Dodaj do ulubionych

praca magisterska..... droga przez mękę

16.07.15, 14:24
Jan.kran, po 10-ciu latach nieobecności na forum , zajrzała i zwierza się, że z córką rozmawia na temat pisania pracy magisterskiej. Przejmuję tę myśl i przypominam swój wysiłek związany z finalnym zakończeniem studiów. Na przełomie lat 60/70-tych nie było łatwo napisać pracę z ekonometrii. Wiadomo takie opracowania wymagały pracochłonnych obliczeń. Nie mieliśmy dostępu do narzędzi (komputerów) które mogły by nam rozwiązywać mechanicznie równania z 5-6 niewiadomymi . A takie równania stosować trzeba było np. przy obliczaniu funkcji produkcji . Ja miałem natomiast proste ale pracochłonne obliczenia metodą różnic przeciętnych. Ślęczałem nad tymi obliczeniami 3 miesiące. Teraz studenci mają gotowe programy informatyczne. Skomplikowane wzory ekonometryczne teraz nie wymagają liczenia "ręcznego" - doprowadzone są do prostych czynności . Liczą za nas komputery. Studenci korzystają z szablonów, arkusza kalkulacyjnego, programów komputerowych.
Muszę jednak przyznać się, że (akurat w ekonometrii), że w ciągu 50 lat miał miejsce ogromny postęp w rozwoju ekonometrii. Sam kilka lat temu wykonałem w czasie pół roku
analizy kompleksowej (finansów, organizacji, sytuacji rynkowej ) w 26 różnych firmach.
Każdą kończyłem konkretnymi rekomendacjami i przewidywaniem prawdopodobnego rozwoju lub załamania funkcjonowania firmy. Analizę taką ułatwiało mi niesamowicie zastosowanie Arkusza Kalkulacyjnego (szablonów) i tzw. Barometru (opracowanego przez
WSZiA) a także praktyczna wiedza z bankowości.
Wracając do prac magisterskich. Pozwolę sobie wyrazić pogląd, że niezależnie do ułatwień przy opracowaniu prac (posiadania świetnych narzędzi do zmechanizowanych, skomplikowanych , dużych obliczeń matematycznych) zaobserwowałem obniżenie wymagań
i poziomu merytorycznego tych prac. Łatwo to stwierdzić (nawet) po pobieżnym przejrzeniu takich opracowań. Ambicją każdego opracowującego temat pracy i jego promotora jest aby to była praca na konkretny temat, na konkretnym przykładzie. Cele takie (zawarte w tytule pracy) rzadko są osiągane. Najczęściej treść takiej pracy obniżana jest dlatego , że opisuje ona teorię, podaje ogólniki, a temat pracy jest marginalizowany. Mamy np. temat - problemy firmy transportowej X. Czytam - 90 % zawartości to opisy dot. funkcjonowania transportu, struktur organizacyjnych , systemów księgowych w transporcie a o firmie X
czytam opis firmy (nie analizę). Na zakończenie wnioski dotyczą znowu skali makro i na
ich bazie wyprowadzone są rekomendacje dla firmy X.
Czytałem kilkadziesiąt prac( wśród nich były wartościowe ) ale piszę krytycznie dlatego, że
przeważają prace o miernej wartości merytorycznej.
To takie wspomnienie i porównania. Aby nie było pytań i komentarzy (a ty ,.... miałeś lepszą pracę) ; napiszę, że moja praca magisterska została nagrodzona przez GUS (II nagrodą) w krajowym konkursie prac magisterskich .
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 16.07.15, 14:30
      Teraz nie dziwię się, że w ciągu kilkunastu lat mamy kilka milionów magistrów. ;)

      PS. W grupie 6 abiturientów na moim roku (u dr. śp. Jana Czyżyńskiego w WSE w Krakowie) prace obroniły 3 osoby, a okres opracowania - międlenia, konsultowania prac .... trwał do 2 lat.
    • jan.kran Re: praca magisterska..... droga przez mękę 16.07.15, 21:27
      Czuk ja od dziesięciu lat pisze na forum , w zasadzie niewiele ale cały czas , znajdziesz moje wpisy w wyszukiwarce. Tak ze nie wpadłam po dziesięciu latach tylko cały czas tu jestem choć nie rzucam sie w oczy:)))) Fakt ze ostatnio cześciej ale praca mojej corki poruszyła we mnie jakieś nostalgiczne żłobi plus sie dokształcam bo mi corka zadaje wiele pytań , nie wszystko wiem i pamietam a poza tym sa na forum wpisy osob starszych ode mnie , bardzo ciekawe.
      • jan.kran Re: praca magisterska..... droga przez mękę 16.07.15, 21:35
        Gratuluje ze napisałeś nagrodzona prace a Twoje uwagi sa bardzo ciekawe. Muszę to przemyśleć ale coś w tym jest ze komputer i net nie zastąpią wiedzy i poziomu studiow.
        Ja pamietam z mojej dziedziny jaka ogromna praca było sporządzenie bibliografii co w dzisiejszych czasach jest o wiele prostsze. I szukanie książek w katalogach bibliotecznych , wysiadywanie w bibliotece. To miało swój urok , nie przeczę ale z drugiej strony moja corka jak sobie odpowiednio napełni swojego maka literatura i filmami to może jechać na Wyspy Bergamuty i tam te prace pisać. Tak długo jak jej materiałów wystarczy.
              • czuk1 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 17.07.15, 08:38
                Ani słowem nie eksponowałem ekonometrii . Wiem jedynie, że zakres ekonometrii nie jest szeroki, że ma znaczenie praktyczne i pomaga w mierzeniu zjawisk gospodarczych, oceny sytuacji finansowej oraz prognozowaniu. Mnie wystarczają metody statystyczne i Arkusz Kalkulacyjny.
                • jan.kran Re: praca magisterska..... droga przez mękę 17.07.15, 10:03
                  Trudno mi powiedzieć jaki jest obecnie studiow magisterskich w PL choć podobno nie zawsze najlepiej .Wiem troche od uczących w prywatnych uczelniach. Na pewno sa studia na wysokim poziomie ale namnożyło sie wiele słabych prywatnych szkół.
                  Na moich studiach był rok na napisanie pracy magisterskiej , corka ma pół roku.Z tym ze przez całe studia pisała wiele kilkudziesiecio stronicowych prac i jest bardzo dobrze przygotowana merytorycznie.
                  Temat pracy podsunął jej promotor ponad rok temu i ona tak sobie powoli rozmyślała i rozglądała sie za materiałami .Zasiadla teraz i pisze , dobrze jej idzie choć w pewnym momencie stwierdzila zenie sadziła ze ta praca będzie tak trudna. Okazało sie ze jest to temat mało opracowywany w PL z takiego punktu jak ona to ujmuje , poza tym musi wszystkie cytaty , slogany , przemówienia , PKF tłumaczyć bardzo dokładnie na niemiecki. Generalnie nie ma z tym problemów ale jednak nie wychowala sie jezyku polskim , w Polsce nigdy nie mieszkała.
                  Na razie to co przeczytałam jest bardzo ciekawe.
                  • czuk1 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 17.07.15, 10:16
                    To moje zdanie jest na podstawie obserwacji w szkołach prywatnych, na tzw. prowincji. Potwierdzam Twoje zdanie w oparciu o przykład rodzinny. Mój bliski bardzo członek rodziny ukończył ostatnio studia w AE w Krakowie (też mojej uczelni) i jego praca wykonywana była długo, wymagała dużej wiedzy, trudnych obliczeń, opierała się na praktycznych danych i zawierała konkretne wnioski.
                    Trudno jest uzyskać wysoki poziom studiów w kraju gdzie raptem powstało kilkaset "szkół wyższych" a naukowców nie przybyło. ;)
                    --
                • trevistas Re: praca magisterska..... droga przez mękę 18.07.15, 00:28
                  cytat:
                  ''że ma znaczenie praktyczne i pomaga w mierzeniu zjawisk gospodarczych, oceny sytuacji finansowej oraz prognozowaniu. Mnie wystarczają metody statystyczne i Arkusz Kalkulacyjny. ''
                  O niczym innym nie pisalem - piszac o analizie regresji. Czesc ekonomistow jedynie ja rozwinela dostosowala do potrzeb ekonomii. I stalo sie welkie halo, I zmora dla stydentow ekonomii, poniewaz forma przerosla tresc. Jesli piszesz o prognozowaniu, to niestety naruszasz zasady analizy regresji...:( Na marginesie: arkusz kalkulacyjny malo co pomoze w przypadku krzywych wyzszych stopni.
                  • czuk1 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 18.07.15, 11:36

                    Nie mam powodów by się sprzeczać. Dawałem przykłady.
                    Nie korzystałem na ćwiczeniach ... i (moi ) studenci z "bankowości" z krzywych wyższych stopni. Dlatego napisałem do bieżących analiz - " Mnie wystarczają metody statystyczne i Arkusz Kalkulacyjny. ''

                    Ba, nawet zgodzę się z Tobą (podpadając mojemu szanownemu , młodemu koledze - prof.nadz. ) , wzory ekonometryczne są na różne sposoby przebudowywane i wykorzystywane jako innowacje naukowe, co stwarza wrażenie rozwoju ekonometrii. I studentom do praktycznej ich (przyszłej) pracy mało będą przydatne.
                    (tak widzę, nie znaczy że mam rację)
                    • trevistas Re: praca magisterska..... droga przez mękę 19.07.15, 01:02
                      czuk1 napisał:

                      >
                      > Nie mam powodów by się sprzeczać. Dawałem przykłady.
                      > Nie korzystałem na ćwiczeniach ... i (moi ) studenci z "bankowości" z krzywych
                      > wyższych stopni. Dlatego napisałem do bieżących analiz - " Mnie wystarczają met
                      > ody statystyczne i Arkusz Kalkulacyjny. ''
                      Ja tez jestem daleki od sporu, choc tez mam wrazenie, ze analiza regresji czy ekonometria budza w przecietnych oczach przerazenie; choc niepotrzebnie (to tak ku pokrzepieniu dusz..). Choc tez w ww. wypowiedzi widze pewna sprzecznosc; a mianowicie taka: malo ktore zjawisko spoleczne czy w naukach ekonomicznych, scislych - ma w rzeczywistosci przebieg liniowy (wg uzyskanych danych). Dzieki analizie regresji mozemy przyjac, ze ma ono taki przebieg (co jest sporym ulatwieniem..), ale jest ono obarczonym bledem, ktory jest zdefiniowany przez wartosc R2. Stad me wynurzenie o rownaniach wyzszych rzedow, ktore sa zazwyczaj sa sprowadzane do rownan liniowych.
                      >
                      > Ba, nawet zgodzę się z Tobą (podpadając mojemu szanownemu , młodemu koledze - p
                      > rof.nadz. ) , wzory ekonometryczne są na różne sposoby przebudowywane i wykorzy
                      > stywane jako innowacje naukowe, co stwarza wrażenie rozwoju ekonometrii. I stud
                      > entom do praktycznej ich (przyszłej) pracy mało będą przydatne.
                      > (tak widzę, nie znaczy że mam rację)
                      W pelni zgadzam sie. Dlubie sie przy szczegolach, nadajac im wyuzdana matematyczna (malo zrozumiala) forme...co prowadzi donikad. Malo kto, w praktyce to sprawdzi, a I uzyskany wynik ulepszy nasze poznanie w granicach bledu.
                      • czuk1 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 19.07.15, 07:26
                        To głownie do Trevistasa.
                        Zgoda. By (z mojej strony) kończyć temat ekonometrii .
                        Chcę dać przykład . Jest/było w określonym, użytecznym praktycznie badaniu (prowadzonym z/na ok. 100 różnych firmach) stosowane narzędzie tzw. barometr (może dotyczyć - nastrojów konsumenckich ale też pozwala "przewidywać" sytuację finansową firmy w latach najbliższych). Brałem w tym badaniu udział czynny, jako analityk. Zawsze bałem się czy barometr wskaże mi podobną prognozę do tej którą zrobiłem analizując stan firmy na podstawie obserwacji rynku branżowego, otoczenia, stanu organizacji, tendencji/trendu, analizy wskaźników branżowych itp.
                        Zdarzały się rzadkie sytuacje, że któryś z czynników (nie koniecznie istotnych) "psuł" poprzez zastosowanie barometru mój (i właścicieli) obraz firmy, przewidywania jej przyszłości.
                        I drugie spostrzeżenie. . Z mojej pracy magisterskiej. Przykład "pseudonaukowej manipulacji" ale też stwierdzenie - badając jakieś zagadnienie trzeba znać go w zakresie podstawowym. Badanie może pogłębić wiedzę o tym zagadnieniu, pod warunkiem że zastosujemy do badania odpowiednie narzędzia. W pracy wspomnianej nie było ekonometrii ale (raczej statystyczna) metoda rejonizacji regionów przy pomocy "różnic przeciętnych Czekanowskiego". Wymyśliłem pojęcie - systemy rolnicze (co było plusem pracy , przed komisją konkursową) . Dobrałem odpowiednie cechy do obliczeń, bo tylko trafny dobór cech może dać poprawny/zgodny z rzeczywistością wynik opracowania. Miałem odpowiednią wiedzę , bo byłem "statystykiem powiatowym". I wynik obliczeń tylko potwierdził jedynie to co wiedziałem wcześniej - wydzieliły się rejony produkcji rolniczej tam gdzie wiedzieliśmy, że one występują.
                        Dałem te przykłady dlatego by pokazać, że same metody statystyczne bądź ekonometryczne
                        są jedynie narzędziem, które nie może być wykorzystane w sposób schematyczny bo wtedy wynik badania będzie wypaczony.
                        Tak jak w badaniu mojego śp Kolegi Henryka. Badanie pt. zastosowanie funkcji produkcji w przemyśle futrzarskim wykazało mu, że nie ma możliwości zastosowania tej funkcji w fabryce w Kurowie.


                        --
                        Przepraszam, że wykorzystałem forum do zawodowych zwierzeń.... nie wszystkich z PRL.
                        • trevistas Re: praca magisterska..... droga przez mękę 20.07.15, 01:26
                          Tez nie bede sie juz wiecej rozwodzil nt, ale cytat:
                          ''Zdarzały się rzadkie sytuacje, że któryś z czynników (nie koniecznie istotnych) "psuł" poprzez zastosowanie barometru mój (i właścicieli) obraz firmy, przewidywania jej przyszłości.''
                          To wydaje sie byc nawet z punktu widzenia nauki...calkiem sprzyjajace, bo ukazuje nieprzwidywane skutki tego, ze np jeden z parametrow rownania regresji...ma np znak minus.
                          Poza tym ja mam glowna pretensje do prognozowania, ze wychodzi ono poza dane...co z pktu widzenia analizy regresji jest nieuprawnione.
                          Poza tym: jesli poprawnie dobierzemy zmienne (tzn. takie zmienne X, ktore maja przewidywalny wplyw [I jeszcze mamy taki dane] na Y), to zazwyczaj mozna oczekiwac ciekawego rownania regresji.
      • klonus-8 Re: praca magisterska..... droga przez mękę 06.08.15, 08:16
        czuk1 napisał:

        > Gratuluję Ci Tomku. Teraz bez studiów ciężko znaleźć jakąś dobrą pracę i prowadzić biznes.

        Również gratuluję. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tezą o wykształceniu. Nie rozumiem chociażby do czego potrzebny jest tytuł absolwenta studiów w prowadzeniu biznesu. Gdy rozmawiam z właścicielem firmy, nigdy nie pytam czy na mgr czy nie (i nie spotkałem się, by ktoś się tym chwalił). Do dobrej pracy się nie odniosę, bo imo wiele zależy od tego, jak rozumiesz zwrot "dobra praca". Jeśli ma być dobrze płatna, bo młody inżynier na budowie jest najsłabiej zarabiającym tam pracownikiem. Jeśli chodzi o rozwój osobisty, to kwestia firmy a nie wykształcenia.
        Dziś niestety większość ludzi uważa, że studia są niezbędne. Imo właśnie z tego wynika kryzys szkolnictwa wyższego. Gdzieś czytałem, że jeśli wszyscy mają ukończyć studia, to poziom studiów musi być dostosowany do wszystkich (bodajże J. Zajdel "Limes inferior"). Dziś (mam wrażenie) studia to nie forma rozwoju tylko odhaczenie kolejnej rubryki na CVce: wyższe wykształcenie - zaliczone.

        I tu pojawia się praca dyplomowa. Czy jest pisana ambitnie? Wiele zależy od studenta, sporo od promotora, trochę od uczelni. No i zawsze można mieć pecha/szczęście. Student może opisywać istniejący obiekt; opisać konkretną, choć teoretyczną sytuację; opisać ogólnie zjawisko. Może wgłębić się w temat lub się po nim prześlizgnąć. Może napisać pracę by coś z niej wynieść lub by ją zaliczyć.
        Pozostaje jeszcze pytanie, które stawia (zwłaszcza pierwszy) pracodawca: o czym pan/pani pisał/a pracę dyplomową? Odpowiedź na to pytanie wiele mu powie o kandydacie (o ile je zada, a nie spojrzy jedynie na CV, czy wyższe jest odhaczone).
    • maxthebrindle Re: praca magisterska..... droga przez mękę 06.08.15, 09:18
      Rozczulaja mnie te dywagacje, że kiedyś to bylo ciężko, na piechotę trzeba było liczyc a dzisiaj to, panie, sa komputery... To się nazywa postep.
      Swoja pierwsza pracę magisterską obroniłem na dobrym polskim uniwersytecie na poczatku lat 90tych ubieglego wieku. Praca nad pracą trwala dwa lata, pani promotor była miła i pomocna, ale przy tym cholernie wymagajaca, zaś ilość badań, które musiałem na potrzeby tej pracy zrobić była naprawdę spora.
      Trzy lata później obroniłem druga prace magisterską, na tym samym uniwersytecie i pokrewnym kierunku, było mi juz łatwiej.
      Niedawno zrobiłem studia na poziomie Masters na jednej z wiodacych uczelni technicznych w Irlandii - rynek pracy się zmienił, robię od dawna coś całkiem innego, niż moje wykształcenie a ponieważ zdarza mi się uczyć innych, postanowiłem to uporządkowac formalnie. Nie było łatwo łączyć życia osobistego dojrzałego meżczyzny obarczonego rodziną z pracą i studiami na wysokim poziomie (bo Masters wbrew powszechnemu przekonaniu w Polsce ma bliżej do naszego doktoratu bez habilitacji, niż do magistra. Temu drugiemu odpowiada raczej tytuł Bechelor with Honours, Masters to następny stopień, jedno oczko nizej od najwyższego, odpowiednika naszej habilitacji, czyli PhD). Mając takie, rozłożone w czasie, doświadczenie akademickie widzę, jak bardzo 'praca nad pracą' ulegla zmianie.
      Mam znajomego, dumnego posiadacza stopnia PhD, który uzyskal go u zarania Internetu pisząc rozbudowany kod w HTML i poddając go analizie. Dzsiaj to, co jemu dalo akademickie laury, jest w stanie w wolnej chwili wykonać uczeń gimnazjum, interesujacyc się kodowaniem stron, i zapewne zrobi to lepiej.
      Gdy ja pisałem swoja pierwsza magisterkę, przegryzałem sie pracowicie przez stertę książek z mojej wydziałowej biblioteki. Pisząc thesis na Masters korzystałem on-line z bibliotek w UK, USA, kilku uczelni irlandzkich, rozmawiałem z naukowcami z Australii via Skype.
      Przed laty uniknięcie plagiatu było kwestią mojego honoru i oczytania pary promotor/recenzent. Dziś obligatoryjnie muszę przepuścić swoją prace przez specjalistyczne oprogramowanie, które na blisko 200 stronach tekstu znalzała 1,8 procent podobienstw do publikacji tradycyjnych i internetowych. Blizsza analiza wykazała, że były to podobieństwa przypadkowe, żadne nie zostało zakwalifikowane jako 'zapożyczenie'. Robiąc projekt towarzyszacy pracy korzystałem z komputera o mocy obliczeniowej wiekszej, niz wszystkie komputery zainstalowane we wszystkich ośrodkach akademickich w moim miescie, w ktorym robilem swoją pierwsza magisterkę - razem wzięte. W tamtych czasach, gdybym chciał zajac się ta tematyką, moj projekt zwyczajnie by nie powstał - najwyżej mógłbym napisać teoretyczne rozwazania o jego założeniach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka