Dodaj do ulubionych

Szkolne " gadżety " tamtych lat

12.03.07, 21:23
Liczydło, pióro z wyciąganą stalówką,ławki z podnoszonym blatem ,
kużwa zapomniałem tytułów radzieckich młodzieżowych czasopism
no niech ktoś przypomni :-) .W mojej szkole rządził kierownik, nie
dyrektor.Palił na lekcjach papierosy ... :-)


Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.07, 21:53
      No bo kiedyś dyrektor to był dopiero w liceum, w podstawówce był kierownik.
      Radzieckie czasopismo, to może "Murziłka", albo jakoś podobnie? A pamiętacie te
      monstrualne przybory geometryczne do rysowania na tablicy? Najlepszy był
      cyrkiel, w który się wtykało kredę.
      U mnie nie było ławek z podnoszonym blatem, blat był pochyły, ale sztywny. Te
      podnoszone blaty to był wynalazek jeszcze sprzed I wojny. Po II wojnie chyba
      takich już nie produkowano, ale zdarzały się w starszych budynkach szkolnych.
      Za to były w pulpitach otwory z wpuszczonym kałamarzem. Woźna nosiła taką
      wielgachną butlę z atramentem i dolewała. Ponieważ kałamarze te nie były
      przykrywane, można było czasem niechcący wyłowić zdechłą muchę, nadzianą na
      stalówkę oczywiście.
      • jaremax Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.07, 22:08
        :-))) Tornistry ! Elementarz z Alą , Olą i Asem.Okładki na zeszyty i książki
        robione własnoręcznie i nieudolnie z szarego papieru.Wożna z dzwonkiem w dłoni
        i pękiem kluczy :-).
        • cereusfoto Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 07:37
          Tak koniecznie Elementarz Falskiego ( KULTOWY ).
      • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.07, 23:13
        "Wiesiołyje Kartinki" - mimo, że przeznaczone dla młodszych dzieci,
        niz "Murziłka", były lepsze.
      • sun_of_the_beach Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 02.04.07, 00:19
        > monstrualne przybory geometryczne do rysowania na tablicy? Najlepszy był
        > cyrkiel, w który się wtykało kredę.
        Takim cyrklem fajnie się rzucało - wbijał się w tablicę jak dzida. Robiliśmy
        zawody na przerwach. Na tablicy rysowało się "tarczę" i rzucało się spod
        przeciwległej ściany. Do dziś mi skóra cierpnie, co by było, jak by ktoś wszedł
        na linię ognia...
      • syswia Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.08, 12:03
        u mnie w liceum tez byly takie stoliki - mialy zielone pochyle blaty
        i dziure na kalamarz
        okropnie byly niewygodne, bo laczone z lawka - a ja bylam wysoka
        w zwiazku z tym zawsze siedzialam z tylu, bo lawki na tylach byly
        troche wieksze
    • tamsin Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 01:22
      rozpoczynalam kariere szkolna z drewnianym piornikiem, w srodku zwykla gumka-
      myszka, pioro. Potem te przybory zaczely byc wypierane przez piora na "naboje"
      przywiezione z NRD, zwykle gumki-myszki zastapione zostaly zle wymazujacymi,
      ale jak rozkosznie pachnacymi, kolorowymi gumkami, chyba z Chin. Rowniez sam
      drewniany piornik poszedl w kat, i pojawil sie taki plastkowy, kolorowy i
      zapinanym na magnes, mysle ze tez z Chin.
      • cereusfoto Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 07:36
        To tak jak w "Plastusiowym pamiętniku". A co do plastikowych piórników to fakt
        pochodziły z Chin ale fajne były.
        • craqoof Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 08:59
          No tak, Wiesołyje kartinki i Murziłka.. W piątej klasie automatycznie wszyscy
          zostalismy wpisani do TPPR i każdy otrzymał taka małą legitymację w czerwonym
          etui - mam ją do dziś, chociaż podartą na cztery - bo to było pierwsze co
          zrobiliśmy po otrzymaniu tych gadżetów. A wyżej wymienionymi czasopismami,
          zwinąłwszy je przedtem w rurki, tłukliśmy się ile wlezie po głowach ku rozpaczy
          nauczycielki od rosyjskiego. A pamiętacie odpowiednik Reader's Digest czyli
          Cnymnuk - Sputnik - jak co niektórzy "ambitniejsi" chcieli dostać dobrą ocenę z
          rosyjskiego to referowali artykuły z tego pisemka. A pachnące gumki z Chin,
          absolutny szał przypadł chyba na przełom lat 70 i 80-tych - znałem takich co
          nie wytrzymywali napięcia i nadgryzali te gumki. Chociaż, kiedy już w latach 80-
          tych pojawiły się szampony o zapachu jabłuszka i banana, też zdarzali sie tacy
          co brali choć mały łyczek, a potem zwierzali się ze wstydem: Słuchaj, ale się
          wczoraj zapieniłem....:)
        • yanga Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.08, 21:52
          Och tak, ja wtedy po prostu żyłam "Plastusiowym Pamiętnikiem"! I
          pamiętam, że w takim piórniku nosiło się np. malutkie laleczki z
          włóczki albo inne maskotki. Kiedyś jedna koleżanka dostała misia,
          który mieścił się w piórniku, ależ jej zazdrościłam! Potem wierciłam
          babci dziurę w brzuchu, ale mimo poszukiwań nie udało się jej zdobyć
          aż tak malutkiego. No i był wtedy wśród dziewczyn nieustający
          konkurs na najśliczniejszą szmateczkę do wycierania stalówek.
      • ampolion Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 17:45
        Te pióra "na naboje" nazywano najpierw piórami kulkowymi, dopiero później
        przechszczono je po polsku na długopisy.
        • sun_of_the_beach Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 02.04.07, 00:24
          Albo nię nabijasz, albo nie wiesz, o czym mowa. Pióro na naboje to odmiana
          wiecznego pióra, tylko atrament zamiast zasysać z kałamarza jest w plastikowym
          pojemniczku - do dziś zresztą takie są nawet te leprzych marek. Wtedy były
          zwykle z kiepskiego plastiku, który pękał, jak cię za mocno skręciło.
          • yanga Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.08, 22:03
            Obaj macie rację. Gdy pojawiły się długopisy - doskonale to
            pamiętam, byłam wtedy w VII klasie, czyli w 1952/3 - rzeczywiście
            mówiło się na nie "pióra na naboje" albo "pióra kulkowe". Moja
            nauczycielka nazywała je "pstrykaczkami". A te inne, odmiany
            wiecznych piór, pojawiły się znacznie później, jak już zdążyła się
            upowszechnić nazwa "długopis".
            • czekolada72 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.08, 08:57
              Jakos tak w polowie podstawowki, czyli poczatek lat 80tych dostalam
              piora na tzw pompke. Piora nrd-owskie, i to co mi najbardziej
              utkwiło - cały ceremoniał napełniania pior atramentem, tak, by nie
              dostalo sie powietrze, i żeby nie upaprac siebie i wszystkiego w
              okol tymze ; zajmowal sie tym dlugo moj tata.On tez strugal nam
              pudła kredek taka (takze z NRD) zastrugaczka na korbke, z szufladka
              na "obierki".
    • brillen Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 13:56
      Do szkoły postawowej chodziłem w czasie kiedy ogruzowywano a potem odbudowywano
      Warszawę. "Mamo, daj na odbudowę Warszawy" i przynosiłem na koniec roku
      świadectwo ukończenia szkoły które było oblepione znaczkami.
      Jeśli chodzi o gadżety, to dla chłopaka była często gumka, która trzymana obiema
      rękami, napinana przy pomocy ust, wyrzucała na lekcji papierowe pociski. W
      sezonie pluło się kulkami czarnego bzu, no, ale trzeba było mieć otrzywiście rurkę.
      • horpyna4 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 14:08
        Rurka nie była problemem, jak miało się tzw. "wieczny ołówek". I nie trzeba było
        sezonu na czarny bez, kulki robiło się ze skręconego, uprzednio wymiędlonego w
        zębach, kawałka papieru, taka masa papierowo-ślinowa, fuj. Z gumek też dobrze
        strzelałam, a tak w ogóle w mojej podstawówce jakoś nie było podziału na to, co
        dla chłopaka, a co dla dziewczyny. Wszyscy bawili się tak samo.
        • brillen Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 14:22
          Nie wierzę żebyś miała wypchane kieszenie "majkaczami", znaczy chrabąszczami.
          Były różniste. Na łbie chityna czarna - kominiarz, przypruszona - młynarz,
          czerwona - król; tych było najmniej. Za króla można było dostać 10 młynarzy. A
          tak w ogóle to dawno nie widziałem chrabąszczy. Kiedyś wystarczyło potrząsnać
          drzewkiem a one pac...pac.. Rzucało się te chrabąszcze dziewczynom za
          odzienie....hehe...
          • horpyna4 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 15:14
            Z chrabąszczami jestem zaprzyjaźniona, sama lubiłam straszyć nimi innych.
            Znam też dziewczynę biorącą gołą ręką najbardziej włochate pająki i faceta
            wpadającego w histerię na widok ćmy.
            Tyle, że takiej różnorodności chrabąszczy w mojej okolicy nie było. Był tylko
            klasyczny chrabąszcz majowy, który, jak sama nazwa wskazuje, lata w czerwcu...
    • tamsin Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 19:17
      zapomialabym dodac, ze najwieksze powodzenie w klasie miala osoba z najwieksza
      iloscia flamastrow. Kredki owszem byly lepsze i gorsze, ale flamastry to bylo
      marzenie kazdego ucznia. Kolejki ustawialy sie do tego szczesliwca ktory je
      mial, a on jak pan i wladca udzielal pozyczek w/g swoich upodoban. Oczywiscie
      jego krolewstwo konczylo sie z chwila wypisania sie flamastrow, a i on uciekal
      w swojej desperacji przywrocenia powodzenia towarzystkiego, do takich chwytow,
      jak namaczanie tej gabki octem, lub w najgorszym przypadku woda.
    • brillen Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 13.03.07, 19:57
      ...a co mi tam...pochwalę się. W 1952 chodziłem do pierwszej klasy szkoły
      podstawowej i uczyłem się bardzo dobrze. Na pierwszego maja Pani kazała mi
      przyjść do szkoły. Brałem udział w pochodzie pierwszomajowym jako... przodownik
      pracy.(!) Pani przełożyła mi przez pierś dziewczęcą czerwoną wstążkę i
      wyprężony maszerowałem na przodzie kolumny jak jaki Pstrowski czy Stachanow.
      Jaką ja wtedy normę wyrabiałem - 300, 500% normy? To były czasy,...hehe...
    • ampolion Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 20.03.07, 20:35
      Może nie gadżet, ale tablice logarytmiczne, kore każdy musiał przynosić na
      lekcje algebry.
    • maary5 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 21.03.07, 08:29
      "zapomniałem tytułów radzieckich młodzieżowych czasopism
      > no niech ktoś przypomni" -strasznie śmierdzaca Pionierskaja Prawda.Pióro to
      była stalówka i obsadka,i tu było pole do rywalizacji,kto miał ładniejszą.Ja
      lubiłam takie drewniane wielobarwne,w chwilach napiecia skutecznie
      obgryzane.Stalówki równiez były rózne- cebulki i krzyżówki,służyły również
      (cebulki)do wykrawania stożków w jabłkach i robienia z nich jeży-kojarzy ktoś?
      • minerwamcg Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 26.03.07, 17:49
        > lubiłam takie drewniane wielobarwne,w chwilach napiecia skutecznie
        > obgryzane.

        Tak! Grube, drewniane, malowane w wielobarwne mazaje w czystych na ogół
        kolorach. Prześliczne to było. Ołówki takie pamietam też. Gdybym teraz dopadła
        takie cudo, nie ugryzłabym ani razu - zachowałabym z dziką frajdą na pamiątkę i
        do popatrzenia - bo toto choć pstrokate, było ładne i stylowe.
        • sun_of_the_beach Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 02.04.07, 00:27
          Były też takie "wypalane"
    • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 24.03.07, 21:13
      Pół roku pierwszej klasy pisałem ołówkiem. Potem przez resztę klasy I i całą II
      piórem "maczanym" - kałamarz miałem przed sobą, w dziurze specjalnie wyciętej w
      blacie ławki. (Stąd też m.in. szkoła, opisana przez Amicisa w "Sercu" - to była
      wciąż według realiów życia codziennego - moja szkoła; dopiero niedawno
      spostrzegłem się, jak bardzo czas pobiegł...).
      Od III klasy już pióra wieczne: najpierw czeski "żaczek", potem rozmaite
      składane przez Tatę z części - dzięki temu zresztą nigdy nie wdrożyłem się do
      pisania długopisem.
      • lustroo Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 30.03.07, 08:06
        Pióro na naboje miałam niebieskie :) A pierwszy długopis różowy :) Co do
        strzelania z gumek, to było niebezpieczne, kolega dostał w oko w klasie, aż mu
        naczynko pękło brrr i poszedł do higienistki. Ja nigdy nie strzelałam. Pomysły
        z dmuchaniem mlekiem w proszku w twarz, też nie były ciekawe.
    • brillen Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 02.04.07, 00:49
      ...kapcie które się naciągało na buty. Zwykłe szmaty ze sciągaczem na górze.
      Niektórzy zakładali na buty foliowe worki. Chodzić w czymś takim po zatłoczonym
      szkolnym korytarzu a tym bardziej po schodach to szaleństwo. Po skończonych
      lekcjach wrzucało się to "zastępcze obuwie do teczki a na drugi dzień rano, tym
      razem w towarzystwie drugiego sniadania -znowu brało się je do szkoły. Osobiście
      nie doświadczyłem tej mody, ale moje dzieci tak. Za moich czasów podłoga była
      wyoliwiana jakimś czarnym zajzajerem a ja chodziłem w tenisówkach czy trampkach,
      czasem boso a w zimie w "narciarach". Trampki miały na kostkach takie okrągłe
      śmieszne ochraniacze...ale to juz zupełnie inna bajka...
    • izabelski Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 07.04.07, 01:28
      moj pierwszy tornister byl tekturowy - brazowy z metalowymi naroznikami
      biale kolnierzyki - krochmalone i przypinane do fartucha
      kazda klasa w innym kolorze fartucha - chlopcy mieli takie do pasda,
      dziewczynki - do kolan

      tenisowki pamietam mialam biale
      pioro maczane bylo ze stalowka, ktora niestety oprocz lamania sie czasami sie
      rozdwajala

      atrament sami wlewalismy do kalamarzya i czasami ktos sie go napil :-)
      zeszyty byly wlasnorecznie oprawiane w okladki papierowe z papierowa naklejka
      ksiazki odkupywalismy calymi kompletami od kolegow ze starszej kalsy

      a czy pamietacie dlugopisy chinskie?
      pisaly bardzo cienko

      piora chinskie byly czesto tylko w dwoch kolorach - bordowe (dla dziewczyn) i
      granatowe - dla chlopcow

      na w-f mielismy pantalony z blyszczacej podszewki i woreczki z grochem :-)
      pamietam jak kleczalam na takim woreczku w kacie klasy ....
      • minerwamcg Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 15.04.07, 12:49
        Pamiętam pantalony z podszewki na wf! Dla dziewczyn z gumką przy nogawkach, nie
        wiem czemu, bo im akurat nic nie mogło wyleźć... co się chłopcom czasem zdarzało.
        Pamiętam też jednolicie czarne kostiumy z jakiegoś elastiku, z pomarańczową
        lamówką koło szyi i rękawem 3/4. Do tego rzeczywiście tenisówki. Aczkolwiek
        któraś pani od wfu wymyśliła, żebyśmy ćwiczyli boso - pomijając brudne nogi od
        parkietu sali, przeziębialiśmy się od tego okropnie i tenisówki wróciły do łask.
        • nikka00 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 23.05.07, 15:33
          Hmmm.. może nie do końca szkolny gadżet, ale w mojej podstawówce przynajmniej
          do upadku komuny był taki obyczaj że się przynosiło szczoteczki do zębów,
          zazwyczaj w woreczkach foliowych, kto sobie z NRD przywiózł pudełeczko
          plastikowe do szczoteczki w fajnym kolorze ten rządził:)) Te szczoteczki potem
          się używało podczas tzw. fluoryzacji, znienawidzonych solidarnie przez
          wszystkie dzieciaki za obrzydliwy zapach i smak , bleh do dziś pamięatam...
    • babiana Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 30.05.07, 16:11
      Drewniany piornik goralski z wyrzezbionym goralem z ciupaga. Poza tym farby
      plakatowe w drewnianym pudelku sloiczki z farba. Byly duzo lepsze niz te na
      palecie. Na poczatku byl to rarytas poniewaz dosyc drogie byly. Rowniez
      przybornik geometryczny made in ZSRR.Marzenie kazdego ucznia.
      • horpyna4 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 16.03.08, 18:33
        Zanim zaczęto w szkole używać farb plakatowych, w powszechnym użytku
        były, dużo zresztą tańsze, akwarele. Sprzedawano je w postaci
        pastylek, wielkości może pięćdziesięciogroszówki, tylko trochę
        grubszych (kilka mm). Można je było kupować na sztuki, były też w
        pudełkach. Jeżeli dobrze pamiętam, to po sześć kolorów było w
        pudełkach okrągłych, ułożone w wianuszek (chyba we wgłębieniach?).
        Dwanaście kolorów sprzedawano w płaskich pudełkach tekturowych, były
        wklejane w dwóch rzędach. No i kolory miały swoje nazwy, każdy
        "guzik" był podpisany. Zaczynało się to od "bieli kryjącej", a
        kończyło na "sadzy". Po drodze były jeszcze m.in. "błękit paryski",
        "róż indyjski", czy "siena palona". Pamięta ktoś?
        • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 16.03.08, 18:39
          Pamiętam.
          Pamiętam też, że plakatówki w szklanych słoiczkach szybko wysychały - więc i tu
          i tam operacja z farbami była jednakowa:
          pędzlem umoczonym w wodzie do guziczka farby, albo do słoika z farbą -
          - i na papier...
    • anegra Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 31.05.07, 20:33
      Pamiętam "juniorki" - buty do szkoły z noskami z brązowego skaju czy czegoś
      podobnego, a także nylonowe fartuszki z odpinanym białym kołnierzykiem. Na
      rękawie musiała być wyszyta klasa i przyszyta tarcza.
      U nas w szkole chodziły komisje i sprawdzały obuwie, tarcze i fartuszki, i za
      to klasa otrzymywała punkty.
    • negevmc papierosy 05.06.07, 15:35
      jaremax napisał:

      > Palił na lekcjach papierosy ... :-)

      Mój wykładowca fizyki w randze o ile pamiętam doktora na Politechnice
      Wrocławskiej palił w czasie wykładów Radomskie.
      Nauczyciel (profesor jak się ich nazywa w szkole średniej) od polskiego w
      liceum palił Carmeny tyle, że zawsze siedział w ostatniej ławce przy otwartym
      oknie. Lekcje zawsze prowadzili uczniowie - ci palili w ubikacjach ;-)

      Wszystko to działo się na przełomie lat 70-80.

      He, he jak teraz sobie przypomnę.. na korytarzach PWr stały popielniczki ;-)


      • czekolada72 Re: papierosy 27.02.08, 13:21
        U schyłku PRL przerabialismy w LO artykuły z Sovetskovo Sojuza
        W latach 80 były specjalne papiery do oprawy - w motyle, stroje
        ludowe, grzyby z miejscenm na wpisanie nazwiska i przedmiotu, takie
        papiery w arkuszach dosc sliskie ale wytłoczone w takie "gruzełki",
        potem - plastikowe okładki, a moja mamusia oprawiała nam w resztki
        tapet.
        Były tez naklejki na zeszyty i ksyaizki, a ja mialam z Francji ze
        Smerfami, az zal było naklejac!
        Dziewczynki ozdabialy tez zeszyty i piorniki naklejkami -
        najwiekszym hitem byly takie lekko wypukłe, mieniace się z ruchomymi
        oczkami zwierzaczkow lub laleczek w zaleznosci co bylo na ww
        naklejkach
        • ewa9717 Re: papierosy 27.02.08, 16:09
          Też zaczynałam karierę pisarską od ołówka, a jak już pani uznała, że
          stawiam kształtne literki, przeszłam na obsadkę i stalówkę. Tę
          drewnianą obsadkę w różnokolorowe mazaje mam do dziś. Potem miałam
          kolorowe plastikowe, zachowała się wrzosowa. W II klasie podstawówki
          dostałam 2 chińskie wieczne pióra: szare i brązowe, i piszę nimido
          dziś. Są chyba z tego chińskiego wypustu ze złotymi stalówkami -
          kobita w papierniczym wykupiła całą partię (były dość tanie) i ze
          stalówek zrobiła sobie pierścienie grube jak kastety.
          A do szkoły chodziłam w czasach przedjuniorkowych - dzieci chodziły
          w domowych bamboszkach, bardziej bajeranckie były cieniutkie tzw.
          wywrotki. Bardzo adekwatnie się nazywały :-)))
          • aankaa Re: papierosy 27.02.08, 18:01
            u mnie podobnie - na początku ołówek, pióro ze stalówką, pióro
            wieczne. Długopis dopiero jak pani pozwoliła :) Bajerem był chiński
            (pamiętam c. zielone, bordowe)
            drewniane ławki z dziurą na kałamarz i zagłębieniem na obsadkę

            wywrotki :)), końcówka podstawówki juniorki. Człek jak poszedł do
            liceum i mógł w trampkach śmigać czuł się jak dorosły ;)
            worek na kapcie, drugi na strój do wf

            fartuszek przypominający kuchenny: na szelkach (wersja "lepsza" była
            uszyta z czarnej sztuczności i plisowane skrzydełka nie zmieniały
            fasonu). Pod "spód" obowiązkowo biała bluzka i granatowa spódniczka

            o tekturowym tornistrze mogłam pomarzyć... rodzice kupili z dermy
            (przypominający teczkę z uszami) żeby na dłużej starczył

            drewniany piórnik
      • ewa9717 Re: papierosy 27.02.08, 18:10

        >
        > He, he jak teraz sobie przypomnę.. na korytarzach PWr stały
        popielniczki ;-)
        >
        > Na uniwerku też !!!!! Kopciliśmy w przerwach między ćwiczeniami
        czy wykładami!!!!!
    • mallard No i niech mi ktoś powie, 27.02.08, 19:37
      -komu to przeszkadzało?! ;)
    • lezbobimbo Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 04.03.08, 04:08
      Najpierw pisalam piórem wiecznym ze zbiorniczkiem i pompka, potem takim
      plamiacym strasznie na naboje, a potem weszly masowo dlugopisy. Ale jeszcze w
      okresie piór uczylismy sie pisac ciagle, caly wyraz bez odejmowania pióra od
      papieru.
      Margines trzeba bylo zachowac i ortografie i nauczyciele sprawdzali zeszyty -
      nie dla tresci tam zapisanych, ale dla porzadku - i nawet wystawiali z tego
      oceny. Olówek byl wyklety, bo mozna go bylo wymazac (a raczej rozmazac
      owczesnymi gumkami). Nauczyciele potrafili czepiac sie charakteru pisma i tepili
      nieszczesnych leworecznych, zmuszajac ich do pisania prawica.
      Niektórzy uczniowie prowadzili dwa zeszyty: brudnopis na lekcjach, który potem
      przepisywali w domu na czysto i czysty oddawali do sprawdzenia.
      Oprócz zwyklych zeszytów, na kazdym przedmiocie byl tez specjalny zeszyt do
      pisania w nim sprawdzianów i dyktand, w odróznieniu od zwyklych kartkówek. I
      jeszcze bywaly tez osobne zeszyty na wypracowania..
      A jeszcze byl zeszyt do lektur z jezyka polskiego. Tutaj nalezalo opisywac
      przeczytane lektury i ilustrowac je. Oczywiscie tez do sprawdzenia i oceny potem.
      Na tej chmarze papieru prosperowal zapewne ówczesny przemysl papierniczy, bo do
      tego dochodzil jeszcze dzienniczek, pamietniki i zeszyty na naklejki etc.
      A upierdliwi nauczyciele to nawet potrafili wlepic dwóje za zapomnienie jednego
      z wielu zeszytów :/

      Na porzadku dziennym byla zólta guma arabska w butelce albo bialy "klej" szkolny
      w metalowej tubce, który to klej pachnial mydlem czy czyms takim i mozna bylo
      jesc bez szkody dla zdrowia ;)
      A w ostatecznosci robilo sie w domu klajster z maki i wody. Klajster trzymal
      lepiej niz klej szkolny, bo zasychal w skorupe.

      O okladkach i naklejkach juz pisaliscie.. piórnika wlasnego zas w ogóle nie
      pamietam. Na pewno mialam jakis bo w czyms musialam trzymac wszystko, ale o
      wiele lepiej pamietam chinskie blaszane pudelko z trzema cyrklami - bylo
      turkusowe ze zlotymi chinskimi znakami i przez to tak piekne, ze az zal bylo mi
      uzywac i bezczescic ;)

      Tornister zas jakims cudem mialam piekny, sztywny, uszyty z czegos
      skóropodobnego. Prostokatny, na szelkach i z klapa na zatrzask - caly w pieknych
      kolorach - kremowo-jasnoniebieski. Zatrzask mial czerwone swiatlo odblaskowe, i
      kazdy bok tornistra mial zwisajacy pomaranczowy odblask, a szelki bialy, azeby
      cos mie nie przejechalo w bialy dzien po drodze do krynicy zmudnej edukacyi.
      Szalowy byl po prostu i dzisiaj trzymalabym w nim laptoka azeby robic furore ;)

      Na szczescie w mej szkole nie trzeba bylo nosic juz kapci.
      Niektóre dziewczyny z mej klasy po szkole udawaly sie do warzywniaka na rogu,
      gdzie kupowaly - uwaga, uwaga - rarytas - zadne tam slodycze czy owoce, tylko..
      nieco kapusty kiszonej w woreczku.. i zajadaly to idac do domu :-D
      • ewa9717 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 04.03.08, 14:44
        Bibuła!!!!! Z wczesnych podstawówkowych lat mi się przypomniała: na
        jakiejś cienkiej ozdobnej tasiemce kolorową naklejką przymocowana,
        coby się z zeszytu nie oddaliła bez wiesci.
        • cromwell1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 04.03.08, 19:13
          piszesz o bibule do wciagania kleksow
          nie pamietam kolorowej tasiemki

          doloze liniuszek!
          podkladke pod zeszyty
          mial linie i kratke
          do dzis nie moge zrozumiec dlaczego zeszyty do przrody byly bez nadruku

          pzdr.
      • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 04.03.08, 21:53
        lezbobimbo napisała:
        > Oprócz zwyklych zeszytów, na kazdym przedmiocie byl tez specjalny zeszyt do
        > pisania w nim sprawdzianów i dyktand, w odróznieniu od zwyklych kartkówek. I
        > jeszcze bywaly tez osobne zeszyty na wypracowania..
        > A jeszcze byl zeszyt do lektur z jezyka polskiego. Tutaj nalezalo opisywac
        > przeczytane lektury i ilustrowac je

        A ten "zwykły" zeszyt należało obowiązkowo zatytułować:
        "Zeszyt Przedmiotowy do...".
        • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 04.03.08, 22:16
          No i zeszyt powinien być "wyprowadzony na bieżąco" (wyprowadzony - na spacer na
          smyczy?)
          - jak nie był wyprowadzony - to ndst.
          • ewa9717 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 05.03.08, 07:09
            W tym Krakowie to chyba lubią biurokrację! U nas nie było
            żadnych "zeszytów przedmiotowych do", wystarczyło napisać, ze to
            historia czy inna biologia.
            PS - jesteśmy prawie z tego samego rocznika.
            • czekolada72 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 11.03.08, 12:57
              To chyba od nauczyciela zalezalo czy zeszty był "przedmiotowy" czy
              nie :)
              nieraz wystarczala zwykła np "chemia", a i pusta kartka też bywała.
              • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 11.03.08, 19:31
                czekolada72 napisała:

                > To chyba od nauczyciela zalezalo czy zeszty był "przedmiotowy" czy
                > nie :)
                > nieraz wystarczala zwykła np "chemia", a i pusta kartka też bywała.

                Tak samo od nauczyciela zależało, czy wystarczała sama data, czy musiało być:
                "Lekcja", "Temat" - albo nawet: "Lekcja nr...".
                • czekolada72 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.08, 08:22
                  Zas teraz - na upartego wystarczy sam temat, za to na samym
                  poczatku - litania o prawach i obowiazkach, zakresie nauczania z
                  danego przedmiotu, zasadach oceniania z tegoz przedmiotu - i podpis
                  rodzica.
                  Rzecz sie dzieje w gimnazjum.
    • cereusfoto Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 05.03.08, 09:21
      Tablice w kratkę i linie dla początkowych klas.
      • dzik0 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 12.03.08, 09:51
        Też szedłem w pochodzie na 1maja jako przodownik nauki przepasany
        biało czerwoną szarfą.Dostąpiłem tego zaszczytu nie ze względu na
        wyniki w nauce lecz dzięki wzrostowi,ktory pasował do całej kolumny
        takich jak ja przodowników.
        • derena33 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 14.03.08, 13:11
          Drewniany piornik z wyrzezbionym gorskim widoczkiem, goralem, lub
          wypalany, obsadka i stalowka, kredki kolorowe koohinoora i
          automatyczny olowek koohinoor, ktorym moglam poszpanowac, a ktory
          podprowadzilam tacie.
          • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 16.03.08, 17:25
            Pamiętam kredki SUNPEARL produkcji czechosłowackiej - 24 kolory, w pudełku
            kartonowym, na wierzchu obrazek: jacyś faceci na superwyścigowych motocyklach
            czy skuterach (?).

            Pamiętam też amerykański ołówek z gumką, cały opisany i obrysowany reklamami:
            COSTA - ORANGE SODA - JUICY FRUIT.
            Był to rok 1963 - nikt w klasie nie miał czegoś takiego.
    • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 16.03.08, 17:32
      Miałem też kredki HARCERZ.
      Wyrób chyba jeszcze sprzed II wojny światowej. Pudełko z grubego kartonu, na
      wieczku naklejony kolorowy oleodruk(?):
      tytułowy harcerz siedzi przy ognisku, nad ogniskiem kociołek na trójnogu, wokół
      ciemna noc...
      Te kredki zabrałem nieopatrznie na kolonię prywatną (były takie!) do Rabki - a
      tam mi wszystkie rozkradli i połamali (i jeszcze były wielkie pretensje, że
      śmiem się dopominać o zwrot).
      Ta kolonia to były wakacje przed pójściem do I klasy
      • czekolada72 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 18.03.08, 10:51
        Ja pamietam kredki w podełku, wkladane pionowo, w 4 rzedach czyli 48
        kolorow! A same kolory - cudo!!

        Nawet pisaki z Austrii - 50 kolorow nie byly az tak NIESAMOWITE, co
        ta feeria barw w kredkach!!
      • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 20.03.08, 23:40
        luccio1 napisał:
        > Pudełko z grubego kartonu, na
        > wieczku naklejony kolorowy oleodruk(?):
        > tytułowy harcerz siedzi przy ognisku, nad ogniskiem kociołek na
        > trójnogu, wokół ciemna noc...

        Pudełko też mi wtedy zniszczyli, że nie było czego wieźć z powrotem do domu.
    • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 06.04.08, 21:11
      Byłbym zapomniał:
      worek na pantofle.
      Z czarnego, dość grubego płótna, z wszytą tasiemką, którą się go zaciągało.
      W pierwszej szkole podstawowej, do której chodziłem, wisiał pusty na tym samym
      haczyku, co kurtka wzgl. płaszcz.
      W drugiej szkole wyjmowałem z niego pantofle - i zaraz wkładałem buty, dopiero
      co zdjęte z nóg (choćby były mokre od roztajałego śniegu) - tam w szatni nie
      było półki na buty, tylko ławka pod wieszakami.
      W liceum przestał mi być potrzebny - tam było wszystko po staremu (posadzki z
      płytek na korytarzach, parkiety zapuszczane oliwą w klasach) - można było cały
      czas chodzić w butach.
      • czekolada72 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 07.04.08, 10:59
        U nas było tak jak w Twojej drugiej szkole, tyle że worki rozmaite -
        moj był z zielonego melanzowanego materiału z naszytą zielona
        kaczka :) a brata z brazowego stylonu z rozowa.
        W LO buty, jezeli nauczyciele przprowadzali akcje wylapujaca -
        wrzucało sie do szatni luzem, no chyba, ze komus bardzo zalezalo na
        wlasnym obuwiu ( w rozumieniu - nie uleglo niechcacemu zniszczeniu,
        ubrudzeniu) - to w reklamowkach.
        • woman-in-love Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 07.04.08, 17:02
          było o Plastusiu, ale - Plastelina! Służyła chłopakom do strzelania przez rurki
          uzyskane z "wiecznych" ołówków. Poza tym okropnie śmierdziała, a po zrobieniu
          kilku figurek zamieniała się w bura bryłę.
          • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 07.04.08, 17:17
            Przygodę z plasteliną zakończyłem przed końcem I klasy szkoły podstawowej.
    • luccio1 Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 07.04.08, 17:20
      Jeszcze jeden przedmiot kojarzący się ze szkołą podstawową:
      "piramida schodkowa" z pudełek od zapałek - do przechowywania kartoników z
      kolejnymi literami alfabetu ("dużymi" i "małymi").
      Tato zrobił mi coś takiego na początku I klasy - wtedy służyła literom polskim;
      w kl. V została dostosowana do "azbuki" rosyjskiej - na to trzeba było dorobić
      dwa rzędy pudełek u spodu (żeby pomieścić "miagkij znak", "twiordyj znak", "e
      oborotnoje"...).
      • woman-in-love Re: Szkolne " gadżety " tamtych lat 08.04.08, 12:07
        Nasza pani od matematyki w V klasie poleciła nam powycinać z kartonu
        kółka, o średnicy ok 12 cm. Uczyła nas yłamków w ten sposób, że
        cięlismy te kółka na kawalki a potem w rozmaity sposób łączylismy ze
        sobą. Koperty s tymi "ułamkami" trzeba było nosić obowiązkowo chyba
        z pół roku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka