kasiaa39
02.02.10, 18:25
Wybrałam to forum, ponieważ nie ma tu ludzi złośliwych i widzę,że
naprawdę chcecie pomóć
Muszę się wygadać.
Miesiąć temu rozstałam się z partnerem po 20 latach bycia
razem.Wspólnych dzieci nie mamy, ja mam dorosłego syna.Przeżywaliśmy
kryzysy, ale kochaliśmy się i dawaliśmy radę. Byliśmy dość dobrą
parą, on spokojny, ekscentryczny , trochę dziwak, z ambicjami często
nie do zrealizowania, ja podstrzeleniec i choleryk. Ale dawaliśmy
radę.Od jakiegoś czasu był milczący, smutny i w trakcie jakiejś
sprzeczki poprostu się wyprowadził.Poszedł mieszkać do ojca. Zrobił
sobie bilans 40 latka
-jest dziadem, bo nic w życiu nie osiągnął
-nie ma dzieci
jest mi tylko kulą u nogi
-ma depresję i poczucie beznadziei
-będzie mi lepiej bez niego, bo nie ma z niego żadnego pożytku a ja
zasługuję na kogoś lepszego
-chce mojego szczęścia, a on mnie tylko przytłacza
-jego już nic dobrego nie czeka, więc po co ja mam cierpieć
itd
Minęło już 5 tygodni, cały czas utrzymujemy kontakt, bo on o to
zabiega, troszczy się o mnie i naprawdę czuję,że on mnie kocha, więc
co jest?
Zawaliło mi się wszystko, nie chcę tych kontaktów, bo jak mam się z
tego otrząsnąć, jak on nadal jest w moim życiu?
Nic z tego nie rozumiem.Baby nie ma napewno, to uczciwy facet.
-