mój problem

01.06.10, 13:29
Mam dziwny problem. A mianowicie jestem niesmialą osobą, brak mi
pewnosci siebie, nie potrafie sie za bardzo otworzyc na ludzi. Moja
siostra jest z kolei przeciwieństwem mnie (otwarta, przebojowa).
Zauważyłam ze gdy jestem z nią w jakims towarzystwie to jestem
bardziej zamknieta niz jesli bylabym bez niej. Poprostu kiedy
jestesmy razem wsród znajomych to ona jest wtedy duszą towarzystwa i
ja poprostu tak jakby staje z boku i nie udzielam sie w rozmowie
wiedząc ze i tak nikogo nie zaciekawie bardziej od mojej siostry.
Poza tym zdaza sie czasem tak ze kiedy powiem cos w towarzystwie to
moja siostra smieje sie z tego i w ten sposób mnie osmiesza... Moze
troche przesadzam bo ona zapewne nie chce tego celowo robic i robi
to w sposób zartobliwy ale ja jako osoba niesmiala jestem bardzo
wrazliwa na krytyke i nawet takie niewinne zarty bardzo mnie bolą...
Najgorsze jest tez to ze nie wyobrazam sobie,jesli kiedys bede miala
chlopaka moich relacji z nim w towarzystwie siostry... Wyobrazam
sobie to. Zapewne zacznie ona wtedy swoje blyskotliwe rozmowy a ja
jak zwykle potulnie sie uciszę i dojdzie do tego ze chlopak bardziej
sie zainteresuje moją siostra niz mną... Wydaje mi sie to wszystko
chore wiec proszę o jakies rady i opinie
    • claire.ampres Re: mój problem 01.06.10, 14:44
      Ależ to nie jest dziwny problem. Nieśmiałość nie jest dziwna smile

      W zasadzie najlepszą rzeczą, którą byś mogła na początek zrobić, jest szczera rozmowa z siostrą. Piszesz, że ona "zapewne nie chce" celowo Cię ośmieszać. Czyli nie powiedziałaś jej nigdy wprost, jak bardzo Cię to boli i odbiera poczucie bezpieczeństwa w rozmowie w towarzystwie. Bo osoba nieśmiała gdy nie czuje się bezpiecznie, obawia się ośmieszenia, odrzucenia, zawsze będzie miała problem z odezwaniem się, będzie się spinała. Więc na początek - jasno jej powiedz, że to, co robi jest dla Ciebie przykre. Tylko bez pretensji, spokojnie, powiedz, co Ci na sercu leży. Jeśli będzie próbowała zbagatelizować sprawę - powiedz, że nawet jeśli ją to śmieszy, to dla Ciebie jest to sprawa naprawdę ważna. Zobaczysz, że zmieni swoje nastawienie.
      I nie zamartwiaj się na zapas, co będzie, kiedy znajdziesz sobie chłopaka.
      A ogólnie z nieśmiałością walcz. Właśnie takimi małymi kroczkami. I zacznij już teraz, bo potem jest coraz trudniej.
      Powodzenia smile
      • angelak1990 Re: mój problem 01.06.10, 14:57
        Dziękuje bardzo claire.ampres za odpowiedz smile
        • claire.ampres Re: mój problem 01.06.10, 14:59
          Nie ma sprawy smile
          I nie słuchaj Gyubala, tam niżej big_grin
          • gyubal_wahazar Re: mój problem 01.06.10, 15:05
            Ja Ci dam Clairko smile Biorę oddech i zaczynam ćwiczyć tą 1.5-minutówkę smile))
            • claire.ampres Re: mój problem 01.06.10, 15:31
              A co mi chcesz dać, Gubciu? wink
              Przyjmę wszystko z dźwięcznością big_grin
              A ta 1,5-minutówka to tak do lustra? tongue_out
              • gyubal_wahazar Re: mój problem 01.06.10, 16:00
                Tak przy ludziach ? smile Ja z tych nieśmiałych wink
    • gyubal_wahazar Re: mój problem 01.06.10, 14:53
      Cześć Angela smile

      Twój problem wcale nie jest dziwny, moim zdaniem przynajmniej.
      Rozmawiałaś z Nią o tym co czujesz ? Jak znam życie próbowałaś, ale to
      zbagatelizowała albo Cię wyśmiała.

      Najskuteczniejszy sposób to rewanżować się Jej znacznie bardziej ciętymi
      ripostami, ale pewnie gdyby to było dla Ciebie takie proste, nie byłoby
      tego posta.

      Pomysł nr 2 - ultimatum. Mówisz Jej w 4 oczy, że jeśli jeszcze raz
      wyśmieje to co powiesz, usłyszy taką wiąchę, że Jej podkolanówki spadną.
      Tylko nie blefuj. Ułóż taką na 1.5 minuty na jednym oddechu i przećwicz
      przed użyciem. I nie wchodź z Nią w żadne dyskusje. Na 'ale o co Ci
      chodzi ?' odpowiedz 'słyszałaś i nie będę się powtarzać'.

      I obserwuj ją na kolejnej imprezie z lekkim uśmiechem demonstrującym, że
      panujesz nad sytuacją. Jak Cię sprowokuje - jedziesz. Jak znam życie jak
      skończysz zapanuje lekka konsternacja. Roześmiej się wtedy niewinnie
      mówiąc 'hehe, żartowałam' i wzrusz ramionkami.

      Jeśli masz obiekcje 'co ludzie pomyślą' to zapewniam Cię, że pomyślą że
      wreszcie pokazałaś, że masz charakter.

      Powodzenia ! smile
    • rafae Re: mój problem 01.06.10, 15:24
      Widzisz.. sama nie jesteś na świecie, są też inni. big_grin

      O co chodzi?
      Chodzi o to, że czasem krytyki nie da się uniknąć.
      Trzeba umiejętnie do niej podchodzić.
      Po co?
      Po to, żeby uzmysłowić komuś, że też nie jest sam. big_grin

      A chłopak, którego nie zainteresuje Twój sposób bycia, nie będzie tak naprawdę
      "Twoim" nigdy. Zresztą.., po co taki? ;D
Pełna wersja