plater-2 24.03.14, 08:50 W jakich latach bylo lektura a w jakich nie bylo ? Kto pamieta ? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
balamuk Re: Kamienie na szaniec 28.03.14, 14:12 Miałam chyba w ósmej klasie, druga połowa lat 70. A dlaczego? Odpowiedz Link
plater-2 Re: Kamienie na szaniec 28.03.14, 14:25 Bo ja r.1954 nie mialam tego w lekturze. Odpowiedz Link
balamuk Re: Kamienie na szaniec 28.03.14, 22:26 Ciekawe. Może ktos się jeszcze odezwie. Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Kamienie na szaniec 28.03.14, 22:40 Ja (zaczęłam dokształt w podstawówce w 1960 r.) jako lektury na pewno nie miałam, sama sobie przeczytałam. Na pewno zostały lekturą obowiązkową koło 1990, teraz chyba znowu straciły obowiązkowość ;) Odpowiedz Link
quba Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 10:40 I 1973 roku też nie były lekturą obowiązkową Odpowiedz Link
quba Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 10:39 w roku 1954 albowiem żołnierze AK opluwani byli, jako czerwone karły reakcji, czyż nie? Odpowiedz Link
matylda1001 Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 11:20 Film "Akcja pod Arsenałem" powstał w 1977 roku, ale "kamieni na szaniec", jako lektury nie było jeszcze przynajmniej do czasu mojej matury (1980). Odpowiedz Link
plater-2 Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 14:10 ZAPLUTE !!!!!! karły reakcji www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/zw_0.htm Odpowiedz Link
quba Re: Kamienie na szaniec 04.04.14, 02:04 no Matko, wiem przecież, że nie mogli ich wyzywać słowami "czerwone karły reakcji". Bo wyzywacze sami byli czerwoni! Odpowiedz Link
asdaa Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 13:44 W 1962 poszłam do szkoły, "Kamieni..." nie miałam. Obecnie są omawiane w gimnazjum, nie wiem czy obowiązkowo. Odpowiedz Link
balamuk Re: Kamienie na szaniec 29.03.14, 17:23 Na pewno omawialiśmy to gdzieś między 1975 a 1977. Ale równie dobrze mogła to być lektura dodatkowa, kto ją teraz wie... Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Kamienie na szaniec 30.03.14, 11:45 Myślę, że nie była to wtedy lektura obowiązkowa. Ale niektórzy nauczyciele wykazywali się inwencją i działali po swojemu. Pamiętam, jak bodajże w IV klasie podstawówki nauczycielka przyniosła nam oficjalny spis lektur i cała klasa zarechotała ze śmiechu. Nie skomentowała - widocznie miała takie samo zdanie odnośnie tych pozycji. Poszła natychmiast do biblioteki i po dłuższej chwili wróciła z nowym, zrobionym przez siebie spisem. Były to pozycje ze spisów dla klas VI-VII (podstawówki była wtedy siedmioklasowe). Odpowiedz Link
matylda1001 Re: Kamienie na szaniec 31.03.14, 09:17 horpyna4 napisała: >Poszła natychmiast do biblioteki i po dłuższej chwili wróciła z nowym, zrobionym przez siebie spisem. Były to pozycje ze spisów dla klas VI-VII Dziwna taka dowolność w doborze lektur, szczególnie w tamtych czasach. Przecież obowiązywał program, którego nauczyciele musieli się trzymać, a potem "spowiadać się"przed zwierzchnikami z realizacji. Poza tym Twoja IV klasa musiała byc nieźle wyrobiona literacko, skoro już same tytuły wzbudziły w Was wątpliwości. > Myślę, że nie była to wtedy lektura obowiązkowa. Ale niektórzy nauczyciele wykazywali się inwencją i działali po swojemu.< W bardzo wąskim zakresie. W liceum uczyła mnie pani, która w czasie okupacji działała w konspiracji. Była sanitariuszką w PW. Myślę, że gdyby taka pozycja jak "Kamienie na szaniec" była w jakikolwiek sposób dopuszczona, to by po nią sięgnęła. Chociażby przy okazji omawiania "Popiołu i diamentu", dla równowagi. To były jej klimaty. A tu coś ciekawego. Naprawdę była okazja, żeby "Heńkowi" chociaz po smierci przywrócić dobre imię. No i znowu spartaczyli. tygodnik.onet.pl/historia/zdradzil-ktos-inny-czarna-legenda-po-kamieniach-na-szaniec/m4qrq Odpowiedz Link
horpyna4 Re: Kamienie na szaniec 31.03.14, 13:43 Wiesz, ten oficjalny zestaw lektur był naprawdę dla bardzo małych dzieci. Z tytułów pamiętam tylko "O flisaku i Przydróżce". A myśmy wszyscy pozaliczali już wtedy sporo "dorosłych" książek. I wcale nauczyciele nie musieli tak trzymać się programu, ani spowiadać się z jego realizacji. Chyba w tamtych czasach była jeszcze niezbyt wielka biurokracja, więc pewnie nie wystarczało tych zwierzchników. To przecież była końcówka lat 50. i naprawdę było inaczej, niż 20 - 30 lat później. W ostatniej (VII) klasie podstawówki były lekcje chemii. Uczyła starsza, siwa pani, która olała obowiązujący bardzo kiepski podręcznik i przyniosła odpowiednią ilość egzemplarzy starszego i bardzo dobrego. Zresztą pracownia chemiczna była głównie po to, żeby robić doświadczenia, co dzisiaj w szkołach praktycznie nie ma miejsca. Efekt był taki, że jak po podstawówce zdałam do dość kiepskiego (było blisko domu) liceum, to z moją wiedzą chemiczną wyniesioną z podstawówki nie musiałam nic robić przez całe 4 lata, wystarczyła mi w zupełności. Odpowiedz Link
criss102 Re: Kamienie na szaniec 04.04.14, 12:32 Film jest spoko, mnie się podobał. Nie rozumiem stwierdzeń, że nie odzwierciedla książki hah. Może lepiej najpierw film obejrzec, a potem się wypowiadac. Tutaj można zobaczyc za free <a href=http://kamienie-na-szaniec-2014.blogspot.com/>Kamienie na szaniec film</a> jak się komuś nie chce isc do kina Odpowiedz Link
criss102 Re: Kamienie na szaniec 04.04.14, 12:34 kamienie-na-szaniec-2014.blogspot.com/ Odpowiedz Link
plater-2 Re: Kamienie na szaniec 04.04.14, 14:49 Z tym trzymaniem sie programu to nie wiem dokładnie jak było, ale moze troche swiatla rzuce tą historyjką: Otóz (chyba w VI klasie) trzeba było przeczytac powieśc o zyciu Jana Kochanowskiego "Kto mi dał skrzydła". Mama wraca z wywiadówki, wychowawca przekazal rodzicom, ze pani od polskiego skarzyła sie, że nikt prawie tego nie przeczytał (ja tez nie). Dlaczego ? Dlatego, że w bibliotece miejskiej było tylko kilka (może kilkanaście ?) egzemplarzy tej ksiazki, podobnie w szkolnej i dla mnie nie starczyło - odpowiedziałam. Mama wybrała się w tej sprawie do pani od polskiego i okazało się: Wszystkie dzieci w całym mieście ( a prawdopodobnie tez w całej Polsce) przerabiały konkretną lekture szkolna w tym samym czasie. To jakiś absurd - stwierdziła moja Mama. Czy nie mozna ustalic miedzy polonistami, ze szkoła podstawowa nr 1 przerabiac będzie tego Kochanowskiego we wrzesniu i październiku, szkoła nr 2 w listopadzie i grudniu... Okazało się, że nie można tak zrobić. Odgórne zarzadzenie. Dlatego nie przeczytałam ani Sempołowskiej "Na ratunek", nie przeczytałam "O człowieku, który sie kulom nie kłaniał", nie przeczytałam "O Janaszu Korczaku i pieknej miecznikównie" tez mnie omineło. Inne lektury albo mieliśmy w domu albo pozyczalam w czasie wakacji. Na egzaminie do LO wybrałam temat "Jak Sienkiewicz i Żeromski oddali w swych utworach hołd Mickiewiczowi". Odpowiedz Link