Dodaj do ulubionych

Popatrzcie...

18.02.11, 23:20
To także cząstka PRL-u...
www.youtube.com/watch?v=twDouTqS4c8&feature=related
Obserwuj wątek
    • tamsin Re: Popatrzcie... 19.02.11, 00:36
      popatrzylam i od razu przypomnial mi sie serial, ale tytul umknal mi z pamieci. Akcja toczyla sie wlasnie w takiej Warszawie, ludzie jakos mieszkali w tych ruinach i to na roznych pietrach kamienicy. Jedne byl lekarzem ktory wrocil z obozu z Oswiecimia, inny byl bez ramienia i nie mogl pomoc przy porodzie zgwalconej przez nazistow.
    • matylda1001 Re: Popatrzcie... 19.02.11, 12:26
      Tak, chodzi o "Dom", ale to także rzeczywistość, z którą musieli się zmierzyć ówcześni mieszkańcy Warszawy. Rodzice, dziadkowie wielu z nas. Ci, którzy przetrwali, ale nie tylko oni. Odbudowa Warszawy stała się sprawą całej Polski, wszyscy łożyli na przywrócenie jej do życia. Życie nie znosi próżni, na miejsce pomordowanych, wywiezionych, tych, którzy padli w walce, zaczęli przyjeżdżać nowi mieszkańcy. Warszawa znowu zaczęła żyć. Ludzie mieszkający w koszmarnych warunkach, pracujący zawodowo i społecznie inaczej patrzyli na to, co w tej chwili jest pogardzane i wyszydzane. Budowa Pałacu Kultury budziła inne emocje od tych, jakie teraz starają nam sie wmówić. Setki warszawiaków chodziło na plac budowy, kibicowało i podziwiało. Na otwarciu były tysiące. Podziwiano każdy nowy budynek, każdy nowy skwerek, cieszyła każda nowa ławka w parku. To było życie codzienne naszych bliskich. Myślę, że winni im jesteśmy to, żeby nie zapomnieć.
      • tymon99 Re: Popatrzcie... 20.02.11, 12:29
        matylda1001 napisała:

        > Odbudowa Warszawy stała się sprawą całej Polski, wszyscy łożyli na przywrócenie jej
        > do życia.

        jakby to ująć, w miarę delikatnie.. ze śląskiego czy pomorskiego punktu widzenia nie wyglądało to wcale tak fajnie. szabrowanie kościołów i innych obiektów, rozbieranie autentycznych zabytków po to, by z uzyskanej w ten sposób cegły wznosić w stolicy zabytki fałszywe..
        • matylda1001 Re: Popatrzcie... 20.02.11, 19:03
          tymon99 napisał:

          > jakby to ująć, w miarę delikatnie.<

          Nie ma co się bawić w kurtuazję, trzeba to ująć tak, jak było. O takich drastycznych przypadkach jak rozbieranie zabytków na cegłę nie słyszałam, ale nie twierdze, że słyszałam o wszystkim. Jeżeli wiesz o czymś konkretnym to napisz, bo mnie te sprawy interesują. Bardzo dawno temu czytałam gdzieś o jakimś poniemieckim miasteczku, które zostało całkowicie rozebrane zaraz po wojnie dlatego tylko, że miało nieszczęście leżeć na samej granicy i władza nie życzyła sobie, żeby tam się ludzie osiedlali. Podobno cegła z rozbiórki posłużyła właśnie do odbudowy Warszawy. W takim razie mógł się trafić i zabytek...
          Co do fałszywych zabytków... no cóż, wydaje mi się, że lepsze fałszywe niż żadne.
          • tymon99 Re: Popatrzcie... 23.02.11, 16:45
            jeśli się interesujesz, znajdziesz bez trudu, nawet w portalu gazety. i nie chodzi o jedno miasteczko - "kontyngenty" ceglane nakładano na poszczególne miasta co roku (np. 150 mln z wrocławia, 12 mln z nysy) od 1949 do 1955.
          • klara551 Re: Popatrzcie... 28.02.11, 01:25
            Miasteczko i to nie jedno zostało rozebrane,bo Josif Wisarionowicz bał się sąsiadów zza Odry/Brody i okolice/. A Warszawę odbudowywano też z cegieł wrocławskich/po rozbiórkach pozostały gruzowiska tzw . górka PAFAWAGu i Gomółki. W tamtych latach nie patrzono czy budynek jest zabytkowy,czy nie. Cegła musiała być pozyskana i rozbierano całe kwartały domów.A Wrocław bez wątpienia był w znacznej części zabytkowy. A mnie nie wydaje się słuszną metoda niszczenia jednych zabtyków,choćby obcego pochodzenia tylko po to żeby odbudować i to byle jak kilkadziesiąt kamienic które przed II wojną były zapyziałą dzielnicą stolicy
            • matylda1001 Re: Popatrzcie... 01.03.11, 13:54
              klara551 napisała:

              >tylko po to żeby odbudować i to byle jak kilkadziesiąt kamienic które przed II wojną były zapyziałą dzielnicą stolicy<

              To prawda, że Starówka była przed wojną mocno zapyziała, ale to nasza historia. Warto było odbudować chociażby dlatego, żeby nasze dzieci i wnuki wiedziały, że nie wypadły przysłowiowej sroce spod ogona.
        • jarkoni Re: Popatrzcie... 23.02.11, 19:44
          No i zbudowano.
          Cały naród buduje swoją stolicę..

          "W Odbudowę miasta angażują się wszyscy: młodzież, inteligenci, robotnicy i chłopi – władza propaguje hasło: "Cały naród buduje swoją stolicę...", które niebawem zostaje umieszczone na budynku Domu Międzynarodowego Klubu Prasy i Książki przy ul. Nowy Świat (obok EMPiK Megastore). Warszawiacy dali miastu w zorganizowanych i rejestrowanych pracach społecznych ponad 20 milionów godzin pracy. Z rozbiórki poniemieckich budynków w miastach Ziem Odzyskanych pozyskano natomiast cegłę, dzięki której możliwa była odbudowa Stolicy. "
          Stąd:
          warszawa.wikia.com/wiki/Warszawa_w_okresie_PRL-u
          • kusama Re: Popatrzcie... 23.02.11, 22:05
            Czy chcecie przez to powiedzieć, że Warszawę odbudowano wyłącznie z materiałów (tu:cegły) pozyskanej z rozbierania poniemieckich domów, w tym zabytków?
            Imposible.....

            Ogromne ilości cegieł czyszczone i segregowane były od razu na rumowiskach, skąd konnymi wozami przewożono je na place budów. Czyszczeniem cegieł zajmowały się głównie kobiety, pracowały w zespołach, być może w ramach powszechnego wówczas współzawodnictwa pracy. Gruz nienadający się do ponownego użycia zwożono na wytyczone miejsca, największe z nich to kopiec (górka jak kto woli) czerniakowski, obecnie nazwany Kopcem Powstania Warszawskiego.
            Nowe cegły to także materiał z przejętych (upaństwowionych) tuż po wojnie cegielni.

            Do odgruzowywania ulic i poszczególnych obiektów "służyli" normalni ludzie, którzy mieli obowiązek stawić się do tego zadania PO PRACY. Moja mama pracowała ok, 1,5 godziny dziennie, a dziadkowie po godzinie. Ustawiali się szeregiem i cegły podawali z ręki do ręki.
            Nasz dom rodzinny, spalony a potem zburzony przepadł na zawsze, gruntem zajęło się państwo, babcia, wdowa po powstańcu przez lata całe miała trudności w załatwianiu różnych urzędowych formalności.
            Bardziej żałuję bezsensownie zniszczonych zabytków podczas ostatnich wojen na Bliskim Wschodzie niż poniemieckich domów. Bardziej żałuję skandalicznych decyzji o bezpowrotnej utracie oryginalnego otoczenia grobowca Bony, polskiej królowej niż rozbebeszonych mieszczańskich kamienic Schneidemühl (Piły).

            A że cały naród budował swoją stolicę? Cóż, a czyją miał budować :)

            Film niesamowity, trudny projekt.

            • tymon99 Re: Popatrzcie... 24.02.11, 00:19
              kusama napisała:

              > Czy chcecie przez to powiedzieć, że Warszawę odbudowano wyłącznie z materiałów
              > (tu:cegły) pozyskanej z rozbierania poniemieckich domów, w tym zabytków?

              nie wiem, do kogo zwracasz się tą liczbą mnogą. słowa "wyłącznie" nie używałem i nie widziałem, by robił to ktoś inny.

              > Bardziej żałuję bezsensownie zniszczonych zabytków podczas ostatnich wojen na B
              > liskim Wschodzie niż poniemieckich domów.

              w cudze piersi łatwiej się uderzyć, to wiadomo od zawsze.
              • ewa9717 Re: Popatrzcie... 28.02.11, 08:28
                Nie wyłącznie, ale na odbudowę Warszawy ściągano różności zewsząd. Z tzw. ziem odzyskanych, dodatkowo szermując argumentami sprawiedliwości dziejowej i takich tam. Nawet z mojego pipidówka, opatrzone odpowiednio radosnymi i entuzjastycznymi transporterami, jechały cegły do stolicy..
                • tamsin Re: Popatrzcie... 28.02.11, 23:11
                  z tego co mi opowiadali, to zaraz po wojnie pierwszy transport dobr z ziem odzyskanych szedl nie do Warszawy ale do ZSRR. Szyny ktore ocalaly po bombardowaniu na Krzykach we Wroclawiu, rozkecano i pakowano na wschod. Inne dobro ktore ocalalo, tez bylo pakowane na ciezarowki, jak sie dywany z obiektow zabytkowy nie miescily na ciezarowki, to cieli je na kawalki i tak wywozili.
                  • matylda1001 Re: Popatrzcie... 01.03.11, 14:03
                    Zanim Rosjanie oddali Polakom we władanie nowo pozyskane tereny, to porządnie je ograbili. I to głównie oni niszczyli miasta i wsie na zachodzie. To oni powywozili maszyny z fabryk. Nie bardzo rozumiem po co mieliby to robic Polacy, skoro mieli tam żyć?
                    • ewa9717 Re: Popatrzcie... 01.03.11, 14:21
                      Owszem, Ruscy wywozili sporo, ale i nasi szabrowali niewąsko, bo nie wierzyli w stałość "przydziału" tych terenów Polsce, a i po prostu wykorzystywali okazję.
                      Nie będę pisała, jak nasi do gołej ziemi rozszabrowali w moim pipidówku piękny zamek, ale nawet jeżdżąc w liceum na wykopki (lata 1968-72) widywałam na wsiach prawie rozlatujące się (a przejęte po wojnie w doskonałym stanie) wiejskie obejścia, bo mieszkający tam ludzie niczego nie naprawiali, nie remontowali, "bo i tak Niemce tu wróco".
                      A odbudowa stolicy swoją drogą ;)
                    • tymon99 Re: Popatrzcie... 01.03.11, 22:59
                      w (obecnej) filharmonii narodowej w warszawie są organy. dowiedz się, skąd pochodzą.
                      albo skąd pochodził śpiący lew w zoo na pradze (niedawno zwrócony).
                      • matylda1001 Re: Popatrzcie... 01.03.11, 23:59
                        Tymon, lubisz zadawać zagadki:) O lwie to wszyscy wiedzą. Oryginalny lew, ten, który do niedawna był w ZOO, w Warszawie, został wypożyczony (a nie zwrócony) do Bytomia. Podobno to ten sam, który był w Bytomiu do lat pięćdziesiątych. Wypożyczony zostal, a nie zwrócony dlatego, że nikt nie jest w stanie stwierdzić, że to na pewno ten sam. W Warszawie jest obecnie kopia. Organy... nie wiem o jakie chodzi. Teraz od kilku lat sa nowe, a poprzednie zamontowano w jakims kosciele poza Warszawą, ale skąd znalazły się w Warszawie to nie wiem.
                            • artjomka Re: Popatrzcie... 02.03.11, 19:24
                              matylda1001 napisała:

                              > :) No to powiedzmy, że sprawę lwa wyjaśniłam, a co z organami, skąd sie wzięły
                              > w Warszawie?

                              No z tym lwem, to tak nie bardzo.
                              Erdmann Theodor Kalide (08.02.1801 - 28.08.1863) - autor tego odlewu a takze wielu innych stojacych miedzy innymi w Königshütte (obecnie Chorzow) pomnik V. Redena, spiacego lwa w Gleiwitz(obecnie Gliwice) byl znanym niemieckim rzezbiarzem slaskiego pochodzenia - ktorego dziela znalezs mozna bylo nie tylko na Slasku - ale i w Berlinie i gdzie indziej w Niemczech.
                              W ramach "umacniania polskosci" na odwiecznie polskim Schlesien, wiele dziel Kalidy "zgubilo" sie. PomnikVon Redena - prekursora rozwoju przemyslu na Gornym Slasku - wysadzili "nieznani sprawcy" juz krotko po przejeciu Königshütte przez Polakow. "Lew bytomski" znalazl sie "przypadkowo" w Warszawie i po protestach Slazakow, zostal oddany do Bytomia. Wiele innych odlewow zostalo po prostu oddanych na zlom (czesciowo po ich rozbiciu na czesci), przez szabrownikow polskich budujacych polski porzadek na ziemiach utracowych przez Niemcy w wyniku decyzji zwyciezcow.
                              Jako ciekawostka - glowe oryginalu pomnika von Redena, podrzucono przed drzwi muzeum miejskiego w Chorzowie - gdzie mozna ja zobaczyc. Kopia pomnika - z malymi zmianami - stoi od paru lat w Chorzowie.
                              Pozdrowienia.
                              PS: znam czlowieka, ktory moze odsloni rabka tajemniczych organow z Filharmonii w Warszawie. Nawiaze z nim kontakt i zapytam.
                              • artjomka Re: Popatrzcie... 02.03.11, 19:31
                                Zainteresowanym - przesylam moj artykul na temat historii pomnika von Redena - dziel Theodora Kalidy. Jest ale w jezyku niemieckim.
                                Pozdrawiam.

                                Das Nachleben Friedrich Wilhelm von Redens im deutsch-polnischen Spannungsfeld – das Denkmal in Königshütte /Chorzow.

                                Unter dem Titel „Im Auftrag Seiner Majestät - die Reise des Oberbergrats Friedrich Wilhelm von Reden von Oberschlesien ins Ruhrtal“ ist seit Anfang Dezember 2007 eine Sonderaustellung in LWL Industriemuseum Zeche Nachtigall in Witten zu besichtigen.
                                Im Rahmen der Ausstellung werden auch Vorträge gehalten, die ausgewählte Themen näher behandeln.
                                Und so wurde am 05. März 2008 ein sehr interessanter Vortrag über die fassettenreichen Geschichte des Freiherr Friedrich Wilhelm von Reden – Denkmals, das dem Oberbergrat in Königshütte/Chorzow gewidmet war, gehalten.

                                Die unumstrittenen Verdienste Redens für den oberschlesischen Bergbau des 18. Jahrhunderts haben die Idee für des Bau eines Denkmals hervorgeführt. Die Witwe Friedrich Wilhelm von Redens hat ein Grundstück in Tarnowitz/Tarnowskie Gory – wo durch die Bemühungen Redens im Jahre 1788 die zweite Dampfmaschine Deutschlands errichtet worden war – gekauft, um dort ein Denkmal errichten zu lassen. Aus der Idee ist aber damals nichts geworden, da die benötigten Mittel nicht ausreichend zur Verfügung standen.
                                Wenige Jahre später wurde die Initiative des Errichtens eines Denkmals wieder lebendig. Um 1850 wurde die Idee dem preußischen König Friedrich Wilhelm IV. vorgestellt, der für das Projekt einen Geldbetrag zur Verfügung stellte, welcher wiederum die Suche nach weiteren Sponsoren wesentlich erleichterte. Die Industriemagnaten Oberschlesiens, aber auch Politiker aus Berlin empfanden die Errichtung des Denkmals als eine Würdigung des Engagements von Redens für die Industrialisierung Preußens und auch als eine Gelegenheit sich ins Rampenlicht zu setzen.
                                Und so wurde ein Schüler von Gottfried Schadows – der oberschlesische Bildhauer Theodor Kalide beauftragt einen Entwurf des Denkmals vorzustellen. Als Ort, wo man das Denkmal aufstellen wollte, wählte man Königshütte – das damalige Herz der Montanindustrie Oberschlesiens.
                                Das Denkmal wurde 1853 feierlich enthüllt. An den Feierlichkeiten nahmen der preußische König Friedrich Wilhelm IV. und auch die Witwe Friedrich Wilhelm von Redens teil.
                                Die Ereignisse des I. Weltkrieges bescherten Deutschland unter anderem den Verlust von Teilen Ostoberschlesiens an Polen. Und so wurde 1922 Königshütte fortan als Chorzow bezeichnet.
                                Für die polnische Administration des Reviers war vieles, was als nicht reinpolnisch erschien, ein Dorn im Auge. Auch das Denkmal von Redens. „Unbekannte“ Patrioten haben die Skulptur Kalides teilweise beschädigt. Man erwog das Denkmal abzutragen, um an der Stelle ein Denkmal der Piekarer Madonna aufzustellen*. Die Idee wurde nicht verwirklicht, und so überdauerte das Denkmal, das in einem Park auf der Redenanhöhe stand, die Wirren der Zeit. Bis zum Juli 1939. Eines Tages fand man es völlig zerstört. Die zerstückelten Teile der Skulptur verschwanden, der Sockel wurde eingeebnet.
                                Nach Ausbruch des 2. Weltkrieges nutzten die Nazis die Gelegenheit, der Wiedererrichtung des Denkmals einen propagandistischen Rahmen zu verpassen.

                                1940 wurde das wiedererrichtete Denkmal in Anwesenheit des Gauleiters Joseph Wagners und Arbeitsministers Dr. Ley (aber nicht der Familie von Redens), feierlich und pompös enthüllt. In den aus dem Anlass gehaltenen Reden hat man die Person von Redens als den Verfestiger des Deutschtums im Osten dargestellt.

                                Diesmal stand das Denkmal nicht lange. Im Januar 1945 wurde Oberschlesien durch die sowjetischen Armeen eingenommen. Die polnische Verwaltung Chorzows machte kein Halt vor allem, was an Deutschland erinnerte. Und so wurde das von Reden Denkmal endgültig – wie man damals meinte – zerstört und weggeräumt.
                                Für die nach 1945 hier angesiedelten Ostpolen war Freiherr von Reden kein Begriff - und wenn - dann nur als Verkörperung eines Feindes Polens interpretiert. Man benutzte immer noch die Bezeichnung „Redenanhöhe“(wzgorze Redena), assoziierte den Namen aber nicht mit der Person von Redens.

                                Als 1960 in den Kellerräumen eines Betriebes in Chorzow Arbeiter die Reste des Denkmals fanden, entschied der Direktor die als Schott zu entsorgen.
                                Auf mysteriöse Weise ist eines Tages der Kopf der Skulptur, eingepackt in einem Paket, vor der Tür des Stadtmuseums gelandet - wo er seitdem ausgestellt wird.

                                Nach der politischen Wende in Polen um 1989 wurde auch das Bewusstsein des Schlesierseins - was bisher von Polen nicht gerne gesehen war – aufgeweckt.
                                Man fing an, bewusst die oberschlesische Sprache zu benutzen und sich auch an die Tradition – die oft durch die historischen Umstände deutsch war – zu erinnern.
                                Als 1989 die Initiative der Wiedererrichtung des Denkmals von Redens entstand, fing man an - mit Engagement der örtlichen Verbände und der Stadtverwaltung - diese zu verwirklichen.
                                Und so wurde ein neues Denkmal – schon nicht mehr auf dem alten Platz, sondern in der Nähe der „Kosciuszko-Hütte“ – am 06.09.2002 eingeweiht.
                                In der Form ist es eine Kopie des alten Denkmals, nur diesmal mit Inschriften in polnischer Sprache.
                                05.03.2008

                                -------------------------------------------------------
                                *) Eine ähnliche Idee hat man zum Beispiel auch in Posen verwirklicht. Das von Bismarck Denkmal vor dem Posener Schloss haben die Polen 1924 durch ein Christus Denkmal ersetzt.
                                • artjomka Re: Popatrzcie... 03.03.11, 20:03
                                  Jako uzupelnienie - pare zdan o tworcy spiacego lwa - po polsku:

                                  Kim był Theodor Erdmann Kalide?
                                  Urodził się w Królewskiej Hucie (obecnie Chorzów) 8 lutego 1801 w rodzinie hutnika, zaangażowanego w tworzenie zrębów nowoczesnego przemysłu na Górnym Śląsku. W hutnictwie znalazł zatrudnienie także jego brat Wilhelm. Po ukończeniu nauki w krolewskohuckiej szkole elementarnej kształcił się w gimnazjum gliwickim, jednocześnie zdobywając umiejętności zawodowe w Królewskiej Odlewni Wyrobów Zelaznych w Gliwicach pod okiem mistrza Beyerhausa, który szybko dostrzegł jego niepośledni talent. Mody artysta przeniósł się wkrótce do stolicy Prus, podejmując naukę na berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych. Pod koniec 1831 roku uzyskał tytuł artysty akademickiego w dziedzinie rzeźby i cyzelowania, co umożliwiło mu założenie własnej pracowni. Do najwcześniejszych prac Kalidego należą figury Lwa czuwającego i Lwa śpiącego, zaprezentowane jako modele gipsowe w roku 1823. Ich liczne odlewy, wykonane w brązie i żeliwie, ozdobiły miejscowości Górnego i Dolnego Śląska oraz innych pruskich prowincji. Sukces zapewniła artyście rzeźba Chłopca z łabędziem z 1834 r., nagrodzona na Wystawie Światowej w Londynie, której odlewy trafiły m.in. do Królewskiej Huty, Gliwic, Wrocławia i Warszawy. Znakomicie rozwijającą się karierę przerwał skandal wywołany przez Bachantkę na panterze – marmurową grupę figuralną, która swą zmysłowością wywołała oburzenie opinii publicznej. Rozgoryczony Kalide opuścił Berlin i ostatnie lata życia spędził na Górnym Śląsku. Zrealizował tu pomnik hrabiego Reden w Królewskiej Hucie, odsłonięty w 1853 r., obelisk ku czci swego szwagra, Franza von Wincklera w Katowicach oraz marmurowa Madonnę z Dzieciątkiem dla kościoła św. Krzyża w Miechowicach (dziś część Bytomia).
                                  Kalide zmarł 23 sierpnia 1863 roku w Gliwicach i został pochowany na tamtejszym Cmentarzu Hutniczym. Bachantka na panterze, która stała się przyczyną niepowodzeń artysty, została odkupiona od jego spadkobierców przez berlińską Nationalgalerie z funduszu pozostawionego przez innego górnośląskiego rzeźbiarza, Augusta Kissa.
                                • luccio1 Re: Popatrzcie... 03.03.11, 21:05
                                  artjomka napisał:
                                  > ...so überdauerte das Denkmal, das
                                  > in einem Park auf der Redenanhöhe stand, die Wirren der Zeit. Bis zum Juli 1939.
                                  > Eines Tages fand man es völlig zerstört. Die zerstückelten Teile der Skulptur
                                  > verschwanden, der Sockel wurde eingeebnet.

                                  (Po polsku:
                                  > ...i tak pomnik, stojący w parku na Wzgórzu Redena, przetrwał zawirowania czasu. Przetrwał - do lipca 1939. Któregoś (lipcowego) dnia znaleziono go pokawałkowanego, a cokół obalony na ziemię <)

                                  Jeśli pomnik zniszczono w l i p c u 1939 - mogła to być prowokacja niemiecka!
                                  • artjomka Re: Popatrzcie... 03.03.11, 21:28
                                    Interpretujac to po polsku - to napewno!!! Tylko jaka? - Polska, slaska, a moze zydowska?No bo w "odwiecznie polskiej" Krolewskiej Hucie - Chorzowem zwanym - to niemiecka nie wchodzi w rachube!
                                    Opublikuj twojea teorie - moze masz szanse zostac uhonorowany przez IPN!
                                    Pazdrawljaju!
                                    PS: mozesz byc pewny, ze nie byla to prowokacja. Temat studiowalem doglebnie nietylko na podstawie danych zrodlowych "Historii dla szkol podstawowych".
                                    • bokertov1947 Re: Popatrzcie... 03.03.11, 21:33
                                      Artjomka - chyba luccio ma racje. Jak dowiadujemy sie z dobrze poinformowanych zrodek - kiedy Hilter dowiedzial sie, ze mu przewrocili pomnik von Redena, to zaraz napadl na Polske (by naprawic pomnik)!
                                      Pozdrawiam z Tel Avivu!
                                    • luccio1 Re: Popatrzcie... 03.03.11, 22:28
                                      Pamiętam - to było już po r. 1989, więc relacje nie powinny być stronnicze.
                                      Rzecz dotyczyła ewakuacji osiedli ze strefy Gazy, do czego Izrael zobowiązał się w porozumieniu pokojowym.

                                      Co zrobili Arabowie, wchodząc do opustoszałych osiedli?
                                      Zaczęli od palenia bóżnic.
                                      A potem szła metodycznie rozbiórka, dom po domu, do fundamentów - aż nie zostało nic, jak tylko goła ziemia.
                                      I było wszystko w porządku - tzw. "opinia światowa" nie ozwała się słowem; a jeśli - to traktowano rzecz jako w pełni usprawiedliwioną reakcję!

                                      Kiedy potępiamy masowe morderstwa dokonywane przez UPA na Polakach - każe się nam widzieć "kontekst" - że to mogła być gwałtowna reakcja na krzywdę, nawarstwioną przez pokolenia. My do takiego poczucia krzywdy nie mamy prawa. Nam się go odmawia. My nie mamy prawa odreagowywać.
                                      A w przypadku Górnego Śląska: jeśli robotnik chciał awansować, choćby na majstra - musiał "po drodze" wyprzeć się języka, którym mówił w domu, i przyjąć język niemiecki za swój. Czy taka alternatywa, której nie dawało się obejść, nie była wystarczającym powodem, aby nie kochać Niemców i wszystkiego, co od nich pochodzi?

                                      Poza tym: dyskusja skręciła na cegłę - omijając tak ważne tematy, jak skala wyburzeń dokonanych przez władzę ludową w Warszawie już po wojnie; czy dekret Bieruta o wywłaszczeniu nieruchomości warszawskich.
                                      Gdyby nie dekret wywłaszczeniowy , nie byłoby potrzeby wozić do Warszawy cegły skądkolwiek. Prywatni właściciele daliby sobie radę sami. I gdyby nie "nacjonalizowano" prywatnych cegielń...
                                      Stare Miasto w swej większości s t a ł o - bez dachów, ale z murami niemal pod gzymsy poddachowe, i ze sklepieniami nad piwnicami i parterami. Owszem, sklepienia przemarzły zimą 1944/45 - ale sposoby zaradzania temu są znane. Tyle, że jest to żmudna dłubanina, której efektu długo nie widać.
                                      Władzy ludowej pasowało zburzyć do poziomu gruntu to, co stało - i budować od nowa. A potem zrobić uroczyste otwarcie 22 lipca 1954.
                                      • tymon99 Re: Popatrzcie... 04.03.11, 09:39
                                        luccio1 napisał:

                                        > A w przypadku Górnego Śląska: jeśli robotnik chciał awansować, choćby na majstr
                                        > a - musiał "po drodze" wyprzeć się języka, którym mówił w domu

                                        pod tym względem czasy niemieckie od polskich się nie różniły. dla pokolenia moich dziadków trójjęzyczność była oczywistością.
                              • tymon99 Re: Popatrzcie... 04.03.11, 09:53
                                artjomka napisał:

                                > PS: znam czlowieka, ktory moze odsloni rabka tajemniczych organow z Filharmonii
                                > w Warszawie. Nawiaze z nim kontakt i zapytam.

                                wielkiej sensacji tu nie ma. rabowanie starych instrumentów w celu użycia piszczałek do budowy nowych ma kilkusetletnią tradycję :-)
                                • bokertov1947 Re: Popatrzcie... 10.03.11, 11:09
                                  tymon99 napisał:
                                  wielkiej sensacji tu nie ma. rabowanie starych instrumentów w celu użycia piszc
                                  > załek do budowy nowych ma kilkusetletnią tradycję :-)
                                  >

                                  Mozna i tak to widziec. Ale czy zakwalifikowalbys to do tradycji, gdyby (hipotetycznie) Rosjanie ukradli by w Warszawie z rzeczonej filharmonii organy, by z piszczalek porobic statuetki milosciwie panujacego cara, a potem inni Rosjanie (ci przyjaciele narodu polskiego), znowu zrabowali, by zrobic statuetki Wlodzimierza Iljicza?
                                  Pozdrawienia z Tel Avivu!
    • matylda1001 Re: Popatrzcie... 11.03.11, 12:50
      Drodzy Panowie, przypominam, że wątek jest o Warszawie. O tym, jaką Warszawę zastali jej mieszkańcy po powrocie, o trudnym życiu w zrujnowanym mieście i o odbudowie. Do odbudowy stolicy przyczynił się cały kraj. Jak widać dostarczał (bardziej lub mniej dobrowolnie), materiały budowlane ale tez i dzieła sztuki, ozdoby czy urządzenia niezbędne do funkcjonowania miasta. Nie ma nic dziwnego w tym, że tereny poniemieckie stały sie naturalnym zapleczem dla odbudowy. To taka sprawiedliwość dziejowa. Czy ta "sprawiedliwość dziejowa" była sprawiedliwa, to inna sprawa (o tym można podyskutować), ale na pewno była logiczna. W każdym razie aspiracje niepodległościowe Śląska to temat na inny wątek. Chętnie natomiast dowiedziałabym sie jak żyło sie na Śląsku w pierwszych, powojennych latach.
        • matylda1001 Re: Popatrzcie... 11.03.11, 20:46
          ewa9717 napisała:

          > A to jeszcze zależy na którym Śląsku: Górnym czy Dolnym ;)

          Wszystko jedno, i tu, i tu szalał PRL. I na Górnym i na Dolnym było ciekawie. Wszędzie była ta sama Polska... tylko czy taka sama?
            • matylda1001 Re: Popatrzcie... 11.03.11, 21:13
              ewa9717 napisała:

              > O, nie. Różnice w traktowaniu i ziem, i ludzi były bardzo istotne.<

              Czy te różnice nie zasługują na omówienie? Ja z centralnej Polski pochodzę, jak ten kot Pawlaków, co to go Wicia za rower dostał. To, co wiem o tamtych ziemiach to w zasadzie tyle co z książek.
              • tamsin Re: Popatrzcie... 12.03.11, 03:36
                z opowiadan tylko wiem, ze zaraz po wojnie zycie na ziemiach "odzyskanych" troche Pawlakow przypominalo. Wysiedli z pociagu prosto z Ukrainy i wyszukali sobie dom , w domu jeszcze mieszkala "Uma" az ja do Niemiec sciagneli. Siedzieli razem w zgodzie przez jakis czas z ta Uma, czekajac kiedy trzeba bedzie ten dom opuscic bo to wszystko bylo tymczasowe. Niemka gotowala kotlety z pszenicy dla wszystkich a na zabawy chodzili do poniemieckiego palacyku, az nowoprzybysze rozebrali przepiekny parkiet i zabawy sie skonczyly.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka