a może...?

27.03.10, 12:06
Może to i dziwne, może wzbudzić jakąś falę oburzenia.

Marzę o moim "prawniku - księciu z bajki", który może jeszcze
studiuje, a może zaczął gdzieś już pracę, by mnie wreszcie odszukał
i wiedział jak bardzo na Niego czekam.
Może ziszczą się kiedyś moje marzenia o wspólnej partnerskiej
kancelarii i miłych wieczorach przy smacznej kolacji i dobrej muzyce.
A może jestem naiwna, cóż, każdy ma prawo pomarzyć.

W każdym razie. Czekam. A głowę pochylam znów nad znielubianym
prawem administracyjnym...
    • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 13:10
      Cześć Tysia smile

      Z własnym facetem w pracy ? Appetite for destruction ? wink

      Wracając do meritum : jesteś naiwna, ale uroczo
      • tycjana_13 Re: a może...? 27.03.10, 13:25
        A dlaczego nie, może to czysty praktycyzm z mojej strony.

        Naiwność?
        Czasem mi się przyda, nie zaprzeczam. I tak wiadomo, że wszystko
        potoczy się swoim nad wyraz realnym torem.
        Gdy zrzucam z siebie bluzeczkę z żabotem, spodnie w kant i szpilki i
        nogi spoczywają w kapciach z wyszytym kotem, wszystko może odrobinę
        odpłynąć ku naiwnym przestrzeniom.
        • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 13:38
          A kto Cię tam wie, stawiam jednak na romantyzm smile I niech chcę go gasić ani
          ironizować, bo trzeba marzyć i śnić.

          Kłopot w tym, że napięcia z domu przenosilibyście do pracy i vis-a-vis, w
          efekcie zamiast rozchodzić się po kościach, mogłyby rosnąć.

          W każdym razie, zdecydowanie bardziej sympatyzuję z marzycielkami niż
          cyniczkami. A co dopiero z marzycielkami w kapciach z wyszytym kotem smile
          • tycjana_13 Re: a może...? 27.03.10, 14:08

            Nie planuję traktować pracy jak pola bitwy wink poza tym, w miarę
            możliwości nie chciałabym sobie pozwalać na brak profesjonalizmu i
            wywlekanie domowych problemów w pracy. Jeżeli uda mi się zrealizować
            plany - praca raczej nie będzie należała do wyjątkowo uciążliwych i
            stresujących, wręcz przeciwnie.

            A kapcie mam nadzieję, wytrzymają jak najdłużej. A jak nie -
            pozostaną jeszcze kubki z kotami, talerze i ciepły koc na chłodne
            wieczory. smile
    • noajdde Re: a może...? 27.03.10, 13:36
      Jeśli mogę coś dodać. To nienawidzę prawników, straszne darmozjady i święte krowy. Mam nadzieję, że się jeszcze nawrócisz i że nie uda Ci się otworzyć kolejnej kancelarii. Zamiast tego będziesz czynić dobro broniąc niewinnych ludzi i karząc bandytów w słusznej sprawie.
      • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 13:45
        Cześć Noajdde smile

        Koleżanka jest nowa, nie jest jeszcze prawnikiem, zostawiając na boku wszelkie
        uogólnienia. A poza tym, może się mylę, ale chyba chciała porozmawiać na nieco
        inny temat ...
        • noajdde Re: a może...? 27.03.10, 14:03
          No w sumie zapomniałem dodać, że fajnie mieć taką prawniczkę za żonę. Raz, że Leksusem można się pobujać a dwa, że jak noga się powinie to i przed surową karą uchroni tongue_out
          • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 14:23
            Nooooo i tak trzeba było od razu ! smile))))))))
      • tycjana_13 Re: a może...? 27.03.10, 13:56
        noajdde napisał:

        > Jeśli mogę coś dodać. To nienawidzę prawników, straszne darmozjady
        i święte kro
        > wy. Mam nadzieję, że się jeszcze nawrócisz i że nie uda Ci się
        otworzyć kolejne
        > j kancelarii. Zamiast tego będziesz czynić dobro broniąc
        niewinnych ludzi i kar
        > ząc bandytów w słusznej sprawie.



        Dostrzegam pewną sprzeczność w wypowiedzi.
        Jak chcesz ochrony, jeżeli nie masz zaufania do potencjalnej osoby,
        która mogłaby się tym zająć.
        Ponadto muszę Cię zasmucić - z drogi nie mam zamiaru zbaczać.
        Co do ochrony niewinnych i karania bandytów... pozostawię to bez
        komentarza. Widząc takie stanowisko pozostaje mi tylko uśmiechnąć
        się z politowaniem. Nie mam nazbyt ochoty tłumaczyć prewencyjnego
        charakteru prawa karnego i złożonej problematyki karalności. Poza
        tym nie wiem, czy ktoś lepiej Ci pomoże niż prawnik, w momencie, gdy
        zawrzesz z kimś umowę i dłużnik nie wykona należytego Ci się
        świadczenia. Policja raczej nie.

        • noajdde Re: a może...? 27.03.10, 14:09
          O to to, szczególnie na końcu mi się podoba. Może faktycznie mylę tych wszystkich prawników, ale myślę, że jak taki notariusz dajmy na to, za podpisanie umowy, za którą nie bierze żadnej odpowiedzialności bierze pół mojej wypłaty to nie jest to w porządku. Poza tym jak działa sądownictwo w Polsce to każdy zdaje sobie sprawę. A co do ochrony to lepiej sobie kupić szczękę, bo zęby też są strasznie drogie tongue_out A policjantów biją to jak można oczekiwać od nich pomocy?
          • tycjana_13 Re: a może...? 27.03.10, 14:25
            noajdde napisał:

            > O to to, szczególnie na końcu mi się podoba. Może faktycznie mylę
            tych wszystki
            > ch prawników, ale myślę, że jak taki notariusz dajmy na to, za
            podpisanie umowy
            > , za którą nie bierze żadnej odpowiedzialności bierze pół mojej
            wypłaty to nie
            > jest to w porządku. Poza tym jak działa sądownictwo w Polsce to
            każdy zdaje sob
            > ie sprawę. A co do ochrony to lepiej sobie kupić szczękę, bo zęby
            też są strasz
            > nie drogie tongue_out A policjantów biją to jak można oczekiwać od nich
            pomocy?
            >


            Oj, mylisz ich. Jak Ci się tak podobają zarobki prawników, to trzeba
            było zasilić szeregi i brać te rzekome "pół wypłaty". Póki ktoś nie
            przejdzie tych studiów i aplikacji, w zasadzie nie nabierze szacunku
            do prawników.
            I to nie jest tak, że notariusz tylko podpisuje dokument. Poświadcza
            swymi kompetencjami ważność i prawidłowość wszystkiego tego, co jest
            w nim zawarte. Sporząda ten dokument, a poza tym wiele dokumentów
            wymaga poświadczenia notarialnego dla swej ważności.
            • noajdde Re: a może...? 27.03.10, 14:47
              "I to nie jest tak, że notariusz tylko podpisuje dokument. Poświadcza swymi kompetencjami ważność i prawidłowość wszystkiego tego, co jest w nim zawarte. Sporząda ten dokument, a poza tym wiele dokumentów wymaga poświadczenia notarialnego dla swej ważności." No zupełnie jakbym oglądał reklamę pasty do zębów wink Od prawidłowości moich projektów zależy czasem ludzkie życie. Co do zasilania szeregów tej szarej strefy to nigdy nie byłem humanistą. Nie mam pamięci do formułek, zawsze wolałem cyfry. Zdaję sobie sprawę, że są to ciężkie studia ponieważ wymagają wkucia całej masy formułek (notabene obok studiów medycznych jest tu najwięcej ćpunów), co nie oznacza, że studia na politechnice są bardzo łatwe. Mam kolegę, który uparł się żeby ukończyć prawo. Ponieważ był ambitny i w odróżnieniu ode mnie bardzo lubił historię udało mu się dostać na takie studia. Ukończył je i... utknął w jakimś sądzie. Jak sam stwierdził, ponieważ nikt wcześniej w rodzinie nie miał z prawem do czynienia, ta sitwa go nie dopuści.
              • noajdde Re: a może...? 27.03.10, 14:49
                Ale to wcale nie znaczy, że życzę Ci źle. Wręcz przeciwnie, życzę Ci żebyś znalazła "drugą połówkę" (mam nadzieję nie prawnika) i była szczęśliwa. Bo plan na życie pewnie już masz.
    • tycjana_13 Re: a może...? 27.03.10, 14:18
      Gyubal_wahazar -

      Nie planuję traktować pracy jak pola bitwy poza tym, w miarę
      możliwości nie chciałabym sobie pozwalać na brak profesjonalizmu i
      wywlekanie domowych problemów w pracy. Jeżeli uda mi się zrealizować
      plany - praca raczej nie będzie należała do wyjątkowo uciążliwych i
      stresujących, wręcz przeciwnie.

      A kapcie mam nadzieję, wytrzymają jak najdłużej. A jak nie -
      pozostaną jeszcze kubki z kotami, talerze i ciepły koc na chłodne
      wieczory.
      • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 14:34
        Tysiu smile

        Ciśnie mi się 'dream on', ale naprawdę chciałbym, by udało Ci się zrealizować
        marzenia. A na pewno nie uda się, jeśli ich nie będziesz miała.

        Z tą pracą to (no i następne się ciśnie) 'no pain - no gain', a młodzi z reguły
        chcą się szybko ustawić, więc ochoczo biorą więcej roboty niż powinni, co rodzi
        stres.

        Nie twierdzę, że tak będzie w Twoim przypadku, przedstawiam tylko typowy
        scenariusz, odpukując w niemalowane.

        Będzie dobrze i nie słuchaj gości po 40-tce ! wink
    • mimoza35 Re: a może...? 27.03.10, 15:50
      na męża sugeruję górnika, pracuje ciężko, w pracy wyłacznie panowie, zero pokus smile
      • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 16:18
        Cześć Mimoza smile

        Tu już kiedyś był taki większy plebiscyt na fach potencjalnego męża. Jeśli
        dobrze kojarzę, każdy miał poważne wady. Bez skazy zostali tylko bodajże
        kieszonkowcy linii podmiejskich i hakiery z hong-kongu
        • mimoza35 Re: a może...? 27.03.10, 18:34
          wiem, bo sama ten temat poruszałam smile
          • gyubal_wahazar Re: a może...? 27.03.10, 19:21
            Taaak ? Coś Cię nie kojarzę ... sad
            • mimoza35 Re: a może...? 27.03.10, 19:35
              pamięć bywa ulotna smile
    • groma_00 Re: a może...? 28.03.10, 20:22
      Widzę mocny fetysz na prawo z Twojej strony Tysia^^
      • tycjana_13 Re: a może...? 28.03.10, 20:43
        może to trochę tak z praktycznego punktu widzenia...
        Sama się tym zajmuję (powoli) i bardzo często żartuję na tym gruncie
        i miło jest tak... żeby ktoś ten żart rozumiał bez zbędnego
        tłumaczenia. smile
        ludzie z prawniczym zamiłowaniem wcale nie muszą być sztywniakami,
        przynajmniej ja się z takimi jakoś specjalnie nie zadaję. Ten
        stereotyp trzeba obalać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja