lonley07
30.05.10, 18:53
Właściwie nie wiem czy któreś z Was mnie zrozumie, ale trudno zostawić takie
myśli wyłącznie dla siebie...To męczące ..Do rzeczy.. Generalnie chodzi o to
,że wychodzenie z samotności jest niełatwe! Strach przed bliskością zakodowany
gdzieś głęboko w głowie hamuje wszelkie działania .Moje lęki ukryte gdzieś w
zakamarkach duszy robią wszystko bym została sama...na zawsze. Mam mętlik w
głowie. Im dłużej jestem bez pary ,tym on staje się większy. Zauważyłam ,że
obudowałam się twardą i grubą skorupką , aby uniknąć zranienia. Ciężko jest
się przez nią przebić, bądz nawet wychylić by wyjrzeć do innych!To
nienormalne...Wyciągam rękę i cofam ją...Uśmiecham się i codwracam
wzrok...Chcę kontaktu, ale boję się go!Kłębią się we mnie przeciwstawne myśli
i pragnienia. To frustrujące , że gdy osoba na której mi obecnie zależy jest
blisko to ogarnia mnie strach...przed ciosem, bólem ,odtrąceniem ...i
natychmiast wycofuję się rakiem (chociaż jestem skorpionem

) na stare i
dobrze znane pozycje. Wiem , że miłość warta jest każdej ceny

jednak nie
potrafię się przełamać w realnym życiu. Tylko tu wszystko jest tak
proste...Zaplanowałam , że zrealizuje swoje cele z rozmachem, ale utkwiłam w
miejscu. Dajcie mi kopa w D... na szczęście! Przecież muszę zabrać się do
działania

DZIĘKUJE ZA UWAGĘ