Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzystwa!!

24.09.09, 11:25
Cholera! Dlaczego facetom wydaje się, że jak kobieta grzecznie i z uśmiechem z
nimi rozmawia to mogą sobie pozwolić na takie bezczelne zachowanie??? Dlaczego
różnym żonatym kretynom wydaje się, że rozwiedziona kobieta jest gotowa oddać
im się w zamian za jakieś kretyńskie obietnice korzyści materialnych? Trafiły
mi się parę razy obleśne propozycje i totalnie mnie to zdołowało. Dotarło do
mnie, że ja jeśli chcę mieć faceta, to jedynie będąc na pozycji tej drugiej,
ukrywanej przed światem! Tego bym nie zniosła! To najgorsze upokorzenie jakie
można sobie wyobrazić... Nie chcę słyszeć takich propozycji - niczym sobie na
to nie zasłużyłam! A przez to parę razy czułam się tak, jakby ktoś wziął mnie
za prostytutkę (choć nijak na taką nie wyglądam - ubieram się skromnie, maluję
oszczędnie, nie kręcę tyłkiem i nie puszczam oczek do nikogo). Musiałam
wypracować sobie specjalny sposób bycia, żeby zapobiec takim sytuacjom. Teraz
jak rozmawiam z mężczyznami - to tylko służbowo. Sztywno i na dystans - żeby
od razu im się odechciało nagabywać... na osobiste pytania odpowiadam
wymijająco i w ogóle staram się zniechęcić rozmówcę do wnikania w szczegóły.
Im mniej o mnie wiedzą, tym lepiej. Weszło mi to w krew, żeby nie opowiadać
przypadkowo spotkanym osobom niczego konkretnego o sobie samej. Wolę być już
uważana za sztywniaczkę niż za wesołą lalunię do towarzystwa... niech mnie
szanują, choćby mieli mnie nie lubić.
    • blue_bear Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 11:37
      Szczerze współczuje. Niestety też jako facet gdzieś tam stojący z
      boku towarztystwa widuje takie sytuacje, niezależnie od
      stanu "cywilnego" danej pani. Co dziwne faceci myślą głównie w ten
      sposób że jedno miłe słówko pozwala mu rozwinąć swoją bezeczelność
      do granic możliwości. Nie twierdze że nie podrywam, "singlostwo"
      czasem delikatnie daje mi w kość, ale staram się robić to w miare
      delikatnie i zbastować kiedy trzeba.

      Kiedyś śpiewała Rodowiczka że "...dziś prawdziwych cyganów już
      niema" myśle że prawdziwi mężczyźni też są w odwrocie...nie żeby
      niebyło żadnego, ale poziom merytoryczny ogólnie nam chyba spada. No
      ale mimo wszystko prawda chyba leży gdzieś po środku...kobiety też
      sie zmieniły na przestrzeni ostatnich lat.
      • samotniczka30 Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 11:56
        Fajnie, że są jeszcze tacy jak Ty, co rozumieją, że nie każda kobieta chce być
        traktowana jak potencjalna kochanka. Kobiety faktycznie też się zmieniły... ale
        nie aż tak bardzo. Tylko niektóre pozwalają sobie na brak wszelkich zahamowań i
        moralnych zasad. I tych "niemoralnych" jest zdecydowanie mniej. Tylko, że takie
        po prostu bardziej rzucają się w oczy swoim zachowaniem wyrabiając opinię całej
        kobiecej społeczności.
        • blue_bear Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 12:13
          I psują tym smym chłopców którzy przesuwają granice coraz dalej... uncertain
          • samotniczka30 Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 12:34
            blue_bear napisał:

            > I psują tym smym chłopców którzy przesuwają granice coraz dalej... uncertain
            Pewnie po trochu tak jest... a jeszcze kiedy biedny chłopiec ma dość nudnej
            starej żony i wydaje mu się, że zwietrzył okazję na urozmaicenie sobie życia i
            to w dodatku bez żadnej odpowiedzialności... W drugim moim wątku pisałam o
            kobietach odchodzących od mężów do innych i nasunął mi się teraz pewien wniosek.
            Może one mimo wszystko są uczciwsze? Bo odchodząc jasno stawiają sytuację. Nie
            ukrywają kochanków gdzieś tam, ale mówią mężom: "odchodzę, nie chcę z Tobą być,
            mam innego i nie wstydzę się swojego wyboru". A mężczyzna zawsze w strachu - bo
            jak odejdzie do innej, to żonka pozwie o alimenty - głównie zwykle o to chodzi,
            nie? Strach o kasę i stąd cała hipokryzja.
    • sebtrom Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 12:57
      hmmmm jestem facetem i nie zauważyłem takich zachowań...
      moze masz koło siebie takich samców niewyżytych, z drugiej strony odbiję
      piłeczkę ze do dziś pamietam jak dawno temu na wakacjach trezba było przespać
      się w namiocie z dziewczyną (nie było miejsc) i się przespałem tylko to później
      nikt nie uwierzył ze tylko smile
      a i sama dziewoja jakoś tak nie była chyba zbyt zadowolona...
      jak zawsze tak i teraz twierdzę ze wszystko zależy od ludzi, przecież można
      dobierać znajomych
      trzymaj się dzielnie ew dla takiego dupka proponuję kopa ew parę tekstów od
      Elokwentnej Marii z naszego forum - jak przysoli to ja śmiałem sie przez cały
      wieczór
      ależ się uhahałem - polecam do cytownia teksty o wielkosci męskości itp smile
      nie wiem czy to dobry pomysł na takie zachowanie jak chłód i oschłosć ale z
      drugiej strony tylko TY wiesz z kim przebywasz i co działa wiec nie będę się
      mądrzył smile
      pozdrawiam serdecznie
      i jak coś to kopa w jaja - czasem pomaga na dowcipy smile
    • marek-nocny Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 12:59
      szukam ok.50-tki rozwódki, wdowy, panny ale nie do towarzystwa, z góry
      dziękuję
    • samotniczka30 Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 13:09
      Może moje spostrzeżenia biorą się stąd, że mieszkam w małym miasteczku i ludzie
      są tutaj bardzo zakłamani? Faceci pewnie są niewyżyci, bo pożenili się młodo z
      powodu wpadki... ale to nie tłumaczy ich chamstwa.
      • sebtrom Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 13:40
        ja jestem miastowy i do dziś nie znam sąsaidów z klatki - przywykłęm do takiego
        żcyia i bardzo mi pasuje
        z drugiej strony czasem mogę przyglądnać sie życiu w małej społecznosci -
        przechlapane smile
        • samotniczka30 Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 14:07
          sebtrom napisał:

          > ja jestem miastowy i do dziś nie znam sąsaidów z klatki - przywykłęm do takiego
          > żcyia i bardzo mi pasuje
          > z drugiej strony czasem mogę przyglądnać sie życiu w małej społecznosci -
          > przechlapane smile
          I duże i małe miasto ma swoje wady i zalety. Poznałam życie w obu miejscach i
          zdecydowanie wolę swoje małe rodzinne miasteczko. Cisza, spokój, wszystko pod
          ręką, brak korków, smrodu i brudu dużego miasta. No ale ludzie nieciekawi...
          wredni ogólnie mówiąc. Ja choć z z tego miasta to też prawie nikogo tu nie znam,
          bo większość to obcy, co przyszli z wiosek. Wioskowi trzymają się w kupie,
          rodowitych mieszkańców nie dopuszczając do swoich klik. Więc w rezultacie jest
          nie inaczej pod tym względem niż w dużych miastach. Większość tych rodowitych
          wyjechała, starsze pokolenie niemal wymarło i ja choć tutejsza to zarazem
          obca... No ale to nie na temat... tak mi się tylko nasunęło. Zapewne też
          zachowanie panów stąd ma swoje uzasadnienie w ich pochodzeniu... w życiu nie
          odstąpią rodzonej małżonki, ale nie przeszkadza im to szukać jednocześnie
          wrażeń. Z drugiej zaś strony oficjalne związanie się z rozwódką przyniosłoby im
          ujmę na honorze.
          • blue_bear Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 17:07
            Nikt nie twierdzi przecież, że łatwo się znaleźć, dobrać i
            dopasować. Niektórym przez całe życie się nie udaje. Inni wygrywają
            los na loterii i wiążą się z odpowiednim partnerem, choć potem
            często przepuszczają całą wygraną i nie potrafią utrzymać dobrego
            związku (bo to tez nie jest łatwe)
          • vidmo76 Re: Nie każda rozwódka to wesoła pani do towarzys 24.09.09, 17:11
            Maja takie przeświadczenie, że skoro rozwódka to musi być nie zła zołza. Skoro
            jeden z nich z taką nie wytrzymał, nie zastanawiają się kretyni jedni, że
            powodów mogło być milion dwieście!!
            No i te przeświadczenie, że po co mi rozwódka skoro można mieć taką z czystą
            kartą.
Pełna wersja