W PRL-u mialem nadzieje ...

14.04.06, 15:10
naiwna, ale zawsze (ktora nadzieja nie jest wynikiem naiwnosci ?)
Mialem byc wolnym od ucisku, od wojen, od strachu przed groznym bogiem ...
Wszelkie nacje mialy trzymac sie za rece i usmiechac do zycia ...
Co z tego zostalo ? Czy "nowe czasy" daja choc szczypte takiej samej nadziei ?
A tak szczerze mowiac, czy nie o tym samym (w swej esencji) mowil Zbawiciel ?
Imagine.
    • zoe13 Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 14.04.06, 16:32
      Moze ci teraz młodzi też mają nadzieje? Ja ja miałam tak jak ty. Ale cieszę
      się, ze ominęły mnie prawdziwe wojny (jak na razie) i poszedł won komunizm!
      Powszechna inwigilacja jest nadal (komputery, komórki) ale jakoś naiwnie
      człowiek udaje, ze jest lepiej
    • luccio1 Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 14.04.06, 17:38
      PRL był to okres tymczasowości i zawieszenia. Życie "naprawdę" miało się toczyć
      po wielkim przewrocie, gdzy szlag trafi ZSRR i komunizm razem z nim, przy czym
      miało się toczyć począwszy od punktu, w którym jego bieg został przerwany,
      mianowicie od 31 sierpnia 1939.
      Było więc oczekiwanie na przewrót, a taki oczekiwany przewrót, dopóki nie
      dokonał się w rzeczywistości, obiecywał wszystko każdemu bez wyjątku (podobnie
      było zresztą ze wszystkimi po kolei rewolucjami) - tak było jeszcze
      za "pierwszej Solidarności" w l. 1980-81.
      W ramach tego oczekiwania każdy - jak potrafił - mościł sobie niszę, norę czy
      jak to jeszcze nazwać - w sumie otrzymywaliśmy to, co najtrafniej streszczało
      zdanie bezosobowe: "da się żyć".
      Patrząc szerzej, wydawało się z tamtej perspektywy, że przewrót, gdy już
      nadejdzie, uczyni wielką sprawiedliwość Polsce i Polakom za wszystkie lata
      klęsk i poniżeń. Że wrócą ziemie zabrane - a to, co udało się odzyskać po
      wiekach od Niemców, swoim porządkiem zostanie przy nas. Jako początek
      owej "wielkiej sprawiedliwości" postrzegano wybór Karola Wojtyły na papieża -
      widziano w tym przede wszystkim, że oto sam Pan Bóg potwierdził całe
      dotychczasowe 1000 lub więcej lat dziejów Polski; węziej widziano
      uprawomocnienie ex post całej II Rzeczypospolitej, w której przecież Karol
      Wojtyła się wychował, wykształcił, zdał maturę, rozpoczął studia...
      Aż wreszcie przewrót przyszedł i okazało się wszystko inaczej, a przede
      wszystkim - nic prosto, nic łatwo. Zacząwszy od tego, że kiedy sam siebie
      pytam, czy żyję teraz w innym kraju, czy stale w tym samym, muszę roztrząsać
      punkt po punkcie każdą dziedzinę życia i czynić porównania: jest tak - dawniej
      było inaczej. Świat po przewrocie nie wrócił do roku 1939, i coraz to od nowa
      okazuje się, że jest to niemożliwe i oczekiwanie tego było naiwnością.
      Sprawiedliwość również się nie dokonała - jako naród, jako społeczeństwo
      jesteśmy obrzucani błotem jako zbrodniarze, mordercy Żydów, przywłaszczyciele
      materialnego i duchowego dorobku Niemców... etc. etc.
      Zostaje porównywanie własnego indywidualnego losu "przed" i "po", z ewentualną
      eksrtapolacją: co by było ze mną, gdyby PRL trwał dalej?
      Pozdrawiam.
      Łukasz.
      • imagiro Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 14.04.06, 18:43
        jak zwykle, szczere dzieki Lukaszu ... Wesolych Swiat przy okazji ...
    • tornson PRL dawał powolny, ale systematyczny wzrost 17.04.06, 20:02
      dobronytu całemu społeczeństwu. Po 1989 nieliczni mogą się bardzo wzbogacić w
      krótkim czasie (głównie poprzez złodziejstwo pospolite,gospodarcze lub
      społeczne), ale większość skazana jest na życie na granicy minimum, w ciągłym
      strachu utraty pracy i upadku na samo dno. Kilka milionów zaś żyje poniżej
      wszelkich granic, w nędzy nieznanej od czasów zakończenia wojny, wiekszość bez
      szans na jakąkolwiek poprawę.
      • letalin Re: PRL dawał powolny, ale systematyczny wzrost 19.12.06, 16:07
        >Re: PRL dawał powolny, ale systematyczny wzrost dobronytu całemu społeczeństwu.

        Tak, ale pojęcie dobrobytu socjalistycznego znaczyło jednak zupełnie coś
        innego...
        Kocham takie głupoty, oparte pewnie na ówczesnych rocznikach statystycznych i
        literaturze Pawła Bożyka. Wg statystyk z lat 70-tych nasz dochód brutto na
        głowę był wyższy niż obecnie...Ludziom się żyło dostatniej. Przed 1989 rokiem
        nie istniała inflacja, uprzywilejowanie pewnych grup społecznych i coraz
        częstsze "kryzysy gospodarcze" z totalnym niedoborem wszystkiego na rynku.

        Oczywiście medale na 40 lecie KOngresu Zjednoczeniowego wybito...ale ostatnie
        zapasy miedzi elektrolitycznej w ten sposób roztrwoniono. Ot taki obrazek z
        życia rozwijającego się powoli PRL. Nie wiem z czego by bito medale na 60
        lecie, gdyby dynamika tego wzrostu się utrzymywała?
      • a_weasley Re: rzekomy dobrobyt PRL 20.12.07, 10:20
        tornson napisał:

        > PRL dawał powolny, ale systematyczny wzrost
        > dobronytu całemu społeczeństwu. Po 1989
        <ciach>
        > większość skazana jest na życie
        > na granicy minimum, w ciągłym
        > strachu utraty pracy i upadku na samo dno. > Kilka milionów zaś żyje poniżej
        > wszelkich granic, w nędzy nieznanej
        > od czasów zakończenia wojny, wiekszość
        > bez szans na jakąkolwiek poprawę.

        A teraz przyjrzyj się, co ile kosztowało za komuny, jakie były pensje i spróbuj
        przeliczyć siłę nabywczą średniej krajowej sprzed 30 lat na obecne ceny.
        Aczkolwiek, przyznaję, kino i tramwaj były realnie tańsze. I mieszkania w
        wielkich miastach.
    • mister1 Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 19.12.06, 16:38
      ze zacznie sie w Polsce zyc jak w normalnym kraju - rozczarowalem sie, slyszac
      dyskusje skretynialkow w Sejmie o skrobankach i konkordacie...
    • brillen Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 20.12.07, 00:06
      Jeśli jest nadzieja, musi też być beznadzieja, stan zwątpienia.
      • dzik0 Re: W PRL-u mialem nadzieje ... 31.01.08, 00:54
        PRL był czasem totalnej beznadziei.Teraz gdy mam na to ochotę mogę
        sobie kupić o godzinie 00.53 szynkę i dobrą wódeczkę.
        Chce się żyć!!!
Pełna wersja