Dodaj do ulubionych

pieniądze, o tym nie wolno mówić?

06.06.10, 08:53
wkurza mnie, że jest to temat tabu, czemu nie można wprost spytać faceta czym
jeździ, ile zarabia, ile ma na koncie. Przecież to ważne jest.
Dopuszczamy gadki o pozycjach a o kasie nie mówimy.
Obserwuj wątek
      • tetlian Temat tabu? 20.06.10, 22:25
        Nie wiedziałem, że jest to jakiś temat tabu. Dla mnie nie jest żadnym problemem
        odpowiedzenie na takie pytanie. W końcu lubię się chwalić wink
        • klaa Re: Żenada 20.06.10, 18:30
          Przypomniała mi się Karolina (bodajże Karolina) z pierwszej serii Big Brothera.
          To ona opowiadała "przezabawną" historyjkę o tym jak to startował do niej koleś,
          który miał komórkę Alcatela i jeździł cinquecento, czy maluchem. Prawie się przy
          opowiadaniu turlała ze śmiechu. Nic dziwnego, że internauci dali jej wtedy ksywę
          Pustak. big_grin
          • pensioner63 Dobrze zarabiający mąż tylko mający pecha 20.06.10, 19:04
            Czytałem w gazecie o facecie co dobrze zarabia. Nawet ma porządny jacht. Jego
            żony mają tylko pecha. Już trzecia żona po trzech latach małżeństwa wypadła za
            burtę jachtu i utopiła się w jeziorze. Policja nawet robiła śledztwo ale nie
            znalazła żadnych dowodów aby go aresztować. Wszystko to były nieszczęśliwe
            przypadki. Chcesz być jego czwartą żoną?
        • sonia.2009 Re: Żenada 20.06.10, 19:50
          ale dlaczego zenada?

          klepanie biedy jest takie fajne?

          tak tak - wiem wartosci duchowe

          kon by sie usmial

          wiekszosc biedakow to matoly bez pojecia o czymkolwiek, wiec nie ma mowy o
          jakichkolwiek wartosciach duchowych

          • lia.13 Re: Żenada 20.06.10, 21:21
            żenada o tyle, że nie trzeba pytać o stan konta czy o posiadany samochód, by to
            wiedzieć. Potrzeba jednak coś mieć pod kopułą, aby takie rzeczy potrafić
            wywnioskować. W końcu, co z tego, że facet ma pokaźne konto w banku, czy super
            samochód, skoro z niego kutwa?
            Przecież spotykając się z kimś widzimy jakim samochodem po nas podjeżdża i czy w
            ogóle to robi, czy zabiera swoją panią na jakieś wycieczki, do restauracji,
            kina, koncert w klubie..., czy też zabiera na spacer do parku, gdzie stawia jej
            hot-doga, dodając może jeszcze, że "następnym razem ty płacisz" big_grin.
            • senseiek Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 20.06.10, 22:16
              > żenada o tyle, że nie trzeba pytać o stan konta czy o posiadany samochód, by to
              > wiedzieć. Potrzeba jednak coś mieć pod kopułą, aby takie rzeczy potrafić
              > wywnioskować. W końcu, co z tego, że facet ma pokaźne konto w banku, czy super
              > samochód, skoro z niego kutwa?
              > Przecież spotykając się z kimś widzimy jakim samochodem po nas podjeżdża

              Pseudo madrym kobietom wydaje sie, ze jak facet "podjedzie" ekstra bryka, to jest to jego. A to moze byc 1) pozyczone 2) na kredyt 3) na leasing 4) na firme (klopoty/bankructwo firmy oznacza automatyczne przepadniecie samochodu) 5) sluzbowy (zmiana/zwolnienie z pracy, oznacza utrate wozu) 6) ojca/matki itd.

              > i czy
              > w
              > ogóle to robi, czy zabiera swoją panią na jakieś wycieczki, do restauracji,
              > kina, koncert w klubie..., czy też zabiera na spacer do parku, gdzie stawia jej
              > hot-doga, dodając może jeszcze, że "następnym razem ty płacisz" big_grin.

              A madrzy faceci, sprawdza czy maja do czynienie z k..rwa czy kobieta.. wink

              Panienke co leci na kase, to sie wymienia na nowy model, po 30-40 jak juz piekno przeminie.. wink
              • lia.13 Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 20.06.10, 22:30
                senseiek napisał:
                > A madrzy faceci, sprawdza czy maja do czynienie z k..rwa czy kobieta.. wink

                A ty senseiek to ten mądry facet jesteś? Kurcze, no nie powiedziałabym wink
                1. Zdziwił mnie Twój napastliwy ton w stosunku do mnie. To nie ja mam problem
                odnośnie zawartości portfela faceta, z którym się spotykam.
                2. Facet tak samo może przyjechać cudzym samochodem, jak i jeszcze szybciej może
                skłamać w kwestii wysokości swoich zarobków. (Zresztą dla mnie to nie jest
                istotne, czy samochód jest jego czy firmy, grunt, że ma czym się poruszać.)
                3. Nie zrozumiałeś ani słowa z tego co napisałam, dlatego powtórzę dobitniej.
                Nie to jest istotne ile facet zarabia, ale to, czy zarobione przez siebie
                pieniądze potrafi wydawać. Bo od tego będzie zależeć, czy w przyszłości będziemy
                jeździć na wakacje, remontować co jakiś czas mieszkanie, sponsorować naszym
                dzieciom dodatkowe zajęcia edukacyjno- rekreacyjne. A był tu na głównej przed
                paroma dniami ciekawy wątek na temat męża-kutwy, który zarabiając grubo powyżej
                średniej, krajowej rozlicza żonę z każdego dokonanego przez nią zakupu, i to
                mimo, że ona zarabia niemal tyle samo co i on.
                • senseiek Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 20.06.10, 23:02
                  Przepraszam, ze tak to odebralas. Nie mialem zamiaru atakowac specjalnie Ciebie w swoim poscie. Nigdy nie mialem zastrzezen do Twoich wypowiedzi na forum gazety.. smile

                  Po prostu, chcialem zauwazyc ze zarowno pytanie bezposrednie, jak i "obserwacje" moga dac bledny rezultat..
                  • lia.13 Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 20.06.10, 23:33
                    No dobrze, może zbyt emocjonalnie zareagowałam. Przepraszam. Też zawsze uważałam
                    Twoje wpisy za sensowne smile Po prostu Twój wpis znalazł się pod moim i dlatego
                    wzięłam go do siebie. Co do obserwacji to oczywiście, że można odnieść błędne
                    wrażenie, szczególnie jeśli osoba nie jest wobec nas szczera. Ale w takiej
                    sytuacji, tym bardziej nie odpowie nam szczerze na wprost zadane pytanie.
                    Jest takie powiedzenie, które mówi, że "przyzwyczajenie jest drugą naturą
                    człowieka". Dlatego osobiście uważam, że dobrze jest kogoś trochę poobserwować,
                    bo to nam wiele powie o człowieku. Dziś zakochany mężczyzna może nam rzucać pąki
                    róż pod nogi, ale jeśli chcemy zobaczyć jak będzie się do nas odnosił za 10 lat,
                    to przyjrzyjmy się jak się odnosi do swojej matki czy kelnera w restauracji. To
                    nam wiele powie wink
                    • senseiek Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 21.06.10, 00:43
                      > to przyjrzyjmy się jak się odnosi do swojej matki czy kelnera w restauracji. To
                      > nam wiele powie wink

                      Pod warunkiem, ze obserwacja odbywa sie w "srodowisku naturalnym" tzn bez naszej bezposredniej obecnosci.. wink

                      Zly ale inteligentny czlowiek, zeby nie zrazac do siebie kogos na kim mu/jej zalezy w danej chwili, moze zachowywac sie drastycznie inaczej wiedzac, ze jestes obok niego i obserwujesz, anizeli gdy sa sami (matka/kelner itd)

                      Tak samo jak z lwami, w zoo sa potulne jak baranki, nawet nie rycza na przechodzacych odwiedzajacych, ale gdyby nagle zniknely te kraty, eh.. to bys sprawdzala czy ma sprochniale zeby.. wink
                • yen24 Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 21.06.10, 08:33
                  Troche się zgadzam, trochę nie. Wiadomo - kasa nie jest najważniejsza, i nigdy
                  w życiu nie zapytałabym faceta o takie sprawy. Ale jest jedno ale ... trzeba
                  zapewnić to minimum. Nie chodzi o kokosy, o wille z basenem ani Mercedesa.
                  Może być skrpomne mieszkanko i Polonez, razem można iść do przodu i się
                  dorabiać.
                  Ale musi być jakaś perspekywa, zwyczajnie brak zaradności partnera bardfzo
                  przeszkadza w życiu. Raz miałam faceta, który nie miał ani samochodu, ani
                  prawa jazdy, które robił od kilku lat, studia też miał nieskończone, żadnego
                  poczucia stabilizacji. Gdziekowliek jechaliśmy to ja swoim stareńkim
                  samochodem kilkaset kilometrów - mówię wam masakra, żadnego wsparcia. Podobnie
                  było z pracą, mieszkaniem itd. Siedział u mnie, niby pisał magisterkę, niby
                  miał kasę, ale to wszystko jakieś takie pochrzanione i nie po kolei było.
                  MASAKRA! Czułam, że mam wszystko na swojej głoie i już nie wyobrażałam sobie
                  co będzie w przyszłości - dlatego zostawiłam go mówiąć mu wprost, że nie mam w
                  nim wsparcia i nie chcę takiego życia. Dlatego rozumiem niektóre panie tutaj
                  się wypowiadające - bo facet musi mieć poukładane w głowie i byc jako tako
                  zaradny, nie chodzi o marmury, ale o to, że jak będzie dziecko to on będzie w
                  stanie zająć się rodziną, nie chodzi też o to, że jak straci pracę to będzie
                  coś strasznego - ale o to, że będzie wiedział jak szukać kolejnej.
                  • spoldzielnia.socjalna Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 21.06.10, 09:24
                    a czy jak mam (ponoć dobre) studia, dwa mieszkania w centrum dużego
                    miasta, gotówkę na koncie pozwalającą kupić trzecie,
                    co roku lecę dwa razy na wakacje do ciepłych krajów,
                    ale nie mam garnituru, nie mam samochodu, nie mam prawa jazdy, nie
                    mam telewizora i nie chciałbym mieć komórki, to jestem zaradny, czy
                    wręcz przeciwnie?

                    Pytam z ciekawością, bo tak mam.

                    Wg mnie to wszystko nie jest takie proste i nie sprowadza się
                    do metrażu mieszkania czy pojemności silnika, a wsparcie i szacunek
                    dla drugiej osoby buduje się nie tylko za pomocą zdolnosci płatniczej
                    i luksusów życia codziennego.

                    • yen24 Re: Ah, te pseudo madre kobiety.. ;) 21.06.10, 09:47
                      nie - wtedy wybierasz takie życie, ale komuś coś takiego może nie pasować. Bo
                      co innego jak tak wybierasz i nie powodujesz, że druga strona jest obciążona
                      tym, że TY akurat tak zyjesz. A co innego, jak ktoś drugi przez to , że ty tak
                      żyjesz i nie chcesz tego zmienić ponosi tego konsekwencje, typu właśnie nie
                      masz prawa jazdy, ale bardzo chętnie jeździsz na wycieczki samochodem
                      partnerki i to jak ona prowadzi kilkaset kilometrów i nawet nie może liczyć na
                      jakąkolwiek pomoc z twojej strony. To, że partnerka idzie do pracy, a ty
                      siedzisz w domu i nie możesz sobvie poradzić z napisaniem magiosterki, a cały
                      dzień jedyne co zrobiłeś to pooglądanie telewizji. To zwyczajne lenistwo i
                      brak zaradności, nawet jeśli jest kasa.
                      Napisałam o swoim przypadku - dla mnie ten przykład był przypadkiem braku
                      zaradności i obciążania innych swoim lenistwem i brakiem dojrzałości. Cóż -
                      ludzie muszą się dobierać według potrzeb, jeśli jakaś Pani lubi mieć wszystko
                      na swojej głowie to super.
                      A przykład, który wymieniłeś jest świetny - po to, żeby wykręcić sens mojej
                      wypowiedzi. Mówisz o wsparciu - a gdzie ejst wsparcie jak kobieta ma WSZYSTKO
                      na swojej głowie, a obok siebie dzieciaka? Ja napisałam, że nie trzeba mieć
                      luksusów, marmurów, napisałam, że niezbedne jest pewne minimum, właśnie chodzi
                      o to wsparcie!
            • sebtrom Re: Żenada 21.06.10, 00:51
              niby racja, gorzej jak amant ma wiecej aut i jezdzi najmniejszym bo tak mu pasi
              i ma niechęć do szpanowania smile
              no i jak jeszcze lubi hot-dogi to juz całkiem zmyli pogoń tongue_out
          • aazz91060 Do soni 2009 21.06.10, 05:24
            A Ty jestes taka bogata ,ze smiejesz sie z biedakow.? Nie chce Cie obrazic za bardzo ale jestes pusta jak beben. Czytalem Twoje inne wypowiedzi na forach i musze przyznac,ze zawiodlem sie dzisiaj na Tobie.Biedacy to matoly? Ty zapewne jestes bogata zarowno duchowo jak i finansowo.Powodzenia.Kon by sie usmial. A co do samego watku t gowno kogo obchodzi ile zarabiam i ile mam na koncie.! Zwlaszcza jakiegos wyrwikufla.!
          • zdzisiek66 Re: Żenada 21.06.10, 08:16
            Masz rację sonia. Co w tym niezwykłego, że kobieta chce od razu wiedzieć, czy
            facet jest wart zachodu. Ja tam szczerze odpowiadam, gdy mnie laska zapyta.
            Szkoda tylko, że to w jedną stronę działa, bo ja szczerze mówię i nie widzę nic
            dziwnego w tym, że dziewczyna o to pyta.
            A jak ja w zamian też chcę się dowiedzieć konkretów i pytam grzecznie, czy
            połyka, czy lubi anal i czy ma koleżankę do trójkąta, to jakieś fochy od razu.
    • puch_atek ps. 06.06.10, 09:24
      znajac charakter czyjejs pracy mozesz sobie przedzial zarobkow wydedukowac, popros goscia aby Cie odebral z pracy to sie przekonasz czym jezdzi a jak Ci powie ze dopiero sklada na tandema i czy zadowolisz sie miejscem na bagazniku to na trzecie pytanie tez masz odpowiedz wink
      • mimoza35 Re: ps. 06.06.10, 09:40
        w pewnym sensie tak, bo przecież jak jest leń patentowany i będę musiała na
        takiego araba pracować to ...lepiej wcześniej wiedzieć, że to np wieczny student
        wink na garnuszku mamusi.
        • ferrari4 Re: ps. 20.06.10, 14:32
          Równie dobrze sytuacja może być odwrotna... Ty jesteś leń, a jemu szkoda wydawać
          kasę na jakąś pannę która nie umie o siebie zadbać i tylko liczy na łaskawość
          faceta, że ją utrzyma, da na ciuchy... a Ty nie będziesz musiała robić nic -
          więc może następnym razem sama pochwal się ile zarabiasz i czym jeździsz ? smile
          • iamhier Re: ps. 20.06.10, 16:27
            do ferrari-nie ważne ile zarabia ten mężczyzn,ważne ile chce mi
            dać.Bo to nie jest tożsame,wierz mi.Mężczyzni bywaja skapi,a
            tzw.sponsorowki zyciowe (zony zazwyczaj) niebywale zazdrosne o
            bogatych facetow innych kobiet.

            Fajnie jest gdy facet jest szarmanki,umie sie zakochac,wyrzucac kase
            na rozrywke dla swojej kobiety...Dlatego,ze taka ma potrzebe
            psychiczna,ale nie wynika to z wyrachowania.Czyli tyle prezentow c
            kupilem,tam czy gdzie indziej zaprosilem,a ty t....mi nie dalas,czy
            nie godzisz sie na jakas forme zniewolenia....

            Ja mam szarmancka nature wobec tych facetow w ktorych jest
            zakochana,w miare swoich mozliwosci i moja ambicja jest te
            mozliwosci rozszerzac,ale mam jakies dziwne wrazenie ,ze inni
            zawistni ciagle mnie sabotuja w tej branzy......

            Zaden z moich facetow nie byla ani szarmancki ani bogaty.A jesli
            mial troche wiecej to byl potwornie skąpy.

            O inne aspekty osobowisci faceta mi chodzi.To,ze jest kasiasty to
            niczego u mnie nie wzmaga..i niczego nie przesadza.

            • ferrari4 Re: ps. 20.06.10, 19:50
              Ważne ile chce Ci dać ? A czemu on ma Ci cokolwiek dawać? W końcu jest
              równouprawnienie o które to tak bardzo walczylyście... więc to TY daj jemu:
              zapewnij mu rozrywkę, daj na zakupy, na samochód - bo dlaczego by nie ? Pokaż mu
              jaka to TY jesteś wspaniała i szarmancka... smile
              A skoro piszesz, że Ci nie robi róznicy czy jest kasiasty czy nie... to po co
              pytać ?
              • lia.13 Re: ps. 20.06.10, 21:24
                a ty przeczytałeś w ogóle jej post? przecież napisała wyraźnie, że ona na ogół
                była szarmancka w stosunku do swoich facetów, za to oni byli skąpcami.
                • ferrari4 Re: ps. 21.06.10, 09:13
                  a ty przeczytałaś w ogóle w słowniku co znaczy słowo SZARMANCKI zanim zaczęłaś
                  się wypowiadać na forum ? Bo widze dla Ciebie szarmancki to to samo co "wydający
                  na swoją kobietę i wszystkie jej zachcianki"... no to się pewnie ździwisz, że
                  SKĄPY nie jest antonimem słowa SZARMANCKI, ale generalnie mimo wszystko polecam
                  słownik języka polskiego smile
    • very.martini Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 09:27
      Ja o tym z koleżankami z pracy nie rozmawiam,
      sorrytongue_out. W jednej firmie mamy różne stawki
      godzinowe, a do głowy by mi nie przyszło
      zapytać, kto ile zarabia. Kiedyś koleżanka mnie
      ni z tego, ni z owego zapytała, ile kasy
      dostaję, najpierw mnie zamurowało, a potem jej
      grzecznie odpowiedziałam, że nie rozmawiam o
      pieniądzach. Z grzeczności nie dodałam, że z
      nią to już na pewnosmile

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 09:37
        no właśnie mnie to dziwi, bo mogłabyś z nią gadać o samopoczuciu,o stanie
        psychicznego załamania, o zdradzie, stanie permanentnego zakochania, o
        przewlekłych chorobach rodzinnych ale pytanie o pensję wydało Ci się dalece
        niestosowne...
        Przecież ona ani Ci nie dołoży ani Ci nie weźmie...
        • very.martini Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 10:06
          Akurat rozmowa z osobą dość obcą o każdej
          z wymienionych przez Ciebie rzeczy wydaje
          mi się dalece dziwna, więc pieniądze też
          pod to podchodzą. Chronię swoją
          prywatność, dozuję informację, a potem
          się nie dziwię, że coś wraca w postaci
          dziwnej plotkismile. Może poza rozwmową o
          chorobie - czasem w rozowie wychodzi na
          przykład, że ludzie mają dzieci świeżo
          zdiagnozowane na to, na co ja choruję od
          dawna, są podłamani i możemy sobie
          pogadać, w ramach krtótkotrwałego
          wsparcia, nie mam oporów przed
          wyzewnętrznianiem się. Ale obcym od zdrad
          w moich związkach, moich zakochań,
          spmopoczuć - wara.
          Widać żyjemy w innym Matriksie, jeśli Ty
          lubisz sobie ponawijać z pierwszą lepszą
          koleżanką z pracy, że Twój chory na
          Alzheimera wujek czy kto tam właśnie
          zaczął zapominać, że jedzenie trzeba
          przełykaćsmile

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
        • jacek226315 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 17:40
          jedz do Stanow i zadaj to pytanie,popatrza na Ciebie jak na
          przybysza z kosmosu.Tam dostajesz czek w zaklejonej kopercie i
          dlatego nie ma potem komentarzy. A tak w ogole to skad Ci to
          przyszlo do glowy by sie pytac kogokolwiek ile ma forsy,niech kazdy
          pilnuje swego konta.Widac ,zes niedawno jeszcze latala za krowim
          ogonem i za obore
          • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 18:21
            już Ci piszę skad mi to przyszło do głowy poruszyć taki temat.
            Małżeństwo mojej sąsiadki się rozleciało bo pan mąż nie mógł znaleźć pracy przez
            5 lat, żadna praca nie była dla niego odpowiednia...
            Małżeństwo sąsiadów koleżanki z pracy, pan mąż sie rozpił, żeby nie bił żona ze
            swojej pensji przynosi mu piwo, bo panu mężowi nie starcza z renty na codzienną
            dawkę piw.
            • lia.13 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 21:32
              to o czym piszesz to zupełnie inny problem. Czy Twoje sąsiadki wychodziły za mąż
              za bezrobotnych alkoholików? Wątpię. Zatem jak widzisz, stan konta i posiadany
              samochód niczego nie gwarantują. Raczej osobowość człowieka. Przy czym
              ważniejsza jest tu nawet osobowość samej kobiety, która albo da się poniewierać
              alkoholikowi, albo nie. Jej przyszłość zależy jednak od niej samej, a nie od
              stanu konta jej męża-bezrobotnego alkoholika na rencie.
            • jacek226315 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 21.06.10, 06:28
              wiesz,a mnie wcale a wcale nie zal takich babek ,ktore sa bite przez
              swych panow.Odejdz od takiego ,czego przyczepiona jestes do niego.Ja
              kiedys pracowalem z taka babka, nigdy nikomu sie nie pochwalila,iz
              jest bita,tylko od czasu do czasu przychodzila w slonecznych
              okularach.Pewnego dnia kolezanka ja nakryla w lazience jak ogladala
              sine oko.Kiedy przyparta do muru powiedziala,ze maz ja leje,na uwage
              czemu z nim siedzi,odparla bo dobry w lozku.Nie lituj sie nad takimi
              bo naprawde nikt nie wie jak to jest procz ich obu
    • gyubal_wahazar Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 11:23
      A jakbyś się poczuła gdyby on spytał ile masz lat, ilu miałaś facetów i
      czy masz celulita ?

      Nie chciałem Cię urazić, ale wkurza Cię tabu w zakresie finansów faceta,
      więc przez jakąś symetrię, wcześniej wymienione tabu też chyba powinny
      Cię wkurzać ?

      Poza tym, wielu facetów jest dość czułych na punkcie Pań dla których
      pieniądze stanowią kryterium wartościujące
    • czarnooka.temperufka Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 12:01
      żaden facet nigdy nie pozna zawartości mojego portfela i mnie też kasa facetów jakoś mało obchodzi.
      do czego ci to "ważne jest'?
      widzę że dla ciebie rzeczywiście to ważny temat bo wałkujesz go non stop od nowa. big_grin
      jeśli gość jeździłby rowerem, płacił alimenty na trójke dzieci które dość mocno uszczuplają zasoby jego portfela i na koncie miał nieustanny debet plus trzy kredyty do spłaty - to nie ma szans? z jakiego pułapu startujemy?
      nikogo nie pytam ile zarabia i takie pytania skierowane do mnie doprowadzają mnie do białej gorączki. nawet nie wiem ile mój ojciec wyciąga miesięcznie i w dupie mam ile on ma bo to jego kasa nie moja. co mi z tego że będę wiedziała ile ktos zarabia? podobnie jaknikt nie ma prawa wypytywać mnie o moje preferencje seksualne, życie łóżkowe, przyjmowane leki tak i o kasę nie ma prawa pytać. jeśli ja nie pytam to i ich nie powinno to obchodzić.
      jakby ciebie facet wypytywał o to czym jeździsz, ile zarabiasz i ile masz na koncie to pewnie bys zwiała od takiego bo pewnie jakiś "łowca posagów' czy inny 'oszust matrymonialny". big_grin
      • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 13:52
        nie mam 18 lat i nie żyję mrzonkami, że miłość blee ble ble
        po co mam się z kimś spotykać, zakochiwać z dnia na dzień bardziej jak to obibok
        i pasożyt.
        Potem z płaczem do mamusi wraca panna, że on znów z roboty wyleciał, bo znów
        szef się uwziął, bo nie będzie za 2000 robił podczas gdy prezes zarabia 20 000.
        Moim zdaniem trzeba patrzeć dalej niż do dnia ślubu.
      • sebtrom Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 07.06.10, 01:14
        smile))))))))))))))
        wiesz, ile masz kasy kompletnie mnie nie interesuje niemniej te
        preferencje.....no bardzo ciekawe tematy zaczynasz poruszać choć muszę przyznać
        że bardzo niesmiało jak na Ciebie tongue_out
        ale na pewno się rozkręcisz - jak każda temperufka smile
      • fallen86 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 08.06.10, 22:29
        czarnooka.temperufka napisała:

        > jakby ciebie facet wypytywał o to czym jeździsz, ile zarabiasz i
        > ile masz na koncie to pewnie bys zwiała od takiego bo pewnie jakiś
        > "łowca posagów' czy inny oszust matrymonialny". big_grin

        Hmmm, ja bym raczej zastanowił się na sposobem wydawania pieniędzy.
        Można i zarabiać sporo - ale i co z tego jeśli np co jakiś czas wymienia się
        moto na inny - coraz to lepszy? tongue_out
        Mimoza łowczynią? big_grin
      • wesolyjas hmm.. 20.06.10, 13:02
        czarnooka.temperufka napisała:

        > żaden facet nigdy nie pozna zawartości mojego portfela i mnie też
        kasa facetów
        > jakoś mało obchodzi.
        > do czego ci to "ważne jest'?
        > widzę że dla ciebie rzeczywiście to ważny temat bo wałkujesz go non
        stop od now
        > a. big_grin
        > jeśli gość jeździłby rowerem, płacił alimenty na trójke dzieci
        które dość mocno
        > uszczuplają zasoby jego portfela i na koncie miał nieustanny debet
        plus trzy k
        > redyty do spłaty - to nie ma szans? z jakiego pułapu startujemy?
        > nikogo nie pytam ile zarabia i takie pytania skierowane do mnie
        doprowadzają mn
        > ie do białej gorączki. nawet nie wiem ile mój ojciec wyciąga
        miesięcznie i w du
        > pie mam ile on ma bo to jego kasa nie moja. co mi z tego że będę
        wiedziała ile
        > ktos zarabia? podobnie jaknikt nie ma prawa wypytywać mnie o moje
        preferencje s
        > eksualne, życie łóżkowe, przyjmowane leki tak i o kasę nie ma prawa
        pytać. jeśl
        > i ja nie pytam to i ich nie powinno to obchodzić.
        > jakby ciebie facet wypytywał o to czym jeździsz, ile zarabiasz i
        ile masz na ko
        > ncie to pewnie bys zwiała od takiego bo pewnie jakiś "łowca
        posagów' czy inny '
        > oszust matrymonialny". big_grin

        to i ja moge sie przylaczyc do tego, choc jest jedna smutna kwestia o
        ktorej wszyscy wiedza.. i to zalezy jak podchodzisz do zycia i jakie
        sobie wartosci stawiasz za autorytet, jesli moge to tak ujac..
    • claire.ampres Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 06.06.10, 20:58
      Rozwala mnie sprawdzanie zasobności portfela facetów przez kobiety...
      Jakiś czas temu na tym forum jedna nawet określiła minimalne miesięczne dochody
      przyszłego absztyfikanta (15000PLN! big_grin)
      Nie namawiam do cielęcego poddawania się romantycznym uniesieniom, ale takie
      materialistyczne podejście do życia i - hehe - miłości jest wg. mnie obrzydliwe.
      Rozsądek - tak. Pazerność i materializm - a kysz!
        • franciszkaner Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 08.06.10, 01:55
          Znam kilku takich i uwierz mi, że od razu byś to po nich poznała.
          Poza tym jeśli jest "ćpa" to też zauważysz bez pytania o nic, ba-
          pewnie się z takim nawet nie umówisz wink Naprawdę nie rozumiesz, że
          gdy zaczniesz się wypytywać normalnego, inteligentnego faceta o takie
          rzeczy, to pomyśli sobie, że jesteś jedną z wielu pustych lal i
          lecisz tylko na jego kasę?
          • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 09.06.10, 17:47
            mnie się wydaje, że nie masz racji.
            Jeśli ktoś zrobi na Tobie wrażenie, nie odpuścisz dlatego, że zada Ci jedno z
            pozoru niefortunne pytanie. A może będziesz wdzięczny za to pytanie, bo możesz
            się pochwalić, tym, że myślisz przyszłościowo, że rozwijasz się, że
            awansujesz... albo, że do wszystkiego doszedłeś sam, że to auto, którym
            jeździsz, to nie prezent od tatusia...
            Normalnie sam od siebie byś tego nie powiedział ale w odpowiedzi na pytanie,
            możesz powiedzieć, to z czego jesteś dumny.
            • wiesenblum Re: Ja zawsze odpowiadam 20.06.10, 14:34
              że 2 razy więcej niż wydaję (zresztą zgodnie z prawdą) smile
              Niech pytająca / pytający pogłówkuje smile

              Ogólnie nie mam nic przeciwko takim pytaniom i intencje pytającego aż tak bardzo
              mnie nie zajmują. Każdy pyta o co chce i jak chce, ale też każdy odpowiada (albo
              nie) jak chce i na takie pytania, na które chce odpowiedzieć.

              Inna rzecz że odbijając piłeczkę lekko ją rykoszetując (np przez odpowiedź
              pytaniem : dlaczego uważasz że to ważne?) można rozpocząć całkiem ciekawą
              dyskusję smile

                • wiesenblum Re: Ja zawsze odpowiadam 20.06.10, 17:28
                  iamhier napisała:

                  > do wiesenblum-co ci kobieto dalej odwala z tym,ze kazda kobita musi
                  > miec sex za kase? czy ty masz nature jakiejs biednej kurwy?

                  1. Czy "wiesenblum" to na pewno kobieta?
                  2. W którym miejscu napisałem, że każda kobieta musi mieć sex za kasę
                  3. Nie nie mam takiej natury.
                  4. Czy aby na pewno Twoja odpowiedź była skierowana do mnie ? smile
            • franciszkaner Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 23.06.10, 01:15
              Po części muszę się z Tobą zgodzić- fakt, sam z siebie raczej nigdy
              nie zdarzyło mi się chwalić czym jeżdżę, ile zarabiam itp. Ale dalej
              twierdzę, że wszystko zależy tak od sytuacji jak i samego pytania. Bo
              jeśli ot tak ni z gruchy ni z pietruchy spytasz o samochód to jeszcze
              jest ok, ale jeśli w identycznej sytuacji spytasz o stan konta, to
              trochę to dziwnie będzie wyglądać, nie sądzisz?
    • tapatik Ja mam na koncie debet. 08.06.10, 09:30
      Ja mam na koncie debet.
      O, jak sie luźno wokoło zrobiło big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

      A tak na serio... Myślę, że ważniejsze jest podejście do kasy niż jej ilość.
      Ktoś może mieć debet, bo jest rozrzutny, a ktoś inny bo właśnie zainwestował w
      dodatkowe szkolenie.
      Jeden kupi na kredyt ekstra samochód i będzie nim świecił przed sąsiadami, a
      inny założy firmę.

      Wyobraź sobie człowieka, który ma pensję "dyrektorską", ale całość potrafi
      przeputać na rozrywki.
      I wyobraź sobie człowieka, który ma zarobki poniżej średniej krajowej. Owszem,
      jeździ autobusem, ubiera się w Szmateksie, ale jednocześnie odkłada na studia i
      kurs językowy.

      Z którym się szybciej dogadasz?
    • akle2 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 13:17
      Pytanie - do czego Ci ta informacja jest potrzebna?
      Jeśli tylko po to, żeby poszpanować nową, przejsciową "zdobyczą", to uważam, że
      jest to płytkie i niedelikatne. Ale jeśli chcesz założyć rodzinę i szukasz ojca
      dla swoich przyszłych dzieci, to zainteresowanie, czy będzie w stanie te dzieci
      (i żonę w połogu, dopóki ta nie wróci do pracy) utrzymać, jest uzasadnione.
      Przecież kątem u znajomych mieszkać nie będziecie.

      -----------
      Zwycięzca bierze wszystko.
    • tacx Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 13:32
      > wkurza mnie, że jest to temat tabu, czemu nie można wprost spytać faceta czym
      > jeździ, ile zarabia, ile ma na koncie. Przecież to ważne jest.
      > Dopuszczamy gadki o pozycjach a o kasie nie mówimy.

      tak sobie czytam i myślę że w twoim przypadku proces ewolucji gatunkowej nie
      przebiegł jakoś wedle pomyślunku stwórcy.
      Jak cię spotkam to zapytam czy lubisz się rżnąć i generalnie ilu facetów masz na
      koncie, lubisz długo czy krótko bo to przecież dla facetów pierwszorzędna
      sprawa. Dla facetów odpowiedników twojego sposobu myślenia.
      A poza tym jesteś cycatą blondynką z facjatą modelki o którą rozbijają sie
      najbogasze kawalery w kraju że takie pytania chodza ci po głowie?
        • groma_00 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 15:03
          Sorry gyubal ale to widac ze zegarek tyka i juz sposob myslenia naszej kolezanki
          sie zmienil i to dosc mocno. Szkoda, ze jest to raczej mechanizm biologiczny,
          ale czasami trzeba byc ostrzejszym w wypowiedzi. Wiem ze mowienie o oczywistych
          sprawach jest malo dzentelmenskie, ale wiecznie dzentelmenem byc nie mozna. Wiec
          jesli wyjde na takiego chama to coz, bede z tym zyl.

          Mimoza jeszcze sie spytaj go ile ma cm w dlugosci i szerokosci. Czy lubi BDSM,
          anilingus etc. Pomozemy w ulozeniu takiej ankiety, ktora na dzien dobry bedziesz
          czestowala przyszlych-potencjalnyc (ja Ty to ich nazywasz).

          Nie zebym bral tego do siebie, bo nie uczestnicze w rynku matrymonialnym. Po
          prostu mnie to smieszy co z nami robi natura. Czasami jednak mozna nie tyle
          przechytrzyc nature a co ja zrozumiec, widac tutaj mimoza nie wlozyla wysilku w
          chocby szczatkowe zrozumienie zagadnienia - zarowno w zrozumnieu taby jakim sa
          pieniadze ani tego dlaczego on tego tabu w tej chwili nie przestrzega i go nie
          rozumie ...
          • gyubal_wahazar Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 17:38
            Sorry groma_00, ale to co się mówi bez oporów kumplowi przy piwku, nie
            przechodzi wobec Kobiet(y), a tym bardziej publicznie.

            Nie wiem czy i na ile wyjątkowe jest to forum, ale tu darzymy się
            wzajemnym szacunkiem a szczególnym tutejsi Panowie darzą tutejsze Panie.

            Jest to niepisana zasada, jednak obowiązuje i wierzę, że ją uszanujesz.

            Jeśli wybierzesz inaczej - na mnóstwie innych forów forma Twoich
            poglądów będzie na pewno mile widziana, jeśli wiesz co mam na myśli
          • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 17:43
            Każdy ma swój zegar, mnie bije, Tobie może wkrótce zacznie tykać, to nie temat
            tego wątka. Nie o zegarze mowa. Szkoda, że zamiast pomyśleć i spokojnie się
            wypowiedzieć w temacie, zwyczajnie nade mną się pastwisz.
            Takiś kozak? Masz córkę? I teraz wyobraź sobie, że to Twoje oczko w głowie
            przyprowadza jakiegoś obwiesia, który mówi, że jest wolnym ptakiem, preferuje,
            życie bez pieniędzy a Twoja ukochana córunia zakochana po uszy... a ja Cie nazwę
            starym piernikiem, który córce nie pozwoli kochać ekscentryka.

            Czemu więc nie wyłuszczysz mi, dlaczego mówienie o zarobkach jest tematem tabu,
            skoro uważasz, że nie rozumiem? Inwektywy każdy głupi potrafi operować… pisz
            ogólnie a nie obrażaj.
    • another_story Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 13:57
      Mimoza - sporo wpisów Ci to już sugerowało, ale zdaje się, że nie załapałaś,
      pozwolę sobie więc powiedzieć wyraźnie: Twój problem polega na braku finezji.
      Owszem, jeśli bardzo Ci zależy, możesz jeszcze przed pierwszą randką pytać
      każdego potencjalnego partnera o numer karty kredytowej i liczbę zer na wydruku
      rachunków bankowych, ale inteligentny rozmówca uzna takie pytanie za dowód
      skrajnego emocjonalnego ograniczenia. Ty nie potrzebujesz mężczyzny, Ty
      potrzebujesz ogromniastego portfela pełnego euro. Może zamiast szukać męża,
      zainwestuj swoje siły w poszukiwanie lepszej pracy?
      • mimoza35 Re: pieniądze, o tym nie wolno mówić? 20.06.10, 17:46
        Nie, mylisz się, nikt mi nie powiedział, czemu pieniądz jest tematem tabu.
        Owszem, sugerowano, że pytając wprost mogę zostać potraktowana jak kobieta
        lekkich obyczajów.
        Skup się. Pomyśl chwilę nad pytaniem, odpowiedz na nie. Czego bałbyś się wyjawić
        dziewczynie, której wiesz, że się podobasz, ile zarabiasz?
        Nie pisz czego ja oczekuję, ja doskonale to wiem, chyba, że chcesz się poczuć
        lepiej traktując mnie z góry.
    • aarvedui o pieniadzach mówić należy, ale nie głównie =P 20.06.10, 14:08
      "o pieniądzach się nie mówi" - to wygodne hasełko ukute przez klasę wyższą, aby
      klasa średnia nie mogła się zgadać, jak bardzo jest oszukiwana na zarobkach.

      zresztą temat pieniędzy można szybko wyczerpać (w przeciwieństwie do polityki,
      inwestowania, gospodarki) i przejść do następnego, ciekawszego tematu.