daro37
18.12.09, 19:58
Sklep, facet przymierza okulary, ubiera, patrzy sprzedawczymi goła, ściąga - ubrana, zakłada - goła, zdejmuje - ubrana.
Mówi do sprzedawczyni: biorę.
Zapłacił, idzie po ulicy, wchodzi do domu, żona z sąsiadem, ubiera bryle, patrzy oni nadzy, zdejmuje, oni nadzy, po kilku razach stwierdza: kur...dwie ulice, a już się popsuły.