Avon - moja pasja i moja wielka porażka!

16.03.09, 16:07
Jestem liderem sprzedaży i już mi chyba nic nie zostało tylko zrezygnować. Nie
chcę, ale muszę! sad(

Pomóżcie mi dziewczyny, bo nie wiem co mam robić. Wyjścia nie mam. Albo się
podporządkuję albo odejdę. Kocham swoja pracę, uwielbiam Avon (ale to głupota
chyba w tej sytuacji?), chciałam osiągnąć smz, niestety odnoszę wrażenie, że
nikt nie chce bym osiągnęła swój cel. Nie wiem do kogo mam się zwrócić. OMS
robi wszystko by mnie od tego celu odciągnąć. Wysyła mi bardzo dziwne sms'y
typu "odpowiedzi proszę bez komentarzy", "zmień swoją postawę", "obejrzyj się
w lustrze", "możesz nie przychodzić na stoiska i tak cię nikt nie lubi". Przy
ostatnim spotkaniu w COK, udała, że mnie nie widzi sad(
To wszystko, te sms-y i brak obiecanego wsparcia (nie dostane, go dopóki nie
zaprezentuję właściwej postawy, czyli jakiej??) Poczułam się tak jakbym była
zwykłym gnojkiem z ulicy.
Dodam, ze do tej pory byłam praktycznie jedynym liderem, który wykorzystywał
każdą możliwość zdobycia nowej kk, byłam na każdym stoisku, prócz ostatnim,
chyba każda liderkę wymęczyłam, by zechciała ze mną iść na prospecting (nie
udało mi się, żadna z dziewczyn z mojego okręgu nie pójdzie, bo nie lubi, a te
co by poszły - to inny okręg i ze mną nie pójdą bo ja jestem ich
konkurencją!), a samej mi głupio i gdy idę sama, efekty są mizerne sad jedyne
czego szczerze nie trawię (i staram się omijać), to dyżury w COK.
Czemu może to służyć, te smsy szefowej, poza wyraźnym dla mnie przesłaniem -
bym nie osiągnęła celu. I dlaczego, czy jeśli mam wygląd "szarej myszy" to
jest to jednoznaczne że szare myszy nie osiągają sukcesów? Przy ustalaniu
celów na spotkaniu w obecności dms bardzo chętnie deklarowała wsparcie dla
mnie - m.in prospectingi, niestety nie umiem chodzić na nie sama.
Na samym początku tej dziwnej reakcji oms na moje marzenie, próbowałam się
porozumieć z dms wysłałam e mail z prośbą o spotkanie. Do tej pory nie
otrzymałam na niego odpowiedzi.

Proszę doradźcie mi, co jeszcze mogę zrobić w tej sytuacji? Mini okręg mam
maleńki, ale mam tak fajny zespół, szkoda mi go tracić. Ale nie mogę pozwolić
sobie na takie traktowanie w miejscu pracy. Wystarczy mi, że mam toksycznych
rodziców!

Czy jeszcze coś mogę zrobić czy muszę zrezygnować z przeświadczeniem, że nie
jestem dość dobra by spełnić moje marzenie?
    • paul-usss Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 16.03.09, 16:58
      Zrezygnuj niech mają za swoje....
    • justa_79 Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 16.03.09, 19:59
      nie wiem, jakie tam u Was są układy. czy Tobie do czegoś potrzebny
      jest kontakt z nimi? jeżeli nie, to po prostu dalej rób swoje,
      pracuj dla siebie, a nimi się nie przejmuj (chociaż ona i tak będzie
      zyskiwać dzięki Twojej pracy...). a jeżeli kontakt z nimi jest
      nieodzowny, to powiedz wprost, że nie życzysz sobie takiego
      traktowania i nie pozwolisz na to. nie wiem, co bym zrobiła takiej
      babie, która miałaby czelność napisać mi coś takiego... ale na pewno
      dowiedziałoby się o tym wiele osób, a ona gorzko by tego żałowała.
      • countess Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 16.03.09, 23:48
        Potrzebuję ichniej pomocy przy tzw prospectingu (ankiety uliczne)sama nijak nie
        umiem sad Jeśli nie dostanę nie podołam, no i nie pozwolę sobie na takie
        traktowanie(te smsy), stąd ten post dzisiejszy sad
    • agatux Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 16.03.09, 21:12
      Moja droga, nie Ty pierwsza i nie ostatnia jesteś tak traktowana.
      Tylko, że Ty pozwoliłaś sobie wejść na głowę.
      Odpowiedz sobie na pytania:
      - czy masz ambicję ?
      - czy szanujesz siebie ?
      - czy czujesz się poniżana ?
      Jeśli odpowiedziałaś na wszystkie TAK to chyba albo masz schizofrenię i
      rozdwojenie jaźni, nie widząc co się dzieje dookoła Ciebie albo kłamiesz
      odpowiadając na te pytania.

      Po pierwsze - już tu na tym forum pisano o tym wielokrotnie - jeśli szanujesz
      siebie, to i Ciebie będą szanowali. A Ty nie szanujesz siebie, dajesz sobą
      pomiatać i oczekujesz, że Twoja pożal się Boże Wielka OMS będzie Ciebie
      szanowała w takiej sytuacji ?
      Moja droga, wszystkie OMS rżną wielkie matrony, damy kameliowe, szefowe co
      najmniej całego Avonu, a kim one są ? Zwykłymi podmiotami gospodarczymi, które
      mają podpisaną umowę z Avonem, a żeby Avon nie mówił do nich "Pani podmiot
      gospodarczy" to nazwano je OMS, a nas Liderami i tyle. Co druga ledwo maturę
      zrobiła, a jeśli wyższe studia to z zakresu raczej filologii polskiej czy
      rosyjskiej tudzież biologii, fizyki, a o ekonomii to raczej nie słyszały. A
      zachowują się jakby posiadały tytuły niemalże profesorskie, a Lider jest dla
      nich takim asystentem, typu "przynieś, wynieś, pozamiataj", co należy odczytywać
      "zamianuj, pokombinuj z lewymi zamówieniami, nie marudź i głowy mi nie
      zawracaj". Jeśli Tobie to pasuje i chcesz się wykańczać psychicznie w takim
      zespole to Twój wybór.
      Ja miałam tę okazję, że przy okazji reorganizacji terenu jakiś spory czas temu
      trafiłam do super OMS, ale przez to, że jest super, to inne OMS ją niszczą i jak
      to widzę, to pewnie ona zrezygnuje bo stwierdziła, że nie będzie harować na
      dywizję jak głupia, by przypłacać to zdrowiem i cierpieć z powodu ciągłych
      intryg, których w Avonie jest cała masa na każdym kroku.

      Jeśli Twojej OMS nie zależy na awansie swojej podwładnej to pomyśl co ona ma w
      swojej głowie ? Chyba tylko myśl o tym co włożyć jutro na siebie, bo z ekonomii
      i finansów to chyba tylko tyle jej świta w zaułkach mózgu - by starczyło na
      zakupy z karty kredytowej. Ludzie! Przecież to Ty i Twoja kadra robicie na tego
      babsztyla (przepraszam, ale inaczej nie można nazwać takiej osoby), który ma z
      Was duży procent, bonusy i premie.

      I proszę Ciebie moja droga - te smsy od Twojej OMS są naprawdę tak śmieszne, że
      ja bym powiedziała tej OMS, by takie SMSy wysyłała swojemu mężowi, kochankowi, a
      nie Tobie, bo nie łączy Was żadna umowa o pracę i nie ma prawa dyktować Ci w tak
      bezczelny sposób jak masz się zachowywać.

      Na koniec powiem Ci, że Twoja skromność i to jak nazwałaś siebie "szarą myszką"
      oznacza, że jesteś o 100 razy lepsza od takiej OMS czy innych Liderek, które
      właśnie Tobie zazdroszczą tego, iż Ty taka szara mysz możesz, a one wielkie damy
      i matrony nie są w stanie tego zrobić. I to ich właśnie boli. Taka jest w Avonie
      rzeczywistość: ja nie daję rady, to innemu dowalę, by cierpiał.

      Nie wiem ile masz lat, ale pamiętaj, że na Avonie nie kończy się życie, a jeśli
      masz rodzinę to nie doprowadź do tego, by Twoje relacje z Avonowskim otoczeniem
      odbiły się na relacjach z rodziną. Byłam świadkiem już niemal rozstania w
      małżeństwie z tego powodu, ciągłych kłótni. Czy aby na pewno warto być poniżaną
      i niedocenianą ?
      • countess Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 16.03.09, 23:40
        Dzięki za odp, może mi wróci rozum i odkocham się sad(

        LS jestem od ponad dwóch lat. Lubię pracować z ludźmi, fakt skończyłam studia
        wyższe, właśnie z ekonomi, poparte tytułem magistra z kierunku elegancko
        określanego "zarządzanie zasobami ludzkimi" smile Tzw lewizn nigdy (prawie, poza
        wprowadzeniem tzw pustej kk, na wyraźne żądanie mojej LN)nie robiłam, nigdy nie
        robiłam zakupów na kk, bo skoro one (KK) mi zaufały do moim obowiązkiem jest to
        zaufanie podtrzymać. Wzajemny szacunek i jako takie zaufanie jest podstawą
        komunikacji międzyludzkiej.
        Nie umiem się szanować, bo moi toksyczni rodzice wpoili mi, że ja jestem nikim i
        stąd zapewne tak pozwalam się traktować sad( Wpoili mi, że drugi człowiek jest
        ważniejszy niż ja, i ja tak postępuje, do czego to prowadzi, widać sad(
        Nie wiem za co TAK kocham avon, chyba z głupoty. Bowiem jak tylko zostałam LS,
        od razu udowodniono mi ileż znaczę dla Avon, mieszkałam poza obszarem, nie wiem
        okręgu lub dywizji w związku dzięki opieszałości ówczesnej oms "zabrano" (sorry
        ale dla mnie to kradzież) mi bez mojej wiedzy i zgody 2 kk jako początkowej LS,
        a potem stwierdzono, że to nie problem znaleźć następnych 5 w ciągu pozostałych
        dwóch tygodni (głupota czy bezczelność?) dzięki czemu straciłam pierwszy bonus,
        nie dostałam za to przeprosin! Potem moja LN (lider nadrzędna - mam taka i nie
        jest nią oms) robiła wszystko, by mi udowodnić, że dla niej jestem tylko
        konkurencja, mimo iż na mnie przecież wciąż zarabia! Zabrała mnie na dwa tylko i
        to mocno wymuszone prospecting'i, miałam nabrać wprawy po nich, tak od razu?
        Byłam chyba pierwszym LS w moim okręgu. Pierwszą LS wobec nowych zasad,
        pierwsza liderką liderki! Jedynym jej LS, który mimo mocno niesprzyjających
        okoliczności wytrzymał tyle czasu! Próbowałam doprosić się o pomoc wtedy chyba
        dms skończyło się na zapewnienie, że niedługo będzie lepiej. Trwałam w tej
        beznadziei do dzisiaj. I mam dość, nie wiem czemu wciąż nie zasłużyłam sobie na
        pomoc.
        Mam 30 lat i zaczynam wierzyć, że czas uwić sobie gniazdko w sąsiedniej
        konkurencyjnej firmie, tym bardziej, że manager z tamtej firmy (oriflame) już
        kilka lat temu obiecała mi pomoc i powiedziała, że gdy się odkocham w Avon, mam
        jej o tym powiedzieć, Ona mi pomoże, bo to nie możliwe, by taka wartościowa
        osoba się marnowała. Tylko, że ja chciałam w firmie swoich marzeń...
        Czas dokończyć szkolenie KK (tak dokończę, bo co one winne, że mam oms, która
        uznała, ze nie jestem dość dobra by dalej współpracować z tą firmą?)a potem inna
        firma, nic mi nie pozostaje już... sad
        • kolciag Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 17.03.09, 11:58
          Uważaj tylko by ta osoba z Ori nie zwodziła Cię słodkimi słówkami a sama okaże
          się podłą żmiją smile to tak z własnego doświadczenia :]
          • velda8 Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 17.03.09, 14:27
            Zanim odejdziesz, albo zaraz po tym jak odejdziesz zgłoś to wszystko do Avon,
            nie może być tak, że tamtym ujdzie na sucho..
          • justa_79 Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 18.03.09, 20:41
            tyle, że w Oriflame (i chyba w żadnej normalnej firmie MLM - a Avon
            do nich nie należy) nie ma takich zależności, zwierzchności itp.
            itd. każdy jest sam sobie szefem i jako niezależny konsultant może
            korzystać z pomocy swojego sponsora, a jeśli ten mu nie odpowiada,
            to z pomocy lidera, dyrektora itp. itd. - może, ale nie musi.
          • countess Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 19.03.09, 15:19
            Ona tak nie zrobi. Jest kwintesencja tego jak powinien zachować się Manager.
            Jaka szkoda, że musiałam zakochać się w Avon, gdyby nie to, dziś zapewne
            świętowałabym sukces w O. sad(
    • lideravon Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 17.03.09, 22:43
      popieram moją poprzedniczkę zgłoś to avon pokaz im sms
      Moje zdanie na ten temat jest takie ze powinnaś zmienić dywizję przepierz się do
      innego biura
      • kolciag Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 18.03.09, 09:47
        w zupełności się z tym zgadzam, pytanie tylko gdzie to zgłosić, żeby ktoś
        zareagował ? do dywizyjnej ?
        • agatux Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 18.03.09, 19:06
          Oczywiście, że najlepiej to do Dywizyjnej.

          Jednak nie okłamujmy się, że w dobie internetu każdy mail jest czytany i albo
          wyślą odpowiedź albo i nie. Dlatego najlepiej także wysłać pocztą elegancki list
          polecony do Dyrektora Tomasza Murasa i opisać rzeczowo całą sytuację. Myślę, a
          wręcz jestem przekonana, posiadając takie przykłady z autopsji, że będzie odzew
          i reakcja na ten sposób kontaktu. Warto wydać parę złotych na taki list, by
          odniósł efekt. Wówczas poczekać i jeśli nie będzie zmiany to podejmować inne
          kroki. Oczywiście nie mówić całemu światu, czyli innym Liderkom, OMS, KK, że
          wysyłasz list itd., bo jeśli taka OMS ma znajomości wyżej to tak ubarwi całą
          historię i tak ją przedstawi, że Twoje stwierdzenia będą nic nie warte i tylko
          ktoś się uśmieje, a najbardziej OMS z powodu intrygi jaką zafundowała sobie i Tobie.
          • countess Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 19.03.09, 15:39
            Jeden email już dms wysłałam. 25 lutego. Raczyła zainteresować się w tym
            tygodniu. Wiem dlaczego teraz. Nie byłam na spotkaniu mojego okręgu i
            podejrzewam, że nie było żadnej mojej kk. A gdyby spotkania nie było,
            zainteresowała by sie kiedy?
            Jestem z nią umówiona na spotkanie, ale szczerze wątpię, by coś to dało. Nawet
            nie wiem czy to spotkanie dojdzie do skutku, bo odniosłam wrażenie, że umawia
            się ze mną niejako na odczepnego. Siłą mnie tam gdzieś pomiędzy te swoje
            spotkania wkleiła. Nie wiem. Mam ochotę odwołać to spotkanie. Po co ja mam się
            napraszać o wysłuchanie?

            Do Dyr głównego? Jeśli coś to da, to bardzo chętnie!

            Ale myślę, że to ostatnie moje chwile w tej firmie, nie mam siły walczyć i nie
            rozumiem co takiego jest we mnie, co dyskwalifikuje mnie to spełnienia marzeń z
            tą firmą.
            • viola61 Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 19.03.09, 21:31
              Bardzo współczuję.Miałam podobne przeżycia z firmą Avon.Przez 10 lat
              współpracowałam z nimi.Byłam konsultantką,koordynatorem a ostatnio wymyślonym
              przez nich LIDEREM.Robiłam świetne wyniki a dodatkowo byłam nawet w Klubie
              Róży!!!Ale to wszystko do czasu.Przyszła "nowa miotła" i wprowadziła nowe
              rządy.Nie pasowałam jej bo nie spoufalałam się,nie spijałam kawek i nie
              przytakiwałam głupocie.I zostałam odsunięta na bok.Za karę nie byłam informowana
              o szkoleniach itp.sprawach.Nawet nie dostawałam raportów o pracy zespołu.Czasy
              przyszły ciężkie,zresztą wiecie jak trudno o nowych ludzi i o umowy.Ale cały
              czas pilnowałam moje najstarsze i najlepsze konsultantki.W końcu to całe
              olewanie mnie doprowadziło,że pożegnałam się z firmą.Kochałam Avon i tę pracę i
              z ciężkim sercem opuszczałam go.No ale cóż,czasem tak trzeba.Wiele bym mogła
              powiedzieć jak to wszystko wyglądało,też chciałam pisac do
              Warszawy.Kontaktowałam się z dywizyjną i po tym kontakcie nabrałam pewności,że
              odchodzę bo to wszystko co się dzieje jest po prostu nie do przyjęcia.Oddałam z
              ciężkim sercem mój długoletni, pracowity zespół i 10 lat pracy.Niech się cieszy
              OMS,że zasiliłam jej konto......
              • konsultantka133 Re: Avon - moja pasja i moja wielka porażka! 06.04.09, 23:25
                oh, biedna hrabino, bo tak to sie chyba tłumaczy. Jakże mi cię żal.
                wszyscy są dla ciebie tacy niedobrzy, a ty taka wspaniała. i ten
                avon niedobry i liderzy i oms i dms. a ciekawe co inni na to? czy to
                nie dziwne?
                • countess Re: Avon - zachowaj żal dla siebie, moja droga! 10.04.09, 18:26
                  Moja Droga Twój żal dla mnie nie stanowi żadnej wartości. Zachowaj go dla
                  siebie, może Ci się przydać.
                  Pytasz co inni na to? Już pisze - wyobraź sobie, że liderki z sąsiedniego okręgu
                  żądają ode mnie bym walczyła o swoje marzenia! Dwie z nich chętnie
                  zadeklarowały, że zajmą się mną i moim zespołem. Że w tej sytuacji (chodzą
                  plotki jakoby droga oms wkrótce nie miała by być już oms - Yuuuupi!!!) na pewno
                  będzie można przyspieszyć polepszenie warunków pracy dla mnie.
                  Konsultantki (również te z którymi nie miałam dobrego kontaktu)- gdy im
                  wspomniałam, że odchodzę, zaprotestowały. Zaczęły podawać pomysły rozwiązania
                  tej kwestii! Moje cudne, kochane słoneczkai!!
                  Dopiero ta sprawa ujawniła jak wielu przyjaciół mam w tej firmie! I to począwszy
                  od konsultantek (i to nie tylko moich, ale i cudzych) a skończywszy na
                  koleżankach liderkach.

                  A że mój lider nadrzędny mnie nie kocha? Nie musi, ja ja mam serdecznie dość, że
                  oms nie taka jak być powinna? phy! I co z tego, jej musi być gorzej niż mnie! Do
                  niej nikt by rączki z pomocą nie wyciągnął. Chusteczki nie poda, łez nie otrze.
                  Droga oms ma wyjątkowy dar robienia sobie z ludzi wrogów!
                  Wiesz co jest najważniejsze? Że ja mam przyjaciół! I to takich co są w każdej
                  chwili za mną stawić się bylebym tylko została w tej firmie! A ona oms, nawet
                  nie ma odwagi spojrzeć mi w oczy!! To było zabawne, gdy któregoś dnia weszłam do
                  COK i ona tam była, myślałam, że wlezie w szybę wystawową, tak się wierciła na
                  krześle. Czy tak powinna zachowywać się oms?

                  A dms, cóż zawarłam pewne porozumienie, ale przyznam szczerze, obawiam się że
                  złamie pseudo obietnicę którą złożyłam. No, tak zapewne teraz ja zawiodę, wątłe
                  nadzieje, które wzbudziłam nie do końca określonym stanowiskiem. Nie
                  powiedziałam całej prawdy, że bez względu na to ile osób jeszcze wprowadzę do
                  firmy i tak odejdę! Tyle razy zawiedli mnie Ci którym zaufałam, że ja spokojnie
                  mogę odpowiedzieć tym samym!

                  Avon przestał być moją ukochaną firmą. Uświadomiłam sobie, że tak wspaniałych
                  ludzi jakich poznałam przez Avon znajdę też przez inne firmy! Mogę spełniać
                  swoje marzenia i ambicje gdzie indziej. Nie stracę przez to przyjaciół, tylko
                  zyskam nowych! Pokocham kosmetyki i zasady innej firmy i to innej firmie
                  przysporzę większej sprzedaży i sprzedawców. Ale też trudno oczekiwać, że
                  manager tej klasy co ja będzie wiecznie czekał na wsparcie w jednej firmie,
                  skoro tuż za "rogiem" oferują mu wsparcie, niezmierzone dobra materialne i fajny
                  zespół, dobrą atmosferę bez wzajemnego podgryzania się.

                  Tak więc "moja droga" jeśli miałoby Ci na prawdę być kogoś żal to proponuję
                  proponuję pocieszać biedną oms (wystarczy słać pozytywne wibracje w jej stronę),
                  nie będzie jej lekko, gdy odejdę, bo manager, który wypłoszył takiego lidera jak
                  ja nie zdobędzie uznania nigdzie!

                  Wesołych Świąt Wszystkim!
                  • konsultantka133 Re: Avon - zachowaj żal dla siebie, moja droga! 14.04.09, 09:37
                    czy ty jesteś aż tak naiwna. Mój lider opowiadał mi o osobie z
                    sąsidniego okręgu , która zrobiła sobie wrogów ze wszystkich w swoim
                    okręgu i przyszła do innego i teraz tam się żali. czemu mam dziwne
                    wrażenie,że to ty jesteś tym kimś. Piszesz o swoich koleżankach z
                    taką nienawiścią,że im i tobie współczuję. Biedny jest człowiek,
                    który jest tak strasznie zakompleksiony,że we wszystkich oprócz
                    siebie widzi wrogów i samo zło. może lepiej żebyś wróciła do swojego
                    okręgu i robiła sweoje.
                    ps. nie jestem ani twoja ani droga
                    • countess Re: jedyne takie miejsce na świecie 14.04.09, 13:11
                      śmieszne, ale prawdziwe. To co piszesz. Mam wrogów i sama ich sobie zrobiłam.
                      Ale jakimi metodami! I tak za to mam właśnie wrogów. I to jakich wrogów!

                      Wiesz kto mnie kocha? Np taka liderka, która przez ostatnie 2 lata wspierałam.
                      Obdzwaniałam jej kandydatów na konsultantki z własnego telefonu. Własny czas
                      oddawałam jej. Dawałam jej się wciskać w złość do innej liderki, bo sama nie
                      była tak odważna by się przeciwstawić. Albo bawiło ja, że jej ślepo ufałam. I
                      wiesz dlaczego mnie kocha? Bo pisałam do poprzedniej dms, żeby mi pomogła tak
                      zmotywować tę liderkę, by została. Bo jej ufałam i ślepo wierzyłam w cokolwiek
                      powiedziała. Bo uważałam, że jest wartościowym człowiekiem. A takich ludzi Avon
                      potrzebuje. Bo kategorycznie przeciwstawiłam się poprzedniej oms, jak
                      zasugerowała, że nic nie robi. I bałam się i zamartwiałam, że taki fajny lider
                      zrezygnuje. Bo tylko fajni liderzy są siłą okręgu, no ale może się myliłam?

                      I co sądzisz, że za to miałaby być moim wrogiem? Myślisz, że omyliłam się w jej
                      ocenie? Że bawiła się mną w myśl zasady "jak naiwna to wykorzystać"? Nie, to
                      niemożliwe... znaczy ona kocha, tak?

                      Czy masz na myśli te kk, które choć nie moje do mnie zwracają się z prośba o
                      pomoc? Bo wiedzą, że ja na pewno im pomogę? Bo ich własny lider to na pewno nie.
                      Przykład sobie, życzysz? Proszę bardzo Klubowicza Róży mojej własnej lider
                      nadrzędnej. Czy te liderki, którym pomagam nawiązywać kontakty z kandydatkami na kk?

                      Jeśli te osoby masz na myśli to przyznaję Ci rację, TAK takim zachowaniem można
                      sobie sprawić wrogów. TAK masz rację. Trzeba było się nie wychylać z szeregu,
                      nie pomagać, podstawiać nogę, podgryzać i plotkować. To pewnie bym wrogów nie
                      miała.

                      A ja nie nie dość, że życzliwa i uczynna to jeszcze naiwna. Masz rację należało
                      mi się! Powinnam i z całą pewnością mam samych wrogów dla Twojej satysfakcji to
                      piszę. Tak, nikt mnie nie lubi, każdy z chęcią by postawił nogę. WIERZE Ci.

                      Nic dodać nic ująć.
                      • agatux Re: jedyne takie miejsce na świecie 14.04.09, 14:50
                        To o czym piszesz countess i oczym napisała Twoja przedmówczyni to niestety
                        prawda. Avon jest nastawiony tylko i wyłącznie na piękne słowa na zewnątrz
                        (piękne uściski na spotkaniach, całusy i uśmiechy itp.), a cały brud jest
                        przykrywany zasłoną ciszy oraz obłudy. Nie wolno mówić źle o firmie, nie wolno
                        wychylać się z szeregu, robić lewizny, ale o niczym nie mówić głośno!
                        Według słów Twojej przedmówczyni powinnaś działać sprzecznie z Twoim sumieniem,
                        swoimi wartościami i podstawiać ludziom nogi, wyzyskiwać, odstawiać lewizny,
                        ładnie uśmiechać się, a za plecami konkurencji wbijać nóż. Jednak - bez obrazy
                        dla osoby, która tak sugeruje, chociażby w przenośni tak sugerowała - to dla
                        mnie najwartościowszą osobą jest ta osoba, która działa uczciwie, rzetelnie, ma
                        swój zasób wartości, którymi kieruje się, a nie jestem w stanie cenić kogoś kto
                        dla pieniędzy sprzedaje przyjaciół, nie zauważa rodziny i biega cały dzień na
                        prospektingi, bo co powie OMS/LS itd.
                        Nie masz co przejmować się ludźmi, którzy Ci dogryzają i są Twoimi wrogami. Nie
                        wyznaję zasady by wrogów mieć blisko siebie. Ja złodziei do domu nie wpuszczam,
                        a tym bardziej wrogów. Jeśli ktoś ceni tylko obłudę, lewizny, plotki i zawiść to
                        nie powinien zasługiwać na jedno dobre słowo. Musisz iść do przodu i patrzeć na
                        to udzielne towarzystwo. Sami kiedyś przekonają się, że te metody ich działania
                        i postępowania spowodują, że zostaną z przysłowiową ręką w nocniku i to się skończy.
                        Na koniec dam Ci przykład z Avonu, gdzie kiedyś były 2 konkurujące ze sobą
                        dyrektorki. Jedna pracowała właśnie w taki obłudny sposób, stworzyła nawet te
                        lewe zamówienia w COKach i zachęcała do tego, by mianować osoby, które nawet o
                        tym nie wiedzą itd. Druga wymagała uczciwości, rzetelności i z tego rozliczała.
                        Oczywiście ta pierwsza miała same pochwały, druga była - tak jak Ty countess -
                        zaszczuta. W ramach reorganizacji obie zostały wyrzucone z firmy. Tylko tyle, że
                        ta druga (owa zaszczuta i wymagająca uczciwości) znalazła pracę w Zarządzie
                        jednej ze znanych firm, a pierwsza skończyła karierę i wylądowała na
                        bezrobotnym. Oczywiście nie sugeruję Ci odejścia, ale daję przykład co w życiu
                        umożliwia osiągnięcie sukcesu, a co spowoduje kiedyś odejście w niebyt.
                        • countess Re: jedyne takie miejsce na świecie 15.04.09, 00:33
                          Dzięki smile
                          Już podjęłam decyzję, za kilka katalogów odchodzę, chcę spokojnie "przeżyć" oms,
                          która odejdzie wcześniej ode mnie. Chociaż nie wiem co lepsze przeżyć ją i
                          bezkarnie zgarniać kasę z grupy, aż zechcą sami mnie wywalić czy machnąć ręką na
                          kasę i odejść od razu? Nawet zostając tu tylko po to by zgarniać kasę za grupę
                          mam wrażenie, że tracę czas.
                          Chcę mieć satysfakcję z odejścia. Nie mam pojęcia jakim trzeba być człowiekiem
                          by chcieć innym tylko szkodzić i co u Boga Ojca dało jej to?
                          Wolę odejść niż się zamartwiać. smile Fajnie jest być niczego nie świadomą kk. smile
                          Bycie LS naruszyło moje święte zaufanie do firmy. Wyzerowało radość ze sprzedaży
                          kosmetyków i spotykania nowych ludzi. sad
                      • konsultantka133 Re: jedyne takie miejsce na świecie 14.04.09, 23:48
                        no to napisz Countess, dlaczego tak Ci źle w tym avonie i dlaczego
                        tak się żalisz na innych. czytam twoje posty i nic nie rozumiem, raz
                        piszesz, że jsteś kochana i lubiana, drugi raz, że twoje koleżanki i
                        koledzy cię nie lubią.
                        Coś tu jest nie tak.....
                        PRAWDA ZAWSZE WYCHODZI NA JAW, WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ.
                        Człowiek wartościowy jest zawsze doceniany, a z tego co piszesz
                        ciebie nie lubią, czemu???????
                        a poza tym, jeśli tak ci źle i taki avon niedobry to po co w tym
                        siedzisz?
                        ja jestem konsultantką,bo lubię i podoba mi się, a jeśli przestanie
                        to poprostu zrezygnuję i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja