Dodaj do ulubionych

Tego się już nie widuje...

31.05.11, 18:25
Wcale albo prawie.
1. Teczki lub aktówki, takie skórzane. Miał każdy pracujący, "umysłowy" i robotnik, panie często też. Pamiętacie, nawet pani dziennikarka grana przez Alinę Janowską w "W wojnie domowej".
2. Chustki jako nakrycie głowy, noszone nawet przez elegantki. Dziś z rzadka jeszcze na jakiej wsi pewnie można zobaczyć.
Obserwuj wątek
    • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 31.05.11, 19:41
      Hi Ewa,
      Wydaje mi sie, ze noszenie aktowki czy teczki skorzanej bylo nietylko (dla niektorych) zwiazane z checia podkreslenia swego statutu - ale i mialo znaczenie praktyczne i bylo powiazanie z moda tamtego czasu.
      Wiem, ze ojciec moj nosil "do sluzby" (tak mowili wtedy urzednicy majacy we krwi "pruskie wychowanie") skorzana teczke. Wtedy nie zastanawialem sie nad wydzwiekiem tego atrybutu - po prostu bylem za maly.
      Ale chodzac do podstawowki, tez chyba nosilem ksiazki w teczce, po tym jak zabroniono nam nosic szkolne utensylia w tak zwanych "afkach", czyli placakach po "biurze podrozy Wehrmacht", ktore posiadali prawie wszyscy koledzy w szkole. Plecak ten mial na zewnetrznej klapie siersc z krowy .
      Do tego anegdota - na obozach harcerskich poczatkowych lat szescdziesiatych dominowaly jeszcze "afki", co moze bylo nieswiadoma oznaka "zakamuflowanej opcji":-)
      Ale co do teczek skorzanych.
      Wydaje mi sie, ze kontynuacja mody byly aktowki twarde. Ja do dzisiaj nosze taka do pracy, choc ze wzgledu na jej gabaryty, kupuje jablka do odpowiedniej - pasujacego do torby - wielkosci - bo dwa biore codziennie do pracy.
      Byl czas, ze role aktowki spelnialo opakowanie laptopa - nie zawsze z zawartoscia.
      Mlode pokolenie - a dziatwa szkolna zasadniczo - preferuje plecaki. Im wiekszy tym lepszy - a jeszcze lepiej dwa. Czasem odnosze wrazenie, ze uczniowie transportuja w nich swoj caly dobytek ksiazkowo-zeszytowy, bo nie zawsze wiedza, jaki jest plan lekcji.

      A jak rozwijala sie moda torebkowa - na plaszczyznie torebek damskich?
      Pozdrawiam.
      • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 31.05.11, 21:31
        Skórzaną teczkę oraz aktówkę widuję codziennie - mąż ma i używa. Niestety zwykle wypchaną pracami studentów (nie wszystko jeszcze skomputeryzowane) zamiast kanapkami z salcesonem zawiniętymi w Trybunę Ludu :)
        bistorowych sukienek w kolorze pomarańczowym też się nie widuje odeszły w siną dal pod rękę ze śliwkowymi garniturami i brązowymi butami męskimi z poliestru, czy czego tam.
        Chusteczki na głowę w połączeniu z nieśmiertelną niebieską podomką w ciapki to nadal obowiązujący strój "do krów" w Gorcach np. Ale jakoś nie widać woźnych w granatowych świecących chałatach i berecikach z antenką.
        • default Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 11:49
          > Ale jakoś nie widać woźnych w
          > granatowych świecących chałatach i berecikach z antenką.

          Woźne nie noszą już również nieodzownych w tamtych czasach butach - takich jakby płóciennych sznurowanych trzewikach do kostek, bez palców i pięty. Obuwie to obowiązywało także personel sklepowy :)
          Ekspedientki nosiły też wpięte we włosy takie koronkowe opaski - zupełnie nie wiadomo dlaczego. Dla podniesienia estetyki ? ;-)
          • konsta-is-me Re: Tego się już nie widuje... 07.07.11, 22:27
            default napisała:

            > > Ale jakoś nie widać woźnych w
            > > granatowych świecących chałatach i berecikach z antenką.
            >
            > Woźne nie noszą już również nieodzownych w tamtych czasach butach - takich jakb
            > y płóciennych sznurowanych trzewikach do kostek, bez palców i pięty. Obuwie to
            > obowiązywało także personel sklepowy :)
            > Ekspedientki nosiły też wpięte we włosy takie koronkowe opaski - zupełnie nie w
            > iadomo dlaczego. Dla podniesienia estetyki ? ;-)

            Pamietam :)
            Chyba chodzilo o cos w rodzaju stroju sluzbowego - zeby podkreslic ze sa sprzedawczyniami ;)
            Te buty tez pamietam ,ale nosily je glownie sprzataczki-
            byly ohydne po prostu (buty ,nie panie sprzatajace)
            A pamietacie ze pielegniarki nosily kiedys takie biale podluzne czepki z czarnym, albo czerwonym paskiem posrodku ?
            Te paski byly w roznych kolorach i jakos to okreslalo range ?
      • a_weasley Nigdy nie mów nigdy 20.07.13, 15:52
        Tamsin napisała:

        > bistorowe garnitury w kolorze sliwkowym..chyba tego juz nigdy nie zobaczymy

        Nil desperandum ;)
        Nigdy nie wiadomo, co któremu hipsterowi strzeli do łba... albo co który waginosceptyk zaprezentuje na kolejnym pokazie mody.
    • default Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 07:59
      Teczka skórzana oraz przeciwdesczowy płaszcz ortalionowy, noszony w charakterze eleganckiego prochowca :) Nie traktowano tego stroju jako ochronę przed deszczem, ale jako szykowny element garderoby.
      Chustki jako nakrycie głowy były w latach 60-tych modne w całej Europie, ale takie zastosowanie ortalionu, to chyba tylko u nas :)
      • ewa9717 Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 09:03
        Ach, to był szał ;) Szczególnie cenione były ortaliony włoskie. Sama w podstawówce szpanowałam płaszczem ortalionowym czerwonym w czarne ciapki, do kompletu był kapelusik i coś jeszcze, bo pamiętam 3 elementy, ale już nie pamiętam, co było tym trzecim.
        • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 11:57
          Tymi ortalionami w upalne dni cała ulica szeleściła :) Ja pamiętam jeszcze takie "urocze" granatowe zarękawki na łokciach niektórych urzędników, nakładane żeby sobie nie pobrudzić rękawów koszuli i kopiowe ołówki, cudo, marzyłam o takim ołówku jako dziecko. Z jednej strony był granatowy, a drugiej czerwony. A jak się pośliniło końcówkę, to robił za nieznany wtedy flamaster. No i koniecznie zastrugaczka do ołówków w kształcie płaskiej gruszki do której wkładało się żyletkę. Też marzenie z okresu dziecięcego...
          • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 12:57
            Granatowo - czerwony to nie był kopiowy, tylko taka dwustronna kredka. Jeszcze gdzieś mi się powinna pętać w stanie mocno okrojonym.

            Ołówek kopiowy wyglądał jak zwykły i grafit też miał szary. Dopiero po zwilżeniu (np. polizaniu) robił się fioletowy i nieścieralny jak tusz.
      • izabella1991 Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 17:22
        Nie widuje sie juz:
        -Saturatorow ( a szkoda) bo wode z sokiem baaaardzo lubilam
        -waty z cukru (kto i kiedy widzial ostatnio)?
        -kolejek przed kinami ( a bywaly dlugie,oj dlugie)
        -tzw.konikow przed kinami/bankami (dolary i bony PKO)
        -wozow konnych w miescie(a kiedys ok.20-30 lat temu dosyc czesto spotykane byly).Na wsi sie jeszcze gdzieniegdzie uchowaly
        -pochodow 1-szomajowych(chyba kiedys do Moskwy polece i w takowym sie przejde:-)))
          • xemxija Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 20:12
            Kolejki do lodziarni na Komandorskiej we Wroclawiu, nie widuje sie calkiem. A bywala naprawde dluga.
            Takich ochronnych przed deszczem kapturkow z przezroczystej folii, skladanej w harmonijke na oczy nie widzialam lata cale (moze i dobrze:)
            • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 01.06.11, 23:30
              Wody z saturatora i tak mi nie pozwalano pić, ani waty cukrowej kupować, więc nie żałuję. Okropne kapturki foliowe przeciwdeszczowe też dobrze że znikły. Tak samo jak deliryczne zasłony w oknach "Picassy" od których bolały mnie zęby. Do kompletu była gipsowa główka Nefretete lub takież głowy wawelskie nad regałem ze sklejki, w którym później stały jako kolorowe ozdoby puste pudełka po zachodnich kremach. A nad tapczanem słomiana makatka z poprzyczepianymi szpilkami krawieckimi pocztówkami z nad morza. Te same pocztówki bywały też pod szybą na biurku. A sio! Poszły sobie!
              • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 07:49
                Hi aqua48,
                dlaczego jestes taka negatywna?
                Napewno ten caly kicz to moze nie wysoki lot poczucia estetyki - ale w tamtych czasach to proba dorownania szarego czlowieka PRL-u do cywilizacji tam na Zachodzie. A do tego bylo namiasta stylu zycia tam.
                U sekretarza POP instytutu, w ktorym kiedys pracowalem na szafie staly puste puszki po zachodnich piwach. Czy on je wypil - trudno powiedziec - ale i dla tego pacholka rezymu byla ta kolorowa puszka fascynacja. Nie traktowal jej prawdopodobnie jako wroga klasowego.
                A kto nie mial w pewnym wieku na slomianej macie nad "rozladuszka" wisiec opakowan po zachodnich papierosach? Albo przylepionego logo "Grundig" na magnetofonie licencyjnym....(nazwy zapomnialem)?
                Znajoma - w latach chyba szescdziesiatych - wyszykowala sobie lazienke w swym nowym M3 na zachodni styl. Kafelki wloskie z Pewexu, szafka na wymiar itd. Wydala na to kupe forsy. Krotko potem odwiedzila ja znajoma z Wiednia. I nic w tej lazience nie zauwazyla - na co znajoma liczyla. Na prowokujace pytanie ...jak znajdujesz moja lazienke? otrzymala odpowiedz (nie zlosliwa)...wiesz, juz gorsze widzialam..
                No ale taki to byl zascianek cywilizacji - ta Polska!
                Pozdrawiam!
                • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 13:15
                  O ile się nie mylę, były to:
                  ZK 140 (dwuścieżkowy),
                  ZK 145 (czterościeżkowy - zmiana ścieżek [po dwie dla każdego kierunku odtwarzania taśmy] przełącznikiem na obudowie głowicy).
                  A skrót ZK - to "Zakłady im. Kasprzaka".
                • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 13:31
                  To było też chwalenie się jeden przed drugim oryginalnymi płytami winylowymi, kupionymi na zachodzie (Beatlesi na płytach wytwórni "Apple", Rolling Stones'i na płytach bodaj "Polydor" - itp.).
                  Szpan z płytami pamiętam z mojej studniówki (schyłek zimy 1973). I drugi szpan: instalacja, pozwalająca światłom migać jak na dyskotece - złożona przez moich Kolegów, mocniejszych w elektrotechnice i elektronice, niż ja.
                  A to był jeszcze czas, kiedy studniówki odbywały się w szkołach.
                  Przypominam sobie taki utwór: najpierw cicho podają rytm miotełki perkusyjne; potem bębniarz wprowadza stopniowo coraz więcej swojego sprzętu; następnie zaczyna podawać rytm także gitara basowa - i w tej chwili stary poczciwy "Nowodworek" (I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie, z tradycją od r. 1588, kiedy powstał przy Uniwersytecie jako swego rodzaju szkoła przygotowawcza) zaczyna trząść się w posadach... Wejście innych instrumentów i piosenkarza z tekstem niewiele już tutaj zmieniło...
            • konsta-is-me Re: Tego się już nie widuje... 07.07.11, 22:37
              xemxija napisała:

              > Kolejki do lodziarni na Komandorskiej we Wroclawiu, nie widuje sie calkiem. A b
              > ywala naprawde dluga.
              > Takich ochronnych przed deszczem kapturkow z przezroczystej folii, skladanej w
              > harmonijke na oczy nie widzialam lata cale (moze i dobrze:)

              Fakt,ale lody z Komandorskiej ,to juz nie to niestety
        • kkokos Re: Tego się już nie widuje... 05.06.11, 23:42
          > -waty z cukru (kto i kiedy widzial ostatnio)?

          ależ jak najbardziej się widuje - ostatnie dwa razy to w sierpniu rok temu na deptaku prowadzącym do jednej z plaż na mierzei wiślanej i w kwietniu tego roku na dniu ziemi na polu mokotowskim
        • pompompom Re: Tego się już nie widuje... 21.06.11, 17:35
          Watę cukrową lub z cukru robiłam osobiście z miesiąc temu. urządzenie można kupić w necie. Ale zabawa :).
          A w wakacje nad morzem pragnienie zaspokajano kolorowym płynem z plastikowej torebki, w którą wbijano słomkę. Słomki były ze słomy? Takie jasnożółte.


          tzw.konikow przed kinami/bankami (dolary i bony PKO)
          Cinkciarze, ci od dolców.
          -kolejek przed kinami ( a bywaly dlugie,oj dlugie)
          Kolejki to w pewnym momencie były po wszystko. I te listy kolejkowe, i kolejki dla uprzywilejowanych. Wpuszczano taką uprzywilejowaną co np. pięć osób z kolejki dla "normalnych"
    • pomarola Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 11:09
      Tak a propos teczek i płaszczy - pamiętacie taką scenę z "Daleko od szosy", gdzie Leszek jedzie pierwszy raz na swoją wieś od czasu wyjazdu do roboty w mieście i pożycza od kolegi właśnie płaszcz i teczkę ? Nawet się w ten płaszcz nie ubiera, a w teczce ma... pompkę do roweru, ale co za szyk i szpan przed Bronką, kiedy tak wchodzi z teczką w ręce i płaszczem przewieszonym przez ramię ! Aż Bronka szepcze w zachwycie "Wyglądasz jak jakiś urzędnik.....", co stanowi najwyższą pochwałę i uznanie :)
      • ewa9717 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 11:27
        Oj, tak ;)
        A jeszcze kiedy pojawiły się tranzystory, na spacer kawalerka z panienami chodziła obowiązkowo z grającym "radyjkiem", jakoś tak noszonym jak na obrazie Dudy-Gracza w "Dwóch pokoleniach";)
        Albo kawaler z panieną na niedzielnym spacerze, on niesie jej torebkę ;)
        • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 13:19
          W ten sposób noszono nawet radia tak ogromne, jak "VEF" produkowany w Rydze - zasilany bodaj czterema(?) bateriami R 20 ("grube okrągłe").

          Odbiornik był skądinąd poszukiwany z uwagi na możliwość słuchania na nim "Wolnej Europy" i innych rozgłośni zachodnich.
          • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 13:46
            Nie czterema, tylko sześcioma. Same baterie sporo ważyły.

            A radio było świetne, nie tylko ze względu na wszystkie możliwe zakresy fal krótkich. Było odporne na kiepskie zasilanie.

            Otóż zaczęło siadać mi tak gdzieś po roku użytkowania. Zdjęłam osłonkę, żeby wymienić baterie (na śruby była, nie żadne tam nowomodne zatrzaski) i opadła mi kopara... jedna z baterii była włożona na odwrót (nie przeze mnie, kupiłam już z bateriami), czyli od początku radio "jechało" na czterech bateriach. Po obróceniu tej jednej działało jeszcze długie miesiące.

            No i właściwie to masz rację - MOGŁO być zasilane czterema bateriami...
          • a_weasley Re: Tego się już nie widuje... 03.02.12, 22:27
            Luccio1 napisał:

            > "VEF" produkowany w Rydze - z
            > asilany bodaj czterema(?) bateriami R 20 ("grube okrągłe").
            >
            > Odbiornik był skądinąd poszukiwany z uwagi na możliwość słuchania na nim "Wolne
            > j Europy" i innych rozgłośni zachodnich.

            Móc to można było na wszystkim, co miało krótkie fale, na Meridianie, Spidoli i czym tam jeszcze, nie mówiąc o starych lampowych, ale VEF miał wyjątkowo dobry odbiór.
            Jedyna reklama, jaką widziałem w prasie podziemnej, to była tego wyrobu właśnie. Było wyobrażone radio i czteroosobowa rodzina (same główki) bardzo zasłuchana, a pod tym napis:
            "VEF 206 to supernowoczesny radioodbiornik tranzystorowy produkcji radzieckiej!
            Tylko VEF 206 zapewni Ci niezakłócony odbiór dywersyjnych radiostacji zachodnich!"
        • tamsin Re: Tego się już nie widuje... 03.06.11, 01:02
          na taki spacer z "radyjkiem" to do Parku Poludniowego we Wroclawiu cale rodziny chadzaly w ladne niedzielne popoludnie. Tata ubrany w swiateczny zestaw do kosciola dumnie niosl te radyjko a mama z dziecmi zaraz za nim. Chyba wszyscy sluchali tego samego "koncertu zyczen" bo przy mijaniu sie jakos nie bylo zgrzytow.
      • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 13:37
        Równolegle z siatkami istniały także - gdzieś tak od końca lat 50. - koszyki ażurowe z tworzywa sztucznego, wąskie w dnie i stopniowo rozszerzające się ku górze. Coś takiego bardzo długo trwało w domu - kiedy przestało być używane na zakupach, zaczęło służyć jako magazyn chwilowo nie używanych doniczek, upchnięty w kąt balkonu.
        • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 14:49
          Oj, tak siatki z oczkami - ile moja Mama się przez nie nazłościła na mnie. Wyglądało to tak, że szłyśmy razem na zakupy (ja 5-6 lat) i zaraz po wyjściu z domu prosiłam, żeby dała mi ponieść pustą siatkę. Na ulicy było oczywiście mnóstwo interesujących rzeczy, a siatka prawie nic nie ważyła, więc w emocjach wypuszczałam ją nie wiedzieć kiedy z ręki i w sklepie oczywiście okazywało się - że nie mamy do czego włożyć zakupów. Zgubiłam chyba tysiąc tych siatek, bo Mama ciągle się nabierała na moje zapewnienia, że TYM RAZEM nie zgubię i starała się mnie upilnować. Byłam lepsza. A potem pokazały się takie "magiczne" rozciągliwe, mięciutkie i takie trochę "włochate". Miałam taką w kolorze bardzo czerwonym.
    • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 17:04
      Długopis z czterema wkładami - na 4 różne kolory. Odpowiedni wkład wysuwało się właściwym "guzikiem".
      Pamiętam taki - dostałem w prezencie od Wujka (który z kolei kupił go na placu, albo wprost od jakiegoś marynarza).
      Miał 4 kolory: czerwony, zielony, niebieski, czarny - z tym, że to, co miało być czernią, było to coś pośredniego pomiędzy brązem a bordo.
      Służył mi całe dwa lata.
      • sarah_black38 Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 18:02
        >Długopis z czterema wkładami - na 4 różne kolory. Odpowiedni wkład wysuwało się
        > właściwym "guzikiem".


        Widuję się takie jak najbardziej, sama miałam niedawno taki kombajn, ale mi się zepsuł. Ale długopisów z panienką i przelewającym się czarnym płynem nie widziałam ... he he he ale to był kiedyś hit!
      • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 02.06.11, 21:48
        Plyty winylowe i szpanowanie.
        Pierwsza polowa lat szescdziesiatych. Ojciec kolezanki z klasy przywozl - pare dni po premierze filmu w Londynie - LP Beatlesow "A hard Days Night". Kolezanka nie Beatlowa - ale cwana. Sprzedaje mi plyte za ....600 zlotych!! To suma dla ucznia nieosiagalna - wiec Babcie daje pozyczke.
        Oswiecenie po zakupie - jak ja to Babci zwroce?
        Ale wizyta w "pocztowkarni" na Wawelskiej, pozwala mi za przegranie wszystkich tytulow "odzyskac" - chyba 300 zlotych (pocztowkarz dal po 20 zl za "kawalek"). Potem - z plyta pod pacha do "Bambina" knajpki "zlotej mlodziezy" na Kosciuszki. Jestem w tym dniu "Dzon" - bo tej plyty jeszcze zaden z siedzacych tam Mackow i innych - nie widzial.
        Inicjatywe przejmuje Maciek - mlodszy brat znanego wtedy szermierza - olimpijczyka.
        Oferuje za odsprzedanie mu plyty 900 zlotych (dokladnie juz nie pamietam - ale chyba bylo to tyle)!!Problem zwrotu babcinego kredytu bylby rozwiazany- a przy okazji jeszcze kupa szmalu dodatkowo. Interes ubity - choc szpan sie skonczyl.
        Pozdrawiam!
        PS: Plyte oczywiscie przegralem na "Tonett'ke" (kto zna ta nazwe?). A do dzisiej mam chyba ta plyte - kupiona parenascie lat pozniej z sentymentu.
            • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 03.06.11, 19:28
              A propos Tonettki.
              Ciekawe, czy ktos wie, jak to cudo techniki fonograficznej powstalo. Bo w koncu na tamte czasy - pomijajac kwestie jakosci nagrywania - bo to bylo wtedy nie stawiane na pierszym miejscu - Tonette miala nawet dosyc progresywny wyglad. No moze ten PRL-owsko szary plastik obudowy nie byl zbyt nowatorski, ale w porownaniu do osiagalnych wtedy magnetofonow szpulowych produkcji DDR czy czeskich - design byl ok.
              Czy nie byla to jakas "zrzynka" modelu japonskiego?
              Moim marzeniem byl "kudelski - taki srednio duzy szpulowy magnetofon reporterski. Oczywiscie dla zwyklego smiertelnika nieosiagalny. No a juz szczytem szpanu byl UHER z duzymi szpulami kracacymi sie w pozycji pionowej i zmiennymi szybkosciami. Do tego podswietlone potencjometry ze strzalkami poruszajacymi sie w zaleznosci od natezenia glosu.
              Bardzo chcialem taki miec - a zachorowalem na niego - gdy go widzialem w trakcie "prostowania charakteru" - czyli powaznej rozmowy na SB (jeszcze przed matura). O co mnie kapitan Ornat wypytywal - nie chce sobie juz przypominac. Ale magnetofonu nie zapomne.
              Pozdrawiam
                • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 04.06.11, 05:59
                  Hi tymon99,
                  moja milosc do kudelskiego miala charakter platoniczny. Wtedy, nie myslalem o cenie tego cuda.
                  Bo i tak byl to przedmiot poza zakresem realnych mozliwosci finansowych. Ale marzenia sie mialo. To nic nie kosztowalo, a bylo pokrzepiajace.
                  A pamietasz moze tymon magnetofony norweskiej firmy Tandberg? Przypominam sobie, ze Instytut, w ktorym zaczynalem moje zycie zawodowe, za pieniadze z wdrozenia chcial zbudowac studium nauki jezykow obcych, przy uzyciu wyposarzenia tej firmy. Nie wiem, czy do tego doszlo, bo zmienilem decyzje i zaczalem robic kariere zyciowa w krajach, gdzie jezykow moglem sie nauczyc "live".
                  Wiem tylko, ze firma ta splajtowala (moze dlatego zdecydowano sie wtedy na jej sprzet, bo byl tani.
                  Pozdrawiam
                  • tymon99 Re: Tego się już nie widuje... 04.06.11, 16:08
                    o ile wiem, tandberg nie splajtował. na pewno przynajmniej na początku 21 wieku wytwarzali urządzenia profesjonalne dla telewizji cyfrowej. takie używane po stronie nadawczej.
                    natomiast magnetofonów, lub jakichkolwiek urządzeń konsumenckich, nie pamiętam.

                    a takie bajeranckie sale do języków, z kabinami i magnetofonami, w latach 70. zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. całe wyposażenie produkcji krajowej, polak potrafi itd.
                    • tymon99 *** errata *** 04.06.11, 17:24
                      okazuje się, że to różne firmy - tandbergów jak mrówków!

                      Tandberg, manufacturer of video conferencing equipment, based in Oslo, Norway
                      Tandberg Audio, defunct manufacturer of high end audio equipment
                      Tandberg Data, manufacturer of data storage devices
                      Tandberg Educational, provider of language teaching products
                      Tandbergs Radiofabrikk, radio factory founded in 1933 by Vebjørn Tandberg
                      Tandberg Storage, manufacturer of magnetic tape data storage devices
                      Tandberg Television, manufacturer of professional digital video equipment
      • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 03.06.11, 09:23
        Były już w innych wątkach. Wspominałam kiedyś jazdę w podskakującej na wybojach przyczepie PKS jelcza - ogórka, w towarzystwie kolesi jadących do Warszawy na przysięgę kumpli. Oczywiście podczas tej jazdy cały czas chlali piwo.
        • derena33 Re: Tego się już nie widuje... 03.06.11, 22:53
          Tak a propos zdjec to przypomnialo mi sie jak osobiscie wywolywalam zdjecia aparatem Krokus w ciemni dziadka, gdzies jeszcze mi sie poniewiera suszarka do zdjec. Bylo to dosyc popularne zajecie wsrod mlodszych i starszych. Chyba juz tego nikt nie robi... no moze oprocz artystow fotografikow, chociaz pewnie i oni wola komputer.
          • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 04.06.11, 13:32
            Krokusa i suszarki oraz maskownicy i koreksów się pozbyłam, bo nie było gdzie tego trzymać, a szkoda...Kuwety mi zostały.
            A pamiętacie takie długopisy z pływającymi wewnątrz stateczkami? Też się tego nie widuje.
          • a_weasley Re: Tego się już nie widuje... 05.02.12, 10:05
            Derena33 napisała:

            > Tak a propos zdjec to przypomnialo mi sie jak osobiscie wywolywalam zdjecia [...]
            > Chyba juz tego nikt nie robi... no moze oprocz artystow fotografikow,
            > chociaz pewnie i oni wola komputer.

            Znam ludzi, którzy dalej używają analogowego aparatu, ale głównie do dokumentowania swojej zasadniczej pasji, jaką jest rekonstrukcja historyczna. Twierdzą, że żadne techniki komputerowe nie dadzą takiego autentyzmu zdjęć.
      • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 04.06.11, 16:18
        Teraz bywają znaki zakazujące wyprowadzania piesków na trawnik...

        A co do łyżew przykręcanych do butów, to pamiętam ich dwa rodzaje. Te bardziej dziecięce, o mniejszych rozmiarach, miały dwie pary szczęk - jedna chwytała but pod piętą, druga bliżej noska (tak mniej więcej w najszerszym miejscu buta). Te "dorosłe" wymagały przytwierdzenia na stałe pod obcasem specjalnej kwadratowej blaszki z podłużnym otworem (szewc musiał wydłubać pod tym dołek w obcasie). Otwór służył do zaczepienia tylnej części łyżwy, przednią chwytało się szczęką podobnie jak w poprzednio opisanym fasonie.
          • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 05.06.11, 08:16
            Witam Cie aqua48 w ten niedzielny poranek!

            Tak na marginesie - w kontekscie trwalosci Twych lyzew z butami - lub butow z lyzwami.
            Ja sobie tez kiedys dawno kupilem buty - ale z rolkami. Spronowalem - ale okazalo sie, ze nie ma na nich hamulca (taki model - a ja kupujac nie mialem o tym pojecia), wiec na poczatek ograniczylem trening do domowego tarasu (ma 66 qm, wiec mozna bylo). Potem mi jakos ochota przeszla, wiec calosc wstawilem do garazu - na pozniej.
            Kiedys zona zobligowala mnie do zrobienia porzadku w garazu i okazalo sie, ze cala wysciolka butow z rolkami rozsypala sie.
            No i skonczyla sie moje kariera jedzacego na rolkach.
            A wiec - jesli nie chcesz kupowac sobie nowych lyzew - dobrze zakonserwowac i najlepiej trzymac w klimatyzowanej szafie. Zamiast cygar - lyzwy! :-))

            Pozdrawiam!
            • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 05.06.11, 12:40
              No widzisz, a ja używam rolek z których lata temu wyrosło moje dziecko :) i całkiem dobrze mi służą. Kupione w TESCO. Tylko sąsiadki się podśmiechują, jak wychodzę jeździć. ale ja się tym nie przejmuję. Tak samo się śmiały jak jeździłam na hulajnodze, ale skoro nawet moja Mama podbierała wnukowi, to czym się przejmować? Zazdroszczę Ci tarasu - ja nauczyłam się jeździć na wrotkach mając osiem lat w mieszkaniu - ku utrapieniu sąsiadki z dołu. Łyżwy trzymam w piwnicy - mają się dobrze.
        • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 06.06.11, 05:22
          kkokos napisała:

          > > gumy do zucia w ksztalcie papierosow tez na zawsze zniknely
          >
          > e, nie zniknęły (choć powinny).

          A czemu powinny zniknac? Czyzby papieros byl produktem diabla? Albo masz dowody, ze tylko picie wudy jest uzywka godna Polaka?
          Pazdrawljaju!
          • kkokos Re: Tego się już nie widuje... 06.06.11, 21:11
            artjomka napisał:


            > > > gumy do zucia w ksztalcie papierosow tez na zawsze zniknely
            > >
            > > e, nie zniknęły (choć powinny).
            >
            > A czemu powinny zniknac? Czyzby papieros byl produktem diabla?

            idiota czy prowokator? chyba jednak to pierwsze.

            • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 05:56
              kkokos napisała:
              idiota czy prowokator? chyba jednak to pierwsze

              Ani jedno, ani drugie.
              Czy wiesz, ze to co piszesz jest jurystycznie traktowane jako terror psychiczny. Wiekszosc(niepalaca) narzuca swe szowiniszyczne "poglady" mniejszosci - a przez to ja dyskryminuje.
              Czy Ty palisz czy nie - to Twoja prywatna sprawa - ale zostaw palacych w spokoju!
              Pozdrawaiam
    • pomarola Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 10:03
      Skrzynki z butelkami mleka ustawiane o świcie przed zamkniętym jeszcze sklepem... Oraz mleko roznoszone pod drzwi mieszkań - i wiążący się z tym cowieczorny rytuał wystawiania pustej butelki :)

      W sklepach samoobsługowych występowało coś absolutnie dziś nieznanego : kolejka po koszyk. Inne kolejki ciągle występują, ale takiej już się nie spotyka :)

      Z zakresu strojów - nie widuje się już powszechnego kiedyś zjawiska niezdejmowania przez kobiety nakryć głowy, np. w kinie, w przychodni, w urzędzie - tam gdzie zostawiało się ubranie w szatni. Palto wędrowało do szatni a czapka pozostawała na głowie (najczęściej na sztywnym tapirze :)) . Czasem tylko widuję strasze panie w przychodni - rozpłaszczone, ale twardo w berecie (moherowym).
        • default Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 14:08
          Oj chyba trochę na wyrost Twoja teoria... Mnie takie panie w czapkach na tapirze kojarzą się z PRL-em wyłącznie. Pamiętasz "Dziewczyny do wzięcia" ? O takie klimaty mi chodzi.
          Moim zdaniem ma to niewiele wspólnego z chodzeniem mężatek w chustce (chłopki) lub kapeluszu (szlachcianki).
          • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 15:19
            Nie chodzi mi o chłopki i szlachcianki, tylko o obyczaje w większych miastach i miejską przestrzeń publiczną. Istniały pewne reguły odnośnie pokazywania się w tejże przestrzeni, chodzi mi o końcówkę XIX i pierwszą połowę XX wieku. Zresztą zobacz, jak to wygląda na starych fotografiach, czy obrazach.

            Istniały różne poradniki dotyczące dobrego wychowania i zachowania się w określonych sytuacjach. I te wydawane bardzo krótko po wojnie (niekoniecznie w formie książkowej, czasem były to kąciki porad w czasopismach) miewały często zaszłości przedwojenne.

            A kobiety chętnie korzystały z tego, że wypada siedzieć w kawiarni w czapie na głowie. Zwłaszcza jak czapa była z prawdziwych norek i strach było oddać ją do szatni...
      • xemxija Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 19:07
        pomarola napisała:

        Skrzynki z butelkami mleka ustawiane o świcie przed zamkniętym jeszcze sklepem... Oraz mleko roznoszone pod drzwi mieszkań - i wiążący się z tym cowieczorny rytuał wystawiania pustej butelki :)

        Ze juz nie wspomne o calkowitym zaniku kanek na mleko. Uzywali ich ci, co sami musieli dylowac do sklepu:)



        • ewa9717 Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 21:19
          Dzieci po deszczu nie taplają się w kałużach...
          A ponieważ urwała nam się jakaś srednia chmura i na ulicy zrobiło się cos w rodzaju jeziora, mając alibi (wybrałam się dwukrotnie z gratami na smietnik), robiłam za jedyne dziecko w okolicy i potaplałam się trochę. Boso ;)
        • panda_zielona Re: Tego się już nie widuje... 07.06.11, 21:45
          > Skrzynki z butelkami mleka ustawiane o świcie przed zamkniętym jeszcze sklepem.
          I wracając bladym świtem z balangi czasami częstowaliśmy się takim zimnym mleczkiem albo kefirem, w puste miejsce władając należność, nikt jakoś nie kradł tej kasy.
              • letalin Re: Tego się już nie widuje... 09.06.11, 18:58
                Nie wiedzę starszych panów grających w błyskawiczne warcaby w parku.
                Nie widzę tabunów upojonych alkoholem w dniu wypłaty i poległych w drodze do domu na trawnikach i chodnikach.
                Nie widzę tanich prostytutek na ulicach miasta, podążających za tymi pijanymi.
                Nie widzę motocykli z koszem w codziennym użytku.
                Nie widzę sadzy z kominów, która wiosną zalegała grubą warstwą na balkonie.
                Nie widzę bezdomnych psów.
                Nie widzę papierowych kurtek na grzbietach nastolatków.
                Nie widzę dzieci bawiących się na podwórzu.
                Nie widzę niemieckich przedwojennych napisów, nazw i szyldów, które na bocznych ulicach zachowały się jeszcze ze 40 lat po wojnie.
                Nie widzę...kolejek za chlebem przed dniami wolnymi, kolejek za popołudniową gazetą z programem TV.
                Nie widzę jakoś ludzi, którzy przeszli chorobę Heine-Medina i mają wyraźne kalectwo.
                Nie widać sztucznych satelitów okrążających ziemię. Każdego wieczoru można było takie obserwować.
                Nie widzę w lustrze tego ciekawego świata chłopca, którym byłem.



                • ewa9717 Re: Tego się już nie widuje... 09.06.11, 19:19
                  Bezdomne psy, niestety, nadal widuję.
                  A w moim pipidówku na kilku kamienicach nadal można dostrzec niemieckie napisy przebijajace nawet spod jakichś późniejszych malunków ;)
                  A co do lustra, prawie co dzień się zdumiewam, ze nie widać tej hożej wiochny, którą przecież (w srodku) wciąż jestem ;)
                  • a_weasley To nie my się starzejemy 10.02.15, 23:14
                    Ea9717 napisała:

                    > A co do lustra, prawie co dzień się zdumiewam, ze nie widać tej hożej wiochny,
                    > którą przecież (w srodku) wciąż jestem ;)

                    Bo to nie my się starzejemy, to jakieś szczawie z peselem na ósemkę twierdzą, że są dorosłe!
                • tymon99 Re: Tego się już nie widuje... 11.06.11, 07:35
                  letalin napisał:

                  > Nie widać sztucznych satelitów okrążających ziemię. Każdego wieczoru można był
                  > o takie obserwować.

                  dalej można, tyle że z dala od miast. przyczyna nazywa się light pollution - nie wiem, jak po polsku ;)
                  • gazeta_mi_placi Re: Tego się już nie widuje... 12.07.13, 23:38
                    Serio? Myślałam że jedynym śladem jest kalectwo. Miałam kolegę w szkole podstawowej który po Heinego Medina poruszał się o kulach, to był jedyny widoczny ślad. Chłopak bardzo energiczny, żywotny, kto wie może dziś by stwierdzili ADHD, szalał z kolegami.
                    A to są też inne objawy?
                    • minerwamcg Re: Tego się już nie widuje... 13.07.13, 22:15
                      Niestety tak. Nie wiem do końca jak z tym było, czy heine sama w sobie w jakiś sposób osłabiała serce, czy taki efekt dawał zwiększony wysiłek przy poruszaniu się - ale ludzie, którzy przeszli tę chorobę stosunkowo młodo umierali, na serce właśnie.
                • a_weasley Czy ja jestem tym chłopcem z fotografii? 10.02.15, 22:59
                  "Urodzony w niewoli, okuty w powiciu
                  Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu"
                  - pisał Mickiewicz o wiośnie 1812, kiedy miał 13 lat, i nie przeszkadzało mu to w epilogu do tego samego utworu napisać o czasach ewidentnie wcześniejszych, więc owym okuciem objętych:
                  "Kraj lat dziecinnych - on zawsze zostanie
                  Święty i czysty, jak pierwsze kochanie".

                  Letalin napisał:

                  > Nie widzę w lustrze tego ciekawego świata chłopca, którym byłem.

                  Ba, w ogóle nie widzę w lustrze chłopca. A kiedy się od niego odwrócę i rozejrzę, nie widzę większości dorosłych, wśród których ten chłopiec żył.
                  I to jest pewnie powód mojego - i innych śmiesznych rówieśników łodzi z drewna - sentymentu do słusznie skądinąd minionej epoki, który niektórzy mylnie biorą za sentyment do ustroju; inni zaś, niezdolni oddzielić jedno od drugiego, pierwszy z tych sentymentów rozciągają na ustrój i racjonalizują go na różne sposoby, niekiedy stosując również zaprzeczanie realnym faktom.
                      • artjomka Re: Tego się już nie widuje... 11.06.11, 18:00
                        A pamietasz horpyna4, te latarki w kolorze szarym i z przesuwanymi szybkami w kolorze czerwonym i zielonym.
                        My z bratem mielismy po takiej - na blaszanej scianie czolowej wytloczona byla nazwa firmy, ktora do dzis istnieje, wiec nie pisze ze wzgledu na kryptoreklame jej nazwy - i dwie literki oraz numer "WH....." Byly one na wyposazeniu biura podrozy "Wehrmacht".
                        Pozdrawiam
                          • plater-2 Re: Tego się już nie widuje... 09.07.13, 20:17
                            Pielegniarki chodzily w czepach, bo byly dumne, ze maja dyplom.
                            Nie wszystkie pielegniarki byly "dyplomowane". Były takie, ktore przyuczono do prostych czynnosci pielegniarskich w wojsku, na kursach PCK... Ale one nosiły czepki calkiem biale, ewentualnie z broszka PCK, czerwonym krzyzykiem z aksamitki itd.
                            Dzis wszystkie pielegniarki maja mature i szkole pielegniaska, starcily wiec motywacje, zeby podkreslac swoj status zawodowy.

                            A bereciki filcowe granatowe z pikutkiem w ktorych sie maszerowalo do szkoly ? Na plecach tornister, w reku worek na kapcie (jeszcze nie JUNIORKI tylko WYWROTKI)
                      • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 21.06.11, 21:32
                        Baterie płaskie wciąż jeszcze można dostać - jeśli nie w dużych domach towarowych, to zawsze w branżowych sklepach elektrotechnicznych (takie są jeszcze!).
                        Inna rzecz, że taka bateria to już nie klasyczne 3 R 12, czyli trzy walcowate naczyńka z blachy cynkowej wypełnione roztworem salmiaku i z pałeczką węgla retortowego w środku
                        (odmiana "sucha" ogniwa Leclanche'a - naczyńko [-], pręcik węglowy [+]), połączone szeregowo, opakowane razem w twardy karton, z naklejonym na wierzchu papierem ze stosownym nadrukiem - np. "ELEKTRON" - Zakłady Wytwórcze Ogniw i Baterii, Starogard Gdański; teraz to jest VARTA, PANASONIC, ENERGIZER - a wszystko "Made in PRC", i w środku coś zupełnie innego (i bateria płaska nowej generacji siada do 0 w jednym momencie, nie jak dawna "klasyczna" z trzech ogniw, która, odpocząwszy w cieple mieszkania, potrafiła na krótko "odzyskiwać" część mocy, utraconej np. w polu na sobotnio-niedzielnym biwaku harcerskim...
                        • luccio1 Re: Tego się już nie widuje... 21.06.11, 21:39
                          I wciąż jeszcze można wypatrzeć sklepy "elektryczne", w których są żaróweczki do latarek starego wzoru - maleńkie kulki na napięcie 3,5 wzgl. 3,8 V, z gwintem - i z takim samym gwintem żaróweczki "radioskalowe" na 6,3 V (walec zamknięty półkulą - na gwincie jw.), i żaróweczki na 6 V (większa kula na gwincie jw.) czy też 14 V (kula i gwint jw. - nadają się jako uzupełnienie przepalonych żaróweczek ozdobnych w łączonym szeregowo komplecie choinkowym starego systemu).
            • a_weasley Re: Tego się już nie widuje... 03.02.12, 22:32
              Trevistas napisał:

              > Nie widuje sie juz zolnierzy sluzby zasdniczej w mundurach wyjsciowych
              > - na przepustce.

              Abstrahując od faktu, że od dwóch czy trzech lat w ogóle nie ma służby zasadniczej, długo przedtem przestali dostawać mundury wyjściowe i na przepustki jeździli w plamiakach. Ba, i na uroczystościach na Pl.Piłsudskiego pojawia się wojsko w plamiakach, a nie w wyjściówkach.
              Różni mundurowi poznikali z ulic. Księża poza służbą z reguły chodzą po cywilnemu, policja poza patrolami też, pogłowie harcerzy spadło drastycznie...
      • a_weasley Target wymarł 04.02.12, 22:08
        Większość wyjechała w 1968 r. i wtedy Fołks Sztyme z dziennika stało się tygodnikiem. Przestało wychodzić w 1991 r., pojawiło się wtedy Dos Jidysze Wort, dwutygodnik.
        Nie wiem, czy są jeszcze w Polsce rodziny, w których pierwszym językiem jest dla dziecka jidysz.
    • syswia Re: Tego się już nie widuje... 13.06.11, 05:38
      koszyczki (metalowe albo z trawy albo z plastiku) na szklanke kawy lub herbaty

      a propos kawy: kawa plujka w szklance

      stoiska repasacji

      widok szklanych butelek z mlekiem pod drzwiami

      benzyna zolta i niebieska tudziez talony na nia

      nysa i inne samochody: syrena, warszawa, wolga itd.

      tarcze szkolne oraz odznaki wzorowego ucznia
      • aqua48 Re: Tego się już nie widuje... 03.02.12, 08:29
        Oj, repasacja pończoch, gdzie pani "repasantka" każdą przyniesioną pończochę nadziewała na dłoń i szybkim ruchem gwiazdy filmowej ściągała ją wypatrując oczek. A potem decydowała czy oczko nadaje się do repasacji, czy nie. Pamiętam szczególny zapach tych sklepików. I te wszystkie sklepy jarzynowe z solidnym dębowym umeblowaniem, w których za kotarą znajdowała się część mieszkalna właściciela sklepu, pamiętacie? Z przodu beczki z ogórkami i kapustą kiszoną, zimą obręcze drewna na podpałkę, a na ladzie słoje z landrynkami i koszmarna, brunatna marmolada z bloku, na wagę.
      • a_weasley Re: Tego się już nie widuje... 05.02.12, 10:16
        Syswia napisała:

        > widok szklanych butelek z mlekiem pod drzwiami

        Mleczarzy wykończyły domofony.

        > benzyna zolta i niebieska tudziez talony na nia

        A także kartki na wszystko inne, nad czym nie ubolewam.

        > nysa i inne samochody: syrena, warszawa, wolga itd.

        Co tam syrena, już i malucha widuję na ulicy bardzo rzadko (poza tym, co parkuje przed moim domem), podobnie dużego fiata (poza tym, co parkuje za rogiem).
        No, ale to jest normalna wymiana modeli.
        Półtora roku temu trafiłem na giełdę kwiatową i próbując nie myśleć, na czyj pogrzeb kupuję materiały na wieniec, skupiłem się na obserwacji samochodów. Ciekaw byłem, ile jeszcze uchowało się nys i żuków. Otóź nie było ani jednego takiego wozu. Dominowały wozy niemieckie, przede wszystkim VW i mercedesy.

        Ze swej strony dorzucę czarno-białe telewizory. Ustawodawca tego nie zauważył i spod egzekucji komorniczej wyłączony jest 1 telewizor na gospodarstwo domowe, ale tylko czarno-biały.
    • slawnw Re: Tego się już nie widuje... 16.06.11, 18:40
      Czasami można zobaczyć coś z minionej epoki, ale już okazyjnie, nie jako zwykłą codzienność. Np. jeśli znajdzie się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, to i butelkę na mleko przed drzwiami można zobaczyć:
      gdywstecz.blox.pl/2010/03/Pij-mleko.html
      No, ale takich walizek to już na ulicy się nie zobaczy:
      gdywstecz.blox.pl/html
      • horpyna4 Re: Tego się już nie widuje... 04.02.12, 13:26
        Kornety zostały zlikwidowane chyba gdzieś w połowie lat 60-tych, a więc już dość dawno. Pamiętam, jak za czasów licealnych widziałam szarytkę na koncercie w filharmonii: nie chcąc przeszkadzać innym, spięła rogi kornetu agrafką i siedziała w takim pierogu...
        • ewa9717 Re: Tego się już nie widuje... 04.02.12, 13:53
          Jeszcze w połowie lat siedemdziesiatych (rzadko, bo rzadko, ale jednak) widywało się jakies niedobitki we Wrocławiu. A pamiętam dlatego, ze mieliśmy taką ideę: zakonnicę spotkać, jakieś zajęcia zostaną odwołane. Czasem polowaliśmy do skutku, chcąc uciszyć sumienie i już "legalnie" coś tam sobie odpuscić ;) A taka w kornecie miała działanie chyba dwustuprocentowe, ale na czym polegał bonus, juz nie pamiętam...
          • minerwamcg Re: Tego się już nie widuje... 12.07.13, 22:08
            No proszę, a u nas się tak polowało na aktorów. Stary Teatr był blisko, to się specjalnie chodziło naokoło - jak się spotkało Trelę czy Bińczyckiego, miało się murowane szczęście, im sławniejszy aktor, tym większe.
            Aktorki za to przynosiły pecha. I znowu, im większa gwiazda, tym większego. Dymną kochaliśmy na scenie, nie cierpieliśmy na Plantach :)
      • balamuk Re: Tego się już nie widuje... 04.02.12, 17:42
        Pionierek. I całej masy antycznego sprzętu turystycznego. Śpiworów napychanych niewiadomoczym, ciężkich jak zaraza, materaców dmuchanych, które masochiści brali ze sobą na wyprawy górskie, wełnianych skarpet dzierganych osobiście albo przez matki/żony/kochanki. Plecaków ze stelażem zewnętrznym. Nie wiem, czy przeżyły kochery, kuchenki na paliwo turystyczne i piętrowe menażki, w których podczas wczasów u baby przynosiło się obiady z obłaskawionego domu wczasowego...
        • tymon99 Re: Tego się już nie widuje... 04.02.12, 18:49
          balamuk napisała:

          > Nie wiem, czy przeżyły kochery

          wyginęły. zastąpiły je palniczki gazowe.

          > kuchenki na paliwo turystyczne

          przeżyły. stosowane również w wielu armiach.

          > i piętrowe menażki

          widziałem niedawno, ale jako gatunek chyba zagrożone.
        • a_weasley Jak nie, jak tak? 04.02.12, 22:00
          Balamuk napisała:

          > materaców dmuchanych, które masochiści brali ze sobą na wyprawy górskie,

          Branie materaca dymanego na górską wędrówkę rzeczywiście byłoby masochizmem (i, szczerze mówiąc, ja się z czymś takim za komuny nie spotkałem), niemniej nie wyginęły, przeciwnie, ostatnio jakby odżyły. Polecam wyprawę do Decathlonu.
          Kochery na spiryt spotkasz tam także.
          • balamuk Re: Jak nie, jak tak? 05.02.12, 09:57
            Do Decathlonu nie muszę, nie chodziło mi o materace dmuchane w ogóle, tylko o materace dmuchane jako wyposażenie namiotu w okresie przedkarimatowym. Znam parę osób, które na własnym grzbiecie coś takiego targały.
            Miło, że kochery nie wyginęły.
            • balamuk Re: Jak nie, jak tak? 05.02.12, 10:26
              Właśnie dostałam ściągę na temat, może już było, wklejam na wsiakij słuczaj.
              docs.google.com/a/gazeta.pl/viewer?a=v&pid=gmail&attid=0.3&thid=135424539fe9bf96&mt=application/vnd.ms-powerpoint&url=http://mail.google.com/a/gazeta.pl/?ui%3D2%26ik%3Da8604f30ce%26view%3Datt%26th%3D135424539fe9bf96%26attid%3D0.3%26disp%3Dsafe%26zw&sig=AHIEtbRqbAIbVkMQVYiYLTjYUPPPSjLiXA&AuthEventSource=SSO