ukrywam samotnosc pod maska...

25.02.10, 13:05
jak pewnie latwo sie domyslec, wnioskujac po tym, ze pisze na tym forum, czuje
sie strasznie samotna...
na co dzien oszukuje sama siebie, ze wszystko jest w porzadku, bo przeciez
jestem zdrowa i nie spotykaja mnie jakies wielkie nieszczescia. Ale samotnosc
boli mnie w srodku... sprawia, ze nie umiem sie cieszyc pelnia zycia...
chcialabym z kims o tym szczerze porozmawiac... byc moze tez kogos poznac...

mam 23 lata i jestem z okolic Rzeszowa...
    • timiy2 Re: ukrywam samotnosc pod maska... 25.02.10, 13:51
      każdy z nas odczuwa samotność, ale Ty ciągle jesteś jeszcze bardzo młodą osobą i
      jeszcze wiele może się wydarzyć...
      • elfi86 Re: ukrywam samotnosc pod maska... 25.02.10, 14:01
        Staram sie w to wierzyc, ale sa dni kiedy ciezko mi to przychodzi...
        Na dodatek moja niesmialosc przeszkadza mi w nawiazywaniu nowych kontaktow. W
        jesieni poznalam pewnego chlopaka. Bylo mi z nim dobrze i czulam sie szczesliwa.
        Twierdzil, ze sie zakochal. A pozniej powiedzial, ze jednak mu sie wydawalo...
        Jego calkowita obojetnosc mnie dobila...
        • thomasseyr Re: ukrywam samotnosc pod maska... 26.02.10, 21:29
          Kilka lat temu też praktycznie nie było dnia kiedy bym nie katował się swoją
          samotnością. Ale z czasem jednak zacząłem się oswajać z tym faktem.
          Postanowiłem, że nie ma sensu gonienie za czymś na co mam i tak znikome szanse.
          Moje doświadczenie w relacjach z kobietami jest tak małe, że nawet gdybym jakimś
          cudem spotkał taką na swojej drodze, to nic z tego by nie wyszło. Po co mam
          ukrywać swoją nieśmiałość do celów zdobycia kobiety, jeżeli potem i tak ona
          wyjdzie w związku i moja wybranka prędzej czy później odejdzie. Miłość,
          poszukanie i zdobycie odpowiedniego partnera, wymaga odwagi, pewności siebie. Ja
          tymi cechami w relacjach damsko-męskich nigdy nie dysponowałem, dlatego wybrałem
          samotność, albo i ona wybrała mnie.
          • warm_and_fuzzy_logic Re: ukrywam samotnosc pod maska... 27.02.10, 04:54
            masz chyba pare blednych zalozen:
            - niesmialosc NIE JEST WADA. jest po prostu CECHA. Zadna kobieta nie bedzie od
            ciebie odchodzic przez to ze jestes niesmialy, dlatego nie ma co sie z tym ukrywac.
            - oswoiles samotnosc? to tak jakbys sie poddal, zaakceptowal zycie w cieniu i
            permanentnym braku szczescia. Szkoda tak zyc, nie?
            -male doswiadczenie? odwrocmy sytuacje: ja np. lubie kobiety z malym
            doswiadczeniem, do tego niesmiale. Dlaczego kobiety mialby nie lubic tego
            samego? To tak jak z samochodem, wolisz nowy czy z milionem przebiegu?

            Pare dobrych rad: (coz, 99% ktorym to mowie i tak ich nie stosuje, ale coz -
            dzialaja)

            Kup ksiazke "psychocybernetyka" dr. Maltza edycja przez Dana Kennedyego.
            Zastosuj sie do niej - co nie jest takie trudne.

            Musisz sie polubic. Ta ksazka ci pomoze. Jesli bedziesz uwazal ze nie jestes
            wart bycia kochanym - to nie bedziesz.

            Powodzenia, nawet nie wiesz ile da sie w sobie zmienic jak czlowiek pozbedzie
            sie samoograniczajacych wyobrazen o sobie. I to nie boli..
            • shyfever3 Re: ukrywam samotnosc pod maska... 27.02.10, 09:33
              to wszystko pięknie brzmi (w sensie pokonaj nieśmiałość, doceń swoje zalety
              itp.)...w teorii, wszelkie tego typu poradniki piszą osoby, które nie mają
              zielonego pojęcia czym jest nieśmiałość, która prowadzi do samotności i
              wyizolowania, nie zdają sobie sprawy, że to jest takie wewnętrzne więzienie, z
              którego pomimo, ogromnej chęci, nie sposób uciec bo strażnikiem jest mój własny
              umysł,
              właśnie dlatego, że masz dopiero 23 lata możesz jeszcze zaradzić temu, w sensie
              poszukać dobrego psychologa bo inaczej to jest błędne koło, które oznacza
              zmarnowane/smutne życie
              ja żałuję niepomiernie, że nie zrobiłam tego właśnie będąc w takim, a nawet
              młodszym wieku, ale wciąż mi się wydawało, że to "samo przejdzie", no i stuknie
              32 i bz sad ale teraz postanowiłam, ze muszę zrobić ten krok, choć pewnie będzie
              bolało
              nie piszę tego by dołować to jest realne, trzeźwe podejście (przynajmniej tak mi
              się wydaje), co jak na mnie jest dziwne bo zwykle bujam w obłokach tongue_out
              co do cenienia nieśmiałości i małego doświadczenia przez mężczyzn to albo
              takowych prawie w ogóle nie ma albo skrzętnie to ukrywają, najlepszym przykładem
              jest ostatnio przeze mnie poznany pan (nomen omen również na jesieni)
              • warm_and_fuzzy_logic Re: ukrywam samotnosc pod maska... 28.02.10, 04:19
                co do 99% tych poradnikow to masz absolutna racje.
                Ta ksiazka nie jest o samotnosci jako takiej, jest o rozszerzeniu swoich
                mozliwosci - zyciu w zgodzie z samym soba, ale na 100% zamiast tej smutnej
                namiastki samoograniczenia.
                Bardzo duza jest szansa ze po przeczytaniu dojdziesz do wniosku ze trzeba sobie
                pomoc wlasnie przez psychologa.
                Powodzenia z tym psychologiem, jestem chyba jednym z piewszych ktorzy to by
                polecili, samemu bedac zadowolonym klientem pewnego bardzo madrego czlowieka
                oddajacego sie tej profesji.

                Co do cenienia malego doswiadczena... zalezy jak mezczyzna patrzy na kobiete.
                Dla mnie naturalna metoda jest patrzenie na kazda osobe ktora mnie interesuje
                (niezalezenie od plci) jak na potencjalnego przyjaciela na reszte zycia. To z
                kolei owocuje bardzo waskim gronem znajomych, ale za to takich ktorym mozna
                powiedziec wszystko. Podobnie z kobietami - jesli sie kims zainteresuje, to
                plany sa dlugoterminowe a nie przelotne. Wracajac do przyziemnego porownania
                samochodowego, auto z wypozyczalni moze miec sporo przejechane i to mi nie
                przeszkadza, ale kupic dla siebie wolalbym nowe.

                Ale to juz taka moja dziwna uroda jak chodzi o kontakty z ludzmi - typowy
                introwertyk. Za niesmialego sie raczej nie uwazam.

                A, wiem cos o wiezieniu wlasnego umyslu - mialem przyjemnosc doswiadczyc ale sie
                nie bede rozpisywal, badz co badz bardzo szczerze wspolczuje i zycze amnestii.
                • shyfever3 Re: ukrywam samotnosc pod maska... 28.02.10, 18:56
                  Dzięki za słowa wsparcia, fajnie wiedzieć, że gdzieś tam jednak istnieją
                  rozsądni ludzie smile
    • warm_and_fuzzy_logic Re: ukrywam samotnosc pod maska... 27.02.10, 04:42
      napisz... co prawda przy tobie to juz Geriavitem zalatuje bo mam 10 lat wiecej,
      ale milo by mi bylo pogadac z kims z moich rodzinnych stron (rzadko niestety
      odwiedzanych)
    • thomasseyr Re: ukrywam samotnosc pod maska... 27.02.10, 15:50
      Zmienić siebie. Właśnie, dla innych tak łatwe, dla mnie wręcz niewykonalne
      słowa. Może kilka lat temu(jak miałem tyle co autorka) byłoby to całkiem realne.
      Dziś jestem pogodzony ze swoim losem. I o dziwo jest mi łatwiej niż wcześniej,
      kiedy non stop żyłem nadzieją, że miłość spotka nawet takiego samotnika jak ja.
      Taka egzystencja kiedy dzień w dzień dołujemy się swoją samotnością jest o wiele
      gorsza niż zaakceptowanie jej z wszystkimi wadami jakie ze sobą niesie. Mniejsze
      zło.
      • noajdde Re: ukrywam samotnosc pod maska... 27.02.10, 19:04
        Smutne ale prawdziwe...
      • warm_and_fuzzy_logic Re: ukrywam samotnosc pod maska... 28.02.10, 04:25
        a czy zrobiles krok w strone gabinetu psychologa? kazdemu jest trudno sie
        zmienic. zyjemy w wydeptanych sciezkach wlasnego umyslu, podazamy nimi i
        usilujemy sie wyrwac uzywajac sily woli, ale nasze zanizone wyobrazenie o samych
        sobie z powrotem sciaga nas jak guma na utrte szlaki. Zmien obraz siebie a
        rozszerzysz swoje mozliwsci, i to bez sily woli.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja