Dodaj do ulubionych

Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradycyjne?

18.12.10, 21:42
To jest za głębokiej komuny. Żeby IM pokazać jakimi to jesteśmy prawdziwie patriotycznymi Polakami. Taka forma politycznego protestu.
Obserwuj wątek
    • kusama Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 19.12.10, 19:37
      Nie, wigilie to zawsze były bardzo rodzinne uroczystości, nie są mi znane przypadki wykorzystywania tej szczególnej chwili do politycznego protestu. Zresztą ówcześni funkcjonariusze czy inne swołocze tamtych czasów także ochoczo obchodzili święta. Może i nie łamali się opłatkiem, ale kto ich tam wie....
    • a_weasley Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 19.12.10, 21:24
      Mocno wątpię, żeby ktokolwiek świętował bardzo tradycyjnie, żeby przeciwko czemuś zaprotestować (choć gdyby się okazało, poniektóry niewierzący z tego paragrafu poszedł na pasterkę, nie zdziwiłbym się wcale).
      Zdanie jednego z dyskutantów o chowaniu poglądów politycznych do kieszeni wskazuje, że niewiele pamięta z tych czasów. Wtedy o polityce rozmawiało się przy każdej okazji towarzyskiej i na pewno niejedną Wigilię rozwaliła różnica poglądów.
      A jeśli chodzi o tytułowe pytanie... tak i nie, jak sądzę.
      Pokusa spędzenia tego dnia gdzieś indziej była słabsza, bo niby co ze sobą zrobisz, o ciepłych krajach nie było mowy, a w kraju baza turystyczna słaba i droga. W dodatku w czasach nie do życia ludzie bardziej garną się do siebie. Z drugiej strony pociągi zapchane i powolne, a benzyna w czasach, gdy dużo ludzi miało samochody, była droga i na kartki, więc opcja wspólnego świętowania rodziny z różnych stron kraju też trudniej dostępna.
      Tradycyjne przygotowywanie potraw w domu było oczywistością, bo gotowe czy catering to wymysły u nas wówczas nieznane; z drugiej strony w tej chwili jak potrzebujesz takich czy innych ingrediencji, to kupisz natychmiast i o dowolnej porze, a jak było na poprzednim etapie, każdy wie.
      Wydaje mi się, że więcej wtedy śpiewano kolęd, ale może się mylę.
      Podupadła chyba nowa świecka tradycja świętowania przy telewizorze, nad czym nie ubolewam.
      Z tego, co patrzę po domach, mniej niż kiedyś widzi się sztucznych choinek.
      • tymon99 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 20.12.10, 02:25
        a_weasley napisał:

        > Zdanie jednego z dyskutantów o chowaniu poglądów politycznych do kieszeni wskaz
        > uje, że niewiele pamięta z tych czasów. Wtedy o polityce rozmawiało się przy ka
        > żdej okazji towarzyskiej i na pewno niejedną Wigilię rozwaliła różnica poglądów

        "na pewno" mogę mówić tylko o tych, w których uczestniczyłem - a te były czasem świętym. polityka musiała zaczekać przynajmniej do następnego dnia po obiedzie. nawet w 1981, gdy kilku osób przy stole brakowało.
        • bokertov1947 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.12.10, 10:55
          Moze by warto ugryzc temat od innej strony. Polsko-tradycyjnie zredukowac do tradycyjnie.
          Dla przyblizenia zrozumienia pojecia “Tradycja/tradycyjna”, proponuje zaglebienie sie w dyskusji weglarzy z filmu “Mis”.
          A tak troche powazniej; Zaangazowane bydleta z PZPR-u zasiadaly do tradycyjnej wigilii i nawet na pasterke zapychali – nie myslac o korzeniach tej tradycji. Po prostu, kto wychowal sie w Polsce – niezaleznie czy w duchu Maryji Krolowej Polski,jako Sjonista, czy czerwona jak rzotkiewka komunistyczna swinia – wszyscy zajadali karpia, podkaszajac kutiom, popijajac mniejsza lub wieksza iloscia wudy(pisze przezu by nie pomylono napoju narodowego z woda).
          I to jest/byla tradycja.
          Wesolych Swiat!
          PS: Co do spiewania koled – przypominam sobie ogladany kiedys w Polsce film, gdzie general SB w gronie rodzinnym przy choince spiewa “Podmoskowskije wiecziera”. Czy nie byla to druga czesc “Misia”?
          • horpyna4 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.12.10, 12:06
            Wiesz, ze śpiewaniem po pijaku to bywały cyrki.

            Znajomi mieli piętro wyżej jakąś rodzinę wojskowo-esbecką. Ale jak kiedyś była tam większa balanga i esbecy popili zdrowo, to tak gdzieś koło północy zaczęli śpiewać unisono "Boże, coś Polskę". Oczywiście w wersji "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie".
            • ewa9717 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.12.10, 12:27
              Wielu wstępowało do patrii tylko i li dla kariery, nie dzieląc przekonań Marksa, Engelsa i kogo tam jeszcze. Pamiętam dyrektorkę mojej podstawówki (kobita z rodziny bardzo religijnej, ba, klerykalnej nawet), która - włozywszy dla niepoznaki ciemne okulary, co niedziela waliła do pierwszych ławek przed samiuśkim ołtarzem. Ze wspomnień jeszcze weselszych: lokalny pop pezeteerowski, w czasach tuż przed "sztandar partii wyprowadzić' był jednym z niosących feretron w czasie procesji Bozego Ciała ;)
              PS nie napisałam tego, żeby dyskutować nad morale tych ludzi, tylko zeby pokazać, jakie durnoty się działy. Czasem i Mrożka przerastały ;)
          • cromwell1 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.12.10, 17:02
            PS: Co do spiewania koled – przypominam sobie ogladany kiedys w Polsce film, gdzie general SB w gronie rodzinnym przy choince spiewa “Podmoskowskije wiecziera”. Czy nie byla to druga czesc “Misia”?

            hehe
            chodzi o kultowa wigilie u pulkownika molibdena;)
            www.youtube.com/watch?v=QXpgkjK2AWk
            pzdr.
          • jolunia01 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.10.11, 10:11
            bokertov1947 napisał:

            > A tak troche powazniej; Zaangazowane bydleta z PZPR-u zasiadaly do tradycyjnej
            > wigilii i nawet na pasterke zapychali – nie myslac o korzeniach tej trady
            > cji. Po prostu, kto wychowal sie w Polsce – niezaleznie czy w duchu Maryj
            > i Krolowej Polski,jako Sjonista, czy czerwona jak rzotkiewka komunistyczna swin
            > ia – wszyscy zajadali karpia, podkaszajac kutiom, popijajac mniejsza lub
            > wieksza iloscia wudy(pisze przezu by nie pomylono napoju narodowego z woda).
            > I to jest/byla tradycja.

            Ale wtedy takim chamom, jak ty, ograniczano dostęp do możliwości upowszechniania swoich poglądów i to był największy plus tamtego ustroju. "Tradycyjna" wigilia to przy tym mały pikuś.
      • jolunia01 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 22.10.11, 10:04
        a_weasley napisał:

        > Pokusa spędzenia tego dnia gdzieś indziej była słabsza, bo niby co ze sobą zrob
        > isz, o ciepłych krajach nie było mowy, a w kraju baza turystyczna słaba i droga
        > .

        Słaba to fakt, ale droga nie była. Wiele razy spędzałam świeta poza domem i mnie to nie rujnowało. Teraz mnie nie stać.

        > Z drugiej strony pociągi zapchane i powolne, a benzyna w czasach, gdy dużo ludzi miało
        > samochody, była droga i na kartki, więc opcja wspólnego świętowania rodziny z
        > różnych stron kraju też trudniej dostępna.

        Taaaaa, a teraz puste i szybkie te pociągi, prawda? :) Ja chyba w innej rzeczywistości żyję.
        No i benzyna taniuuuutka, jak barszcz (wigilijny).

        > Tradycyjne przygotowywanie potraw w domu było oczywistością, bo gotowe czy cate
        > ring to wymysły u nas wówczas nieznane;

        Przynajmniej było jadalne. Raz poszłam w nowszych czasach na łatwizne i zamówiłam uszka; dobrze że miałam zamrozone paszteciki, bo "uszka" okazały się niejadalnym gniotem z ciasta o konsystencji i twardości betonu, ale za to ze śladową ilością nadzienia, co może i dobrze, bo mikroskopijna cząsteczka pieczarki i niewiele wieksza cebulki nie dawały odczuć, że wyrzucam jedzenie.
        • a_weasley Tanio nie było... 22.10.11, 22:26
          jolunia01 napisała:

          > a_weasley napisał:

          >> Z drugiej strony pociągi zapchane i powolne, a benzyna w czasach,
          >> gdy dużo ludzi miało samochody, była droga i na kartki,

          > Taaaaa, a teraz puste i szybkie te pociągi, prawda? :)

          W porównaniu z czasami, kiedy pospieszny z Warszawy do Poznania jechał 6 godzin, pewien postęp jest.
          A młyn, o jakim w okolicach Nowego Roku pisano na pierwszych stronach gazet i opiewano w głównym wydaniu Wiadomości, wtedy nikogo nie dziwił. Już nie mówię, że nie pisano i nie opiewano - w końcu były to czasy, za którymi tęsknisz m.in. dlatego, że

          > takim chamom, jak ty, ograniczano dostęp do możliwości upowszechniani
          > a swoich poglądów i to był największy plus tamtego ustroju.

          ale to po prostu nikogo nie dziwiło. Życie takie. Są Święta albo ferie zimowe, to do pociągu szpilki nie wsadzisz, rzecz równie normalna jak to, że zimą pada śnieg. Tak się żyło.

          > No i benzyna taniuuuutka, jak barszcz (wigilijny).

          Latem 1980 r. za średnią pensję można było kupić 300 l benzyny. Pod koniec 1986 - 400.
          Przy czym w tym drugim przypadku benzyna była na kartki. Gdyby ktoś chciał dajmy na to dużym fiatem robić 1000 km miesięcznie i ten fiat paliłby mu skromnie 9 l na 100 km, wydałby 2160 zł na wykupienie kartek i 10800 na benzynę eufemistycznie zwaną turystyczną. Czyli samo paliwo pochłonęłoby więcej niż połowę średniej pensji.
          Zapraszam do wątku "Pamiętacie tamte ceny?", a jako tekst żródłowy proponuję bożonarodzeniową "Politykę" z 1988 r., tam masz przegląd cen 1983-1988.
          • a_weasley Prostuję 22.10.11, 23:07
            200 zł za litr turystycznej to trzeba było mieć pecha (tzn. duży popyt albo niedawna fala kontroli). Ale nawet przy 100 za litr (a to z kolei trzeba było mieć szczęście albo znajomości) średnia z 36 l kartkowej i 54 turystycznej wychodziła 84 za litr.
            Latem 1988 r. wprowadzono legalną sprzedaż benzyny bez kartek (tzw. komercyjnej) - 300 zł za litr, czyli za średnią krajową można było (uwzględniwszy kartki) kupić 200 l benzyny.
          • jolunia01 Re: Tanio nie było... 23.10.11, 20:19
            a_weasley napisał:

            > jolunia01 napisała:
            >
            > > a_weasley napisał:
            >
            > >> Z drugiej strony pociągi zapchane i powolne, a benzyna w czasach,
            > >> gdy dużo ludzi miało samochody, była droga i na kartki,
            >
            > > Taaaaa, a teraz puste i szybkie te pociągi, prawda? :)
            >
            > W porównaniu z czasami, kiedy pospieszny z Warszawy do Poznania jechał 6 godzin
            > , pewien postęp jest.

            Nie każdy jeździ z Warszawy do Poznania. A postępu w podróży np. z Białegostoku do Lublina czy z Zamościa do Kędzierzyna Koźla nie widzę, wręcz przeciwnie - stwierdzam istotny regres.

            > A młyn, o jakim w okolicach Nowego Roku pisano na pierwszych stronach gazet i o
            > piewano w głównym wydaniu Wiadomości, wtedy nikogo nie dziwił. Już nie mówię, ż
            > e nie pisano i nie opiewano - w końcu były to czasy, za którymi tęsknisz m.in.
            > dlatego, że
            >
            > > takim chamom, jak ty, ograniczano dostęp do możliwości upowszechniani
            > > a swoich poglądów i to był największy plus tamtego ustroju.
            >
            > ale to po prostu nikogo nie dziwiło. Życie takie. Są Święta albo ferie zimowe,
            > to do pociągu szpilki nie wsadzisz, rzecz równie normalna jak to, że zimą pada
            > śnieg. Tak się żyło.

            Wiesz, teraz jest mniej więcej tak samo - jak są święta czy ferie albo tzw. długu weekend to nadal w tv pokazują sceny przypominające bitwę pod Grunwaldem. A twoje zaangażowanie w obronę bokertova sugeruje, że jesteś takim samym prymitywem jak on. Chamstwa nic nie tłumaczy, a na pewno nie zmiana ustroju.
            >
            > > No i benzyna taniuuuutka, jak barszcz (wigilijny).

            > Latem 1980 r. za średnią pensję można było kupić 300 l benzyny. Pod koniec 1986
            > - 400.
            > Przy czym w tym drugim przypadku benzyna była na kartki.

            No i co z tego wynika? Dzisiaj miliony pracujących Polaków nie są w stanie za swoją pensję kupić 300 l benzyny, a 400 tym bardziej. Jako źródło polecam cokolwiek - bieżąca prasę, tv, roczniki statystyczne....

            Przede wszystkim zmieniła się struktura cen, dlatego przywoływanie pojedynczych przykładów nie daje kompletnie niczego.

            Spokojnie, gdybym chciała wykazać obecną drożyznę, mogłabym podac jako przykład kawę (bardzo dobra etiopska arabica otrzymywana wówczas w wymianie barterowej była w smiesznie niskiej w porównaniu do jakosci cenie) czy herbatę (niedoceniany wówczas oolong, również sprowadzany w ramach barteru, kosztował grosze.)
            • ewa9717 Re: Tanio nie było... 23.10.11, 22:14
              jolunia01 napisała:

              > a_weasley napisał:
              >
              > > jolunia01 napisała\ A
              > twoje zaangażowanie w obronę bokertova sugeruje, że jesteś takim samym prymityw
              > em jak on. Chamstwa nic nie tłumaczy, a na pewno nie zmiana ustroju.
              >
              Hm, może jednak zacznij od siebie?
            • a_weasley Re: Tanio nie było... 23.10.11, 22:28
              Jolunia01 napisała:

              > twoje zaangażowanie w obronę bokertova sugeruje,

              A gdzież ja, na wiecznie żywego Lenina, bronię Bokertova? B. mnie w danym momencie ani zieje, ani grzębi. Natomiast tęsknota za cenzurą w wykonaniu osoby wzdychającej, jak dobrze jej się żyło w latach 80-tych, a jak jej źle teraz, i owszem zaintrygowała mnie.

              > że jesteś takim samym prymitywem jak on. Chamstwa
              > nic nie tłumaczy, a na pewno nie zmiana ustroju.

              Zgadza się. Podkreśl wężykiem. A potem spójrz w lustro.

              > No i co z tego wynika? Dzisiaj miliony pracujących Polaków nie są w stanie
              > za s woją pensję kupić 300 l benzyny,
              > a 400 tym bardziej.

              Wtedy też nie były, więc nie wiem, czego to ma dowodzić.
              Zwracam jednakowoż uwagę, że w 37-milionowym kraju mamy 14,6 mln samochodów osobowych (dane na koniec roku 2010) i zważywszy, że Polska nie dzieli się dychotomicznie na rodziny, których każdy dorosły członek ma samochód, i rodziny, w których samochodu nie ma wcale, to rodzin, których nie stać na samochód, nie ma za wiele.

              > Przede wszystkim zmieniła się struktura cen, dlatego przywoływanie pojedynczych
              > przykładów nie daje kompletnie niczego.

              W zalinkowanym wątku masz przykładów całą górę.

              > Spokojnie, gdybym chciała wykazać obecną drożyznę,
              > mogłabym podac jako przykład kawę

              Usilnie staram się znaleźć głupszy przykład.

              > (bardzo dobra etiopska arabica otrzymywana wówczas w wymianie barterowej
              > była w smiesznie niskiej w porównaniu do jakosci cenie)

              Ja nie wiem, co wychodziło ze sprzedaży barterowej. Przeciętny obywatel nie kupował kawy w barterze, tylko na parterze, i nie płacił rublami transferowymi, tylko złotówkami.
              Owóż ja pamiętam, że 1987 r. za 100 g kawy płaciłem 440 zł i byłem bardzo zadowolony mogąc kupić po cichu kawę bez kartek po oficjalnej cenie. Czyli za średnią pensję można było kupić 7 kg kawy. Koresponduje to z danymi z "Koszyka" 1986 (100 g kawy 380 zł przy średniej 24 kzł).
              Przejdź się rano do sklepu i zobacz, ile kosztuje 100 g Tchibo, pomnóż przez 70 i nie grzesz więcej.
                • jarkoni Re: Tanio nie było... 01.11.11, 09:03
                  jolunia01 napisała:

                  > a_weasley, kończę wirtualny spór z tobą, bo masz ewidentnie problem z rozumieni
                  > em czytanego tekstu.
                  > A co do Tchibo - to bardzo nędzna kawa.

                  Wpadłaś tu poobrażać i już sobie poszłaś?
                  Pacz pani, a dla mnie Tchibo jest bardzo OK, rozpuszczalną piję z mlekiem od lat..
                  A tak nawiasem mówiąc - skoro lubisz jątrzyć, obrażać, zmieniać rzeczywistość wg swoich potrzeb i szkalować - to czy przypadkiem Twój guru polityczny nie nosi ksywy "prezes"? :-)
                  • jolunia01 Re: Tanio nie było... 01.11.11, 10:43
                    arkoni napisał:

                    > Wpadłaś tu poobrażać i już sobie poszłaś?

                    Wróciłam. I zawiadamiam cię, że to ja zostałam obrażona, bo odważyłam się nie zgodzić z poglądem, że było drogo.

                    > Pacz pani, a dla mnie Tchibo jest bardzo OK, rozpuszczalną piję z mlekiem od la
                    > t..

                    Mozesz pic cokolwiek. Rozpuszczalnej nie pijam nigdy, bo to w ogóle trudno nazwać kawą.

                    > A tak nawiasem mówiąc - skoro lubisz jątrzyć, obrażać, zmieniać rzeczywistość w
                    > g swoich potrzeb i szkalować - to czy przypadkiem Twój guru polityczny nie nosi
                    > ksywy "prezes"? :-)

                    Nie, dziecino. O tym, co lubię nie masz najmniejszego pojęcia. Aczkolwiek zgadzam się z twoją opinią o tych, dla których guru jest "prezes". Być może dotyczy to mojego adwersarza. A może a_wesley to twój inny nick?
                    • jarkoni Re: Tanio nie było... 01.11.11, 15:49
                      @jolunia01
                      Nie wiem jakie czasy masz na myśli mówiąc, że było drogo.
                      Ja potrafię ocenić calutkie 70. i 80.
                      Wszystko do przeżycia było własciwie prawie darmo, żarcie, czynsze, opłaty..
                      Nie wiem również co chcesz oceniać, bo jeśli towary bardziej luksusowe, to nie ma sensu żadne porównywanie. Również teraz: np aparat cyfrowy Canon kupiłem w 2001 za 2800 zł, teraz lepszy za 300 zł, TV CD Samsung 23" 3 lata temu za 1500 zł, teraz bym kupił za tyle ze 42".
                      Auto kupisz teraz za grosze. Jeśli mówisz, że nie, to zapraszam po moje, do sprzedania: Dodge Neon, 1998, 2 litry, automat, klima, sprawne, mam od nowości. Zero chętnych, a chcę z 1500 zł.
                      Rozpuszczalnej kawy nie pijasz bo to nie kawa? Oooo... To dopiero ciekawe. Nauczyłem się pić rozpuszczalną, od zawsze piłem, jestem jakąś gorszą kastą? W latach 70. mojego ojca częstowano na hali zawsze plujką, sekretarki też zawsze miały plujkę dla gości. Na pytanie o inną zawsze była odpowiedź: Proszę pana, jaka znowu Neska? To tylko z Pewexu, u nas tylko Arabica... Mielą w sklepie na dole...Bardzo dobra, przecedzam przez sitko, żeby nie wpadło to co wpada..Mleko do kawy? Jakie mleko, podobno to zagęszczone rzucili w Białymstoku.. Tu nie Ameryka. Kawy rozpuszczalnej z mlekiem się zachciało.. A co może jeszcze dżinsów, pamperów i samochodu!!!!
                      Dziecinę odpuszczę, bo powinienem podziękować za komplement. Choć myślę, ze miało to pejoratywnie raczej zabrzmieć.
                      I lubię ludzi używających słowa "aczkolwiek". Wielu takich poznałem. Nie będę nawet dociekał co chcą zatuszować znajomością tego akurat słowa.
                      Ktoś poznał też ludzi ksywa "aczkolwiek"?
                      Pozdrawiam, odpisz szybciutko...
                      • jolunia01 Re: Tanio nie było... 14.11.11, 14:34
                        jarkoni napisał:

                        > @jolunia01
                        > Nie wiem jakie czasy masz na myśli mówiąc, że było drogo.
                        > Ja potrafię ocenić calutkie 70. i 80.

                        Ja też. TO NIE JA napisałam, że było drogo, wręcz przeciwnie - polemizowałam z tym poglądem.

                        > Rozpuszczalnej kawy nie pijasz bo to nie kawa? Oooo... To dopiero ciekawe. Nauc
                        > zyłem się pić rozpuszczalną, od zawsze piłem, jestem jakąś gorszą kastą?

                        Wiesz, de gustibus... Nie klasyfikuję ludzi, więc nie jesteś "gorszą kastą", możesz pić, co chcesz i lubisz, jednak rozpuszczalna to NAPRAWDĘ nie jest dobra kawa, tylko ersatz wymyślony daaawno temu, żeby uniknąć problemów z parzeniem w "warunkach polowych"

                        >W latach 70. mojego ojca częstowano na hali zawsze plujką, sekretarki też zawsze miał
                        > y plujkę dla gości.

                        To, wybacz, nędzna firma była. Przyzwyczaiłam się w domu rodzinnym do innego sposobu przygotowywania - babcia parzyła w tygielku, a mama w kofetierce.

                        > Na pytanie o inną zawsze była odpowiedź: Proszę pana, jaka
                        > znowu Neska?

                        Naprawde nie było specjalnego problemu, zwłaszcza w latach 70. żeby kupić rozpuszczalną "Marago". U mnie w domu uzywano jej do robienia mas do ciast.

                        > To tylko z Pewexu, u nas tylko Arabica... Mielą w sklepie na dole.
                        > ..Bardzo dobra, przecedzam przez sitko, żeby nie wpadło to co wpada.

                        Też metoda.

                        > Mleko do kawy? Jakie mleko, podobno to zagęszczone rzucili w Białymstoku.. Tu nie Ameryka...

                        Rzeczywiście bywały problemy.

                        > . Kawy rozpuszczalnej z mlekiem się zachciało.. A co może jeszcze dżinsów, pamp
                        > erów i samochodu!!!!

                        Przesadziłeś.

                        > Dziecinę odpuszczę, bo powinienem podziękować za komplement. Choć myślę, ze mia
                        > ło to pejoratywnie raczej zabrzmieć.

                        Miało zabrzmieć tak - młody jesteś, to nie pamiętasz, a obecna propaganda przekłamuje obraz tamtych lat, pokazując głównie ciemne strony.

                        > I lubię ludzi używających słowa "aczkolwiek". Wielu takich poznałem. Nie będę n
                        > awet dociekał co chcą zatuszować znajomością tego akurat słowa.
                        > Ktoś poznał też ludzi ksywa "aczkolwiek"?

                        Nędzna aluzja. Niczego nie chcę zatuszować, bo nie muszę. I nie interesują mnie twoi znajomi, zwłaszcza tacy, którzy używaja słowa "ksywa".

                        > Pozdrawiam, odpisz szybciutko...

                        Nie siedzę całymi dniami na forum.
                        • a_weasley Re: Tanio nie było... 25.11.11, 21:01
                          Jolunia01 napisała:

                          > TO NIE JA napisałam, że było drogo, wręcz przeciwnie - polemizowałam z
                          > tym poglądem.

                          Z braku konkretów posługując się ogólnikami.

                          > Miało zabrzmieć tak - młody jesteś, to nie pamiętasz, a obecna propaganda
                          > przekłamuje obraz tamtych lat, pokazując głównie ciemne strony.

                          Nie wiem, co obecna propaganda. Wiem, co było.
                          Nie wiem, ile lat ma Jarkoni. Ja w Prylu przeżyłem dokładnie połowę życia i stanowczo twierdzę, że to był taki kraj, jakim go przedstawia Jarkoni.

                          więcej

                          Oczywiście klasa robotnicza w osobach swoich najlepszych synów żyła trochę inaczej. Jak w dowcipie z czasów Gomułki o nowej siatce płac:

                          "W KC - ile kto chce
                          W rządzie - jak kto usiądzie
                          Milicjanci i sędziowie - człowiek nigdy się nie dowie
                          Reszta hołoty - po tysiąc złotych"
                          • horpyna4 Re: Tanio nie było... 25.11.11, 21:26
                            Ja ten dowcip o nowej siatce płac trochę inaczej pamiętam. Mówiono, że jak ministrem finansów został Jerzy Albrecht, to zaproponował:

                            "Komunista - pięć trzysta,
                            socjalista - dwa trzysta,
                            MO - tysiąc sto,
                            a reszta hołoty - po pięćset złotych."

                            Na co Gomułka miał zaprotestować:

                            "A g.wno, a właśnie że po równo:
                            Dwa pięćset - jedno pięćset na pierwszego, a drugie na piętnastego."

                            O ile dobrze pamiętam, to dowcip ten słyszałam na początku lat 60.
    • ampolion Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 30.12.10, 17:26
      jak zwykle dyskusja poszła swoim torem, ale to dobrze, tak powinno być. Sądziłem, że gremialne chodzenie do koscioła w tamtych czasach (lata 50te) żeby "im pokazać kim jestesmy" wykazuje pewne podobieństwo do tego o czym wspomniałem, ale może nie. Dziękuję za interesujące wypowiedzi.
      • cromwell1 Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 30.12.10, 18:19
        generalnie chodzenie do kosciola nie ma podstaw zeby komus pokazac
        tak bylo od zawsze
        za gomolki i gierka za jaruzela i w czasach dzisiejszych
        malo tego
        za okupacji wierni mieli w dupie godzine policyjna i szli na pasterke
        mieli w dupie wszelkie ukazy
        kiedy umieral lub ginal czlowiek nie bylo zlituj i restrykcji zeby ludzie nie poszli na jego pogrzeb
        kiedy grzebali kanalie nikt normalny na pogrzebie sie nie zjawil poza urzedasami

        jeszcze raz powtarzam ludzie nie pokazuja kim sa
        to nie jest na pokaz
    • minerwamcg Re: Czy wigilie były wtedy bardziej polsko-tradyc 13.11.11, 21:30
      Czekajcie no. A ja to tytułowe pytanie potraktuję poważnie. Zastanawiam się, jakie u nas były Wigilie wtedy i jakie później, i dochodzę do wniosku, że dokładnie takie same. Domowe. Rodzinne. Dalekie od wszelkiej polityki, zarówno pro- jak i antyrządowej. Bez telewizora, aczkolwiek pamiętam, że jednego roku oglądaliśmy już po kolacji jakąś kapitalną, bardzo zabawną kreskówkę. Generalnie jednak jak był opłatek, barszcz z uszkami, groch, pierogi, ryba i ciasto, tak był, i za komuny i potem.
      Wino do Wigilii wprowadziłam dopiero ja jako dorosła osoba, wiele tygodni przedtem starannie wybierałam, albo przywoziłam z któregoś z zagranicznych wojaży coś naprawdę dobrego, jakieś półwytrawne, bo wytrawnego mama nie lubi... Niezależnie od opinii kościelnych środowisk propagujących trzeźwość, IMHO wino doskonale pasuje do opłatka :)
      Jedna Wigilia była inna od innych, ta w 1981 roku, ale to z trzech naraz powodów, z których najważniejszym była śmierć mego ojca, w październiku, potem oczywiście stan wojenny a potem związana z nim niemożność wyjechania na Święta do babci - bo taki mieliśmy zamiar, nie mając odwagi zmierzyć się z pustym miejscem ojca przy wigilijnym stole. W końcu zostaliśmy w domu, wiadomo, że było smutno, ale znowu - rodzinnie, nie patriotycznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka