noajdde
21.03.10, 18:40
Pamiętam jak kiedyś byłem w kinie w Warszawie na Placu Wilsona. Na sali były pustki toteż zdziwił mnie fakt, że tuż obok mnie usiadła ładna dziewczyna. Za ładna jak dla mnie. Idiota by się nie domyślił, że jest samotna. Film był beznadziejny co nie miało specjalnie wielkiego znaczenia bo i tak połowę czasu myślałem o niej. Po seansie wyszliśmy z kina i nigdy więcej już jej nie zobaczyłem. Tylko czasem tak myślę o wszystkich tych niewykorzystanych szansach. Zastanawiam się czy ona poczuła się wtedy mało atrakcyjna czy domyśliła się, że jestem idiotą. Wszystko mogło się przecież odmienić. Lepiej jest coś spieprzyć czy nigdy nie zacząć? Z wiekiem liczba opcji będzie maleć.