strider2323
19.09.09, 01:48
jakiego człowieka uważac mozan za samotnego .... piatkowe i sobotnie
wieczory speza sam .... ok zgadzam się .... nie ma się do kogo
przytulić? ... też racaja

ale to jeszcz nie to ... jestem sam od 5
lat ... mówiac sam mam na myśli SAM!! Nie mam rodziny ( rodziców ani
rodzeństwa) mieszkam sam, pracuje i studiuje zaocznie ... nigdy nie
myśłem o sobie jako o samotnym do czasu .... obroniłem licencjat (
wiem ze to nic wielkkiego ale zawsze- teraz pisze magisterkę)
wróciłem do domu ... i nic

nie było nikogo z kim mogłobym
pogadać ... nikogo kto by się z tego cieszył ... wtedy rozumiałem ze
nie ma nikogo kogokolwiek by to obchodziło ... myśl ze mógłbys
zdechnać pod płotem jak pies i nikogo to nie obejdzie jest
straszna ... obra mam znajomych ... może by i byli smutni ale sami
wiecie jak to jest jak coś się dzieje z waszymi znajomymi ...
szkoda .. starszna szkoda ale przeciez was to bezposrednio nie
dotyczy

Bóg mi świadkiem jak wiele razy o ty myślałem stojąc na
moście Grunwaldzkikm w Krakowie. Ehh ... człwiek walczy, czasem
nawet wygrywa z życie ale to i tak nic nie zmienia