Dodaj do ulubionych

Ciąża i zwolnienia

04.07.13, 16:45
Ten temat pojawia się od dłuższego czasu - L4 "na ciążę". Trafiłam na kolejny wywiad: foch.pl/foch/1,132037,14207857,_Trzeba_miec_etat__zeby_zajsc_w_ciaze____dlaczego.html#BoxSlotIIMT
Jak w zamierzchłym ustroju były traktowane kobiety w ciąży? Ja pojęcia nie mam z przyczyn obiektywnych, kto wie z doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Ciąża i zwolnienia 05.07.13, 08:42
      Wprawdzie nie z osobistego doświadczenia, ale wiem, że bywały traktowane bardzo różnie.

      Niektóre odmawiały wszelkich prac, które jakoby mogły im zaszkodzić (ale naprawdę nie były to prace szkodliwe dla ciąży), a pracodawcy nie dyskutowali, tylko kładli po sobie uszy. No bo nigdy nie wiadomo, czy coś się nie stanie - nie chcieli kłopotów. Teoretycznie zresztą w przypadku pracy szkodliwej pracodawca miał obowiązek przesunąć ciężarną na inne stanowisko, bez zmniejszenia jej zarobków, o ile na tym nowym stanowisku byłyby z założenia mniejsze.

      Ale były też przypadki, że lekarz pytał kobietę "gdzie pani tak zmaltretowała tę ciążę?". To bywało w zakładach, gdzie wszystkie stanowiska wiązały się z pracą mocno uciążliwą, a w dodatku kobiety pracowały na akord. Nie chciały tracić finansowo, więc dalej pracowały intensywnie. Pamiętam taką historię z jakiejś fabryki kołder; kobiety z wielkimi już brzuchami pikowały ręcznie te kołdry rozpięte na jakichś wielkich ramach i musiały nieźle się nagimnastykować.

      Oczywiście ciąża chroniła przed zwolnieniem z pracy etatowej, a praca na zlecenie była rzadkością. Za późnego peerelu, czyli w czasach kartkowych, trzeba było być na etacie, żeby dostawać kartki; praca na zlecenie dotyczyła więc raczej emerytek, a one w ciążę nie zachodziły. Zresztą w minionym ustroju istniał niemalże obowiązek pracy etatowej (poza wolnymi zawodami, jak np. artyści - plastycy), inaczej było się "pasożytem".
      • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 12:55
        W czasach komuny chadzałam do szkól,no ale pamiętam,że nauczycielki nasze jak w ciążę zaszły,to do końca porodu uczyły i nikogo to nie dziwiło.Np. pani od fizyki chadzała ciężarną w zacnym wieku ok 44-45 lat i ...cała nasza babska klasa bardzo jej kibicowała. Urodziła zresztą ślicznego jak malowanie,zdrowego chłopczyka,po skończeniu liceum odwiedziłyśmy ją w jej domu:-))
        Pani ucząca WF-u jeszcze w 7-mym miesiącu pokazywała dzieciarni ,jak robić fikołki...
        Nie było czegoś takiego ,że ciąża=zwolnienie,nawet moja mama będąc w ciąży harowała w kuchni przedszkola wojskowego ,a ciężkie tak gary były,oj były.Urodziła brata w 6-tym miesiącu,no ale to już inna historia...
    • plater-2 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 14:09
      Pamietam histroie z lat 70, pani w ciazy zatrudniona jako dozorczyni czy sprzataczka w społdzielni mieszkaniowej. Polecono jej jakąs prace, w rezultacie urodzila za wczesnie, dziecko zmarlo.
      Handryczyla sie z zakladem pracy, chciala do sadu isc , w rezultacie zarzad spoldzielni zaproponowal jej, ze dostanie wczesniej mieszkanie, na ktre czekala jako pracownik spoldzielni w kolejce. I tak sie stalo, podpisala, ze zrzeka sie wszelkich roszczen.

      Na urlop maciezrynski za moich czasow szlo sie najczesciej dwa tygodnie przed planowanym rozwiazaniem. Nie bylo jeszcze urlopow wychowawczych platnych, byly nieplatne, a jeszcze wczesniej nic nie bylo. Totez kobiety staraly sie pracowac do ostatniej chwili, zeby dluzszy urlop macierzynski uzyskac. Potem oczywiscie wypoczynkowy a dalej juz wychowawczy platny. Wprowadzony chyba od 1 stycznia 1981.
      Bylo to osiagniecie, jak na owe czasy. Wprowadzono takze przedluzony urlop wychowawczy dla dziecka specjalnej troski. Bardzo slusznie. Kobiety, ktorym sie przytrafila choroba dziecka byly w trudnej sytuacji. Po prostu musialy dziecko oddac do zakladu, albo sie z pracy zwolnic i zyc z jednej pensji, albo nianki szukac.
      • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 15:12
        Insza inszość,że żłobków i przedszkoli był dostatek i chyba każdy,kto chciał dziecię oddać do ,,przechowalni" to oddawał,a czy kolejki do zapisów były,to tego już nie wiem:-((
        Pamiętam,że do przedszkola wojskowego (czyli mojego) chadzały dzieciaki pracowników cywilnych wojska no i samych wojskowych,no ale był wyjątek.....Otóż przyjaźniliśmy się jako dzieciarnia z potomstwem cywili-lekarzy i to lekarskie małżeństwo nic z wojskiem nie mające wspólnego umieściło swoje pacholęta w przedszkolu wojskowym.Jak to załatwili,nie wiem i już się nie dowiem,ale wszyscy sobie towarzystwo przedszkolne bardzo chwalili.
        • plater-2 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 15:27
          Żle pamietasz. Moja mama byla kierowniczka zlobka za Gomulki i Gierka i zawsze pierwszenstwo milay matki samotne i rodziny o najnizszych dochodach. Jak wywiesili liste przyjetych byly strasze awantury, pomowienia o lapówki...
          • ewa9717 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 15:53
            A to chyba zależy gdzie. U nas w pipidówku w latach sześćdziesiątych ( a to pamiętam, bo mi się za średniego Gomułki siostra urodziła) były 2 żłobki i 3 przedszkola. Nie było żadnych kłopotów z umieszczeniem dzieciaka w takiej placówce. Dziś są tylko 2 przedszkola...
            • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 16:00
              Toteż piszę,zależy gdzie....nie twierdzę,że gdzieś indziej nie było kłopotów z dostaniem miejsca-zapewne były.Pamiętam,że za komuny (czasy Gierka)były też przedszkola prowadzone przez siostry zakonne i tam kolejka miała prawo być.
              • horpyna4 Re: Ciąża i zwolnienia 08.07.13, 20:43
                Za wczesnego Gomułki nie było problemów ze żłobkiem, czy przedszkolem - zresztą było to jedno z założeń tamtego ustroju. Dawniej przeważnie pracował ojciec, a matka zajmowała się w domu dziećmi. Należało to zmienić wraz z nastaniem nowego porządku społecznego, więc wymyślono: zarobki mają być na tyle niskie, żeby jedna pensja nie wystarczała na utrzymanie rodziny. Wtedy kobiety pójdą do pracy, a dzieci będzie im wychowywać państwo.

                Oczywiście powszechną pracę zawodową kobiet - matek przedstawiano jako wielkie osiągnięcie. Tymczasem wcale nie o to chodziło, zwłaszcza za Bieruta. Ale już za średniego i późnego Gomułki nikt nie traktował serio socjalistycznego wychowania dzieci i przedszkoli zaczęło ubywać.
                • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 09.07.13, 12:16
                  Toteż właśnie-co innego ,,za Gomółki",co innego za ,,Gierka".
                  To i tak lepiej ,niż w dawnym ZSRR,tam bardzo popularne były przedszkola tygodniowe-rodzice oddawali dziecię w poniedziałek,a brali z powrotem w piątek,albo i w sobotę-bo przecież sobota była dniem jak najbardziej pracującym.Dla pilotów czy stewardess to owszem -jest wyjście,ale ..smutne jest dzieciństwo takich malców.
    • plater-2 Re: Ciąża i zwolnienia 09.07.13, 12:50
      I w Polsce były złobki z sala tygodniowego pobytu. I mialo to sens. Do miasta ze wsi przyjezdzaly do pracy mlode dziewczyny, mieszkaly w skandalicznych warunkach, czasem nie mialy wlasnego pokoju, u kolezanki lozko wynajmowaly. A jak dziecko sie rodzilo, polozna zglaszala, ze warunki sanitarne fatalne, zageszczenie lokalu. I matka dostawala ultimatum - albo zgodzi sie na zlobek tygodniowy , albo dziecko zabrane bedzie do domu dziecka.
      To byly lata szescdziesiate i polowa 70. Domy na perferiach miasta bez kanalizacji, wody biezacej,...

      Matka przychodzila po pracy, brala dziecko na spacer, albo jak padalo, zajmowala sie nim w sali zabaw, potem po kilku godzinach szla do domu spac, a dziecko zostawalo. Na weekend, jak pielegniarka srodowiskowa wyrazila zrode, mogla zabierac tam gdzie mieszkala.

      Oczywiscie, dzis odbieramy to jako totalitaryzm sanitarny, ale wtedy bardzo wierzono w zbawcza moc panstwa.
      • aga-kosa Re: Ciąża i zwolnienia 09.07.13, 19:41
        Znajoma urodziła dziecko na studiach we W-wiu i też miała dziecko w tygodniowym żłobku.
        Chłopak wyrósł na wspaniałego mężczyznę, bo matka studia skończyła, dostała pracę, mieszkanie i mogła swojemu synowi poświęcić wiele uwagi.
        Moja ciąża przypadła na okres w PRL, gdzie jako członek RSP nie miałam szans na macierzyński urlop ( dopiero w latach '70 była taka możliwość) ale miałam mądrego prezesa i kobietom zawsze znalazł tzw; lekką pracę.
        A przedszkole to dzieci miały bez żadnego załatwiania. Należało się jak psu zupa.:) aga
        • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 10.07.13, 13:23
          Wszystko pięknie-ale czy wtedy dzieci ojców nie miały? Czy też oni byli tylko tzw.przeze mnie ,,dawcami spermy"-przepraszam,jeżeli kogoś uraziłam..
          Jaka była ich rola,bo jakoś o ojcach nie piszecie.Mój ojciec jaki był,taki był,ale nami opiekował się i nie było dla niego dyshonorem pranie pieluch i płukanie ich pod studnią-( było to na wsi w latach 60-tych,urodził się wtedy mój najstarszy brat).Pamiętam też ,że z przedszkola dzieciaki odbierali najczęściej ojcowie,bo mieli po drodze-z jednostki wpadał jeden z drugim po dzieciaki i szedł do domu.
          • balamuk Re: Ciąża i zwolnienia 10.07.13, 19:01
            izabella1991 napisała:

            > Wszystko pięknie-ale czy wtedy dzieci ojców nie miały?
            A miały, ale podział ról był, jaki był. Mój prywatny tatulek wychodził do pracy o siódmej, wracał o piątej, nie było zmiłuj się. Ale potem (to znaczy po obiedzie i chwili na zrelaksowanie) dzieckami się zajmował, śpiewał, całe opasłe tomiska czytał na głos, uczył jeździć na rowerze, górami nas zaraził, a i pogadać o problemach można było. Na prace domowe też nie miał alergii. Sobotnie sprzątanie (które skądinąd uważałam za niezasłużone przekleństwo) polegało na tym, że sprzątaliśmy wszyscy. W tym układzie normalne, że domem zajmowała się głównie niepracująca przez kilkanaście lat mama, tak to sobie poukładali. Wróciła do pracy, kiedy miałam cztery lata i poszłam do przedszkola. No i przeprowadzili się do nas dziadkowie.
            Przy okazji przedszkola - wyrosłam w Nowej Hucie, która naprawdę była zaprojektowana z sensem. Wychodziło plus minus przedszkole+żłobek na dwa osiedla (na moim był akurat żłobek tygodniowy), podstawówka na trzy osiedla, z miejscami nie było problemów. Pod tym względem na pewno było bardziej komfortowo...
    • plater-2 Re: Ciąża i zwolnienia 10.07.13, 13:47
      To byly czasy wiary w panstwowe, wyspecjalizowane instytucje. Uwazano, ze w zlobku dziecku lepiej, bo zajma sie nim przeszkolone sily, spedzi czas w higienicznych warunkach itd...

      Osobiscie jestem zwoleniczka teroii, ze nie nalzy ludzi wyreczac w ich obowiazkach, jesli sami sa zdolni sie soba zajac.
      czyli popiram pomysly na wydawanie podatkow, ktore sa wychowawcze, sprzyjajaa odpowiedzialnosci za wlasne i wlasnych dzieci zycie, poczucia obowiazku rodzinnego...
      Samo slowo "moj powinowaty" - mam jakies powinnosci wobec niego, gdy znajdzie sie w klopotach.
      Nie rozumiem dlaczego ludzi mialoby w tym dziele wyreczac panstwo.

      • izabella1991 Re: Ciąża i zwolnienia 10.07.13, 14:30
        Też tego nie pojmuję...
        Bo insza inszość,jeżeli studentka jest samotną matką i dlatego oddaje dziecię do całotygodniowego przedszkola,albo piloci czy stewardessy-to rozumiem!
        Chociaż fakt,że dzieciaki powinny mieć towarzystwo innych ,,wrzaskunów" bo inaczej wyrastają z nich takie ,,stare malutkie"-ja odkąd mama pamięcią sięgała,rwałam się do innych dzieci i zabawy z nimi jak szalony psiak i gdyby nie przedszkole,tobym chyba oszalała...
        • plater-2 Re: Ciąża i zwolnienia 10.07.13, 16:10
          Nie kazdy trzylatek, czy nawet dwu i pół latek nadaje się do przedszkola.
          Przedszkole jest potrzebne dziecku tak jak szkola. Dzis nie ma rodzin wielodzietnych i "niepracujacych" rezydentek-ciotek-babek, ktore sie dziecmi zajmowaly. Co by dziecko-jedynak w domu z matka czy nianka robilo ? Niech idzie do przedszkola, gdzie sa warunki do zorganizowania takiej edukacji, na ktora nie ma czesto warunkow w domu. Sa kontakty z innymi dziecmi, rózne urzadzenia do gimastyki, przedstawienia, wystepy, ambitne metodycznie zajecia plastyczne...
          Aby tylko takie przedszole za duze nie bylo, niekoniecznie jednorodne wiekowo grupy...

          Inny przyklad: smarkula w liceum pokloci sie z rodzicami, wyprowadza sie z domu... Jesli wie, ze ma zagwarantowane miejsce w osrodku kryzysowym, bedzie wysyp takich sytuacji.
          Osrodek taki, rzecz dobra, ale pod warunkiem, ze dziecku tam wytlumacza, ze konflikty z rodzicami w wieku dojrzewania to rzecz bardzo czesta i nalezy sie z rodzicami przeprosic. Tylko wyjatkowo pozwolic tam mieszkac.






Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka