Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejscu?

29.11.09, 20:38
witam, jestem w przysłowiowej kropce, czyli szczęśliwa i
nieszczęśliwa zarazem... Poznałam faceta, znamy się stosunkowo
krótko, na początku mnie irytował, ale po wspólnej imprezie zaczęło
ikrzyć... wręcz płonąć... (seksu nie było, żeby nie było, że jestem
łatwa- my tylko mocno odziałujemy na siebie). Znajomi
mówią: "pomiędzy wami to jest specyficzny rodzaj chemii", "jego coś
do ciebie ciągnie"... właśnie ciągnie, bo przychodzi do mnie
regularnie, widujemy się, rozmawiamy, przytulamy... Inicjatywa jest
częściej jego, ostatnio miał jechać do domu, ale został dla mnie i
siedzieliśmy u mnie cały wieczór. Dobrze nam razem, przy nim czuję,
że żyję... powiedział, ze mam u niego wsparcie... tylko feler jest
taki, że kiedyś wielka miłość zdradziła go z kolegą i nadal z nim
jest i od tamtej pory mówi o sobie, że jest zimny i niewylewny, bo
nie warto... a o czymś innym świadczy to jak mnie dotyka i w jaki
sposób się do mnie odnosi... oszukała go i teraz chce być chyba
ostrożny, bo pomimo tego wszystkiego twierdzi, że NIE CHCE MIEĆ
DZIEWCZYNY, ALE CHCE MNIE BLIŻEJ POZNAĆ... I SPRAWA STOI NA TYM, ŻE
BĘDZIE PRZYCHODZIŁ DO MNIE... ale związku nie chce, popimo, że mnie
podrywa... dać temu czas? zaryzykować? mam wrażenie, że to jak mówi
o sobie drań, egoista, egocentryk, nieczuły, niewylewny to tylko
pancerz ochronny przed kolejnym zranieniem... bo prawdziwy drań po
prostu bierze i nikogo nie uprzedza, że nim jest... (chyba)
    • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:46
      klasyczny dylemat jak widać z twojej i Jego strony
    • vidmo76 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:46
      Tyle jego, że se pogada. wink
      Natura i tak z nim zrobi, to co uzna za stosowne.
      A natura o zdanie nie pyta, nie dyskutuje, nie rozważa.
    • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:49
      Natura naturą ale my także mamy na swoje zycie duży wpływ
      • kontik_71 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:50
        Jestes tego absolutnie pewny??
        • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:56
          pewny absolutnie mogę być tylko jednogo - że każdy kiedyś dostanie
          łopata po d.... od grabarza

          na wszystko wpływu nie mamy ale na dużą większość
          • kontik_71 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:01
            Obawiam sie, ze mamy wplyw na mniej niz nam sie wydaje.. I z pewnoscia
            nie jest to wiekszosc..
            • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:14
              rozumiem że toeria małego trybiku w wielkiej maszynie, ktory nie ma
              prawa do własnej, autonomicznej egzystencji, - pewnie coś w tym jest
              • kontik_71 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:18
                Nie, po prostu nasz mozg ma nas za idiotow i podaje nam tylko te
                informacje, ktore uzna za stosowne.. a reszte robi sam, bez naszego
                udzialu..
                • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:21
                  toś w tym jest - w końcu uzywamy tylko kilku procent "naszego" -
                  jak to określiły dzieci - "kupy klusek polanych sosem" mózgu

                  smile
      • blue_phoebee Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:52
        chciłabym dać się poznać... bo uważam, że mam mu wiele do
        zaoferowania, ponad to dla mnie życie na facecie się nie kończy, mam
        też swoje sprawy, które chciałabym mu pokazać... tylko czy on się
        kiedyś otworzy?sad
        • 7stefan7 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:57
          pytanie czy stworzycie równorzedny związek czy też jedno drugiemu
          będzie opiekunem/matkę/etc.
      • tetika Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:53
        Znam to z autopsji.Najpierw wspolczulam potem pocieszalam a teraz to juz zaluje sama siebie bo szans na wspolne zycie zadnych a od 12 lat przychodzi.Taki scenariusz tez ci moze zafundowac , wiec przemysl wszystko dokladnie zebys nie wsciekala sie jak ja.
        • blue_phoebee Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 20:55
          w tym wypadku 12 lat jest nierealne, bo kiedyś każde pójdzie w swoją
          stronę (czytaj miasto, z którego pochodziwink
    • z_oddali Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:09
      Moim zdaniem, wszystko, albo nic. A na to, co się stanie i tak nie mamy wpływu...
    • claire.ampres Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:20
      jeśli z góry wie, że nie chce się wiązać, to niech nie zawraca Ci tyłka... chyba
      że o za przeproszeniem tyłek wyłącznie chodzi...
    • olamari Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 21:43
      Miałam podobne doświadczenia. Ten koszmar mam już na szczęście za
      sobą, trwał kilka lat i bardzo trudno było odzyskać radość życia.
      Twoje wątpliwości są podobne do moich, ja dałam szansę i czekałam,
      starałam się zrozumieć, być obok. Wszystko na nic.
    • aleksandra_g_0 Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 29.11.09, 23:52
      Nie.
    • sensi_spring Re: Dalibyście szansę temu facetowi na moim miejs 30.11.09, 00:23

      Niestety, nie warto. Postawa tego mężczyzny to taka zasłona
      dymna...nie chce się angażować do końca, nie chce związku, nie chce
      zwyczajnie zobowiązań, które Ty mogłabyś odebrać jako wiążące...ale
      wszystko co robi, jak się zachowuje daje namiastkę takich zobowiązań
      (związku)...Tak jest mu najzwyczajniej w świecie wygodnie...nie masz
      możliwości skargi na nic, bo usłyszysz, że przecież wiedziałaś o Nim
      wszystko i wiedziałaś na co się decydujesz...A prawda jest taka, że
      gdy spotka dziewczynę, w której zakocha się w 3 minuty...nie będzie
      pamiętał o dawnej zdradzie, o rozczarowaniu i strachu..będzie gotowy
      postawić wszystko na jedną kartę...gdy to będzie miłość.
      Oczywiście, możesz uznać, że my, pisząc tutaj, nie jesteśmy
      bezpośrednio zaangażowani..decyzja będzie należała do Ciebie, ale
      czasem warto zakończyć coś, żeby móc o tym szybciej zapomnieć..niż
      trwać tak naprawdę w niewiadomej przez lata..a potem tego żałować..

      "...every day for us something new...open mind for a different
      view...and nothing else matters..."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja