anirat
28.01.10, 17:06
Na poczatek nakreslenie sytuacji: jade sobie pociagiem, zazwyczaj
jezdze samochodem, ale teraz kiedy sniegi spadłu, zwyczajnie mi sie
nie chce męczyc, czas ten sam, a nie musze się stresowac i
zastanawiac co zastane po drodze.
Pociąg miał tylko 30 minut spóznienia! Sukces.
Spotykam dwoje ludzi, studenci, on i ona, wsiedli gdzies po drodze.
On przeciętny, niski, kudłaty dosyc, ona podbna, przecietna,
pryszcze na buzi, ale cera, hm młoda

Rozmawiają o róznych sprawach zwiazanych ze studiami, sesją (wszak
styczen), paleniem papierosów, galeriach handlowych, bufetach
dworowych, opónieniach pociagów itd.
Co mnie zastanowiło, język jakiego uzywała ta dziewczyna, brzydki,
slangowy, miejscami wulgarny, co jest grane, to w koncu kobieta,
studentka, wiec po 20 tce, kumu i czym chce zaimponowac? Niedbały,
brzydki, jezyk w wieloma wtraceniami bez znaczenia, słów
powtarzanych, bez kontekstu. Przyznaje, ze mnie zdziwiło, na tyle,
zeby napisac o tym, zajmujac wam czas na czytanie. Wydawało mi się,
ze kobieta stworzaona jest, zeby w miare ładnie mówic, to męzczyzni
moga pozwolic sobie na jakies tam słowen wycieczki. Hm, chyba
zacofana jestem.