Jedzenie na kartki, talony...

13.03.07, 18:00
i gigantyczne kolejki po przysłowiową musztardę i ocet (Bo nic innego nie było)

Brakowało wam tych kartek ?

prowadziliście wymiany ?

Moja mama zawsze wymieniała kartki na alkohol w zamian za cukierki dla mnie i
dla siostry :)
    • tamsin Re: Jedzenie na kartki, talony... 13.03.07, 18:58
      rowniez na tych kartkach na mieso byla ich kategoria. Kurczak i schaboszczak
      nie byli w tej samej grupie.
      • horpyna4 Re: Jedzenie na kartki, talony... 13.03.07, 21:44
        Ale jak się trafiło na życzliwą ekspedientkę, to i polędwicę można było kupić
        "na wołowe z kością". Dowcip polegał na tym, że do sklepów dostarczano półtusze
        i nijak nie dawało się skontrolować, w jakich proporcjach co z tego było po
        rozbiorze na zapleczu. Ostatecznie jedna świnia (czy krowa) mogła mieć inne
        proporcje tłuszczu, mięsa i kości, niż druga. Dlatego też trudno było
        zweryfikować to wszystko również pod względem cenowym.
        Oczywiście nie dotyczyło to sklepów, do których dostarczano mięso paczkowane i
        w dodatku fabrycznie poważone. Ale takie sklepy były w mniejszości.
    • renaskawinska Re: Jedzenie na kartki, talony... 13.03.07, 22:54
      palilam wtedy niewiele więc kartki na papierosy dawałam sąsiadce a ona mi
      kupowała za to dwie paczki takich ruskich "Kosmos' się nazywały, tych kartek w
      pewnym okresie bylo za dużo bo na cukier mięso tłuszcz i buty można się było zgubić
    • sherman-doberman Re: Jedzenie na kartki, talony... 13.03.07, 23:41
      Owszem, oddawałam koleżankom kartki na cukier. zachodząc w głowę, po kiego im tyle cukru, bo
      kilogram, który raz kupiłam starczył mi na chyba 5 lat. Zawsze też narzekały, że za mało było masła na
      te kartki - nie rozumiem,wystarczało bez kłopotu. Nawet nie zawsze zużywałam. Nigdy nie zużyłam
      kartek na alkohol. Ani na buty - bo i tak nie było. Za mało było na środki czystości, ale tu akurat
      miałam zapasy, które sama sobie przysłałam z Niemiec.
      Natomiast od koleżanek, w zamian za te kartki na cukier, masło i mąkę dostawałam kartk na ryż -
      nigdy tego nie jadały.
      Z zabawniejszych historii kartkowych, to przez parę lat przed świętami prosiłam jednego z kolegów z
      pracy (ze sporą rodzną), aby mi przyniósł kość - sama kartek na mięso nie miałam, bo oddawałam
      rodzicom, którzy z tych połączonych starali się upichcić coś podzielnego, co dawało się przechować w
      lodówce przez cały tydzień i jadać po trochu - przynosił mi ową kość z niemałym zdziwieniem, a ja na
      niej gotowałam kapustę.
      Jakoś tak dzięki tym kartkom i ich wymianom człowiek dowiadywał się czegoś o upodobaniach
      kulinarnych swoich bliźnich.
      • maary5 Re: Jedzenie na kartki, talony... 14.03.07, 13:19
        Mam taką kartke z 1989 roku z sierpnia.Wtedy juz chyba ruszyła wolna sprzedaz
        bo mię została.Jak policzyłam to 2,5 kg mięcha było co przy 4-osobowej rodzinie
        dawało całkiem pokaźna kupę mięsa,teraz tyle nie przejadamy.I pamiętam jak
        przed jakąś Wielkanocą sprzedawczyni wspaniałomyślnie dała mi caaaałą szynke na
        wołowe z kościa,jaka to uciecha była i jak się chwaliłam że mi się udało.A
        kasze i mąki (bo chyba z kartek to było?)to mi cały nagronadzony a obowiązkowo
        wykupywany zapas mole zeżarły.Fruwało to paskudztwo jeszcze długo po wyrzuceniu
        zapasów.
    • minerwamcg Re: Jedzenie na kartki, talony... 14.03.07, 18:04
      No nie, nie przesadzaj, kolejki nie stały po musztardę i ocet. To musztarda i
      ocet stały - na półkach, bo nikt ich nie kupował.
      Kolejki stały po dobra bardziej atrakcyjne, np. wołciel z kością (napis na
      kartce: "woł.ciel. z kością 500 gramów"), ser żółty albo rajstopy dziecięco-
      młodzieżowe w opakowaniu zastępczym.
    • luccio1 Re: Jedzenie na kartki, talony... 14.03.07, 21:16
      Mam kartkę mięsną z lipca 1989 - z połową odcinków nie wykupionych.
      Z lata 1989 pamiętam co innego: gonienie od sklepu do sklepu i stanie,
      niejednokrotnie nadaremne, za cukrem. W czerwcu '89 nagle, nie wiedzieć czemu,
      zniknął.
      Pamiętam też, jak w maju 1983, przed pielgrzymką Ojca Świętego (drugą z kolei),
      uwolniono masło spod kartek - i jak jesienią tegoż roku kartki na masło
      wróciły, z uzasadnieniem, że "wykup okazał się zbyt duży".
    • aankaa przysłowiowe to były ocet i GROSZEK 14.03.07, 22:31
      produkty bez kartek i kolejek
      coś Ci się pani.ewo po...zajączkowało
      • minerwamcg Groszek? Gdzie groszek?! Lecę do kolejki! 19.03.07, 17:34
        Jaki groszek, jaki groszek?! Po puszkę groszku konserwowego to bym w Krakowie w
        82 roku w kilometrowej kolejce stanęła, byle tylko był!!!
        Nie wiem jak gdzie, ale u nas groszek w puszce (sławne "Pudliszki") był
        rarytasem, który zdobywało się przed Wielkanocą, bo sałatka jarzynowa z
        majonezem nie mogła się bez niego obejść.

        Kłania się socjalistyczna dystrybucja - u nas groszek był rarytasem, a gdzie
        indziej jak widać mieli go pełne półki. Pamiętam, jak jeździłam do małego
        miasteczka w tarnowskim, bo tam z niewiadomych przyczyn można było dostać
        bawełniane podkoszulki...
    • klara551 Re: Jedzenie na kartki, talony... 18.03.07, 02:50
      Hej! Na zapisy w książeczkach zdrowia były również ciuchy dla
      dzieci/rajstopy,bielizna,buty/Na szczęście dzięki znajomym miałam ich
      kilka,więc moglam polatać po sklepach/na tym najczęściej się kończyło/Ktoś
      napisał,że 2,5 kg/m-c. mięsa to była wystarczająca ilość.Bzdura,to było
      wszystko-wędlina na kolacje i śniadania,mięso na obiad itp. to wychodzi po
      około 8dkg dziennie.teraz zjada się więcej na sam obiad.
    • babiana Re: Jedzenie na kartki, talony... 19.03.07, 13:59
      Dla pracownikow fizycznych przydzial kartkowy wynosil 4kg miesa na osobe
      (lacznie z wedlinami). Ja nie mialam najgorzej poniewaz pacjenci mojego ojca
      pracujacy w zakladach miesnych oddawali mojemu ojcu swoje kartki poniewaz ich
      nie potrzebowali. Ojciec z kolei kartki cedowal na mnie. Sam tez nie
      potrzebowal poniewaz pacjentki z wielu sklepow miesnych zostawialy mu towar pod
      lada. Czasem bylo tego za wiele, ale mowil ze nie wypada mu odmawiac poniewaz
      odbywalo sie to w wielkiej konspiracji.
      • meduza7 Re: Jedzenie na kartki, talony... 19.03.07, 20:10
        Pamiętam taką akcję w 1989 roku, kiedy to nagle poszła wieść w naród, że cukru
        zabraknie. Wieść, jak sądzę, spowodowana była właśnie zniesieniem kartek -
        ludzie doszli do wniosku, że skoro kartek nie ma, to zaraz wszystko zostanie
        wykupione. Panie sklepowe z naszego osiedlowego spożywczaka wystawiły w
        drzwiach sklepu stolik, momentalnie sformowała się kolejka na pół osiedla,
        podchodziło się do stolika z naszykowanym banknotem 500 zł, pani wydawała po
        kilo cukru na głowę i następny proszę! Nic innego tego dnia nie można było
        kupić, ani nawet wejść dalej do sklepu, dopóki zapas się nie skończył.
        Jakoś nie pamiętam, nawiasem mowiąc, żeby tego cukru faktycznie potem zabrakło.
        • jarkoni Re: Jedzenie na kartki, talony... 22.03.07, 00:43
          Jak to możliwe, że wszyscy tu wspominają kartki i akurat rok 1989?
          Kiedy akurat już było lepiej? A nie np. 1980-1985?
          Jedyne wytłumaczenie, że młodzież obecna (wtedy dziecięciami byli) zaczyna
          wspominać PRL, co już samo w sobie jest szokujące..
          • tamsin Re: Jedzenie na kartki, talony... 22.03.07, 01:50
            a czy te kartki nie skonczyly sie przypadkiem w 1989? MOze dlatego te
            wspomnienia tak utkwily?
          • maary5 Re: Jedzenie na kartki, talony... 22.03.07, 09:57
            jarkoni napisał:
            "Jedyne wytłumaczenie, że młodzież obecna (wtedy dziecięciami byli) zaczyna
            > wspominać PRL, co już samo w sobie jest szokujące" -nie ma w tym nic
            szokującego,poprostu taka kartka z 89r z racji uwolnienia produktów mięsnych mi
            sie zachowała,bo pamieci do dat to za bardzo nie mam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja