sensi_spring
25.10.09, 09:06
Czas po poważnych rozważaniach pouśmiechać się z rana

Jeśli ktoś
zna, to sobie odświeży pamięć, a jeśli nie zna, to ma szansę
poznać
Masz wiadomość
Pewna para w średnim wieku z północnej części USA ,zatęskniła w
środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół ,na
Florydę i mieszkać w hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat
wcześniej.Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po
zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i
postanowił wysłać maila do żony.Niestety omylił się o jedną literę.
Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która
wróciła właśnie do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić ,czy w
poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i
przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i
przeczytał na ekranie:
Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem,że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają
tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie
zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na twoje przybycie
jutro. Cieszę się na spotkanie.Mam nadzieję, że twoja podróż będzie
równie bezproblemowa ,jak moja.
PS:Tu na dole jest naprawdę gorąco
Modlitwa:
Pewnego wieczora ojciec słyszy modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię, tatusia i babcię. Do widzenia,
dziadziu.
Uznaje, że to dziwne, ale nie zwraca na to szczególnej uwagi.
Następnego dnia dziadek umiera. Jakiś miesiąc później ojciec
ponownie słyszy dziwną modlitwę synka:
- Boże, pobłogosław mamusię i tatusia. Do widzenia, babciu.
Następnego dnia babcia umiera. Ojciec jest nie na żarty
przestraszony. Jakieś dwa tygodnie później słyszy pod drzwiami syna:
- Boże, pobłogosław mamę. Do widzenia, tatusiu.
Ojciec - prawie w stanie przedzawałowym. Następnego dnia idzie do
roboty wcześniej, żeby uniknąć ruchu ulicznego. Cały czas jest
jednak spięty, rozbity, rozkojarzony, spodziewa się najgorszego. Po
pracy idzie wzmocnić się do pubu. Do domu dociera koło północy. Od
progu przeprasza żonę:
- Kochanie, miałem dzisiaj fatalny dzień...
- Miałeś zły dzień? Miałeś zły dzień? Ty?! A co ja mam powiedzieć?
Listonosz miał zawał na progu naszych drzwi!
Ekologia:
Wieloryb mówi do żony:
- Ekolodzy z całego świata zastanawiaja się, jak nie doprowadzić
naszego gatunku do wyginięcia, powstają fundacje zbierające
pieniądze na nas, a ty mówisz, że cię głowa boli?
Znowu razem:
Szaleje pożar. Małżeństwo wybiega z płonącego budynku. Żona mówi do
męża:
- Wiesz, Zdzisiek, po raz pierwszy od 15 lat wychodzimy gdzieś
razem...
"...every day for us something new...open mind for a different
view...and nothing else matters..."