samotniczka30
24.09.09, 11:25
Cholera! Dlaczego facetom wydaje się, że jak kobieta grzecznie i z uśmiechem z
nimi rozmawia to mogą sobie pozwolić na takie bezczelne zachowanie??? Dlaczego
różnym żonatym kretynom wydaje się, że rozwiedziona kobieta jest gotowa oddać
im się w zamian za jakieś kretyńskie obietnice korzyści materialnych? Trafiły
mi się parę razy obleśne propozycje i totalnie mnie to zdołowało. Dotarło do
mnie, że ja jeśli chcę mieć faceta, to jedynie będąc na pozycji tej drugiej,
ukrywanej przed światem! Tego bym nie zniosła! To najgorsze upokorzenie jakie
można sobie wyobrazić... Nie chcę słyszeć takich propozycji - niczym sobie na
to nie zasłużyłam! A przez to parę razy czułam się tak, jakby ktoś wziął mnie
za prostytutkę (choć nijak na taką nie wyglądam - ubieram się skromnie, maluję
oszczędnie, nie kręcę tyłkiem i nie puszczam oczek do nikogo). Musiałam
wypracować sobie specjalny sposób bycia, żeby zapobiec takim sytuacjom. Teraz
jak rozmawiam z mężczyznami - to tylko służbowo. Sztywno i na dystans - żeby
od razu im się odechciało nagabywać... na osobiste pytania odpowiadam
wymijająco i w ogóle staram się zniechęcić rozmówcę do wnikania w szczegóły.
Im mniej o mnie wiedzą, tym lepiej. Weszło mi to w krew, żeby nie opowiadać
przypadkowo spotkanym osobom niczego konkretnego o sobie samej. Wolę być już
uważana za sztywniaczkę niż za wesołą lalunię do towarzystwa... niech mnie
szanują, choćby mieli mnie nie lubić.