Ludzie rozwodzą się na potęgę...

24.09.09, 11:33
Ale się wyrabia na tym świecie ostatnio!!! Co chwilę słyszę o jakimś
rozwodzie... rozpadają się małżeństwa młode i stare. I to nawet tu, na
prowincji! I w dodatku ostatnio słyszę wyłącznie o przypadkach, kiedy to żona
zdradza, odchodzi do innego. Jedna pani ok. 50-tki zostawiła męża i poszła do
jakiegoś gówniarza! Kupiła mu mieszkanie i samochód! Druga - 35-latka, matka
czwórki dzieci - zabrała swojemu mężowi wszystko - łącznie z pieniędzmi z
konta - i poszła do o 10 lat młodszego gnojka! Dopiero co usłyszałam o
kolejnej takiej sytuacji - o młodych ludziach z dwójką dzieci - i to ona
odeszła do innego! Do tej pory to panowie tak postępowali. Co jest u licha?
Czy wy też słyszycie o takich przypadkach w swoim otoczeniu?
    • ansz4 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:27
      No cóż... czytałem tu i ówdzie, że za niedługo mężczyźni do niczego
      nie będą potrzebni kobietom, które staną się samowystarczalne etc.

      Widać zaczyna sięsmile
      • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:30
        ansz4 napisał:

        > No cóż... czytałem tu i ówdzie, że za niedługo mężczyźni do niczego
        > nie będą potrzebni kobietom, które staną się samowystarczalne etc.
        >
        > Widać zaczyna sięsmile
        Ejże! To nie o tym było... chodziło o to, że kobiety porzucają mężów na rzecz
        kochanków! A samowystarczalna to ja jestem - lecz nie z wyboru, ale z
        konieczności smile
        • blue_bear Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:34
          Miłość jest ślepa i niewie co to wiek wink
          • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:37
            blue_bear napisał:

            > Miłość jest ślepa i niewie co to wiek
            Nie mogę jakoś pojąć co to ma wspólnego z tzw. miłością - dla mnie to kaprys,
            chęć zaspokojenia własnych potrzeb. I można sobie tak poczynać, kiedy nie ma
            dzieci. Ale co dolega kobiecie, która zabiera dzieci od ich własnego, dbałego
            ojca do obcego fagasa? I w dodatku nakręca je przeciwko niemu? Fuj! to jest
            najbrzydszy aspekt całej sprawy!
            • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:53
              samotniczka30 napisała:

              > blue_bear napisał:
              >
              > > Miłość jest ślepa i niewie co to wiek
              > Nie mogę jakoś pojąć co to ma wspólnego z tzw. miłością - dla mnie
              to kaprys,
              > chęć zaspokojenia własnych potrzeb. I można sobie tak poczynać,
              kiedy nie ma
              > dzieci. Ale co dolega kobiecie, która zabiera dzieci od ich
              własnego, dbałego
              > ojca do obcego fagasa? I w dodatku nakręca je przeciwko niemu?
              Fuj! to jest
              > najbrzydszy aspekt całej sprawy!



              A mi sie wydaje ze to nie do konca tak. Facet czesto nie
              uczestniczy wpełni w zyciu rodzinnym. Mysli ze jego rola konczy sie
              na zarabianu kasy, niejednokrotnie mysli ze zdobył, ze ma i
              mylnym jego rozumowaniem jest pojecie , ze tak bedzie
              wiecznie.Watpie ze kobieta szczesliwa, doceniana i spełniona
              posuwałaby sie do tego typu posuniec!
              • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 13:01
                li_sa_li napisała:

                > samotniczka30 napisała:
                > A mi sie wydaje ze to nie do konca tak. Facet czesto nie
                > uczestniczy wpełni w zyciu rodzinnym. Mysli ze jego rola konczy sie
                > na zarabianu kasy, niejednokrotnie mysli ze zdobył, ze ma i
                > mylnym jego rozumowaniem jest pojecie , ze tak bedzie
                > wiecznie.Watpie ze kobieta szczesliwa, doceniana i spełniona
                > posuwałaby sie do tego typu posuniec!
                No tak - to też oczywiście się zdarza. Ten wątek jest akurat o złych babach,
                gdzieś tam poniżej założyłam taki o złych facetach.
                Akurat w przypadkach, o których mówię, to te panie wykazały się wyjątkową
                głupotą i krótkowzrocznością! No ta np. matka czwórki - poleciała na dużo
                młodszego gościa z kryminalna przeszłością! I rzuciła dla niego spokojnego,
                dbałego faceta. Ta jędza ok. 50-tki poleciała na żigolaka pozostawiając dobrego
                faceta - takiego, co zawsze dbał o nią i dzieci (dzieci teraz już dorosłe). A
                trzecia rzuciła męża, bo kumpel naopowiadał jej głupich plotek z czystej
                bezinteresownej zawiści! Tak jakoś te trzy przypadki skumulowały się w czasie,
                że mnie to zastanowiło... co sobie takie paniusie myślą? Gdybym miała dobrego,
                przyzwoitego, dbałego i zaradnego męża, to nawet angielski książę mógłby się iść
                wypchać... a co dopiero takie barachło...
        • ansz4 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:41
          OK, może moja fantazja podsuwa mi takie demoniczne scenariuszesmile

          Oczami wyobraźni widzę jak kobieta, której mężczyzna nie jest do
          niczego potrzebny, zostawia go dla innego, potem tego innego dla
          jeszcze innego i tak w koło wojtek. Będzie mogła sobie po prostu na
          to pozwolić, skoro już się tak całkowicie uniezależnismile
        • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:47
          Ja nie słysze o takich rozwodach, raczej o wygodnym tkwieniu w
          związku zalegalizowanym ze wzgledu na układy, kontrakty gdzie zadnej
          ze stron sie nie opłaca rozpetac wojne o kase w sądze, ważą zyski i
          straty i sie im nie opłaca. Za to chetnie te osoby cechuja sie
          podwójna moralnością wchodząc w zażyłosci z kobietami, które wierza
          ze ich miłosc do owego faceta sprawi ze bedzie chciał sie dla niej
          rozwiesc i wychowywac z nią dzieci z poprzednich zwiazków nie
          wiedząc ze owy delikwent chce uwagi tej kobiety tylko i wyłacznie
          skupionej na nim - wiecznym chłopcu-jakze nieszczesliwym i jakim to
          biednym , ...no ale nie wnosze tym wpisem nic nowego o czym nie
          wiemy, wszak takie układy są stare jak świat;-/
          • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 13:03
            li_sa_li napisała:

            > Ja nie słysze o takich rozwodach, raczej o wygodnym tkwieniu w
            > związku zalegalizowanym ze wzgledu na układy, kontrakty gdzie zadnej
            > ze stron sie nie opłaca rozpetac wojne o kase w sądze, ważą zyski i
            > straty i sie im nie opłaca. Za to chetnie te osoby cechuja sie
            > podwójna moralnością wchodząc w zażyłosci z kobietami, które wierza
            > ze ich miłosc do owego faceta sprawi ze bedzie chciał sie dla niej
            > rozwiesc i wychowywac z nią dzieci z poprzednich zwiazków nie
            > wiedząc ze owy delikwent chce uwagi tej kobiety tylko i wyłacznie
            > skupionej na nim - wiecznym chłopcu-jakze nieszczesliwym i jakim to
            > biednym , ...no ale nie wnosze tym wpisem nic nowego o czym nie
            > wiemy, wszak takie układy są stare jak świat;-/
            Pisałam o takich chłopczykach-ofiarach w innym moim wątku. Poczytaj.
    • thomasseyr Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 12:57
      Mnie tam bardziej przeraża to jakie obłudne są dzisiejsze związki. Dwie osoby,
      deklarują na każdym kroku, że się kochają nad życie. A potem dla odmiany i aby
      poczuć coś nowego, idą do łóżka z kimś zupełnie innym. Przecież będąc w związku
      nie przyrzekamy sobie miłości po grób. I zawsze ten ktoś może nam się znudzić.
      To normalne. Dlatego współczuję osobom, które przekonane o tym, że ktoś je
      kocha, dowiadują się o zdradzie. Nie chce nawet myśleć jak czuję się taka osoba.
      Ja tam nigdy takiego czegoś nie popierałem. Bo albo jesteś z kimś albo wolisz
      skakać z kwiatka na kwiatek. Więc po co ranić kogoś wmawiając mu ładnie
      zapakowane kłamstwo? To jest zdecydowanie gorsze niż wyznanie, że chcemy odejść
      od danej osoby z powodu wypalenia się uczucia. Wtedy zdecydowanie mniej dotykamy
      takiego człowieka, niż gdy przez dłuższy czas deklarujemy coś czego nie ma, a
      może i nigdy nie było. Oczywiście są ludzie, którzy akceptują tzw. otwarte
      związki, aby nie wdarła się nuda. Ale wg mnie to kompletne zaprzeczenie słowa
      związek. Nikt nie każe być z jednym partnerem przez całe życie. Po co oszukiwać
      się wzajemnie? Sorry ale nie uwierzę w to, że kobieta i mężczyzna się kochają
      ale lubią też uprawiać seks z innymi aby dodać pikanterii swojemu pożyciu. Nigdy
      nie pojmę jaki jest sens takiego bycia razem. Najgorsze w tym jest to, że
      często dzieje się tak za obopólną zgodą. Bo jeśli to jest jedyna recepta na
      utrzymanie dzisiejszych związków to ja wysiadam.
      • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 13:07
        thomasseyr napisał:

        > się wzajemnie? Sorry ale nie uwierzę w to, że kobieta i mężczyzna się kochają
        > ale lubią też uprawiać seks z innymi aby dodać pikanterii swojemu pożyciu. Nigd
        > y
        > nie pojmę jaki jest sens takiego bycia razem. Najgorsze w tym jest to, że
        > często dzieje się tak za obopólną zgodą. Bo jeśli to jest jedyna recepta na
        > utrzymanie dzisiejszych związków to ja wysiadam.
        Masz oczywiście rację. Ja też nigdy nie zaakceptuję tego typu związków. Dla mnie
        jedyny dopuszczalny związek - to związek uczciwy. Poza tym taki na serio -
        należy się nawzajem traktować z szacunkiem, jasno określać czego się oczekuje od
        drugiej osoby. Osobiście należę do wymierającego gatunku osób, które nie uznają
        związków dla seksu. Bo to żadne związki - to po prostu zwyczajne popapraństwo.
    • taki_nick Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 13:10
      Samotniczko ludzie się rozwodzą bo to już jest łatwa sprawa. Kiedyś ludzie po
      rozwodzie byli jak napiętnowani i wytykani palcami więc tych rozwodów było
      mniej. Teraz nikogo to nie razi, że ktoś jest sam lub z dziećmi po rozwodzie. Ci
      co się rozwodzą mają różne powody i nie patrzą na to czy są dzieci, czy mają
      gdzie mieszkać , czy alimenty itp. Po prostu podejmują decyzję! Nie tkwią w
      jakimś bzdurnym związku tylko dlatego, że małżeństwo łączy kredyt bankowy i
      wspólnota majątkowa i nic poza tym! W moim otoczeniu też są rozwody i to różnie
      przebiegające, niektóre szybko i spokojnie, a niektóre całkiem burzliwe.
      Doceniam pary, które podczas rozwodu stawiają jednak na spokój i dobro dzieci
      jeśli je mają.
      • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 13:16
        taki_nick napisał:

        > Samotniczko ludzie się rozwodzą bo to już jest łatwa sprawa. Kiedyś ludzie po
        > rozwodzie byli jak napiętnowani i wytykani palcami więc tych rozwodów było
        > mniej. Teraz nikogo to nie razi, że ktoś jest sam lub z dziećmi po rozwodzie. C
        > i
        > co się rozwodzą mają różne powody i nie patrzą na to czy są dzieci, czy mają
        > gdzie mieszkać , czy alimenty itp. Po prostu podejmują decyzję! Nie tkwią w
        > jakimś bzdurnym związku tylko dlatego, że małżeństwo łączy kredyt bankowy i
        > wspólnota majątkowa i nic poza tym! W moim otoczeniu też są rozwody i to różnie
        > przebiegające, niektóre szybko i spokojnie, a niektóre całkiem burzliwe.
        > Doceniam pary, które podczas rozwodu stawiają jednak na spokój i dobro dzieci
        > jeśli je mają.
        Nie zapominaj, że ja też się rozwiodłam... ale nie z tak błahych pobudek jak
        własna zachcianka Zrobiłam to dla dobra dziecka i własnego. To była w 100%
        słuszna decyzja. Ale nie odeszłabym od męża, gdyby był w porządku... nigdy,
        choćbym nawet był nie wiem jak nudny. Stabilizacja życiowa to ogromny skarb w
        dzisiejszych czasach. Nie mogę się nadziwić jak można ryzykować bezpieczeństwo
        własnych dzieci dla takich durnych powodów?
        • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 14:14
          Samotniczko a dlaczego zakładasz ze to co o danych kobietach
          zasłyszałas jest pewnikiem.Skąd pewnosc ze przekaz nie z pierwszej
          reki jest prawdziwy?Wez pod uwage ze ideologie rozwodu - kogos
          innego mozna dorabiac na własny uzytek,dla własnego widzimisie.Do
          Twojego rozwodu tez inni mogli ja dorobic i wcale nie musieli uwazac
          ze Twoja decyzja była na 100% własciwa.To samo tyczy sie tych
          opisanych przez Ciebie przykładów.Te kobiety moze chciały dc sobie
          jeszcze jedną szanse na piekne zycie bo byc moze nic wiecej zrobic
          nie mogły.Oczywiscie ja tylko gdyba bo ich nie znam.Czy taka postawa
          nie jest bardziej uczciwa anizeli oszukiwanie sie ze ich małzenstwo
          jest bajką?Zwłaszcza przed innymi-co zdarza sie nagminnie.
          Ja nie potepiam takich kobiet bo tylko one wiedza przez co przeszły
          i ile.Jedno jest w tym tylko godne pozałowania ,typ kobiet które są
          jak małpy , nie puszczą jednej gałęzi zanim nie złapia drugiej i to
          w tym wszystkim jest najbardziej nieuczciwe, zreszta to sie równiez
          tyczy facetów!
          • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 14:25
            Oczywiście dopuszczam możliwość, że te małżeństwa nie były dobre. Ludzie
            potrafią się nieźle kryć. Można odejść, ale z głową! Jak taka 50-latka może się
            spodziewać, że jej związek z 20 lat młodszym facetem będzie szczęśliwy? Ona
            kupiła mu zabaweczki, zaopiekowała się nim, on wziął co dała... a potem tak
            kopnie w dupsko, że od razu parę kilogramów jej odpadnie... W drugim znanym mi
            przypadku - jak można związać się z facetem, który był karany za przestępstwo
            seksualne na nieletniej? I to w dodatku mając samej nastoletnią córkę i
            zabierając ją do takiego nowego "tatusia"? Ta historia jest mi znana, bo o tym
            gnojku-pedofilu było bardzo głośno w moich stronach... Przecież to wszystko jest
            chore!
            • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 14:38
              samotniczka30 napisała:

              > Oczywiście dopuszczam możliwość, że te małżeństwa nie były dobre.
              Ludzie
              > potrafią się nieźle kryć. Można odejść, ale z głową! Jak taka 50-
              latka może się
              > spodziewać, że jej związek z 20 lat młodszym facetem będzie
              szczęśliwy? Ona
              > kupiła mu zabaweczki, zaopiekowała się nim, on wziął co dała... a
              potem tak
              > kopnie w dupsko, że od razu parę kilogramów jej odpadnie... W
              drugim znanym mi
              > przypadku - jak można związać się z facetem, który był karany za
              przestępstwo
              > seksualne na nieletniej? I to w dodatku mając samej nastoletnią
              córkę i
              > zabierając ją do takiego nowego "tatusia"? Ta historia jest mi
              znana, bo o tym
              > gnojku-pedofilu było bardzo głośno w moich stronach... Przecież to
              wszystko jes
              > t
              > chore!


              Co do drugiego przypadku sie ustosunkuje wprzód...otórz ( oczywiscie
              to uogólnianie , nadal )ale w takim przypadku przypuszczam ze ani w
              jej pierwszym małzenstwie nie było kolorowo, a nawet bym mogła
              powiedziec ze podobnie.W takich przypadkach kobieta powiela schematy
              i wpada z deszczu pod rynne.
              Co do 50-latki...mysle ze kobieta tak naprawde niczego
              uskrzydlającego w zyciu nie przezyła z pierwszym partnerem dlatgeo
              teraz chiała sobine to odbic, wątpie ze nie zakłada scenariusza jaki
              Ty dla niej przewidziałas, ale byc moze wychodzi z załozenia ze co
              przezyje to jej i tego nikt jej nie odbierze.Oczywiscie to wszystko
              załozenia , nie znamy ich przeciez osobiscie.
              Wniosek nasuwa nie jeden ale czy to do nas nalezy ocena?
              Kazdy powinnien patrzec na siebie bo i nam nie jedno mozna zapewne
              zarzucic a i ideologie dorobic do kazdego z nas przeciez nie jest
              trudne.Człowiek jest paskudnym stworzeniem , zagladac łatwiej w gary
              innym a przeciez kazdy ma prawo do jednego-do przezycia zycia na
              swój rachunek i według swoich oczekiwan i pragnien nic nam do tego.
              • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:16
                lkazdy ma prawo do jednego-do przezycia zycia na
                > swój rachunek i według swoich oczekiwan i pragnien nic nam do tego.
                Jasne, pod warunkiem jednak, że nie krzywdzi innych... jeśli krzywdzi, to
                uważam, że należy się komuś takiemu potępienie... Może jestem surowa - ale ja
                się poświęciłam. Z wielu rzeczy w życiu musiałam zrezygnować dla dobra innych i
                nadal to robię - oczywiście jeśli poświęcenie to dla spraw dobrych i słusznych.
                A życie z obcym typem o wątpliwej reputacji nie należy na pewno do spraw
                słusznych - ta młodsza poświęciła dzieci dla obcego dupka i własnej
                przyjemności! Podobno wcale teraz o nie nie dba, zostawia je same, a z tym
                typkiem prowadza się po lokalach! Jeszcze może ta 50-latka to nic takiego - bo
                jak straci, to własną dumę i trochę kasy. Dzieciom krzywdy nie zrobi, bo one
                dorosłe. A mąż, to tam czort wie, może i nie był taki dobry jak wyglądał...
    • samotniczka30 Dostrzegłam następnego nieszczęśnika... 24.09.09, 14:15
      Siedzę i patrzę przez okno na ulicę i zobaczyłam chłopaka, którego też zostawiła
      żona... ale tego to chyba słusznie... codziennie siedzi w knajpie naprzeciwko,
      często stoi w jej drzwiach - w jednej łapie papieros, w drugiej piwsko. Chyba
      nigdzie nie pracuje, bo przyłazi około 14-tej (jak się wyśpi?). Nie wygląda
      wcale źle, całkiem z niego ładny chłopaczek, ale strasznie się zachowuje... i
      zastanawiam się dlaczego, czy był taki zanim żona go opuściła, czy też dopiero
      rozwód go załamał...
      • li_sa_li Re: Dostrzegłam następnego nieszczęśnika... 24.09.09, 14:42
        Czasem trzeba dosiegnąc dna by móc sie od niego odbić .On
        najwyrazniej nadal spada w dól.Powodów które złamały go moze byc bez
        liku...współczuc mozna ale on tego nie potrzebuje wiec nic tu po
        nasw tym gdybaniu;-(
    • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:06
      samotniczka30 napisała:

      > Ale się wyrabia na tym świecie ostatnio!!! Co chwilę słyszę o
      jakimś
      > rozwodzie... rozpadają się małżeństwa młode i stare. I to nawet tu,
      na
      > prowincji! I w dodatku ostatnio słyszę wyłącznie o przypadkach,
      kiedy to żona
      > zdradza, odchodzi do innego. Jedna pani ok. 50-tki zostawiła męża i
      poszła do
      > jakiegoś gówniarza! Kupiła mu mieszkanie i samochód! Druga - 35-
      latka, matka
      > czwórki dzieci - zabrała swojemu mężowi wszystko - łącznie z
      pieniędzmi z
      > konta - i poszła do o 10 lat młodszego gnojka! Dopiero co
      usłyszałam o
      > kolejnej takiej sytuacji - o młodych ludziach z dwójką dzieci - i
      to ona
      > odeszła do innego! Do tej pory to panowie tak postępowali. Co jest
      u licha?
      > Czy wy też słyszycie o takich przypadkach w swoim otoczeniu?
      młodszy wytrzymalszy w te... klocki a ona jeszcze Wenus Potrzebowska
      i nawet byt zapewni
      • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:09
        A ja myślę raczej, że poszła, bo ją omamił obietnicami... seks choćby nie wiem
        jak dobry jest niczym wobec reszty życia. Pewnie jej złotych gór naobiecywał...
        • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:23
          jeżeli Pani 50-letnia kupuje mieszkanie i samochód gówniarzowi to
          jeszcze ma wszystko na miejscu, nie musi chodzić po ginekologach, to ma
          rozkosz na pewno nie przy szydełkowaniu
          • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:29
            No jasne... od tej strony to pewna logika w tym jest. Ciekawe tylko co zrobi
            gówniarz jak pani się rozchoruje? Pewnie jej torby za drzwi wystawi i powie
            sp.....j do starego... Raczej szacunku pani nie powinna się po takim spodziewać...
            • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:32
              samotniczka30 napisała:

              > No jasne... od tej strony to pewna logika w tym jest. Ciekawe tylko
              co zrobi
              > gówniarz jak pani się rozchoruje? Pewnie jej torby za drzwi wystawi
              i powie
              > sp.....j do starego... Raczej szacunku pani nie powinna się po
              takim spodziewać
              > ...a może sama wezwie notariusza żeby coś nie coś podpisać
          • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:29
            Ona lat 35, mąż chyba ok. 40lat tak mnie się wydaje, a u 25latka już
            wytrysk uregulowany to robi dobrze, a i ona dla niego jest bardziej
            doświadczona
            • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:37
              Ja tylko nie mogę zrozumieć jak on może w ogóle jej dotknąć... ona wygląda jak
              ropucha! A w dodatku ostatnio zaczęła się ubierać "na nastolatkę" eksponując te
              wały tłuszczu na udach! Jak ją zobaczyłam, to mało co nie padłam ze śmiechu...
              Jedynie chyba jej pieniądze (bo to bardzo majętna pani) są w stanie pokonać jego
              odrazę do niej... może zresztą opaskę na oczy zakłada, albo głowę odwraca... nie
              wiem...
              • claire.ampres Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:44
                szokujesz mnie, Samotniczko. najpierw opowiadasz historie pt. "a słyszałam, że
                podobno...", oceniasz ludzi nie znając ich historii kompletnie, a teraz te
                niewybredne teksty o wyglądzie tych osób. słabo mi się robi, jak to czytam... uncertain
                • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 15:57
                  claire.ampres napisała:

                  > szokujesz mnie, Samotniczko. najpierw opowiadasz historie pt. "a słyszałam, że
                  > podobno...", oceniasz ludzi nie znając ich historii kompletnie, a teraz te
                  > niewybredne teksty o wyglądzie tych osób. słabo mi się robi, jak to czytam... :
                  A czemu cię to szokuje? Wygląd tej pani to jeszcze jeden argument na to, że
                  popełniła błąd - bo wiadomo dzięki temu, że nie na nią ten jej amant poleciał!
                  Zresztą ja jej nie żałuję, bo to naprawdę podła osoba... żałuje pracownikom
                  pensji a kochasiowi mieszkanko kupuje! Gdyby była dobrym człowiekiem, to bym tak
                  o niej nie napisała... I znam ją na pewno lepiej od ciebie, więc nie masz prawa
                  zarzucać mi, że nic nie wiem - to była moja bliska sąsiadka - ludzie od niej nie
                  jeden raz się skarżyli na traktowanie, na to, że nie płaci uczciwie, że każe za
                  darmo pracować po godzinach, może ta szpetota to kara boska za podłość. Nie wiem
                  po co jej bronisz... i to nie są historie typu "słyszałam, że podobno". Baba z
                  mężem się o majątek publicznie na ulicy wykłócała! Wszyscy słyszeli.

                  • claire.ampres Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:05
                    szkoda, że z tego, co napisałam zrozumiałaś tyle tylko, że jej bronię. nie
                    bronię nikogo, przecież jej nie znam. i nie napisałaś, że nic nie wiesz o niej
                    tylko że nie znasz kompletnej, czyli pełnej historii tej osoby, czy
                    którejkolwiek zresztą. bo nikt nigdy z zewnątrz tego nie wie. a tak łatwo ludzi
                    osądzać. i dowartościowywać się czyimś, choćby najbardziej podłej osoby, kosztem.
                    a szokuje mnie Twoja postawa po prostu. mnie nie obchodzi, co robi moja sąsiadka
                    i z kim się prowadza i nie komentuję niczyjej "szpetoty", bo sama bym się
                    poczuła mocno szpetna na duszy... indifferent
                    • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:11
                      claire.ampres napisała:

                      > szkoda, że z tego, co napisałam zrozumiałaś tyle tylko, że jej bronię. nie
                      > bronię nikogo, przecież jej nie znam. i nie napisałaś, że nic nie wiesz o niej
                      > tylko że nie znasz kompletnej, czyli pełnej historii tej osoby, czy
                      > którejkolwiek zresztą. bo nikt nigdy z zewnątrz tego nie wie. a tak łatwo ludzi
                      > osądzać. i dowartościowywać się czyimś, choćby najbardziej podłej osoby, koszte
                      > m.
                      > a szokuje mnie Twoja postawa po prostu. mnie nie obchodzi, co robi moja sąsiadk
                      > a
                      > i z kim się prowadza i nie komentuję niczyjej "szpetoty", bo sama bym się
                      > poczuła mocno szpetna na duszy... indifferent
                      Widzę, że ty też nie łapiesz sensu tego co piszę... więc może nie czytaj już
                      moich wypowiedzi... bo cokolwiek napiszę, to wychodzi ci, że zmyślam i
                      oczerniam. Jako, że jest to forum i nie piszę o tej osobie z imienia i nazwiska,
                      a podaję ją jedynie za przykład tego co dzieje się obecnie i co mnie dziwi, nie
                      czuję się winna. Nie możesz wiedzieć tego co ja wiem, a czego nie wiem - skąd
                      takie pomysły? Jeśli jakaś osoba znana jest powszechnie jako wredna i podła, to
                      można wnioskować z tego chyba, że rozpad związku to jej wina? Podkreślam raz
                      jeszcze nikogo tu imiennie nie oczerniam - to są moje subiektywne wrażenia i
                      przemyślenia i mam prawo napisać, czy ktoś wg mnie jest piękny i dobry, czy też
                      zły, głupi i paskudny. Ty - atakując mnie też mnie nie znasz - dlaczego więc to
                      robisz?
                      • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:20
                        samotniczko,claire.ampres ma racje .Ja tez to probowałam Ci
                        przekazac , probując skwitowac , reasumujac dana sytucaje-nie
                        zrozumiałas i dalej z tym jedziesz.Nie wiesz jakimi pobudkami dany
                        osobnik sie kieruje a nawet jesli bys wiedziała to nie do konca o
                        ile w ogole-Twoja sprawa.Nie sadzisz?
                      • claire.ampres Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:20
                        ja Cię nie atakuję i nie to jest celem mojej wypowiedzi... piszę tylko, że mnie
                        szokujesz swoją postawą. być może tamta osoba jest paskudna i okropnie się
                        prowadzi, przecież ja tego nie neguję. mi chodzi tylko o to, że dziwię się, że
                        sprawia Ci przyjemność wyśmiewanie tej - niech będzie - brzydkiej i okropnej
                        osoby. ja wolałabym się poczuć kimś z powodu jakiejś mądrości życiowej, pasji
                        czy tego typu spraw a nie dlatego, że mam lepsze geny (wygląd) czy nie puszczam
                        się na prawo czy lewo, jak ktoś tam. rozumiesz? wiem, że Ty też masz czym się
                        szczycić, nie raz tu czytałam, że jesteś aktywną pełną pasji kobietą. i to jest
                        super. po co zajmujesz się życiem kogoś, kim pogardzasz (być może słusznie)?
                        mam taką sąsiadkę, która co jakiś czas mnie łapie w windzie czy na klatce i
                        zaczyna mi opowiadać, że ten to sobie kogoś znalazł, a ta z tamtym się puszcza,
                        a potem mnie próbuje wypytać, jak ja żyję. i mnie wtedy szlag trafia i mówię
                        ostro i wprost, że mnie te historie nie obchodzą i niech każdy sobie żyje jak
                        chce. mnie nikt nie krzywdzi tym, że ktoś z kimś coś tam. mam to gdzieś. wolę
                        poczytać ciekawą książkę czy porozmawiać o czymś inspirującym z mądrym człowiekiem.
                        oczywiście mogę nie pisać do Ciebie, jeśli czujesz się obrażona moimi słowami.
                        cóż... moją intencją nie było obrażanie. naprawdę.
                        pozdrawiam i życzę pozytywnych wibracji.
                        • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:24
                          atakujecie siebie, a każda ma rację
                          • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:56
                            marek-nocny 24.09.09, 16:24 Odpowiedz
                            atakujecie siebie, a każda ma rację

                            Nikt nie atakuje nikogo.To dyskusja i kazdy ma prawo wyrazic co
                            mysli rowniez to ze z czyjąs opinia sie nie zgadza.To czy ktos sie
                            obraza czy nie jest wynikiem niedojrzałosci do prowadzenia tego typu
                            dyskusji.Przykre ale prawdziwe.
                        • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 25.09.09, 08:58
                          claire.ampres napisała:

                          > cóż... moją intencją nie było obrażanie. naprawdę.
                          > pozdrawiam i życzę pozytywnych wibracji.

                          No i zarobiłam sobie na miano plociucha... a jestem naprawdę ostatnią na świecie
                          osobą, która chciałaby ludzi wypytywać o ich życie i związki... słowo honoru!
                          Nigdy mnie nie obchodziło co inni robią - jeden jest tylko wyjątek - nie umiem
                          obojętnie patrzeć na cudzą krzywdę... wtedy potrafię się wtrącić...
                          A tutaj chodziło mi o zobrazowanie tego, że ta pani nie jest sama w sobie w
                          żaden sposób atrakcyjna, że porzuciła męża, bo omamił ją jakiś gnojek i że on na
                          pewno jak tylko wydusi z niej co się da, to ją rzuci... i ona zostanie sama.
                          Tyle, że mi nie będzie jej żal, bo to naprawdę osoba bardzo nieprzyjemna, taka
                          zarozumiała i traktująca każdego z góry... a jej mąż to przemiły człowiek, taki
                          co każdemu by pomógł, nikim nie wzgardzi, nie potraktuje jak coś gorszego... i
                          ona go zostawiła... zrozumcie o co mi chodzi... to są ludzie dla mnie obojętni -
                          żadnych wspólnych spraw z nimi nie mam. I nie naśmiewam się z niej - choć inni
                          to robią. Raczej ogarnia mnie politowanie... Tysiąc razy słyszałam jak ludzie z
                          niej kpią, widziałam jak jej pracownicy małpują jej ruchy i wymowę kiedy ona nie
                          widzi... i to jest raczej żałosne... bo ona chyba nie zdaje sobie z tego sprawy.
                          Może wczoraj źle to ujęłam. Może byłam nieco rozkojarzona i użyłam niewłaściwych
                          słów... jeśli tak, to sorry.
              • marek-nocny Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 16:18
                samotniczka30 napisała:

                > Ja tylko nie mogę zrozumieć jak on może w ogóle jej dotknąć... ona
                wygląda jak
                > ropucha! A w dodatku ostatnio zaczęła się ubierać "na nastolatkę"
                eksponując te
                > wały tłuszczu na udach! Jak ją zobaczyłam, to mało co nie padłam ze
                śmiechu...
                > Jedynie chyba jej pieniądze (bo to bardzo majętna pani) są w stanie
                pokonać jeg
                > o
                > odrazę do niej... może zresztą opaskę na oczy zakłada, albo głowę
                odwraca... ni
                > e
                > wiem...Na serwisach randkowych wystarczy poszukać jak 50-tki
                wydekoltowane a z pod spódnicy majtki wygladają
                • vidmo76 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:03
                  Oczy wywaliłem, dech mi zaparło !!
                  Samo krytyka kobiet!!
                  Myślałem że nie dożyję tak pięknej chwili, ale jednak !!! big_grin
                  Teraz już mogę zacząć spokojnie umierać, przeświadczony o tym że same panie stwierdziły, że nie są takie wspaniałe!

                  Och dzięki Ci boże, za tą cudowną chwilę hehehehe !!!
                  • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:05
                    vidmo76 napisał:

                    > Oczy wywaliłem, dech mi zaparło !!
                    > Samo krytyka kobiet!!
                    > Myślałem że nie dożyję tak pięknej chwili, ale jednak !!! big_grin
                    > Teraz już mogę zacząć spokojnie umierać, przeświadczony o tym że
                    same panie stw
                    > ierdziły, że nie są takie wspaniałe!
                    >
                    > Och dzięki Ci boże, za tą cudowną chwilę hehehehe !!!

                    A najedzony jestes? Napojony?Wiesz, zeby nie było ze kleszcz Marysi
                    lepiej skonczył nizli Ty ;pppwink)))
                • tetika Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:22
                  A ja Wam powiem czego najbardziej ludziom zazdroszcze.
                  W poprzedniej pracy czesto widzialam taki obrazek.
                  Stara babulenka tak po osiemdziesiatce , malenka , trzesaca sie z nia dziadeczek czule obejmujacy za lokiec , pilnujacy jej jak kwoka, czule czasem na siebie spogladajacy.
                  Pewnie mieli tak okolo 60 lat stazu malzenskiego.
                  I tej wspolnoty na starosc bardzo im zazdroscilam. Tamten swiat w ktorym oni byli mlodzi byl ciezki ale bieda hartuje i wzmacnia.
                  Nasze spoleczenstwo jest bogatsze a co za tym idzie bardziej rozwiazle i "wolne" ( nie wiem teraz jak to inaczej okreslic).
                  Coraz czesciej widac brak posznowania podstawowych wartosci takich jak honor, przyjazn,rodzina.
                  Dla mnie ( tez niestety rozwodki) podstawowa wartoscia zwiazku nie jest milosc , ale przyjazn. Milosc a raczej zauroczenie z czasem wygasa , ale kiedy dwoje ludzi sie LUBI I SZANUJE wtedy rodzi sie milosc spokojna oddana i wierna.Kiedy juz sie lubimy na tyle ze zaczynamy kochac wady partnera to znak ze nasz zwiazek jest stabilny i nie nalezy sie obawiac zagrozen zewnetrznych. Ale znakomita wiekszosc z nas nie potrafi dotrwac do tego momentu i stworzyc takiego zwiazku i rodziny. Wszystko traktujemy plytko i po lebkach a skutki sa niestety oplakane.
                  • li_sa_li Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:29
                    Tetiko, wspaniale to ujełaśsmile***
                  • claire.ampres Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:32
                    fajne, mądre słowa smile
                    • vidmo76 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 24.09.09, 17:52
                      forum.gazeta.pl/forum/w,12359,96027044,96027044,Zaklad_karny_o_zaostrzonym_rygorze_.html
                      Tylko uprzedzam napisałem to, z pewna dozą dobrego humoru, i tekstu tego niem
                      potrzeby traktować zbyt poważnie.
                      • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 25.09.09, 09:33
                        Fajny tekst napisałeś. Jest w nim sporo prawdy... kobiety mają bardzo często
                        mocno roszczeniowe postawy... ale z drugiej strony czego się spodziewać, skoro
                        taki facet na początku obsypuje prezentami, rozpieszcza, mówi "moja żona za 2
                        tysiaki nie będzie się nikomu kłaniać" (autentyczne!) i odradza jej podjęcie
                        pracy uzależniając ją całkowicie od siebie. Ona ma rozbudzone apetyty, żąda
                        coraz więcej i więcej... i zmienia się z ukochanej kobietki w pazerną bestię...
                        Większość kobiet jaki i mężczyzn nie jest w stanie przyjrzeć się samym sobie
                        obiektywnie i zapytać siebie "co ja do cholery wyprawiam?" Ludzie w ogóle są
                        pazerni...
                        Ja umiałabym docenić porządnego faceta, bo mi się trafił wyjątkowy typek...
                        taki, w którego istnienie nigdy bym nie uwierzyła, gdyby mi ktoś opowiadał...
                        Ale cóż... mój pech. Mimo wszystko jednak nie dokuczyłam mu wcale - rozwód
                        przebiegł kulturalnie (choć on na rozprawie zjawił się zawiany i plątał się w
                        zeznaniach, aż sędzina miała ubaw), dziecka przed nim nie chowam, widuje córkę
                        jak często zechce, rozmawiam z nim kulturalnie, jak przychodzi to częstuję
                        kawą... pozwalam mu zabierać dziecko na spacery, do niego, do tamtych
                        dziadków... Gdybym z nim była na pewno by mnie nie szanował, teraz musi.
                  • samotniczka30 Re: Ludzie rozwodzą się na potęgę... 25.09.09, 09:20
                    Tetika - Ty masz 100% rację! Przyjaźń w małżeństwie to skarb. Wzajemne
                    zrozumienie, umiejętność spędzania razem czasu, szczera sympatia, no i brak
                    kłamstw! Takiego związku to i ja bym chciała. Niestety o to coraz trudniej.
                    Ludzie strasznie kłamią. Jak ta para, o której pisałam wcześniej - wydawać się
                    mogło, że są nierozłączni. Wszędzie chodzili razem - trzymając się za rączki,
                    pod rączki... Wszyscy wokół myśleli, że to małżeństwo to ideał. A tu małżonce
                    ideał się znudził... potrzebowała problemów, zmartwień, mocnych wrażeń... i
                    poszła w diabły! Teraz nawet staruszkowie potrafią się rozjeść... słyszałam od
                    znajomej o starszych mocno ludziach, którzy tak zrobili. Ona ok. 70-tki, on
                    80-latek, który nie mógł znieść faktu, że żona jest młodsza i był zazdrosny o
                    jej wiek... idiotyzm, nie?
Pełna wersja