nie liczę godzin i lat..

06.07.10, 20:33
Zbyt długo już jestem sama.
Zaczynam się zastanawiać, gdzie jest coś nie tak.
Nie potrafię utrzymywać relacji z mężczyznami.
Wszystko jest takie na pół gwizdka.

Co mam zmienić. Wokół mnie, w sobie.
Co robić...?
Zmęczyłam się swoją samotnością..
    • warm_and_fuzzy_logic Re: nie liczę godzin i lat.. 06.07.10, 21:27
      Czesc! Faktycznie cos pewnie jest nie tak, tylko trudno wywnioskowac co i jak.
      Jak chcesz to napisz na priva - moge ci dac meski punkt widzenia.
    • noajdde Re: nie liczę godzin i lat.. 06.07.10, 22:50
      Zapewne jest z Tobą tak samo jak ze mną coś nie tak, tylko w drugą stronę wink Jeśli samotność tylko Cię męczy to na prawdę nie jest źle. Ja w zasadzie jestem sam od zawsze, czyli odkąd pamiętam.
    • b011001 Re: nie liczę godzin i lat.. 07.07.10, 05:31
      Na prawdę brakuje Ci kogoś, czy też uważasz, że powinnaś kogoś mieć?
      Jeśli szukasz kogoś "na siłę" byle mieć, to się to na ogół szybko kończy "na pół
      gwizdka".
      Nie tyle nie potrafisz utrzymać relacji z mężczyznami, co po prostu to nie są
      mężczyźni (przynajmniej Twojego życia).
      Też jestem zmęczony samotnością, ale "trwam i wierzę" - nie chcę półśrodków,
      przelotnych znajomości, byle by kogoś mieć. Takie moje podejście do życia smile
      • havana30 Re: nie liczę godzin i lat.. 07.07.10, 07:27
        Naprawdę brakuje..

        Szukałam kogoś, przestawałam szukać, i znów szukałam.

        Mężczyźni mojego życia.
        Ja bym tak chciała by móc powiedzieć - mężczyzna mojego życia.

        Czasami przychodzi taka chwila, kiedy mi jest źle. I to bardzo.
        Bo wszystko muszę sama.
        Nie mam się do kogo przytulić.

        Ja wiem, że nie zawsze jest tak jak chcemy.
        Ale ja już jestem tym zmęczona..
        • darr80 Re: nie liczę godzin i lat.. 08.07.10, 15:56
          No to witaj w klubie! Od dobrych beztroskich dni, gdzie nie pamięta się o swoim
          stanie, przez te, w których zaczyna się rozważać na czym stoimy, do tych w
          których myśli się zbyt dużo o sobie, o swojej naturze i o swoich porażkach, co
          prowadzi tylko i wyłącznie do pogłębiania smutku. Rada? Znajdź sobie kogoś, to
          Ci się polepszy...haha. Rady na to nie ma i nie będzie. Albo się uda, albo nie.
          No, a że przy okazji szukania można się podłamać to inna kwestia - samo życie.
          Też ostatnio zacząłem się zastanawiać, gdy coraz więcej ludzi się pyta mnie czy
          jestem żonaty! Dziwne uczucie...
          Skąd jesteś?
          • havana30 Re: nie liczę godzin i lat.. 08.07.10, 17:37
            No tak.…dobrymi radami jest piekło wybrukowane.
            ‘Znajdź sobie’ na siłę. Tak się nie da. Oszukiwać siebie i tę drugą osobę.
            Dzisiaj wszystko jest takie w zawieszeniu. A wbrew pozorom im się jest starszym,
            tym o wiele więcej wiemy o sobie, doceniamy pewne rzeczy, uczymy się na błędach.
            A spotykanie się z mężczyznami hm..w mniej więcej moim wieku to…Kawa, kino,
            łóżko…i tyle... A nuż może znajdzie się ktoś lepszy..
            Ciężko się zaangażować, bo jak.. przecież nie mogę okazać słabości…że mi dobrze
            z Nim, Nią. A jak przychodzi szara rzeczywistość.. to już to nie pasuje, bo
            trzeba adrenaliny, bo nie tak miało być, bo jednak chcę czegoś innego.
            Dobra, ponarzekałam sobie…wink
            W-w wink
            • darr80 Re: nie liczę godzin i lat.. 09.07.10, 15:28
              >A spotykanie się z mężczyznami hm..w mniej więcej moim wieku
              >to…Kawa,kino,łóżko…i tyle... A nuż może znajdzie się ktoś lepszy..

              No tak, paskudny jest świat przez tych mężczyzn. Ja na szczęście nie jestem taki
              sam jak inni i zawsze dodaje coś więcej od siebie, w kolejności: Kawa, kino,
              teatr, romantyczna kolacja, blat w kuchni smile
              No dobra, zdaje się, że mam za dużo wolnego w pracy...smile
              Wielokrotnie chciałem się zaangażować i mimo wszystko nic z tego nie wyszło, a
              zostały tylko niespełnione nadzieje. Z mojego punktu widzenia to kobiety i tak
              mają łatwiej, bo wiedzą czego można oczekiwać po facecie, a facet nigdy nie wie
              do końca o co kobietom do końca chodzi i czego chcą! Ostatnio po rozmowie z
              jedną dziewczyną dowiedziałem się, że ona sama nie wie czego chce i raz traktuje
              kogoś z góry, a innym razem jest na odwrót i to bez wyraźnej przyczyny. Ale masz
              racje, że na siłę się nie da nikogo przyciągnąć - no może na krótką chwilę.
              Też jestem z w-wy.
              • havana30 Re: nie liczę godzin i lat.. 11.07.10, 18:46
                Blat w kuchni do otworzenia wina wink
                'Z mojego punktu widzenia to kobiety i tak
                > mają łatwiej, bo wiedzą czego można oczekiwać po facecie, a facet nigdy nie wie
                > do końca o co kobietom do końca chodzi i czego chcą! '
                A rozwiń to wink

                Ja z W-w - czyli Wrocław wink
                • darr80 Re: nie liczę godzin i lat.. 12.07.10, 12:02
                  > Ja z W-w - czyli Wrocław wink
                  sad

                  > Blat w kuchni do otworzenia wina wink
                  i zrobienia kolacji...

                  >kobiety i tak mają łatwiej
                  W zasadzie to już napisałem. Morał w tym taki, że dziewczyny widzą i wiedzą o co
                  chodzi facetom i jakie oni maja do nich zamiary. Trudno tego nie zauważyć. Może
                  nawet nie chodzić o sex, ale jak chłopak umawia się z dziewczyną to już wykazuje
                  zainteresowanie nią i chęć poznania jej i przebywanie w jej towarzystwie.
                  Osobiście potrafię w mniej niż sekundę stwierdzić czy byłbym w stanie spotykać
                  się z kimś czy nie. I jeżeli już się zdecyduje to jestem konsekwentny w
                  działaniu i nie zmieniam swojego nastroju i zdania w połowie drogi, no chyba, że
                  dostaje sygnał żebym spadał na drzewo.
                  A jak to jest z dziewczynami? Spotyka się taka jedna z facetem. Ale ona w sumie
                  nie wie, czy chce się z nim spotykać. Albo na początku chce, ale później już
                  nie, bo zmieniła się pogoda. Albo spotyka się z nim bo nie wypada być samotną i
                  co powie rodzina jak zobaczy że ona jest singielką. Albo spotyka się, a później
                  zmienia zdanie bo ona sobie to inaczej wyobrażała - bo myślała, że on będzie
                  rycerzem na białym koniu - a on ma czarnego, albo w kropki, albo coś tam
                  jeszcze...Albo spotyka się, bo on mnie zaprosił do restauracji i będę mieć za
                  darmo kolacje. Albo ona go testuje w jakiś swój porąbany sposób. Pomijam
                  przypadki, że on jest chamem i prostakiem, albo że był uroczy na początku i się
                  zmienił po jakimś czasie no to go rzuca.
                  Nie wiem może ja tego nie pojmuję, ale niezdecydowanie i rozchwianie emocjonalne
                  kobiet jest nie do przewidzenia. A może już jestem tak rozgoryczony tym wszystkim!
                  Dlatego uważam, że dziewczyny mają łatwiej. Faceci są prostolinijni, a kobiety
                  same nie wiedzą czy w lewo czy w prawo. Wiem trochę przekoloryzowałem, ale to
                  kwestia moich obserwacji i doświadczenia.
                  Dobra dam przykład: spotkałem się parę razy z dziewczyną, która mi się bardzo
                  podoba, jest sympatyczna itd. To ja ją zapraszałem za każdym razem, to ja
                  wykazywałem inicjatywę, musiała widzieć, że się staram. Jaka jest jej odpowiedz.
                  Fakt przyszła na spotkania, ale praktycznie żadnej spontanicznej reakcji. Nie
                  wiem, czy mnie traktuje z dystansem, czy się mnie boi, czy jest taka nieśmiała,
                  czy chce mi powiedzieć spadaj, ale uważa to za nie stosowne. Nie potrafię do
                  niej dojść i nie wiem czego oczekuje. Nie wiem czy mam dalej się starać, czy
                  odpuścić. Chciałbym, żeby ona wykazywała tyle inicjatywy co ja. Jeżeli ma mnie w
                  dupie to czemu się ze mną spotyka i ile w tym logiki. Nie chodzi o pieniądze tak
                  na marginesie. Chciałbym z nią być, ale jaki jest tego sens jeżeli ona podchodzi
                  do tematu w ten sposób.
                  Inny przypadek: spotykałem się z dziewczyną przez kilka tygodni, a ona po pewnym
                  czasie mi napisała, że już się nie będzie ze mną spotykała bo ona nie szuka
                  partnera i inaczej to sobie wyobrażała. To co szukała jakiejś cioty na wyjście
                  na zakupy!? I tak przez cały czas.
                  Spójrz teraz na to jak to wygląda z punktu widzenia faceta. Mnie się to nie podoba!

                  Znowu mam za dużo wolnego w pracy...
                  • krasnoludek_zadyszek Re: nie liczę godzin i lat.. 13.07.10, 10:42
                    darr80 napisał:
                    > Znowu mam za dużo wolnego w pracy...

                    a ja za dużo wolnego na urlopiesmile
                    • darr80 Re: nie liczę godzin i lat.. 13.07.10, 13:50
                      Bo moja praca teraz to jak urlop. Nic tylko mi pozazdrościć smile Luz, blus i słona
                      wypłata tongue_out
                      • krasnoludek_zadyszek Re: nie liczę godzin i lat.. 13.07.10, 15:13
                        Toż to zazdroszczę, to nie był przytyksmile
                        się po prostu nudzę nie chodząc do pracy, tyle
                  • rozyczka9 Re: nie liczę godzin i lat.. 15.07.10, 10:24
                    Jak czytam takie posty to się zastanawiam czy w ogóle próbować
                    szukać swojego szczęścia. Piszesz o kobietacg dokładnie to co ja
                    mogłabym napisać o mężczyznach. Ja wiem czego chcę tylko faceci po
                    spotkaniu albo kilku nie wiedzą... A najbardziej mnie wkurzają
                    teksty na początku znajomości "jak to możliwe że taka kobieta jest
                    sama..." normalnie gul mi rośnie i walnęłabym takiego w pysk smile
                    ostatnie moje spostrzeżenia są takie że chyba nic poza wyglądem sie
                    nie liczy oczywiście w przypadku obu płci, żeby nie było że tylko na
                    facetów narzekam smile
                  • havana30 Re: nie liczę godzin i lat.. 15.07.10, 22:13
                    Wiesz..tak samo jak kobiety, tak i mężczyźni nie wiedzą czego chcą.
                    A jak wiesz, że coś dostałeś, jak nie wiesz czego chcesz...

                    Zamiast związków są relacje, jak nie Ty, to kto inny, wszystko w biegu, pełna
                    dostępność wszystkiego itd.

                    Ale jest tak, że spotykając się poznajemy dana osobę, może to być 2 spotkania, i
                    wiemy, że chcemy/nie chcemy z nią być, albo o wiele więcej.

                    A druga sprawa, ciężko jest rozmawiać o emocjach, uczuciach, więc zawsze można
                    'coś' wymyślić, by zakończyć znajomość.

                    Czasami coś się skończy, niż tak naprawdę się zacznie..
                    • darr80 Re: nie liczę godzin i lat.. 16.07.10, 10:31
                      Wiesz, masz racje. I to nie chyba tylko na pewno. W takim razie pozostaje mi
                      tylko postawić komuś krzyżyk na odchodne.
                      • havana30 Re: nie liczę godzin i lat.. 19.07.10, 19:57
                        Pierwsze i drugie zdanie rozumiem.
                        A ostatnie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja