Dodaj do ulubionych

Lekcje rosyjskiego

01.02.04, 17:34
A jak u was wygladaly lekcje rosyjskiego? Kazdy na nie narzeka, a u mnie bylo
naprawde fajnie.

Pani Teresa Maliszewska byla tpowa nauczycielka tamtych czasow. Miala
naprawde wielki zapal do nauczenia nas czegos ciekawego. Wiec czytalismy
czasopisma po rosyjsku, uczylismy sie piosenek i wierszy (i to nawet
fajnych), sluchalismy gramofonu(!!!) po rosyjsku. Opowiadalismy bajki,
robilismy przedstawienia i nawet prowadzilismy wymiane korespondencyjna z
dzieciakami z ZSRR. I o dziwo naprawde nie potrafie powiedziec o lekcjach
rosyjskiego nic zlego.
Obserwuj wątek
    • michalina04 Re: Lekcje rosyjskiego 02.02.04, 12:30
      Miałam kilka nauczycielek rosyjskiego w kilku szkołach, i niestety wszędzie
      było kiepsko. Naszą zbiorową ambicją było nienauczenie się tego języka.
      Podręczniki oczywiście opiewały zalety Moskwy, moskiewskiego metra i
      obozu "Artek" - jak doszliśmy drogą dedukcji, chyba jedynego w Sowietskim
      Sojuzie, bo uwzględniany był w każdym podręczniku.
      Bariery przed mówieniem wyniesione ze szkoły były bardzo silne i przełamałam je
      dopiero dzieki wyjazdowi do państw WNP. Na metro moskiewskie, jak również na
      piękno Moskwy do dziś mam alergię ;)

      Witaj, prochazko :)
      • zzdorka Re: Lekcje rosyjskiego 02.02.04, 13:08
        A ja wam powiem, ze ten rosyjski to mi sie przydal. W pieknym kraju tureckim
        natknelam sie na recepcjoniste w hotelu, co to mu sie wiecej zdawalo niz bylo.
        No i trzeba bylo pana zdrowo objechac. Ale chlopina ni w zab angielski czy
        niemiecki. Ale pa ruski to mu dobrze szlo. No i wiazke jak mu sie poslalo, to
        pan grzecznie dzien dobry 5 razy dziennie mowil. Przydala sie pani Maliszewska.
        • marta.zet romanse 03.02.04, 01:24
          Jakiś rok temu przed wyjazdem do "Leninogrodu" postanowiłam sprawdzić jakiż to
          poziom reprezentuję po 10 latach nieużywania języka naszych braci w niedoli.
          Przeżyłam miłe zaskoczenie. Okazałos, że lektor zakwalifikował mnie na 5 z 6
          poziomów. Uznał, że słownictwo z racji braku kontaktu nieco zanikło, ale mam
          dobre zręby i pamiętam struktury :) Poza tym nasza słodka rusycystka była
          naprawdę zafascynowana kulturą rosyjską i śpiewała nam romanse. Było fajnie.
          Obecne japiszaki nie doceniają, że to też jest język obcy w końcu i warto go znać.
    • mary_ann Re: miałam farta... 25.02.04, 23:24
      ... bo jakims dziwnym trafem ominela mnie ideologia. Może dlatego, że obie
      nauczycielki - ta w podstawowce i ta w liceum, były po prostu szalenie
      normalnymi kobietami.
      Rosyjski w liceum (lata 80-te) był naprawdę mało typowy - pani w ogóle nie
      realizowała oficjalnego podrecznika(!), tylko jakiś kompletnie odideologizowany
      samouczek dla dorosłych (tematyka: hotel, restauracja, kino, teatr, randka), do
      etgo puszczala i tłumaczyła nam Wysockiego i Okudżawę, opowiadała o cerkwi i...
      nauczyła "ojcze nasz" w starocerkiewnosłowiańskim:-)
      • tradycja1 Re: miałam farta... 26.02.04, 06:41
        Ja pamietam rosyjski tylko z podstawowki bo w liceum i pozniej juz nie mialam.
        Na szczescie albo nawet nieszczescie, lekcje rosyjskiego byly bardzo rzadko
        przez te 4 lata gdyz nauczycielka ciegle byla nieobecna w szkole z powodow nam
        przynajmniej nieznanych.Wieczne zastepstwa. Oceny "z powietrza"
        Moj kolega chodzi obecnie na prywatne lekcje rosyjskiego.Nie chce zdradzic
        jednak dlaczego.
      • stary.prochazka Re: Lekcje rosyjskiego 17.03.04, 17:40
        uczyłem się rosyjskiego w podst. i w liceum, przez moment nawet chciałem pisać
        maturę (2000 r.)ale ostatecznie wybrałem angielski.Tak jak ze wszystkich
        przedmiotów mieliśmy dwie grupy, zaawansowana i niezawansowana.Ja byłem w tej
        pierwszej ale nie raczej mam się czym chwalić bo ta druga uczyła się ros.
        właściwie od podstaw:)
        Zajęcia były bardzo fajne choć uczyliśmy się na dość starych książkach i nie
        mieliśmy takich "wybajerzonych" z CD-Romami jak te teraz.Kiedyś mieliśmy
        napisać dialog inscenizujący wzywanie skoroj pomoszczi czyli
        pogotowia;podszedlem do sprawy z humorem i w ten sposób dowiedziałem się na
        przykład że płyn hamulcowy to "tormoznaja żidkost'"
        a innym razem kolega musiał napisać za karę wypracowanie na lekcji o wiele
        mówiącej tytule "Zaczem nielzja brosit' bumażek czeriez okno i nie mieniat'
        botinek?":))))
          • jan.kran Re: Lekcje rosyjskiego 06.08.05, 09:18
            Dla mnie rosyjski to była masakra całkowita.
            Przez cztery lata podstawóqwki nauczyłąm się słabo czytać i pisać.
            W liceum trafiłam na wymagającą niesamowicie rusycystkę i cztery lata ledwo
            wyciągałam słabą trójkę.
            Ale na świadectwie maturalnym mam cztery !

            Natomist zawsze kochałam język rosyjski ,literaturę , muzykę.
            Puszkin ,Lermontow ,Okudżawa.
            W potem to już tylko Wysocki...

            Mam "Mistrza i Małgorzatę" po rosyjsku i wiem że kiedyś przeczytam.

            Moja córka uczyła się trzy lata z własnej woli rosyjskiego i będzie kontynuować
            na studiach.
            Mieszkamy w Norwegi ,w Jej grupie było dwunastu załamnych Norwegów i Ona.
            Patrzyli z zawiścią jak po roku nauki Młoda mogłą zamienić parę słow z
            nauczycielem ,dla nich ten język to była czarna magia...


            Ja notomiast w pracy spotkałąm Rosjankę. Nie wiedziała że jestem Polką.
            Gadałyśmy po norwesku i w pewwnym momencie zapytała skąd jestem.
            Na co odpowiedziałam po rosyjsku że z PL i niestety zapomniałm już rosyjskiego
            choć bardzo lubię ten język.
            Minę miała nie opisania , bardzo się zdziwiła.
            Stwierdziła że mam dobry akcent i nieżle mówię.
            Kran.
              • kuba_halford sportowa podstawowka 272 w Wa-wie 22.12.05, 13:40
                Najpierw uczyl Pan Świacki nic nas nie nauczyl ale na kazdej lekcji odpalal
                plyty z Rosiewiczem "Michail Michail" albo "Antoszka Antoszka pajdziom kapat
                kartoszka" i bylo w deche !!!!!!!!!! :).
                Po roku nauki nawet bukw nie znalem i wogole zero wiedzy ale ten gosc byl tak
                fajny ze lubilem te lekcje hehe.

                Potem byla Pani Rawska kobieta bardzo nerwowa a jako najgorsza klasa znecalismy
                sie nad nia psychicznie wielokrotnie doprowadzajac do placzu ze az wychodzila.
                Teraz to mam wyrzuty sumienia ale kiedys Rawska wkurzyc to byl caly dzien udany
                jak sie zasmiewalismy. W gruncie rzeczy to nie byla zla kobieta i byla
                wyrozumiala choc jak sie wkurzyla to byla ostra no ale dzieci bywaja okrutne :/.

                Pamietam czytanki w stylu ze pies (oczywiscie "Laika") wpadl pod autobus i mu
                dali lekarstwa i ozdrowial bo potem sie wszyscy wysmiewali ze to ruski pies i
                dlatego po prochu pzrezyl rozjechanie.

                Do dzis umiem na pamiec wierszyki "Dzied Maroz", "Kowalskij" i fragmenty
                czytanek na pamiec (uczylem sie na pamiec bo nie znalem bukw a jakos musialem
                zdac hehe).
    • pyckal Re: Lekcje rosyjskiego 20.03.04, 00:38
      Jeszcze co nieco pamiętam

      Żużżit nad żimołostju żuk
      Tjażołyj na żukie kożuch

      Pewnie nie wiecie, co to żimołost' ?
      Już tłumaczę: wiciokrzew
      No i co, łyso Wam ?
        • pyckal Re: Lekcje rosyjskiego 21.03.04, 14:11
          michamina napisała:
          ooo, aż mi brzmi w uszach muzyka z "Orfeusza" Monteverdiego z tym właśnie
          cytatem z Dantego! :) Śpiewa to spersonifikowana Nadzieja, która odprowadza
          Orfeusza do Krainy Zmarłych.

          Dziękuję.
          Miło słyszeć, że jeszcze ktoś w Polsce wie, kto Dante, kto Monteverdi.
          • mock Re: Lekcje rosyjskiego 21.03.04, 19:59
            Musieliśmy prenumerowac czasopismo Wiesiełyje kartinki.

            Pamiętam doskonale dwie rzeczy
            Obóz Artiek ("Malciki sabirali griby i jagady")
            I wierszyk o roztargnionym panu ("A z platformuy gawariat, eta gorad
            Lieningrad")

            Może ktoś też to pamięta?

            Dzisiaj ludzie nie znają nawet bukw. Kiedy pojechałem na Ukrainę a potem do
            Rosji musiałem młodszym od siebie (i to zaledwie o kilka lat) wszystko czytać
            na głos. Dlatego dziękuję Bogu (chociaż chyba powinienem partii?) za te lekcje.
            A do Artieka jeszcze pojadę na 100% i nie będę miał żadnych problemów z
            zebraniem chętnych na wyjazd.
            • michamina Re: Lekcje rosyjskiego 21.03.04, 21:12
              mock napisał:

              > Musieliśmy prenumerowac czasopismo Wiesiełyje kartinki.
              >
              > Pamiętam doskonale dwie rzeczy
              > Obóz Artiek ("Malciki sabirali griby i jagady")

              Obóz Artiek był kultowy. U mnie w klasie trwały dyskusje nt. czy Artiek jest
              jedynym obozem dla młodzieży w całym ZSRR. Dochodziliśmy do wniosku, ze tak, bo
              w podręcznikach nie było o żadnym innym. "Wiesiełyje kartinki" tez pamiętam,
              rusycystka sugerowała bez większego przekonania, żeby je zaprenumerować, ale i
              tak wiedziała, że nikt tego nie zrobi.

            • edeka5 Re: Lekcje rosyjskiego 21.05.04, 09:15
              mock napisał:

              > A do Artieka jeszcze pojadę na 100% i nie będę miał żadnych problemów z
              > zebraniem chętnych na wyjazd.

              Byłam w Artieku w 1979 r. Okolica, jak to Krym, przepiękna, ale sam obóz mnie
              rozczarował. Wyobrażałam sobie, obóz podobny do naszych obozów harcerskich, a
              tam betonowe pudełka, bez żadnego wyrazu.
            • baha42 Re: Lekcje rosyjskiego 24.03.04, 08:26
              A u nas czytalismy czasopismo "Junyj naturalist".
              Nigdy nie czytałam tyle przyrodniczych artykułów co wtedy.
              O rosomaku wiedziałam wszystko,oczywiscie po rosyjsku.
              No i wiersze,wiersze,wiersze.....
                  • michamina Re: Lekcje rosyjskiego 24.03.04, 22:39
                    stary.prochazka napisał:

                    > a podobno niektórzy mówią że Freud to przeżytek:)))

                    Nadal tak twierdzę :) A że ze zmęczenia mieni mi się przed oczami, to już inna
                    sprawa - i tej wersji bedę się trzymać :)))
                  • michamina Z najnowszych dokonań 26.03.04, 12:15
                    stary.prochazka napisał:

                    > a podobno niektórzy mówią że Freud to przeżytek:)))

                    Z najnowszych dokonań:

                    "Bez ochrony przed starymi telewizorami? Moskwa kontra Morze Bałtyckie"
                    (było "tankowcami")
                    i
                    "Klasyfikacja impotentów. Bananowy dylemat" (było: importerów)

                    :))
                    • stary.prochazka Re: Z najnowszych dokonań 26.03.04, 13:31
                      "No, wie pani!Importent, takie słowa, a zdawałoby się kulturalna kobieta"

                      czy był już ten odcinek?Bo o ile pamiętam to była narada u profesora Dąb -
                      Rozwadowskiego w związku z 20 stopniem zasilania, kiedy się potem dogrzewali
                      lokomotywką a to był chyba jeden z pierwszych:)))
                      • michamina Re: Z najnowszych dokonań 28.03.04, 11:15
                        stary.prochazka napisał:

                        > "No, wie pani!Importent, takie słowa, a zdawałoby się kulturalna kobieta"

                        Importent to przecież bardzo kulturalne :)))
                        Ale [....] [Ustawa z dnia 31.07.1981 r., O kontroli publikacji i widowisk, art.
                        2 pkt. 3 (Dz. U. nr 20 póz. 99, z późniejszymi zmianami)].
    • zenta1 Re: Lekcje rosyjskiego 25.04.04, 16:31
      moim nauczycielem rosyjskiego w liceum był stary, emerytowany kurator oswiaty.
      Dziadek był nawet sympatyczny ale niestety kompletnie zidiocialy. Mielismy
      wrażenie, że stary pan ciągle jeszcze żyje w dawnej, stalinowkiej epoce.
      Niestety, nie nauczył mnie ruska, choć póżniej ten język okazał się niezwykle
      potrzebny.
      Póżniej, gdy przebywałem w Kijowie mieszkałem w hotelu uniwersyteckim ze
      starymi generałami sowieckimi. Od jednego z nich (generała lotnictwa)
      usłyszałem komplement nt znajomości i akcentu języka rosyjskiego.
    • mkatarynka Re: Lekcje rosyjskiego 28.05.04, 23:39
      W podstawówce moja nauczycielka rosyjskiego uczyła również muzyki i pewnie
      dlatego język rozyjski kojarzy mi się ze śpiewną mową ;). Była srrrrasznie
      wymagająca i wszyscy się jej bali. Ale ja miałam same piątki bo uczyliśmy się
      dużo wierszyków na pamięć a ja pamięć miałam dobrą :) Gorzej z czytaniem. Jakoś
      bukwy nigdy nie były dla mnie przyjazne...
      W liceum brałam udział w konkursach piosenki rosyjskiej i śpiewałam Okudżawę.
      Nie z przymusu a z przekonania. Uważam, że rosyjski jest przepięknym językiem.
      Uwielbiam go słuchać. Gdyby teraz była możliwośc nauki (przypomnienia sobie) to
      bardzo chętnie bym skorzystała. Szkoda, że nam go tak obrzydzili. Niemniej -
      muszę to napisać - moja sympatia do języka nie szła w parze z sympatią do
      nauczycieli. W liceum na rosyjskim robiłam swetry na drutach. Nauczycielka
      poskarżyła mojej mamie na wywiadówce, że jak mnie chciała wywołać do odpowiedzi
      to marudziłam ze wstawaniem a jak mnie zaczęła popędzać to jej powiedziałam, że
      mi oczko z drutu spadło... tak było moi drodzy... bezczelność wobec tej baby
      stanowiła nie lada popis przed klasą i zaskarbiała przestępcy jej (klasy a nie
      baby) podziw i uznanie :)))
      • ikkala lubiłam je 08.06.04, 21:05
        Z początku nieco mnie śmieszył ten język, potem uczenie się go sprawiało mi
        przyjemność, zwłaszcza, że łatwo wchodziło. Teraz mi się przydaje, mam rosyjsko
        języcznego przyjaciela i możemy się porozumieć w jego języku. :)
              • dorrit Re: lubiłam je 29.07.05, 12:45
                Ja nawet doszlam do jakichs (chyba wojewodzkich) finalow olimpiady z
                rosyjskiego...
                Teraz niby go w ogole nie pamietam, ale kilka lat temu bedac turystycznie w
                Moskwie tylko dzieki znajomosci cyrylicy sprawnie poruszalam sie np. metrem,
                widzac grupki obcokrajowcow z otwartymi buziami studiujacych nazwe stacji z
                nazwami (chyba napisanymi alfabetem lacinskim?) na trzymanych w rekach mapach...
    • sqwind Re: Lekcje rosyjskiego 01.08.05, 19:05
      U nas było dość ciężko,jakoś rosyjskiego nie lubiałem,ale nie dało się go nie
      nauczyć przy przykręcaniu śruby.W 1989 roku stwierdziłem,że radzę sobie całkiem
      nienajgorzej podczas rejsu na "Szota Rustaveli",a w latach dziewięćdziesiątych
      opanowała mnie taka nostalgia za tym językiem,że zdobyłem z internetu wszelkie
      pieśni z Wojny Ojczyżnianej oraz większość stalinowskich pieśni z okresu błędów
      i wypaczeń socjalizmu.Bardzo się czułem dumny na austriackim przejściu
      granicznym,kiedy rozbebeszali mego bolida przy dżwiękach"Wstawaj strana
      ogromnaja"i "Artileristy,Stalin dał prikaz".
      • mantyka1 Re: Lekcje rosyjskiego 09.08.05, 21:00
        Języka uczyłem się ładnych parę lat i mimo bardzo dużej przerwy coś niecoś
        pamiętam. Pomogło mi to podczas pobytu w Rydze chociaż musiałem mówić skąd je
        stem bo Rosjan tam nie lubiano i po rosyjsku mówiono tylko ze względu na nas.
        Teraz język przydaje się przy oglądaniu PTP Planeta na kablówce i do czytania
        portali białoruskich, ukraińskich i rosyjskich.
        • agatkar1 Re: Lekcje rosyjskiego 18.08.05, 15:03
          Lubiłam lekcje j. rosyjskiego. Lubiłam się go uczyć, no i swoją nauczycielkę w
          podstawówce także, choć były osoby, które jej nie cierpiały, potem to się
          odbiło na wynikach z j. rosyj. w szkole średniej... ale ja ją lubiłam i miło ją
          wspominam. No i nigdy nie miałam problemów z j. rosyjskim.
          Tylko okropne było czytanie na akcenty, wiem że wszyscy tego nie cierpieli, 7
          akcentów żle przeczytanych i pała!!!

          Kto pamięta?
          Pusc wsiegda budjet sońce
          pusc wsiegda budjet niebo
          pusc wsiegda budjet mama
          pusc wsiegda budu ja!!!
    • majalina Re: Lekcje rosyjskiego 18.08.05, 16:52
      Ja uczyłam się "kolendy" o Leninie. A śpiewalisśy tak:
      Kanieszo Lenin mog zimoj raditsja
      I w diekabrie i w śnieżnom fiewralie
      No wsio taki jak rad szto pieli pticy
      Kagda On pajawiłsia na ziemlie

      A dzieki mojej rusycystce (oj, piła była) znam też obszerne fragmenty
      Eugeniusza Oniegina, wiersze Lermontowa, Puszkina. Piękne!
      • margo.pf Re: Lekcje rosyjskiego 30.08.05, 15:56
        Od dawna myslalam, ze lata poslugiwania sie tylko i wylacznie francuskim
        zatarly znajomosci nabytych w szkole rosyjskiego i angielskiego. Co do
        angielskiego to prawda. Rosyjski "ujawnil" sie podczas studiow we Francji.
        Spowodowal epidemie wscieklej zazdrosci francuskich kolegow z roku w stosunku
        do nas, szesciu polek piszacych bukwami bez wysilku i wychodzacych ze
        sprawdzianow z najlepszymi ocenami po pieciu minutach :))To pierwszy triumf.
        Drugim mial miejsce niecaly rok temu podczas koncertu choru Armii Czerwonej w
        Papeete na Tahiti gdy po wystepie poszlismy z mezem (francuzem mowiacym po
        polsku i gegajacym po rosyjsku i czesku) pogadac z artystami. Nie wiem jakim
        cudem rozmawialam bardzo swobodnie, pootwieraly sie stare szufladki :)) A
        poniewaz czesc rodziny pochodzi z Wolynia skonczylo sie na wspolnym spiewaniu
        czastuszek. Bardzo muzykalni tubylcy przygrywali nam na ukelele. Niesamowite
        wrazenie! Na koncu swiata spiewalam piosenki z dziecinstwa :)
        A propos Wysockiego, czy ktos zna jakis link z jego piesniami? Wyjechalismy z
        siedemdziesiecioma kilogramami bagazu i zabralam tylko najukochansze cd i dvd.
        Wysockiego mialam na kasetach. Zbyt wiele miejsca zajmowaly by je zabrac. To
        samo odnoscie Zanny Biczewskiej.
        pozdrawiam :))
        margo
    • anibag Re: Lekcje rosyjskiego 15.09.05, 17:16
      Oh,brałam udział w olimpiadzie j. rosyjskiego w roku 1984 musiałam się nauczyć
      wszystkich sowjeckich respublik wraz ze stolicami i wiele innych bzdur na
      pamięć typu trjetjakowskaja galerja,w komsomolje pierdy kompletne
      potem długo długo nic w 1991 w Niemczech spotkałam Bułgara w moim wieku , który
      był dzieckiem dyplomaty w moskwie - mówił po rosyjsku jak rodzony Rosjanin,
      wtedy rozmawiając z nim przez miesiąc( w ojczyźnie Goethego językiem Puszkina)
      nauczyłam się praktycznie go używać, lepiej niż po 8 latach nauki w szkole.
      A teraz na przekór jestem nauczycielką niemieckiego.Gdy pracuję na targach jako
      tłumaczka, też często mam okazje używać rosyjskiego, bo jednak 30- latkowie z
      państw byłego bloku, którzy teraz zajmują się biznesem nie zdążyli nauczyć sie
      cywilizowanego języka. Więć nigdy nie wiadomo co kiedy w życiu będzie
      potrzebne,a znajomość rosyjskiego uważam za bardzo przydatną.
    • dana1958 Re: Lekcje rosyjskiego 10.11.05, 22:42
      Tak przypadkiem trafiłam na ten stary watek.Powiem Wam tak-w 1977r zdałam
      maturę-pare lat minęło- wtedy włściwie każdy uczył się rosyjskiego.Właśnie
      wczoraj znów odrabiałam ćwiczenia z rosyjskiego synowi w II klasie liceum,
      wszystko pamietam i rozumie choć nie nie należałam do tych najlepszych.Czego
      się Jaś nauczy to Jan będzie umiał.
      • annah11 Re: Lekcje rosyjskiego 10.11.05, 22:48
        Moja nauka jezyka rosyjskiego to byla jedna farsa niestety - od samego poczatku.
        W podstawowce mialam nauczycielke, ktora stawiala mi dobre stopnie za trzymanie
        ekranu do wyswietlania przezroczy, czy filmu. W szkole sredniej
        nauczyciel-alkoholik wiele nas nauczyc nie mogl, powtarzal przez wiele lekcji
        ten sam watek, ta sama czytanke.
        Teraz po latach zaluje, ze niewiele z tego jezyka rozumiem! i niewiele umiem!
        Przepadlo.
    • o_ll_a Re: Lekcje rosyjskiego 16.11.05, 11:53
      u mnie w szkole podstawowej j. rosyjskiego uczyła mnie sąsiadka, jednak nie
      miała żadnych taryf ulgowych dla znajomych. Nie była zresztą takowa potrzebna.

      W liceum chcieli wysłać na olimpiade...

      Cóż...jeśli języka się nie praktykuje, zamiera. Szkoda.
    • luccio1 Re: Lekcje rosyjskiego 27.11.05, 14:01
      Z samych lekcji pozostał w głowie wierszyk:
      Dień siedmowo nojabria
      krasnyj dień kalendaria... oraz:
      Piłot w kasmiczeskoj rakietie
      na ziemlu glanuł s wysoty:
      Jeszczo nikto, nikto na swietie
      takoj nie widieł krasoty!
      Wnizu za stiokłami kabiny
      w mołocznych abłakach leżał
      [...] liubimyj ziemnoj gałubowatyj szar!
      No i oczywiście wyrażenia: "zapustit' kosmiczeskij korabl'", "odierżat'
      pobiedu" itp.
      W każdym razie opanowanego materiału gramatycznego i ogólnego osłuchania się
      wystarczyło na tyle, abym mógł później, równolegle z "Wolną Europą", słuchać
      także "Radia Swoboda", mówiącego już zupełnie innym rosyjskim!
      (W ramach nostalgii za ZSRR i czasami minionymi mogę sobie zawsze nastawić
      Pekin - "mieżdunarodnoje radio Kitaja").
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka