Ładna historia bez szans na happy end:(

14.04.10, 01:40
witamsmile możecie mnie oceniać od idiotek, że mam takie błahe
problemy... proszę tylko o radęsmile

na imprezie w styczniu, gdy tańczyłam podszedł do mnie facet, super
się z nim bawiłam do końca imprezy. Odprowadził mnie pod mój dom
studencki i tam... czar prysł, bo dowiedział się, że jestem 4 lata
młodsza i bardzo był tym faktem zawiedziony. Dużo gadaliśmy też na
tej imprezie...

i... w tym tygodniu byłam w tym samym klubie i kogo widzę? jego
oczywiście... najpierw wymiana spojrzeń, potem uśmiechów i byłam już
pewna, że mnie kojarzy... ale też przekonana, że nie podejdzie już
do mnie bo przecież jestem "małolatą" jak to nieelegancko ujął, gdy
się ostatnio rozstawaliśmy pod moim akademikiemuncertain przez jakieś 1,5h
(do czego sam się przyznał) stał razem z kumplami i gapili się na
mnie (dodam, że trochę kursów tanecznych skończyłam i w tym akurat
czuję się w miarę dobra)... po czym, jak byłam chwilkę sama bez
znajomych, zauważył to i podszedł... chwilkę gadaliśmy, po czym
stwierdził, że czekał aż się zmęcze, bo w innym przypadku by za mną
nie nadążył w tańcu. Po czym zapytał "co się z tobą stało? ostatnim
razem taką szarą myszkę udawałaś, a teraz wszyscy się patrzą jak
tańczysz i nie peszy cię to"... tańczyliśmy jeszcze lepiej niż na
pierwszej imprezie... gdy usiedliśmy odpocząć powiedział: "moim
kumplom, gdy patrzyli jak tańczysz rozwiązały się sznurówki z
wrażenia..." (nie odrywali ode mnie wzroku...)
Znów wyszliśmy razem, dużo rozmawialiśmy... ponad godzinę pod
akademikiem staliśmy i gadaliśmy... tylko znowu nie poprosił o numer
(niby mamy się w znajomych na nk, ale uważam, że ta różnica wieku
jest dla niego hamulcem- on kończy studia, wyjeżdża z tego miasta...
a ja je dopiero zaczynam i będe z tym miastem związana jeszcze
dłuższy czas...) poprosił tylko żebym zawiadomiła go kiedy będe
miała występ... dodam, że pamiętał o wielu rzeczach, o których mu
opowiadałam, co mnie zdziwiło... i teraz moje pytanie dałabym radę
poderwać go na dłużej czy nawet nie próbować?

Pożegnał się "Do zobaczenia"... happy endu nie będzie, bo mnie się
to nie przytrafia...
    • groma_00 Re: Ładna historia bez szans na happy end:( 14.04.10, 13:03
      Jak sama powiedzialas, jestes na poczatku studiow - jeszcze sporo takich rzeczy
      Ci sie przytrafi skoro jestes taka fajna ;p
      • warm_and_fuzzy_logic Re: Ładna historia bez szans na happy end:( 14.04.10, 16:11
        skoro facet ma wyjechac niedlugo to jak najbardziej dobrze o nim swiadczy ze nie
        chce tobie i sobie zawracac glowy czyms co musi pasc (albo jemu sie tak wydaje)
        przez odleglosc.

        Wiek sam w sobie pewnie roznicy by mu nie robil, rozchodzi sie o ten wyjazd.

        Cz mozesz go poderwac? Zalezy jak on sie zapatruje na zwiazki bez przyszlosci w
        celach rozrywkowych.
Pełna wersja