Kiedy rano wstaniecie...

04.12.09, 23:57

...tutaj oprócz kawy i porannego tosta...a zamiast ponurych
wiadomości radiowo-telewizyjnych...będą czekały na Was źródła
porannego uśmiechusmile Oto i one:

- Cześć, zapoznamy się? Jestem Wiesiek.
- Paulina.
- Powiedz coś o sobie.
- Stówka za godzinę.


Dwie dziewczyny stoja przed kinem. Jedna mowi:
- Nie wpuszcza nas na ten film od 18 lat.
- Nie szkodzi, i tak bym nie poszla - nie mam z kim zostawic
dziecka.



Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do
rana. Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek
czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z
lóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu
dziecinstwo, a on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni.
Wczołgał się do kuchni i widzi jak jego żona przygotowuje te
ciasteczka, o których teraz marzył.Ostatnimi siłami siegnął po
jedno...
... i w tym momencie żona zdzielila go ścierką mówiąc: - Zostaw
k...,to na stypę!!!


Pewien facet miał 50-centymetrowy interes. Stwierdził że z tak dużym
nie będzie chciała go żadna dziewczyna, więc musiał się z tym
uporać. Poszedł to czarownicy, a ta powiedziała mu że ma iść do
lasu, tam na środku lasu będzie kamień i na nim będzie siedziała
żaba. Miał zadać jej takie pytanie, na które żabka odpowie "nie" i
wtedy interes skróci się o 10 cm. Poszedł więc i pyta żabkę:
- Żabko, dasz mi buzi?
Żabka na to:
- Nie!
Ubyło 10 cm. Facet już wraca, ale stwierdził, że 40 cm to jeszcze za
dużo, więc znów pyta:
- Żabko, dasz mi buzi?
- Nie!
Teraz facet wraca z 30 cm. Pomyślał jednak, że 20 cm w zupełności
wystarczy. Idzie więc jeszcze raz i pyta:
- Żabko, dasz mi buzi?
A żabka na to:
- Nie, nie i jeszcze raz nie!

Siedzi facet w samolocie i wymiotuje do torebki. Widzacy to
pasazerowie wesolo komentuja sytuacje:
- Jeszcze, jeszcze!!!
Facetowi juz przelewa sie z woreczka, widzi to stewardesa i idzie po
nastepny... Gdy wraca, widzi ze facet ma pusta torebke, a wszyscy
pasazerowie wymiotuja.
- Przelewalo sie, to upiłem



II Wojna Światowa. Rosyjskie sołdaty bezczeszczą niemiecki cmentarz.
Skaczą sobie po nagrobkach czytając przy okazji kto tam leży:
- Albert Hess
- Bruno Schwarz
- Herman Guttman
- Edward von Klinkerhoffen
- Achtung Minen ................


"...every day for us something new...open mind for a different
view...and nothing else matters..."
    • fallen86 Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 00:06
      Dobre big_grin
      • sensi_spring Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:30

        "Dobre big_grin"
        I to jedno słowo usprawiedliwiło Cię z faktu zajrzenia tu przed
        świtembig_grin

        "...every day for us something new...open mind for a different
        view...and nothing else matters..."
    • daro37 Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 00:08
      Co prawda przeczytałem to wieczorem, bo jak wstaje rano to wszyscy normalni jeszcze śpią, ale zajebiste masz kawały, naprawdę. Jeszce nie widziałem kobitki zapodającej tak fajne, delikatne hardcory.
      • sensi_spring Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:31

        "Jeszce nie widziałem kobitki zapodającej tak fajne, delikatne
        hardcory."

        Bo ja taka hardcorowo łagodna Sensibig_grin


        "...every day for us something new...open mind for a different
        view...and nothing else matters..."
    • timiy2 Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 00:17
      Nad rzeka, obok farmy siedzi krowa i pali trawke. Podplywa do niej bóbr,
      wychodzi na brzeg i pyta:
      - Te, krowa, co robisz?
      - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
      - Daj troche, jeszcze nigdy nie kurzylem..
      - Jasne! Ciagnij macha bracie!
      Bóbr wciagnal dym i od razu go wypuscil. Na to krowa:
      - Stary, nie taaak! Patrz: ciagniesz macha i trzymasz go w plucach dluzsza
      chwile. Zreszta - wiesz co? W tym czasie jak wciagniesz, przeplyn sie kawalek
      pod woda w dól rzeki, wróc tu i wtedy wypusc powietrze. I mówie ci bedzie OK.
      Jak uradzili tak zrobili. Bóbr sie zaciagnal, plynie pod woda, ale juz po kilku
      chwilach zrobilo mu sie happy. Wyszedl na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnal
      sie na trawe i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
      - Te bóbr, co robisz?
      - Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie troszke...
      - Daj troche stuffu, ja tez chce.
      - Podplyn na drugi brzeg do krowy. Ona ci da.
      Hipopotam podplynal w góre rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywalila galy i
      krzyczy:
      - Bóbr, k..wa, WYPUSC POWIETRZE!

      Nad rzeka siedzi krowa i pali trawkę. Zadowolona, klimat i te sprawy.
      Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
      - Te, krowa, co robisz?
      - Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
      - Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
      - Jasne! Ciągnij macha bracie i poczuj się cool!
      Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
      - Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższa
      chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek
      pod woda w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
      Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku
      chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął
      się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
      - Te bóbr, co robisz?
      - Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie trochę...
      - Daj trochę stuffu, ja też chcę...
      - Podpłyń na przeciwko do krowy. Ona ci da.
      Hipopotam wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy:
      - Bóbr, k****, WYPUŚĆ POWIETRZE !!!
      • raggnarok Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 00:22
        Całkiem świetne, tylko szkoda, że nie rano. ;D
        • raggnarok Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 02:11
          Już bardziej rano niż wcześniej. suspicious
          • timiy2 Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 02:43
            a może jednak wcześniej... uncertain
          • sensi_spring Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:33

            Już takwink

            "...every day for us something new...open mind for a different
            view...and nothing else matters..."
      • sensi_spring Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:32

        Zacytuję Fallena..."dobre" big_grin

        "...every day for us something new...open mind for a different
        view...and nothing else matters..."
    • elokwentna_marysia Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 07:03
      doskonała niespodzianka! smile)))))))))))))))
      • sensi_spring Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:34

        Zsługująca na wiadro kawy?big_grin

        "...every day for us something new...open mind for a different
        view...and nothing else matters..."
        • elokwentna_marysia Re: Kiedy rano wstaniecie... 05.12.09, 08:38
          no baa!
          i na cebrzyk tostów! wink)
    • sensi_spring dodatek poranny:) 05.12.09, 09:34


      Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety
      mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca.
      Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek
      wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie
      specjalisty. Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku
      zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach
      dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
      - Dzień dobry, madame, ja jestem...
      - Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do
      środka.
      - Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani,
      specjalizuje się w dzieciach...
      - Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i
      po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
      - No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się
      zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w
      kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na
      kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonale
      efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się
      wyluzować...
      - Dywan w salonie... - Myśli kobieta. - Nic dziwnego, że mnie i
      Harryemu nic nie wychodziło...
      - Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. -
      kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji,
      jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych katów, wówczas jestem
      pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...
      Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija
      dalej:
      - Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas
      roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę
      i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi
      wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
      Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
      - Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
      Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
      współpracy...
      - Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
      - Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do
      parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich
      stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie
      tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały
      czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się
      skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić
      ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi
      obgryzać sprzęt...
      - Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan
      powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
      - Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
      stal... No cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się
      zabierać do roboty.
      - STATYW ?
      - No a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby
      ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera,
      ZEMDLALA!!!!



      "...every day for us something new...open mind for a different
      view...and nothing else matters..."
    • elokwentna_marysia uaktualnienie potrzebne... 05.12.09, 16:12
      zestaw dowcipów anegdot dla tych, co popołudniu wejdą smile)
    • sensi_spring dodatek wieczorny;) 05.12.09, 17:40

      Spotyka się dwóch facetów:
      - Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły
      się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
      - No, ale tym razem to był uraz czaszki.
      - Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów.

      Kowalska opowiada córce ze wzruszeniem:
      - Twój ojciec kochał klęczeć u mych stóp!
      - Co? Ja?! W życiu! Słychać z kuchni.
      - Nie wtrącaj się - odkrzykuje żona - chyba wyraźnie mówię: JEJ
      ojciec!


      Parka wprowadza się do małego Motelu. On około 50-tki. Pan z
      brzuszkiem. Widać że nadziany. Złoty Rolex. Mercedes SLK. Ona - na
      oko 20 letnia blondynka...
      Recepcjonista pyta:
      - Zanieść Państwu bagaże?
      - Nie... poradzimy sobie...
      - A żona na pewno nic nie potrzebuje?
      - A dobrze, że mi Pan przypomniał! Macie pocztówki?



      "...every day for us something new...open mind for a different
      view...and nothing else matters..."
      • elokwentna_marysia Re: dodatek wieczorny;) 05.12.09, 17:54
        hahahaha dobre! natknęłaś mnie na rozważania o poligamii! smile)
    • sensi_spring W sieci instrukcji:)) 09.12.09, 01:10

      Pudding firmy Marks & Spencer: "Produkt będzie gorący po
      podgrzaniu."

      "Wytrysk następuje po kilkakrotnym przesunięciu dzwignią 22, a ilość
      wyrzucanego płynu zależy od szybkości ruchów". To instrukcja obsługi
      zraszacza !

      Na deserze Tiramisu, na spodzie pudełka: "Nie odwracać do góry
      dnem."

      Na pudełku zupy Dial: "Sposób użycia: jak zwykłą zupę."

      Na suszarce do włosów firmy Sears: "Nie używać podczas snu."

      Na szwedzkiej pile mechanicznej: "Nie zatrzymywać łańcucha za pomocą
      rąk bądź genitaliów."

      Na woreczku Fritos: "Możesz być zwycięzcą! Udział w konkursie nie
      wymaga zakupu. Szczegóły wewnątrz."
    • sensi_spring Dla wielbicieli stomatologii;)) 09.12.09, 18:57
      "Perełki" z życia wziętesmile)


      - Ile kosztuje ekstrakcja zęba?
      - 50 PLN.
      - 50 PLN za kilka minut pracy?!
      - Mogę wyrywać powoli jeśli pan chce.

      Dwie doświadczone kobiety rozmawiają o sprawach sercowych:
      - Czy spotkałaś już mężczyznę, na którego widok drgnęło ci serce i
      odezwały się wszystkie zmysły? Czy miałaś do czynienia z brutalem,
      na którego widok zadrżały ci wszystkie nerwy? Człowieka, którego się
      obawiałaś, a jednak musiałaś być posłuszna jego woli i musiałaś udać
      się do niego?
      - Owszem. Spotkałam takiego człowieka.
      - Kto to był?
      - Mój dentysta.

      - Panie doktorze, bolą mnie zęby, które mi Pan wstawił!
      - A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe!

      - Proszę otworzyć szeroko buzię - poprosił dentysta,
      - Dobrze, właśnie tak! Ma Pan ogromny ubytek w zębie trzonowym -
      ogromny ubytek w zębie trzonowym.
      - To bardzo źle! - opowiedział pacjent. - Ale i tak boję się bez
      powtarzania Pana doktora.
      - Nie powtarzałem! - odpowiedział dentysta. - To było echo.

      Kobieta, 2 punktowy most na zęby przednie. Robota na oko - wczesne
      lata 80-te:- Proszę przykleić mi ten mostek. Ciągle się odkleja. Ja
      już go dwa razy połkłam...


      Pacjent, wizyta 3 stycznia, zaraz po wiejskiej zabawie noworocznej.
      Wskazuje palcem na wybite zęby przednie: - Zrób pan cos z tym. Byłem
      na zabawie sylwestrowej w DOMU KULTURY....

      Pacjentka zadowolona z leczenia pyta:
      - "Panie doktorze, czy pan robi też dzieci?"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja