Dodaj do ulubionych

Tzw. awans społeczny.

07.01.11, 12:37
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Tzw. awans społeczny. 07.01.11, 12:47
      Awans spoleczny jako taki to norma w kazdym systemie i spoleczenstwie, ale juz awans spoleczny uzyskiwany poprzez awans partyjny to bylo cos :) W Alternatywy 4 idealni pokazano skutki takiego awansu :)
    • cromwell1 Re: Tzw. awans społeczny. 07.01.11, 15:44
      awans byl jeden
      i to mocno watpliwy
      ze wsi do miasta
      podobnie jak dzisiaj

      wiem
      doszly firanki jak wyksztalcenie i inne
      ale ogolna tendencja sie nie zmienila
      poza tym ze wsie zastapily mniejsze miasta

      pzdr.
      • cromwell1 Re: Tzw. awans społeczny. 07.01.11, 17:38
        na jedno wychodzi
        pozniej pisza mi tacy po awansie z kanady jak obslugiwac ekspres do kawy
        a kiedy przyjada do mnie na wioche to kazdy chce miec auto zamkniete na posesji na klodke
        wlaczaja alarmy i budza sie co kilka godzin czy im nie ukradli
        a u mnie normalnie
        auto chocby najnowsze moze latami stac otwarte pod chmurka
        bo wszystkie sie znaja
        i nikt jeszcze nikomu kwiatka z ogrodu nie zerwal bez pozwolenia
        takie to koszty awansu...;)

        pzdr.

        • trevistas Re: Tzw. awans społeczny....?:( 08.01.11, 00:47
          Chyba mylicie Panstwo dwie kwestie:
          a/ mobilnosc spoleczna,
          b/ mobilnosc funkcjonalna.
          Oba sa zjawiskami demograficznymi.
          Pierwsza oznacza awans w hierarchii spol./ co jest nielatwe do uchwycenia.
          Druga oznacza przemieszczanie sie z miejsca na miejsce /geograficzne /- z roznych wzgledow.
          Oba zjawiska sa demograficznie trudne do uchwycenia../ ale maja swe znaczenie..tez.
          • cromwell1 Re: Tzw. awans społeczny....?:( 08.01.11, 14:11

            > Chyba mylicie Panstwo dwie kwestie:

            nie myle
            ja je lacze
            jaki to awans kiedy profesor o niebywalych osiagnieciach kolaborowal z ubekami
            i jeszcze gadzina sie tlumaczy ze kapowal na rodzine
            nie na kolegow
            normalnie noz sie w kieszeni otwiera
            zwlaszcza ze rozgrzeszyli go z kapowania na rodzine ci co pisali ksiazki w wiezieniu
            i wydawali za granica

            drugi przyklad to nasz prezio ukochany
            matka znala 5 jezykow obcych
            ten niekumaty z zadnego bo czas zabrala walka klasowa
            awans spoleczny po zboju
            doslownie i w przenosni

            pzdr.
    • kusama Re: Tzw. awans społeczny. 10.01.11, 23:24
      Powojenne awanse - wojskowe. Oficerowie, którzy ledwo umieli się podpisać, ale byli waleczni... no, niech tam. Wojna, ok. Ale później coraz gorzej. Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Tworzyła się mundurowa, zaufana elyta. Taka właśnie wprost z awansu.
    • luccio1 Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 08:22
      Nie jest to tak prosto, jak piszecie.
      Czy potępilibyście człowieka, który naprawdę się uczył, naprawdę chciał coś osiągnąć, wyjść z dołka, w którym tkwili jego rodzice - i wykorzystał drogę, która się przed nim otwierała, a otwierała się bez żadnych specjalnych starań i zabiegów z jego strony, po prostu dlatego, że miał akurat pochodzenie uznawane w danych czasie za właściwe i najlepsze?
      Jeśli nie zablokował drogi nikomu konkretnie, nikomu kogo znałby z imienia, nazwiska, twarzy?
      I, mając "właściwe pochodzenie", nie musiał nawet wstępować do partii? bo nikt tego od niego nie wymagał wprost?
      • horpyna4 Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 10:04
        Jeżeli się naprawdę uczył, to w porządku. Ale istniała bardzo duża grupa takich, co awansowali bez pogłębiania wiedzy, wyłącznie dzięki "właściwym poglądom". I właśnie oni byli najbardziej widoczni.
        • wirujacypunkt Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 11:14
          Po takiej''wyższej uczelni'' jak WUML też mżna było szybko awansować.
          Nie pamiętam tego dokładnie, ale żeby być ''studentem'' takiej ''uczelni'' nie była nawet potrzebna matura. Wystarczyło wyznanie szczerej wiary w panujący system.
          • horpyna4 Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 11:35
            Wiesz, fajnie bywało też na uczelniach wojskowych. Nawet na tych technicznych...

            Kiedyś znajoma egzaminowała studentów takiej uczelni z fizyki. Na pytanie o widma oburzony mundurowy student odpowiedział, że on jest przecież ateistą i materialistą.
            • ewa9717 Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 12:56
              horpyna4 napisała:

              > Wiesz, fajnie bywało też na uczelniach wojskowych. Nawet na tych technicznych..
              > .
              Ale to chyba w czasach zaraz po wojnie? Ja pamiętam, że "za moich czasów" (matura 1972) dostać się na WAT lub WAM to było już ho, ho! I jak podziwialiśmy kolegę (z normalnej, nie z funkcyjnej rodziny), któremu się ta sztuka udała.
              • horpyna4 Re: Tzw. awans społeczny. 11.01.11, 13:40
                No, to akurat było nie zaraz po wojnie, ale niewątpliwie przed "twoimi czasami". Problem polegał na tym, że bywały punkty za pochodzenie i różne inne kryteria, które potrafiły przeważyć te merytoryczne. Czasem też na studia delegowano "za zasługi".
                • klara551 Re: Tzw. awans społeczny. 15.01.11, 00:15
                  Tak,bywały punkty za pochodzenie /robotnicze bodajże 5,za przynależność rodzica do ZBoWiD 1/ale przy ogólnej liczbie punktów za ostre egzaminy to mogło zaszkodzić tylko tym bez punktów co kiepsko je zdali. A egzaminy były takie,że z 3,8 kandydata na miejsce po egzaminach zostało 0,8 kandydata/mój egzamin/.Teraz wystarczy byle matura i chęć szczera żeby być studentem. Nie było kwalifikowania studentów na podstawie świadectwa maturalnego i każdy miał szansę na egzaminie. I jeszcze jedno,nie mylmy tzw awansu z wiedzą. Byli ludzie którzy zapisując się do ZMS,potem PZPR sami zadbali o karierę po linii partyjnej. A byli i tacy/znaczna większość/ ,co naukę traktowała jako awans,bez względu na profity.
                  • derena33 Re: Tzw. awans społeczny. 15.01.11, 15:38
                    Nie zawsze awans spoleczny byl tozsamy z sprzedaniem swojej duszy komunistom.
                    Przede wszystkim byla to wieksza dostepnosc nauki dla tych biednych co przed wojna nie mieli szans na zdobycie jakiegokolwiek wyksztalcenia. Nie zapominajmy, ze to po wojnie zlikwidowano analfabetyzm. Mlodzi ludzie jak tylko wykazywali sie zdolnosciami i checia to nie mieli problemu by to marzenie zrealizowac, szkola byla faktycznie bezplatna a dobre wyniki w nauce byly gratyfikowane stypendium, byly tez inne formy pomocy ubozszym uczniom czy tez studentom.
                    Faktem jest ze ulatwienia dotyczyly przede wszystkim dzieci chlopow i robotnikow, ale faktem tez jest ze bardzo wielu ludzi dzieki temu moglo zdobyc wyksztalcenie, wiecej niz przed wojna.
                    A inteligencja z tradycjami i tak i tak ksztalcila swoje dzieci, bo ich nie trzeba bylo zachecac do zdobywania wyksztalcenia.

                    Dla mnie tzw. awans spoleczny nie ma pejoratywnego wydzwieku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka