielić w życie.
                          (...) Czy mamy wszystkie możliwości niezbędne do wypełnienia wskaźników na rok
                          1931?. Tak, mamy takie możliwości.
                          A czy możemy spełnić drugi warunek - to znaczy, czy umiemy odpowiednio
                          wykorzystać te mozliwości?
                          Inaczej mówiąc, czy mamy odpowiednio zorganizowane zarządzanie fabrykami,
                          zakładami, kopalniami? czy w kwestii kadry zarządzającej wszystko układa się
                          pomyślnie?
                          Niestety w tej kwiestii nie wszystko układa się pomyślnie. I my jako
                          bolszewicy, musimy to sobie powiedzieć wprost i szczerze.

                          Co oznacza zarządzanie produkcją? U nas nie zawsze patrzymy po bolszewicku na
                          problem kierowania przedsiębiorstwami. U nas nierzadko myślą, że kierować to
                          znaczy podpisywać papiery, polecenia. Smutne, ale to fakt. Czasem mimo woli
                          przypominają mi się pompadurzy Szczedrina (to taka satyra na stosunki społeczne
                          w XIX-wiecznej Rosji- to przypis dla gen. Falcona choć nie tylko smile). Czy
                          pamietacie, jak pompadurowa pouczała młodego pompadura; Nie zawracaj sobie
                          głowy nauką, nie zgłębiaj istoty rzeczy, niech inni to robią, to nie twoja
                          sprawa- do ciebie należy podpisywanie papierów.
                          Trzeba przyznać ze wstydem, ze i wśród nas, bolszewików, jest niemało takich,
                          którzy kierują poprzez podpisywanie papierów. A jeśli chodzi o zgłębianie
                          istoty, o zapoznanie się ze sprzetem, o ambicje, by zostać prawdziwym
                          gospodarzem. Tego akurat ani-ani!!!"

                          Oczywiście gen. Falcon i jemu podobni fukając powie: co ten paragraf o
                          bolszewikach pisze, przecież to bez sensu.
                          I w tym cały problem, niestety. Problem w tym, że Falcony nie są w stanie
                          zroumieć porównania. A jeśli już starają się, angażując do granic bólu
                          połączenia synaptyczne, to dojda do wniosku, że to my kapitanowie jesteśmy temu
                          winni. Tak jak Józef Wissarionowicz, mimo słusznych tez swojego przemówienia,
                          nie widział ani jednego błędu w swoim postępowaniu.

                          I problem w tym, że nie zgłębiają istoty rzeczy a tylko powielają stare wzorce,
                          które (powtórzę to raz jeszcze) sprawdzały się dawno temu, ale teraz niestety
                          nie. A z nauczeniem się nowych sposobów to tak jak u młodego pompadura.
                          Smutne, ale to fakt!!!

                          • anetaavon Re: Dlaczego tak się dzieje? 02.11.06, 15:00
                            Dokładnie tak Szanowny Paragrafie, smutna ta nasza rzeczywistość frontowa....

                            A skoro już o metodach na rekrutów to gratuluję pomysłów Kwatero Główna (wiem
                            że śledzicie wątek z niemałą ciekawości ?!) żaden sprzedawca dywanów (niechce
                            tu nikogo obrażać-chodzi o porównanie) lepszych nie wymyśli!!!!!!!!!!!!

                            Informuję tylko że metody te znane Wam zapewne z podręczników (ach te płatne
                            studia) aktualne były 6-8lat temu......

                            Ciekawe jak to jest że nazywają się Genarałami (Menadżerami), rzekomo my też
                            jesteśmy Drogie Kapitaństwo i Kapralstwo średniego rzędu Generałami a próbują
                            zrobić z nas podrzędnych akwizytorów!!!!!!

                            Czołem Żołnierze....
                            • virginia15 Re: Dlaczego tak się dzieje? 02.11.06, 16:27
                              Najgorsze w tym wszystkim jest to, że z niektórych udaje się Armii zrobić
                              podrzędnych akwizytorów rekrutujących w taki właśnie sposób. I jak patrzę "na
                              to" co obecnie kapitanowie rekrutują na kaprali to mi ręcę opadają. Nie
                              obrażając nikogo ale uważam, że pracując w firmie kosmetycznej trzeba jakoś
                              wyglądać i przedewszystkim się "po polskiemu" wysławiać. A kapitanowie mając we
                              krwi nawyki naszego Wielkiego Szefa-Szkoleniowca ( dla mnie to zupełne
                              nieporozumienie, to mógłby być co najwyżej Szef Przekupek na targu ) zagadują
                              taką nową, nic nie kumającą istotkę, robią jej pranie mózgu i już mają nowego
                              kaprala, którego jeszcze tego samego dnia wypuszczają w teren. I nie ważne, że
                              ten nowy kapral nic nie rozumie z tego co mu w tempie karabinu maszynowego
                              własnie przekazano, że nie wie nic o firmie, że nie wie co ma sprzedawać, że nie
                              wie jak to robić i że nie rozumie czemu trzymając katalogi w ręce ludzie omijają
                              go szerokim łukiem. A odpowiedź jest prosta, ludzie mają dość nagabywania,
                              wciskania avonowskich bredni i kaprala na każdym rogu ulicy. Za niedługo Armia
                              natworzy nas więcej niż latarni na ulicy a patrząc na poziom szkoleń i na to, że
                              na kaprali już też mianuje się "wszystko co się rusza" to będziemy coraz
                              częściej omijane szerokim łukiem. A Wielki Szkoleniowiec zamiast kręcić się na
                              obrotowym stołku powinien zacząć panować nad tą masową produkcją i wypuszczaniem
                              w teren "byle czego, na byle jak długo" bo to do niczego dobrego nie doprowadzi.
                              • paragraf2222 Re: Dlaczego tak się dzieje? 02.11.06, 21:03
                                Proponuję trochę tonować wypowiedzi na temat kadry średniego szczebla.
                                Taka Armia jak nasza z załozenia jest dla wszystkich tych, którzy chcą
                                spróbować. I tego im nie możemy odmawiać.

                                Znam wiele osób, które nie otrzymałyby angażu w wielkich koncernach bo
                                rekrutujący stosują te same kryteria co virginia. I nie chcę dyskutowac czy to
                                dobrze, czy źle, że takie kryteria są stosowane w innych firmach. Ale też wiele
                                z tych osób otrzymując szansę w naszej armii mogło się rozwinąć i że tak użyję
                                armijnej nomenklatury rozkwitło.
                                To jest siła armii.

                                Problemem jest to, że szkolenie jakie jest dostarczane tym osobom powinno być
                                możliwie najlepsze. Takie, które pomoże się rozwinąć.

                                A takie nie jest, niestety. I ogromna w tym zasługa Wielkiego Instruktora.
                                Smutne, ale to fakt. Że tak raz jeszcze zacytuję klasyka pustej mowy, który w
                                tak podobny sposób jak Wielikij Instruktor, dużo i głośno mówił.
                                Różnica jest taka, że jego słuchali smile
                                • anetaavon przewodnik Rekruta :) 03.11.06, 10:08
                                  Poruszony ciekawą lekturą, tworu działu Wielkiego Instruktora, odnajduję wiele
                                  ciekawostek. Najlepsza jednak na str.17, gdzie przy okazji pierwszych działań
                                  frontowych Rekruta, informujemy jak to jest super być Kapralem i mieć super
                                  profity....
                                  Szkoda tylko że nie dajemy możliwośi Rekrutowi sprawdzenia się najpierw w roli
                                  Żołnierza, poznania jego zelet i słabych stron, tylko odrazu proponujemy
                                  mu "awans" na Kaprala.
                                  Napiszcie Drodzy Żołnierze, co o tym myslicie.
                                • virginia15 Re: Dlaczego tak się dzieje? 03.11.06, 11:10
                                  Nie miałam tu na celu obrażać kadry niższego szczebla. Wiem, że nie jedna z
                                  kapralek miała szansę się rozwinąć przez te wszystkie lata ale to następowało
                                  stopniowo, był czas na ułożenie sobie tych wszystkich wiadomości w jedna całość
                                  i zrozumienie systemu pracy jakim jest sprzedaż bezpośrednia. Pozatym jak ja
                                  zaczynałam pracę to zadawano mi zupełnie inne pytania przy tzw. rozmowie
                                  wstępnej, dawano mi do zrozumienia, że jest ograniczona ilość miejsc na
                                  stanowisko kaprala, więc jakaś recesja jednak była. A obecnie podczas trawnia
                                  "kapralomanii" wygląda to zupełnie inaczej. Kapral nie musi być nawet być
                                  członkiem naszej Armii, ważne, że chce pracować ale jak to już nikogo nie
                                  interesuje. Na jednym rogu ulicy jedna mówi tak, a druga inaczej. Czy to
                                  normalne? Czy nie powinno się to wszystko odbywać troszkę inaczej? Przecież te
                                  dziewczyny same zaczynają po czasie rezygnować bo ich to tempo przerasta i
                                  blokuje ich strach, który bierze się ze świadomości tego jak wiele jeszcze nie
                                  wiedzą. A jak jeszcze po 2-3 miesiącach zaczyna im się na każdym kroku
                                  powtarzać, że dobrze by było, żeby już miały swoich kaprali, to robią oczy jak
                                  spodki i następuje całkowite schowanie się spowrotem do skorupki. No bo na
                                  jakich podstawach merytorycznych i za co niby, nowi Kaprale mają po 3 miesiącach
                                  wyszkalać swoich Kaprali? Może mi to ktoś wytłumaczyć?
                                  Pozatym, jest jeszcze jedna sprawa, która wg mnie bardzo negatywnie wpływa na
                                  samą atmosferę jaka panuje obecnie w poszczególnych bunkrach Armii. Kiedyś
                                  kaprali było po 4-8 w okręgu i były różne niemiłe zajścia ale generalnie chętnie
                                  chodziło sie do pracy. A teraz w danym mieście robi się ich po trzy, cztery razy
                                  więcej i o jakiejkolwiek przyjaźni nie ma mowy. Panuje niezdrowa konkurencja,
                                  jest mnóstwo niedomówień a wszystkie sprawy załatwiane są w biegu. Może się mylę
                                  ale ta masowa "kapralomania" chyba nie wróży nic dobrego.
                                  • paragraf2222 Re: Dlaczego tak się dzieje? 03.11.06, 14:25
                                    No i zatoczyliśmy koło.

                                    Wielki Instruktor nie ma pojęcia jak przeszkolić kaprali by Ci byli w stanie
                                    wprowadzać i uczyć innych kaprali. Nie ma również żadnego pomysłu na to
                                    jak "sprzedać" ideę MLM. To akurat zrozumiałe bo przez ponad 100 lat (z okładem
                                    jakichś 20 smile) Armia szczyciła się tym, że nie jest firmą MLM.
                                    A tu nagle takie kuku smile

                                    I bardzo szkoda, że nie ma pomysłu (poza odgrzewanymi kotletami oczywiście. Nie
                                    wiem czy takie podawali w tej podrzędnej garkuchni, o której kiedyś
                                    pisałam? smile) na to jak wykorzystać to, że kaprale, a przynajmniej ich część
                                    chce w takim systemie pracować.

                                    Szkoda wielka, bo wielka odpowiedzialność i zadanie stoi przed działem
                                    Wielkiego Instruktora. Szkoda wielka, że W.I. nie rozumie, że to zadanie nie
                                    sprowadza się do promowania własnej osoby. I to jeszcze w tak krzykliwy sposób,
                                    że nie trzeba szukać długo "tego wewnętrznego fujjj, tego ukrytego pfeee..."
                                    • toskania7 Re: Dlaczego tak się dzieje? 04.11.06, 01:13
                                      Sie masz Pargraf2222,
                                      trochę się otworzyłeś za bardzo, dalej nie podpowiem GenaerAlicj i reszcie.
                                      Jednak wróżę... Armii bliższą lub dalszą upadłość.
                                      1) Stan rekrutów drastycznie maleje mimo IVQ,(lubię mieć porównanie, robię w
                                      podobnej branży)
                                      2) To se ne wróci i sentymentem można się obejść (tu cytat)
                                      3) Sprzedaż jaka jest sami kapitanowie wiedzą...
                                      4) ... więc dlaczego GenerAlicja nadal trwa?!
                                      5) MLM do 3go poziomu płatnego? to chory network czyli nie MLM...
                                      6) Field Fundamentals jest dla dinozaurów, teraz mamy wirtual life, e-mail,
                                      free- callings (Tu zapraszam- WYJAŚIĘ)itd.
                                      7) jak długo to budowałiście (łyśmy)- tak długo to będziecie tracić
                                      ALE I TAK CZEKAM NA KOLEJNE POSTY!!!
                      • paulinkaka Re: Dlaczego tak się dzieje? 05.11.06, 20:52
                        hmmmmm........ Wielki Instruktor??? to był szok! mówiąc nam o pokonaniu
                        obiekcji i rzucająć regółkami nie umiał pokonać naszych obiekcji. Wywołało to
                        dużą burzę po szkoleniu. Uważam szkolenie za denne (przykro mi , ale tak jest!)
                        • anetaavon Re: Dlaczego tak się dzieje? 08.11.06, 08:11
                          Witajcie,będąc w Armii od zawsze, obserwując zmagania Armii z Żołnierzami albo
                          Żołnierzy z Armią (!), uczestnicząc w wielu,żeby nie powiedzieć Zawielu
                          szkoleniach bojowych,walcząc codziennie na froncie, oferując pogarszającą się
                          jakość amunicji (niestety dostałam alergie!) no i jakże częste braki,
                          stwierdzam że zaczynam drogę na innym froncie........... Nie wiem czy "inne"
                          będzie lepsze, ale wiem że Armia stacza się po równi pochyłej, nawet pomimo
                          tego że to 4Qwartał. Aż strach pomyśleć co będzie w styczniu.......... ,(bardzo
                          to jest przykre) Wam też polecam odmiane wink Zapraszam do kontaktu osoby
                          zainteresowane
                          Czołem Żołnierze
                          • paragraf2222 Właśnie dlatego powstał ten wątek!!!!!!! 08.11.06, 09:59
                            By jak najmniej kadry opuszczało szeregi armii.

                            By dowództwo miało alternatywne źródło informacji na swój temat. Alternatywne
                            do różnego rodzaju dziwnych ankiet po defiladach czy szkoleniach, których nikt
                            nie wypełnia rzetelnie.

                            By dowództwo zastanowiło się nad tym co robi i jak to jest odbierane przez
                            kadrę.


                            Ale jakoś tak niekoniecznie dowództwo się tym przejmuje, i krew w piach jak
                            zwykle.
                            • anetaavon Re: Właśnie dlatego powstał ten wątek!!!!!!! 08.11.06, 11:37
                              Dziękuję Paragrafie, poprostu dziękuję otwarłeś mi oczy na pewne sprawy,
                              których nie chciałam widzieć....
                              • paragraf2222 Re: Właśnie dlatego powstał ten wątek!!!!!!! 09.11.06, 04:29
                                Anetko, uwaga była kierowana do Dowództwa, nie do Ciebie - dlatego pisałem
                                powoli, bo wiem, że oni tam powoli czytają. No chyba, że jesteś z Kwatery
                                Głównej smile ???
                                • cristalaura Byłam na szkoleniu u Instruktora 10.11.06, 10:14
                                  Byłam na szkoleniu u Wielkiego Instruktora. Niestety.
                                  Poza krzykiem niewiele zrozumiałam. Nowy standard jest cokolwiek dziwny.
                                  Faktycznie Instruktor nie potrafi radzić sobie z obiekcjami mimo, chwilę
                                  wcześniej pokazywał model pokonywania obiekcji.
                                  Odnoszę wrażenie, że nowy standard jest niepoukładany,i kaprale będą mieli
                                  problem by go dobrze poprowadzić.

                                  Poza tym ciekawostką są ankiety jakie rozdaje Instruktor i prośba dywizyjnego
                                  generała (sformulowana przed szkoleniem w dosyć zawoalowany sposób) by nie
                                  pisac krytycznych uwag bo W.I. później ma pretensje do generałów za złe oceny z
                                  dywizji.

                                  Ponieważ zawsze możemy mieć gorszego generala niż mamy to oceny (wbrew temu co
                                  myślimy) były pozytywne.

                                  Takie typowe w naszej armii
                                  • pulpitka Re: Byłam na szkoleniu u Instruktora 10.11.06, 10:57
                                    dobrze napisałaś - to takie typowe w Armii smile

                                    czy mogłabyś opisać na czym polega model pokonywania obiekcji ?
                                    bo skoro już zaczynają uderzać w fizykę kwantową, tworzyć modele do pokonywania
                                    obiekcji to oznacza, że coś cieniutkie wyniki są w Armii, oj cieniutkie
                                    pamiętam jak niemal 10 lat temu za innych Generałów to takie rzeczy nie były
                                    potrzebne, bo i standardy obsługi wbrew pozorom były lepsze

                                    a w sumie to jest błąd kaprali, kapitanów, że boją się w ankiecie napisać
                                    prawdziwych odczuć po szkoleniu, w końcu Armia chce prawdy czy przed nią ucieka ?
                                    i żeby czasem Wielki Instruktor nie wpadł w depresję jak przeczyta coś złego -
                                    ta troska Generala to już przesada i zbytnie lizanie tego, czego nie napiszę, a
                                    czego się domyślacie
                                    • paragraf2222 No to kończymy naszą bajkę 21.11.06, 23:54
                                      Kończę przypowieść o pewnej fantastycznej (dobrze, że nie fanatycznej)
                                      armii.Mam nadzieję, że Dowództwo odetchnie z ulgą.
                                      Tak jak można się było tego spodziewać w armii ciągle bez zmian. I pewnie tak
                                      będzie aż do zmiany Marszałkowej. Kontrakcik się niedługo kończy i pewnie
                                      zajęta jest już szukaniem kolejnego miłego miejsca, gdzie trochę poszeryfuje.
                                      Miejmy tylko nadzieję, że GenerAlicja w końcu zmieni front na jakiś inny i ulży
                                      nam, biednym wojakom.
                                      Miejmy również nadzieję, że kolejny Wódz naszej armii zrobi trochę porządku. I
                                      odeśle na zasłużony odpoczynek zmęczonych generałów (tych zmęczonych obroną
                                      swojego stołka). I, że nie zapomni o Wielkim Instruktorze i w ramach nagrody za
                                      fantastycznie przygotowanie szkoleń i działu do pracy wyśle go na zasłużony
                                      odpoczynek.

                                      Dziękuję za wszystkie listy i podpowiedzi. Niektóre podpowiedzi i sensacje nie
                                      znalazły odzwierciedlenia w postach z powodu uznania ich przeze mnie za
                                      niezwiązane z moimi intencjami.

                                      Jak się pojawi nowe Dowództwo i nie zmieni sposobu działania to udzielimy mu
                                      wspólnie znowu informacji zwrotnej smile

                                      Salut.

                                      • zosia510 Re: No to kończymy naszą bajkę 05.12.06, 01:01
                                        Dlaczego to już koniec?Nie jestem Generałem.......nie jestem Kapitanem...zwykly
                                        szeregowiec ze mnie.Brak mi tej lektury.
                                        • avon_owka Porzućcie wszelką nadzieję! 19.12.06, 14:20
                                          Paragrafie nie mozesz kończyć tak tej historii!!
                                          Kto będzie zwracał uwagę naszym dowódcom na ich głupie posunięcia??
                                          Kto będzie wytykał im ich błędy??
                                          Kto będzie miał równie wielki wpływ na ich działania.
                                          Pracuję w Kwaterze Głównej i widziałam jak dowódcy czekali na kolejny odcinek.
                                          Z jakimi obawami czekali na to czy czasem nie będą bohaterami kolejnej części.
                                          I jak twierdzili, że przecież oni tak robią jak piszesz, że być powinno. I
                                          postępowali przez chwilę poprawnie. Niestety tylko przez chwilę.
                                          Dlatego nie możesz tak skończyć swojej opowieści. Bo kto inny będzie udzielał
                                          im (jak to się mówi w armii a niewielu dowódców rozumiem sens tego słowa)
                                          feedbacku??
                                          Wróć bo Twoje teksty były jasnym punktem naszej służby.
                                          A tak to tylko zostaje nam wykuć nad wejściem do Kwatery motto z Dantego :
                                          porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wstępujecie.
                                          • paulinkaka Re: Porzućcie wszelką nadzieję! 29.12.06, 09:10
                                            Cała armia jest zapracowana.Wszyscy poszukują LIDERÓW. Jak myślicie, po co będą
                                            potrzebne OMS jak LS usamodzielnią się? Myślę, że tą komórkę zamierzają
                                            rozwiązać.
    • paragraf2222 Never say never again 23.01.07, 13:45
      Jak mówił Bond, James Bond. A właściwie odtwórca roli Bonda gdy zarzekał się,
      ze nigdy więcej. smile
      Zmusiły mnie do powrotu ostatnie decyzje naszego sławetnego, oświeconego
      dowództwa.
      I mogłabym spuentować te pomysły tak jak James w ostatnim swoim filmie pytany
      przez barmana czy wódka z Martini ma być wstrząśnięta czy mieszana ale chyba
      nie jestem w stanie.
      Uznałam jednak, że porzucę zbyt wyrafinowaną dla naszego dowództwa formę rodem
      z Hallera i jego Paragrafu 22 i wykorzystam stylistykę Fleminga, bo przecież
      Bond jest dobrem bardziej masowym a przez to łatwiejszym do zrozumienia.
      Ale do rzeczy:
      MI6 wysłało do Polski jakiś czas temu swojego agenta. Agent posiada dwa zera
      czyli licencję na zabijanie. Zdobył ją posyłając do piachu wielu swoich
      współpracowników w poprzednich misjach. Agent ów mimo wysokiego wzrostu urodą
      przypomina skrzyżowanie Bonda granego przez Brosnana i Austina Powersa.
      Ale nie odbiegajmy od głównego wątku:
      Nasz 00 0 ma misję do wypełnienia. Musi wykończyć pewną organizację o myląco
      brzmiącej nazwie Avalon. Kiedyś była to kraina szczęścia ale to odlegle czasy.
      Ponieważ czasy są nowoczesne. Sposób jest również nowoczesny. 00 0 zniszczy
      Avalon ekonomicznie.
      Stąd pomysły taki dziwne jak obniżenie opustu dla KK (w końcu to tajna misja
      więc używajmy inicjałów). I to aż o 3%. Dla wszystkich KK bez wyjątku.
      Jakie będzie to miało znaczenie dla ekonomicznej metody unicestwiania wrogiej
      agentowi 00 0 organizacji Avalon?
      Ano takie:
      3% dla każdej KK nie wpłynie w żaden sposób na zwiększenie ich aktywności. By
      dojrzeć do takiego trudnego wniosku nasz sławetny Agent i jego tajni
      współpracownicy mogli skorzystać z doświadczeń poprzedników. I trudno nazwać
      brak umiejętności uczenia się na błędach poprzedników inaczej jak głupotą lub
      świadomym działaniem wrogiego Agenta. Była już w długiej historii Avalonu
      podobna sytuacja tylko, że wówczas opust obniżono wszystkim KK do 35%. I nie
      było żadnych rewelacji w przyroście sprzedaży.
      Gdyby tylko takie były konsekwencje to pół biedy. Po prostu niektórzy ludzie
      nie są w stanie wyciągać wniosków. I nigdy się nie zmienią.
      Niestety konsekwencje są poważniejsze. Wymieńmy je. Choć nie sądzę by to
      wpłynęło na osądzenie i skazanie na jedyny możliwy wyrok wrogiego nam Agenta.
      1)3% dodatkowego opustu to o 3% trudniejszy do zrealizowania plan (bo jak
      pisałam nie zmobilizuje to KK do działania) co w przeliczeniu na złotówki (bo
      ruble mamy za nami) oznacza sprzedaż niższą średnio na okręg o jakieś 10000 zł.
      Jakoś nikt nam tego nie zdjął z planu.
      2)3% dodatkowego opustu to koszt dla Avalonu rzędu1500000 zł (nie rubli)
      słownie: półtora miliona !!! wywalone w piach. Tylko w ciągu jednej kampanii!!!
      Oczywiście można założyć, że Agent zaplanował pokrycie tej ogromnej kwoty z
      potencjalnych niewypłaconych premii.
      3)Co prawda niewiele OMS (jak inicjały to inicjały) widziało premię w
      ostatnim czasie! Agent znalazł rozwiązanie i tego problemu. Obniżył
      wynagrodzenie OMS – kasa musi się zgadzać. Właśnie podpisywane są nowe
      kontrakty na współpracę. Takie jawne werbownictwo.
      4)Oczywiście te 3% opustu zostało „sprzedane” jako super pomysł na
      poprawę wyników Avalonu. Sądzę, że zadziała lepiej niż polon stosowany przez
      rosyjskich agentów a przynajmniej z podobnym skutkiem. Oczywiście wina zostanie
      przerzucona na OMS bo: źle informowały KK, źle wytłumaczyły zasady, sceptycznie
      podeszły do tematu, itp., itd.
      5)Agent 00 0 ze swoimi współpracownikami świadomie decydują się na takie
      działania by wykazać słuszność swoich działań związanych z wprowadzeniem do
      obrotu tematów zastępczych. Kart czy telefonów. Zapewne dba o swoją przyszłość.
      Gdzieś trzeba pracować jak wykończy Avalon a obce firmy będą wdzięczne za
      podesłanie tak olbrzymiej bazy danych jak nasza i zapewne wynagrodzą
      ofiarodawcę jakimś intratnym stanowiskiem.
      6)Nikomu ze współpracowników Agenta nie przyszło do głowy, że te 1,5
      miliona można było wykorzystać z dużo lepszym skutkiem. A może przyszło tylko
      jak wtedy wytłumaczyć działania zastępcze.
      Załóżmy, że mamy te 1,5 mln i skupiamy się na tym co podobno ważne dla Avalonu
      czyli szukaniu nowych LS (dalej inicjały bo to tajna akcja). Co można było
      zrobić?
      To jest trochę kasy i można było ją wykorzystać na milion sposobów by
      rekrutować nowych współpracowników. Jak? Normalnie jak w branży agentów.
      Przekupstwem.
      1)Jak powszechnie wiadomo mamy ponad 200000 KK i to wśród nich szukamy LS
      2)Można było zaproponować im łapówkę za polecenie agentów (tym razem
      kolejnych KK) i zapłacić powszechnie dostępnym dobrem (nazwijmy to dobro dla
      niepoznaki DzisiajWczorajJutro).
      3)Za polecenie 2 nowych KK, polecający otrzymuje Dzisiaj
      4)Za polecenie 4 KK – Dzisiaj wraz z Wczoraj
      5)Za 6 KK komplet.
      6)Policzmy: załóżmy, że średnio co 50 KK (czyli ponad 4000) wchodzi w ten
      deal. Gdy polecą średnio po 2 nowe KK to mamy 8000 nowych KK, gdy po 4 to
      160000a gdy polecą po 6 to aż strach myśleć!!! Nawet gdyby był bardzo marny
      odzew i co 100 KK polecała to byłoby to z dużo lepszym skutkiem wydany kawał
      kasy.
      7)Policzmy ile kosztowała by taka akcja.
      a.W pierwszym wariancie musimy na łapówki przeznaczyć 4000 Dzisiaj (koszt
      produkcji +dodatki (opakowanie, reklama itp.) ale bez marży to zapewne jakieś
      50 zł co daje kwotę 200000 słownie dwieście tysięcy!!! A zysk? 4000 nowych
      zamówień, brak zagrożenia obniżenia przychodu o 3%
      b.W drugim wariancie 16000 Dzisiaj i Wczoraj to koszt jakichś 1600000
      czyli porównywalny z tym co wydamy teraz bez żadnych korzyści. Jakie korzyści w
      tym wypadku? 16000 nowych KK (z zamówieniami) a do tego 4000 potencjalnych
      nowych LS. Bo przecież jak polecą 4 KK to już tylko jedna brakuje do Bonusa z
      Szybki Start czyli kolejnej łapówki w gotowce. Plus nieobniżony przychód
      oczywiście.
      c.Trzeci wariant – Ooooch zamiast 00 0 (bo to przy trzecim wariancie
      okazuje się wielkim zerem)
      Zdaję sobie sprawę z tego, że wtedy trzeba będzie płacić Bonusy LS ale do tego
      podobno jesteśmy przygotowani.
      Proponowany sposób byłby dużo łatwiejszy do „sprzedania”, ponieważ:
      1)OMS nie mają poczucia, że plan trudniej będzie zrealizować przez
      obniżenie przychodów o 3% a może nawet te plany robią
      2)LS mają argument do kontaktów (osobistych, telefonicznych) ze swoimi KK
      i namawianie ich do poleceń, ponieważ kadra im się powiększa a przy tym
      wynagrodzenie. A przy tym mają doskonałe narzędzie.
      3)LS SA zainteresowani tym by jak najwięcej KK poleciło 4 KK lub więcej i
      zostało LS bo biorą bonus za rozwój swoich liderów
      4)KK są zadowolone bo dostają wartościowe prezenty
      5)Avalon zarabia i rozwija się.
      Ale mam wrażenie, że różniej maści Agentom (zwłaszcza zerom) zupełnie o co
      innego chodzi.
      Może chodzi o to by nie wyszło?
      A może w trakcie wymyślania tego „wsparcia” nasi Agenci wypili za dużo Martini
      z wódką i doprowadzili do sytuacji gdy przedstawiali się:
      Nazywam się Bond, James Dean.
      Nie wiem czy to koniec smile nie będę obiecywała.
      • teresa1110 Re: Never say never again 23.01.07, 14:54
        Zajrzałam na forum, a tutaj reaktywacja ulubionego wątku, ups, to nie Matrix, to
        James Bond. Chociaż ostatnio agenta JB odmłodzili, zrobili na blond ...

        Myślę, że taka akcja +3% to akcja dla KK, a nie dla OMS i LS. Oni po prostu chcą
        by był wzrost zamówienia w katalogu 3 i przez to by ludzie zamawiali dużo w 4,
        gdzie to nasza "wielka" eteryczna gwiazda, new face Avon - M.Cielecka promuje
        oficjalnie organizację A. I zgodzę się z paragrafem, że to w niczym nie pomoże,
        tzn. przedsiębiorczym KK pomoże, bo zwiększą sobie swoje zarobki, ale nie
        organizacji, bo będzie musiała dołożyć do interesu, bo tym sposobem nic nie
        udowodni, gdyż najglupszą moim zdaniem możliwością jest dawanie kasy do ręki,
        bowiem co łatwo przychodzi łatwo odchodzi, czyli ludzie po prostu tego nie
        poszanują.

        Z kolei płacz LS, OMS wynika stąd, że im więcej % ma KK, tym mniejsze mają
        netto, od którego organizacja A. nalicza im ich własne zarobki, zatem jak nie
        wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
        Jeśli chodzi o szukanie LS to jedna wielka głupota, jeśli chodzi o program i o
        te rzekome profity dla osób polecających. Już mieliśmy jeden program z punktami,
        gdzie na prezenty czekało się miesiącami i nie było żadnej rewelacji.
        A jeśli ktoś ma łapać ludzi jako LS, kombinować, wysłuchiwać ciągłego "więcej i
        więcej" toż niech robi to za uczciwe pieniądze, a nie wirtualne premie na
        papierze. Zresztą obecnie większość LS to tzw. dead points, czyli osoby, które
        wrzuciły całą rodzinkę do organizacji, dostały legitymacje partyjne, zabrały
        premię i koniec. U mnie w okręgu już 3 LS wyjechały do Anglii, gdzie za kilka
        razy większe pieniądze mają lepszą pracę. Przysłały mi teraz pieniądze, by
        zapłacić za kosmetyki, które kupowały na konta swoich KK, by mieć obrót i tak
        się zadłużały, sprzedawały na targu, jedna miała problemy z US i w ten sposób
        prysł czar posiadała tytułu LS.

        Prawdą także paragrafie jest, że te dodatkowe "oferty", jak ubezpieczenie, karty
        kredytowe, telefony to takie chwytanie się tonącego brzytwy. Jak ma mocne dłonie
        to popłynie, ale jak ma delikatnie paluszki, nieskalane ciężką pracą, których
        właściciel siedzi za biurkiem i dowala plany, nie znając realiów, albo nie
        dopuszczając do swych myśli szarej rzeczywistości to niestety ...
        Ubezpieczenia to był niewypał, ludzie nawet o tym nie chcieli słyszeć. Na karty
        kredytowe wielkiego bumu, jaki zapowiadano nie ma, a Ci co wzięli za rok jak
        doliczą im stosownie wysokie opłaty to pojęczą i ziechęceni odejdą. Telefony, no
        cóż - wystarczy poczytać komentarze na temat tego, że A. w wchodzi w taki
        interes na portalach dotyczących telefonii GSM.
        W takim tempie niech otworzą piekarnię z bułkami A., zaczną produkować samochody
        w kształcie pomadek albo pralki w ksztłacie kremów.

        Myślę, że w tej organizacji A. trzeba nowego powiewu powietrza, nowych ofert w
        katalogach, bo teraz to są same powtórki tego, co już było. Może i dobrze by się
        stało, gdyby ten Agent 000 jak go nazywasz zwolnił darmozjadów Kierowników, co
        na pracy i jakości się nie znają, a zatrudnił prawdziwych specjalistów i może
        pomysł, by na czele stała osoba nie znając A. i branży to nie był dobry pomysł.
        • paragraf2222 Re: Never say never again 23.01.07, 17:53
          Dziękuję za komentarz. Jedna mała uwaga. A niczego nie robi tylko i bez wyjątku
          dla KK. A robi wszystko tylko i wyłacznie dla siebie. I gdyby tylko KK chciały
          zamawiać produkty 300% droższe to A by tak zrobił. Ale niestety a może na
          szczęście to niemożliwe.

          Więc jeśli A robi coś dla Siebie a przy okazji inni przy tym korzytsają to
          powienien to robić z głową. Dlatego jestem zdania, że opisany przeze mnie
          sposób wydania tych drobnych kwot (półtora melona) jest lepszy
          • teresa1110 Re: Never say never again 23.01.07, 20:24
            może jeśli chodzi o mądre wydatkowanie kwot to niech nasza organizacja A.
            rozwiąże tymi pieniędzmi takie rzeczy jak:
            - ciągłe braki produktów
            - umożliwienie płacenia dowolnymi kartami w COKach, a nie tylko kartą Avon
            - terminowość dostaw
            - lepsze szkolenia dla KK i LS
            - poprawa programu KR, bo to co teraz jest to jedna wielka kpina
            - lepsza motywacja i program zarobkowy dla LS
            Uważam osobiście, że najpierw trzeba zadbać o to, co jest, czyli o obecną kadrę
            KK, LS, OMS, a nie szukanie nowych, bo w ten sposób pogłębia się krach, który
            już 2 rok drąży organizację A. Wyniki lecą na łeb na szyję, a wszyscy DMS pieją
            z zachwytu jak to cudownie jest, jakie wspaniałe zarobki. Niech sami ruszą swoje
            cztery litery i dopiero wtedy może przejrzą na oczy jak to wygląda.
            Organizacja A. to jak komuna: "pomożecie ?", a LS, OMS: "pomożemy", bo już wiele
            KK dało sobie spokój z tą firmą, z ich brakami i własnie te 3% nic nie zmieni.
            Jak ktoś ma kupić mazidło za 20zł to czy ono będzie kosztować 20zł czy 18zł czy
            22zł to i tak je kupi, jak będzie dobre.

            Ja mimo wszystko jestem zdania, że obecna kadra menedżerska, poczynając
            szczególnie do DMS powinna być zmieniona na osoby ze świeżym spojrzeniem. Idąc
            dalej to Kierownicy Działu Wspomagania SPrzedaży, gdzie myśli się tylko o swoich
            4 literach, bo już o Klubie Róży, czy programach motywacyjnych dla LS, OMS już
            nie wspominam. Znam organizację A. od początku i w większości obecni (którzy się
            jeszcze ostali po rewolucjach Kazachstańskich, Radzieckich wink,
            Południowo-Północnych) Kierownicy to ludzie bez przygotowania merytorycznego
            (wykształcenie np. polonistyczne, poligraficzne, filologiczne w pewnych
            działach), z dobrymi jak widać znajomościami, bo oparli się wszelkim rewolucjom
            i zamachom stanu.
            Swoją drogą tyle szumu było o odwołaniu dowództwa, przeniesieniu na innym
            szczebel drabiny A., a dalej siedzą cicho. No cóż, w sumie nie mają się czym
            pochwalić.
            • paragraf2222 Re: Never say never again 23.01.07, 22:44
              Uwielbiam merytoryczną polemikę. A tutaj widzę trafiłam na osobę z podobnym
              doświadczeniem w sprzedaży co moje.

              Polemika (zwłaszcza ta merytoryczna) pozwala na wypracowanie nowych rozwiązań.
              Zgadzam się z Tobą, Szanowna Koleżanko, ze zawsze można lepiej wydac pieniądze.
              Pomóżmy organizacji Avalon i wykorzystajmy to forum do konstruktywnej krytyki.
              Z moich wieloletnich doświadczeń wynika, że (odwołując się do Twoich
              spostrzeżeń) trudno jest zaplanować brak braków. Nie chcę tutaj bronić firmy
              ale wiem jak jest to trudne.
              Co do płacenia kartami w COKach, nasze zdanie jest odmienne. Ja uważam, że COKi
              nie sa wcale potrzebne bo Avalon smile jest firmą sprzedaży bezpośredniej i nie po
              to wydaje na firmę kurierską by KK z niej nie korzystały. A jak widzę KK, które
              jaką z drugiego końca miasta po jestem produkt, na którym teoretycznie
              zaoszczędzą 4 zł a za bilet w obie strony placa 5,20 to czegoś nie rozumiem.
              Terminowość dostaw?? Zgadzam sie z Tobą w 100% i nie znajduję wytłumaczenia gdy
              jest nie dotrzymywana.

              Zaproponuj coś Organizacji w temacie polepszenia szkoleń dla KK i LS, proszę.
              Co mialoby się znaleźć w tych szkoleniach?Czego w nich brakuje?
              Podobnie z programem KR (wiem, że z roku na rok jest marniej ale co powinno
              być??)
              Co do programu LS to nie wiem co jeszcze można poprawić (poza szkoleniami)? Jak
              powinna wyglądać motywacja? Kasy jest opór tylko brać!!

              No i jak wyobrażasz sobie dbanie o obecna kadrę? Myślę, że to będzie
              szczególnie ciekawe dla dowództwa bo czytają nas uważnie smile

              I jeszcze jeden wazny temat, który poruszyłaś: Jak wg Ciebie powinna wyglądać
              pomoc?, praca? DMS ?? To ważny poziom zarządzania i pytanie tylko w jaki sposób
              mogliby nam pomóc?

              Co do Kierownictwa Wsparcia Sprzedaży to sławetne 3% jest pewnie tez ich
              udziałem. Ale idzie Nowe i jak mówią: po owocach ich poznacie. Różowych smile
              Jak na razie na tylko stres i stres był tym owocem smile choc tym razem róż nie
              byl flagowym kolorem.

              No i pytanie zasadnicze? Jak mamy zwiększac nasze zarobki bez zwiększania
              ilości KK i LS bo tego nie rozumiem? Konkurekcja nie śpi. KK będą rezygnować bo
              tak jest od zawsze. No to jak?

              Raz jeszcze dziękuję za przyłączenie się do wątku bo to ważny by tym "Ważnym"
              otwierac oczy smile
              • teresa1110 Re: Never say never again 24.01.07, 13:58
                Postaram się w punktach odpowiedzieć na Twoje wątpliwości i zagadnienia. Nie dam
                rady -z powodu odwiecznego problemu, czyli braku czasu - odpowiedzieć na
                wszystko na raz.

                1) BRAKI

                można zminimalizować korzystając odpowiednio z narzędzi, które Avon już posiada,
                a mianowicie:
                - spotkania grup focusowych, gdzie wybrana grupa KK ocenia oferty katalogowe pod
                względem atrakcyjności wizualnej, cenowej, jak i prawdopodobnej wielkości
                sprzedaży. Niestety obecnie te spotkania zostały zawężone tylko do oceny
                katalogu aktualnego i kolejnego, a nie jak kiedyś katalogu, który pojawi się za
                pół roku. Uważam, że takie spotkania dają naprawdę możliwość zniwelowania braków
                poprzez zwrócenie uwagi na te oferty, które uczestnicy spotkań wskazali jako
                najbardziej ciekawe.
                - ankiety, które nie są przeprowadzane wcale, a powinny być, np. dla
                Klubowiczów, którzy mogliby się wypowiedzieć na temat zainteresowania nowym
                katalogiem. Przykład: obecnie mamy katalog 2, ale możemu kupić 3 i go pokazywać
                klientom, którzy przecież już składają zamówienia; w połowie katalogu 2 w
                Internecie pojawiałaby się ankieta, gdzie A. pytałby o to, co najbardziej
                interesuje klientów, co zamawiają itp.
                - zwracanie uwagi przez Dział Maketingu na częstotliwość promocji, np. non stop
                są promocje linii Naturals, deo w kulce, a są produkty, które objęte są promocją
                b.rzadko i wówczas, jak taki produkt pojawia się w promocji, wówczas często są
                braki
                - przekazywanie KK próbek w formie przeprosin za każdy brakujący produkt,
                szczególnie gdy jest to nowy produkt i od początku trwania danego katalogu jest
                on niedostępny (np. słynne już paletki cieni i pomadek, tudzież rękawiczki do
                kuracji parafinowej); mały - wielki gest, a jednak KK i jej klienci cieszą się,
                że zostali w jakiś sposób wynagrodzeni. Organizacja A. jakoś nie zauważa, że
                wokół mamy konkurencję, która z miłą chęcią zaoferuje produkt klientce, które w
                A. go nie dostała, bo znowu komponent nie dotarl, a Panie z telefonicznej
                obsługi klienta w A. robią KK wykład, że co ona chce, my nie mamy komponentu i
                czekaj babo sobie nie wiadomo ile. TO już nie te czasy.
                - skupienie się na zapewnieniu kompletnych paczek wysyłanych KK do domu,
                kurierem czy do COK, a nie zabezpieczanie COKów, bo non stop dochodzi do
                sytuacji, że w wielu COKach produkty są, a w paczkach te produkty są niedostępne
                i dziwimy się skąd później, zamawiając produkty z oferty netto mamy naklejkę z
                kodem kreskowym z COK
                - moze nawet - i tutaj popieram Paragrafa - zlikwidowanie najmniej rentowych
                sklepów w COKach. Rozwinę ten wątek nizej przy temacie płatnosci kartą.

                (2) COK / PŁATNOŚĆ KARTĄ DOWOLNEGO BANKU W COK

                - i tak nawiązując do powyższego zdania, sklepy w większości COKów są
                nierentowne, gdyż licząc koszty ich utrzymania, czynsz, pensje da pracowników,
                opłaty typu energia, łącza itd. to naprawdę wątpię - a znam się na finansach -
                by nawet wszystkie COK w Warszawie były rentowne i zarabiały na siebie. Uważam,
                że schemat COK w stylu: kasa + odbiór paczek + prezentacja produktów + internet
                byłoby wspaniałym rozwiązaniem gdyby pojawiło się w większej liczbie miejsc
                Polski zamiast sklepów w niektórych już istniejących. Organizacja A. w Polsce
                wcale nie urosła przez COKi, ale poprzez przesyłki kurierskie, dostawy do domu.
                COKi spowodowały rozleniwienie wszelakiej kadry, poczynając od KK, a na DMS
                kończąc. COK stał się odpowiedzią na bolączki, np. spadku aktywności - co się
                robi? idzie do COK i robi zakupy na nieaktywne konta, bo tak każe DMS, a że
                pracownicy COK (jak już kiedyś ktoś tutaj pisał) po znajomości nie liczą opłaty
                10zł za małe zamówienie to już mamy sprawę zapłatwioną.
                - jeśli chodzi o płatności dowolną kartą w COK to uważam, że nie raz już słyszę
                w biurze, jak KK złoszczą się, że muszą szukać bankomatu, albo lecieć do banku,
                by zrobić zakupy w sklepie lub zapłacić fakturę. W czasach internetu, płatności
                elektronicznych to już jest taki standard, o którym nawet nie wspominajmy. A.
                powinien nawet zrobić w Internecie możliwość płacenia poprzez dowolne karty,
                formy takie jak PŁACĘ Z INTELIGO, MTRANSFER itd. Mimo opłat i prowizji za takie
                usługi, które przecież organizacja A. zaliczy sobie do kosztów uzyskania
                przychodu, a jak poprawi się płynność finansowa.



                O szkoleniach i pozostałych napiszę później.
                • paragraf2222 Re: Never say never again 25.01.07, 13:08
                  Bardzo ciekawe propozycje.
                  I zapewne warte rozważenia.
                  Przez chwilę będę znowu adwokatem diabła.
                  Warto pytać o opinie tak jak o tym piszesz.
                  Obawiam się jednak, że to nie zniesie całkowicie problemu braków. Bo braki
                  bywają w każdej firmie. I jeśli zdamy sobie z tego sprawę to łatwiej nam będzie
                  ten fakt zaakceptować.
                  Co pomoże również trzymać nerwy na wodzy gdy dzwonimy na infolinię z
                  pretensjami. Trzeba zrozumieć, że tam pracują tylko ludzie, którzy korzystają z
                  informacji przekazanych im przez przełożonych i mówią to co muszą.
                  I też ich nerwy nie są ze stali. Zwłaszcza gdy po 4 czy 5 godzinach słyszą
                  kolejne inwektywy pod swoim adresem od wzburzonych KK. Wiem, wiem taką sobie
                  wybrali pracę i muszą to znosić ale jak my będziemy dla nich mniej niemili to
                  oni dla nas będą bardziej mili smile Taka swoista zasada wzajemności.

                  Co do komponentów to to co mówią konsultanci przez telefon to często prawda.
                  Jeśli zechcesz to opiszę swoją opinie na temat łańcucha dostaw choć nie wiem
                  czy będzie to intersujące dla większej ilości czytelników? smile
                  Dodam raz jeszcze, ż enie jest to takie proste. Bo gdyby było to tak mocno
                  nastawiona na zysk organizacja jak Avalon wyciskałaby z rynku wszelkie soki smile

                  Co do prezentów drobnych za braki? Popieram, popieram, popieram smile

                  Pozdrawiam
                  i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
                  • paulinkaka Re: Never say never again 29.01.07, 09:43
                    Nowe UMOWY??? Zamydlenie oczu. Jak każdy z Was policzy sobie to od
                    razu widać, że mamy mniej lub tyle samo. A kto zrobi plan?? 3% na
                    dzień dobry w K04 już nam ZABRALI. płakać płakać płakać.

                    Czy Amerykanie niewidzš co się u nas dzieje? Może trzeba do nich
                    napisać?
                    Te wszystkie decyzje, które nam przedstawiajš, które podejmujš
                    (umowa zlecenie, karta, telefony) to wszystko pachnie porzšdnš
                    łapówkš. Biedne te nasze KK jak po roku zobaczš z czym to się je.
                    Biedni LS, którzy majš 40% zabierane i obojętnie czy to student czy
                    uczeń, emeryt lub rencista- gdzie te niby Zusy idš i na kogo??
                    Jeszcze raz płacš?przecież Te osoby majš zusy płacone! ZŁODZIEJSTWO i
                    to w biały dzień!
                • paragraf2222 Witamy :) 25.01.07, 13:14
                  No i oczywiście witamy ponownie na łączach czytających nas pracowników Kwatery
                  Głownej. Gorące pozdrowienia.
              • teresa1110 Re: Never say never again - szkolenia, LS itp. 29.01.07, 13:24
                uff, już jestem ponownie
                tak, tak, praca w Avon nie polega na leżeniu
                ale do rzeczy ...

                SZKOLENIA
                - to raczej byłby temat rzeka, a w mało reformowalnym Avonie ten punkt raczej
                nie wydaje mi sie, by był zmodyfikowany. Myślę, iż szkolenia nie powinny polegać
                po pierwsze na pustym obiecywaniu:
                - nierealnych zarobków
                - bonusów nie do zdobycia
                - prezentów, które może kilka osób otrzyma
                - profitów nieadekwatnych do poniesionych kosztów, wysiłku itd.
                Generalnie szkolenia w Avonie polegają już od kilku dobrych lat na powielaniu
                takich schematów, które w wielu firmach nie miałyby racji bytu już z 7-10 lat
                temu, a w Avonie dalej wielbi się te formy pozyskiwania kadry.
                Te żałosne stoliki na mieście, na targowiskach, w hipermarketach, gdzie Liderzy
                próbują złapać kogoś do firmy to jest to jedno wielkie ośmieszanie Avonu.
                Zresztą - bez obrazy dla nikogo - ale firma kosmetyczna powinna kojarzyć się z
                elegancją, stylem, nawet luksusem. A jak potencjalny klient / konsultant ma
                znaleźć takie przymioty w Avonie gdy widzi zakurzone kosmetyki, niedoszkolone
                kobiety, które myślą w 2 kategoriach:
                - złapać delikwenta do Avonu, niech poda dane to będzie kolejna dusza na koncie,
                złoży się na nią kilka zamówień, odbierze bonus i jakoś będzie; a jesli to się
                nie powiedzie to:
                - sprzedać coś z produktów na stoliku, chociaż będzie jakiś zarobek na poczekaniu
                I Avon nic nie robi, by liderom, OMS, DMS wtłopaczyć do głów, iż taki model nie
                sprawdzi się, gdyż ludzie mają już swoich konsultantów lub znają osoby, które
                mają kontakt z konsultantem Avonu i jeśli kogoś tak naprawdę interesuje sprzedaż
                takich produktów to on już jest Konsultantem.
                W szkoleniach powinno brać się pod uwagę przede wszystkim nacisk szczególny na:
                - wiedzę liderów, OMS, DMS (czyli w skrócie by nie powtarzać: kadry) - czyli
                wiedzę na temat produktów, samej firmy, zarobków
                - rzetelne informowanie o profitach z bycia KK, LS; nie pisanie głupot w stylu
                "opust nawet 35%", bo później mam w biurze takie KK, które zapatrzone ulotką
                myślały, że właśnie taki opust dostaną, bo to im obiecywał Lider, a ten pytany
                przeze mnie mówi, że opowiadał o max. opuście, a zapomniał powiedzieć o innych
                zasadach - ręce opadają
                - dostarczeniu pomocy w technikach motywacji pozyskanej kadry. Zanim to rozwinę
                to może ktoś w Avon powinien puknąć się w czoło i to porządnie, a przy tym
                zastanowić się, czy zwiekszanie kadry, bez motywacji kadry już obecnej dają
                jakikolwiek wzrost sprzedaży ? Odpowiedź na wszystkich OMS jest oczywiście, że
                nie. Tak dzieje się w Avonie od dłuższego już czasu, że nie ma żadnego lub
                zakładanego progresu w stosunku do zeszłych lat - 2006 versus 2005 i 2005 versus
                2004.
                Motywacja pozyskanej kadry powinna być pierwszoplanowym tematem szkoleń. I z
                pewnoscią nie powinno to polegać moim zdaniem na bezsensowych wizytach u KK, bo
                już wielokrotnie osobiście jeździłam z DMS na takie wizyty do domu KK i wcale
                nie dziwiłam się jak KK była oburzona, że zmuszona się ją do składania zamówień
                i nachodzi w domu (mimo, że wizyta była umówiona) w takiej sprawie. Program TPS
                jest monotonny, brak w nim nowych produktów, np. jest propozycja by były to
                nowości z kolejnego katalogu, a nie produktu, które od dawna są w ofercie. W
                obliczu takiej ilości KK oczekiwanie, że KK z katalogu na katalog będzie
                zwiększała swoje zamówienia to nonsens - nie te czasy. Uważam, że ustalenie
                limitu przez 3 pierwsze katalogi działalności KK na np. 250-300zł byłoby lepszym
                rozwiązaniem, a potem rozszerzenie programu, np. taki TPS+, gdzie przez 3 czy 6
                kolejnych katalogów firma dopiero oczekiwałaby progresu co katalog z droższymi
                prezentami, ofertami itp.

                Szkolenia powinny także przedstawiać sposób motywacji KK do składania zamówień
                poprzez dostawy regularne, kurierskie, ewentualnie odbiór paczek w COK. Avon w
                Polsce to na tych dwóch pierwszych typach dostaw zbudował swoją siłę, a teraz
                staje się to na terenach COKów marginesem, gdyż w szkoleniach wabi się KK do
                zakupów sklepowych, a to nie jest metoda prowadząca do sukcesu, a tylko do
                klęski. Są to większe koszty dla Avonu, w postaci utrzymania kadry sklepu,
                dowozu produktów do COK itd. Te koszty powinny być wydatkowane na np. mniejsze
                opłaty kurierskie, może dodatkowy regularny termin dostawy do domu w okresach
                międzyświątecznych. Wiem, że wiele osób już krew się gotuje czytając to, ale
                gdyby przeliczyły sobie ile zysków przyniosłyby zamówienia w formie paczek, a
                nie w formie zakupów to by inaczej mówiły.
                Obecnie jak widzę, wielu LS - szczególnie gdy pracują na terenie, gdzie jest COK
                - posługuje się właśnie COKiem jako argumentem do pozyskania KK. Gdyby jednak na
                szkoleniach nauczono jest odpowiedniej argumentacji komfortu dostaw do domu,
                profitów z tego, że składają zamówienia na paczkę (oferty demo, netto) wówczas
                miałyby większy pożytek z takiej kadry.

                Jeśli chodzi o sam program LS to trudno mi poddać jakiś pomysł, bo sam program
                uważam za nietrafiony. Według mnie ten program powstał tylko po to, by w Avonie
                zostało więcej pieniędzy, a nie po to, by np. OMS pomóc, bo OMS czasami ma
                więcej z LS problemów niż pożytku. Jak wiele osób, z którymi rozmawiam - jestem
                orędowniczką wprowadzenia do Avonu normalnego systemu MLM. Widzę, że tylko w ten
                sposób da się pozyskać większą kadrę, gdyż wówczas każda KK miałaby motywację do
                wprowadzania do firmy swoich klientów, a obecnie nie będą tego robiły - i wcale
                im się nie dziwię - bo tak to mają 20-30% zarobku, a tak miałyby marne kilka
                procent jako LS.
                • teresa1110 Re: Never say never again - szkolenia, LS itp. 29.01.07, 13:50
                  zapomniałam dopisać odpowiedzi na postawione pytanie paragrafa o zwiększanie
                  zarobków bez zwiększania kadry

                  Otóż jeśli zmotywujemy obecną kadrę, zaoferujemy jej profity, o których pisałam,
                  umocnimy i poprawimy KR to zwiększenie zarobków przyjdzie samo. Jednak
                  pamiętajmy i bądzmy realist(k)ami, że na zwiększeniu zarobków zależy przede
                  wszystkim Avonowi, a to wcale nie musi oznaczać, że pójdzie to w parze z naszymi
                  zarobkami.
              • teresa1110 Re: Never say never again - Klub Róży 29.01.07, 13:47
                Może na początek warto się zastanowić czy Avon chce dalej kontynuować program
                KR, bo wystarczy prześledzić ostatnie 5 lat, by zobaczyć że z roku na rok
                program ten stacza się na samo dno.
                Dla mnie to już dawno osoby z Działu Wspomagania Sprzedaży, odpowiedzialne za KR
                powinny stracić pracę, bo to zakrawa na kpinę.
                Wystarczy wziąć ostatni rok - prezenty za punkty, które do świąt Bożego
                Narodzenia ledwo docierały do KK. Ja już sama nie wiedziałam, co mówić KK na ten
                temat.
                Zresztą sposób zorganizowania ostatniego bankietu też pozostawia wiele do
                życzenia. Moje i znajome klubowiczki opowiadały, że - mając na wzgledzie
                wcześniejsze lata - Avon traktuje ich Klubowiczów i sam Klub jako zło konieczne.
                Jak powiedziała jedna Pani: "muszą mieć taką rzekomą motywację dla KK, więc
                mają, a że ona wcale nie motywuje to już ich nie obchodzi".

                Ale gwoli najważniejszego - jeśli chodzi o zmiany to powinny być to zmianny
                zasadnicze, które zachęcałyby osoby do osiągania kolejnych poziomów.
                Poziomy KR powinny zasadniczo się różnić, bo skoro jeden osiąga 13 tysięcy, a
                drugi 35 tysięcy, a w profitach co kampanię ten drugi ma więcej tylko o 10
                katalogów i moze zamawiać nowości za 25zł to chyba nie jest to jakaś wielka
                motywacja. Nie wspominam już o różnicy Złoty a Srebrny KR, bo tutaj (nie
                wspominając o tym wyjeździe zagranicznym) profity otrzymywane co miesiąc nijak
                mają się do osoby, które osiąga 3 razy większy obrót w Złotym Klubie, a tylko ma
                więcej katalogów, które przecież z pewnością kupuje w dużych ilościach, by taki
                obrót osiągnąć.
                Uważam, że klubowicz powinien mieć większy zakres przywilejów. Moje propozycje,
                które też pożyczyłam od moich Klubowiczek:
                - specjalne oferty za zakup wszystkich nowości (a nie tylko kilku wybranych
                przez firmę); podobno w Oriflame ktoś kto osiągnął ok. 2000zł obrotu może kupić
                wszystkie nowości 40% taniej katalog wcześniej
                - wyższe opusty na wybrane produkty z danego katalogu, np. w katalogu 4
                Klubowicze poziomu I i II otrzymają 40% na żel antycellulitowy, jeśli
                jednorazowo zakupią X żeli, a III i IV poziomu 45% jeśli zakupią Y żeli
                - możliwość zakupu produktów z logo niedostępnych dla innych KK
                - jedna bezpłatna lub z symboliczną opłatą dostawa kurierska w katalogu (od
                któregoś poziomu KR)
                - dodatkowy opust jeśli suma zamówień z katalogu przekroczy np. 10.000zł (np. +3%)
                - wydłużony termin płatności, np. o 3-5 dni, motywowany przez Klubowiczów,
                szczególnie z dużą sprzedażą koniecznością obsłużenia dużej liczby klientów
                - niższe ceny katalogów, np. pakiet 100 katalogów za 40zł
                - bony towarowe, np. Sodexho jako forma gratyfikacji za sprzedaż np. określonej
                liczby danego produktu (lepsze niż prezent, gdyż klubowiczka sama pójdzie do
                sklepu i kupi, co będzie jej najbardziej potrzebne)

                Avon powinien także być bardziej konsekwentny w obiecywaniu prezentów, w
                terminowości ich dostaw, w zapewnienie jakiś szkoleń szczególnie z zakresu
                sztuki sprzedaży i nowych produktów dla klubowiczów.

                Miejmy nadzieję, że w firmie to przeczytają i wyciągną wnioski.
                • braveheart10 Re: Never say never again - Klub Róży 29.01.07, 19:19
                  Klub Róży to faktycznie kpina, KK śmieją się nam prosto w twarz jak
                  przedstawiamy im ofertę KR. Darmowe katalogi, ulgowa infolinia, biżuteria która
                  podoba się chyba średnio jednej KK na 1000. No i te żałosne czekoladki.Żadna
                  motywacja.Faktycznie tak jak koleżanka wyżej opisała, wiele KK wolałoby zamiast
                  biżuteri i czekoladek, jakieś pakiety nowości(nawet jeżeli musiałoby coś za taki
                  pakiet zapłacić), czy możliwość zakupu gadżetów tylko i wyłącznie dla
                  Klubowiczek. One nie chcą nic za darmo, są w stanie nawet jakieś symboliczne
                  kwoty zapłacić za coś porządnego i tylko i wyłącznie zrobionego dla nich ale
                  mają już dość nudnych od lat parasolek i kubków. Kiedyś Avon wykazywał się
                  większą "weną twórczą" zarówno w stosunku do prezentów dla KK jak i dla KRD.
                  Teraz KK dostają w TPS torby sprzed kilku lat a LS porcelanę, obrusy, albo
                  różnego rodzaju taszki. Za każdy konkurs jest torba, torebka albo torebeczka. Po
                  kilku latach pracy to naprawdę jest nudne i nie motywuje w żaden sposób. No bo
                  ileż można mieć filiżanek i torebeczek?
                  Wracając jeszcze do KR, uważam że niesprawiedliwy jest fakt iż sprzedaż LS nie
                  wlicza się do jego raportu tylko do sprzedaży OMS. Dlaczego??? Może mi to ktoś
                  wytłumaczyć??? Dlaczego LS nie może mieć szansy powalczenia o Klub Róży,
                  przecież to jasne, że LS nie mając z tego korzyści nie robi na swoje konto
                  zamówień co automatycznie wyklucza go z KR. A jak dobrze wiemy najlepszym
                  przykładem dla KK powinien być jej LS. Jeżeli KK mnie pyta na ile robię
                  zamówienia, a ja odpowiadam, że na minimalne 150zł, no to jaki ma ze mnie brać
                  przykład? Pozatym nie walcząc o KR, nie będąc Klubowiczkom, LS nigdy nie będzie
                  na bieżaco z informacjami i regulaminem na temat KR. Niech nasza szanowna
                  Kwatera Główna dobrze się nad tym wszystkim zastanowi. Jeśli w ogóle jeszcze tam
                  ktoś jest bo mam wrażenie, że tam nikogo nie ma i nikt nie panuje nad tym co się
                  ostatnio w firmie dzieje.
                  A sam program LS już kiedyś komentowałam. I już nie mam sił więcej komentować.
                  • teresa1110 Re: Never say never again - Klub Róży 29.01.07, 20:01
                    jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi zawsze o pieniądze
                    jeśli chodzi o Avon to zawsze chodzi o pieniądze i o układy

                    Skąd np. parę lat temu Klubowiczki dostały poduszki, obrusiki wyszywane ? Ano od
                    p.Ewy Jurasz i jej układów w firmie, które pozwoliły jej najbliższym zarobić na
                    Avonie i wyprodukować taki żenujące "cuda".
                    Jakby tutaj to wszystko opisać, co Avon i przez kogo załatwia to by z pewnością
                    zatrzęsło się na Słowiczej. Byłaby taka mała erupacja wulkanu.
                    Już nie chciałam opisywać tych parasolek, kubków, torebek wszelakiej wielkości,
                    które proponuje się jako prezent Klubowiczom i LS. Takie prezenty drodzy Państwo
                    z Działu Wspomagania Sprzedaży to ja mogę na tony dostać na stacji benzynowej, w
                    której tankuję paliwo i bez łaski w ciągu 14 dni kurier mi przywiezie, a nie w
                    Avonie kurier, który chyba z Marsa leci rakietą Sojuz i w atmosferze przebić się
                    nie moze chyba między reniferami Św.Mikołaja, który na 6 grudnia pędzi z
                    prezentami. Tylko tyle, że Mikołaj zdąży, a Avon - jak zawsze nie.

                    Jeśli chodzi o fakt, że obrót z własnego konta LS nie wlicza mu się do raportu
                    to jest to wina samych Koordynatorów, którzy wchodzili kiedyś do Avonu tylko po
                    to, by mieć dodatkowy zarobek od swoich obrotów. Czyli dla nich stanowisko
                    KRD/LS było tylko po to, by więcej zarabiać na własnej sprzedaży, a nie na
                    mianowaniu. I niestety tutaj nic się nie zmieni, gdyż - jak pytałem jednej z
                    naszych "wielkich" kierowniczek - to ma zapewnić, by LS zajmował się tym, do
                    czego został stworzony, czyli do mianowania, a nie do nastawiania się tylko na
                    sprzedaż.
                    Oczywiscie jest wyjście, bo wiele LS zakłada konto na męża, kogoś z rodziny i na
                    to konto robi KR, co jest wyjściem z sytuacji.

                    Dlatego uważam razem z moimi LS, że jedyne wyjście z sytuacji i jej poprawa to
                    zmiana systemu pracy Avonu na MLM, ale taki normalny MLM, a nie jakieś pseudo
                    MLM, co niby teraz jest.
                    Zauważcie, że Avon strasznie broni się, by zaoferować coś ciekawego jak może.
                    Skupia się na jakiś niepotrzebnych kartach kredytowych, telefonach. Rzeczywiście
                    ktoś wziął łapówkę, miał z tego zysk, bo w tej firmie nic nie dzieje się bez
                    kumoterstwa - vide powyższy przykład poduszek.
                    Uważam, że przy obecnym Kierownictwie firmy nie da się przeprowadzić głębokiej
                    zmiany i reformy w Avonie. Tutaj muszą zmienić się osoby. Zwróćcie uwagę, że
                    kiedy Dyrektorem Avonu w Polsce byli obcokrajowcy, którzy mieli doświadczenie na
                    wielu rynkach, wówczas jakoś to jeszcze było (z paroma wyjątkami), a teraz to
                    jest wegetacja, zarówno dla KK, LS i OMS.
                    • zialek Re: Never say never again - Klub Róży 29.01.07, 23:28
                      czytając te przemyślenia nie mogę nie uznać, że "milczenie jest złotem". Jak
                      już kipicie od niezadowolenia to zachowując więcej subtleności w wypowiedziach
                      sprostacie oczekiwanej klasie na jaką pomimo wszystko zasłużyła zdecydowana
                      większość Konsultantek Avon.
                      • kumek13 szkolenia 31.01.07, 11:11
                        Słyszałem, że w firmie wzieli się za dokształcanie nieuków.
                        Tydzień szkolili trenerów. Szoda tylko, że przez cały 2006 robili co chcieli i
                        udawali, że potrafią. Zresztą i teraz niewiele im to z pewnością dało, bo nie
                        są to zdolne bestie a i okres nauczania nie jest zbyt długi...
                        • paragraf2222 Prośba 31.01.07, 12:43
                          Kumek

                          Mam prośbę (nie tylko do Ciebie) o konstruktywną krytykę. Konstruktywna krytyka
                          polega na wskazywaniu błędów bądź nie do końca dobrych posunięć i podawaniu
                          alternatywnych rozwiązań.

                          Taka zdolna, bestia jak Ty na pewno o tym wie.
                          Rekrutacja na stanowisko trenera była otwartą i mogłaś/mogłeś wziąć w niej
                          udział i pokazać jak się powinno szkolić.

                          W dziale szkoleń problemem jest jego zarządzanie i to, że Wielki Instruktor
                          razem z generAlicją puściili w teren osoby z dużym doświadczeniem, z wielkimi
                          chęciami ale bez przygotowania warsztatowego. A zbrodnią jest to, że nie W.I>
                          nie ruszył czterech liter by pomóc tym osobom. Choć może to akurat wyszło im na
                          dobre bo szukają same rozwiązań.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja