zasada atrakcyjności 1

27.10.09, 18:54
Sprawa odnosi się do wątku:
forum.gazeta.pl/forum/w,16314,102080374,102165116,Re_Powinnam_sie_teraz_czuc_jak_idiotka_Spalilam.html

Zasada 1
Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopiu, w jakim on czuje, że nie
ma jej na sto procent w garści

Co ty na to Fuks? wink
    • elokwentna_marysia Re: zasada atrakcyjności 1 27.10.09, 19:04
      dobrze, że doczytałam do końca, bo bym głos zabrała w sprawie niepytana wink
      • tuuletaria Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 18:42
        Ależ marysiu, pisz pisz nawet nie pytana w sprawie wink)) Cekawa
        jestem Waszych opinii
        • elokwentna_marysia Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 19:40
          wiem, wiem smile)
          opinie to ja mogę sąsiadowi wystawić, dudni mi jak nie wiem za ścianą.
    • fuks0 Re: zasada atrakcyjności 1 27.10.09, 21:35
      To ja tak może w punktach... :

      1. To zależy którego mężczyznę.
      2. Co dokładnie rozumiesz poprzez : "nie ma jej na sto procent w
      garści" - to tak, żeby nie było ewentualnych nieporozumień
      dotyczących innego pojmowania pewnych zwrotów smile
      3. intrygować w znaczeniu: interesować się kimś na polu hmmmm...
      towarzyskim? Interesowanie się relacją czysto fizyczna, czy też
      poważniejszym związkiem?

      W każdym razie, przy założeniu, że ten "jej" poziom zainteresowania
      jest bliski zeru (tj. nie wykazuje żadnego zainteresowania danym
      mężczyzną), to jeżeli facet ów nie jest ani typem kompletnego
      desperata, ani typem "zaliczacza", który podnosi sobie samoocenę
      owym "zaliczaniem" (tak samo jak część mężczyzn i kobiet podnosi
      sobie samoocenę flirtowaniem), to sobie da z nią najprawdopodobniej
      po prostu spokój (w każdym razie ja bym sobie dał smile).
      • tuuletaria Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 18:56
        "Nie ma jej na sto procent w garści" rozumiem, że chodzi, o to, aby
        szczególnie na początku znajomości nie dawać do zrozumienia, że jest
        się w stanie stanąć dla nowo poznanego faceta na głowie, bo pomyśli,
        że jest się desperatką i albo się wycofa, albo będzie chciał
        sprawdzić co jeszcze taka zdesperowana kobieta gotowa będzie zrobić.
        Chodzi o to, aby nie być nadgorliwym, aby facet wiedział, że
        wprawdzie dziewczyna bardzo dobrze czuje się w jego towarzystwie,
        ale równie dobrze czuje się w swoim własnym towarzystwie wink, bo
        życie ma interesujące i nie szuka pierwszego lepszego faceta. Chodzi
        o to by facet odczuwał, że oprócz wyraźnego zainteresowania jego
        osobą, kobieta ma również inne zainteresowania wink i raz jest do jego
        dyspozycji a raz nie. Oczywiście może się czasami dostosować, ale
        nie rzuci wszystkiego by biec na spotkanie. Dziewczyna, która
        podporządkowuje wszystkie swoje plany pod faceta szybko się nudzi,
        bo facet wie właśnie, że "ma ją w garści". Chodzi więc o to by
        zachować proporcje pomiędzy swoim dotychczasowym życiem i poznaną
        osobą.
        A co do intrygowania to chyba nie ma znaczenia na jakim polu...
        nawet jeżeli tylko czysto fizycznym to chyba chodzi o to samo - nic
        na siłę i nic za szybko.
        To takie moje zdanie, ale chętnie poznam inne.
        • fuks0 Re: zasada atrakcyjności 1 29.10.09, 22:32
          To o czym piszesz, to wydaje mi się, że powinno mieć miejsce przez
          cały czas, a nie tylko w fazie wstępnej i to z obydwu stron. Jeżeli
          ktoś przybiera funkcję służącego będącego na każde zawołanie drugiej
          osoby, to traci szacunek w oczach tejże osoby - służący nigdy po
          prostu nadmiernym szacunkiem się nie cieszyli.

          Co do drugiej części... to wzrost bądź spadek zainteresowania pod
          względem czysto fizycznym ma się różnie u różnych typów mężczyzn.

          • tuuletaria Re: zasada atrakcyjności 1 30.10.09, 09:46
            fuks niemożliwe, a jednak się w czymś zgadzamy, a ja już "ciężkie
            działa" zaczęłam wyciągac wink No trudno, innym razem wink
    • ferero Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 16:58
      niektórzy faceci, ale myślę że nie z tego forum to nawet siebie nie maja w 100%
      w garsci, najwyżej skokowo w 40%, ale tylko w szybkim truchcie
    • gretaharbol Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 18:26
      tuuletaria napisała:

      > Sprawa odnosi się do wątku:
      > forum.gazeta.pl/forum/w,16314,102080374,102165116,Re_Powinnam_sie_teraz_czuc_jak_idiotka_Spalilam.html
      >
      > Zasada 1
      > Kobieta intryguje mężczyznę w takim stopiu, w jakim on czuje, że nie
      > ma jej na sto procent w garści
      >
      > Co ty na to Fuks? wink

      Z wieloletniego doświadczenia wynika że najlepszym sposobem zniechęcania
      mężczyzn do siebie jest kilka punktów : przestraszyć go (90 % to tchórze ),
      narzucać się mu i wymagać ( znakomicie zniechęca ) i pokazac się z jak najmniej
      atrakcyjnej strony ( dobrze robią wałki na włosach i widoczne totalne zmęczenie
      i zaniedbanie ) bankowo umknie w podskokach ( to taka rada dla tych co chcą coś
      spalić celowo ) smile)
      • gyubal_wahazar Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 19:17
        > przestraszyć go (90 % to tchórze )

        Czym :
        a) stanem uzębienia
        b) starszym bratem
        c) rachunkiem od kosmetyczki
        d) kombinacją ww
        e) czymś innym (czym ?)
        • gretaharbol Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 19:25
          gyubal_wahazar napisał:

          > > przestraszyć go (90 % to tchórze )
          >
          > Czym :
          > a) stanem uzębienia
          > b) starszym bratem
          > c) rachunkiem od kosmetyczki
          > d) kombinacją ww
          > e) czymś innym (czym ?)

          po cóż takie wymyślności, większość się własnego cienia boi, najodważniejsi są w
          walce ( jako bezmózgie mięso armatnie ) bo to takie męskie ach, tak walczyć i
          polec na polu chwały...

          .........
          w oczach ciemno w gaciach żółto
          • gyubal_wahazar Re: zasada atrakcyjności 1 28.10.09, 19:36
            Tak myslałem. Logika rozmyta i parę ogólników bez pokrycia. I żeby nie było, że
            jestem szowinistą, to z Twoimi pozostałymi punktami się zgadzam
Pełna wersja