Samotność i miłość

28.01.10, 18:15
Witajcie, piszę na tym forum po raz pierwszy.Jestem sama, od
września po rozwodzie. I najgorsze, że im dłużej po rozwodzie, tym
bardziej uświadamiam sobie, że go kocham jeszcze, mimo że mnie
skrzywdził. On ma kogoś, mieszka z tą kobietą od naszego rozwodu, a
wypierał się że mnie nie zdradził, że nikogo nie miał.I jednocześnie
go nienawidze, jego i tą kobietę. Jest mi zle, czuje pustkę, żal i
chce mi się płakać. Najgorsze w tym wszystkim,że ja chciałam tylko
mieć dziecko,mieliśmy problemy, on się nie zgodził na pewne rzeczy.
Ja nie mogłam zrezygnować z macierzyństwa, to moje największe
marzenie i się postawiłam, powiedziałam że jak tak ma być to się
rozstaniemy i co, zostałam sama....I nie mam nic. I po tym jak
złożył pozew,po 2 tygodniach od kłótni, poinformował mnie o tym
sms.Wtedy była rozmowa, prosiłam by dał nam szansę, ze damy sobie
spokój na jakiś czas z dzieckiem i nic. Mnie opanowały te starania o
dziecko tak,że nie potrafiłam myśleć o niczym innym, tym bardziej,że
jego rodzonemu bratu urodził się syn. Bolało mnie to patrzenie na
malenstwo. Przepraszam,że tak chaotycznie piszę, chciałam sie
wyżalić..
    • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: Samotność i miłość 28.01.10, 18:59
      Aniu, nie proś. Z męskiego punktu widzenia wygląda to tak, że cenimy bardziej to czego nie możemy mieć albo to czego pragną inni faceci.

      Zadbaj o siebie, uporządkuj swoje życie, nawiąż nowe znajomości, uśmiechaj się. On wtedy dostrzeże to co stracił. I od ciebie będzie zależeć co z tym zrobisz.

      Łatwo mówić, wiem. Ale z perspektywy czasu sama do tego dojdziesz. Nie umartwiaj się. Zajmij się sobą, bądź sexy wampem, niedostępnym i interesującym. Aż i tylko tyle. A sama dostrzeżesz nowe możliwości i swoją siłę.
      • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:04
        Prosiłam przed rozwodem, przed 1 sprawą w czerwcu, teraz już nie. On
        ma przecież kobietę też po rozwodzie z dzieckiem.Chciałabym mieć
        kogoś kto by mnie naprawdę kochał i zrobił dla mnie wszystko.
        • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:15
          Zapomnij o kimś wyjątkowym w twoim życiu teraz. Tak się nie stanie. Znajdziesz kogoś kto wykorzysta twoją słabość albo kogoś kompletnie nie odpowiadającego twoim oczekiwaniom.

          Zajmij się sobą. Teraz jest czas dla Ciebie. Daj sobie parę miesięcy, uporządkuj życie a ktoś wartościowy zjawi się w twoim życiu jak wszystko sobie uporządkujesz i poukładasz na nowo. Zajmij się sobą.
          • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 20:50
            dobra rada. sam stosuje - ten sam etap tylko troche bardziej zaawansowany. Ja
            sie o tyle o ile przyzwyczailem, ale poczatki to byly takie jakby ktos wyrwal
            kawal miecha i czlowiek biegal z wielka dziura probujac ja czyms zatkac.
            Czekanie na to az sie sama zacznie zablizniac nie jest latwe, ale konieczne, bo
            tak jak mowisz, ktos to moze wykorzystac.
            • z.a.w.s.z.e.s.a.m Re: Samotność i miłość 28.01.10, 21:07
              Dobre porównanie z tą dziurąsmile Tyle, że jak wytłumaczyć to komuś kto jest świeżo po rozstaniu... Chyba każdy musi dostać po własnym tyłku i wyciągnąć wnioski... Dokładnie ten wnioseksmile Czas.
              • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 22:45
                Cóż nie wiem czy tak świeżo, rozstaliśmy się pod koniec
                maja/początkiem czerwca, pierwsza sprawa ekspresowo pod koniec
                czerwca już była a pozew wpłynał około 10 czerwca, 2 sprawa była 1
                września i wtedy koniec.Tylko tyle że im więcej upływa czasu tym
                bardziej mnie boli co jest dziwne bo podobno czas leczy rany...
                • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 22:56
                  ktos tu kiedys juz cos takiego mial ze z czasem robilo sie gorzej a nie lepiej,
                  tak ze nie jestes jedyna.

                  mysle ze z poczatku bylo to dla ciebie za wielkim szokiem, wiec nie mialo czasu
                  dotrzec do jakiegos poziomu swiadomosci, a teraz dotarlo... wiec tak naprawde
                  czas twojego wracania do normalnosci zaczyna sie liczyc od teraz - faktycznie
                  czas leczy rany.

                  Nie jestem pewien czy akurat tak jest, ale jako robocza hipoteza wyglada ze ma
                  to sens.
                  • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 23:02
                    Chyba masz rację, dostałam obuchem w głowę, a mój rozwód jest chyba
                    najszybszym w historii i chyba dosyć dobrze był opłacony jak z takim
                    przyśpieszeniem
                  • fallen86 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 23:12
                    Warm, pytanko mam...
                    Myśli że taki stan "smutku" może długo trwać?
                    • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 30.01.10, 13:53
                      szczerze mowiac nie wiem. to zalezy od wielu czynnikow - predyspozycji osoby,
                      czasu trwania zwiazku i tego jak dlugo nastepowal jego rozklad, kto byl tak
                      naprawde "inicjatorem" rozwodu (inicjator ma wiecej czasu na psychiczne
                      przygotowanie - zanimi zainicjowal to sie do tego psychicznie przygotowal), itd
                      itp.
                      Mysle ze pol roku powinno wiekszosci ludzi dac czas zeby sie odbic od dna, jesli
                      po tym okresie jest dalej zle - konsultacja z psychologiem.

                      W moim przypadku rozwod byl jak odciecie od stryczka na pare sekund przed
                      smiercia, po prostu odzylem i kwitne he he... poradzenie sobie z uczuciem zalu
                      po wyprowadzeniu sie z domu - 3 dni. Dojrzewanie do decyzji o rozwodzie - 7 lat.
      • emi-26 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:09
        Bardzo dobrze, że sie postawiłaś. A że taki ma to efekt, trudno, na
        siłę się nie da. Wiesz, kiedyś gdzieś przeczytała....jesłi kogoś
        kochasz - puść wolno...jeśli wróci, jest Twój...jeśli nie - nigdy
        Twoim nie był..

        To bardzo mądre słowa.
        • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:15
          Wiem, złożył pozew, zgodziłam się,najgorsze, że jak zapytałam
          dlaczego mi nie powiedział tylko napisał sms to powiedział, że bał
          mi się powiedzieć, a że nie wie kiedy mnie przestał to mi mówił ze
          łzami w oczach, i jeszcze tekst" dwa kroki do tyłu ode mnie i nie
          dotykaj mnie" Ex to żołnierz zawodowy, może dlatego taki jest.....
    • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:17
      faktycznie troche chaotycznie to wyglada. Tzn on cie zdradzal dlatego ze nie
      mogliscie miec dziecka i czul sie z tym niedowartosciowany?
      A moze dostalas takiej obsesji na tym punkcie ze po prostu nie wytrzymal presji?
      Ciezko zyc z kims kto zyje dla idei - pokoju na swiecie, rownosci, dziecka -
      czegokolwiek co konsumuje cale zycie takiej osoby.
      Ja bym sie szczerze mowiac bal byc z kims kto tak bardzo chce dziecka - ze jak
      juz sie uda to dla mnie nie bedzie w zwiazku miejsca.
      • fallen86 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:23
        Mądrze prawi! Piwa Mu polać! wink
        Lepiej się chyba nie dało tego ująć...
      • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 19:29
        Ja nie wiedziałam,że on mnie zdradzał, wyparł sie jak spytałam gdy
        kogoś ma.A tym że miał, ma dowiedziałam się miesiąc po rozwodzie. Z
        macierzynstwem był tak że myśmy się leczyli w klinice,i u niego i u
        mnie problemy z tym,że on się nie przyznał do tego, że też ma
        problem, nie chciał robić dalszych badan, brać leków. I ja naprawdę
        byłam samotna z tym problemem, chciałam wsparcia, by się
        interesował, leczył,zrobił badania. A on na koncu powiedział, że on
        dla mnie do kliniki jezdził,nie dla nas. Przecież taki problem
        obejmuje 2 osoby, nic samemu sie nie zrobi.
        • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 20:16
          to ze cie zdradzal to bardzo nie w porzadku - problemy problemami, ale zdradzac?

          ja jestem rozwiedziony, ale na szczescie nikt nikogo nie zdradzal dzieki czemu
          caly ten proces odbywal sie o wiele bardziej bezbolesnie.
          chociaz moja sytuacja byla calkiem odwrotna niz twoja - zajscie zony w ciaze
          bylo tym co rozbilo zwiazek (mnie sie ani wtedy nie spieszylo, ani nie mialem na
          to pieniedzy, ona zobaczyla ze ja nie pieje z zachwytu ze bede mial potomka i
          stwierdzila ze jestem "be". Pozniej ciagnelismy to jeszcze przez 7 dlugich lat
          ktore niewiele dobrego przyniosly).

          Moze problem tak naprawde byl w tym ze on nie chcial dziecka, tylko robil to dla
          tzw. swietego spokoju? W miare narastania presji zaczal miec serdecznie dosc.

          Musisz na to popatrzec tak ze po prostu byliscie niekompatybilni jak chodzi o
          wasze zyciowe cele. Podobnie sie dzialo ze mna - po tym jak zona na kazdym kroku
          okazywala mi ze nie jestem dobrym ojcem, odechcialo mi sie dzieci na reszte
          zycia (chyba ze naprawde bede pewny ze chce z kims kogo bardzo kocham, ale chce
          dla siebie a nie dla kogos). Nic gorszego niz wychowywanie dziecka z niewlasciwa
          osoba... moze tego udalo ci sie uniknac.
          • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 20:26
            On powiedział tak gdy trzeba było podjąć decyzję by skorzystać z
            pewnych metod,że on chce dziecka naturalnie albo w ogóle. Tymczasem
            okazało się że on akceptuje, wychowuje 10 syna swojej
            kochanki/konkubiny teraz już.Nie potrafił zaakceptować pewnych
            spraw, nawet nie było mowy o adopcji a tu tak...
            • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 20:47
              a nie wydaje ci sie ze on tak naprawde nie chcial miec dziecka z TOBA? nie wiem
              dlaczego tak moglo byc, z mojej strony czysta spekulacja, ale moze dlatego ze za
              bardzo chcialas?

              Troche dziwne mi sie wydaje ze ktos moze chciec albo naturalnie albo wcale - w
              koncu po to mamy medycyne zeby pomagala, zaden wstyd. Ale moze niektorzy tak maja...
              • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 20:52
                Właśnie jego stanowisko, zaciętośći i pewnego rodzaju zacofanie mnie
                zdumiało.Nie wiem, może i ze mną nie chciał,a byłam ponoć miłością
                jego życia, ukochaną żonką, czy można tak kłamać..
                • warm_and_fuzzy_logic Re: Samotność i miłość 28.01.10, 21:02
                  Jest to dosc dziwne... moze mial tak ze im bardziej ty chcialas tym bardziej on
                  sie stawial na nie? Albo poddal sie wczesniej, reszte robil dla swietego spokoju
                  i jak go przyciskalas to mial dosc.

                  Trudno powiedziec. Ironia losu - moje malzenstwo rozpadlo sie po czesci przez
                  dziecko w niewlasciwym momencie, twoje przez brak. Nigdy nie wiesz...
                  • ania7718 Re: Samotność i miłość 28.01.10, 22:42
                    Nigdy nie wiesz co się spotka
    • ania7718 Re: Samotność i miłość 29.01.10, 11:01
      Znów dziś mi się śnił ex, te sny są męczące, nie wiem kiedy się
      skonczą. W dodatku ciągle się w nich pakuje
      • donnied Re: Samotność i miłość 29.01.10, 21:32
        Skończą się, tyle, że każdemu inaczej, mi mówili, że skończą się
        szybko a mineło z dobre 2 lata, więc to zależy od człowieka. Z
        drugiej strony powiem Ci tak, jak nie miałaś z nim dziecka to
        wszystko przed Tobą z kimś nowym, tyle że musisz się pozbyć tych
        wymieszanych uczuć. Ze kochasz i nienawidzisz, ale to z czasem. Ja
        mam dziecko, które nie jest ze mną (wiadomo sady przychylne sa dla
        matek) a je kocham i to jest przykre. Głowa do góry, kiedyś musi
        przestać padać... na co również skrycie licze.
        • ania7718 Re: Samotność i miłość 30.01.10, 10:43
          Dzięki, mam nadzieje, że w tym roku zaświeci dla mnie słońce
    • jowitka05 Re: Samotność i miłość 30.01.10, 13:18
      Ania weś sie w garśc olej go widocznie nie zasługiwał na ciebie...
      jest skończonym idiotom że nie docenił że ma taką żone jak ty...wiesz co pewnie
      nie dorósł do małżeństwa i jeszcze bardziej do ojcostwa...moja rada zacznij
      wychodzić z przyjaciółmi bawić się korzystać z życia aż wkoncu znajdziesz faceta
      dla ciebie którego pokochasz a on ciebie i będziecie miec cudowne dzieci....a
      były mąż na pewno kiedyś dorośnie i będzie chciał wrócić ale już nie będzie miał
      do kogo.... i zacznie żałować
      wiem ze ci trudno wiem coś o ty ale poradzisz sobie początki zawsze są
      trudne...gorąco pzdr i napisz jak potoczyło ci się życie...
      • ania7718 Re: Samotność i miłość 30.01.10, 13:54
        Na pewno będę tu pisać, dziękuje. Z tymi przyjaciółmi to tak jest że
        przeważnie każdy ma swoje życie, męża/chłopaka, dzieci.Czasem się
        spotykamy ale rzadko. Dobrze, że mam net bo chyba bym zwariowała.
        Rozum mi mówi co innego, a serce swoje...
    • samysliciel Re: Samotność i miłość 30.01.10, 23:47
      Witaj. Mnie się wydaje, że się oszukujesz nieświadomie. Wszystko wskazuje na to, że Twój ukochany jednak Cię zdradzał bo jak inaczej można wytłumaczyć, że od razu po waszym rozwodzie znalazł sobie od razu kogoś do wspólnego mieszkania. Pomijając ten fakt uważam, że sprawa dziecka i tak byłaby nie do przeskoczenia i prędzej czy później doprowadziłaby do Waszego rozstania. Ty zwyczajnie bardzo chciałaś zostać mamusią więc potrzebowałaś tatusia, ta potrzeba była tak silna, że przysłoniła - jak sama stwierdziłaś - uczucie jakim darzyłaś swego lubego, on nie chciał dziecka więc miał świetny pretekst by z Tobą zerwać. Myślę, że rozwód to i tak mniejsze zło niż sytuacja, w której zostałabyś mamą a następnie została z dzieckiem sama. Związek dwojga ludzi a tym bardziej chęć założenia rodziny nie może opierać się na przymusie lecz obustronnej chęci jej założenia i świadomości konsekwencji i obowiązków z nią związanych.
      • ania7718 Re: Samotność i miłość 31.01.10, 10:46
        To, że mnie zdradzał to wiem. Co do dzieci to on chciał mieć,przed
        ślubem, i zaraz po rozmawialiśmy o tym, wtedy jeszcze nie było
        wiadomo, że będą problemy.Gdy już było wiadomo, że problemy będą bo
        badania wyszły nieciekawie on tego nie przyjął poprostu do
        wiadomości.Owszem walczyłam, brałam leki, badania i moje myśli tym
        były zawładnięte bo to wymaga jednak poświęcenia i czasu ale go
        kochałam i mu tą miłość okazywałam, a i on potrafił powiedzieć że
        mnie kocha...I to było kłamstwo bo za miesiąc już nie wiedział kiedy
        kochać przestał
      • labrospoland Re: Samotność i miłość 07.02.10, 14:52
        Bardzo mądrze napisałeś. Niestety, mam wiele koleżanek, które na
        siłę szukały tatusia dla dziecka. Skończyły jako samotne matki z
        pretensjami do całego świata. Wciąż szukają, teraz ojców
        zastępczych, którzy pomogliby im wychować dzieci.
        • ania7718 Re: Samotność i miłość 13.02.10, 18:18
          Facet ja tatusia nie szukałam, staliśmy się małżenstwem to chyba
          naturalne, że chce się mieć dziecko. Więc jak nie znasz sprawy to mi
          nie wyjeżdzaj z takim tekstem.
    • mirus_s Re: Samotność i miłość 05.02.10, 16:26
      ., olej dziada., nie daj sobą pomiatać., !

      AMEN
    • marko76xxx Re: Samotność i miłość 13.02.10, 15:30
      witaj chcesz popisac jak tak to jestem pod gg11647297 z czystej
      przyjemnosci poisania z kims jak nie to zrozumie pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja