Dodaj do ulubionych

Stare autobusy JELCZ - pamiętacie?

25.11.04, 14:23
Ja je tak uwielbiam, że czasami śni mi się w nocy, że jadę takim "ogórkiem"
( tak się potocznie nazywał ). Czerwony, z psykającymi drzwiami ( to model
miejski ) , zamiejscowy miał trzaskające drzwi. Supper! W Krakowie ( skąd
pochodzę ) jeździ od wielkiego święta czasem taki odnowiony ogór. Niestety
nie miałam okazji nim się przejechać. Może się w końcu uda.
Obserwuj wątek
            • apodemus Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 29.11.04, 14:20
              Sprawne?
              Wspieram duchowo przy odbudowie bądź remontach :-)
              Nieśmiało zapytam... będzie można kiedyś pogłaskać to cudo...? O wejście do
              środka już nie śmiem pytać...
              A nie na temat - niemal całkiem wykruszyły się San-y. Chyba tylko parę zostało,
              jednego mają w W-wie (wojskowa przeróbka) a innego remontują gdzie indziej (nie
              pamiętam gdzie, "gdzieś kiedyś" wyszperałem w necie).
              Pozdrawiam
              • lowca.masek Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 04.12.04, 07:48
                Sprawne będą, na pewno w przyszłym roku, bo do naprawy ostro przyłączyło się
                MPK. Podobno ma być gotowy już w lutym, zobazcymy. I nie tylko pogłaskać, ale i
                przejechać się będzie można.
                A co do sanów: rzeczywiście jest tego niewiele - oprócz warszawskiego H100 jest
                jeszcze szczeciński (sprzątneli mi go sprzed nosa:)), aktualnie oczekuje
                na "lepsze czasy" w fabryce w Sanoku. A jest ich mało, bo to mało wytrzymała
                konstrukcja, w dodatku zarówno w PKS, jak i komunikacji miejskiej zmuszana do
                obciążeń ponad miarę. Najlepszy dowód "słabości" sana: zobacz, ile "ogórków"
                jeździło i jeździ nadal poprzerabianych na ciężarówki. San przerobiony w ten
                sposób to unikat, nawet 20 lat temu - za słaba rama.
                • letalin Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 07.11.06, 10:22

                  lowca.masek napisał(a):
                  A co do sanów: rzeczywiście jest tego niewiele ....San przerobiony w ten
                  > sposób to unikat, nawet 20 lat temu - za słaba rama.

                  Mam przekonanie, że San miał konstrukcję wolnonośną , bez ramy...I dlatego
                  wszystko się w nim trzęsło i rozlatywało po krótkim czasie...
                  • a_weasley SAN 07.11.06, 17:44
                    letalin napisał:

                    > > A co do sanów: rzeczywiście jest tego niewiele ....San przerobiony w ten
                    > > sposób to unikat, nawet 20 lat temu - za słaba rama.

                    > Mam przekonanie, że San miał konstrukcję wolnonośną , bez ramy...I dlatego
                    > wszystko się w nim trzęsło i rozlatywało po krótkim czasie...

                    Obaj macie rację.
                    W 1958-1966 produkowano Sana H01 do H27, nieudane, bardzo awaryjne autobusy z
                    łatwo się sypiącymi i prawie nienaprawialnymi nadwoziami samonośnymi różnych
                    konstrukcji, po czym po długich i ciężkich cierpieniach w 1966 czy 1967 pojawił
                    się Sana H100 na ramie nitowanej, z mechaniką od stara 28/29.
      • lowca.masek Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 27.11.04, 21:57
        To już zależało od kierowcy. W poznańskich miejskich ogórkach były
        tabliczki "Siadanie na masce zabronione" i kierowcy ostro tego przestrzegali.
        Za to siedzenie z prawej strony kierowcy było oznakowane jako "miejsce
        służbowe", chociaż decyzją dyrekcji WPK takim byc przestało ok. 1976-77r.
        Nie wiedzieli jednak o tym pasażerowie i ciągle o jego zajęciu decydował
        prowadzący... Siedzisz z prawej przy kierowcy - znaczy jesteś wyróżniony:)
        • horpyna4 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 03.12.05, 20:48
          W Warszawie z prawej strony kierowcy zabraniało się siadania "z dziećmi i
          dzieciom". A co do wersji wsiowej, to odbyłam kiedyś niezapomnianą podróż -
          powrót z Puszczy Kampinoskiej do Warszawy w przyczepce PKS-owego ogórka
          załadowanej towarzychem jadącym do kumpli "na przysięgę". Oczywiście każdy
          chlał podczas jazdy piwo z butelki, a w przyczepce nieźle rzucało.
          Kto jeździ wyłącznie własnym samochodem, nie zna życia!
    • bigmaciek Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 29.11.04, 18:57
      cereusfoto napisała:

      > Ja je tak uwielbiam, że czasami śni mi się w nocy, że jadę takim "ogórkiem"
      > ( tak się potocznie nazywał ). Czerwony, z psykającymi drzwiami ( to model
      > miejski ) , zamiejscowy miał trzaskające drzwi. Supper! W Krakowie ( skąd
      > pochodzę ) jeździ od wielkiego święta czasem taki odnowiony ogór. Niestety
      > nie miałam okazji nim się przejechać. Może się w końcu uda.

      Ogórki królowały w większych miastach wojewódzkich natomiast w mniejszych
      szczególnie na południu Polski były równie kultowe Ikarusy: 620 (zwany
      osiołkiem), 66 i 556.
    • apodemus Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... 06.12.04, 17:55
      Apropos Jelcza i ciekawych autobusów...
      Za: www.przegubowiec.com

      na początku lat 80-tych testowano w W-wie Jelcza 100M, "było to ponoć
      skrzyżowanie Ogórka z Peerą, tzn. na podwoziu Jelcza 272 zabudowano nadwozie od
      PR110"
      Czy ktoś z Was wie cokolwiek na temat tego wynalazku? Może jakoweś zdjątko się
      uchowało?
      Sam opis brzmi wręcz niesamowicie!
    • benia30 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 02.01.05, 23:06
      Pamiętam moją ostatnią podróż "ogórkiem zamiejscowym"... Po opuszczeniu
      właściwego stanowiska, ogórek wykonał rundkę honorową objeżdżając dworzec PKSu
      pewnego uroczego miasteczka we wschodniej Polsce i powrócił na stanowisko
      startowe... Potem nastąpiła ewakuacja pasażerów - wóz zaczął się palić...
          • speedy13 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 01.08.05, 09:31
            a pchał ktoś z was kiedyś taki busik?
            Ja tak :) oczywiście nie sam. Było to w latach 80-tych, na pętli autobusowej
            Cementownia (Kraków-Nowa Huta). Przez glosniki dał się slyszec
            komunikat: "Pasażerowie chcący odjechać do Niepołomic proszeni są o popchnięcie
            autobusu gdyż kierowca nie może zapalić". No i kilkadziesiąt osób (w tym ja)
            ruszyło ogórowi na pomoc i pchało ze wszystkich sił :) no i zapalił w końcu.
            • lowca.masek Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 12.11.05, 06:10
              Odświeżę wątek, bo po pierwsze primo chciałbym zareklamować (Adminie, wybacz)
              trochę poznańską linię turystyczną 100. W każdą niedzielę w Poznaniu miłośnicy
              PRL-owskich wrażeń mogą przejechać się "ogórem" startującym sprzed zajezdni
              przy ul. Gajowej o godz. 15 i 16. A po drugie primo nawiązując do pchania
              jelcza przez speedy13 opowiem taką historyjkę: rok ok. 1977. Poznań, pętla
              Krzyżowniki, linia 61. Przegubowy "ogór" 021 stał sobie i stał aż kiedy
              przyszła pora odjazdu okazało się że nie może odpalić... No to popchamy...
              Brałem udział w ręcznym odpalaniu przeguba (z czego do dziś jestem dumny),
              ale "najciekawsze" jest to, że kiedy silnik już "załapał" to kierowca po prostu
              zamknął drzwi i odjechał pozostawając "pchaczy" na przystanku... Pokaz chamstwa
              nieprzeciętny, ale zastanawia mnie jedna rzecz: wszyscy pozostawieni na
              pętli "potencjalni pasażerowie" wybuchnęli śmiechem żartobliwie komentując
              bezczelność "szofera" i swoje gapiostwo. Dziś pewnie skończyłoby się
              na "k...rwowaniu", tonie skarg, a może nawet procesie dla przewoźnika.
          • horpyna4 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 20.03.06, 09:19
            Za to nic tak nie trzęsło, jak stare ikarusy. Mało kto je dziś pamięta, w
            Warszawie obsługiwały komunikację miejską po chaussonach, a przed jelczami.
            Były dość kanciaste, kabina kierowcy całkowicie oddzielona od części
            pasażerskiej. Podobno świetnie nadawały się do komunikacji miejskiej, bo były
            bardzo zwrotne. Ale pasażerowie odetchnęli, jak zostały zastąpione przez rodzimą
            wersję karosy, czyli jelcze - ogórki. A czy pamiętacie tę wcześniejszą,
            oryginalną wersję ogórka (karosa)? Używane były w komunikacji PKS i jako
            autokary. Miały dla pasażerów tylko JEDNE drzwi, z przodu. W miarę szerokie i
            chyba otwierane "harmonijkowo". Do komunikacji miejskiej zupełnie nieprzydatne.
              • horpyna4 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 15.06.06, 09:08
                Ulla, to były pierwsze berliety. One miały silnik z tyłu, dlatego te siedzenia
                były tak wysoko. I jakoś tak obrzydliwie miękko hamowały, podczas jazdy zresztą
                też huśtały się. A ten najwyższy, ostatni rząd siedzeń nazywano jaskółką (jak w
                teatrze).
                Mówiło się wtedy, że Gierek wybrał kupno berlieta, żeby zrobić dobrze francuskim
                komunistom, którzy ponoć stanowili większość załogi upadającej fabryki. Może to
                i prawda, bo chyba musiał być jakiś powód wybrania najgorszego autobusu z
                możliwych wtedy do kupienia.
                    • monibiel Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 21.06.06, 23:02
                      A zgubiliście coś kiedyś w przegubowym ogórku? Ja dziecięciem jeszcze będąc
                      wymaniłam w końcu od cioci upragnioną małą piłeczkę, ślicznie kolorową i
                      wracając do domu wyciągnęłam ją z kieszeni w autobusie... Wcelowałam (niechcący
                      oczywiście)wprost w dziurę w podłodze na przegubie. W żadnym innym środku
                      komunikacji miejskiej nie wylałam tylu łez. Ale nie straciłam sympatii do
                      ogórków - jeżdżenie na ich "brzuszku" to najfajniejsze wspomnienie związane z
                      komunikacją miejską. Raz nawet udało mi się jechać koło kierowcy - byłam bardzo
                      spięta i wydawało mi się, że patrzy na mnie cały autobus (w końcu to siedzenie
                      dla wybranych...)Ech, pojeździłabym sobie tak i dzisiaj. I zabrała na
                      przejażdżkę synalka...
    • emguni Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 07.07.06, 00:03
      Mieszkam niedaleko Jelcza. Ludzie z mojego miasta dojeżdżali tam do pracy.
      Pamiętam, że jak trzeba było iść do sklepu, który był za ulicą, to mama mówiła:
      tylko idź zanim Jelcz przyjedzie. Chodziło o to, że ludzie z Jelcza byli
      przywożeni z pracy autobusami, a był to dłuuuugi sznurek i ciężko wtedy było
      przejść na drugą stronę ulicy.
      • horpyna4 Re: Stare autobusy JELCZ - pamiętacie? 07.07.06, 12:44
        A tak, to w wersji dalekobieżnej i wycieczkowej. Dawniej w szkołach były dość
        liczne klasy (wyż demograficzny) i do takiego jelcza z odkładanymi środkowymi
        siedzeniami mieściła się cała klasa z opiekunami, bo miał chyba 51 miejsc
        siedzących.
    • luccio1 Autobusy FIAT 07.07.06, 22:48
      Jeździły na dalszych trasach w PKS - uchodziły za wygodniejsze, "luksusowe".
      Pamiętam je z początku lat 60. Miały kierownicę po prawej stronie - według
      wymagań ruchu lewostronnego (taki był we Włoszech - przed II WŚ na pewno, nie
      wiem, jak długo po).
      • a_weasley Re: Autobusy FIAT 06.11.06, 17:24
        luccio1 napisał:

        > Jeździły na dalszych trasach w PKS - uchodziły za wygodniejsze, "luksusowe".
        > Pamiętam je z początku lat 60. Miały kierownicę po prawej stronie - według
        > wymagań ruchu lewostronnego (taki był we Włoszech - przed II WŚ na pewno, nie
        > wiem, jak długo po).

        Nie ruchu lewostronnego bo takiego we Włoszech nie było (był natomiast do 1938 w
        Austrii, do 1939 w Czechosłowacji i do 1967 w Szwecji), tylko kursów na wąskich
        górskich drogach, żeby kierowca widział, czy już wjeżdża w przepaść czy jeszcze nie.
      • horpyna4 Re: Autobusy FIAT 06.11.06, 17:40
        Jechałam takim fiatem na początku lat 60-tych z Warszawy do Nowego Sącza. Do
        dziś pamiętam ten modulowany dźwięk klaksonu. A jak wiele lat później zobaczyłam
        gdzieś w odstawce taki autobus, to nie mogłam się nadziwić, że miał takie małe
        okna, a ja tego nie pamiętam.
        • mister1 wycieczka autobusem czerwonym 10.11.06, 19:29
          bylem takim czerwonym "chaussonem" chyba w 7 klasie podstawowki na wycieczce w
          Krakowie i Zakopanem. Autobus zalatwil ojciec jednego z kolegow ktory byl
          dyrektorem MZK - a jeden z noclegow byl w jakims osrodku szkoleniowym...MO.
          Pewno inny z rodzicow byl jakims wazniejszym milicjantem lub Ubekiem.
          Staly tam armatki wodne - wtedy biedni naiwniacy myslelismy, ze to do gaszenia
          pozarow...
          • horpyna4 Re: wycieczka autobusem czerwonym 11.11.06, 11:08
            Chaussony miały dużo miejsc siedzących, były dość wygodne. W czasach
            późniejszych zaczęto zmniejszać liczbę siedzeń w autobusach i tramwajach, żeby,
            jak to uzasadniano, "zwiększyć przepustowość". Pamiętam moje zdziwienie, jak po
            raz pierwszy jechałam tramwajem 13N, w którym po obu stronach były pojedyncze
            rzędy foteli. W starych tramwajach większość wozów miała po jednej stronie
            podwójne siedzenia, a po drugiej pojedyncze.
            No i w związku z tym pojawił się pewien neologizm. Dawniej we wszelkich
            pojazdach podróżowało się na siedząco. W związku z tym opuszczanie pojazdu przez
            pasażera nazywano "wysiadaniem", niezależnie od tego, czy był to dyliżans, czy
            tramwaj. W czasach, kiedy większość pasażerów podróżowała w tłoku na stojąco,
            zaczęto mówić o "wychodzeniu z pojazdu". Ja jednak pozostaję (mentalnie) przy
            powozach...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka