swissvoice
08.11.09, 16:45
Przykładzik: w klubie poznają się on i ona. On jest mało wygadany (ponieważ
ponoć jego praca polega na ciągłym operowaniu głosem), ale utrzymuje kontakt.
Ona jest bardziej otwarta, zagaduje, jest kokieteryjna. Oboje uśmiechają się
do siebie, patrzą w oczy (nie okrutnie czule, bo na to za wcześnie, ale tak z
sympatią). Ona nawet się śmieje, że mogą pomilczeć na wspólny temat;P On się
tłumaczy, że zwykle taki nie jest, ona się nie gniewa, mówi, że jej to nie
przeszkadza, bo i tak jest sympatycznie i jakoś tak "po ludzku". Kiedy się
żegnają on mówi: do zobaczenia następnym razem, ona: chyba się już nie
zobaczymy (wnioskując to z faktu, że nie wymienili się przecież numerami
telefonów), on w odpowiedzi: ja myślę, że tak.
To tak po krótce

A teraz słucham brutalnej prawdy w Waszej opinii;P
Ps. Acha, trza napomknąć, że kolega ów jegomościa wziął nr telefonu od ów
jejmości (bardziej domyślny i obeznany kolega