hrabina.w
08.06.10, 20:19
nareszcie nam się zrobiło ciepło, chwała Niebiosom, że u mnie na wsi akurat
powodzi nie ma i nie będzie, gdyż nie jesteśmy w pobliżu żadnej rzeki.
I tak chciałam sobie posiedzieć w tym ciepełku na balkonie, nawet już trochę
przysypiałam, aż tu nagle...SĄSIEDZI! Jak zaczeli się kłócić, wyzywać, a
przede wszystkim drzeć ryje, to oczywistym było, że wcześnie zakończyłam swoje
posiedzenie na balkoniku. Dodam tylko, że ci sąsiedzi (na moim osiedlu jest to
termin umowny) mieszkają dobre pół kilometra ode mnie. A słyszałam dokładnie
cały ich "dialog". Współczuję tym, którzy takich sąsiadów mają blisko, bardzo
blisko.
mimo wszystko...słoneczne pozdrowienia dla wszystkich